Św. królowa Jadwiga z rodu Andegawenów

Jadwiga zawstydza nas swoją dojrzałością i mądrością. Nas, żyjących często w pewnej iluzji, że rozumiemy i znamy rzeczywistość, podejmujemy słuszne i dobre decyzje. Zawstydza nas tym, że rozdzielamy sferę myślenia od sfery serca i ducha. Za jej czasów to była jedność. Ze Stanisławem Markowskim, artystą fotografikiem, rozmawia Piotr Skrobisz.

 

Dlaczego swój najnowszy album poświęcił Pan świętej królowej Jadwidze?

– Jadwigę znałem, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że była to znajomość bardzo bliska. Wiedziałem oczywiście, że była naszą królową, że najważniejszą część swego życia związała z Krakowem, że modliła się przed czarnym krucyfiksem w wawelskiej katedrze, że była piękna, że młodo zmarła. Gdy zacząłem ją lepiej poznawać, gdy przekonałem się, ile w krótkim czasie swego życia zrobiła dla Polski i Europy, zacząłem inaczej na nią patrzeć. Kiedy zrodził się projekt albumu poświęconego św. Jadwidze, do którego później napisał piękny tekst ks. prof. Jacek Urban, długo zastanawiałem się, w jaki sposób tę postać przybliżyć, jak przetłumaczyć jej historię na język współczesny, zwłaszcza język obrazów. Co w jej historii można znaleźć potrzebnego na dziś.

Co Pan odkrył, odbywając podróż w głąb czasów, w których żyła Jadwiga?

– Jej świętość. Świętość, której wcześniej głębiej nie rozeznałem. Na ołtarze wyniósł ją Jan Paweł II. Dlaczego tak bardzo chciał to uczynić, co w niej wyjątkowego dostrzegł? To były pytania, z którymi wyruszyłem wraz ze swym synem Piotrem w fotograficzną podróż. Często myśląc o osobie świętego, czy w tym przypadku świętej, wyobrażamy ją sobie jako kogoś bardzo pobożnego i dobrego, szlachetnego, łagodnego, miłosiernego. Jadwiga taka była, o czym zaświadczają dokumenty pochodzące z jej epoki. Jednocześnie była jednak politykiem, kimś, kto musiał być czasem surowy, stanowczy, czy nawet wesprzeć się w swych działaniach wojskiem. Zaczęła rządzić jako kilkunastoletnia dziewczynka, krucha, delikatna, a zarazem tak mocna i wyrazista. Doskonale obrazuje ją jeden przykład, jedna historia, zapewne prawdziwa, bo spisana i przekazywana w kronikach. Pewnego razu rycerze odebrali kawałek ziemi chłopom w Wielkopolsce, powodując cierpienie ich rodzin. Jadwiga dowiedziała się o tym i zmusiła męża, by tam razem pojechali. Jagiełło obiecał wynagrodzić krzywdę materialnie, na co Jadwiga powiedziała: „A kto im łzy powróci?”

Pamiętajmy, w jakich czasach Jadwiga żyła. To był okres ciągłych wojen, walk i potyczek, których było więcej, niż dziś sobie wyobrażamy. Wtedy, przed wiekami, przyjmowano to jako coś naturalnego, koniecznego, by istniało państwo. Stąd zrodziła się warstwa rycerska, bo przecież nieustannie trzeba było bronić Ojczyzny. Żyło się w napięciu, gotowości do największych poświęceń. Etos rycerski towarzyszy nam, Polakom, w jakimś stopniu również dziś. W takim też kontekście trzeba naszą świętą umieścić.

Święta królowa jest przykładem dla współczesnego świata?

– Jadwiga zawstydza nas swoją dojrzałością i mądrością. Nas, żyjących często w pewnej iluzji, że rozumiemy i znamy rzeczywistość, podejmujemy słuszne i dobre decyzje. Zawstydza nas tym, że rozdzielamy sferę myślenia od sfery serca i ducha. Za jej czasów to była jedność. Tymczasem Jadwiga, ta młodziutka dziewczyna, była osobą w pełni ukształtowaną, dynamiczną, która potrafiła błyskawicznie wcielać w czyn wnioski, do których doszła. Znała pięć języków. Była świetnie wykształcona i przygotowana przez rodziców do wielkich dzieł.

Jadwiga pokazywała i pokazuje, że człowiek musi być silny czymś więcej niż tylko retoryką bądź mieczem. Że jego siła musi wynikać z czegoś głębszego. U niej wynikała z wiary. Mówimy dziś – ciemne średniowiecze. To najgorszy policzek i największe kłamstwo, jakie można przypisać tej epoce. To wtedy powstały przecież najwspanialsze budowle w dziejach, katedry gotyckie, rozwijała się nauka, uniwersytety. Kościół przewodził poznawaniu wiedzy, ku odkryciom przyrodniczym, nadawał światu dynamikę rozwoju. Popełniano błędy, pewnie, ale to ludzkie, człowiek zawsze się będzie mylił. Patrząc jednak szeroko na ten okres, nie było świetniejszych czasów, mimo brutalności wojen. Ale czy obecnie wojny są mniej brutalne? Dzisiejszy świat wcale nie jest lepszy przez swoją nowoczesność związaną wyłącznie z techniką. Człowiek się nie zmienia ze swojej natury. Podlega tym samym prawom i tak samo cierpi i dąży do szczęścia jak w czasach Chrystusa. Ani w sztuce, ani w kulturze nie ma czegoś takiego jak nowoczesność. Mówienie w ten sposób jest wielkim nadużyciem. Jest jedynie współczesność, która już za sekundę staje się historią.

Jakie cechy dobrego władcy możemy zaczerpnąć z naszej świętej i przenieść je do czasów współczesnych?

– Pierwotnie na okładce albumu miał się znaleźć wizerunek św. Jadwigi opracowany przez NASA na podstawie jej szczątków. Podobno okazał się tak niewiarygodnie piękny, że prawie nierealny. Na wszelki wypadek zrezygnowano więc z użycia go na okładce. Trochę żałuję. Z przekazów wynika, że była piękną, delikatną, subtelną, często rozmodloną, ale też silną i sprawiedliwą, kochaną przez wszystkich poddanych królową. Dziś obserwujemy coś takiego, jak tęsknota do dobrego władcy. Coś, co często pojawia się w literaturze, poezji ludowej. Dobry władca – wyzwoliciel. Teraz, gdy już boleśnie wiemy, ile dobrego i ile złego może uczynić jedna osoba, powinniśmy się zastanowić, jak wychowywać młodego człowieka, by mogły pojawić się takie właśnie osobowości jak Jadwiga.

Zastanawiałem się często nad paralelą, jaka istnieje między świętą królową a Janem Pawłem II. Myślę, że nasz umiłowany Ojciec Święty odnalazł w niej wspólnotę z własnym odczuwaniem, myśleniem o Polsce i o świecie. Jadwiga oczywiście dysponowała mniejszą wiedzą o globie od nas, nie działała w imię ratowania całej ziemi, całej Europy, ale – ratowała ją. To wynikało z jej zawierzenia Bogu. Najpiękniejszego zawierzenia, polegającego na tym, że po prostu przyjmujemy Jego wolę, nie rozdzielając włosa na czworo, nie dywagując czy się zastanawiając.

Jadwigę już za życia uważano za świętą. Jak jednak można było jej nie kochać, skoro potrafiła poświęcać się dla dobra innych? I tu dochodzimy do kolejnej cechy dobrego władcy – odpowiedzialności.

– Choćby małżeństwo z Jagiełłą to było odrzucenie siebie, rezygnacja ze swojego życia. To była dla niej prawdziwa ofiara, jaką zdecydowała się złożyć. Modliła się o to, by podołać odpowiedzialności za państwo i jego lud. Tak jak Jan Paweł II prosiła Pana Boga o siłę. Dziś często skąpimy Bogu czasu, bo mamy „ważniejsze” sprawy. Tymczasem okazuje się, że nasz Papież, który napisał tak wiele encyklik, odbywał niezliczone spotkania, pielgrzymował po całym świecie, najwięcej czasu poświęcał Chrystusowi. Był mistykiem spędzającym wiele godzin dziennie na modlitwie. To dowodzi, że jest siła, która dodaje nam mocy, ale ta siła nie jest w nas. Ona jest w Bogu.

Nasze państwo jest dziś słabe. Jadwiga jednak też żyła w czasach niepokojów. Przyświecała jej misja chrystianizacji Europy i silnego państwa z jednej strony, i świadomość zagrożenia ze strony Krzyżaków i Moskwy z drugiej. Ta młodziutka dziewczyna doskonale wiedziała, że trzeba być silnym, silniejszym niż sąsiedzi. Broniąc swego, trzeba wyprzedzać ruchy innych. Swą politykę w dużej części starała się opierać na mediacjach. Ale nie były to mediacje na kolanach. Zdawała sobie sprawę, że w takiej sytuacji nikt by się z nią nie liczył. Dzierżyła w ręku miecz, lecz proponowała rozmowę, przekonując, że lepiej zrobić to bez jego użytku.

Jak Jadwiga, święta królowa, odbierałaby obecną Polskę, Europę, dzisiejszą kulturę, politykę?

– Już Jan Paweł II dostrzegł symptomy upadku cywilizacji w świecie. Z czasem zaczął używać sformułowania – cywilizacja śmierci. Miał na uwadze głównie barbarzyństwo zabijania dzieci w łonach matek. Coś, co dawniej było marginesem zła, stało się w czasach współczesnych zalegalizowaną normą i wyznacznikiem tzw. nowoczesności, utożsamianej z hedonizmem i walką z Bogiem. Setki milionów zabitych małych, bezbronnych ludzi przez innych, silniejszych. Ta antycywilizacja przeniknęła do Polski wraz z laickimi prądami filozoficznymi Zachodu, wspartymi ateistyczną dziczą azjatycką. Sam marksizm nie wystarczyłby do przeprowadzenia rewolucji. Na teorię musiała się nałożyć praktyka: wcześniej gilotyny, a później bagnetu i nagana. Człowiek miał stać się zwierzęciem i nawozem. To dała sowiecka Rosja Europie, wykorzystując przewlekłą chorobę „oświeconej” Francji. Tak więc kiedyś chrześcijańska Europa zaczęła się poddawać antychrystianizacji barbarzyńskiego Wschodu. Dziś ten proces trwa i narasta. Do walki wprzęgnięto kulturę. Zaczęła rodzić się antykultura. Z czasem – kultura śmierci. Tezy porządku Bożego, czyli w pełni ludzkiego – miłości, prawdy, dobra i życia, zastąpiły antytezy: nienawiści, kłamstwa, zła i śmierci. Świat stanął na rozstaju dróg. Jedna prowadzi do Boga, druga – do piekła i samozagłady.

Polska ostatnich kilku lat, pod przewodnictwem „jedynych oświeconych” skupiających się obecnie pod sztandarami Platformy Obywatelskiej, wspartej przez lewaków, osuwa się ku zagładzie. Naród stoi przed wielką próbą: być lub nie być. Podobną musiał przejść i przeszedł zwycięsko w czasach świętej Jadwigi, która tchnęła nowe życie w nasz kraj, i później w czasach ks. Piotra Skargi, gdy szalała reformacja i rozprzężenie obyczajów, a on prawie samotnie podjął zwycięską walkę aż po triumf nad sowiecką dziczą w 1920 roku.

Dziękuję za rozmowę.

09.12.2012 http://www.naszdziennik.pl/

 

06.12.2012 Niezwykła rozmowa z niezwykłym artystą

Niezwykła rozmowa z niezwykła postacią dzisiejszego Krakowa. Fotografik, kompozytor, muzyk, dokumentalista i bard śpiewający swoje poezje. Ale nie tylko. Autor oryginalnego hymnu Solidarności był przez lata komunizmu a później stanu wojennego, dokumentalistą który utrwalał na kliszy ślady opresyjnego, nieludzkiego systemu, prześladowania patriotyzmu i tępienia objawów wolności. Niejednokrotnie uciekał z aparatem pod pachą przez krakowskie podwórka, goniony przez śledzących go ubeków. Ale to nie jest rozmowa o przeszłości. Stanisław Markowski mówi przede wszystkim o Polsce. O Wolności. O Bogu. Próbuje zdefiniować czym jest Polskość. Dlaczego dzisiejsze czasy naznaczone są tak wysoką ceną z jej utrzymaniem. Mówi też o wolnych mediach, jak ważna jest ich obecność i istnienie.

 

Więcej o Stanisławie Markowskim >Klisze pamięci

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Historia, Polska Jagiellonów, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Św. królowa Jadwiga z rodu Andegawenów

  1. Iwona Konszkow pisze:

    Z wielką przyjemnością przeczytałam. Ze swej strony zachęcam do zapoznania się z książką „Królowa Jadwiga – Zbiór przemówień wypowiedzianych na Akademii ku czci Królowej Jadwigi w Krakowie w dniu 9 stycznia 1933 r.” (federacja bibliotek cyfrowych). Okaże się, że papież bł. Jan Paweł II skutecznie prosto doprowadził do finału to, co przez tyle wieków leżało na sercu Polakom. W pewnym sensie był jak Aleksander Wielki, który rozciął węzeł gordyjski, albo jak Cezar i Sobieski razem wzięci „przybyłem, zobaczyłem, …”. Ja usłyszałam od ks. profesora Jacka Urbana tę budującą historię beatyfikacji Królowej Jadwigi, a innych odsyłam do jego znakomitej publikacji „Karola Wojtyły Jana Pawła II Katedra na Wawelu”.
    Pozdrawiam

  2. emka pisze:

    17 lipca – 614. rocznica śmierci.

  3. LechGalicki pisze:

    Święta królowa Jadwiga z rodu Andegawenów, wspaniała postać, tak bliska mimo pozornie odległej w czasie Jej wędrówki po ziemskim padole szczęścia i łez, szczególnie na naszej polskiej ziemi, zaskakująco „współczesna”, a jednocześnie wzór dla rządzących i rządzonych…Piękna i Sprawiedliwa. Tak bliska wielkością ducha wiary papieżowi Janowi Pawłowi II. Oboje symbolami także świętego patriotyzmu polskiego, państwowego, lojalni wobec tych, którymi władali z tronu i w drodze…Tak mało wiemy o naszych świętych. Karol Wojtyła w swej ziemskiej drodze do świętości niezwykle często o Nich wspominał i za przykład Polakom dawał. Bo wszyscy Oni nam bliscy. A czas to ułuda. To co ważne wczoraj, ważne dzisiaj i jutro. Chwała Panu Stanisławowi Markowskiemu za jego dzieło świadka ponadczasowej historii świętości królowej Jadwigi z rodu Andegawenów i Jana Pawła II… Piękni i Sprawiedliwi. Serdecznie pozdrawiam. LG

  4. emka pisze:

    Stanisław Markowski pięknie o św. Jadwidze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.