Dorota Kania: Cień tajnych służb (fragmenty)

cien_300_7W książce znalazły się wyniki śledztw w sprawie najgłośniejszych zabójstw i samobójstw, które miały miejsce wciągu minionych dwudziestu trzech lat. Jest ona oparta na dokumentach, które w większości do tej pory nie były znane, poza wąską grupą badaczy i śledczych. Polityczne zabójstwa. Niewyjaśnione samobójstwa. Niepublikowane dokumenty. Nieznane archiwa.

strona [2] fragmenty książki

***

Czytając materiały poszczególnych postępowań prokuratorskich, sądowych oraz archiwalne, historyczne dokumenty można zauważyć, że niemal w każdym opisanym w książce śledztwie, pojawiają się funkcjonariusze służb specjalnych PRL. Służby, które miały stać się reliktem minionej epoki, w rzeczywistości stały się głównym rozgrywającym w biznesie i polityce po 1989 roku. Czy był to czysty przypadek, że powiązani z nimi ludzie ginęli często w tajemniczych okolicznościach? Autorka próbuje odpowiedzieć na to pytanie.

Spis treści:
Wstęp . 5
1. Andrzej Stuglik
– Długie ręce KGB. 7
2. Alicja i P iotr Jaroszewiczowie
– Zabójstwo premiera PRL. 23
3. Marek Papała
– W pętli hipotez. 37
4. Ireneusz Sekuła
– Proszę mnie nie rehabilitować. 53
5. Jacek Dębski
– Egzekucja ministra sportu. 75
6. Jeremiasz Barański
– Znajdę swoją śmierć. 87
7. Marek Karp
– Wypadek na zlecenie . 101
8. Krzysztof Olewnik
– Prawda kiedyś wyjdzie na jaw. 113
9. Grzegorz Michniewicz
– Śmierć w kancelarii premiera . 129
10. Stefan Zielonka
– Tajemnice szyfranta wywiadu. 143
11. Andrzej Lepper
– Wschodni kurs . 155
12. Leszek Tobiasz
– Znak czerwonej gwiazdy. 173
13. Sławomir Petelicki
– W samobójstwo nikt nie uwierzył. 185
14. Śmierć w cieniu Smoleńska. 199

W Traffic Club w Warszawie odbył się wieczór autorski dziennikarki śledczej „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Doroty Kani, która mówiła o swojej debiutanckiej książce „Cień tajnych służb”. Spotkanie prowadził Rafał Ziemkiewicz, a wśród przysłuchujących się byli m.in.: posłowie Antoni Macierewicz oraz Tomasz Kaczmarek , red. Tomasz Sakiewicz, dziennikarze „Gazety Polskiej”.

Pełna relacja >http://www.blogpress.pl/node/16790

 

Recenzja

Marcin Wolski

Ballada o seryjnym samobójcy

W prawdziwych historiach opisanych przez Kanię wszystko dzieje się na opak – policja bywa niekompetentna i w ciągu pierwszych godzin śledztwa głównie zaciera ślady.

Z całą pewnością nie jest to książka dla lemingów. Nie jest to rzecz dla ludzi pogrążonych w iluzjach i pragnących jednego – nie budzić się. Na czym polega ta iluzja? Na tym, że żyjemy w normalnym państwie, zapewniającym nie tylko ciepłą wodę w kranie, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, ładu, sprawiedliwości. Porażającym elementem pracy znakomitej dziennikarki śledczej Doroty Kani „Cień tajnych służb” jest nagromadzenie zdarzeń. O większości z nich coś z grubsza wiedzieliśmy – bywały tematem nagłówków gazet, głośnych, niekończących się śledztw, zaskakujących procesów. Ze wszystkich wyziera obraz naszego państwa – nieskutecznego, bezradnego, skorumpowanego, przestraszonego – państwa po wielekroć niezdającego egzaminu.

Opisywane zdarzenia mogłyby stanowić kanwę niejednego pasjonującego kryminału, ale tylko pozornie – regułą kryminału jest mniej lub bardziej błyskotliwe docieranie do prawdy i ulga, jaką przynosi tryumf sprawiedliwości. W prawdziwych historiach opisanych przez Kanię wszystko dzieje się na opak – policja bywa niekompetentna i w ciągu pierwszych godzin śledztwa głównie zaciera ślady. Później, jeśli nawet zostaną znalezione jakieś dowody, te giną, prokuratura działa zadziwiająco ospale – normą są opóźnione sekcje, które niczego nie mogą wykazać – szczególnym trafem do zdarzeń dochodzi z początkiem weekendu, a o choćby jednym dyżurnym patologu w kraju nikt jakoś nie pomyślał. Tropy mnożą się, idą na manowce, sprawa przysycha. Media wracają do nich coraz rzadziej. A przecież ofiarami nie są osoby przypadkowe – były wieloletni premier PRL-u (Piotr Jaroszewicz), wicepremier IV RP (Andrzej Lepper), minister sportu w rządzie AWS (Jacek Dębski), komendant główny policji (Marek Papała), minister i hierarcha lewicy (Ireneusz Sekuła), twórca jednostki antyterrorystycznej (Sławomir Petelicki), dyrektor kancelarii premiera (Grzegorz Michniewicz)… – ludzie wpływowi, często potężni, których cechą wspólną była posiadana wiedza, jak się okazuje – zabójcza. Bywa, jak w wypadku afery Olewnika, że na jednej ofierze się nie kończy, w więzieniu „popełniają samobójstwo” kolejni skazani za porwanie i zabójstwo. Śmierć za kratami w austriackim więzieniu dosięga Jeremiasza Barańskiego „Baraninę”, a hekatomba prezydenckiego samolotu nie kończy się na lotnisku smoleńskim. Trwa taniec śmierci z kolejnymi podejrzanymi zgonami, oczywiście uznanymi za przypadkowe. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem ani porucznikiem Borewiczem, aby dostrzegać podobieństwa, często wspólnego, modus operandi.

Teza Doroty Kani wyłożona jest w tytule książki – „Cień tajnych służb” – i sugeruje, że dramatyczne wydarzenia są jedynie fragmentami dowodzącymi istnienia potężnej ośmiornicy, której nie zaszkodziła ani powierzchowna weryfikacja służb, ani rozwiązanie WSI. Przeciwnie, w większości opisanych tragedii widać zadziwiający splot władzy, biznesu i kryminalnego podziemia. W dodatku istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że głowa głowonoga znajduje się za granicą.

Chwała Dorocie, że odważyła się zajrzeć do głębin!

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/

DALEJ

strona [2] fragmenty książki

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Dorota Kania: Cień tajnych służb (fragmenty)

  1. emka pisze:

    Zaproszenie na spotkanie z Dorotą Kanią w Warszawie – 7 października, godz.18.00, klub Hybrydy, ul. Złota 7/9. Wstęp wolny. W dyskusji udział wezmą Joanna Lichocka i Cezary Gmyz.
    Podczas spotkania będzie można nabyć książkę z autografem autorki

  2. Marcin pisze:

    Dorota Kania jest dziennikarką niekompetentną, szukającą taniej sensacji i nierzadko niewiedzącą zanadto o czym pisze. Doskonałym przykładem jest jej autorstwa wywód nt. początków istnienia jednostki „Grom”. Nie popierając tej tezy żadnymi dokumentami plecie, że powołaną ją w 1982r. po ataku na polską ambasadę w Bernie.
    Nie podaje gdzie miała ona stacjonować, kim byli jej dowódcy itp. Tymczasem prawda jest taka, że w 1976r. powstał Wydział Zabezpieczenia KSMO, którego twórcą i d-cą był ówczesny kapitan Edward Misztal. Rozłubirski postulował utworzenie jednostki zdolnej reagować na incydenty terrorystyczne poza granicami Polski, lecz nigdy nie stworzono takiego oddziału w PRL. Proponował również stworzenie ośrodka szkoleniowego jednostek specjalnych, lecz skończyło się na uczynieniu Rozłubirskiego doradcą MSW (pomagał ws. dotyczących taktyki i uzbrojenia w jednostce WZ KSMO, oraz grupie funkcjonującej przy CPL Okęcie której najbardziej znanym f-szem był ówczesny porucznik Dziewulski). To dwie opisane grupy były odpowiedzialne w tamtym czasie za operacje przeciwterrorystyczne (one też zostały wyznaczone do działań w Bernie, lecz Szwajcarzy ostatecznie odmówili zgody – chyba zresztą słusznie, gdyż ówczesne polskie służby nie miały know-how do działań CT/HRU czego pośrednio dowodzi wizyta szefa brytyjskich sił specjalnych gen. Jeremy Phippsa krótko po „obaleniu komunizmu” w Polsce, któremu zaprezentowano w działaniu jedną ze wspomnianych jednostek MO). Rosjanie, którzy z trudem stworzyli w głębokiej tajemnicy Grupę „A” w KGB nie byli skłonni dzielić się wiedzą z zakresu organizacji, wyszkolenia i usprzętowienia jednostek specjalnych do uwalniania zakładników, stąd pionierzy takich sił w Polsce mieli „pod górkę”. Związek tworzonego „Gromu” w operacją Most jest niejasny z uwagi na tajemnicę, jaką tak operacja jest otoczona. Wszakże tezy p. Kani nt. Grom są nieuprawnione i niczym nie poparte, a świadczą jedynie jej słabym warsztacie dziennikarskim i stawiają pod znakiem zapytania wiele spośród informacji, jakie przekazuje. Jedyne co jest prawdą, to to, że istniał kryptonim dla aktów terroru w MSW, właśnie słowo „grom”: jednostka specjalna o tej nazwie powstała od podstaw w 1990 także zresztą na bazie ówcześnie zdymisjonowanego dowództwa warszawskich policyjnych antyterrorystów tj. chociażby Marian Sowiński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.