Wiersze stanu wojennego

Maria Wąchal-Soroczyńska

Katom dać wiarę, pochwały im czytać /Chwalić, że głowy znowu noszą dumnie /Ofiarę, która została zabita /Zabić powtórnie.//Tych, którzy zbrodnie jeszcze pamiętają /Opluć, jeżeli nie dadzą się kupić …

Władza

Jeszcze nie wyschła krew z ulicy miasta,
Duchy zabitych nie doszły do nieba,
Już myśl powstała plugawa i straszna,
Że dla spokoju władzy dziś potrzeba:
Sumienia zamknąć, przypudrować rany,
Na krwi kałuże naprowadzić deszcze,
Do ducha, który wczoraj rozstrzelany,
Strzelać raz jeszcze.
Katom dać wiarę, pochwały im czytać,
Chwalić, że głowy znowu noszą dumnie,
Ofiarę, która została zabita,
Zabić powtórnie.
Tych, którzy zbrodnie jeszcze pamiętają,
Opluć, jeżeli nie dadzą się kupić,
Ogłupionego prawa duszę małą
Bardziej ogłupić.

 

Po sierpniu 1980

Myśleliśmy wszyscy, że nadeszła wiosna,
W której szybko już wolny urodzi się chleb.
A to tylko nadzieja nam w sercach urosła,
Choć ziemia dalej była czerwona jak krew.

Myśleliśmy, że sierpień to był bój ostatni
I zabliźni się wreszcie narodowa rana.
A to tylko kolejny korytarz był matni,
Który oddał znów Polskę na łaskę tyrana.

Myśleliśmy, że wreszcie zwyciężyło serce
I że w końcu upadną mury bardzo stare.
A to tylko na chwilę puszczono nam ręce,
By na nowe kajdany wziąć dokładną miarę.

 

Dziecinne pytania

Powiedz mamo: Co to jest Polska?
Powiedz mamo: Jak ona się śni?
Drogi synku to jest taka ziemia,
W której często płynie krew i łzy.

Powiedz mamo: Co to jest honor?
Powiedz mamo: Co to jest Ojczyzna?
Jest to ciało, a na owym ciele
Jedna wielka rozszarpana blizna.

Powiedz mamo: Co to jest wolność?
Powiedz mamo: Co to jest prawda?
Mój maleńki to ręką czarownic
Ugaszona najjaśniejsza gwiazda.

Powiedz mamo: Co to są układy?
Powiedz mamo: Co to są sojusze?
To są synku takie kajdany,
Co pętają nam ręce i dusze

Powiedz mamo: Co to Solidarność?
Powiedz mamo: Czy to była wiosna?
Tak mój mały, choć teraz jest zima
O tej wiośnie zapomnieć nie można.

 

Wigilia 81

Nie płacz mamo, że Święta tak blisko,
A ja ciągle nie wracam do domu,
Mnie nazwano antykomunistą,
Lecz ty o tym nie mów nikomu.

Spytasz pewnie dlaczego to robię,
Chociaż czuję, jak strach za mną kroczy?
Chciałbym zawsze, gdy spojrzę do lustra
Bez odrazy patrzeć sobie w oczy.

Nie płacz mamo, gdy przyjdzie Wigilia
Daj na puste miejsce kromkę chleba.
A gdy gwiazda się pierwsza zaświeci,
Wymów słowa, że tak było trzeba.
Kraków 19.12.1981

 

Przekleństwo

Za karabiny mierzące w tył głowy,
Za naszych ojców skrępowane ręce,
Za czarne suknie, które noszą wdowy,
Bądźcie przeklęci!

Za kraty w oknach i pełne więzienia,
Za naszych braci poorane plecy,
Za czerwień, którą zbryzgana jest ziemia,
Bądźcie przeklęci!

Za każde serce cierpieniem złamane,
Za deprawację naszych polskich dzieci,
Za tłum niewinnych skazanych na karę,
Bądźcie przeklęci!

Za nasze matki we łzach i rozpaczy,
Za straszne widmo nadchodzącej śmierci,
Za takie prawo co bezprawie znaczy,
Bądźcie przeklęci!

 

 

Modlitwa

Boże coś z ziemi naszej wrogów wygnał,
Łamiąc swą mocą ich pychę i hardość,
Wróć nam Ojczyznę wolną, sprawiedliwą.
Wróć Solidarność.

Boże coś katów naszej świętej ziemi
Przez wieki gromił i ścierał na marność,
Przywróć nam Matkę-Polskę niepodległą.
Wróć Solidarność.

Boże coś w serca więzionych Polaków
Wlewał nadzieję i moralną karność,
Przywróć nam prawdę na kartach historii.
Wróć Solidarność.

 

Nigdy

Nigdy wam więcej nie uwierzę
Twórcy frazesów, pięknych haseł,
Wyście trucizny jad sączyli
Przez lat tak wiele w serca nasze.

Nigdy wam więcej nie zaufam,
Choć ogłosicie pojednanie.
Wspomnienie tamtych dni grudniowych
Będzie jak krew na białej ścianie.

 

Lepiej

Podkute buty, lufy karabinów.
Nad naszym życiem nienawiści pętla.
Lepiej się było nigdy nie narodzić,
Niż stać się świadkiem takiego ” zwycięstwa”.

Stłamszone myśli, zniewolone słowa.
Państwo rządzone prawami podłości.
Lepiej by było w ziemi głowę złożyć,
Niźli się takiej doczekać ” wolności”.

 

Jaruzel 

wersja muzyczna

(Pierwsza zwrotka jest Zbigniewa Kozłowa – rincewindx)

Piękne jest życie Jaruzela
Spotkania, rauty, wielka gala.
Tylko raz w roku przed trzynastym
Trzeba spierdzielać do szpitala.

Czas słodko płynie „Spawaczowi”
Kwiaty, wiwaty i splendory.
Tylko raz w roku przed trzynastym
Nagle śmiertelnie bywa chory.

Niech tylko tłum spod domu zniknie
I miną mrozy i zawieje,
Z pierwszych stron gazet salonowych
Swoim ofiarom w twarz się śmieje.

Tak puszy się i drwi z narodu,
Który to rzucił na kolana,
A w kręgu wiernych towarzyszy
Nie brak Wałęsy i Urbana.

Gdy musi zmierzyć się z Temidą,
Kuglarskich sztuczek wciąż się ima.
Mimo dowodów sąd lat tyle
Odracza sprawę sukinsyna.

Brak szubienicy, nie ma sznura,
Co zdrajcy by okręcił szyję.
I tylko trwa historii chichot,
Świadkowie mrą – on ciągle żyje.

To jest opowieść o przeszłości,
A morał taki z niej wynika:
Gdyś jest zbrodniczym dyktatorem,
Na adwokata weź Michnika.

Kiedyś się skończą jego rauty,
Ucichnie wrzawa zgaśnie gala
I tylko czasem wiatr zawyje
Na pustym szlaku do szpitala.

My na Powązki nie pójdziemy
Patrzeć, jak go żegnają ładnie.
A pośród głośnych łkań komuchów
Nam ani jedna łza nie spadnie.
12.12.2013

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Po 1980, Wiersze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Wiersze stanu wojennego

  1. yuhma pisze:

    Piękne i mocne. Niektóre jakbym znał? Publikowałaś w podziemiu?

  2. yuhma pisze:

    Pozwolę sobie tutaj wkleić komentarz, który przepadł przy zmianie serwera:


    Znam parę wierszy z czasów stanu wojennego które krążyły po Wrocławiu- autor jest nieznany,bo to były zwykłe kartki pisane odręcznie lub na maszynie do pisania.Oto jeden z nich reszta wierszy nie jest tak wzniosła jak ten.

    BOŻE COŚ POLSKĘ

    Boże coś Polskę przez tak liczne wieki.
    Otaczał blaskiem potęgi i sławy.
    Coś ją osłaniał blaskiem swej opieki.
    Od nieszczęść ,które przygnębić ją miały.

    Ref: Przed twe oblicze zanosim błaganie.
    Ojczyznę ,wolność ,racz nam wrócić Panie.

    Ty któryś potem tknięty jej upadkiem.
    Walczących wspierał za najświętszą sprawą.
    A chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem.
    W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę.
    Ref:
    III.
    Wśród biednej Polsce świętość starożytną.
    Użyźniaj pola, spustoszałe łany.
    Niech szczęście ,pokój nowo zakwitną.
    Przestań nas karać Boże zagniewany.
    Ref:
    IV.
    Niedawność wolność zabrał z Polskiej ziemi.
    A już krwi naszej popłynęły rzeki.
    O jakże musi być okropnie z tymi.
    Którym Ojczyznę zabierasz na wieki.
    Ref:
    V.
    Boże ,którego ramie sprawiedliwe.
    Żelazne berła władców świata kruszy.
    Skarć naszych wrogów zamiary szkodliwe.
    Obudź nadzieję w naszej polskiej duszy.
    Ref:
    VI.
    Boże Najświętszy przez twe wielkie cuda.
    Oddalaj od nas klęski ,mordy ,boje.
    Połącz wolności węzłem twoje ludy.
    Pod jedno berło Anioła pokoju.
    Ref:
    VII.
    Boże Najświętszy przez Chrystusa rany.
    Święć wiekuiście nad braćmi zmarłymi.
    Spojżyj na lud twój niewolą znękany.
    Przyjmij ofiary z synów polskiej ziemi.
    Ref:
    VIII.
    Gdy naród polski dzisiaj we łzach tonie.
    Za naszych braci poległych błagamy.
    By ich męczeństwem uwięczone skronie.
    Nam do wolności otworzyły bramy.
    Ref:
    IX.
    Boże Najświętszy od którego woli.
    Istnienie świata całego zależy.
    Wyrwij lud polski, z tyranów niewoli.
    Wspieraj szlachetne zamiary młodzieży.
    Ref:
    X.
    Jedno twe słowo wielki niebios Panie .
    W chwili nasz prochów wskrzesić będzie zdolne.
    A gdy zasłużym na twe ukaranie.
    Obróć nas w prochy ,ale prochy wolne.

  3. waldi,Michigan pisze:

    płakać się chce,takie piękne i wzruszajace.

  4. Anna pisze:

    1. Hymn internowanych.
    O Panie, któryś jest na niebie,
    Wyciągnij sprawiedliwą dłoń.
    Ze wszystkich stron błagamy Ciebie,
    Ty nas i nasze domu chroń.

    Ref. O Panie, skrusz ten miecz, co siecze kraj
    Do Wolnej Polski nam powrócić daj.
    By stal się źródłem nowej siły,Nasz dom, nasz kraj.

    Gdy nami poniewiera marność,
    My ślemy ci z obozu pieśń.
    O Panie! Wspieraj „Solidarność”,
    Górniczą do się przyjmij krew.

    Ref. O Panie…

    O Panie, coś z krzyża przebaczył!
    Ojczyznę naszą w pieczy miej!
    A wszystkich kłamców i krętaczy
    Zawrócić ze złej drogi chciej.

    Ref. O Panie…

    Z ziemi Przemka, Mieszka, Bolesława
    Ojczyzny sługi, Tobie wierny lud,
    My w mocy krwawych generałów
    Zbieramy żniwa za nasz trud.

    Ref. O Panie…

    Gdy minie czas naszej udręki
    O Panie, dość nam siły daj,
    Powstrzymaj odruch gniewnej ręki,
    Niech całym będzie tylko kraj.

    Ref. O Panie…

  5. Anna pisze:

    Słowa: Krzysztof Kasprzyk
    Muzyka: Maciej Pietrzyk

    Jeźdźcy apokalipsy
    Auta pokryte stalową blachą
    Tego to nawet kula nie przebije
    Jedyny sposób na taką maszynę
    To chyba tylko butelki z benzyną

    Na dachu działko wodne obrotowe
    Wciąż do użytku gotowe jest
    Nie służy jednak do walki z ogniem
    Lecz do gaszenia pożarów serc

    Milczący ludzie w dziwnym skupieniu
    Czekają jeszcze na odpowiedź
    A megafony rdzawym charkotem
    Krzyczą by się natychmiast rozejść

    Wycie silników jak śpiew walkirii
    Poraża wszystkie bez reszty zmysły
    Więc na kolana gniewny narodzie
    To pędzą jeźdźcy apokalipsy

    Posępne twarze a na nich rozkaz
    Odbity znakiem bezmyślności
    Żadne wahanie i żadna troska
    Wśród nich na pewno nie zagości

    Każdy powiedział swoje tak jest
    I od tej pory więcej nie rozumie
    Zza grubych tafli pancernych szyb
    Trudno jest braci rozpoznać w tłumie
    No! Który pierwszy zacznie strzelać!

  6. Anna pisze:

    Śpiewa Kwidzyn, ale piosenka powstała wcześniej
    niż ten obóz – prawdopodobnie w Krasnymstawie.
    Obóz w Krasnymstawie istniał krótko, w pierwszym okresie wojny.

    /na mel. „Maruszka, moja Maruszka”/

    By położyć kres anarchii i kontrrewolucji,
    Rozróbom warcholskim, partyjnej obstrukcji,
    By zalety socjalizmu poznał naród ciemny,
    Wprowadził generał w Polsce stan wojenny.

    Ref: Generał-Premier ma rację,
    Mamy w Polsce demokrację,
    2x: Generał-Premier ma rację,
    Demokracja jest na fest!

    Stan wojenny dla obrony polskiej demokracji,
    Dla odosobnienia zaplutej reakcji,
    SB, ZOMO dobrze wiedzą jak Polskę ratować,
    Trzeba „Solidarność” w nocy internować.

    Ref: Generał-Premier…

    Mundurowi i cywile w nocy się zjawili,
    Okna wyłamali i drzwi wywalili,
    Pozostaje kwestią sporną, czy to było ORMO,
    Czy esbe, czy ZOMO, jest jak jest!

    Ref: Generał-Premier…

    Karabiny, automaty, bagnety na broni,
    Tak ludowa władza przed ludem się broni.
    Aresztują matki, żony, ojców, dziadków, dzieci,
    Bo przez nich to właśnie państwo się rozleci.

    Ref: Generał-Premier…

    Już Krasnystaw otwartymi celami nas wita,
    Tu odpocznie sobie ekstremy elita,
    Samorządną, sprawiedliwą, taką jaką chcieli,
    Mają sobie Polskę – lecz w więziennej celi.

    Ref: Generał-Premier…

    Siedzą już wszelkie ekstrema i KPN-owcy*,
    Z ROPCIA i „Bratniaka”, są także KOR-owcy,
    „Solidarność” także siedzi, cieszą się sąsiedzi,
    Cieszą się ze Wschodu, fest a fest.

    Ref: Generał-Premier…

    Najbardziej nad górnikami wzruszono się czule
    Darowano gwarkom gazy, pały, kule.
    Narodowi z krwią opłatek dał Premier na święta,
    Nową zbrodnię partii naród zapamięta.
    Ref: Generał-Premier…

    Nowe wdowy i sieroty, nowe łzy, i groby,
    Znowu kraj okryty całunem żałoby,
    Odzyska jednak swobodę Polska umęczona
    Pod ciosami Orła padnie krwawa WRON-a.

    Ref: Generał-Premier…

    * [Konfederacja Polski Niepodległej –
    nielegalna organizacja niepodległościowa w PRL}

  7. Anna pisze:

    ZIELONA WRONA Nikt nie potrafi powiedzieć z całą pewnością, gdzie powstała ta najbardziej chyba znana w kraju obozowa piosenka do mel. „Teraz jest wojna”. SKRÓT przychyla się do opinii, że pochodzi ona z Załęża /inni twierdzą, że z Kielc-Piasków/.
    Ekstrema już śpi,
    Szczekają gdzieś psy,
    I kończy się wolna sobota,
    Wyruszył sznur suk,
    Rżną buty o bruk,
    Ktoś do drzwi gwałtownie łomota.
    Ref: 2x: Zielona wrona,
    Dziób w wężyk szamerowany,
    Kto nie dał drapaka.
    Kto nie chce zakrakać,
    Ten będzie internowany.
    Grudniowy wstał świt,
    Nie wiedział nikt nic,
    Milczały jak grób telefony,
    Aż w radio wódz sam Obwieścił,
    że Stan Wojenny jest wprowadzony.
    Ref: 2x: Zielona wrona…
    Od tego poranka
    Codzienna łapanka
    Szalała w bezsilnej wściekłości
    W Załężu zaś z pierdla
    Zrobili internat
    dla członków „Solidarności”.
    Ref: 2x: Zielona wrona…
    Z chaosu porządek
    Wyłania się nowy,
    Nowego nam trza Robespierre’a,
    By odciął te łapy,
    Co władzę brać chciały,
    To hasło naszego premiera.
    Ref: 2x: Zielona wrona…
    Świetlica, spacerek
    Wieczorem rowerek*,
    Albina zaś duma rozpiera,
    Niech widzi ekstrema,
    Pożytku z nich nie ma,
    My Polskę zbudujem od zera.
    Ref: 2x: Zielona wrona..
    Ta banda z OKON-a,
    to gówno dokona,
    Choć duma ich piersi rozpiera,
    Czerwona zaraza,
    Od nowa zagraża,
    A niech ją jasna cholera.
    Ref: Zielona wrona..

    * W większości obozów „rowerek” zastąpiono słowem „roberek”. Załężanie śpiewają jednak „rowerek”; tylko w Załężu w świetlicy istnieje rowerek do suchej zaprawy. Ten szczegół pozwala nam sądzić, że „Zielona wrona” to dzieło Załęża

  8. Anna pisze:

    SIEKIERA, MOTYKA
    Nowy tekst okupacyjnej piosenki śpiewany w Kwidzynie.
    Powstał jednak w innym miejscu, być może w Białołęce.

    Siekiera, motyka, piłka, metal
    Mamy swego Pinocheta.
    Jak weźmie do ręki sierp i młot
    Będzie walczył jak Pol-Pot*.
    Plac Centralny w Plac Czerwony
    Chcą nam zmienić czarne wrony,
    A że szybko robią to,
    Plamią mundur polską krwią.
    Siekiera, motyka, stan wojenny
    Naród nie jest taki ciemny.
    Ostre szpony i korona,
    Nie pokona orła wrona.
    Siekiera, motyka, siły zbrojne,
    Wojtek z nami zaczął wojnę.
    Siekiera, motyka, pała, prąd
    To był bardzo wielki błąd.
    Siekiera, motyka, smok wawelski,
    Przegrał wojnę Jaruzelski.
    Siekiera, motyka, ZOMO, gwóźdź,
    Przegra wojnę no i już!
    Siekiera, motyka, Białołęka
    Naród cierpi, lecz nie pęka.
    Siekiera, motyka, pała, gaz
    Niczym nie złamiecie nas!
    Siekiera, motyka, zamek, krata
    Dosiedzieliśmy się lata, B
    yła wiosna, była zima
    A wolności jeszcze ni ma!
    Siekiera, motyka, ambasada,
    Przegonimy Wojtka dziada,
    Siekiera, motyka i znów gaz,
    Jeszcze przyjdzie na was czas! *

    [Pol-Pot – 1975-79 komunistyczny dyktator Kambodży, ma na sumieniu ok 2 mln. ofiar]

  9. Anna pisze:

    BALLADA GRUDNIOWATo Załęże i Łupków. Nie wiemy, czy tekst powstał w Załężu, czy też przywędrował najpierw do Łupkowa z jakiegoś innego obozu. Styl wskazuje na Białołękę.W grudniu nad ranem straszna wieść gruchła,W noc mroźną dnia trzynastego,2x: Że u nas w Polsce wojna wybuchła,I to tak sobie z niczego.Nikt nas nie gwałcił, nikt nas nie napadł,Nie było wcale powodu,2x: Widać ktoś w rządzie na zdrowiu zapadł,Własnego zląkł się narodu.W nocy zebrały się gienerałyBy coś uchwalić mądrego,2x: Wreszcie wojenny sztab zawiązałyPod wodzą Jaruzelskiego.Podobnież Ruskie go skołowałyCo raz z czymś któryś wyskoczy.2x: Bo un jest ponoć ciut ociemniałyI słabo widzi na oczy.I choć nie było żadnego bunta,A ludzie biedne zgonione2x: To się zebrała wojskowa chuntaI się ochrzciła za wronę.Czołgi, pancerki, rakiety, działaI co tam może się przydać2x: Pod broń stanęła armija całaI tylko wroga nie widać.Święta bez rybow, maku i szynkiBy ludzi więcej rozeźlić2x: Nie ma cytryny, śledzia, sardynkiI wroga też nie dowieźli.Nawet myśliwym strzelby zabrały,Choć tak niewinne są uny.2x: Bo się podobnież je ich bojały,Że strzelać będą do wrony.W telewizyi, jak w jakimś sztabie,Zbierają się mundurowi,2x: I redaktorzy przy czarnej kawieWciskają kit narodowi.Wśród nich najgorszy, łysy, nieduży,Tyn, co ma uszy kłapciate . 2x: Żeby wojskowym móc się przysłużyć,Największą wciska nam watę*.Że nam groziła wojna domowaI wszystko bez „Solidarność”2x: Bo una ponoć miała liworwerI chciała władzę zagarnąć.Ta „Solidarność” już siedzi w kiciu,Bo kiciów mamy na pudy,2x: A partia władzy nie odda w życiuI będzie rządzić jak wprzódy.Sklep bez towaru, koń bez podkowyNaród bez wódki spokojny2x: Człek jest bez butów, rząd jest bez głowyA stan wojenny bez wojny.Najgorsze są te umysły choreI te wyrzutki sumienia,2x: Bo na złodzieju czapka wciąż goreWłasnego boi się cienia.* [Mowa o Jerzym Urbanie, rzeczniku prasowym rządu Jaruzelskiego, ze względu na potężnie odstające uszy zwanym „Uszatkiem”; stał się on symbolem kłamliwej propagandy partyjnej i był powszechnie znienawidzony]

  10. Anna pisze:

    BALLADA GRUDNIOWA
    To Załęże i Łupków. Nie wiemy, czy tekst powstał w Załężu, czy też przywędrował najpierw do Łupkowa z jakiegoś innego obozu. Styl wskazuje na Białołękę.

    W grudniu nad ranem straszna wieść gruchła,
    W noc mroźną dnia trzynastego,
    2x: Że u nas w Polsce wojna wybuchła,
    I to tak sobie z niczego.
    Nikt nas nie gwałcił, nikt nas nie napadł,
    Nie było wcale powodu,
    2x: Widać ktoś w rządzie na zdrowiu zapadł,
    Własnego zląkł się narodu.
    W nocy zebrały się gienerały
    By coś uchwalić mądrego,
    2x: Wreszcie wojenny sztab zawiązały
    Pod wodzą Jaruzelskiego.
    Podobnież Ruskie go skołowały
    Co raz z czymś któryś wyskoczy.
    2x: Bo un jest ponoć ciut ociemniały
    I słabo widzi na oczy.
    I choć nie było żadnego bunta,
    A ludzie biedne zgonione
    2x: To się zebrała wojskowa chunta
    I się ochrzciła za wronę.
    Czołgi, pancerki, rakiety, działa
    I co tam może się przydać
    2x: Pod broń stanęła armija cała
    I tylko wroga nie widać.
    Święta bez rybow, maku i szynki
    By ludzi więcej rozeźlić
    2x: Nie ma cytryny, śledzia, sardynki
    I wroga też nie dowieźli.
    Nawet myśliwym strzelby zabrały,
    Choć tak niewinne są uny.
    2x: Bo się podobnież je ich bojały,
    Że strzelać będą do wrony.
    W telewizyi, jak w jakimś sztabie,
    Zbierają się mundurowi,
    2x: I redaktorzy przy czarnej kawie
    Wciskają kit narodowi.
    Wśród nich najgorszy, łysy, nieduży,
    Tyn, co ma uszy kłapciate .
    2x: Żeby wojskowym móc się przysłużyć,
    Największą wciska nam watę*.
    Że nam groziła wojna domowa
    I wszystko bez „Solidarność”
    2x: Bo una ponoć miała liworwer
    I chciała władzę zagarnąć.
    Ta „Solidarność” już siedzi w kiciu,
    Bo kiciów mamy na pudy,
    2x: A partia władzy nie odda w życiu
    I będzie rządzić jak wprzódy.
    Sklep bez towaru, koń bez podkowy
    Naród bez wódki spokojny
    2x: Człek jest bez butów, rząd jest bez głowy
    A stan wojenny bez wojny.
    Najgorsze są te umysły chore
    I te wyrzutki sumienia,
    2x: Bo na złodzieju czapka wciąż gore
    Własnego boi się cienia.*

    [Mowa o Jerzym Urbanie, rzeczniku prasowym rządu Jaruzelskiego, ze względu na potężnie odstające uszy zwanym „Uszatkiem”; stał się on symbolem kłamliwej propagandy partyjnej i był powszechnie znienawidzony]

  11. Jerzy pisze:

    Trafia to wszystko do serca i jest dlatego takie bliskie i znane. Dobrze, że są przypominane. Może wryją się w pamięc młodzieży, która nie chce już dłużej życ w zakłamaniu Tusko-kraju.

  12. Majka S. pisze:

    Jako komentarz do moich wierszy chciałabym dołączyć garść wspomnień z grudnia 81. W czasie poprzedzającym wprowadzenie stanu wojennego przebywałam na strajku okupacyjnym na krakowskiej WSP. Wśród różnych plakatów, jakimi „zarzucaliśmy” miasto znalazł się jeden mojego pomysłu. Była na nim namalowana czerwona gwiazda, a obok napis: „Co nam gwiazdka przyniesie?”. W momencie, gdy Jaruzelski odczytywał swój dekret, poczułam się jak bohater filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową”- oczywiście to żart- ale wtedy wydawało mi się, iż plakatem sprowokowałam to, co potem nastąpiło.
    Wieczorem 12 grudnia siedziałam przy uczelnianym faxie, około 23.oo z AGH przysłano nam wiadomość, iż na Alejach Trzech Wieszczów pojawiła się duża ilość milicyjnych samochodów i że coś niedobrego się dzieje w okolicy siedziby „Solidarności”. Potem połączenie zostało przerwane. W radio cały czas nadawana była muzyka Chopina… Rano z przerażeniem odsłuchaliśmy pamiętny komunikat. Wkrótce potem przyszła wiadomość z Międzyuczelnianego Komitetu Strajkowego, iż MPK podstawia nam autobusy i jedziemy wszyscy do Huty. Pamiętam do dziś tę szaloną jazdę, aby zdążyć przed zablokowaniem Kombinatu. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie serdeczność z jaką przyjęli nas hutnicy i ich słowa: ” Jesteśmy razem, teraz będzie inaczej niż w 68 roku”. Wydarzeniem, które zapadło mi głęboko w pamięć, była też Msza odprawiona pod gołym grudniowym niebem z deskami zamiast ołtarza i szklanką zamiast kielicha…
    Byłam przez dwa dni na terenie huty, lecz na całe życie pozostał mi wielki szacunek i wdzięczność dla tych wspaniałych, twardych ludzi, którzy w godzinie próby potrafili pocieszać nas i dzielić się z nami swoim skromnym jedzeniem. CDN

  13. Majka S. pisze:

    15 grudnia Mieczysław Gil, przeczuwając chyba atak na hutę, zasugerował nam, aby przynajmniej dziewczyny opuściły teren kombinatu. Wychodziłyśmy pojedynczo, niektóre z nas za podszewkami kurtek miały ukryte dokumenty naszego NZS-u. Na hucie trzeba było zostawić część rzeczy: koce, śpiwory, które to później Urban, szydząc sobie ze strajkujących studentów, obiecywał wysłać bezdomnym w USA.
    Tuż za bramą dostałam od milicjanta pałką w plecy, aż sobie usiadłam na chodniku. Jacyś dwaj mężczyźni podnieśli mnie i wsadzili do tramwaju. Przejechałam chyba ze dwa razy całe miasto „czwórką”, zanim zdecydowałam się wysiąść. Dowlekłam się na uczelnię, gdzie miałam nadzieję spotkać kogoś znajomego. Moi wykładowcy patrzyli na mnie jak na ducha, gdyż byli przekonani, że nas wszystkich pozamykano. Trzy litościwe panie profesor obejrzały moje plecy, po ich minach wywnioskowałam, iż nie był to chyba piękny widok. Wtedy też byłam świadkiem wyrzucenia do kosza legitymacji partyjnych przez dwie moje wykładowczynie. Sympatyzujący z NZS-em pracownicy mojego Instytutu uradzili, że nie powinnam wracać do rodziny, u której mieszkałam. Jedna z pań wzięła mnie na „przechowanie” do swojego domu. Tam dowiedziałam się o spacyfikowaniu Huty, o tragedii na „Wujku” i o tysiącach internowanych…
    Przyjechałam do Zakopanego przed południem we Wigilię. Ze zdziwieniem zapytałam moich rodziców, dlaczego nie ma choinki ani ryby? Tata odpowiedział mi, że doszli do wniosku, „że nie ma dziecka, to i Świąt nie ma”. Jakimś cudem udało nam się z bratem kupić odrzucone przez wszystkich drzewko, a raczej patyk z kilkoma gałązkami, lecz była to dla mnie najpiękniejsza choinka.
    Wtedy też zaczęłam pisać swoje wiersze. Każdego 13 grudnia wracam do tamtego czasu i jak długo będę żyła, nigdy nie zapomnę.

  14. emka pisze:

    Polecam nowy wiersz „Jaruzel” do muzyki Zbigniewa Kozłowa – rincewindx

  15. Anonimo pisze:

    Czy te wiersze na prawde napisane są przez Marię Soroczyńską?

  16. emka pisze:

    Marek Tumanowicz Gwiazda Stanu Wojennego udziela fachowych wskazówek opozycji. ,,Lać PiS-owską swołocz i…”. Wzywa wojsko do buntu i działania.
    Któż z czytelników nie kojarzy twarzy telewizji z okresu Stanu Wojennego? Gwiazda ,,Dziennika Telewizyjnego” – Marek Tumanowicz postanowił podzielić się zdobytym doświadczeniem z młodszym pokoleniem i zamieszcza na swoim koncie Facebook instrukcje dla opozycji.

    Czytaj więcej na: http://prawicowyinternet.pl/gwiazda-stanu-wojennego-udziela-fachowych-wskazowek-opozycji-lac-pis-owska-swolocz-i-wzywa-wojsko-do-buntu-i-dzialania/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.