Alleluja! Śpiewały serca wszystkie

 

prof. Kazimierz Nowosielski

Dom Barbary Wachowicz

Nie wiem, czy zachował się rodzinny dom Barbary Wachowicz; dom do dziś tętniący życiem, wypełniony rodowymi sprzętami, pełen rodzinnych pamiątek, kipiący gwarem gromadzących się w nim krewnych i powinowatych. Nie wiem, czy autorka „Polskich wigilii” ma do czego i do kogo wracać. Być może, jak dla większości Polaków, zostały jej tylko wspomnienia, ale nie to w tej chwili najistotniejsze. Ona – co warto już na samym początku podkreślić – we wszystkich swoich książkach z jakąś zdumiewającą konsekwencją i determinacją stale przypomina, że istnieje dom jeszcze ważniejszy: dom, któremu na imię Polska; Ojczyzna i związany z nią świat wartości, od których – za cenę zdrady samych siebie – odwrócić się nam nie wolno.

W jej pisarstwie w zasadzie wszystko dzieje się i rozstrzyga pod tym imieniem; polskości się tu nieustannie poszukuje (ona tu nigdy gotowa i dana raz na zawsze), nią się żyje i dla polskości trudzi. Jeśli Wachowicz jako pisarka i reporterka wyprawia się gdzieś – blisko albo daleko – to głównie dla tej sprawy; to ją ma nade wszystko na względzie, kiedy zastanawia się nad losem warszawskich kamienic czy mazowieckich dworków, gdy wstępuje do stołecznego archiwum bądź do biblioteki, wyjeżdża do Bodzentyna w Kieleckiem, do Bolciennik na Litwie czy do szkockiego Edynburga. Bada jej losy, zapytuje: czym ta polskość jest i co ona jeszcze znaczy, i czy jeszcze jest komuś potrzebna? I w jakże wielu książkach opowiada o rozlicznych z nią przygodach.

Wymienimy tu tylko niektóre z jej dzieł: „Malwy na lewadach”, „Marie jego życia”, „Ciebie jedną kocham”, cykl książek o harcerstwie polskim (pięć tomów) czy ostatnio opublikowane „Siedziby wielkich Polaków”.

Rzec by też można, iż myśl o tym, jakby tu dobrze służyć Ojczyźnie, podsuwa najważniejsze postaci do podejmowanych przez nią opowieści: Kościuszkę, Mickiewicza, Sienkiewicza, Żeromskiego, chłopców z Powstania Warszawskiego, państwa Małkowskich – założycieli polskiego skautingu. Ona ich wybiera, choć poniekąd i one ją też wybierają, użyczając nie tylko ważnych impulsów do refleksji nad czasem, w którym przyszło pisarce żyć, ale i tak charakterystycznej dla dzieł Barbary Wachowicz żarliwości w przybliżaniu dokonań jej bohaterów, ba, czasami – zwłaszcza gdy odsłania ich wewnętrzne, a ukazywane w książkach światy – języka nawet.

Służyć Ojczyźnie

Patriotyzm dobrze pojmowany i praktykowany – zauważa Barbara Wachowicz – to ten rodzaj umiłowania, który zakłada uporządkowaną wolność i żarliwie realizowaną powinność.

Reprezentują go bohaterowie jej opowieści – osoby wszak niewymyślone, ale żyjące w konkretnym czasie i w konkretnym kraju, związane z taką, a nie inną historią i ziemią. Na przykładach znaczących dokonań ich życia pisarka ukazuje, iż mimo częstokroć straszliwych opresji, mroków losu, skrajnie niekorzystnych okoliczności (okrutne czasy zaborów czy hitlerowskiej oraz sowieckiej okupacji) można było, z pożytkiem dla własnego i wspólnotowego dojrzewania, dobrze spożytkować ofiarowane przez Opatrzność dary. Także wtedy pojawiali się Polacy, których stać było na wielkość ducha i wspaniałość dzieła, i to one razem – zdaje się mówić pisarka – również dla nas pozostają zarówno wyzwaniem, jak i zobowiązaniem. Wachowicz z ogromną pasją i rzetelnością zarazem stara się ukazać, jak wyglądało dzieciństwo i dojrzewanie jej bohaterów, co znaczyło ich domowe wychowanie, jak kształtowała poszczególne postaci rodzina i gromada, w której wzrastali, ba, czym krajobraz, który ich otaczał, pobudzał wyobraźnię, inspirował. To ostatnie zdaje się nawet swego rodzaju znakiem rozpoznawczym jej wywodów. Cieszy ją, i daje temu wyraz, że może jeszcze usiąść przy strumieniu, nad którym się spotykali Adam i Maryla, popatrzeć na górę, na którą i oni patrzyli, porozmawiać z właścicielem rzymskiego hotelu, w którym przebywał Sienkiewicz, dotknąć sprzętów, których i on dotykał… To nie bez znaczenia, sugeruje, móc wrócić, aby coś dogłębniej przeżyć oraz lepiej zrozumieć nie tylko ich, ale i swój czas także; zobaczyć, czy jeszcze da się przerzucić przęsło między dawnymi i nowymi laty, dosłyszeć płynący z przeszłości głos. Dla jej ukochanego Słowackiego czy Sienkiewicza – ukazuje Wachowicz – znaczyło to także: dobrze się spotkać z Homerem, Szekspirem, Michałem Aniołem, aby z ich pomocą dokonać wglądu w siebie samego i możliwie najrzetelniej zmierzyć się z prawdą swojego czasu. I taką też oni widzieli polską kulturę: swojską i uniwersalną zarazem; żyjącą tym, co szlacheckie, ludowe i łacińskie jednocześnie. „Przez Ojczyznę do ludzkości” – tak Sienkiewicz określał sens swych pisarskich wysiłków w rozmowie z dziennikarzami, tuż po przyznaniu mu Nagrody Nobla.

Polskość i polszczyzna

Wachowicz jest rozmiłowana w polszczyźnie, gdyż jest rozmiłowana w polskości, i na odwrót. Czytając jej książki, można się rozsmakowywać w naszym języku, w jego składniowych czy słowotwórczych możliwościach oraz subtelnościach, delektować się muzycznością zdaniowej frazy i znaczeniową żyznością poszczególnych słów. Opowieść mieni się bogactwem form, pozytywnie uwodzi zmianami tempa i intensywności mowy (nieoczekiwane zawieszenie podjętego wątku, wtrącenia, eksklamacje, soczyste epitety); pod jej piórem, bywa, niemal niezauważalnie gawęda przechodzi w esej, a eseistyczny dyskurs w nasycony poznawczą pasją i zarazem dociekliwy środowiskowy reportaż.

Pisarka dysponuje przy tym fenomenalną pamięcią, ujmuje i przekonuje znajomością rzeczy, zaskakuje nagłym rozbłyskiem detalu i atrakcyjnością aforystycznych uogólnień. Swobodnie toczący się wywód nasyca cytatami albo aluzjami do innych tekstów, a potrafi dotrzeć, co warto zauważyć, do często zupełnie zapomnianych dzieł i zlekceważonych przez innych świadectw, wyszperać w starych gazetach znakomite „kąski”, dzięki czemu jej narracja jest rzeczowa i tętniąca życiem zarazem.

Sienkiewiczowska, dobyta z samego serca i sedna doświadczanej oraz przeżywanej polskości tęsknota, i postulat zarazem, by pisać „dla pokrzepienia serc”, w dziele Barbary Wachowicz znalazła jedno ze swych interesujących współczesnych spełnień. W jego centrum – to wielkie dobro, którego nic nie zastąpi, a które wspominany w „Malwach na lewadach” Teofil Lenartowicz w liście pisanym we Florencji do Marii Konopnickiej tak oto określał:

„Arcydzieła wielkich mistrzów, biblioteki (lasy książek) to dużo – ale to nie wszystko… Ani wspaniałe gmachy, ani obeliski egipskie, ani palmy nadmorskie, ani pomarańcz wybrzeża, ani nawet życzliwość (…) ludzi – nie zastąpi jednej mogiłki pod Raszynem”.

naszdziennik.pl

 

Szymon Babuchowski

Zakochana w Polsce

Polska jest jej największą pasją. Barbara Wachowicz podąża śladami naszych wielkich rodaków i ocala od zapomnienia całe pokłady przepięknej polszczyzny.

Jest wybitną i kto wie, czy nie najwybitniejszą popularyzatorką polskości w Polsce. Bo w Polsce mało kto umie pisać o polskości tak, żeby to było zrozumiałe, pełne wdzięku i żeby nie ocierało się o kicz. Poza tym z jej pracowitych i pracochłonnych książek można się niezwykle wiele nauczyć i niemało razy wzruszyć. To jest taki przewodnik po duszy polskiej, taka rozmarynowa biblijka – tak o Barbarze Wachowicz i jej twórczości napisała kiedyś Agnieszka Osiecka. Bogatą działalność, nie tylko pisarską, autorki „Wigilii polskich” doceniło również ostatnio jury nagrody Totus, przyznawanej przez Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Laur w kategorii: osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej otrzymała za propagowanie polskiego patriotyzmu, wiary, postawy honoru i prawości.

Strażnicy grobu

Skąd u Barbary Wachowicz ta pasja krzewienia polskości? Szukając jej źródeł, pisarka powraca myślą na Podlasie, miejsce swojego pochodzenia. Do prapradziadka Władysława Kuleszy, podporucznika w powstaniu styczniowym, który jako jedyny z pięciu braci ocalał podczas walk. Krzyż powstańczy zawieszony mu na szyi przez matkę przetrwał do dziś i jest czule przechowywaną pamiątką. Wachowicz opowiada też o mamie i wujku – bohaterach Armii Krajowej oraz ojcu – podchorążym 2. Pułku Ułanów Grochowskich. – Wojna zdruzgotała świat naszych rodziców, a nasze pokolenie rzuciła w pustkę i mrok lat stalinowskich – wspomina w krótkim filmie dokumentalnym „Basia z Podlasia”, zrealizowanym przez Telewizję Polską. – I nagle, pewnego dnia, przyszło do nas olśnienie. Do gromadki dzieci AK-owskich, w ponurym Piastowie pod Warszawą – brzydkiej osadzie, która śmierdziała gumą – dotarła książeczka. „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego – wielki fundament braterstwa i służby. Pamiętam ten moment, kiedy uciekliśmy na wagary do Pęcic. Tam były stawy, kwitły kaczeńce, a w pięknym, podruinowanym dworze z wypisaną sentencją: „Jam jest dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie”, była filia szpitala dla nerwowo chorych w Tworkach. Baliśmy się troszkę tych dziwnych postaci w szlafrokach. Oczywiście potem się okazało, że bardzo często są to ludzie, których tam ukrywano, by ich ubecja nie dopadła. Nagle z bocznej ścieżynki wyłonił się człowiek w obszarpanym szlafroku, spojrzał na nas bardzo przytomnym okiem i powiedział: „Idźcie tam”. Myśmy poszli tą ścieżyną i znaleźliśmy się na polance. Stał tam ogromny grób z orłem unoszącym skrzydła i napisem: „Polegli na polu chwały”. Stanęliśmy, czytaliśmy pseudonimy i wiek – czternaście, piętnaście, szesnaście lat. To byli nasi rówieśnicy.

I to było moje pierwsze spotkanie z batalionem „Zośka”. Bo tam, w Pęcicach, 2 sierpnia 1944 r. zginął prawie cały pluton 3. kompanii batalionu „Zośka”. Staliśmy się strażnikami tego grobu.

Świętych obcowanie

Tamto młodzieńcze przeżycie naznaczyło zapewne jej pisarską drogę. W cyklu „Wierna rzeka harcerstwa” Barbara Wachowicz pisać będzie o harcerzach Szarych Szeregów, bohaterach „Kamieni na szaniec” i ich autorze – Aleksandrze Kamińskim. Ale przede wszystkim fascynować ją będzie Polska, o którą walczyli ci młodzi bohaterowie. Szukać jej będzie w biografiach wielkich rodaków, którym poświęci kolejne książki: Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza, Żeromskiego, Kościuszki. Podąży śladami swoich bohaterów – z Mickiewiczem odwiedzi Litwę, ze Słowackim – Krzemieniec, a z Orzeszkową uda się nad brzeg Niemna. W poszukiwaniu polskich śladów wyprawi się też dalej: do Włoch, Wielkiej Brytanii, Norwegii. Jej książki łączą w sobie cechy różnych gatunków – są w nich elementy reportażu, znajdziemy też fragmenty eseistyczne. Kwiecisty styl, pełen archaizmów i umiejętnie wplatanych cytatów, wydaje się trochę nie z tej epoki. Ale dzięki temu pisarka ocala od zapomnienia całe pokłady przepięknej polszczyzny – takiej, która dziś w zastraszającym tempie zanika. Nic więc dziwnego, że ma na koncie takie nagrody jak Złoty Mikrofon, przyznawany przez Polskie Radio, czy tytuł Mistrza Mowy Polskiej Vox Populi. Autorka „Malw na lewadach” pięknem ojczystej mowy „maluje” opisywane przez siebie krajobrazy. Trafnie ujął to historyk literatury prof. Ryszard Przybylski, pisząc, że „Barbara Wachowicz ma bardzo rzadki dar – czuje istotę pejzażu historycznego. Krajobraz jest w swej istocie zjawiskiem niemal religijnym. Skupia w sobie cały czas umarłych przodków. I kiedy stajemy w tym samym miejscu, co oni, pejzaż wiąże nas z nimi. (…) To jest takie świętych obcowanie w kulturze. Ogromna większość historyków literatury powinna zazdrościć tego daru. Przez cały czas narracji wielcy zmarli są ciągle obecni. I w ten sposób wkraczają w nasze życie. Mówią do nas tak, jak każdy z naszych współczesnych. To jest naprawdę zdumiewające”.

Ludzki adres

To obcowanie z wielkimi zmarłymi dokonuje się także w innych dziedzinach, którymi zajmuje się Barbara Wachowicz – fotografik, scenarzysta, dziennikarz, filmoznawca, słowem: prawdziwy człowiek renesansu. Warto przypomnieć ogromną wystawę fotograficzną i album „W Ojczyźnie serce me zostało”, poświęcone pejzażom Mickiewiczowskim, czy inscenizację „Wigilii polskich”, która okazała się wielkim sukcesem na deskach Teatrów Wielkich w Łodzi, Warszawie i Poznaniu. O tym, jak bardzo potrzebne są to dokonania, świadczy szeroki odzew na konkurs „Gość Wigilijny”, zorganizowany przy okazji spektaklu. Okazało się wówczas, że najchętniej na pustym miejscu przy wigilijnym stole Polacy posadziliby Adama Mickiewicza. Napłynęło też mnóstwo korespondencji od widzów dziękujących za przedstawienie. Barbara Wachowicz bardzo ceni sobie te głosy. Na swojej stronie internetowej napisała do czytelników: „Cieszy mnie każdy Wasz list, każde z Wami spotkanie. (…) Piszcie swój adres także w liście, nie jedynie na kopercie, a jeśli już przysyłacie te maile, niech w nich nie będzie tylko wrrrrrrr@brrr – ale jakiś ludzki adres i telefon, na który można Wam odpowiedzieć…”. Taka chęć bezpośredniego kontaktu nie jest częstym zjawiskiem wśród osób, które tworzą. Ale lektura książek Barbary Wachowicz nie pozostawia cienia wątpliwości: autorka „Wigilii polskich” kocha rozmawiać. Zwłaszcza jeśli przedmiotem rozmowy jest Polska.

gosc.pl

zobacz: Szept Ojczyzny

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Eseje, Historia, Sylwetki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Alleluja! Śpiewały serca wszystkie

  1. emka pisze:

    W piątek w Nagłowicach wyjątkowe spotkanie z Barbarą Wachowicz!

    WÓJT GMINY NAGŁOWICE ELŻBIETA FREJOWSKA, DYREKTOR DWORKU W NAGŁOWICACH MIKOŁAJA REJA LIDIA TITOW ZAPRASZAJĄ NA OPOWIEŚĆ
    „Do swej Polski zajdę”
    „Staraj się abyś nic nie opuścił coś powinien Bogu, sobie, przyjacielom i Ojczyźnie swojej” „A zbiegawszy już wszytki, do swej Polski zajdę; Czego gdzie nie dostawa, to w Polaku znajdę” Mikołaj Rej
    O „Panu Nagłowickim” – wielkim obrońcy urody ojczystego języka, żarliwym patriocie, ojcu literatury polskiej opowie BARBARA WACHOWICZ, autorka książek, wystaw, programów radiowych i telewizyjnych o Wielkich Polakach, Mistrzyni Mowy Polskiej obdarzona tytułami „Pisarki losu polskiego” i „Ministra Patriotyzmu”.
    LAUREATKA: ORDERU UŚMIECHU, ZŁOTEGO MIKROFONU, „POLSKA NASZĄ MATKĄ”- „za wyjątkowy dar przekazywania, NAGRODY ŚW. BRATA ALBERTA – „za wierność Polsce”, „POLSKIEGO NOBLA” – TOTUS Episkopatu Polskiego- „za niestrudzone, pełne żarliwości i entuzjazmu propagowanie kultury chrześcijańskiej, ORDERU „POLONIA MATER NOSTRA EST” – młodzieży skarbów narodowego dziedzictwa” patriotyzmu, i pięknej polszczyzny, postaw honoru i prawości zwłaszcza wśród młodego pokolenia Polaków”.
    Zapraszamy do Gminnego Ośrodka Kultury w Nagłowicach 13 czerwca 2014 r. (piątek) o godzinie 12:00
    Po spotkaniu dedykacje Autorki na tomie „Siedziby Wielkich Polaków”, gdzie wśród pięknych dworów polskich uhonorowane są na pierwszym miejscu Nagłowice.
    http://wpolityce.pl/kultura/200392-w-piatek-w-naglowicach-wyjatkowe-spotkanie-z-barbara-wachowicz?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wPolitycepl+%28wPolityce.pl+%2F+wSumie.pl+-+Najnowsze%29

  2. emka pisze:

    Barbara Wachowicz nie żyje

    Barbara Wachowicz- -Napiórkowska mawiała, że w rządzie chętnie objęłaby tekę nieistniejącego dotąd ministra patriotyzmu.

    Niezwykle bezpośrednia i wiecznie młoda, mimo upływającego czasu, nie rezygnowała ze swoich aktywności. Była pisarką, historykiem literatury, fotografikiem, autorką wystaw, spektakli, programów telewizyjnych i radiowych, mistrzynią mowy polskiej i harcerką – do końca przedstawiała się jako „druhna”. Do klasyki literatury przeszły jej reportaże historyczne, takie jak „Malwy na lewadach” czy „Ciebie jedną kocham”. Przypominała postaci ważne dla Polski – Mickiewicza, Słowackiego, Chopina, Piłsudskiego. Jak Sienkiewicz nieustannie „pokrzepiała serca” czytelników. W dedykacji ofiarowanej mi książki „Matki wielkich Polaków. Serce mojej ojczyzny – mamo!” życzyła mi: „Miej zawsze dumę i światło w duszy jak te dziewczyny kochające Ojczyznę”. – W XIX, w XX w. matki wpajały dzieciom wiarę, miłość do kraju i rodziny, szacunek dla tradycji, odwagę, prawdomówność, gorliwość w nauce – powiedziała mi o wartościach, które ceniła. Uhonorowana dziesiątkami nagród szczególnie ceniła sobie tytuł „pisarki losu polskiego”. „Pod jej piórem, przed jej obiektywem przeszłość jest zupełnie blisko. Mickiewicz wyjechał przed chwilą, Kościuszko zaraz powróci, Chopin jeszcze gra” – pisał o jej twórczości ks. prof. Janusz S. Pasierb. Agnieszka Osiecka trafnie określiła ją „najwybitniejszą popularyzatorką polskości w Polsce”. Teraz, czytając książki „pani Basi z Podlasia”, jak lubiła się podpisywać, przyczynimy się do tego, że Polska będzie o niej pamiętać.

    Barbara Gruszka-Zych

    za: https://www.gosc.pl/doc/4810016.Barbara-Wachowicz-nie-zyje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.