Kim był Izaak Fleischfarb vel Józef Światło?

Słynny ubek według jednej z hipotez przeszedł na stronę USA i wykonywał tajną misję Moskwy. Jeden z najbardziej gorliwych katów bezpieki PRL 5 grudnia 1953 roku w Berlinie Zachodnim oddał się w ręce Amerykanów. Został wywieziony za ocean, gdzie zdradził wiele tajemnic reżimu. Rewelacje te ujawnił następnie podczas audycji Radia Wolna Europa.

W cyklu „Za kulisami bezpieki i partii”. Wywołało to w PRL polityczne trzęsienie ziemi.

***

strona [2] Ludzie Światły torturowali mnie jak na gestapo, wywiad z Witalisem Skorupką, żołnierzem Armii Krajowej

***

„Ucieczka [Światły] była tak naprawdę wymyślona i wyreżyserowana w Moskwie, a potem całkowicie przez nią kontrolowana” – napisał na portalu Onet. pl dziennikarz Leszek Szymowski. Powołując się na nowe dokumenty i ustalenia historyków (m. in. z IPN), twierdzi, że operację miał osobiście zaaprobować Nikita Chruszczow.

Ten sowiecki aparatczyk szykował się do przejęcia schedy po Józefie Stalinie. Dlatego chciał odsunąć od władzy w PRL związaną z nim ekipę. Bolesława Bieruta, Jakuba Bermana i ich współpracowników miała zastąpić grupa komunistów skupionych wokół Władysława Gomułki. Chruszczow postanowił skompromitować spadkobierców Stalina przy pomocy jednego z nich. Padło na Józefa Światłę.

Powołując się na „amerykańskich historyków”, Szymowski informuje, że zadaniem Światły było też szpiegostwo na rzecz Moskwy. Podczas pobytu w USA miał informować agentów sowieckich o kulisach funkcjonowania RWE i CIA.

Historycy podobną teorię uważają za niezwykle mało prawdopodobną. – W materiałach IPN nie natknąłem się na jakikolwiek potwierdzający ją dokument – mówi „Rz” historyk z IPN dr Robert Spałek. – Ale niczego nie można wykluczyć bez sprawdzenia w archiwach rosyjskich. Te zaś są dla nas zamknięte. […] Piotr Zychowicz, http://www.rp.pl/

 

Leszek Szymowski

Brawurowa ucieczka najsłynniejszego zbiega

Najsłynniejszy uciekinier polityczny z czasów PRL realizował element wielkiej gry komunistycznych służb specjalnych.

– Tu mówi Józef Światło – tymi słowami zaczynała się najbardziej popularna w latach 50. audycja zakazanego “imperialistycznego Radia”, w której były wysoki funkcjonariusz PRL-owskiej bezpieki opowiadał o kulisach wielkiej polityki, o najważniejszych urzędnikach komunistycznego kraju i popełnianych przez nich zbrodniach. Audycje rozpoczęły się we wrześniu 1954 roku i emitowane były regularnie, raz w tygodniu, przez ponad dwa lata, przyciągając przed anteny wielotysięczne rzesze Polaków. Każdy z nich chciał usłyszeć co ma do powiedzenia były funkcjonariusz MBP, który w amerykańskim studio RWE spokojnym, opanowanym, mocnym głosem dzielił się ze słuchaczami swoją wiedzą o aparacie represji w ludowej Polsce. W opowiadaniach pułkownika wciąż powtarzały się konkretne informacje: nazwiska, daty, wyroki, kryptonimy poszczególnych akcji. Dużo było szczegółowych informacji na temat metod pracy operacyjnej bezpieki, zbrodniczych śledztw i tortur, nazwisk ofiar.

Słuchając radiowych audycji, Polacy mogli poznać okrutną prawdę o Urzędzie Bezpieczeństwa i nazwiska kierujących nim funkcjonariuszy, odpowiedzialnych za brutalne zbrodnie. W tym brutalnym świecie, udzielający wywiadów oficer jawił się jako romantyczny bohater, który wprawdzie pracował w zbrodniczym resorcie, jednak zrobił to z pobudek patriotycznych, chcąc służyć ojczyźnie. Gdy jednak zdał sobie sprawę z prawdziwego oblicza bezpieki, uciekł, aby – z tych samych patriotycznych pobudek – o wszystkim poinformować Zachód i zwrócić jego uwagę na tragedię Polaków.

Dzięki odtajnionym archiwom komunistycznych służb specjalnych, zachodni i polscy historycy mogli lepiej przyjrzeć się roli słynnego oficera. Ich publikacje odkrywały nowe, nieznane wcześniej wątki i przynosiły odpowiedzi i rozwiązania wielu zagadek. Z archiwów wynika, że “ucieczki” szpiegów były w wielu przypadkach grą kontrolowaną przez służby specjalne państw komunistycznych. Dzięki nim można było bowiem znakomicie dezinformować przeciwnika. Uwagę na to zwracał w rozmowie z brytyjskimi agentami m.in. Wasilij Mitrochin, który wywiózł z ZSRR swoje słynne “archiwum”, a także uciekinierzy, którym za dezercję z ojczyzny groziła śmierć. Tak samo było w przypadku Józefa Światły. Już w krótki czas po jego ucieczce, analitycy CIA zwrócili uwagę, że mówi on w sposób wybiórczy, celowo przemilczając istotne wydarzenia, o których musiał mieć wiedzę.

Uciekinier przeklęty

Wiele lat później, sam dźwięk nazwiska Józefa Światły, u byłych szefów PRL-owskiej bezpieki wywoływał przekleństwo. Franciszek Szlachcic publicznie twierdził, że “osobiście zastrzeliłby drania”, a Anatol Fejgin bezskutecznie próbował odżegnywać się od jakichkolwiek związków z nim. Również Józef Różański – przez długi czas najbliższy współpracownik i bezpośredni przełożony Światły – konsekwentnie nazywał go zdrajcą. Sam Gomułka domagał się stanowczo jego śmierci. Komuniści stali się jego śmiertelnymi wrogami nie tylko dlatego, że zdradził ich, ustrój i partię, lecz przede wszystkim dlatego, że występując na antenie RWE w audycjach “Za kulisami partii i bezpieki”, pokazywał intrygi z udziałem najważniejszych osób w państwie.

Znamienna jest wypowiedź, którą podczas jednej z audycji, Światło scharakteryzował pułkownik Julię Brystygierową – szefową V Departamentu MBP, wyjątkowo brutalną śledczą, słynącą z bestialskich, zboczonych tortur na więźniach: “Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Lwowa Brystygierowa prowadziła swą działalność donosicielską w ten sposób, że zorganizowała tak zwany Komitet Więźniów Politycznych. Przy pomocy tego Komitetu NKWD wyłapywało wszystkich odchyleńców partyjnych i w ten sposób Brystygierowa dała się we znaki swoim towarzyszom. Ale dziś ma w centrali bezpieki mocną pozycję. Nazywa się ja piątym wiceministrem bezpieczeństwa. Przyczyna jest bardzo prosta: w swej bogatej karierze Brystygierowa była w Rosji przez dłuższy czas równocześnie kochanką Bermana, Minca i Szyra. Dwaj pierwsi zwłaszcza mają w związku z tym wobec niej poważne zobowiązania. I dzięki temu, jak Brystygierowa, chce coś przeprowadzić, nawet przeciw Radkiewiczowi czy Romkowskiemu w bezpiece, to wszystko może zrobić. Ileż to razy Radkiewicz nie zdążył jeszcze zreferować jakiejś sprawy Bierutowi, a już Bierut czy Berman dzwonili do niego z zapytaniem: »Słuchaj no, jest u ciebie taka a taka sprawa, dlaczego nam o tym nic nie mówisz?«. Radkiewicz nie zdołał im jeszcze zreferować, a oni już wiedzieli, bo oczywiście Brystygierowa referuje im wszystko nocami”.

Alergiczne reakcje prominentów bezpieki na samo nazwisko zbiega, wplatały się w obowiązującą wówczas modę całkowitej krytyki wszystkiego, co tylko związane było z osobą Józefa Światły. Moda ta wynikała z trendu tzw. “światłoczułości”, czyli powszechnego strachu przed dokumentami schowanymi w szafie zbiegłego dygnitarza. Ich ujawnienie mogło zaważyć nie tylko na karierze aparatczyków bezpieki lecz również zadecydować o ich dalszym życiu. Dlatego powszechne stało się wówczas w resorcie potępianie samego Światły, jego wcześniejszych działań i przede wszystkim jego ucieczki. Kto ośmieliłby się nie przyłączyć do chóru potępiających głosów, mógł zostać podejrzanym o sprzyjanie mu i ciche wspieranie go, co mogło grozić natychmiastowym aresztowaniem.

Z pomocą przyjaciół

W pierwszych dniach grudnia 1953 roku Józef Światło – wraz z kilkoma innymi dygnitarzami MBP – udał się na delegację służbową do Berlina Wschodniego. Polscy przedstawiciele spotkali się tam z delegacją STASI. Celem spotkania było omówienie współpracy operacynej oraz – przede wszystkim – współdziałanie w celu zamordowania działaczki niepodległościowej Wandy Brońskiej.

Dzień swojej wielkiej ucieczki – 5 grudnia 1953 roku – podpułkownik Józef Światło tak wspominał półtora roku później, w wywiadzie dla RWE: “Wraz z pułkownikiem Fejginem udaliśmy się na nowo do Berlina Zachodniego; Ja z zamiarem ucieczki, on z zamiarem zakupienia rzeczy, które mu się podobały. Gdy przejechaliśmy do Berlina Zachodniego, wstąpiłem do jednej takiej budki z zamiarem wymieniania pieniędzy na zachodnie. Pułkownik Fejgin był na ulicy przed tym sklepem, czekał na mnie. Umówiliśmy się w ten sposób, że następnie on wejdzie i wymieni walutę. Liczyłem, że po jego wejściu do sklepu będę mógł odejść od niego i zwyczajnie uciec, będę miał trochę czasu na odłączenie się. W Berlinie Zachodnim zgłosiłem się do władz amerykańskich. Było to dla nich zupełne zaskoczenie, kiedy się wylegitymowałem i kiedy dowiedzieli się, kim jestem”.

Kiedy ucieczka oficera wyszła na jaw, służby specjalne trzech państw (PRL, ZSRR i NRD) wszczęły śledztwo, które miało wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia i jego skutki. Odtajnione po 1990 roku akta STASI (przekazane po upadku muru berlińskiego do Instytutu Gaucka) wskazują, że wersja podawana przez zbiega nie była prawdziwa. Publikacja zbiorowa “STASI – pierwsze lata tajnej służby” (“STASI – erste Jahre der geheimen Dienst”) – opracowana przez niemieckich historyków i wydana w Berlinie w 1991 roku – pokazuje dokumenty związane m.in. z ucieczką tego agenta.

Śledczy odkryli, że kiedy Światło dostał się w ręce Amerykanów, miał z sobą walizkę z dokumentami obciążającymi kierownictwo resortu MBP. Tej walizki nie miał, kiedy wchodził wraz z towarzyszami na naradę do szefów STASI i nie miał jej również wtedy, kiedy z niej wychodził. Za to miał ją w ręku, kiedy przechadzał się wraz z Anatolem Fejginem po Berlinie Zachodnim. On sam tłumaczył później, że walizkę tą wziął z hotelu po naradzie. Skrupulatni wschodnioniemieccy śledczy odkryli jednak, że w tym czasie (około 3 kwadransów) nie można było dojechać metrem z powrotem do hotelu i potem przejechać do Berlina Zachodniego. Płynął z tego wniosek, że w ucieczce pomagała jeszcze inna osoba, która przekazała Światle walizkę w momencie, gdy ten na krótką chwilę rozstał się z Fejginem!

Ucieczka oficera zawierała jeszcze o wiele więcej takich dziwnych okoliczności. Światło nie znał Berlina Zachodniego, ale natychmiast znalazł drogę do budynku zachodnioniemieckich służb specjalnych. Nikt nie śledził jego i Fejgina, gdy podczas służbowej delegacji bez pozwolenia przekroczyli granicę kraju kapitalistycznego. – Okoliczności te wskazują, że Światło nie działał sam, lecz ktoś mu od początku do końca pomagał – mówi Rafał Brzeski, dziennikarz zajmujący się służbami specjalnymi i tłumacz “Archiwum Mitrochina”. Również Henryk Piecuch – pisarz i historyk służb specjalnych nie wierzy, by ucieczka Światły mogła być przypadkowa. – W tajnych służbach nigdy i nigdzie nie było przypadków – mówi Piecuch. – Ucieczki wielkich szpiegów zazwyczaj były wyreżyserowane i stanowiły element jakiejś gry. Tak samo było w tym przypadku.

Odsunąć oprawców

Ucieczka pułkownika Światły postawiła na nogi cały resort bezpieczeństwa publicznego w Polsce. Kierownictwo bezpieki natychmiast wszczęło postępowania wyjaśniające i sprawdzające. Nadzorowali je sowieccy doradcy wojskowi i polityczni, oraz rezydenci sowieckich specsłużb. Kierował nimi Iwan Sierow, po wojnie odpowiedzialny za utworzenie i pracę resortów bezpieczeństwa w krajach obozu komunistycznego. Jako pierwszy, konsekwencje ucieczki pułkownika poniósł jego bezpośredni przełożony – Anatol Fejgin, aresztowany w 1954 roku. Jego losy podzielili kolejni prominenci: Stanisław Radkiewicz, Roman Romkowski, Jakub Berman i dziesiątki innych. Tylko pułkownik Brystygierowej udało się wywinąć sprawiedliwości. W grudniu 1956 roku, w Warszawie rozpoczęły się procesy stalinowskich oprawców, które między kwietniem a grudniem 1957 roku zakończyły się wieloletnimi wyrokami więzienia. Ich miejsca zajęli nowi ludzie związani z obozem Gomułki, który od października 1956 roku był I sekretarzem KC PZPR.

W następstwie tych procesów, w ostatnich tygodniach 1956 roku zaczęła działać również tzw. “komisja Nowaka”, która wskazała sędziów i prokuratorów odpowiedzialnych za “nadużycia” (wyrażenie “zbrodnia sądowa” w oficjalnej terminologii nie funkcjonowało). Efektem jej prac było oczyszczenie wymiaru sprawiedliwości z najbardziej aktywnych stalinowców (zwolniono m.in. osoby odpowiedzialne za skazanie na śmierć gen. Fieldorfa). Ich miejsce również zajęły osoby lojalne wobec nowego obozu rządzącego.

Dokumenty KGB odtajnione podczas tzw. “Puczu Janajewa” oraz akta bezpieki znajdujące się dziś w archiwach IPN-u wskazują, że procesy stalinowskich oprawców i dojście do władzy ekipy Gomułki były następstwem ucieczki pułkownika Światły i jej prawdziwym, rzeczywistym celem. Zaś sama wielka “ucieczka” była tak naprawdę wymyślona i w najdrobniejszych szczegółach wyreżyserowana w Moskwie, a potem całkowicie przez nią kontrolowana i z sukcesem przeprowadzona aż do końca.

Zmiana warty na Kremlu

Aby wyjaśnić ten fenomen, trzeba prześledzić wydarzenia, które rozegrały się w Moskwie tuż po wyjeździe Światły i bezpośrednio wcześniej. Wieczorem, 5 marca 1953 roku, po kilkunastu godzinach agonii, w swej daczy w Kujbyszewie umarł Stalin. Kremlowski tron czekał na sukcesora. Do walki na śmierć i życie przystąpili najważniejsi ludzie w ZSRR: Ławrientij Beria (szef ministerstwa spraw wewnętrznych, kontrolujący służby specjalne), Gieorgij Malenkow (były minister spraw wewnętrznych, członek prezydium KC KPZR), Wiaczesław Mołotow (były minister spraw zagranicznych, w ostatnich latach odsunięty przez Stalina od wielkiej polityki), Nikita Chruszczow (I sekretarz KZPR, kontrolujący wojsko) i marszałek Gieorgij Żukow – bohater Związku Radzieckiego i osławiony dowódca frontu, który w 1945 roku zdobył Berlin i przyjął bezwarunkową kapitulację Niemiec.

Liczyli się również inni zaufani współpracownicy Stalina, m.in. Łazar Kaganowicz, Andriej Żdanow*. Rozgrywka między nimi mogła zakończyć się rozlewem krwi. Największym i najsilniejszym potentatem był sławny sadysta Beria – znienawidzony przez pozostałych pretendentów do władzy. Dlatego wszyscy oni połączyli swoje siły i we wrześniu 1953 roku, podczas narady na szczycie, aresztowali Berię (osobiście dokonał tego Żukow) i doprowadzili do jego egzekucji w więziennej celi.

Po wielu miesiącach zakulisowych walk, w grudniu 1953 roku władzę w ZSRR przejął Chruszczow, który później odsunął i Malenkowa i Mołotowa i wszystkich pozostałych, a najważniejsze stanowiska w państwie obsadził swoimi ludźmi. Zwieńczeniem jego sukcesu był słynny referat wygłoszony na zjeździe partii, w którym Chruszczow potępił zbrodnie stalinizmu i jako następca Stalina zapoczątkował okres liberalizacji i zmian.

Celem Chruszczowa było to, aby jego polityka przeniosła się również do krajów demokracji ludowej, pozostających pod kontrolą ZSRR. To mogło być jednak trudne, gdyż władzę w nich sprawowali ludzie, których wybrał Stalin. To mogło w krajach socjalistycznych doprowadzić do podziału na dwa obozy walczące o władzę: spadkobierców Stalina i zwolenników Chruszczowa. W Polsce, na którą Chruszczow od początku zwracał największą uwagę – rządziła ekipa skupiona wokół Bieruta i Bermana.

Do jej skompromitowania wykorzystano rewelacje Józefa Światło. Radzieccy doradcy dopilnowali aby z aparatu władzy usunięto wszystkich funkcjonariuszy skompromitowanych przez uciekiniera. I tak skompromitowanych stalinowców, nowa ekipa kierowana przez Władysława Gomułkę , z pomocą sowieckich specsłużb, odsunęła od władzy i wsadziła do więzień. Finałem tej przemiany było wezwanie Bieruta w trybie pilnym do Moskwy, skąd gensek wrócił w trumnie. Rządy w Polsce objął lojalny wobec Chruszczowa Gomułka, który z kolei poobsadzał swoimi ludźmi stanowiska pozostawione przez zagorzałych stalinowców. W październiku 1956 roku rozpoczęła się odwilż. Rok później, najważniejsi stalinowscy oprawcy siedzieli już w więzieniach, skazani na wieloletnie wyroki. Chruszczow i jego zwolennicy tryumfowali.

Zaufany Berii

W chytrym planie Nikity Siergiejewicza, Józef Światło miał odegrać główną rolę. Jak twierdzi Henryk Piecuch w swojej książce “Służby specjalne atakują”, do tej roli osobiście wybrał go Sierow, a zgodę na to wyraził sam Chruszczow. Obu dygnitarzom potrzebny był człowiek, który swoimi informacjami skompromitowałby niewygodną ekipę rządzącą. Chruszczow musiał doskonale zdawać sobie sprawę, że dzięki tej sztuczce zyska w oczach opinii publicznej, gdyż przedstawi siebie jako człowieka, który odsunie od władzy oprawców odpowiedzialnych za setki brutalnych zbrodni. A taki wizerunek Chruszczowowi był bardzo potrzebny w związku z jego koncepcjami polityki zagranicznej i decyzją bardziej aktywnego w niej udziału.

Wszystko wskazuje na to, że nieprzypadkowy był dla tej gry wybór Józefa Światło. Najbardziej zaufany polski współpracownik Berii i Sierowa dawał duże prawdopodobieństwo powodzenia operacji. Pozostając w Polsce, Światło ze swoimi dokumentami i wiedzą mógł być niebezpiecznym przeciwnikiem dla nowej ekipy. Mógł również utrudniać przejęcie władzy przez Gomułkę, który nienawidził go jako sprawcę swego aresztowania.

Kim więc był Józef Światło? Odpowiedź na to pytanie znalazł historyk IPN – dr Karol Jaros, który zebrał i opublikował archiwalne akta na jego temat. Z dokumentów tych wynika, że oficer bezpieki (urodzony w 1915 roku w żydowskiej rodzinie na Kresach, jako Izaak Fleischfarb, nazwisko Światło przyjął po pierwszej żonie, po ślubie w 1943 roku) do organów bezpieczeństwa wstąpił w 1945 roku. Swoją wielką karierę rozpoczął od stanowiska zastępcy komendanta Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie, potem w Olsztynie i Krakowie, by po 3 latach, w końcu 1948 roku, osobistym rozkazem Romana Romkowskiego, zostać przeniesionym do nowotworzonego X Departamentu MBP.

Jeszcze w tym samym roku objął funkcję zastępcy jego szefa, jednak bardzo szybko zdobył największe wpływy w resorcie. Odbierał polecenia od Bieruta, pomijając swojego przełożonego. Był jedynym człowiekiem w aparacie bezpieczeństwa komunistycznej Polski, który miał przywilej dzwonienia specjalnym telefonem do Ławrentija Berii. W szafie pancernej stojącej w jego gabinecie, do której nikt poza nim nie miał dostępu, przechowywał dokumenty kompromitujące najważniejsze osoby w państwie. Kilka lat później na antenie radia, tak mówił o niej pytającemu go dziennikarzowi. “Były tam dowody i zeznania każdego czołowego działacza partii przeciw każdemu innemu, zarówno w partii jak i poza nią, gotowe do wykorzystania w chwili politycznie właściwej”.

Dr Jaros i inni historycy IPN, którzy analizowali dokumenty bezpieki z przełomu lat 40. i 50. zwracają uwagę, że Józef Światło był jednym z najbardziej okrutnych stalinowskich oprawców. Osobiście uczestniczył w brutalnych przesłuchaniach, podczas których aresztowanym wyrywano zęby, paznokcie, a także bito ich pałkami i polewano lodowatą wodą. Także sam prowadził aresztowania przeciwników władzy ludowej, w tym (na osobisty rozkaz Bieruta) marszałka Rolę – Żymierskiego i Władysława Gomułkę z żoną Zofią. Nie ukrywał również, że wykorzystywał seksualnie podległe sobie funkcjonariuszki.

Ostatni epizod gry

W ostatnich tygodniach września 1954 roku, Józef Światło rozpoczął cykliczne występy na antenie Radia Wolna Europa. Trwały one przez 3 lata i przyciągały przed odbiorniki tysiące Polaków. Oficer podawał setki konkretnych informacji, z których każda kompromitowała polskich stalinowców. Po zmianie obozu władzy, audycję zdjęto z anteny. Jej kontynuacją była książka “Za kulisami partii i bezpieki” wydana przez Zbigniewa Błażyńskiego – dziennikarza, który rozmawiał ze Światłą. Wielka gra dobiegła końca, a wraz z nią zakończyła się kluczowa rola głównego bohatera.

Amerykańscy historycy stawiają tezę, że pułkownik Światło miał w tym czasie jeszcze jedną rolę do odegrania: informowanie agentów sowieckich o kulisach funkcjonowania RWE i o oficerach CIA, którzy przesłuchiwali go. Tezę tę uprawdopodabniają dwa fakty: po pierwsze przez długi czas uciekinier bardzo obawiał się o swoje życie. Po drugie: nigdy nie wyjawił żadnych szczegółów obciążających Chruszczowa i jego współpracowników. A przecież szczegóły te musiał znać choćby ze swoich wielokrotnych wizyt w Moskwie. Być może więc wyjawił je amerykańskim służbom, a te nie nie ujawniły tego… Czy najsłynniejszy w latach 50. szpieg – uciekinier odegrał tylko swoją rolę czy też zmienił front i przeszedł na stronę Stanów Zjednoczonych – tego dziś nie wiadomo.

Fałszywa legenda

Z przywołanych wyżej publikacji wynika, że wizerunek Józefa Światło jako uciekiniera, który z pobudek patriotycznych ujawnił zbrodnie i kulisy stalinizmu w ludowej Polsce, nie jest prawdziwy. W rzeczywistości podpułkownik MBP został świadomie wykorzystany przez jednych komunistów przeciwko innym komunistom. Na jego zasługach kładzie się cieniem również jego zbrodnicza działalność przed grudniem 1953 roku. Jak zauważył Jan Nowak – Jeziorański (który osobiście podjął decyzję o emitowaniu audycji z udziałem oficera): Zasługi Józefa Światło dla ujawnienia bolesnej prawdy o zbrodniach komunistycznego reżimu, nie mogą przysłaniać faktu, że był on częścią tego reżimu i był osobiście odpowiedzialny za wiele jego zbrodni.

http://wiadomosci.onet.pl/

 

Teatr TVP Scena Faktu: „Kontrym”

Grand Prix festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie 2011. Nagrodzono tekst: Marek Pruchniewski), reżyseria: Marcin Fischer, zdjęcia: Paweł Flis i dwie główne role: Jan Frycz i Redbad Klijnstra.

To sztuka opowiadająca o cenie, jaką trzeba zapłacić za zachowanie własnej godności i opowieść o wielkiej miłości i wielkiej zdradzie, brawurowych ucieczkach i tajnych więzieniach, skorumpowanych urzędnikach i wielopoziomowej, pełnej zaskakujących zwrotów rozgrywce, pomiędzy legendarnymi postaciami – Bolesławem Kontrymem, a Józefem Światło. Bolesław Kontrym „Żmudzin” był legendarną postacią – z jednej strony cichociemny, bohaterski dowódca w trakcie Powstania Warszawskiego, uczestnik bitwy o Narwik, walk we Francji, współorganizator Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, postrach konfidentów w okupowanej Warszawie, żołnierz Dywizji gen. Stanisława Maczka; z drugiej zaś – kombryg Armii Czerwonej odznaczony trzema czerwonymi sztandarami, uczestnik Bitwy Warszawskiej – ale po stronie czerwonoarmistów, bohater Rewolucji Październikowej.

Józef Światło dostał zadanie, żeby złamać Kontryma

Józef Światło urodził się 1 stycznia 1915 r. we wsi Medyn koło Zbaraża, w rodzinie żydowskiej jako Izak Fleischfarb [tak wpisywał swoje imię m.in. w ankietach specjalnych].

Przed 1939 r. był działaczem organizacji syjonistycznej Gordonia oraz Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. W tym czasie został dwa razy aresztowany w sierpniu 1934 r. i marcu 1936 r.

W 1938 r. został powołany do służby wojskowej do 12 pp., gdzie służył do 20 września 1939 r. do momentu dostania się do niewoli niemieckiej, z której – jak podał w ankiecie specjalnej – uciekł „… na teren Zach. Ukrainy”.

W życiorysie tak opisał okoliczności, w jakich został wywieziony na wschód: „Podczas wysiedlenia uchodźców wysłany zostałem do Gorkowsk – ob.”.

Na zesłaniu poznał Justynę Światło, z którą 26 kwietnia 1943 r. w miejscowości Dżambuł (Średnia Azja), wziął ślub i przyjął jej nazwisko (była to druga żona, pierwsza prawdopodobnie zginęła w okolicach Krakowa). Mimo to po wstąpieniu w maju 1943 r. do armii Berlinga przez dłuższy czas posługiwał się nadal starym nazwiskiem.

Dowód osobisty na nazwisko Izaak Fleischfarb wystawiony przez Dowódcę 2 P.P. 1 Polskiej Dywizji im. Tadeusza Kościuszki (Archiwum BUiAD IPN w Warszawie sygn. IPN BU 0193/7549)

Pierwszy przydział służbowy Fleischfarba w I Dywizji to zastępca dowódcy plutonu łączności. 11 listopada 1943 r. wraz z awansem na chorążego, otrzymał funkcję zastępcy dowódcy kompani polityczno-wychowawczej, a następnie instruktora do spraw polityczno-wychowawczych Samodzielnego Dywizjonu Artylerii Samochodowej.

Fotografia Józefa Światło, b.d. (Archiwum BUiAD IPN w Warszawie sygn. IPN BU 0193/7549)

Rok później po dotarciu z I Dywizją do granic Warszawy w październiku 1944 r., jak podał: „… z ramienia Dywizji organ.[izowałem] władzę administracyjną w pow. Garwolin i M.[ińsk] Mazowieckim”, w rzeczywistości organizował Wydział Śledczy Komendy Wojewódzkiej MO. 1 listopada 1944 r. Józef Światło otrzymał awans na podporucznika.

Prawdziwa kariera Józefa Światło w organach bezpieczeństwa rozpoczęła się rozkazem z 17 stycznia 1945 r. od stanowiska Zastępcy Kierownika WUBP w Warszawie, formalnie pracę na tym stanowisku podporucznik Józef Światło rozpoczął w maju tegoż roku. W grudniu 1945 r. już jako kapitan, został Zastępcą Kierownika UBP na okręg warmińsko-mazurski w Olsztynie.

W lipcu 1946 r. otrzymał kolejny awans na stopień majora i w październiku 1946 r. został przeniesiony na stanowisko Zastępcy Szefa WUBP w Krakowie, gdzie pracował do października 1948 r.

Od tego momentu rozpoczęła się kariera Światły w centrali, gdzie do marca 1950 roku oficjalnie pracował jako Naczelnik Wydziału V Departamentu I MBP. W rzeczywistości, jak podał Dyrektor Departamentu Kadr płk Orechwa w swoim wniosku z 5 marca 1950 r.: „… od października 1948 r. odwołany do MBP pracował w aparacie specjalnym u Gen. ROMKOWSKIEGO”. W trakcie pracy w tzw. „aparacie specjalnym”, otrzymał w lipcu 1949 r. awans na podpułkownika.

W marcu 1950 r. podpułkownik Józef Światło powołany został na stanowisko Zastępcy Dyrektora Biura Specjalnego, które powstało na bazie wspomnianego aparatu gen. Romkowskiego. Awans ten dostał mimo negatywnej opinii Dyrektora Departamentu Kadr, który w w/w wniosku z 5 marca 1950 r. stwierdził: „Uważam, że ppłk ŚWIATŁO na stanowisko Vice-Dyrektora Biura Specjalnego nie nadaje się. Może być Naczelnikiem Wydziału I tego Biura”.

Ostatnim przydziałem służbowym w MBP było stanowisko Wicedyrektora Departamentu X, które ppłk Józef Światło zajmował od 1 grudnia 1951 r. do dnia swojej ucieczki, tj. 5 grudnia 1953 r., w rzeczywistości jako Wicedyrektor wspomnianego departamentu figurował do 30 września 1954 r. W przebiegu służby zamieszczonym w aktach personalnych, ostatni wpis datowany jest na 5 października 1954 r. i brzmi: „W związku ze zdradą i dezercją z organów MBP w grudniu 1953 r. zdjąć z wszelkiego zaopatrzenia w MBP z dniem 30.IX.54 r. oraz skreślić z ewidencji stanu osobowego”.

Legitymacja funkcjonariusz MBP na nazwisko ppłk Józef Światło. (Archiwum BUiAD IPN w Warszawie sygn. IPN BU 0193/7549)

W dniu 21 października 1959 r. zarządzeniem personalnym nr 1987 Minister Spraw Wewnętrznych Władysław Wicha pozbawił Józefa Światło stopnia oficerskiego.

Fakt ucieczki Józefa Światły ujawniony został w Polsce w komunikacie Polskiej Agencji Prasowej, dopiero 25 października 1954 r. Nastąpiło to po konferencji prasowej zorganizowanej w USA z udziałem Józefa Światły, na której zastępca prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych ogłosił, że rząd amerykański przyznał prawo do azylu uciekinierowi. Bezpośrednie relacje z tej konferencji, która odbyła się 28 września 1954 r., przekazywało m.in. Radio Wolna Europa. W cyklicznych audycjach RWE Józef Światło demaskował prace organów bezpieczeństwa w Polsce.

Po wystąpieniach Światły całe kierownictwo MBP postawione zostało na nogi. Rozpoczęły się narady i odprawy celem których było wykrycie winnych łamania praworządności. W Komitecie Centralnym PZPR powołano komisję do badania nieprawidłowości w organach bezpieczeństwa. Odpowiedzialnością zostali obciążeni głównie funkcjonariusze Departamentu X i Departamentu Śledczego. Rozwiązano Departament X, a jego szefa płk Fejgina zwolnionego wcześniej z pracy, w listopadzie 1954 r. aresztowano. Losy dyrektora Departamentu X podzielił także dyrektor Departamentu Śledczego. Usunięto z pracy także wiceministra Romkowskiego, który był odpowiedzialny za pracę tych dwóch departamentów.

Efektem zmian, jakie nastąpiły w organach bezpieczeństwa po 5 grudnia 1953 roku był Dekret Rady Państwa z dnia 7 grudnia 1954 r. o naczelnych organach administracji państwowej w zakresie spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa publicznego. Na mocy dekretu zniesiono Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a na jego miejsce powołano Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Komitet do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego przy Radzie Ministrów.

na podstawie: http://www.ipn.gov.pl/

zobacz też >Mordy bezpieki

DALEJ

strona [2] Ludzie Światły torturowali mnie jak na gestapo, wywiad z Witalisem Skorupką, żołnierzem Armii Krajowej

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Eseje, Historia, Lata PRL, Teatr TV, film, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Kim był Izaak Fleischfarb vel Józef Światło?

  1. moherowy beret pisze:

    A Wolna Europa powinna była go za manele i won do koleżków w Moskwie.

  2. carnosine eye drops pisze:

    Z przywołanych wyżej publikacji wynika, że wizerunek Józefa Światło jako uciekiniera, który z pobudek patriotycznych ujawnił zbrodnie i kulisy stalinizmu w ludowej Polsce, nie jest prawdziwy. W rzeczywistości podpułkownik MBP został świadomie wykorzystany przez jednych komunistów przeciwko innym komunistom. Na jego zasługach kładzie się cieniem również jego zbrodnicza działalność przed grudniem 1953 roku. Jak zauważył Jan Nowak – Jeziorański (który osobiście podjął decyzję o emitowaniu audycji z udziałem oficera): Zasługi Józefa Światło dla ujawnienia bolesnej prawdy o zbrodniach komunistycznego reżimu, nie mogą przysłaniać faktu, że był on częścią tego reżimu i był osobiście odpowiedzialny za wiele jego zbrodni.

  3. Obserwator pisze:

    Izzak Fleichfarb vel Józef Swiatło zasłużył się prowokacją przy uprowadzeniu 16 Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego do Moskwy w 1945 r. Wspomina o tym Romkowski ” zasłużył się przy tej akcji ” . O tym , że jego orężem była zawsze prowokacja dowodzi tzw. realcja Szumla Wasersztejna z mordu na Żydach w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. Rzeczona relacja Szmula Wasersztejna pojawiła się w Zydowskim Instytucie w Białymstoku w kwietniu 1945r. tuż po porwaniu do Moskwy Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego , którzy zgodzili się na porozumienie Polskiego Państwa Podziemnego z Rosją ( przypominam ,ze było to już po upadku Powstania Warszawskiego ) . Ponieważ zachodni alianci właśnie tego oczekiwali od polskich przywódców. Moskwa i i szefostwo nkwd potrzebowała prowokacji do tego by tych polskich przywódców usunąć w tzw majestacie prawa. Najlepszą prowokacją było „znalezienie ” dowodu na zarzut jaki w procesie moskiewskim postawiono przedwojenej Polsce i władzom Polski Podziemnej. I to własnie Izzak Fleichfarb vel Swiatło realizował ten cel w odpowiedni sposób preparując niepodpisaną relacją Szmula Waserszteja . W tejże spreparowanej realcji znalazł się zapis ” Polacy wykonali rozkaz Niemców „. Tenże zapis konieczny był Moskwie dla głównego zarzutu jaki postawiono Polsce i uprowadzonym do Moskwy polskim przywódcom : „Polska weszła w pakt z Niemcami przeciwko Rosji”. Na tę prowokację dali się nabrać zachodni obserwatorzy procesu moskiewskiego , jeden z tych obserwatorów napisał nawet ” ostatecznie wybito Polakom z głowy sojusz z Niemcami przeciw Rosji „. W ten sposób Polska i Polacy zostali uznani nie tylko za antysemitów , ale za sojuszników Hitlera . Podobną prowokacją posłużono się oskarżając Polaków o to ,że walcząc z Hitlerem i Niemcami w Powstaniu Warszawskim faktycznie walczyli ze Stalinemi Rosją . Tę hucpę kontynują do dziś . Teraz parę słów o tym co faktycznie wydarzyło się w Jedwabnem . Otóż rzeczywiście 25 czerwca 1941 w Jedwabnem doszło do rozliczenia domniemanych zdrajców , którzy zdradzili nkwd kryjówkę oddziału partyzanckiego na mokradłach niedaleko Jedwabnego . Jedną z domniemanych osób podejrzanych o tą zdradę była Chajcia Wasersztejn matka wspomnianego już Szmula Wasersztejna. Na na niej i na paru innych osobach Polakach dokonano odwetu . 10 lipca 1941 r. Niemcy spalili Zydów w Jedwabnem .Żydówka z Radziłowa zeznała podczas śledztwa, iż rozpoznała Schapera jako gestapowca kierującego mordowaniem Żydów w jej mieście 7 czerwca 1941. Ten świadek żydowski w procesie Hermanna Schapera zeznał, że „7 lipca 1941 roku trzy samochody wiozące funkcjonariuszy gestapo przyjechały do Radziłowa i w porozumieniu z polską policją wyrzucili wszystkich Żydów z ich domów i zebrali ich na rynku. Gdy wszyscy Żydzi zostali zebrani, zmusili ich do marszu do stodoły, która położona była 2 kilometry od miasta. Wprawdzie niemieccy śledczy byli przekonani, że to właśnie gestapo wymordowało radziłowskich Żydów, to jednak nie zgodzili się z tym, iż jedna stodoła mogła pomieścić 2 tysiące ludzi. Jeżeli chodzi o wiarygodność świadka, niemieccy śledczy dawali jej wiarę, ponieważ spotkała ona Hermanna Schapera twarzą w twarz w Radziłowie w dzień masakry. Wspominała to tak: „Ten oficer gestapo wszedł do mojego domu razem z Grzynkiem, przewodniczącym rady miejskiej w Radziłowie i komisarzem polskiej policji… Widziałam z mojego okna jak funkcjonariusze gestapo stali przed moim domem krótko przed rozpoczęciem akcji. Widziałam także funkcjonariusza gestapo (Schapera), którego rozpoznaję na fotografii. Widziałam jak wydawał rozkazy do gestapowców i do Polaków, którzy z nimi byli. Widziałam też jak on wydawał rozkazy na rynku… robił wrażenie, że to on kierował akcją”. Wersja wydarzeń w Radziłowie jest sprzeczna z opisem w „Sąsiadach”. Wymordowanie Żydów w Radziłowie było prawdopodobnie masakrą kierowaną przez oddział gestapo Hermanna Schapera, a nie pogromem. Również sąd w na rozprawach w latach 1949 -1953 sądząc Polaków , którzy pod przymusem niemieckim uczestniczyli w wydarzeniach w Jedwabnem , stwierdził ,ze Niemcy spalili Zydów w Jedwabnem a Polacy zostali skazani za tzw. pomocnictwo w zbrodni, bo pod niemieckim przymusem uczestniczyli w spędzaniu Zydów na rynek i pilnowaniu na rynku.Również badania archeologiczne choć zgrubne przeprowadzone w Jedwabnem dowiodły , że Polacy nie mogli spalić Zydów w stodole , bo w stodole najpierw w nieustalony sposób ( ale nie zostali oni spaleni )pozbawiono życia około 40- 50 Zydów, a kiedy to miało miejsce, oskarzeni w procesie w 1949 zgodnie z realacjami świadków pilnowali Zydów na rynku w Jedwabnem . Modus operandi mówi nam ,iż jeśli mamy do czynienia z dwoma mordami w tym samym miejscu w tym samym dniu , to z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić , że wystarczy ustalić sprawców pierwszego mordu aby uznać ,że sprawcy pierwszego mordu są sprawcami również drugiego mordu.
    Na początku lat 90 ubiegłego wieku ukazał się artykuł ze wspomnieniami Izzaka Fleichfarba vel Józefa Swiatło , w których tenże nie ukrywał , że jego rolą w działalności ubeckiej było :
    1. Stawianie fałszych zarzutów ( Prowokacja)
    2. Torturami wymuszanie przyznania się do fałszywych zarzutów.
    Tak to odbywało się w 1945 r na procesie w Moskwie
    Tak to odbywało się w prowokacji jedwabieńskiej już w XXI w , tylko narzędzia tortur zastąpiono szczekaczakami
    Tak to odbywa się w przypadku obchodów Dnia Niepodłegłości 11 Listpada .

  4. Obserwator pisze:

    P.S. Dowodem na fakt , iż tzw. relacja Szmula Wasersztejna z kwietnia 1945 r to prowokacyjna robota Izzaka Fleischfarba jest to , że tenże Józef Swiatło był wówczas ( kwiecień 1945 r) na terenie Białostoczyzny szefem specoddziałów odpowiedzialnym za likwidację polskiego podziemia. Kolejnym dowodem na prowokację jest fakt , iż w ZIH w Białymstoku są dwie wersje!!!! „relacji ” Szmula Wasersztejna ( żadna jednak z tych relacji nie jest podpisana przez Szmula Wasersztejna) .Z obiema relacjami można było jeszcze do niedawna zapoznać się w interencie , udostępnione przez ŻIH.
    1. Jedna relacja mówiła o „rozkazie wydanym przez Niemców”( Polakom)
    2. Druga relacja mówiła o „złotych zębach wyrywanych przez Polaków z czaszek spalonych Zydów .
    Ta prowokacja w przypadku pierwszym miała być dowodem na pakt( sojusz) jaki Polacy zawarli z Niemcami.
    W przypadku drugim miała być dowodem na antysemityzm tkwiący w Polsce i Polakach przedwojennych.
    Na tę prowokację nie dał się nabrać zydowski historyk Danter , który z ZIH w Białymstoku zajmował się historią Zydów na tamtym terenie. Danter wiedząc ,ze te relacje to prowokacja nigdy z nich nie skorzystał. Podobnie relacje te ocenił sąd w złożony z żydowskich sędziów , który sądził Polaków za sprawstwo pomocnicze w mordzie dokonanym w Jedwabnem , odrzucając te relacje jako nie odpowiadające prawdzie.
    Fałszerz Gross w oparciu o te same dowody o jakie żydowscy sędziowie skazali oskrażonych w tym procesie Polaków za ” spędzanie i pilnowanie Żydów pod niemieckim przymusem ” oskarżył polską społecznośc Jedwabnego o mord dokonany na Zydach. Mamy tu do czynienia z hucpą . Hucpę tę twórczo kontynują spiewając :
    Polacy wymordowali więcej Zydów podczas Powstania w Gettcie Warszawskim niż Niemcy itd. itp. Ma to być dowodem na to ,ze :
    – Polska przedwojenna była antysemicka
    – Polacy to antysemici
    dlatego uzasadnione były żydowskie żądania utworzenia :
    1. Państwa żydowskiego w państwie polskim w 1918 r
    2. Judeopolonii w okresie międzywojennym
    3. Lublinlandu w początkowym okresie II wojny światowej

    To ma ukryć dowody ohydnej zdrady jakiej dopuścili się szefowie żydowscy wobec Polski( państwa polskiego ) i Polaków.

  5. Obserwator pisze:

    Żyd Izzak Fleischfarb vel Józef Swiatło swą prowokacją czyli spreparowaną tzw. relacją Szmula Wasersztejna doprowadził do mordu Polski !!!!!!!!gorszego nawet od ludobójstwa dokonanego na Polakach w Katyniu.
    Dowodem na powyższe stwierdzenie jest Narracja Prowokacji , ktora jest następująca :
    – „rozkaz wydali Niemcy 10 lipca 1941 ”
    – po czym w narracji ci Niemcy znikają a nawet próbują ratować jakąś część Zydów
    – Polacy palą sami Jedwabieńskich Zydów a Niemcy jedynie fotografują
    Kto wykonuje rozkaz ?
    rozkaz wykonuje albo żołnierz albo niewolnik
    Polacy w Jedwabnem nie byli żołnierzami , niewolnikami też nie byli albowiem Niemców nawet podobno w czasie mordu w Jedwabnym nie było , co najwyżej jakiś niemiecki fotograf.
    zatem po prostu weszli w pakt z Niemcami mordując Polaków żydowskiego pochodzenia.
    Po co ta narracja ? Ona jest potrzebna bo ma być dowodem na główny zarzut jaki w procesie moskiewskim 16 porwanych z Polski Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego stawia prokurator Wasilij Ulrich : ” Polska weszła w pakt z Niemacmi czym doprowadziła do tego ,że niemieckie czołgi stanęły u bram Moskwy”
    Dowodem na wejście do tego paktu mord na Zydach w Jedwabnem, czyli : wykonali rozkaz”
    Ten absurd obalił ś.p. Leopold Okulicki w swojej mowie końcowej :
    „ostatnie słowo” wygłosił generał Okulicki. Przez prawie półtorej godziny mówił po rosyjsku: „Proces ten ma charakter polityczny. Nie możecie dowieść, że nie walczyliśmy z Niemcami w ciągu 5 lat, ale jak w każdym takim procesie politycznym pragnęlibyście pozbawić nas argumentu. (…) Oskarżacie nas o współpracę z Niemcami, godząc w nasz honor. Oskarżając 300 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, oskarżacie cały Naród Polski. (…) Powstanie Warszawskie to bohaterska walka i nie daje ona podstaw do politycznych represji. (…) W bitwie warszawskiej walczyliśmy z Niemcami przez 63 dni i pomagaliśmy tą drogą Armii Czerwonej.”
    Zachodni korespondenci obecni na procesie moskiewskim kupili tę prowokację donosząc swoim władzom ” : Polsce ostatecznie wybito z głowy sojusz z Niemcami przeciw ZSRR”
    Gra słów w narracji prowokatora Zyda Izzaka Fleischfarba ma decydujące znaczenie co widać , choćby po tym jak inny już współczesny Zyd niejaki Krajewski zapodał publicznie :
    „Polacy za przyzwoleniem ” Niemców wymordowali Zydów w Jedwabnem .
    Nie chcecie wejścia w pakt z Hitlerem, macie autorstwo holocaustu na własny rachunek , włącznie z metodą wyrywania złotych zębów z czaszek pomordowanych Żydów.

  6. Obserwator pisze:

    Inny osławiony kat Polaków Józef Światło (Fleichfarb) wicedyrektor Departamentu X (Śledczego) MBP szybkie przyspieszenie kariery zawdzięczał głównie rozpoczętej już w 1944 r. gorliwej współpracy z NKWD. W marcu 1945 r. dał szczególnie wymowny dowód oddania swym stalinowskim mocodawcom, walnie przyczyniając się do rozpracowania i porwania 16 przywódców Polski Podziemnej z wicepremierem Rządu RP w Londynie Jankowskim i ostatnim dowódcą AK, generałem Okulickim na czele. Światło odegrał też wielką rolę w dokonywanych we współpracy z oddziałami NKWD aresztowaniach „elementów reakcyjnych” (czytaj: żołnierzy AK i BCh) z Białostocczyzny.

    Spreparowana przez Flichsfarba Prowokacja „relacja Szmula Wasersztejna ” pojawia się w ZIH Białymstoku 5 kwietnia 1944 , tuż po uprowadzeniu z Polski do Rosji 16 Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego

  7. Kurt pisze:

    dzisiaj gwiazdą TVN jest wnuk Jozefa Światło niejaki Bartosz Węglarczyk (prowadzi dzień dobry tvn), po ostatniej czystce niewygodnych redaktorów w Rzeczpospolitej został za-cą redaktora naczelnego. Jak widać żydokomuna ma się mocno.

    • adi pisze:

      I powiedział na antenie że dzieci Rosjan odziedziczyły po rodzicach miłość do ZSRR i dlatego popierają aneksję Krymu. Byłem w szoku, szczyt hipokryzji 😉

  8. emka pisze:

    Dzisiaj w Teatrze Telewizji TVP1 powtórzenie sztuki „Kontrym”.

  9. Janek Szary pisze:

    Smutna prawda. Najpierw żydowscy zbrodniarze z NKWD, przyjęci zostali „z otwartymi rączkami” przez żydo-amerykańskie służby wywiadowcze, a teraz ich potomkowie – w bezczelny sposób, nauczają nas kapitalizmu.

  10. emka pisze:

    Teatr TVP: „Kontrym”. Józef Światło dostał zadanie, żeby złamać Kontryma.

    Sztuka a o cenie, jaką trzeba zapłacić za zachowanie własnej godności i opowieść o wielkiej miłości i wielkiej zdradzie, brawurowych ucieczkach i tajnych więzieniach, skorumpowanych urzędnikach i wielopoziomowej, pełnej zaskakujących zwrotów rozgrywce, pomiędzy legendarnymi postaciami – Bolesławem Kontrymem, a Józefem Światło. Bolesław Kontrym „Żmudzin” był legendarną postacią – z jednej strony cichociemny, bohaterski dowódca w trakcie Powstania Warszawskiego, uczestnik bitwy o Narwik, walk we Francji, współorganizator Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, postrach konfidentów w okupowanej Warszawie, żołnierz Dywizji gen. Stanisława Maczka; z drugiej zaś – kombryg Armii Czerwonej odznaczony trzema czerwonymi sztandarami, uczestnik Bitwy Warszawskiej – ale po stronie czerwonoarmistów, bohater Rewolucji Październikowej.

  11. Joanna K. pisze:

    Wnusio Izaka Fleischfarba Bartosz Węglarczyk o pięknych semickich rysach, nadal pracuje w DDTVN, ma typowo żydowskie poczucie humoru, jest nieobyty tzn. zupełnie nie pasuje do cywilizacji łacińskiej. Iest chazarem.

  12. gość z drogi pisze:

    Pani Joann ,ilu takich jest we wszystkich miejscach i kątach w naszej „fabryce prawdy” wiedzą tylko oni,my niestety częściowo tylko…
    serdeczne pozdrowienia z drogi do Celu 🙂

  13. gość z drogi pisze:

    przepraszam za literówkę,winni być Pani Joanno 🙂
    serdeczności Niedzielne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.