Adam Włodek. Ostatni paradoks Wisławy Szymborskiej

Jadwiga Staniszkis

A może – jej ostatni złośliwy żart. Chodzi o zapis w testamencie ustanawiający stypendium dla młodych pisarzy imienia Adama Włodka. Niektórzy mówią, że w tamtej erze zniewolenia nie było miejsca na moralność. Nieprawda.

strona [2] Wojciech Wencel, Wujek Włodek

***

Ostatni paradoks Wisławy Szymborskiej

A może – jej ostatni złośliwy żart. Chodzi o zapis w testamencie ustanawiający stypendium dla młodych pisarzy imienia Adama Włodka. To szczególne kuszenie, bo przyjęcie stypendium odbierze beneficjentowi prawo do osądzania Włodka (i innych), którzy kolaborowali z reżimem w czasach stalinizmu. A takie narzucone sobie milczenie nieuchronnie zniszczy wewnętrzną zdolność rozróżniania między dobrem a złem.

Poszukiwane racjonalizacji i usprawiedliwień (na przykład Joanna Szczęsna mówiąca: „był młody”) w sposób niezamierzony uczyni z beneficjenta stypendium – wspólnika. Tak właśnie działał komunizm, który nawet ofiary próbował czynić współwinnymi. Owe – słynne z czasów komunizmu samokrytyki – z „sam sobie wyznacz karę”(co przekształcało osobę niewinną we współpracownika oskarżenia), owe (powtórzone niedawno przez Michnika w „Gazecie Wyborczej”) argumenty, że liczą się intencje, a nie – skutki , w sposób pełzający niszczyły w ludziach podmiotowość moralną.

Niektórzy mówią, że w tamtej erze zniewolenia nie było miejsca na moralność. Nieprawda. Moralność to wybór i gotowość na jego konsekwencje. Wybór zaś oznacza wolność. I w tym sensie – jak pokazał choćby ojciec Kolbe w Oświęcimiu – to, czy jesteśmy wolni, zależy głównie od nas samych.

W czasach pauperyzacji młodych pisarzy stypendium Szymborskiej tworzy niebezpieczną sytuację gry z własną wewnętrzną wolnością. Komunizm demoralizował ideologią. Ale i – przekupując. Szymborska zza grobu tylko kusi. Zapewne rozumiała że w puli jest także niemożność osądzania jej samej. Komunizm straszył. Ale w obu wypadkach zamach na wewnętrzną wolność jest podobny.

Ta surrealistyczna ciągłość (czy raczej próby jej przywrócenia) występuje także w innym wymiarze. Dowiadujemy się, że Kwaśniewski otrzymuje wysoką pensję za doradzanie w firmie Kulczyka. Trudno powstrzymać się tu od pytań. Czy w Polsce było tak jak w Rosji, że majątki oligarchów zaczynały się nie tylko od indywidualnego talentu i zasobów ale były również prowizjami od zarządzania zawłaszczonym majątkiem partii komunistycznej? W Rosji, ci, którzy o tym zapomnieli i przestali płacić działkę na coraz bardziej prywatyzowany fundusz partyjny (Chodorowski, Bierezowski), stawali się wrogami publicznymi. Zapewne Miller (ale też Huszcza, ostatni skarbnik PZPR) wiedzą, czy w Polsce również funkcjonuje taka, niejawna, siec zobowiązań? Nie mam dostatecznej wiedzy, aby odpowiedzieć na te pytania. Ale – podobnie jak w wypadku stypendium im. Włodka – mam wrażenie, że chodzi tu o pułapkę w stylu Catch 22 Hellera. Kto nie wie, o co chodzi, niech przeczyta.

http://wiadomosci.wp.pl/

 

Poeta, który wydał mniej tomików niż kolegów Urzędowi Bezpieczeństwa

Instytut Książki wycofał się z uczestnictwa w przyznawaniu młodym literatom Nagrody im. Adama Włodka – stypendium ze środków Fundacji Wisławy Szymborskiej. Stało się to po opublikowaniu na Facebooku informacji, że patron nagrody był donosicielem UB. W tym roku nagroda nie zostanie wręczona.

 

Adam Włodek

Ustanowienie nagrody im. Adama Włodka (1922-1986) – poety, tłumacza i redaktora, w latach 1948-54 męża Wisławy Szymborskiej – to jedno z postanowień testamentu noblistki.

Dziennikarz, działacz opozycyjny i producent telewizyjny z Krakowa Maciej Gawlikowski na portalu społecznościowym Facebook poinformował, że Włodek w 1953 r. złożył do UB donos na pisarza i tłumacza Macieja Słomczyńskiego. Według Gawlikowskiego „poeta, który wydał mniej tomików niż kolegów Urzędowi Bezpieczeństwa” nie może być wzorem dla kolejnych pokoleń literatów.

 

Gawlikowski wezwał Instytut Książki, który jest narodową instytucją kultury, do wycofania się z tego przedsięwzięcia. Jego protest poparło do tej pory ponad 1,1 tys. osób.

Dyrektor Instytutu Książki Grzegorz Gauden poinformował w środę, że nie będzie współuczestniczył w przyznawaniu stypendium im. Adama Włodka.

„Decyzja ta została podjęta po zapoznaniu się z nieznanymi nam wcześniej faktami dotyczącymi patrona stypendium” – napisał Gauden.

Jak podkreślił Instytut nie był zaangażowany finansowo w stypendium i miał brać udział jedynie w procesie wyłaniania kandydatów.

„Będziemy nadal współpracowali z Fundacją Wisławy Szymborskiej i wspierali ją w realizacji jej pozostałych, statutowych zadań” – powiedział PAP Gauden.

Zarząd Fundacji Wisławy Szymborskiej podkreśla, że poetka ustanawiając Nagrodę im. Adama Włodka dla młodych twórców „chciała w ten sposób przypomnieć jego zasługi jako wieloletniego opiekuna Koła Młodych przy Związku Literatów Polskich – człowieka, któremu kilka pokoleń poetów, w tym ona sama, zawdzięczało pomoc i opiekę na początku swojej twórczej drogi”.

„Nie czujemy się w prawie wyrokować w imieniu Zmarłej, czy ujawniony po latach uczynek Adama Włodka unieważnia wszystkie te jego zasługi, które pragnęła upamiętnić, a uszanowanie wyraźnej woli Fundatorki uważamy za swój obowiązek” – podkreśla  w oświadczeniu zarząd Fundacji reprezentowany przez Michała Rusinka, Teresę Walas i mecenasa Marka Bukowskiego.

Stypendium im. Adama Włodka ma być przyznawane ze środków własnych Fundacji, a – jak zaznaczył jej zarząd – decyzję, czy się o nie ubiegać, każdy podejmie na podstawie osobistej oceny.

Fundacja poinformowała, że ze względu na wycofanie się Instytutu Książki ze współorganizowania stypendium postanowiła zawiesić jego przyznawanie w 2013 r.

Noblistka w swoim testamencie wyraziła wolę ustanowienia nagrody literackiej im. Adama Włodka. Prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej Michał Rusinek powiedział PAP, że fundacja postanowiła, że będzie mieć ona formę stypendium,  a nie nagrody finansowej za utwór literacki.

Zgodnie z wcześniejszym regulaminem stypendium miało wynosić 50 tys. zł dla krytyka literackiego, tłumacza lub pisarza poniżej 40. roku życia. Miało być przyznawane w konkursie na najciekawszy projekt literacki, na którego realizację laureat będzie miał 12 miesięcy. Instytut Książki miał spośród nadesłanych projektów wybierać trzy najciekawsze i przekazać je Zarządowi Fundacji im. Wisławy Szymborskiej, który podejmowałby decyzję o przyznaniu stypendium. Nazwisko laureata miało być ogłoszone we wrześniu 2013 r. podczas gali wręczenia Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Fundacja Wisławy Szymborskiej poinformowała, że nowe zasady przyznawania tego stypendium zostaną podane w późniejszym terminie.

Adam Włodek – poeta, tłumacz, komunista i aktywny konfident UB. Taka przeszłość wyklucza jakąkolwiek honorową obecność w życiu publicznym – mówią historycy.

Stypendium imienia konfidenta - niezalezna.pl

Oświadczenie, które niniejszym składam, wynika z poczucia czujności partyjnej i obywatelskiej – pisał Włodek w złożonym w UB obszernym donosie na innego pisarza, Macieja Słomczyńskiego.

Zmarły w 1986 r. Adam Włodek był autorem i tłumaczem utworów m.in. Włodzimierza Majakowskiego i Oscara Wilde’a.

To właśnie on zaraził Szymborską ideologią komunistyczną. Również za jego namową zapisała się do PZPR-u w 1950 r., w czasach największego terroru. Byli małżeństwem, jak również jednymi z sygnatariuszy niesławnej rezolucji Związku Literatów Polskich w Krakowie (podpisało ją 53 twórców, w tym M. Słomczyński).

Dokument wyrażał poparcie dla komunistycznych władz, które w  sfingowanym procesie pokazowym skazały na karę śmierci duchownych katolickich z krakowskiej kurii, których oskarżono o działalność szpiegowską. Sąd skazał na karę śmierci księży: Józefa Lelitę, Michała Kowalika i  Edwarda Chachlicę (wyroków nie wykonano). Pozostałym oskarżonym wymierzono kary od 6 lat więzienia po dożywocie.

 Konfident UB wzorem dla młodych literatów? Protest

Sprawa nagrody im. Włodka to efekt nierozliczenia – także moralnego – komunistycznego systemu

Marek Nowakowski: To jest chłam rodem z PRL-u, który ciągle spływa do naszej rzeczywistości. To zaczęło się już dawno – pamięta pan, jak robiono z PRL-u pewną modę interpretacyjną w stylu „wesoły barak” – organizowano liczne wystawy, pokazywano kubki na łańcuchach, widelce w barze mlecznym, saturatory, wnętrza domów… W tej wizji ludzie, choć mieli swoje małe problemy, to byli weseli, a świat nie taki zły. Swoje do tej wizji dołożył swoimi filmami Bareja, którego filmy stały się jedyną interpretacją PRL-u. To obraz zupełnie bezideowy i zatruty materializacją i codziennością. Włodek – jak dobrze pamiętam z jego lektur, bo nie miałem okazji go poznać – był ideowym komunistą. To jedna z osobistości po stronie literatów mocno zaangażowanych w budowę komunizmu.

Czym może grozić taka interpretacja PRL-u i ówczesnych funkcjonariuszy reżimu?

Ta sztuczna kreacja zostaje przeniesiona do teraz. To efekt tego, co się dzieje w Polsce od lat – PRL nie został potraktowany i oceniony zasadniczo, merytorycznie, również jego ludzie – nie mówię tu o linczu – nie zostali postawieni pod pręgierzem opinii publicznej, nie oceniono jednoznacznie pewnych postaw i zachowań. Mówię tutaj o aktywie PRL-u, o tych prominentnych działaczach w różnych dziedzinach – od kultury zaczynając, na bezpiece kończąc. To wszystko przez lata ulegało i ulega zatarciu, nowe pokolenia mało co wiedzą o tych czasach i są obojętne na tę daleką i mroczną dla nich przeszłość. To zatarcie powoduje relatywizację tamtych czasów – nie było dobra, nie było zła, wszystko jest zależne od okoliczności i intencji. Tego typu dyrdymały co jakiś czas wracają. Słuchałem ostatnio audycji o jakiejś książce opowiadającej losy rodziny w PRL. Nawet prowadząca była zaskoczona, że PRL w tej lekturze jest odpolityczniony, jakaś abstrakcja. Ludzie opisują rok 1980 – karnawał „Solidarności”, niebywała atmosfera w społeczeństwie, a u nich w opisie tej rodziny nie ma nic z tego; żyją w świecie małych trudności, ale tak nie było! Nawet ludzie całkowicie odpolitycznieni przez tę rzeczywistość nie byli obojętni, coś tam do nich dochodziło, jakoś podnosili głowy, a jeśli nawet nie podnosili – to nasłuchiwali.

Poza tym – co chyba najbardziej istotne – w III Rzeczpospolitą wpuszczono strumień zatrutego PRL-u w postaci różnych ludzi, biznesmenów tamtego czasu czy działaczy partyjnych – wszystkich ich nobilitując i wprowadzając do życia politycznego. Z dnia na dzień stali się szanowanymi i cenionymi partnerami w dyskusji. Niech pan zwróci uwagę, jak ludzie z tej młodszej generacji komunistycznej czują się pewnie w demokracji III RP, grają rolę autorytetów. Był pewien okres, że siedzieli w ciszy – a później wypłynęli i zadomowili się w nowej rzeczywistości.

Czy to zatarcie historii, o którym pan mówi, odbija się w jakiś sposób na młodym pokoleniu, na artystach?

To jest choroba, która postępuje i która uczyniła wielkie spustoszenie. Młodzi i aspirujący artyści – choć nie chcę rzecz jasna uogólniać – są niewyobrażalnie puści wewnętrznie. Ich świat jest efektem tej ahistorycznej refleksji, która daje w sztuce i literaturze obraz zupełnie odrealnionego życia. Młodzi penetrują nowomowę, która się wdarła do naszego języka – skróty internetowe, angielszczyznę – i pławią się w tym języku, w życiu codziennym, a nie stawiają pytań: dlaczego tak jest? Co było wcześniej? Chociaż nie ze wszystkimi się tak dzieje; jestem w trakcie powieści Doroty Masłowskiej i to jest bardzo ciekawa językowo pozycja – ona przez ten język pokazuje odmóżdżenie swoich bohaterek, które żyją w świecie jogi, kosmetyków i sesji terapeutycznych – to cenna refleksja i smutny obraz odmóżdżonej generacji, manekinów, poruszanych kukiełek. Pozwala to postawić pytanie, że czegoś zabrakło w tym świecie: może wartości, może wiedzy o przeszłości, czy choćby podstawowego Dekalogu, który towarzyszył, w mniejszym czy większym stopniu, wszystkim pokoleniom, nawet tym, którym nie po drodze było z chrześcijaństwem.

Widzi pan sens w walce z takimi pomysłami jak ten dotyczący nagrody im. Włodka?

W tym ustabilizowanym, a przy tym nieszczerym układzie życia publicznego wiele protestów to jak rzucanie grochem o ścianę. Ten pomysł jest kabaretowy, a przy tym świetnie wpisuje się w kampanię, która ma odmóżdżyć nowe pokolenie i zatrzeć przeszłość. Jedyną bronią na takie pomysły jest ich ośmieszenie. Nie występujmy przeciw temu z rynsztunkiem argumentów merytorycznych, z kipiącymi z oburzenia głowami i rozdzieranymi szatami. Po prostu to ośmieszmy jakąś dobrą kpiną.

źródła:
02.01.2013 http://wpolityce.pl/wydarzenia/43910
29.12.2012 http://wpolityce.pl/wydarzenia/43670
31.12.2012 http://niezalezna.pl/36597

DALEJ

strona [2] Wojciech Wencel, Wujek Włodek

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Historia, III RP, Lata PRL, Wywiady i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Adam Włodek. Ostatni paradoks Wisławy Szymborskiej

  1. Majka S. pisze:

    Często zdarza się tak, że osoby, które „utytłały się w błocie”, zamiast próbować się z tego błota oczyścić, chcą wciągnąć w bagno innych, aby wszyscy wyglądali jednakowo i nikt się nie wyróżniał. Tak właśnie oceniam zapis w testamencie p. Szymborskiej ustanawiający nagrodę dla młodych twórców im. A. Włodka. To miało chyba działać na zasadzie „marchewki” i materialistycznego przekonania, że ktoś kto otrzyma 50 tysięcy, nie będzie wnikał w biografię patrona nagrody.

  2. nie literat pisze:

    Nie chciałabym mieć takiego ” patrona” nagrody.

  3. Janek Szary pisze:

    Ten kraj gnije. Obecnie gloryfikowani są żydowscy ubole z najciemniejszych dla nas, lat 1945 -1953. Żydowscy oprawcy i donosiciele do Bezpieki. To właśnie Ci Żydzi, idąc w pochodach 1-Majowych – darli mordy „Chwała Stalinowi”. Wysłać wszystkie książki i publikacje Włodka i Szymborsiej – do Israela.

  4. Wk.bardzo pisze:

    Widzieć czy nie widzieć. Reagować czy nie reagować. Być uczciwy czy nie. Pani Szymborska pozostawiła po sobie odpowiedź i testament.

  5. anonim pisze:

    a to ci sensacja.Dowiedziałam się o tym z Pilcha Drugiega Dziennika.Internet to jednak dobra rzecz jak potrzeba,kiedyś tego nie było/te genialne uwagi są spoodowane moim podeszłym wiekiem/Pilch pisze ,że Wisława zradziła męża ze Słomczyńskim.Czyżby to była zemsta?.Jakby ta nagroda była ustanowiona za życia poetki.to może by się jakoś wyjaśniła mroczną decyzję,istny Dostojewski.
    Smutno mi,w takich chwilach grunt się pod nogami usuwa.Nie lubię nie rozumieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.