Nostalgia w poezji Jerzego Gizelli

Janusz Kapusta (6)Jerzy Gizella wiele lat – od 1987 roku – spędził w Stanach Zjednoczonych. Wiersze powstałe na obczyźnie często dotykają tak powszechnego dramatu polskiego jakim jest emigracja. Nasza ojczysta historia toczy się więc starymi koleinami smutku i nostalgii. Czy można bardziej przekonująco zobrazować uczucia wielu emigrantów niż właśnie poezją? [Portal Arcana]

Obecnie szacuje się, że od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. wyemigrowało z kraju aż 2 miliony Polaków.

Gizella stale współpracuje z krakowskimi „ARCANAMI”, oprócz poezji dostarcza też znakomitych tekstów jako krytyk literacki i znawca USA. Wieczorem 7 września 2013 r. prezentował próbkę swojej poezji na krakowskiej nocy poetów w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”. Spotkanie grupy poetyckiej Tylicz dało nam okazję do uwiecznienia poezji poprzez nagranie video, obok którego zamieszczamy także zapis utworów poety.

Z Alabamy na Bielany

Trzepoczącej neonami
Przydrożnych zajazdów
A tu pustelnia i eremy
Ostrzenie ołówka
Zapalanie świecy
I za oknem cykada jak gitara
Ani samochód nie przemknie
Ani motocykl nie warknie
Księżyc w koronie dębu
Jak mnich z rozwianą brodą
Na nic się równać z dębem
Albo cisem czerwonodrzewem
Nie powój zadusi pyszałka
Lecz przerwa w dostawie ironii

 

Do najmłodszej córki

Teraz jest zima jakich nie pamiętasz
Chodzę okutany w swetry, czapki, szaliki,
Chicagowskie buty na grubej podeszwie
Przypominam sobie nasze spacery na Błoniach
Do szkoły na Oleandrach w śniegu i deszczu
Ciągnąłem Cię za rączkę zaspaną i drżącą
Niezdarny, wywracam się na lodzie
Myślę o Twoich chłopakach i ich życiu wysokim
Jak taniec ptaka nad sawanną
Szliśmy pod wiatr, mróz i czasem deszcz
Nie wiedząc gdzie się zatrzymamy
Na czas ponury i nieludzki
Trochę spokoju, trochę radości
W dalekim Lockport jest środek nocy
I sen głęboki pod bokiem Opatrzności

 

Autostrada numer 55

“Do motelu wpadł Polak
Mieczem źrenicy rozcina firanki”
W dole szosa jak rzeka
Z Chicago do Saint Louis
Dwie nabrzmiałe żyły
Krwioobiegu Ameryki
Dwa strumienie ludzi i ładunków
Dwa światłowody
Zapamiętać ten widok
Jak teatralny finał
Byłeś przyrodnikiem
Który badał mrowisko
Pomiędzy „Nice to meet You”
i „Party is over”
Ale ten widok wróci jak komornik
Po niezapłacony dług
Zamykasz i otwierasz oczy
Amerykańska ruletka
Nie wykupiona recepta
Na lepsze życie

 

Poludnie

Ewie

na szczycie sądu niedziela zielona
barwnymi wstęgami owinięte jabłka
spadają pod jesień na dwie połowy
na dwie połowy i ty spadasz z nieba
rozwijasz w południe węzełek ze snami
ręce wyciągasz powalane sadem
z lewej uciekają do lasu jabłonie
z prawej do sadu biegną świerki stare
konie wnet pociągną słońce wokół domu
a żuraw do studni schowa w upał głowę
teraz niech żywopłot rośnie tak wysoko
żeby nikt nie odgadł czyś z nieba czy z ziemi
na szczycie sadu niedziela zielona
barwnymi wstęgami owinięte jabłka
spadają pod jesień na dwie połowy
na dwie połowy i ty spadasz z nieba

 

Coraz mocniejsza i mniejsza

Pieniążki masełko chlebuś
Strzemiączko kowadełko
Papierosik rzucony
Żoneczka pieseczek
Herbatka kawusia
Bukiecik referacik
Na komputerku doktoracik
(wytnij skopiuj wklej)
W domeczku na okieneczku
Mrozik maluje poemacik
Szczebiocik przed sklepikiem
Sąsiadeczek idioteczek
Syneczek aniołeczek
Córeczka laleczka
Państewko w Europce
Obywatelek elemelek
Na imprezce buteleczka
Laseczka
Zawalik
Szpitalik
Trumienka
Cmentarzyk
Księżulek
Dołeczek
Mała, maleńka ojczyzna
Coraz mniejsza i mniejsza

 

Z innych wierszy Jerzego Gizelli:

Przyjechał żeby unrzeć?

Chodzi po centrum Krakowa
Liczy Chewrolety i Jeepy Cherokee
Co krok znajomi z Nowego Jorku
Z Toronto, Montrealu
Kiedyś chciał się nauczyć na pamięć
Wiersza „Apollo i Marsjasz”
W jego sercu po raz pięćdziesiąty
Wybucha Powstanie Warszawskie
Przeklina dzień, w którym dostał paszport
Myślał, że to bilet do raju
Jaki z niego emigrant
Zwyczajne ADHD
Wrócił na odwyk z Ameryki
Z milionera pucybut
Odwrotnie niż w mitach
Bywa jeszcze gorzej
Lot nad Manhattanem
Z najwyższego piętra hotelu

 

Arabia Felix

Kto nie zaznał wolności
Nazywa ją zbrodnią
Zginie za obietnicę
Nocy z hurysami
72 hurysy stracą cnotę
I znów ją odzyskają
Gdy święty morderca
Zamieni je w kobiety
To wiara dla mężczyzn
W młodym wieku
Cała moc ducha
Zgromadzona w podbrzuszu
Idą do nieba szeregiem
Jak do lupanaru w Paryżu
Z różańcem i sztyletem
Do cięcia papieru

http://www.portal.arcana.pl/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Piosenki, Wiersze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.