Wieszcz

Cyprian Kamil NorwidDla wielu rodaków to nie Mickiewicz ani Słowacki, ani Krasiński, lecz Cyprian Kamil Norwid (*24 IX 1821 Laskowo-Głuchy †23 V 1883 Paryż) był największym wieszczem narodu polskiego w czasach niewoli. Za życia nie zaznał sławy, choć na „paryskim bruku” był znany, przyjaźnił się z Chopinem, z Krasińskim i ze Słowackim. Kończył życie w przytułku.

Znaczenie Norwida dla polskiej literatury i kultury duchowej docenili dopiero krytycy i poeci Młodej Polski. Dziś nikt nie kwestionuje jego wielkości i szczególnego daru profetycznego. To dlatego cytatami z Norwida często się komentuje wydarzenia i zjawiska współczesnego nam świata.

Cyprian Norwid urodził się we wsi Laskowo-Głuchy na Mazowszu. Sierota wychowany przez babkę. Uczył się w gimnazjum w Warszawie. Przerwał naukę i wstąpił do szkoły malarskiej. Studiował potem malarstwo i rzeźbę.

We wrześniu 1842 wyjechał za granicę. Nie wiedział wtedy, że już nigdy do kraju nie wróci. Poznał Monachium, Drezno, Norymbergę, Weronę, Ferrarę, Neapol, Rzym i Florencję, gdzie zapisał się na rzeźbę w Akademii Sztuk Pięknych.

W Rzymie przyjmuje sakrament bierzmowania i imię Kamil, nawiązujące do rzymskiego wodza Marcusa Furiusa Camillusa. Od tej pory będzie się podpisywał Cyprian Kamil Norwid i tak wejdzie później do historii literatury polskiej.

W 1845 poznał Marię Kalergis – wybitną polską pianistkę i mecenasa sztuki. Odbył z nią podróż po Włoszech. Miłość do Marii będzie miała duże znaczenie w jego życiu i dla jego twórczości.

W czerwcu 1846 został uwięziony w Berlinie. Po uwolnieniu wraca do Rzymu. Jest na audiencji u papieża Piusa IX, poznaje Adama Mickiewicza i Zygmunta Krasińskiego. Inne ważne, paryskie znajomości w tym czasie, to Juliusz Słowacki, Fryderyk Chopin i zapomniany dziś poeta Bohdan Zaleski.

Jego sytuacja materialna, od początku trudna, stawała się coraz bardziej dramatyczna, mimo iż korzystał z pomocy finansowej swego przyjaciela Zygmunta Krasińskiego – syna generała Wincentego Krasińskiego. Konflikt z Zygmuntem zakończy te pomoc.

W 1852 wyjeżdża do Londynu, stamtąd statkiem do Nowego Jorku. Podejmuje różne prace, ale jego sytuacja materialna jest dramatyczna. W 1854 powraca do Europy, do Paryża.

Bieduje do końca życia. W 1877 zamieszkał w Ivry, w Zakładzie Świętego Kazimierza, dla polskich sierot i weteranów powstań. Umarł w nocy z 22 na 23 maja 1883. Pochowany na cmentarzu w Ivry. Po pięciu latach, gdy wygasł termin opłaty za miejsce na grób, jego zwłoki zostały przeniesione do grobu zbiorowego dla nędzarzy na cmentarzu w Montmorency!

Dr Marek Adamiec z Uniwersytetu Gdańskiego pisze:

Debiut poetycki w piśmiennictwie krajowym przyniósł Norwidowi początkowo uznanie ze strony ówczesnej krytyki literackiej; rychło jednak okazało się, że jego twórczość niewiele ma wspólnego z poetyką drugiej generacji romantyków, zaś jego poglądy nie przystają do programów emigracyjnych stronnictw politycznych, niewiele mają także wspólnego z programem pozytywizmu polskiego. Twórczość Norwida doczekała się odkrycia praktycznie w roku 1897, kiedy to na tom Poezyj Norwida natrafić miał przypadkowo Zenon Przesmycki-Miriam. Pełna edycja Pism wszystkich Norwida ukazała się jednak dopiero w latach 1971-76 […].

Cyprian Norwid to poeta, prozaik, dramaturg, malarz i grafik, myśliciel, niejednokrotnie wypowiadający się na tematy z różnych dziedzin z filologią włącznie, we wszelkich formach swej twórczości prowadzący spór o oblicze cywilizacji nowożytnej, cywilizacji XIX w., prowadzący przede wszystkim dialog z romantyzmem polskim. Pozytywizm jako propozycja intelektualna i światopoglądowa został przezeń po prostu zlekceważony, uznany za niegodny poważnej refleksji.

Wiele sądów o cywilizacji XIX w. Norwida może zadziwiać swoją przenikliwością, ale dobrze też pamiętać o tym, że nie brakuje tutaj ocen niesprawiedliwych, opinii anachronicznych czy po prostu mających swe źródło w rozgoryczeniu człowieka, zawiedzionego w swoich nadziejach.

W drugiej połowie XIX w. […] uważany był za postać dziwaczną i w najlepszym wypadku godną politowania. Oryginalna koncepcja poezji, oparta na strukturze paraboli, wykorzystująca szczególną odmianę ironii, a także koncepcja milczenia i tragedii wysokiej, dopiero współczesnie doczekała się uznania i prób interpretacji.

Poglądy społeczne Norwida zadziwiają swoją przenikliwością, wykazują wiele analogii z pracami współczesnych krytyków kultury masowej.

Cyprian Kamil Norwid

Moja piosnka (II)

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba…,
Tęskno mi, Panie.

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą…,
Tęskno mi, Panie.

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są – jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
„Bądź pochwalony!”,
Tęskno mi, Panie.

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej…,
Tęskno mi, Panie.

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak – nie za nie,
Bez światło-cienia…,
Tęskno mi, Panie.

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej…,
Tęskno mi, Panie.

1854

Piotr Szubarczyk

http://wolnapolska.pl/

 

Barbara Wachowicz

Był człowiekiem nadziei

Była godzina 8.00 wieczorem 24 września roku 1821, gdy w błękitnej izbie dworku białego na Mazowszu przyszedł na świat ten, który powiedział: „W Matce swej, w Ojczyźnie kochać należy się powinnie i synowsko, stale, ciągle, czynnie, obowiązkowo i istotnie!”. Cyprian Kamil Norwid. Rzekł o nim nasz Ojciec Święty: „Jeden z największych poetów i myślicieli, jakich wydała ziemia polska”.

Jego credo życiowe brzmiało: „Jam z tych poetów, co nie słówka nucę. Ja to, co śpiewam, żyję i boleję…”. Wierzył, iż „współczesność mnie niestateczna – lecz nie ominie przyszłość – korektorka wieczna”. I tak się stało.

„Wiem, że Bóg jest na niebie”

„Wieś to me życie, to podarek boży! Serce, ty czujesz strony rodzinne…” – pisał, wspominając swoje dzieciństwo. Urodził się na Mazowszu we wsi Laskowo Głuchy. Dwór, w którym przyszedł na świat, jedyny dwór – miejsce narodzin wielkiego poety romantycznego – jaki istnieje, należy niestety do prywatnych właścicieli i jest całkowicie niedostępny. Ale w sąsiedniej wsi Dąbrówka możemy pomodlić się przy chrzcielnicy, nad którą wmurowano piękną tablicę mówiącą o tym, iż tu właśnie Norwid przyjął sakrament chrztu.

A na cmentarzu leży tablica poświęcona matce poety, której autentycznego grobu nie ma. Napis głosi, iż tu spoczęła: „Matka chrześcijańskiego myśliciela i artysty Cypriana Kamila – Ludwika Norwidowa”. Jej macierz, a babka Cypriana to Anna Sobieska.

Matka Norwida pochodziła z rodu ostatniego wielkiego króla Polski – Jana III Sobieskiego. „Nie wiem, czy kto świętszą Matkę miał, jak była Matka moja” – napisał syn z miłością. Zmarła, gdy Cyprian miał cztery lata. Wychowywał się osierocony – z dwoma braćmi – Ludwikiem i Ksawerym – i siostrą Pauliną – w domu prababki macierzystej, miecznikowej Hilarii Sobieskiej, która zwykła mawiać: „Myślisz, że żałowałabym co i dla dobra Ojczyzny? Krew moją oddałabym!”.

Po latach, myślą tęskną do stron rodzinnych powracając „w Paryżu mieście francuskim” – opisał swe dziecięctwo prościutkimi rymy… Któż by się domyślił, że wyszły one spod Norwidowskiego pióra?

Tak ja chadzam po zorzy,
Kiedy koguty pieją
Na dzień, na dzionek Boży;
Wierzby we mgle bieleją (…)
Wiem, że Bóg jest na niebie,
Co gospodarzy światem
I zna wszystko u Siebie,
I to, co drzewem i co kwiatem,
I co dniem, i co nocą,
I jak gwiazdy się złocą…

Dziewięcioletni musi pożegnać ukochaną wieś, z ojcem i braćmi przenosi się do Warszawy z wiarą, że „Chrystus Pan ukrzyżowany błogosławi mi na drogę”.

Ta droga zaczyna się dramatycznie… Dziewięcioletni Norwid przeżywa w Warszawie Powstanie Listopadowe. Trzynastoletniego zmuszają, by patrzył na chłostę swych kolegów, ukaranych za to, że 26 listopada 1833 r. zbierali drzazgi z szubienicy powieszonego Artura Zawiszy i grudki ziemi splamionej krwią jego towarzyszy broni, którzy – jak donosiła prasa – „ułożyli zbrodniczy zamiar nowego powstania”. Dwudziestoletni Norwid przeżywa w lipcu 1841 roku męczeńską śmierć Karola Levittoux – rówieśnika, spiskowca, który podpalił się w Cytadeli, by nikogo nie wydać…

„W Warszawie 1836 roku nocą budzeni bywaliśmy przez kolegów, aby choć obecnością naszą zasłać pożegnanie wysyłanym na Sybir. Bywali młodzi ludzi skazywani do lochów i więzień za jednej książki przeczytanie. Literatura żadna pewno takich nie miała czytelników, jak ci młodzi w Wilnie i w Warszawie, którzy krwią i łzami kartki czytanej poezji okupowali” – wspominał.

O, Ty młodości mej stolico!
Z bruku twego radbym mieć kamień,
Na którym krew i łza nie świecą!

Z bratem Ksawerym uczy się w gimnazjum (1830-1837) „nie bardzo świetnie”, studiuje w szkole malarskiej Aleksandra Kokulara (1837-1839) i bierze lekcje rysunku u artysty Jana Klemensa Minasowicza. Od 1840 roku zaczyna pracę w Heroldii Królestwa Polskiego, zatwierdzającej dowody szlachectwa.

„W HEROLDII polskiej, niby to będąc urzędnikiem, więcej czytałem w biurze, niż co robiłem, i przychodziłem głównie, aby śp. Dziad mój, pułkownik Michał Janina Sobieski, który w tejże Heroldii był radcą stanu, widział mię przy stoliku biurowym. Chciał on, ażebym wyszedł na ’porządnego człowieka’ – ale mu się to nie udało!” – zażartował.

O Norwidzie w epoce warszawskiej młodości piszą przyjaciele z zachwytem. „Mając wielką łatwość do języków, kilkoma z nich wyrażał się płynnie i znał je z gruntu. Oprócz talentu poezji miał jeszcze talent malarstwa. A kiedy już brał się do czego, to brał się z całym zapałem duszy młodej, z całą siłą ognistej myśli” – tak go widzi Wacław Szymanowski w dziele „Literaci warszawscy” – a hrabia Albert Potocki pisze z podziwem i przyjaźnią serdeczną: „Niech mu Bóg i Jego aniołowie na drodze życia przewodniczą”.

W inwokacji „O pióro! Tyś mi żaglem anielskiego skrzydła” Norwid apeluje: „Dzikie i samodzielne, sterujące w niebie, do żadnej czapki klamrą nie przykuj się złotą”.

Niezależny i zawsze wierny sobie – wyrusza na podbój Europy… Po dwuletnich studiach na Akademii Sztuk Pięknych we Florencji w lutym roku 1845 przybywa do Wiecznego Miasta i 27 marca 1845 roku w kościółku San Claudio przy Piazza San Silvestro otrzymuje sakrament bierzmowania, wybierając imię Kamil. „Ma lat dwadzieścia cztery, niepospolitych zdolności człowiek, oprócz pióra ma wielki talent rysunku – będzie znakomitym artystą”. Tak donoszą dyplomaci w raportach dla księcia Adama Czartoryskiego… „W istocie jest bardzo zacny; moralny i choć poeta i artysta nadzwyczaj religijny…”.

Ducha religijności wyniósł z domu. „W sypialni Matki mojej stary obraz Bogurodzicę przedstawiający wielkie wrażenie robił na mnie, gdym był dzieckiem…” – wspominał. I nazywał siebie „Częstochowskim dziecięciem”. Po zrealizowaniu programu telewizyjnego o Norwidzie „Samotny jak nikt” otrzymałam bardzo piękny dar od odtwórcy roli poety – Daniela Olbrychskiego.

Była to Norwidowa „Do Najświętszej Marii Panny litania” wydana w Londynie w roku 1962 z dedykacją: „NIEPOKALANEJ BOGARODZICY, KRÓLOWEJ KORONY POLSKIEJ, NAJDOSTOJNIEJSZE SŁOWO POLSKIEJ MODLITWY WIELKIEGO TUŁACZA PO KLĘSKACH WIEKU XIX SKŁADAJĄ W HOŁDZIE WYGNAŃCY Z OKRESU DRUGIEJ NIEWOLI NARODU”. We wstępie ksiądz Józef Jarzębowski, który ocalił wiele skarbów polskiej tradycji na emigracji, przywołuje wizerunki Madonny pojawiające się w genialnej twórczości Norwida od wędrówki na Jasną Górę w „Częstochowskich wierszach”, po ową wspaniałą litanię, gdzie „z bielą i blaskiem idzie mrok i krew ziemi polskiej”.

Kraju co jako Syna Twego szata
Porozrywany na wiatrach ulata (…)
Ludu, co świata rozrządzał połową
I nie ma grobu ze swymi orłami,
O Matko dobra Ty, Polska Królowo,
Módl się za na nami.

„Gorzki chleb polskości”

We Włoszech Cyprian Kamil spotka największą miłość swego życia, o której powie: „Pani Błękitno – oka z równym profilem Minerwy, Marmur biały…”.

To Maria z Nesselrodów Kalergis, córka Niemca „bardziej rosyjskiego jak Rosjanie”, szefa żandarmerii w Warszawie, i Polki, żona greckiego milionera w separacji. Niezwykłej urody oczarowała największych artystów epoki. Nazwana „Białą Damą”, „Białą Czarodziejką”, „Białą Symfonią”.

Hrabina z „Pierścienia wielkiej damy”, Lia z dramatu „Za kulisami”, tytułowa bohaterka komedii „Hrabina Palmyra”, Klaudia z „Nocy tysięcznej drugiej”, bohaterka wiersza „Polka” – to zawsze Ona. Zachwycali się nią Delacroix, Liszt, Wagner…

Sławna malarka tak sportretowała Marię: „Ten złoty odcień włosów… źrenice to dwa fiołki parmeńskie…”.

„Jak gdy ktoś ciśnie w oczy człowiekowi garścią fijołków i nic mu nie powie…” – napisał Norwid w jednym z wielu wierszy jej poświęconych. Z rozdartym sercem wyznawał: „Ileż nocy nieprzespanych… na próżno… kiedy Ona rozrzucała perły wdzięków… komu? komu?… znudzonym!”.

W listopadzie roku 1850 w Paryżu zanotuje gorzko: „Fakta. Jako zdrowie i siła – głuchota. Jako człowiek Ojczyzny – wszystkie odrzucone rękopisma. Niech rzeźbi. nie – niech maluje. nie – niech pisze. – nie – niech go licho weźmie, bo nie owija w bawełnę, i mówi, i błaga, i cierpi, i ostrzega… Gorzki to chleb jest polskość…”.

Głuchota prześladuje Norwida od uwięzienia go w Berlinie w 1846 roku – za pomoc polskim konspiratorom. Krytykowany, niewydawany, odrzucony w Paryżu – 13 grudnia 1852 roku – odpływa do Ameryki.

„Płynąłem na okręcie żaglowym sześćdziesiąt dwa dni, w zimie, w jednym tużurku z dwoma napoleonami w kieszeni – widząc dwa okręty rozbite, ze strzaskanym poprzecznikiem masztu naszego, z czterema pogrzebami obok – z cztery razy zdartymi żaglami…

Wylądowałem. Mam w New Yorku na Manhattanie atelier z widokiem na cmentarz, kolibry z południa przylatują i krążą obok kwiatów…

…czułem się tu bardzo opuszczonym. Jestem w tym społeczeństwie tak ze wszech miar obcym, że popadłem w Ameryce w melancholię…”.

Zimą 1854 roku w Nowym Jorku powstaje jeden z najsławniejszych i najczęściej przez rodaków dziś przywoływany wiersz – „Moja piosnka”:

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba
Tęskno mi, Panie…

Znamienici krytycy wskazują na pokrewieństwo tego arcydzieła nostalgii z Hymnem Juliusza Słowackiego „Smutno mi, Boże…”.

Jak widzi Norwid swych wielkich współczesnych?

Ceniłem – sądziłem – kochałem…
Oto w świat wchodziłem,
gdy w największej sile

Poetów trzech śpiewało. Doceniał wielkość Słowackiego. W cyklu wykładów „O dziełach i stanowisku J. Słowackiego w sprawie narodowej” nazwał go „Poetą – malarzem” i zachwycał się niesłychaną różnorodnością i giętkością języka autora „Anhellego”.

O Mickiewiczu powiedział: „’Dziady’ pana Adama były mi potężną jedyną nutą myśli i uczuć, jak każdemu…”.

Chopinowi poświęcił to niezwykłe epitafium: „Rodem warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel”.

Zygmunta Krasińskiego pożegnał: „Światu, Polsce, mnie, umarł Zygmunt Krasiński. (…) najrzadszą dziś straciłem rzecz: to jest szlachetnie różniącego się ze mną przyjaciela”.

Jakże bardzo przydaliby nam się i dziś tacy różniący się, ale szlachetnie – przyjaciele, bo niestety niewiele zmieniło się od konstatacji Norwida: „Umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”.

O istocie Narodu Polskiego mówił: „Ziomkowie! Wy, którzyście krwią własną niby żywym promieniem, połączeni z ziemią pobojowisk:

Naród – jest to najstarszy po Kościele obywatel na świecie. A każde prawe serce polskie jest jednym pulsu uderzeniem tej zbiorowej osoby. Głosem Narodu jest harmonia ojczysta, mieczem – jedność i zgoda, celem – prawda. (…) Bo Ojczyzna – Ziomkowie – jest to moralne zjednoczenie, bez którego partie są jak bandy lub koczowiska polemiczne, których ogniem niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów”.

„Jesteśmy synami narodu szlachetnego”

Koronną pracą Norwida jest „Promethidion” – poetyckie dialogi o sztuce narodowej.

Bo nie jest światło, by pod korcem stało
Ani sól ziemi przypraw kuchennych,
Bo piękno na to jest, by zachwycało
Do pracy – praca, by się zmartwychwstało (…)

Te słowa nader często przywoływał będzie Papież Polak – Jan Paweł II. Powiedział on: „Pieśń o pięknie, miłości i o pracy, ’Promethidion’, wskazuje na sam akt stworzenia, w którym Bóg odsłania ludziom więź łączącą pracę z miłością, w pracowitej miłości człowiek się rodzi i zmartwychwstaje”.

Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, Norwid zaangażował się całym sercem po stronie walczących. Postulował zwołanie międzynarodowego kongresu, który przestrzegałby praw międzynarodowych. Był inicjatorem stworzenia organizacji niosącej pomoc ofiarom wojny. Tragicznie przeżywał losy powstańców, wśród których był także jego brat: „Brat mój, Ksawery Norwid, wybrany ludu warszawskiego, członek powstańczego rządu narodowego, zbity kolbami bagnetów moskiewskich pod ołtarzem Świętego Jana, wtrącony do więzienia”.

Wierzył głęboko, iż „jesteśmy synami narodu szlachetnego i idziemy do ojczystej ziemi obiecanej, dlatego że zapowiedziano nam na Golgocie, iż p r a w d a z w y c i ę ż y ł a”.

W Roku Norwidowskim 2001 przewieziono garstkę ziemi z cmentarza Montmorency, na którym w niewiadomym miejscu pozostały prochy Norwida, i złożono ją w katedrze na Wawelu – obok prochów Mickiewicza i Słowackiego, obok prochów królów polskich…

Znakomite liceum warszawskie imienia Cypriana Kamila Norwida organizuje co roku konkursy dla młodzieży z całej Polski – recytacji, śpiewu poezji, analizy i interpretacji tekstów, wizerunków plastycznych i fotograficznych inspirowanych twórczością Norwida.

Co roku odbywa się także w liceum „Czytanie Norwida”, zapraszani są artyści, księża, politycy, muzycy, pisarze prezentujący swoją wizję poezji autora „Promethidiona”.

Szkoła ta właśnie wyróżniona zaszczytnym tytułem „Kuźnia Mistrzów Mowy Polskiej” odwołuje się do słów Ojca Świętego: „Cyprian Norwid był człowiekiem nadziei. Modląc się, pracował na Miłość w głębokiej wierze, że głos człowieka idący w niebo razem z głosem Chrystusa jest zawsze wysłuchany”.

Przeszłość
1
Nie Bóg stworzył przeszłość
i śmierć, i cierpienia,
Lecz ów, co prawa rwie,
Więc nieznośne mu – dnie;
Więc, czując złe, chciał odepchnąć
spomnienia!
2
Acz nie byłże jak dziecko,
co wozem leci,
Powiadając: „o! dąb
Ucieka!… w lasu głąb”
– Gdy dąb stoi, wóz z sobą unosi dzieci.
3
Przeszłość jest i dziś, i te dziś dalej:
za kołami to wieś
Nie – jakieś tam… cóś, gdzieś,
Gdzie nigdy ludzie nie bywali!…

http://www.naszdziennik.pl/

 

Szymon Babuchowski

Słowo do rzeczy

Miał jeden cel: „Odpowiednie dać rzeczy – słowo!”. I tak budował mosty między literaturą a teologią. Nic dziwnego, że twórczością Norwida zafascynował się przyszły papież.

Wiedeńska biblioteka, rok 1901. Młodopolski poeta i tłumacz Zenon „Miriam” Przesmycki trzyma w ręku niepozornie wyglądający tomik poezji. Nie wie jeszcze, że ta chwila będzie przełomowym momentem dla historii polskiej literatury.

Czwarty wieszcz

Ów tomik to jedyny zbiór wierszy Cypriana Kamila Norwida, jaki autorowi „Vade-mecum” udało się wydać za życia. Niemal wszystko, co dziś znamy, i co mieści się w jedenastu tomach „Pism wszystkich”, wydanych dopiero w latach 70. ubiegłego wieku, zostało wydobyte z rękopisów.

Urodził się w mazowieckiej wsi Laskowo-Głuchy, ale większą część życia spędził za granicą, głównie w Paryżu. Wiele lat przeżył w skrajnej nędzy, utrzymując się jedynie z dorywczych prac, m.in. z grafiki. Postępująca gruźlica i uzależnienie od alkoholu sprawiły, że jeden z największych polskich poetów wszech czasów ostatnie lata życia spędził w przytułku, opuszczony i zapomniany.

Czemu tak się stało? Cyprian Kamil Norwid to jeden z tych artystów, którzy wyprzedzili swoją epokę. Niezrozumiany przez współczesnych, stał się jednak inspiracją dla potomków, tak jak przewidział w wierszu: „Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz wnuku”. Dziś stawia się go w jednym rzędzie z romantycznymi wieszczami, jednak błędem byłoby sądzić, że twórczość Norwida jest powszechnie znana. Trudny, filozoficzny język jego poezji sprawia, że zaczytywać się nią mogą tylko nieliczni. I choć są badacze, którzy zajmują się niemal wyłącznie Norwidem, to dla wielu zwykłych czytelników pozostaje on ciągle autorem kilku „szkolnych” utworów: „Fortepianu Chopina”, „Mojej piosnki (II)” czy „Bema pamięci żałobnego rapsodu”.

Krzyż stał się bramą

Jednym z tych, którzy uważali Norwida za swojego mistrza, był Jan Paweł II. Gdyby sporządzić listę artystów najczęściej przez papieża cytowanych, na pierwszym miejscu znalazłby się z pewnością autor „Promethidiona”. Jego wpływy widać nie tylko w poezji Karola Wojtyły, zwłaszcza w „Tryptyku rzymskim”, ale przede wszystkim w nauczaniu, co zresztą Ojciec Święty sam podkreślał. W 180. rocznicę urodzin poety wyznał, że myśl o kapłańskim charakterze osoby ludzkiej, zaczerpnięta właśnie z Norwida, kształtowała społeczny wymiar jego pontyfikatu. Papieża inspirowały również rozważania Norwida na temat narodu. „Z wielkim bólem mówił Norwid Polakom, że nie będą nigdy dobrymi patriotami, jeśli wpierw nie będą pracowali na swoje człowieczeństwo – przypomina papież. – Ład narodu przychodzi spoza narodu, ostatecznie jest on z Boga, i dlatego tym, którzy tak dalekosiężnie, bo kapłańsko, kochają swój naród, nie grozi nacjonalizm”.

Dla Jana Pawła II jest oczywiste, że siła autorytetu poety bierze się z krzyża: „Tylko ci bowiem, w których wnętrzu codziennie rozgrywa się dramat Golgoty, mogą powiedzieć: Krzyż »Stał się nam: bramą«”. Krzyż to jedno ze słów-kluczy w twórczości Norwida, jednak symboli zaczerpniętych z Biblii jest w niej znacznie więcej. Siostra Alina Merdas w książce „Łuk przymierza” udowadnia, że są one jednym z najważniejszych tworzyw tej poezji. To odróżnia autora „Vade-mecum” od wielu innych poetów, znajdujących w motywach biblijnych jedynie ozdobniki. Zdaniem badaczki, Biblia przeniknęła całą twórczość Norwida, czyniąc ją religijną, a nawet ortodoksyjnie katolicką.

Mowa na nowo

Norwid nie wybiera z Biblii jedynie wygodnych dla siebie fragmentów, ale inspiruje go ona w całości: od Księgi Rodzaju po Apokalipsę. To dążenie do pełni, charakterystyczne dla artysty, widoczne jest zarówno w konstruowaniu cyklów poetyckich, jak i w tworzeniu spójnego systemu filozoficznego, w którym głównym zagadnieniem stanie się – jak mówi s. Alina Merdas – „moralny postęp ludzkości”. Zdaniem poety, tylko „c a ł y – c z ł o w i e k – od stóp do głów – cały!” ma szansę wygrać, jak Bóg, w walce ze światem. Aby „być c z ł o w i e c z y m”, człowiek musi więc stać się „n a d – l u d z k i m”, przemienionym według Bożego zamysłu. Przemiana ma się dokonać nie tylko na planie osoby, ale także narodu i wreszcie całej ludzkości. W ten sposób Norwid tworzy całą filozofię dziejów, która oparta jest na biblijnej wizji świata, a także na pismach Ojców Kościoła, których poeta był gorliwym czytelnikiem. Jak jednak przedstawić tę wizję w poezji, nie uciekając się do wytartych formuł? Norwid dostrzega niebezpieczeństwo „zeskorupienia” języka religijnego, dlatego jednym z celów, które sobie postawi, będzie jego odświeżenie. To zadanie najlepiej chyba streszcza tytuł książki o twórczości Norwida, napisanej przez Wojciecha Kudybę: „Aby mowę chrześcijańską odtworzyć na nowo…”. „Odtworzyć” właśnie, czyli dotrzeć do źródeł, a nie stworzyć od zera.

Wyprzedzał teologów

Autor „Vade-mecum”, nawet kiedy układa neologizmy, to zazwyczaj po to, by wydobyć ukryte znaczenie słów już istniejących. Czasem dzieje się to przez rozbijanie wyrazów na części („u-martwienie”, „od-poczynek”), innym razem z kolei przez ich łączenie („Słowo-ciałem”, „źródła-czynów”), ale cel jest zawsze ten sam: skoncentrować uwagę czytelnika na tym, że każdy, nawet najmniejszy, element języka ma istotne znaczenie. Norwid nadaje słowu poetyckiemu bardzo wysoką rangę, ma ono być jak najwierniejszym odzwierciedleniem rzeczywistości. Stąd wezwanie, by: „Odpowiednie dać rzeczy – słowo!”.

Czy to się udało? Zdaniem Wojciecha Kudyby, twórczość Norwida budowała mosty pomiędzy literaturą a teologią – „obszarami pozostającymi w czasach romantyzmu w wyraźnej separacji”. Inny badacz, ks. Antoni Dunajski, twierdzi nawet, że „teologia poetycka” Norwida uprzedza niekiedy ujęcia teologów profesjonalistów. Nie dziwi więc, że zafascynował się nią przyszły papież. „Podczas okupacji niemieckiej – pisze Jan Paweł II – myśli Norwida podtrzymywały naszą nadzieję pokładaną w Bogu, a w okresie niesprawiedliwości i pogardy, z jaką system komunistyczny traktował człowieka, pomagały nam trwać przy zadanej prawdzie i godnie żyć. Cyprian Norwid pozostawił dzieło, z którego emanuje światło pozwalające wejść głębiej w prawdę naszego bycia człowiekiem, chrześcijaninem, Europejczykiem i Polakiem”. Warto zaczerpnąć tego światła.

za: gosc.pl

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czasy zaborów, Eseje, Historia, Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.