Szopka polska 2012

Marcin Wolski: Nie wiem, ile szopek napisałem, sam lub we współpracy z kolegami w Wolnej Polsce – zapewne około 20 telewizyjnych, z 10 radiowych, prasowe trudno zliczyć. Dorobiłem się pozycji eksperta, żeby nie rzec – monopolisty.

Szopka na żywo w Hybrydach.

Może pora więc z tym skończyć
i pożegnać się tą zwrotką,
żeby Polska, żeby Polska
już nie była dłużej Szopką

– wypadałoby zaśpiewać na melodię nieśmiertelnego przeboju Jana Pietrzaka.
Tylko kto to puści? W publicznej w 2010 r. spasowałem, w roku narodowej tragedii nie było nastroju na żarty, zresztą, można powiedzieć, był to „pas obustronny”. W następnym roku TVP już niczego nie proponowała, czyżby z góry wiedziała, co napiszę? W tym roku wymsknęło się jednemu z dyrektorów, że ma na rozrywkę w sylwestra ledwie 60 tys. zł. Usłyszał to mój znajomy i spytał mnie, czy za taką kwotę mogę…? Odparłem po dłuższej kalkulacji: – Jeśli napiszę za darmo i zamiast lalek wystąpi czwórka aktorów w żywym planie, a polityków weźmie się ze zdjęć dokumentalnych, to może by się udało… Powtórzył na Woronicza i natychmiast okazało się, że i takiej kwoty nie ma. Nie oszukujmy się, nie daliby mi zrobić, nawet gdybym dopłacał!

Próbnie w studio „Gazety Polskiej”

4 stycznia br w Hybrydach najnowszą szopkę polityczną zaprezentował autor w towarzystwie Pawła Piekarczyka. Została entuzjastycznie przyjęta, co zresztą widać na filmie. Reszta wieczoru upłynęła na wspólnym kolędowaniu, nie zabrakło poczęstunku – ciast, soków, a nawet wina. My też tam byliśmy „miód i wino piliśmy”. 🙂

Relacja: Margotte i Bernard, pełna relacja >http://www.blogpress.pl/node/15496

Kolędowanie z GP i życzenia Tomasza Sakiewicza

***

Przeto pożyczmy sobie melodię od kultowej pieśni Jacka Kleyffa „Telewizja”:

W telewizji nie pokażą,
nie nakręcą, fakt to znany,
no bo mogłoby to spłoszyć,
tych co dają na reklamy.
Usia siusia, love parada!
Sprawa misji wszystkim zwisa,
teleserial, teleturniej,
cała kasa zaś dla Lisa.

Ale załóżmy, gdyby prezes Juliusz Braun zwariował, a na jego miejsce przyszedł Grzegorz Braun i pogonił całe bractwo, zamiast pieśni „Filling” można by śpiewać: „Brauning, ten dobry brauning”.
Choć jeszcze lepszy byłby powstańczy „Pałacyk Michla…”

Pałacyk Brauna – Woronicza
wymiećmy stamtąd ducha Iljicza,
gdy na lemingi są brauningi…
Prysną chłopaki odziane w stringi…

No więc, gdyby znalazła się kasa i ochota. Jak by miała taka szopka wyglądać?
Dla oszczędności w roli konferansjerów obsadziłbym siebie i reżysera Antoniego Krauzego w przebraniu Dziadów Proszalnych zbierających wdowie grosze na film o Smoleńsku, na melodię ballady żebraczej Pawła Piekarczyka:

Dajcie po groszu, co łaska,
a może zbierze się kaska…

Przebijając ją czasami inną śpiewką na melodię „Kiedyśmy wracali z Berlina”:

Gdybyśmy „Pokłosie” kręcili, kręcili,
to by nas chwalili, chwalili, chwalili!
I byśmy narodowi
wciskali słuszny kit,
że Polak to kanalia,
a dobrzy – z Niemcem Żyd.

Tu w odpowiedzi odezwałby się aktor Stuhr z niezapomnianą śpiewką „Śpiewać każdy może”:

Kręcić każdy może,
czasem lepiej, a czasem gorzej.
Przecież nie o to chodzi,
aby ludziom dogodzić.
Czasami muszę, gdy trzeba,
zrobić guano dla chleba.
Lubię filmy ambitne,
czasem na Kościół się wypnę.
Czasem numer wywinę
lub podeprę się synem.
Jestem aktorskie zwierzę,
nie kto pragnie, mnie bierze.
Ale daremne zdrady,
ja mam swoje zasady.
I choćbym był w sztok uwalon,
Nie napluję nigdy na Salon.

Sam Krauze miałby zresztą solówkę skierowaną do aktora Mariana Opani z propozycją zagrania w filmie Smoleńsk na melodię Starszych Panów „Ty nie odmawiaj mi”:

Ty nie odmawiaj mi,
bo gryziesz palec Boży
od grania różnych ról
artyści u nas są.
Król Herod, Makbet, Czart –
za sceną – to aktorzy
co mogą, jeśli chcą,
głosować na PO.
I chwały blask
na głowę spłynie inną,
w opinii mas
zapiszesz się nie ty.
Tchórzliwych kroków swych
sam będziesz sobie winny.
Bo sława przyszłych lat
z smoleńskiej wstanie mgły…

Tu zaczęłaby się dłuższa dyskusja na temat sytuacji w polskim filmie,
gdzie chór krytyków zaśpiewałby na melodię przeboju „Te opolskie dziołchy”:

Dzisiejsze filmowce
to straszne ofermy
kudy im do Klossa
czy „Czterech pancernych”.
Z komedii tragedię,
z tragedii komedię,
spieprzą cud nad Wisłą
i Bitwę pod Wiedniem.
sza la la…

Dla złośliwców wielka frajda,
lecz wciąż przecież kręci Wajda…

(na mel. „Płynie Wisła”)
Płynie Wajda, płynie po ojczystym kinie.
A dopóki płynie, Wałęsa nie zginie.
Cieszą się ubecy, cieszą i ubeczki,
był „Człowiek z żelaza”, będzie „Człowiek z teczki”!

Tylko film niezależny budzi dziś nadzieje.
Kino padło.
A w sporcie, czy się lepiej dzieje?

(na mel. „Ada, to nie wypada”)
Zdrada –
ta olimpiada,
co chwila polski as odpada.
Miał być medali wszelkich kolorowy deszcz,
Lecz cudów nie ma tutaj też.
Biada!
Znów Mucha blada.
Gdzie w naszym sporcie główna wada?
A może cały problem płynie właśnie stąd,
że taki sport jest jaki rząd!?

Euro miało problemy rządu poprzykrywać,
tymczasem obnażyło…
Że piłka nie pływa (oczywiście ta nożna).

(na mel. „Ach, jak przyjemnie”)
Ach, jak przyjemnie,
pokonać stadion wpław,
gdy płynie, płynie woda
przez rozsunięty dach!
Ach, ile forsy
na inwestycje szło –
By długi nasze wnuki
spłacały przez lat sto.

Żaden z roczków Tuska to nie krowa tłusta,
a po siedmiu latach – odczyn pecha w ustach!

(na mel. „Nie spoczniemy”)
Mniej więcej już od siedmiu lat
w naszym kraju wielki wysyp różnych plag:
Tam powodzie,
tam po szkodzie,
tylko nam szarańczy brak.
Finanse prują się jak swetr
zatopiony już nie jeden metra metr.
Drogi w błocie, klęska w Locie,
słowem, krach od A do Z.

To, co popękało, to już się nie sklei,
ale może zrobimy przegląd. Po kolei:

(na mel. „Ballady wagonowej”)
Pamiętam, był paraliż łącz,
od Nowych Tych po Stary Sącz
i setki klątw podróżnych złych
od miasta Sącz do Nowych Tych.
Rozkładzie jazdy, plącz się, plącz,
od Nowych Tych po Stary Sącz.
Pociąg nie ruszy i na pych
od miasta Sącz do Nowych Tych

Autostrady za to – problem rozwiązany –
zasłaniają wszystko kosztowne ekrany
i czujesz się, jadąc jak w płatnym wychodku –
nie widać, co z zewnątrz i jaki szajs w środku!

(na mel. „Gęś wodą”)
Tu dziura, tam dziura,
stanęła robota,
a w metrach tunelach
pływa kaczka złota.
O końcu budowy
nie ma ani słowa,
a może to nie kaczka
tylko Bufetowa?
Bo jedno wie dobrze
dzisiejsza elita:
olewać problemy –
trzymać się koryta!

Lecz nie wszystko dołuje, jeśli mam być szczery,
co rusz rozkwitają w ojczyźnie afery.

(na mel. „Seksapil”)
Amber Gold,
to coś, co nas podkręca.
Skąd był szmal,
od Ruska czy od Niemca?
Szpan, blask, szum i plusk,
na okrasę junior Tusk!

(na mel. „Piechota”)
Na płycie lotniska Wałęsy trwa ruch,
Aż dziwi sam patron się „Bolo”!
Gdy ciągną notable, a każdy za dwóch
samolot na linie, samolot!
Prywatny interes, publiczny zaś grosz,
lecz chociaż dmą surmy zwycięstwa,
gdy zamkniesz powieki, to widzisz, że to
nie boeing, lecz wrak ze Smoleńska…

A jak spojrzeć na całość, zaraz każdy przyzna,
że wspaniały dziś zaprzęg ma nasza Ojczyzna

(na mel. „Chłopcy z Albatrosa”)
Jest więc pierwszy jak z camorry,
w ortografii niezbyt skory
i ten drugi trampkarz, czaruś, łata-brat,
i ten trzeci – chart afgański
dzisiaj piesek jaśniepański
zna komendy „służyć, aport, waruj, siad!”
I ten piąty – mucha plujka,
i ten szósty – nędzna szujka,
co założył pod imieniem własnym Ruch,
i ten siódmy, ten od szmalu,
i ten ósmy – śmieszny maluch,
kiedyś agent, w cyfryzacji dzisiaj zuch…

BONI – cyfryzacja czary mary,
Miast tabletów są radary.

(na mel. „Chłopcy radarowcy”)
Tam, gdzie budowano drogę,
głóg i oset jeno smuci,
bo konsorcjum dało nogę,
wykonawcy zaś bankruci…
Tak działają chłopcy,
chłopcy platformowcy,
nie ma takiej rzeczy –
co nie mogą spieprzyć!
Miała byś zielona wyspa,
lecz nie bardzo kraj się zmienia,
kiedy rzeka euro wyschła –
u kolesiów po kieszeniach.
Tak działają chłopcy,
chłopcy platformowcy,
a walka z kryzysem
to straszenie PiS‑em.

Jednak patrząc na sondaże – może to się zmienić.
Kraj się budzi. Do głosu rwą się oburzeni.

(na mel. „Zakochani są wśród nas”)
Oburzeni są wśród nas,
obrażeni już nie raz,
wykluczeni, odtrąceni i obśmiani.
Bo zapomniał elit rząd
(i to jego wielki błąd),
że to kraj dla wszystkich, a nie tylko dla nich.

A co na to lemingi? Wypada zacytować bez zmian piosenkę Kaliny Jędrusik
„Nie, nie, nie budźcie mnie”:
Nie, nie, nie budźcie mnie,
śni mi się tak ciekawie.
Jest piękniej w moim śnie
niż tam, na waszej jawie.

I uzupełnić przeróbką „Snu psa” Tadeusza Chyły w „Sen leminga”:

Mym światem supermarket,
patronem święty grill.
Ja niczym się nie martwię,
wsłuchany w mediów tryl.
Dziejowych nieszczęść klinga
oszczędzi przecież nas.
Ach, piękny los leminga,
ach, cudny mamy czas!
Dopóki ciepła woda,
na wizji TVN
beztrosko może rodak
kontynuować sen.
Nasz Donek wszystko Umi,
Obamie powie: „Cześć!”,
załatwi forsę z Unii
i z NATO głowic sześć.
Mnie nawet PiS nie zgnoi,
bo gdyby władzę wziął,
zabieram życie w słoik
i do Londynu, wio!
Tam przy zlewozmywaku
postępu chłonąc tlen,
znów mógłbym wśród Polaków
śnić nasz lemingów sen!

Lecz są przecież wśród władzy
chłopaki morowe,
co potrafią po męsku
rozmawiać z Ławrowem:

SIKORSKI (na mel. „Daj”):
Daj, czegoć nie ubędzie,
daj, luby chłopaku,
gdy zmyto trotyl wszędzie,
co wam dziś po wraku?
Ja wierzę w Anodinę
i w raport wasz długi.
Wszak jakby coś nie wyszło,
jest tupolew drugi.

ŁAWROW (na mel. „Nie dokazuj”):
Nie podskakuj, Radek, nie podskakuj,
samcem alfa w całym stadzie jest mój szef.
Nie ma skrzynek, nagrań ani wraku
i nie będzie przed upływem dekad trzech.

Zresztą mamy dowodów bardzo przykrych tyle,
jak się mogą zakończyć zabawy z trotylem:

(na mel. „Motylem jestem”)
Bo trotylem, bo trotylem
prowokację czuć na milę,
trzeba coś wymyślić,
by wysadzić już z siodła PiS.
Kiedy się postarać lepiej,
po „Uważam rze”, po „Rzepie”…
Koniec! Kolorowych pism
będziemy mieć, tylko Sieć!

(na mel. „Co ty, królu złoty”)
PROKURATURA:
Co ty, co ty, jaki trotyl? –
w naszym biednym Air Force One?
OPINIA PUBLICZNA:
Co ty, co ty – te głupoty
– prokurator wciska nam!

Bo przecież wszystko jasne, jak jasna cholera,
że to banda pijana siedziała przy sterach.
I złośliwie rozbiła maszynę dostojną,
by przyjaźń polsko-ruska skończyła się wojną.
Nie ma żadnych tajemnic, wszystko wyjaśnione,
wiwat państwo prawa – tako rzecze Donek.

(na mel. „Dramat w ogródkach działkowych”)
Coraz więcej w naszym kraju jest zagadek,
odkrywamy rzeczywistość wciąż boleśniej,
to powiesi się w piwnicy ważny świadek,
to znów ekspert umrze nagle i przedwcześnie.
A poza tym nic w ojczyźnie się nie dzieje,
tylko głupcy chcą odnaleźć drugie dno,
jeden gada, drugi biada, trzeci śmieje,
przez różowe, kontaktowe patrząc szkło.
Kto tu miesza, kto nakręca – nie wiadomo,
mamy rzeczy, które dziać się nie powinny,
żadnych afer w końcu tu nie rozliczono,
w wielkich zbrodniach nie wskazano żadnych winnych.
A poza tym grill od Karpat aż do Grójca,
chociaż wiem, że wielu straszne miewa sny –
w snach odwiedza ich seryjny samobójca,
no i mówi, patrząc w oczy: „tiepier ty! ”

A co będzie dalej. Zgadywać radzę.
Czy już w tym roku oddadzą władzę?
Czy trzymać będą się jej jak wariat,
póki nie zmiecie ich proletariat!?
Wszak jeszcze wokoło tyle pomysłów,
mają podsłuchy
i terrorystów…

(na mel. „Pieśń o małym rycerzu”)
Choć naród głupi
i wszystko kupi,
tym razem się nie nabierze
Na terrorystę,
co w glin asyście
marzył o „U nas – bomberze”.

A o czym marzą dzisiaj mędrki w polityce?
Cel – połączyć lewicę, [odzielić prawicę:

(na mel. „O jednej Wiśniewskiej”)
Gdy millerownia z palikociarnią
się naparzają, aż kapią łezki,
kto może lewą stronę ogarnąć?
Wiadomo wszystkim –
Olo Kwaśniewski!
A na prawicy co chwila rozłam,
co dla rządzących jest wieści dobrą,
Giertych z Kamińskim montują program,
może Gowina chwycą za Ziobro?
I wspólnie stworzą centrum jak z marzeń,
a jego barwą to róż niebieski,
kto będzie centrum najlepszą twarzą…
Wiadomo wszystkim –
Olo Kwaśniewski.
Lecz w kalkulacjach jest pewien szkopuł,
co zowie się wirus filipiński…
Wiec gdy już wzniosą Olkowi cokół,
to wejść na niego może Kaczyński!

Pora na finał, niech zabrzmi chór, by
wyliczyć główne polskie absurdy:

(na mel. „Santa Lucia”)
Nieosądzonych spraw całe tłumy,
wielkie afery, zbrodnie komuny.
Lecz wciąż się marzy różnym lebiegom
Trybunał Stanu… – dla Kaczyńskiego.
Moc telewizji w Polsce nadaje
w nich pieczeniarze, słudzy, lokaje.
A główny dworak wciąż się uwija,
by ograniczać Radio Maryja…
Plują Palikot i Niesiołowski,
Lis, Paradowska oraz Żakowski –
by z opozycją w pył się rozprawić,
bo proponuje w mowie nienawiść.
Niszczyć tradycję próbuje u nas
lewopoprawność, gejokomuna.
Lecz i najdłuższa żmija przemija…
Niechaj nas wspiera Święta Maryja!

Gazeta Polska: Nr 1 z 2 stycznia 2013

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Piosenki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.