Tamtej jesieni… Anna Nagórska

strukturaCudowny kształt Ojczyzny w oczach się rozpadał
Jakże ująć straszliwe września dzieje?
Bagno, krew, pusty szaniec – duch i czyn się chwieje
Trudno myśleć o jedenastym listopada!
Tak niedawno szedł ku nam w chwale szósty sierpnia
Uniesienia i dumy nie mogło być więcej

 

Leszek Długosz

Za kilka lat urodzę się w tym miasteczku. Autorka tych wierszy zostanie moją opiekunką, nauczycielką, życiową mentorką. Te wiersze pisane w październiku 39, wydobywane z jej korespondencji, dopiero teraz odsłaniają się.
Wykształcona (studiowała na Sorbonie), utalentowana, była jednym z najpiękniejszych przykładów człowieczeństwa, jakie dane mi było spotkać.

 

Anna Nagórska (1882 – 1963)

15 – IX – 1939 w Zaklikowie

Nalot. Silniki warczą. Bomby niecą pożar.
Zachwiane mury domów walą się z łoskotem.
Kwef dymu, kurzu, szarpią kły płomieni złote.
– Zlituj się, Przenajświętsza Rodzicielko Boża!
Giną ludzie. Na rynku krwi świeżej kałuże.
Ległaś w męce, mieścino zasobna, spokojna.
– Zdepce miliony istnień! W rozpaczy zanurzę!
Krzyczy zrodzona w szale nienawiści Wojna.
Kiedyś – gdy się poddżwigną z gruzów nowe ściany
Młode drzewa przypomną tamtą straszną jesień
Modlitwę za Poległych dzwon ku niebu wzniesie
I spłynie dar pociechy w wytrwaniu doznany.

* * *

Cudowny kształt Ojczyzny w oczach się rozpadał
Jakże ująć straszliwe września dzieje?
Bagno, krew, pusty szaniec – duch i czyn się chwieje
Trudno myśleć o jedenastym listopada!
Tak niedawno szedł ku nam w chwale szósty sierpnia
Uniesienia i dumy nie mogło być więcej
Za każdy rok wolności dziś człowiek odcierpiał
Z łoża sławy wstał jeńcem…

02.09.2013 leszek-dlugosz.pl

 

Czego świat nie wie o Annie N.

Przede wszystkim niewiele jest osób które wiedza, że Anna N. istniała. Ale to się zmienia. Coraz większy krąg ludzi, w pół wieku od jej śmierci, ze zdumieniem i z podziwem otwiera oczy (i umysł) na widok tego rodzaju charakteru, siły, możliwości… Arcybiskup Tokarczuk, zjawiwszy się na miejscu życia Anny, gdzie dziś klasztor sióstr Jozefitek, na Radnej Górze (skraj Sandomierszczyzny i Lubelszczyzny) zachwycony tą osobowością (zachowanymi utworami, listami, świadectwami innych) z własnej inicjatywy (i kieszeni) czym prędzej funduje w pobliskim zaklikowskim kościele tablicę memmoratywną. Ludzie, by tak rzec, zwołują się po świecie, gromadząc pamiątki, listy, wspomnienia – świadectwa dotyczące kogoś tak „przeoczonego, za żywota”.

Kto teraz, z dystansu lat, jawi sie jako postać wyjątkowo piękna, silna… Szlachetna, dobra, radosna, utalentowana, skromna… i jeszcze by wymieniać …Która, wszystkie te walory i możliwości świadomie jakby oddaliła, wybierając życie ascetyczne, bez rozgłosu… „Życie przeźroczyste”, niewidoczne dla innych tuż przy Ziemi… W łączności z Bogiem. Mogłaby być ozdobą wyrafinowanych środowisk intelektualnych, artystycznych, twórcą najprzedniejszej jakości. Wybrała życie na uboczu społeczeństwa. Piszę te słowa w przededniu beatyfikacji Jana Pawła II. I oprócz całej wdzięczności dla niego, w jego też stronę kieruję tę mała prośbę. – Aby przyczynił się do odsłonięcia postaci Anny, pokoleniom dziś żyjącym. Bo wierzę – w oczach Boga jest Anna dostrzegana właściwie. I mocne jest we mnie przekonanie – spośród ludzi, jakich zdołałem poznać, kogoż bym bardziej mógł określić mianem – świętej, jak nie ją?

nagorskaAnna Nagórska 1882–1963. Pochodziła z ziemi sieradzkiej, z zamożnej rodziny ziemiańskiej. Od dwudziestolecia międzywojennego żyła na Lubelszczyźnie koło miasteczka Zaklików, w mająteczku Radna Góra, przeprowadziwszy się tam w rodzinne strony matki (Aldony z Korwin Wierzbickich) Chorowite dziecko obwożone po lekarzach po całej Europie, udało się uratować od gruźlicy kości. Przystosowana jednak do tej swojej słabej i drobnej fizyczności prowadziła żywot spartański. Była jedną z pierwszych Polek studiujących na Sorbonie. Świetnie wyedukowana, posiadała nieprzeciętne talenta. –Zajmowała się literaturą, malarstwem, w młodości znakomicie grała na fortepianie. Po odzyskaniu niepodległości, w dźwigającym się kraju zgłasza się do pracy, czyli do służby krajowi. I tam gdzie potrzeby najpierwsze.Jako nauczycielka (literatury i języków) podejmuję pracę na Polesiu. Pracuje jako wolontariuszka, bez wynagrodzenia. Po nieszczęściach domowych (ojciec umiera nagle, młodszy i jedyny brat Anny, ratując nieznanego człowieka, topi się) poświęca się opiece nad matką.

Z walizką bezwartościowych papierów w czas wiadomej dewaluacji, sprzedawszy majątek w sieradzkim, te dwie niezaradne kobiety, wracają w rodzinne strony matki w Lubelskie. Anna przechodzi niezwykłą transformację duchową. Porzuca światowe stroje i wygody, wybiera życie ascetyczne. Z własnego wyboru żyje w skrajnym ubóstwie, pracując fizycznie na cmentarzu, rezygnując z więzi społecznych (z dawnych koneksji). Postanawia zniknąć dla świata. Po II wojnie zamieszkuje w pobliskim Zaklikowie, ofiarowawszy swój mająteczek, wyrzuconym ze Lwowa Siostrom Józefitkom… Organizuje powojenne szkolnictwo, uczy bezpłatnie młodzież. Jest wszędzie gdzie potrzeba pomocy – duchowej i materialnej. Rozdaje wszystko co posiada. Z tzw. światem utrzymuje łączność tylko korespondencją. Także z wybitnymi osobistościami (między innymi z prof. Kotarbińskim, z kardynałem Wyszyńskim). Ten dwukrotnie odwiedza ją na Radnej Górze. – Serce gorące, głowa w chłodzie, to jej zasada. Jej życie, wypełnione medytacją, oddane jest realnie (jak wedle dewizy) Bogu, ojczyźnie i bliźnim. Codziennie przystępuje do komunii świętej. Materialne ubóstwo, nie jest dla niej ciężarem. Obdarzona fenomenalną pamięcią, czyta i kształci się przez całe życie. Chodzi w ubogiej sukienczynie, bosa (zimą okrywa się ledwie jakąś derką). Ludzie biorą ja za „nieszkodliwą wariatkę” uprawiającą cmentarz. Ale ktoś uważniejszy, kto by ja spotykał i posłuchał, ze zdumieniem pojmował jej klasę. Rodzaj odbioru rzeczywistości, jakość języka jakim posługiwała się.

Miałem szczęście. Byłem jej wybranym uczniem i wychowankiem. Od chwili spotkania, kiedy miałem sześć lat, aż do końca jej życia, a to jest do końca moich studiów, uczyła mnie wszystkiego. – Muzyki, literatury, języków, przyrody. tzw. obycia… W maleńkim prowincjonalnym miasteczku, w otoczeniu bujnej przyrody, odebrałem najlepszą edukację w tzw. starym stylu.

Pewnie to z dziesięć już lat, jak Siostra Stefania Jaworska, przybywając na Radną Górę, musiała otrzymać jakieś posłannictwo z góry? Bo jej to zasługa gromadzenie dokumentacji i świadectw dotyczących życia Anny. Zdawało się, że zniknąwszy z powierzchni ziemi, zginęła i z pamięci ludzi. Dzieje się i jak intensywnie, odwrotnie. Po latach, wraca z siłą i urokiem niezwykłego odkrycia. Powstają publikacje, książki. Ukazuje się także jej własna twórczość. Podaję tytuł jednej z ostatnich publikacji. Haliny Kazio-Kłyszowej, lubelskiej polonistki – wydaną przez wydawnictwo Gaudium – „Opowieść o Annie Nagórskiej”. Rzecz napisana z sercem, starannie i odpowiedzialnie. Mam nadzieję, że zachęciłem Państwa do sięgnięcia po tę „postać bosej Anny”. Autorki, ot choć takiego drobiazgu: „Jesteśmy jak okręty spuszczone ze stoczni/ płyniemy póki trzeba/ aż Bóg rzeknie, spocznij…”

www.leszekdlugosz.pl

ANNA NAGÓRSKA zmarła w Zaklikowie 19.11.1963 roku, mając 81 lat życia i tam spoczywają jej doczesne szczątki.

zobacz: Rozmowy z Leszkiem Długoszem i niezwykły koncert

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa, Lata PRL, Sylwetki, Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tamtej jesieni… Anna Nagórska

  1. Dorota pisze:

    … Ocalic od zapomnienia. Jak to dobrze, ze znalezli sie ludzie, ktorzy mieli szczescie znac Panne Anne i chca teraz ta skromna, wielka postac przyblizyc wspolczesnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.