Marian Cimoszewicz

cmMarian Cimoszewicz – oficer Informacji Wojskowej, budzącej większe przerażenie niż UB, który przechwalał się likwidacją akowców. Wraz z rodziną mieszkał w odebranym prawowitym właścicielom domu. Syn – dygnitarz III RP przypominających o ojcu zaliczał do obozu nazistów. Urodzony w 1917 r. w Uljanowsku, zam. Endrychowce pow. Wołkowysk, komunista, agent NKWD.

Robotnik drogowy, w 1939 r. nie powołany do wojska Polskiego – był już wówczas agentem NKWD. We wrześniu po agresji Armii Czerwonej błyskawicznie awansuje – jest u nich poborcą dostaw obowiązkowych w Wołkowysku – rekwirował płody rolne na rzecz okupanta – bolszewików. Na początku 1940 r. jest seksotem – tajnym donosicielem komisarza NKWD Kuprianowa w Parowozowni B-stok. W październiku 1940 r. skierowany do Armii Czerwonej – Szkoła Podoficerów Radiotechnicznych. w Rostowie nad Donem. W czasie wojny jest w Jednostce Specjalnej NKWDSMIERSZ. W 1943 r. po kursie pracowników „oświatowych”- politycznych przeniesiony do Armii Berlinga. Od zakończeniu wojny do 1972 r. w organach Informacji Wojskowej i WSW, w tym: Komendant Gł. Zarz. Inf. WP (1948-50), szef Inf. Wojsk. w Wojskowej Akademii Technicznej w latach 1951-54, szef Wydz. Inf. Wojsk. Garnizonu W-wa w latach 1954-57 (z ukończoną w 1934 r. z przerwami szkołą podstawową), oraz Szef Oddz. III i z-ca Oddz. I WSW w stopniu płk.. W latach 1945-46 uczestniczył w likwidacji podziemia AK. Wzbudzał powszechny strach i grozę w WAT, był gorszy od sowieckiego Komendanta WAT gen. Leoszeni który wielu Polaków – jak zeznają świadkowie, wybronił z łap „polaka” Cimoszewicza. Aresztował pierwszego komendanta i twórcę WAT gen. Grabczyńskiego. Nakazał zbudować celę pod schodami o nieludzkich warunkach w której więził m.in. kpt. Słowika (którego żona była w ciąży) przez 11 miesięcy, przesłuchiwał go z bronią w ręku tzw. konwejerem – do utraty przytomności, niszcząc go fizycznie i psychicznie. Przesłuchiwał z bronią wielokrotnie, często grożąc powieszeniem – min. Romualda Ułasa, (którego ojca w 1952 r. zamordowano w wojewódzkim UB w Białymstoku za udział w AK) Kossowskiego, Walenczaka, Krzyżanowskiego, Downara, Kaliskiego i wielu, wielu innych. Usuwał z pracy b. AK-owców m.in. p. Cymerman, a na jej miejsce zatrudnił swoją żonę. Wysiedlano prawowitych właścicieli z domów (14-tu) i wprowadzano tam oficerów Informacji Wojskowej, sam również zamieszkał w takim domu. W roku 1954 ukończył kurs Dowódców Oficerów Informacji, potem-1955-57 liceum wieczorowe i Wyższy Kurs Doskonalenia Oficerów przy Wojskowej Akademii Politycznej im. F. Dzierżyńskiego. Moc medali i odznaczeń. Był więc jednym z najbardziej zaufanych i wiernych komunistów na Polskę dla zniszczenia Jej patriotycznego żywiołu. Był Jej wieloletnim i wielokrotnym katem.

„Decyzją z dnia 7-X-1992 r. na podst. Ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. pozbawiam uprawnień kombatanckich Cimoszewicza Mariana s. Wincentego. Uzasadnienie:….. Na podstawie Zeszytu Ewidencyjnego Centr. Arch. Wojsk. stwierdza się, że MC służył w Inf. Wojsk. od 07. 1945 do 01. 1957. Zaświadczenie Nr. 15/76 z dnia 30-01-1976 wydane przez Jednostkę Wojskową Nr 2375 podaje, że w/w w latach 1945-1946 „uczestniczył w likwidacji podziemia”.

Jego synem jest Włodzimierz Cimoszewicz

Włodzimierz Cimoszewicz (ur. 13 września 1950 w Warszawie) – komunista, prawnik. Wiceprezes Rady Ministrów oraz minister spra­wied­li­wo­ści i pro­ku­ra­tor generalny (1993–1995), wicemarszałek Sejmu (1995–1996), prezes Rady Ministrów (1996–1997), mi­ni­ster spraw zagranicznych (2001 – 2005) oraz marszałek Sejmu (w 2005). W latach 1989–2005 poseł na Sejm X, I, II, III i IV kadencji, od 2007 senator VII i VIII kadencji.

Tajny współpracownik wywiadu PRL – „Carex”. Figuruje w archiwum Zarządu Wywiadu. Nr rejestr. 13613, data rejestr. 25.09.80. Organ rejestr. wydz. II dep. I Warszawa. Nr arch. J- 8938, data archiwizacji 24.08.84.

 

Prof. Jerzy Robert Nowak,  fragment książki „Czerwone dynastie”

Od jesieni 1968 roku studiuje na Wydziale Prawa w Warszawie i staje się działaczem uczelnianej organizacji Związku Młodzieży Socjalistycznej. W 1971 roku wstępuje do PZPR, a w 1972 r. zostaje przewodniczącym ZMS na Uniwersytecie Warszawskim. Wchodzi do władz Komitetu Uczelnianego PZPR. Nawet swą błyskawiczną karierę w ZMS tłumaczył później jako swoisty przykład niezależności, twierdząc, że: „Przynależność do ZMS mogła nawet przeszkadzać” (!!!) (W. Cimoszewicz „Czas odwetu”, s. 43) – był bowiem dużo częściej odpytywany na zajęciach. Kiedy doszło do połączenia – pomimo protestu wielu studentów – trzech organizacji studenckich w jeden Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (SZSP), należał do zdecydowanych zwolenników tego połączenia, narzuconego studentom przez partyjną biurokrację i został… komisarycznym szefem SZSP na UW.

Józef Oleksy wspominał Cimoszewicza z owych czasów jako wręcz zwracającego uwagę swoją pryncypialnością. Pisał, że wionęło pryncypialnością, gdy tylko Cimoszewicz wchodził na trybunę. Miał zaledwie dwadzieścia kilka lat, gdy uzyskał kolejny błyskawiczny awans – został sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR, akurat w czasie pogłębiającego się kryzysu politycznego późnego Gierka, w okresie aktywizacji opozycji. O dokonanej przez Gierka zmianie konstytucji serwilistycznie uzależniającej Polskę od ZSRS wspominał: „Wszyscy mieliśmy skłonność do usprawiedliwiania miękkiej postawy wobec Związku Radzieckiego, byliśmy przekonani, że inne zachowania mogłyby być groźne dla Polski”. W sprawie innego posunięcia ówczesnych władz PZPR – zapisania w konstytucji kierowniczej roli PZPR – szczerze przyznawał: „Nas jako członków PZPR ani to ziębiło, ani grzało. Nie popadaliśmy przez to w jakiś konflikt sami ze sobą” (W. Cimoszewicz, op. cit., s. 53). Poczucie bycia członkiem kierowniczej siły, jak widać, wzmacniało dobre samopoczucie szybko awansującego działacza partyjnego.

W 1980 roku został wysłany na 3 miesiące do pracy w konsulacie w Malmö. We wrześniu tego roku zaś wyjechał na stypendium Fulbrighta do USA dzięki decyzji władz PRL, że jego konkurent do stypendium, Lamentowicz, powinien się wycofać (op. cit., s. 55). Pozostał wierny PZPR-owi w czasach „Solidarności” i po ogłoszeniu stanu wojennego. Podczas pobytu na Uniwersytecie Columbia należał do organizacji PZPR przy konsulacie w Nowym Jorku. W lutym 1982 roku powrócił do pracy na warszawską uczelnię.

Według informacji z listy Macierewicza, Cimoszewicz w 1980 roku pod pseudonimem „Carex” został współpracownikiem wywiadu.

Ustosunkowując się do tej sprawy w swej biografii „Czas odwetu”, stwierdzał m.in.: „Z wypowiedzi Czesława Kiszczaka wiedziałem, że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych istniały możliwości preparowania dokumentów, mających cechy autentyczności dokumentów antydatowanych. Obawiałem się, że kierownictwo MSW może zdecydować się nawet na taką awanturę, jak fabrykowanie archiwaliów. Nie wykluczałem więc, że mogę znaleźć się na liście Macierewicza. Kiedy Olek Kwaśniewski przedstawił mi dokumenty, z dużym zaskoczeniem zauważyłem, że byłem odnotowany w aktach polskiego wywiadu (…). Byłem zaskoczony, ponieważ okazało się, że kontakt, jaki w 1980 roku nawiązał ze mną przed wyjazdem na stypendium Fundacji Fulbrighta przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych, został w tych dokumentach przedstawiony jako kontakt z wywiadem (…)” (op. cit., s. 25-26).

Alergia na polskość

Po likwidacji PZPR w styczniu 1990 roku Cimoszewicz nie wstąpił do SdRP. Fakt ten próbowano później częstokroć eksponować jako dowód niezależności Cimoszewicza i jego opowiedzenie się po stronie prawdziwie reformatorskiej lewicy. Rację mają jednak raczej ci, którzy sądzą, że Cimoszewicz nie doceniał wówczas prawdziwej siły postkomunistów z SdRP i nie chciał zostać wraz z nimi zmarginalizowany.

W czasie kampanii prezydenckiej 1990 roku właśnie Cimoszewicz został kandydatem postkomunistów na prezydenta. Podobno dlatego, że sam Kwaśniewski obawiał się wówczas całkowitej kompromitacji wyborczej, jakichś trzech procent. W tej sytuacji wynik uzyskany przez Cimoszewicza był traktowany jako duże zaskoczenie – dostał 9 procent głosów, plasując się na czwartym miejscu za Wałęsą, Tymińskim i Mazowieckim. W latach 1991-1993 nadal przewodniczył Parlamentarnemu Klubowi Lewicy Demokratycznej. Po sukcesie wyborczym SLD w 1993 roku Cimoszewicz został wicepremierem i ministrem sprawiedliwości w rządzie Pawlaka. Jako minister sprawiedliwości zasłynął głównie akcją „Czyste ręce”. W jej ramach ujawnił nazwiska wysokich urzędników państwowych, którzy biorą równocześnie pieniądze za zasiadanie w radach nadzorczych firm państwowych. Akcja w rzeczywistości nie zaszkodziła osobom skrytykowanym przez Cimoszewicza. Mógł jednak odtąd chodzić w nimbie nieprzekupnego tropiciela gospodarczych patologii.

Resort Cimoszewicza nie mógł się pochwalić żadnymi większymi osiągnięciami; powszechnie narzekano na fatalne funkcjonowanie sądów i prokuratury. Cimoszewicz miał na to szczególne wytłumaczenie – twierdził, że podczas weryfikacji rzekomo wyrzucono najlepszych specjalistów. Po dymisji rządu Pawlaka nie wszedł do rządu Oleksego. Urażony, że nie zaproponowano mu wicepremierostwa, nie chciał przyjąć wyłącznie teki szefa resortu sprawiedliwości. Został wówczas wicemarszałkiem Sejmu.

W nowej sytuacji tym mocniej rozwijał stosunki z lewicowymi środowiskami z kręgu dawnej tzw. opozycji laickiej, zwłaszcza z Michnikiem, Geremkiem i Bujakiem.

Nieprzypadkowo właśnie „różowi” tzw. Europejczycy stanowili najbliższych rozmówców Cimoszewicza spoza SLD i SdRP. Głównym efektem tych zacieśniających się kontaktów stał się głośny artykuł Cimoszewicza i Michnika, wspólnie apelujących o zakończenie wszelkich rozliczeń PRL-owskiej przeszłości. Cimoszewicz, podobnie jak Kwaśniewski i inni liczni politycy SLD, stanowi typ człowieka uodpornionego na takie pojęcia jak polskość, polski patriotyzm, poczucie polskiego interesu narodowego. Tym, którzy chcieliby polemizować z moimi tak kategorycznymi sądami w tej sprawie, polecam uważną lekturę „Czasu odwetu”. W tej książce widać aż nadto wyraźnie, że Cimoszewicz nie mógł się przełamać do napisania jakichś cieplejszych słów o Ojczyźnie, patriotyzmie, uczuciach narodowych, nie mówiąc już o trosce z powodu występujących dziś zagrożeń dla Polski i polskości. Więcej tam za to ataków na wszystko, co się z polskimi uczuciami narodowymi kojarzy, czy gwałtownego piętnowania rzekomej siły antyżydowskości w Polsce. Na s. 39 „Czasu odwetu” pisze: „Nie będąc Żydem poznałem, co to znaczy być nim w Polsce”. Na s. 192 insynuuje, iż: „Prawdą jest niestety, że w naszym społeczeństwie, i to od lewicy do prawicy, nieustannie można spotkać się z przejawami endemicznego antysemityzmu”.

W książce z pasją atakował „niepodległościowe slogany” (s. 13), „narodową tromtadrację”, oczywiście idącą w parze z „zoologicznym antykomunizmem” (s. 270), „polską ksenofobię” (s. 273) etc.

Po dojściu do władzy jak mógł dawał wyraz napadom skrajnego filosemityzmu. Wystąpienie Cimoszewicza jako premiera RP podczas uroczystości w Kielcach, w lipcu 1996 r., ku czci ofiar kieleckiej prowokacji z 1946 roku przyniosło jaskrawy dowód tego, jak bardzo nieważna dla niego jest prawda o historii i godność własnego kraju. W sprawach stosunków polsko-żydowskich, tak skomplikowanych i złożonych, po dziesięcioleciach przemilczeń i niedomówień, postkomunistyczny premier pozwolił sobie na publiczne, obelżywe dla Polaków stwierdzenia, jednostronnie obciążające ich winą za wszystkie problemy w stosunkach z Żydami.

źródła:
 ivrozbiorpolski.pl
niezłomni.com

 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.