Alain Besançon – Kłamstwo Rosji

Alain_BesanconDla historyka Rosja nie stanowi większej zagadki niż Francja. Należy przy tym pamiętać, że żadna książka historyczna nie jest w stanie całkowicie wyjaśnić tajemnicy narodu: rosyjskiego, francuskiego, chińskiego ani nawet luksemburskiego… Po pierwsze, Europejczycy rzadko zdawali się posługiwać obiektywnymi informacjami, którymi dysponowali.

Woleli kierować się stereotypami. Patrzyli na Rosję w sposób zniekształcający. Francuzi zajmowali wobec niej wiele stanowisk, często skrajnych i w dużej mierze niezależnych od wiedzy historycznej. Rosja była magazynem rozmaitych, często sprzecznych iluzji. Francję ogólnie przyciągała. Postaram się wyjaśnić pod koniec tego eseju, jakie to właściwe Francuzom namiętności wpłynęły na ich wizję.

Po wtóre, sami Rosjanie mają trudności z dojściem do zgody w tej kwestii i z jasnym jej zrozumieniem, choć intensywnie się nią zajmowali.

Wreszcie sama Rosja starała się narzucić „obcym” swój fałszywy obraz. Ci „obcy”od zawsze skarżyli się na „rosyjskie kłamstwo”. To proste, zbyt proste wyjaśnienie ich pomyłek: „Zostaliśmy wprowadzeni w błąd”.

Zacznę od powiedzenia kilku słów o owym „kłamstwie”. Następnie zajmę się kwestiami bardziej skomplikowanymi, które doprowadzą mnie dużo dalej, aż do religijnych korzeni „kompleksu rosyjskiego” i jego objawień w historii. Zakończę na analizie francuskich iluzji.

Rozdział I – KŁAMSTWO

Sztuka kłamstwa jest tak stara jak sama Rosja. Markiz Astolphe de CustineCustine1 i historyk Jules Michelet2 traktowali ją jako jej cechę fundamentalną.
Stare kłamstwo było dawniej, za czasów Mikołaja I, wynikiem narodowej dumy. Rosja była wielka, potężna, ale była również biedna: Gogol i Puszkin ujmowali to niezwykle trafnie. Ten rozziew był nieznośny, a także politycznie niebezpieczny, gdyż Rosją rządzono w sposób autorytarny: władza powinna realizować swe zamierzenia z sukcesem. Okłamywano, aby zamaskować klęski. Najpierw cudzoziemców („okłamywanie ich to profesja” – zauważa Custine), następnie siebie samych. Znajdowano sobie rekompensaty: czystość prawosławia, szeroka dusza, duchowość – i zawsze w ramach rekompensaty pogardzano Europą, zawstydzano ją za jej nieczyste chrześcijaństwo, wąską duszę i materializm. Powrócimy niebawem do religijnych przyczyn tego starego kłamstwa.

Lecz dwudzieste stulecie przyniosło nową, bardziej skomplikowaną wersję tego kłamstwa: kłamstwo komunistyczne. Nie jest ono domeną wyłącznie rosyjską. Jednak to z Rosji wyszło i rozprzestrzeniło się na terenach opanowanych przez komunizm. Posiada ono dwa piętra. [poziomy]

Pierwsze polega na wmawianiu, że utopia została zrealizowana. Przedstawia się wzorcowe „osiągnięcia”. Nadzwyczaj obfite żniwa, sukcesy edukacyjne, dobrobyt społeczny, burzliwy rozwój. Przybysz z Zachodu długo w nie wierzył, choć to kłamstwo jest ulotne, znika przy pierwszym, nawet najbardziej powierzchownym kontakcie z rzeczywistością. Stanowi proste rozszerzenie dawnego „klasycznego” kłamstwa rosyjskiego.

Drugie piętro [poziom] kłamstwa polega na uświadomieniu zagranicznemu przybyszowi, że rzeczywistość komunistyczna nie różni się od tej, którą zna. Na przykład: podaje mu się fałszywą stopę wzrostu gospodarczego. Przybysz nie wierzy i poprawia tę cyfrę. To nie 10%, lecz, powiedzmy, 4%. Jednakże instynktownie przyjmuje, że ideały ekonomiczne Wschodu i Zachodu są takie same: wzrost, bogacenie się, rozwój; nie zauważając, że projekt sowiecki jest radykalnie odmienny oraz że – nawet jeżeli można go nazwać projektem – nie jest projektem ekonomicznym w normalnym dla nas znaczeniu tego słowa. Podwojenie odniesień (jedno do rzeczywistości ogólnej, drugie do pseudorzeczywistości ideologicznej) jest najskuteczniejszą metodą wprowadzenia obcokrajowca w błąd.
Przedstawia mu się mera, dziennikarza lub historyka i obcokrajowiec myśli, że faktycznie ma do czynienia z merem, dziennikarzem lub historykiem. Jeżeli jest wystarczająco inteligentny, nie uwierzy w kłamstwa wypowiadane przez tych osobników, jednak nie poda w wątpliwość ich funkcjonalnej równorzędności. Dla niego będą oni „kolegami po fachu”: profesorami, jeżeli on sam jest profesorem, merami, jeżeli on sam jest merem. Po powrocie opowie, że w Moskwie rozmawiał ze swoim „odpowiednikiem”.

Pierwsze kłamstwo można nazwać logicznym (kłamliwe słowa), drugie – ontologicznym, gdyż tutaj zafałszowana jest sama natura rzeczy: fałsz dokonuje się poprzez sztuczkę polegającą na oscylowaniu między rzeczywistością i pseudorzeczywistością, co zmylą interlokutora. Przypominam sobie rozmowę (było to w epoce Breżniewa) z wysokim i wielce szacownym urzędnikiem skarbowym. Powracał z długiej misji w ZSRR, w trakcie której oceniał rzekomo trwające tam „reformy”. Wniosek jego kontroli: „nie są one zbyt efektywne”. Inaczej mówiąc, „reformatorzy” sowieccy mieli być odpowiednikami reformatorów francuskich, z którymi można się dzielić refleksją nad możliwymi ulepszeniami, tak jak gdyby ich cele i intencje miały coś wspólnego z intencjami naszego ministra finansów co do zwiększenia efektywności zarządzania gospodarką.

I oto zawaliła się idea komunistyczna. Złamał się filar ideologiczny. Miliony napisanych drewnianym językiem książek przeznacza się na przemiał. Tysiące funkcjonariuszy ideologicznych musiało się nawrócić i zmienić zawód. Lenin przestał być odniesieniem intelektualnym, choć jego pomniki wciąż stoją na skrzyżowaniach. Wydawałoby się zatem, że Rosja dołączyła znów do historii powszechnej, wspólnej historii wszystkich ludzi. Że jej trudności są podobne do tych, jakie spotykają wszystkie inne kraje. A przynajmniej takie wrażenie sama chciałaby sprawiać.
Rosja powróciła do swojego godła i flagi, podczas gdy Francja zbuntowałaby się, gdyby po dwóch stuleciach chciano jej przywrócić kwiat lilii. Rosja odbudowała swoje cerkwie, klasztory i pałace królewskie, podczas gdy Francja większość zniszczyła lub zaniedbała, pozwalając im popaść w ruinę. Stało się tak, gdyż Francja zaakceptowała swoją rewolucję, która mimo wszystko przyniosła jej nowe i stabilne społeczeństwo. W Rosji nie zostało nic do uratowania z martwej utopii. Nie była ona zdolna do skonstruowania czegokolwiek na tych ruinach. Pozostawało tylko przywrócić stare dekoracje. W byłej NRD Niemcy musieli wszystko przerobić: drogi, mosty, sieć elektryczną, kanalizację, ścieki. Wszystko aż do ostatniego kurka. W Rosji trzeba by wykonać zadanie na podobną skalę, gdyby się go podjęto. Ale tak się nie stało.

Za to Rosja otworzyła się na rock, sztukę konceptualną, psychoanalizę, hipermarkety, na wszystko, co Zachód był w stanie jej dostarczyć bez konieczności przeprowadzania głębokich zmian. Gruba baba schudła w rekordowym tempie, ma sylwetkę modelki, stara się ubierać w stylu nowojorskim. Moskwa nabiera „zachodniego sznytu”, ku uciesze przybyszy.

Czy kłamstwo zniknęło?
Nie, wydaje się, że stało się nawet głębsze, trudniejsze do rozszyfrowania. I że te odbudowy i remonty przyczyniły się do tego w sposób fundamentalny. Kiedy dawniej funkcjonariusz partyjny posługiwał się nowomową ideologiczną, wiedział, że nie służy ona do komunikowania się, lecz do wzmacniania władzy sowieckiej. Jeżeli zwykły poddany był zobowiązany do zabrania głosu, mówił tym językiem, wiedząc, że jego jedyną funkcją jest okazanie posłuszeństwa. Wewnątrz komunizmu koegzystowały, jak to opisała Frangoise Thom w „Drewnianym języku”, cztery trudne do odróżnienia języki3. Właściwy drewniany język, fałszywy drewniany język, którym zmuszony był posługiwać się zwykły obywatel sowiecki w miejscu publicznym, język naturalny, w jakim rozmawiał ze swoimi przyjaciółmi lub z rodziną, oraz fałszywy język naturalny, używany przez funkcjonariusza partyjnego, gdy chciał wmówić rozmówcy, że jest taki sam jak on i żyje w tej samej rzeczywistości4. Pierwsze dwa języki zniknęły w chwili, gdy przestała stać za nimi siła. Dwa ostatnie pozostały, dziwnie ze sobą zmieszane.

Fałszywy język naturalny jest dziś uzależniony od kłamstwa ontologicznego. Funkcjonariusz nowego reżimu chce wmówić, że jest patriotą, że wierzy w Boga, że pragnie Rosji wolnej i dostatniej. Że czerpie swoją władzę z woli ludu, z powszechnych wyborów, że przestrzega podstawowych zasad praworządności, jakie nowo wybrany parlament wpisał do nowego prawa sowieckiego. Tytuły prezydenta, ministra, sędziego wydają się odpowiadać tym funkcjom, a reżim sprawia wrażenie, jakby odwoływał się do powszechnie uznanych zasad.
To właśnie dlatego kłamstwo jest zwodnicze. Poddani wiedzą to znakomicie. Wiedzą, że ten język jest tak samo zinstrumentalizowany jak poprzedni, ale po prostu skuteczniejszy, bardziej akceptowalny, gdyż jest językiem wszystkich. Jego instrumentalizacja polega na tym, że oczekuje się od niego zmiany rzeczywistości. Pozostaje na usługach władzy. Poddani znaleźli termin służący im do nazywania nowych panów: siłowicy, ci, którzy dysponują środkami przymusu. Kiedy mówią językiem wszystkich, nie chodzi im o powiedzenie prawdy, lecz o wbicie do głowy interlokutora fałszywego wrażenia.
U władzy pozostają ci sami ludzie co wcześniej. Aby stało się inaczej, Rosja musiałaby zdobyć się na radykalne, oficjalne odrzucenie idei komunistycznej, na damnatio memoriae swojej komunistycznej przeszłości. Musiałaby zgodzić się być born again. Podobnie jak to uczyniły Niemcy. Tymczasem zrobiono wszystko, aby tak się nie stało. Zamiast uczciwie powrócić do piramidy zbrodni i niegodziwości, po prostu je anulowano. Przykryto je wielkim przedstawieniem carskiego dworu i prawosławnych obrzędów – już dawniej częściowo zanurzonych w kłamstwie, a teraz całkowicie w nim pogrążonych. Nikt nie został ukarany za zbrodnie komunistyczne, podczas gdy tylu nazistów zostało powieszonych. Kadry polityczne pozostały te same, nawet jeżeli pozmieniały się głowy.

Dusza komunistyczna nie została oczyszczona. Siłowicy nauczyli się kłamać poprzez mówienie pewnego rodzaju prawdy. „Niech kłamstwo nie przejdzie już więcej przeze mnie” – pisał Sołżenicyn. Kilku bohaterskich dysydentów mogło zachować czyste serce, będąc zanurzonymi w kłamstwie absolutnym komunizmu, gdyż owo kłamstwo stało się ewidentne. Teraz jednak są zanurzeni w mieszance. Ich dawni wrogowie mówią tak jak oni. Nie umieją powiedzieć prawdy, gdyż nie wiedzą, czym ona jest. Korumpują ludzi wolnych od kłamstwa poprzez zwodzenie ich na teren, który uważają za wspólny, a który wcale takim nie jest. Powieściopisarze, filmowcy tworzą historie miłosne w naturalnym krajobrazie. Starają się pokazać młodzieńcze rozterki, ciężar życia, skoki ku transcendencji, mistyczne niepokoje. Podejrzewa się jednak, że celem jest zawsze sprawienie, by odbiorca przekonał się o tym, iż jest się takim samym, będąc kimś innym. Świadomy obserwator zachodni zastanawia się czasem, czy neorealizm współczesnych produkcji rosyjskich nie jest jeszcze bardziej fałszywy niż socrealizm, realizm socjalistyczny czasów minionych. I czy aby tradycyjna rosyjska przyjemność oszukiwania cudzoziemców nie jest jeszcze bardziej smakowita niż dawniej5.

——————————–
1) – A. de Custine, Rosja w roku 1839, przeł. P. Hertz, Warszawa 1994

2) – J. Michelet, Les Legendes democratiques du Nord, Paryż 1968

3) – Por. F. Thom, Drewniany język, przet. I. Bielicka, Warszawa 1990. [Wyd. fr.: F. Thom, La langue de bois, Paryż 1987]. Drewniany język jest specyficznym językiem władzy komunistycznej. Jest to język, jakim powinni posługiwać się ludzie, gdyby rzeczywistość była zgodna z ideologią. Ponieważ rzeczywistość od niej odstaje, drewniany język ją zastępuje. Staje się permanentną metodą pedagogiczną, sposobem urabiania sumienia, narzędziem terroru. Autorka ocenia, że ten język stanowi klucz do systemu komunistycznego, jego ostateczną tajemnicę, oraz że jest z nim zmieszany.

4) – W czasach Breżniewa tworzyli poeci, którzy naśladowali natchnienie poetyckie bez przekraczania granicy „fałszywego języka naturalnego”. Wysyłano ich za granicę jako zwiastunów „odwilży”.

5) – Skoro już nie wierzy się w komunizm (od dawna) i językiem komunistycznym nie mówi (chociaż taki przymus istniał aż do 1990 roku), do czego obecnie odwoływać się może władza? Do dwóch starych wartości transcendentnych. Pierwsza to prawosławie, metodycznie przywracane do życia. Cerkiew została na powrót ustawiona w centrum życia państwowego bez uznania potrzeby zmian personalnych, które mogłyby zachwiać istniejącym tam absolutnym posłuszeństwem. Odbudowano kościoły i klasztory, oficjele pojawiają się na najważniejszych uroczystościach. Starają się promować wiarę prawosławną (pawoslawnaia vera) jako zastępczą ideologię. Kościół patriarchatu moskiewskiego jest jednym z najpotężniejszych narzędzi wpływu państwa rosyjskiego za granicą. Druga wartość – żywa i szczera – to po prostu wielkość obszaru Rosji. Rozległa i różnobarwna powierzchnia, dziewięć lub jedenaście stref czasowych, które są przedmiotem zazdrosnej dumy i najgłębszego przywiązania całego narodu.

Są to fragmenty książki Alaina Besançona „Święta Ruś”
wyd. Fundacja Świętego Mikołaja 2012
tłumaczenie: Łukasz Maślanka

http://giz3.salon24.pl/517107,klamstwo

Alain Besançon to najwybitniejszy chyba w tej chwili sowietolog zachodni, profesor socjologii i historii wielu francuskich uniwersytetów, niegdyś członek FPK, z której odszedł po ujawnieniu zbrodni stalinowskich. Przyjaciel Adama Michnika, który ośmielił się w 1990 roku skrytykować Okrągły Stół i za to został przez Nadredaktora wyklęty i wykpiony. Odpowiedział mu spokojnym i rzeczowym listem, którego prawdziwość możemy dziś jednoznacznie ocenić. Warto zapoznać się z tą korespondencją: http://niepoprawni.pl/blog/208/alain-besancon-kontra-michnik

Więcej o autorze: http://www.legitymizm.org/spw-alain-besancon

 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Eseje, Historia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Alain Besançon – Kłamstwo Rosji

  1. giz pisze:

    dorzucę jeszcze fragment artykułu Alaina Besançona jaki w sierpniu 2008 roku łaskawie opublikował francuski dziennik „Le Figaro”, będący spontaniczną reakcją na aktualne wydarzenia zwane „konfliktem gruzińskim”.

    „Na Wschodzie bez zmian” /aluzja do znanej wszystkim powieści/

    Zawsze jest tak samo. Rosja długo przygotowuje grunt w ramach kampanii propagandowej. Dowiadujemy się, że Rosja się demokratyzuje, kroczy wielkimi krokami w kierunku państwa prawa. Kwitnie i prezentuje się jako inwestycyjnie atrakcyjny obszar dla firm zachodnich. Wspaniała okazja dla inwestorów!

    W polityce zagranicznej, jej strategia jest prosta i spójna. Polega na nieustających próbach rozbicia europejskiego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Na oddzieleniu Niemiec od partnerów, obiecując Berlinowi pewne korzyści w zamian za bardziej „przyjazne” stanowisko. Na zneutralizowaniu Francji oferując jej satysfakcję z jej własnej próżności, którą Francuzi tak sobie cenią. Na korzystaniu z włoskiej i hiszpańskiej obojętności, z beztroski Serbski, Węgrów i Bułgarów. Na dążeniu do dezintegracji Unii Europejskiej systematycznie proponując umowy dwustronne z jej członkami.

    A taktyka polega na wyborze odpowiedniego momentu, w sierpniu, kiedy Stany Zjednoczone są osłabione, zajęte innymi problemami, Europejczycy wyjątkowo skłóceni. Wtedy następuje to niespodziewane uderzenie, a my nagle czujemy się zaszachowani.

    i wtedy znowu się zaczyna …

    Rosja jest przecież taka słaba: ona potrzebuje pomocy, należy uważać, aby jej nie upokorzyć, docenić poczynione postępy. Jednocześnie Rosja budzi obawy swoim terytorialnym ogromem, swoją armią, arsenałem jądrowym, złożami naftowym. Rzuca mgliste zagrożenie. Mogło być gorzej. Uspokójmy ją.

    To się zaczęło od Chruszczowa i nadal jest kontynuowane: Breżniewa i odprężenie, Gorbaczow i pierestrojka, Putin i naprawa państwa. Te wieczne powtórki są już nudne, w nie mniejszym stopniu niż powtórki naszych reakcji, tutaj na z Zachodu. A rosyjskie kłamstwo jest tak wielkie, że przynajmniej w połowie staje się dla nas wiarygodne.

    źródło: http://www.lefigaro.fr/debats/2008/08/19/01005-20080819ARTFIG00322–l-est-rien-de-nouveau-.php

  2. Wk.bardzo pisze:

    Putin w cerkwi i całujący go w rękę POP. Wiara pokazywana w cerkwi a na spotkaniach w ścisłym gronie wiara w służby specjalne. To codzienność Rosji. Teraz na ochłodę naszych rozpalonych ,,romantycznych”, polskich umysłów przypominam sobie naszych księży i ich POParcie dla PO. Ja chcę silnego kościoła ale czy bogatych księży poparciem polityków ? Ja nie ale chętnie przeczytam inne zdanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.