„Debata Smoleńska” w Warszawie. Relacja

Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego odbyła się  konferencja naukowa pt. „Debata Smoleńska” zorganizowana przez Stowarzyszenie „Doktoranci dla Rzeczypospolitej”. Zaproszeni na konferencję eksperci Komisji Millera nie przyszli. Nikt z nich nie odważył się stanąć wobec siły argumentów naukowców zespołu parlamentarnego.

 

Tchórzostwo członków Komisji Millera

Na sali byli studenci, doktoranci, naukowcy, rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, m.in. Jarosław Kaczyński.

Zgodnie z programem, pierwsza część konferencji poświęcona była przygotowaniom do wizyty w Katyniu: „Organizacja bezpieczeństwa osób uczestniczących w locie 10.IV.2010”. Do udziału w niej zaproszono m.in. byłego szefa BOR gen. Mariana Janickiego, a także gen. Pawła Bielawnego, ale nie pojawili się oni na UKSW. Przy stole konferencyjnym czekały przygotowane dla nich puste miejsca.

Głos zabrał były szef BOR Andrzej Pawlikowski. W ostrych słowach skrytykował sposób zabezpieczenia przez BOR wizytę prezydenta 10 kwietnia 2010 r.

Podkreślił, że jedyna osoba z Biura będąca na płycie lotniska to funkcjonariusz pełniący rolę kierowcy, pozbawiony broni i odpowiednich środków łączności. Pawlikowski zarzucił Janickiemu brak kompetencji, doświadczenia i odpowiedniego wykształcenia. Mówił także, że w czasie pokoju są dwie linie, które mają zapewnić bezpieczeństwo instytucjom państwowym. Jedną linią ochrony jest BOR. Drugą linią jest to co się dzieje w służbach specjalnych. W jednej z interpelacji poselskich padło pytanie, czy po powrocie samolotu z remontu w Rosji było wykonane badanie pirotechniczno-radiologiczne. W odpowiedzi na pytanie zapewniono, że samolot był sprawdzany 10 lutego, a do Polski po remoncie wrócił… w grudniu.

Natomiast płk Tomasz Grudziński, były wiceszef BOR ds. ochronnych, wskazał szereg zaniedbań, jakich dopuściło się samo kierownictwo Biura, które – jak wyjaśnił – niewłaściwie nadzorowało działania ochronne: planowanie, organizowanie i realizowanie zabezpieczeń wizyt. Pułkownik Grudziński wskazał ponadto, że niewyznaczenie dowódców grupy rekonesansowej i grupy zabezpieczającej skutkowało niemożliwością realizowania procesu kierowania działaniami ochronnymi.

Następnie organizatorzy debaty odczytali listę dokumentów, które nie zostały przekazane przez stronę rosyjską. Oto tylko kilka z nich:
– Materiał z oblotu terenu katastrofy
– Wszystkie zdjęcia i filmy z miejsca katastrofy
– Schemat miejsca zdarzenia

Druga część konferencji konferencji podzielona została na cztery debaty, w której eksperci dyskutowali o przebiegu i przyczynach katastrofy. Prof. Wiesław Binienda, dr Kazimierz Nowaczyk, dr inż. Grzegorz Szuladziński, dr inż. Wacław Berczyński obalili tezę „pancernej brzozy”. Po raz kolejny udowodnili, że wewnętrzny wybuch w tupolewie nie jest teorią spiskową. Mówili też o przeciążeniu pionowym, awarii silników, trajektorii poziomej, pionowej oraz TAWS 38.. Moderatorem był prof. dr hab. Jacek Rońda.

dr inż. Grzegorz Szuladziński zwrócił uwagę, że wybuch musiał nastąpić w powietrzu, a nie na ziemi.  -„Gdyby nastąpił na ziemi, pojawiłby się krach, odcisk na ziemi. Było coś co można nazywać obrazowo, odkręceniem części kadłuba. Byłoby to niemożliwe, przy wybuchu na ziemi.”

Zdaniem dr. Szuladzińskiego na eksplozję wewnątrz samolotu wskazują nie tylko szczątki wraku, ale także rozdrobnione szczątki ludzkie.  -„Takie szczątki powstają jedynie w wyniku wybuchu skondensowanego” – stwierdzi. I dodał, że: – „Kadłub samolotu został rozpruty wzdłuż i wywinięty. Główne części kadłuba są wewnątrz puste”. Jego zdaniem ani wybuch, ani stopniowe zniszczenie kadłuba samolotu w wyniku kontaktu z ziemią nie było możliwe – „nie było odpowiedniego odcisku na podłożu”.

– „Co dla takiej wielkiej konstrukcji (jak Tu-154M) może być przeszkodą terenową? Betonowa ściana, nie drzewo. Drzewo może być przeszkodą blisko gruntu, przy uderzeniu na wysokości 5 metrów nie można mówić o przeszkodzie terenowej, przy tej prędkości” – ocenił Szuladziński.

prof. Wiesław Binienda mówił na temat przyczyn katastrofy; roli brzozy i rekonstrukcji upadku samolotu. Przedstawił proporcje skrzydła samolotu i „pancernej brzozy”. Zwrócił uwagę, że Tu-154 jest modelem o dosyć mocnych skrzydłach. Z kolei z badań drzewa wynika, że słynna „pancerna brzoza” była chora, przez co cała konstrukcja drzewa była osłabiona.

Z prezentacji prof. Biniendy wynika, że przy użyciu skrzydła o słabszej konstrukcji niż w Tu-154 bez trudu przecina ono drzewo. Wyjaśnił, że obliczenia były robione dla różnych grubości, ponieważ do tej pory nie wymierzono na miejscu katastrofy grubości materiałów w miejscu kontaktu skrzydła z drzewem. Przy obliczeniach brano też pod uwagę różne kąty natarcia, ponieważ raz pojawiają się opinie, że samolot leciał w dół, a innym razem, że jednak leciał w górę. Aby badania były wiarygodne, przeprowadzono je dla wszystkich możliwych założeń. Nie było żadnego przypadku, w których skrzydło nie przełamałoby drzewa.

prof. Kazimierz Nowaczyk mówił o ukryciu ostatniego alarmu TAWS i innych manipulacjach, m.in. synchronizacją czasów z urządzeń samolotu. Pokazał w jak prymitywny sposób komisja Millera ukryła ostatni TAWS na grafice dołączonej do raportu Millera. Mówił też o kompromitującym zachowaniu polskich ekspertów rządowych, którzy w raporcie umieścili zdjęcia rosyjskiego dziennikarza Siergieja Amielina, ściągnięte z internetu.

Zaznaczył, że kluczowe awarie nastąpiły w miejscu odnotowania ostatniego, 38., sygnału systemu TAWS (dane systemu ostrzegania przed przeszkodami), gdy samolot znajdował się ponad 30 m nad ziemią. Podkreślił, w raporcie Millera i MAK zapisy TAWS 38 zostały ukryte. – „TAWS 38 nie mógł się znaleźć w raporcie, dlatego że samolot, według trajektorii Millera, po uderzeniu w brzozę skręcił i nie mógł być przy TAWS 38” – podkreślił.. I dodał, że samolot leciał wzdłuż linii prostej za brzozą, z którą miał, według raportu Millera, się zderzyć. – „Nie mógł wykonać słynnej półbeczki, bo musiałby zmienić kierunek lotu” – oszacował.
Podkreślił też, że ze zdjęć satelitarnych miejsca katastrofy z 11 i 12 kwietnia 2010 r. wynika, że statecznik znajduje się każdego z tych dni w innej pozycji. Zasugerował, że został on przeniesiony, podobnie jak inne drobniejsze części samolotu, bliżej pozostałych szczątków Tu-154M, a dalej od miejsca TAWS 38.

dr inż. Wacław Berczyński mówił o siłach działających na elementy samolotu i o tym, że wewnątrz samolotu musiało panować duże ciśnienie, a na nity działała duża siła rozrywająca:

„Żeby nity się rozerwały, musiała działać na nie siła rozrywające, duże ciśnienie wewnętrzne. Na poszycie działały siły rozrywające, których tam nie powinno być. Wyrwane nity świadczą właśnie o działaniu ciśnienia od wewnątrz. Albo można je wyrwać przez poszycie, co jest niezwykle trudne albo trzeba go po prostu rozerwać. Taki właśnie sposób rozerwania nitu znaczy, że było bardzo duże ciśnienie w samolocie.”

„Nie mówię, że tam była bomba, ale musiało być duże ciśnienie wewnętrzne”

 

prof. Marek Czachor: Trajektoria pozioma i pionowa Tupolewa w ostatniej fazie lotu. Prof. Czachor podważył także wiarygodność zdjęć złamanej brzozy opublikowanych przez MAK.

– brak analizy fragmentacji szczątków ciał i elementów samolotu
– brak analizy wszystkich czarnych skrzynek, rejestratorów parametrów lotu tupolewa
– obydwie komisje miały dwa różne raporty co pozwoliło dokładnie je przeanalizować

inż. Marek Dąbrowski mówił o wielu fragmentach samolotu nie uwzględnionych w raportach Millera i MAK: Kawałki samolotu znajdowano o kilka do kilkunastu metrów na boki poza zasięgiem jego skrzydeł. Ponieważ z innych, niezależnych źródeł także wiadomo, że niezinwentaryzowane przez MAK części samolotu były rozrzucone daleko na boki.”

 

Część trzecia konferencji: Uwarunkowania prawne badania katastrofy

 

Maria Szonert-Binienda, żona prof. Biniendy, przeanalizowała załącznik 13 Konwencji Chicagowskiej.
– zgodnie z konwencją skończonym śledztwie wrak powinien być udostępniony stronie polskiej. Zaraz po ogłoszeniu raportu MAK przez Anodinę wrak powinien być przesłany do Polski.

Prof. Karol Karski stwierdził, że samolot był państwowy, a lot miał charakter wojskowy, gdyż był oznaczony w planie lotu literą M [military], załoga była wojskowa, na pokładzie znajdowała się polska generalicja oraz Prezydent RP jako zwierzchnik Sił Zbrojnych, samolot miał oznaczenia wojskowe i Rosjanie jako taki go zaakceptowali, samolot wykonywał niebojową misję wojskową.

Przegląd opinii prawników Komisji Millera

W debacie zatytułowanej „działania prokuratury w pierwszym okresie badania katastrofy na przykładzie sekcji zwłok ofiar tragedii” głos zabrał mec. Piotr Pszczółkowskipełnomocnik bliskich ofiar katastrofy, między innymi Jarosława Kaczyńskiego.

Jego zdaniem tzw. komisja Millera funkcjonowała nie mając umocowania prawnego. Tłumaczył, że nie stosuje się 13 załącznika konwencji chicagowskiej do badania katastrof lotnictwa państwowego. – Żyjemy w Polsce i mamy polskie prawo – mówił. Przypomniał również, że złamano prawo nie przeprowadzając w Polsce sekcji zwłok ani nie uczestnicząc w autopsjach na terenie Federacji Rosyjskiej. Prokuratorzy nie dopełnili tu swoich obowiązków. Mecenas przypomniał, że także żadnego z członków komisji Millera nie było przy sekcjach wobec czego do swojego raportu dołączyli kopie protokołów sporządzonych dla MAK.

Zapis wybranych fragmentów konferencji

Zapis całości konferencji 

na podstawie źródeł: [http://niezalezna.pl/38091][http://wpolityce.pl/wydarzenia/46374]

zobacz:

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „„Debata Smoleńska” w Warszawie. Relacja

  1. zbyszek pisze:

    no właśnie ! jaki przeprowadzić dowód by udowodnić ,że jak wpadnę do przerębla to będę suchy ? ta cholerna matematyka ,fizyka rządzi się swoimi prawami i na dodatek jeszcze niczego się nie boi . pan lasek i prokuratura przypomina mi siebie z okresu dzieciństwa jak się wiłem i wykręcałem nie chcąc przyznać się mamie ,że podebrałem jej pięć złotych .

  2. Majka S. pisze:

    @Zbyszek
    Nie porównuj się do tych ludzi.Wiem, że chciałeś obrazowo przedstawić ich zachowanie, ale Ty byłeś dzieckiem i w dodatku kochałeś Swoją mamę. Oni nie dość, że kłamią to jeszcze nienawidzą Polski i Polaków. W imię zachowania władzy zrobią wszystko.

  3. zbyszek pisze:

    dobrze rozpoznałaś – schemat jest ten sam , różnica polega na wadze sprawy i czemu się służy . konsekwencja w działaniu zespołu parlamentarnego uruchamia sumienie i strach . człowiek nie może normalnie funkcjonować przy takim rozdwojeniu jaźni , gdy zdaje sobie sprawę z tego ,że musi mówić co innego niż wie . wszyscy rządowi oprawcy zdają sobie sprawę realnie , że ofiara wie o nich i identyfikuje ich . może doprowadzić to że puszczą komuś nerwy i wszystko się wysypie . co na to seryjny zabójca?

  4. Majka S. pisze:

    @Zbyszek
    Zastanawiam się,gdzie się”zakopał” Bogdan Klich, jeden z współwinowajców-być może ukrywa się przed seryjnym…Pozostali ujadają jak sfora psów chorych na wściekliznę.Pozdrawiam.

  5. Nohood pisze:

    Dziękuję za materiały.
    To cios, żyć ze świadomością o konieczności dzielenia kraju, kultury i państwa
    z ludźmi, którzy mogliby dopuścić się takich potworności.
    Nie ma wątpliwości, że te materiały to gwóźdź do trumny złodziejom na urzędach w
    państwie.
    Pora zaplanować kolejkę szybkich zmian alienujących postkomunistyczną chorobę od mocy decydowania o tym jak wygląda życie w Polsce.
    Oferuję pomoc i dołączam poparcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.