Smoleńsk. Ogólnopolska konferencja naukowa

Debata Smoleńska 5.02.201331 marca br. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbyła się konferencja naukowa „Społeczeństwo polskie pięć lat po katastrofie smoleńskiej”. Celem konferencji było przedstawienie w sposób naukowy jak na przestrzeni ostatnich lat zmienili się lub nie, Polacy po wielkiej katastrofie lotniczej. Zadano sobie m.in. pytania:

Jakie skutki na społeczeństwie polskim wywarła tak wielka tragedia narodowa?
Czy wielkie poruszenie narodu po tragedii było tylko chwilową reakcją?
Jakie są obecne ustalenia śledczych co do przyczyn i przebiegu katastrofy pod Smoleńskiem?
Jak świat zareagował na katastrofę lotniczą z Prezydentem RP na pokładzie?
Czy tragedia narodowa może skłaniać do wspólnego przeżywania żałoby?

Więcej na stronie konferencji

Relacja tekstowa z przebiegu obrad

Wywiad mec. Hambury z Rothem

zobacz:

Narodowa rana

Jak wygląda społeczeństwo polskie pięć lat po katastrofie smoleńskiej? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć uczestnicy ogólnopolskiej konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego 31 marca.

Wstrząsającą częścią spotkania okazał się przeprowadzony przez mec. Stefana Hamburę wywiad z niemieckim dziennikarzem śledczym Jurgenem Rothem, który od ponad 25 lat podejmuje dziennikarskie śledztwa dotyczące zorganizowanej przestępczości w Europie Wschodniej, powiązań rosyjskiej mafii oraz wywierania nacisków przez Gazprom. Dziennikarz ujawnił dokument agenta niemieckiego wywiadu BND (Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec), który ma wskazywać na to, że FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej) odgrywała istotną rolę w zamachu w Smoleńsku.

Niemiecki wywiad o zamachu w Smoleńsku

– To raport źródłowy agenta BND, który przekazuje, że jest niejedno źródło mówiące o tym, że był wybuch. Pada w tym materiale również nazwisko osoby odpowiedzialnej za zamach. Raport wskazuje imię i nazwisko tej osoby. Widać, że BND ufa tym wiadomościom – tłumaczył Roth, podkreślając że ufa swoim informatorom. Wydarzenia w Smoleńsku, które miały miejsce 10 kwietnia 2010 r., stały się przedmiotem jego zainteresowania i dziennikarskiego śledztwa. W najbliższych dniach ukaże się książka Jurgena Rotha podejmująca ten wątek katastrofy smoleńskiej. Mec. Hamburazapowiedział, że skieruje wniosek do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, aby włączył informacje Rotha do śledztwa. Dziennikarz stwierdził, że wywiad niemiecki wskazuje na wiele poszlak dotyczących zamachu w Smoleńsku, takich jak materiały wybuchowe. Ocenił. że „w najbliższej dekadzie nie dowiemy się prawdy”. – Możemy jednak wskazywać i robię to, że rządowa wersja wydarzeń, polska i rosyjska, nie jest wiarygodna i nie daje się obronić – mówił Roth, zwracając uwagę, że być może prawdy o tym, co stało się pięć lat temu pod katyńskim lasem, dowiemy się „może po 70 latach, może po 50”.
Tłumaczył, że zajął się tematem tragedii w Smoleńsku, ponieważ uznał, że jest to ważna linia w działalności Władimira Putina”. – Ta linia przebiega od Smoleńska do zestrzelenia ukraińskiego samolotu nad Ukrainą – stwierdził Roth, dodając: – Putin nie istnieje bez FSB, a FSB bez Putina. To właśnie Putin nominował ludzi z FSB na najważniejsze stanowiska w Rosji. Aparat przemocy FSB jest aparatem wsparcia dla Putina. Bez niego Putin nie byłby dziś przy władzy.
Dopytywany przez pełnomocnika ofiar rodzin smoleńskich, jak postrzega wyjaśnianie przyczyn katastrofy, niemiecki dziennikarz mówił: –Polska prokuratura wojskowa nie jest w stanie prowadzić niezależnego śledztwa. Ona jest zależna od rządu. Rząd utrzymuje z kolei, że był to wypadek. Zwracam natomiast uwagę na kwestie otwarte, zestawiam fakty. Wiarygodność polskiej strony, która powołuje się na rosyjskie materiały, jest mała.

Smoleńskie Emmaus

– Trudno nazwać to, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Czy była to jedynie katastrofa lotnicza? Czy to był nieszczęśliwy wypadek? Czy niezwyczajny zbieg niezwyczajnych okoliczności? Jeżeli ten dzień ma pozostać w naszej narodowej pamięci, to należy zapisać go w kalendarzu historycznym naszej ojczyzny – mówił, otwierając konferencję „Społeczeństwo polskie pięć lat po katastrofie smoleńskiej”, ks. prof. Jan Przybyłowski.Prelegenci próbowali odpowiedzieć na pytania dotyczące skutków wywartych na polskim społeczeństwie po narodowej tragedii oraz ustaleń polskich śledczych w wyjaśnianiu przyczyn tego wydarzenia. Naukowe spotkanie poprzedziła Msza św. w rektorskim kościele św. Józefa Oblubieńca NMP, której przewodniczył biskup Antoni Dydycz, który w czasie homilii mówił: – Czym tłumaczyć to, że tak wielu boi się nie samej prawdy, ale jej poszukiwania? Zwłaszcza pod Smoleńskiem zginęła część Polski. Nie wolno nam w imieniu ojczyzny rezygnować z prawdy, potrzebna jest ona nam jak chleb. Tam, gdzie jej nie ma, tam jest ciemność. Z kolei podczas powitania uczestników i prelegentów hierarcha podkreślił, że w przeciwieństwie do Polski, Holandia potrafiła sprowadzić wrak samolotu do kraju po jego zestrzeleniu nad Ukrainą.
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego nie został przypadkowo wybrany na miejsce spotkania. Uczelnia ta w kwietniu 2010 r. szczególnie przeżywała narodową żałobę, bowiem pod Smoleńskiem zginął rektor UKSW, ks. Ryszard Rumianek, a prezydent Lech Kaczyński był profesorem nadzwyczajnym na uniwersytecie. W katastrofie zginęło również dwóch doktorów honoris causa: prezydent Ryszard Kaczorowski i biskup polowy Tadeusz Płoski, a także ks. Jan Osiński – doktorant uczelni. – To było wydarzenie o określonym ładunku aksjologicznym. Rok po 10 kwietnia 2010 r. odbyliśmy z UKSW smoleńskie Emmaus. Byliśmy pierwszymi osobami, które odprawiły Mszę świętą w miejscu tragedii – przypomniał ks. prof. Henryk Skorowski, który jako socjolog przedstawił dokładną analizę społeczeństwa polskiego po tragicznych wydarzeniach sprzed pięciu lat.
– Dziedzictwa, które kształtuje tożsamość, nie zrozumiemy bez odwołania się do wspólnoty narodowej. Do takich wydarzeń zaliczam katastrofę smoleńską – mówił ks. prof. Skorowski.
Z kolei prof. Janusz Odziemkowski podkreślił niezwykle ważną rolę państwa w kształtowaniu patriotyzmu i świadomości narodowej: – Jesteśmy zatopieni w przeszłości, wszystko w nas tkwi, jesteśmy zbiorem depozytów, które przekazują nam poprzednie pokolenia – mówił historyk. Ks. prof. Henryk Skorowski zauważył, że w pierwszym okresie po tragedii w Smoleńsku Polacy czuli międzyludzką solidarność w utraconym dobru, jakim była elita 96 osób Rzeczypospolitej, która zginęła w katastrofie. Jednak ten czas nie trwał długo. Zakończył się wraz z okresem żałoby, a po nim nastąpił okres wielkiej dyskusji wokół wyjaśniania przyczyn tego dramatycznego wydarzenia. Jak zauważył duchowny, mogło się wówczas wydawać, że będzie czas uczciwego dialogu społecznego. – Była to szansa, żeby podjąć dialog. Przegraliśmy wspólne dochodzenie do prawdy – istotny element dialogu – mówił ks. prof. Skorowski, podkreślając, że górę wzięły własne przekonania poszczególnych osób, które stały się monologami, a nie rzeczywistym dialogiem, co również nie zaowocowało wspólnym działaniem na rzecz odkrywania prawdy o katastrofie. Analiza socjologiczna wykazała, że zamiast dojrzałego dialogu staliśmy się społeczeństwem sporu i głębokich podziałów.

„Przemysł pogardy” wobec rodzin smoleńskich

Tezy przedstawione przez ks. prof. Skorowskiego potwierdzili w dyskusji inni uczestnicy panelu. Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „W sieci”, przypomniał wyniki sondażu przeprowadzonego przez TNS Polska na zlecenie tej gazety, w którym blisko 40 proc. Polaków odpowiedziało „tak” na pytanie, czy przyczyną katastrofy pod Smoleńskiem mógł być zamach. W czasie jednego z panelów, w którym wystąpiły rodziny ofiar tragedii smoleńskiej, przejmujące stało się wystąpienie Ewy Błasik, wdowy po gen. Andrzeju Błasiku. – Każdy z nas miał nadzieję, że ktoś przeżył tę katastrofę. Prawda okazała się tak przerażająca, że nie mogliśmy w to uwierzyć. Nie złożyli wieńców w Katyńskim Lesie – złożyli ofiarę życia w służbie Rzeczypospolitej – rozpoczęła Ewa Błasik, przypominając „przemysł pogardy” i liczne oszczerstwa pod adresem jej męża: – Z premedytacją i uporem powtarzano kłamstwo, jakoby sama obecność mojego męża wywierała presję na pilotów. Rosyjska komisja Anodiny ciężko oskarżyła mojego męża. Te ciężkie oszczerstwa rozpowszechniano i na oczach całego świata hańbiono mundur polskiego generała, a władze biernie przyglądały się temu – mówiła Ewa Błasik, zwracając uwagę że Stany Zjednoczone w 2009 roku wręczyły gen. Błasikowi Legion Zasługi za wyjątkową i merytoryczną służbę na stanowisku dowódcy polskich sił powietrznych.
Odniosła się również do ostatnich wystąpień Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Miałam tylko rok spokoju. Kilka dni temu prokuratura powróciła do starej, kłamliwej informacji. Znów sugeruje się, że ktoś rozpoznał głos mojego męża, „przemysł pogardy” pracuje znów pełną parą. Brońmy testamentu mojego męża, który przestrzegał przed Rosją.Gdyby żył, z pewnością zwracałby szczególną uwagę na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, na setki nieszczęść ludzkich – apelowała Ewa Błasik. Z kolei Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, skonstatował: – Ponad 8 milionów pielgrzymów modli się co roku pod Epitafium Smoleńskim na Jasnej Górze, w całej Polsce powstało ponad 4 tysiące tablic i obelisków, które będą przypominać, co się wydarzyło.Tylko Warszawa nie wystawiła jeszcze oficjalnego pomnika, mimo naszych ogromnych starań. Natomiast wnuk Anny Walentynowicz podkreślił: – Studiując dokumenty Naczelnej Prokuratury Wojskowej, przekonaliśmy się, jak zakłamany jest nasz rząd. Doświadczyliśmy, jak oficjalne komunikaty wydawane przez rządzących nie mają nic wspólnego z faktami.

Wojna a śledztwo smoleńskie

W auli Schumana na UKSW, wypełnionej po brzegi uczestnikami konferencji, wśród których znalazło się wiele młodych osób, z uwagą wystąpił poseł Antoni Macierewicz, przewodniczący Zespołu Parlamentarnego ds. Katastrofy Smoleńskiej. – Dziś, po pięciu latach, wiemy już, że nie mamy dowodów. Wrak, czarne skrzynki, przyrządy nawigacyjne, telefon satelitarny prezydenta Rzeczpospolitej i wiele innych kluczowych dowodów pozostaje w Rosji, a rządzący otwarcie mówią, że nie są one potrzebne do zakończenia śledztwa. Mówią, że śledztwo, mimo braku dowodów i działań sprzecznych ze wszystkimi podstawowymi normami Kodeksu Postępowania Karnego, może być zakończone. Nie mamy więc dowodów, ale mamy zbliżającą się do granicy Rzeczpospolitej wojnę – zauważył polityk PiS.
Macierewicz podkreślił, że zaraz po tragedii w Smoleńsku Tomasz Turowski, ambasador RP w Moskwie, który współorganizował wizytę prezydenta Kaczyńskiego, zastanawiał się nad tym, „czy to drugi Katyń, czy też raczej Smoleńsk miał być wielką szansą do pojednania dwóch skłóconych narodów”. – Po pięciu latach tej alternatywy: Katyń czy szansa na to, by krew połączyła dwa bratnie narody, nie ma. Historia ją zweryfikowała. Teza, że „nieszczęśliwy wypadek” może połączyć dwa narody została, sfalsyfikowana. Dziś mało kto ją już podnosi, ale po 10 kwietnia była ona niezwykle popularna. Jednak symbolizowało tę tezę zdjęcie premiera Tuska i Putina obejmujących się nad smoleńskim pobojowiskiem. Tej tezie sprzyjali dziennikarze, publicyści, media. Sprzyjała jej sytuacja geopolityczna, deklaracje przywódców światowych – mówił przewodniczący Zespołu Parlamentarnego ds. Katastrofy Smoleńskiej.
– Donald Tusk w Sejmie tłumacząc, dlaczego Polska przekazała Rosji śledztwo, mówił, że lepiej mieć dowody i nie mieć wojny, niż nie mieć dowodów i mieć wojnę – kontynuował Macierewicz, dodając: – To było przez wielu przyjmowane. Trudno było sobie wyobrazić, że mamy do czynienia z cyniczną grą, że to nasze państwo tak działa. Trudno sobie było wyobrazić po wojennej hekatombie, że dokonuje się drugi Katyń. To było tak straszliwe doświadczenie, że trudno było to przyznać. Widmo Katynia, morderstwa na oczach świata elity narodu, z prezydentem na czele, wydawały się nie do pomyślenia. Trudno było również uwierzyć w drugie zdjęcie obrazujące hekatombę smoleńską. Ono pokazało zdjęcie Tuska i Putina przybijających piąstki z uśmiechami – zauważył polityk PiS, podkreślając, że po pięciu latach „nie mamy dowodów, ale mamy zbliżającą się do granic Rzeczypospolitej wojnę”.

Prezydent na trudne czasy

Jeden z panelów konferencji poświęcony został polityce prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec wyzwań stojących przed Europą Środkowo-Wschodnią. Rozpoczął go poseł Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki w latach 2005-2007. – Prezydent Lech Kaczyński miał kilka punktów, które były oparciem nie tylko dla jego polityki zagranicznej, ale polityki państwowej. Wszystkim tłumaczył, że polski naród jest wielkim narodem i że polskie państwo jest dużym państwem i ma mieć swój odpowiedni, duży głos w Europie – zauważył Naimski, podkreślając, że prezydent Kaczyński „był pragmatykiem – widział, że polityka na kontynencie europejskim jest polityką prowadzoną poza wszelkimi standardami”. – Powtarzał: „Chodzi mi o to, żeby musieli do mnie zadzwonić”. Prezydent wiedział, co dla polskiego interesu państwowego jest najważniejsze. To zrobił w reakcji na wojnę w Gruzji. To zrobił 1 września 2009 r. na Westerplatte, kiedy w obecności Putina i Merkel, wobec zarysowanego przez Putina planu współpracy euroazjatyckiej, powiedział „nie”.
Natomiast europoseł Ryszard Czarnecki zaznaczył, że polityka Lecha Kaczyńskiego była radykalna i racjonalna. – Radykalna w takim sensie, jak Józef Piłsudski tworzył legiony, a Roman Dmowski szedł pod sztandarem idei, która dla wielu wydawała się niemożliwa – odbudowy państwa polskiego na terenie trzech zaborów. Była to polityka nawiązująca do najlepszych polskich tradycji – ocenił Czarnecki, akcentując, że wizja prezydenta Kaczyńskiego tworzenia bloku państw „wbrew temu, co się uważa, nie była skierowana tylko przeciwko Rosji, ale również nie podobała się tym państwom, które mają istotną rolę w UE”.
Głos zabrał również europoseł Krzysztof Szczerski, mówiąc, że „prezydent Lech Kaczyński przygotowywał Polskę na trudne czasy”. – Budował aktywa, a prowadzona przez niego polityka była długofalowa i odpowiedzialna. Przygotowywał Polskę i cały region na złe czasy, które mogą nastąpić. Istniała w Europie, w Polsce właściwa analiza sytuacji na wschodzie. Dzisiaj często słyszymy w komentarzach od obecnie rządzących Polską, że cały świat został zaskoczony agresywną polityką Putina. Tymczasem już wcześniej istniała wiedza na ten temat. Nawet publiczne słowa wypowiedziane przez Lecha Kaczyńskeigo w Tbilisi, gdy mówił otwarcie, co się stanie, w Polsce były kwestionowane. Gdyby Lech Kaczyński był wtedy wysłuchany, dzisiaj nie działoby się to, co ma miejsce na Ukrainie – ocenił Szczerski.
Natomiast poseł Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych, zaakcentował, że prezydent Kaczyński potrafił wiele lat wcześniej przewidzieć obecną sytuację i „robił wszystko, aby unikać tego, by Unia stała się republiką arystokratyczną zarządzaną przez tandem francusko-niemiecki”. – Chciał, by Polska była krajem, który współdecyduje o tej polityce. Już wtedy były pierwsze sukcesy jego polityki. Angela Merkel pod wpływem polskiej presji złożyła oświadczenie, że każdy polityk jadący z Moskwy i do Moskwy zatrzyma się w Warszawie i tam też swoją politykę przedstawi. Polityka Lecha Kaczyńskiego opierała się na trzech filarach. Pierwszy: Polska jako rzecznik interesu Europy środkowo-wschodniej. Stąd aktywność od państw bałtyckich, przez Wyszehrad, po Bałkany. Mając pozycję lidera i rzecznika tego regionu można było zaskarbić sobie respekt w UE. Po drugie, Polska jako promotor ambicji integralnych państw Europy wschodniej – od Ukrainy po Gruzję. Mając tę pozycję, można było zaskarbić sobie respekt w UE. Po trzecie, współpraca z USA poprzez silne więzi polityczno-wojskowe – wyjaśniał Waszczykowski, stawiając pytanie w kontekście likwidowania wrogów Rosji, takich jak Politkowska czy Litwinienko: „Czy to nie mógłby być zamach i chęć zlikwidowania oponenta, który miał sukcesy w integracji regionu?”. Podkreślił, że o faktach tych Waszczykowski mówił na forum NATO i USA, a wielu światowych dyplomatów coraz częściej potwierdza jego tezę.

Podczas konferencji przedstawiciele nauki przedstawili również najnowsze wyniki badań przyczyny katastrofy smoleńskiej, a grono dziennikarzy debatowało nad tym, w jaki sposób tragedia w Smoleńsku przedstawiana jest przez polskie media. Otworzono również wystawę fotograficzną „Smoleńsk 10.04.2010 – Pamiętamy!” według projektu Stanisława Markowskiego.

Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” nr 14 (1012) z 7 IV 2015 r.

za: naszapolska.pl

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.