„Smoleńsk” w Brukseli czyli gorsza pogoda dla Moskwy

fot. screen TTRyszard Czarnecki

Wszystko to dzieje się w nowym kontekście politycznym, gdy chodzi o politykę międzynarodową. Dziś Rosja jest naprawdę na cenzurowanym i krytykowanie jej stało się wręcz „trendy”, co znakomicie można wykorzystać dla Sprawy Polskiej.

Równo trzy tygodnie temu Parlament Europejski zażądał od Rosji oddania wraku samolotu TU 154M wraz z czarnymi skrzynkami. Po kilkunastu dniach „temat smoleński” pojawił się znowu. Przez dwa dni w brukselskim gmachu europarlamentu przy Rue Wiertz nazwę „Smoleńsk” odmieniano przez wszystkie przypadki. Była to zasługa dwóch merytoryczno-politycznych debat, ale także ekspresyjnej wystawy fotograficznej i poruszającego filmu. Było to też jednak sygnałem, że stosunek do Rosji w instytucjach europejskich zmienia się, może nie w spektakularny sposób, ale jednak systematycznie i wyraźnie. Oczywiście można pytać: na jak długo? Póki co jednak zmiana jest faktem. Na marginesie: ciekawe, że jakoś do tej zmiany w Europie nie może się dostosować Prokuratura Wojskowa w Polsce, która w kwestii winy polskich pilotów z dnia 10 kwietnia 2010 i odpowiedzialności generała Błasika powtarza rosyjską propagandę sprzed lat.

Spór polsko-niemiecki

W tych dwóch „smoleńskich” dniach w Brukseli szczególny polityczny wymiar miały debaty na posiedzeniu SEDE czyli wpływowej i prestiżowej Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony, której przewodniczyli była minister spraw zagranicznych w rządzie premiera Kaczyńskiego – Anna Fotyga oraz szef AFET (Komisji Spraw Zagranicznych) niemiecki polityk Elmar Brok (z partii Angeli Merkel – CDU). Formalnie dyskusja dotyczyła bezpieczeństwa lotów cywilnych, ale „wątek smoleński” przedstawił pracujący przez ćwierć wieku w Kanadzie, głównie w kanadyjskiej administracji lotniczej Bogdan Gajewski. Wywołało to skądinąd repliki ze strony obecnych na tej debacie Niemców: wspomnianego już Broka i byłego dyplomaty MSZ RFN, byłego wiceprzewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych PE Michaela Gahlera. Ta negacja ze strony niemieckiej stanowiska kanadyjsko-polskiego eksperta była, obojętnie od intencji polityków CDU, w politycznej praktyce obroną racji rosyjskich, ale też wsparciem dla partii, które są w jednej frakcji (EPL) z CDU w europarlamencie czyli PO i PSL. Nie na darmo Brok twierdził, że mówienie o Smoleńsku jest próbą „załatwiania” sporów wewnątrzpolskich, co z jednej strony było próbą uciszenia tych, którzy o Smoleńsku mówić chcieli, a z drugiej było o tyle absurdalne, że ani Anna Fotyga, ani osoby zabierające głos w dyskusji (na przykład ja), ani też ekspert Bogdan Gajewski nie zamierzają przecież brać udziału w wyborach parlamentarnych w Polsce.

Drugą polityczną odsłoną „Smoleńska w Brukseli” była blisko dwugodzinna środowa debata prowadzona przez Brytyjczyka Syeda Kamalla na posiedzeniu Grupy Politycznej Europejskich Konserwatorów i Reformatorów. Była to trzecia od czasu tragedii smoleńskiej publiczna, dostępna dla wszystkich, debata w europarlamencie na ten temat. Tym razem spotkanie to miało najliczniejszą frekwencję ze wszystkich, nie tylko w sensie ilościowym, ale także pod względem największej liczby europarlamentarzystów. Tym bardziej warto było je zrobić.

Liczni cudzoziemcy oglądali też, umieszczoną w najlepszym miejscu w gmachu Parlamentu Europejskiego, najczęściej odwiedzanym i najbardziej ruchliwym, wystawę fotograficzną poświęconą tragedii smoleńskiej. Ciekawostką było pojawienie się tam nie tylko dwóch europosłów PSL-u, ale tez jednego z trzech europosłów… rosyjskich. Tak, to nie przejęzyczenie. Federacja Rosyjska nie jest i nie będzie (przynajmniej za mojego życia) członkiem UE, ale z ośmiu deputowanych z Łotwy, aż troje to Rosjanie. Andrejs Mamikins podszedł do mnie po wystawie, pogratulował i widać było, że jest przejęty. Cóż, przyjąłem to za dobrą monetę.

Przejmujący film „A Lady” Marii Dłużewskiej pokazał bardzo dużemu audytorium (pełna sala) nie tylko właśnie Damę, ale też polskie losy przez pryzmat polskiej, inteligenckiej rodziny z Kresów Wschodnich RP, która po II wojnie światowej znalazła się w zupełnie innej rzeczywistości, ale też kultywowała rodzinną i narodową ciągłość. Warto podkreślić, że ten świetnie przetłumaczony na język angielski film miał właśnie w Brukseli swoją światową prapremierę i zaskakująco sporo widzów – obcokrajowców.

Koniunktura „Kremlosceptyczna”

Wszystko to dzieje się w nowym kontekście politycznym, gdy chodzi o politykę międzynarodową. Dziś Rosja jest naprawdę na cenzurowanym i krytykowanie jej stało się wręcz „trendy”, co znakomicie można wykorzystać dla Sprawy Polskiej. Sytuacja, w której i na świecie i w Unii Europejskiej i w Polsce mainstream polityczno-medialny dotychczas bałwochwalczy wobec resetu relacji z Moskwą oraz dowodzący, że lepszy Putin niż Żyrinowski i tym podobne koszałki-opałki, teraz przeszedł na pozycje „Moskwosceptyczne” ‒ jest doprawdy nową jakością. Jeśli nawet przyjmiemy, że nie jest to metamorfoza ostateczna i że Kreml może skutecznie kusić kraje czy środowiska Zachodu przynętami ekonomicznych deali, to jednak tym bardziej powinniśmy wykorzystywać czas swoistej koniunktury na pokazywanie prawdziwego oblicza Rosji. Ta koniunktura rozpoczęła się na dobre po rosyjskiej aneksji Krymu, a następnie utrwaliła po najechaniu wschodniej Ukrainy oraz zestrzeleniu samolotu malezyjskich linii lotniczych. Polityczne morderstwo byłego premiera Rosji Niemcowa tym bardziej zapaliło zielone światło dla mówienia o Rosji jako o dyktaturze o imperialnych zapędach.

W tej właśnie atmosferze w styczniu 2015 roku Parlament Europejski przyjął w Strasburgu najbardziej „antyrosyjską” rezolucję w ciągu ostatnich kilkunastu lat, wręcz sugerującą państwom członkowskim sprzedaż broni Ukrainie, a w marcu wspomnianą już rezolucję, choć dotyczącą Borysa Niemcowa, to jednak kończącą się żądaniem zwrotu wraku samolotu, który 10 kwietna 2010 nie wylądował na smoleńskim lotnisku.

Trawestując księdza Jana Twardowskiego ‒ śpieszmy się wykorzystywać koniunktury w polityce międzynarodowej, bo tak szybko się zmieniają.

[Tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” 01.04.2015]
za: naszeblogi.pl

Dr inż. Bogdan Gajewski – ocena raportów katastrofy smoleńskiej

Wrażenia z brukselskich prezentacji w/s Smoleńska – dr inż. Bogdan Gajewski

Co dziś wiemy – w 5 lat po katastrofie smoleńskiej. Debata w Brukseli

Relacja tekstowa z debaty na żywo

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.