Leszek Długosz: Piąta wiosna

i-i10-04-081klich2Od tamtej wiosny, piąta już wiosna
Tu przychodzi
Wciąż z niezawodną buchalterią…
Relacje światła, ciepła, chlorofilu
W sumie to jakoś się ułoży
Przyloty ptaków, rzeki spławność


Ilości bazi i przylaszczek
Jakoś to przecież się zbilansuje
Zaokrągli…
O reszcie milczmy.
Od tamtej wiosny jest oniemiałość
Jest w nas
I pośród nas w tym kraju
Cios co ugodził
Oścień co utkwił
Milczenie, strach
Fałsz który dławi
Lepszy tu unik, głowa w piasek
Lepsze to – nie mój problem
Bezpieczniej – woda w usta
Polacy, nic się nie stało!

Za miskę strawy?
Za zdradę, za łotrostwo wciąż bezkarne
Wszystko tu jasne
Lepszy tu knebel z chocholej słomy
Co to za naród z wypranym mózgiem
Aż tak się boi?
Ech współbratymcy, z wami mi dzielić
Powietrze, mowę
I kłaść się potem w jedne groby?
O wiosno, chluśnij śmiało
Zielenią cierpką, gorzką
Niepowstrzymaną
Bo jeśli sami milczą
W tchórzostwie, albo w zmowie?
To niech usłyszą choćby, zatwardziali
Z pradawnych
I z niedawnych mogił:
Myśmy się tego po was nie spodziewali…
O Wiosno Piąta,
Z nadzieją taką przychodź
Z taką wiarą

kwiecień 2015 [„wSieci” 7.04.2015]

za: leszekdlugosz.com

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Wiersze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.