Wspomnienia i pożegnanie śp. Erazma Ciołka

W piątek, 23 listopada odbył się pogrzeb wybitnego Polaka na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Fotoreporter, legendarny kronikarz najważniejszych wydarzeń związanych z „Solidarnością”, którego ks. Popiełuszko mianował osobistym fotografem, zmarł 13 listopada br. Ceremonię żałobną rozpoczęła Msza św. w drewnianym kościele p.w. św. Wincentego a Paulo.

 

>ZDJĘCIA

W 2006 roku Erazm Ciołek został odznaczony przez Prezydenta Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za działalność z lat 80. W roku 2007 otrzymał najwyższe odznaczenie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – Laur SDP – jako pierwszy fotoreporter w Polsce, a w roku 2011 – złoty medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis, najwyższe odznaczenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

***

Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza z głębokim żalem żegna śp. Erazma Ciołka. Fotografa Solidarności, Kronikarza najpiękniejszych i najtragiczniejszych chwil najnowszej  historii Polski. Odszedł człowiek, który umiał dochować wierności sobie i swoim ideałom. W 2010 roku Erazm Ciołek przystąpił do warszawskiego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, Komitetu, z którego wyrosło nasze Stowarzyszenie. Należał do jego założycieli.

Jan Żaryn

Artysta – fotograf Solidarności

Poznałem Erazma stosunkowo niedawno. Byłem wówczas dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN; szukaliśmy zdjęć do książki o ks. Jerzym Popiełuszce. Przypomniałem sobie słynne zdjęcie żoliborskiego kapłana trzymającego się za guzik z wpiętym obok orłem w koronie.

Pierwsze spotkanie zaowocowało nie tylko przekazaniem nam owego historycznego zdjęcia, ale także kolejną porcją ustaleń. W ich rezultacie obecny prezes IPN dr Łukasz Kamiński – a mój następca – doprowadził do wydania pięknego albumu ze zdjęciami.

Wierny dokumentalista

Jego bohaterem była Solidarność, z którą Erazm zawarł przymierze w czasie, gdy w sierpniu 1980 r. pojechał do Stoczni im. Lenina: „Nie mogłem wtedy sobie wyobrazić, by pozwolono mi te zdjęcia szybko opublikować” – mówił mi w jednym z ostatnich swoich wywiadów w naszym wspólnym piśmie „Na poważnie” (nr 5/6, październik 2012 r.). „Jechałem więc z nadzieją, że kiedyś się ukażą i stworzą dokument będący elementem tworzącej się niepodległości. Wybraliśmy się tam ze Stefanem Starczewskim samochodem 29 sierpnia 1980 r.”. Od tego czasu aż do 1992 r. Erazm stał się wiernym dokumentalistą Solidarności, tak w czasie „karnawału”, jak i stanu wojennego, czy – w końcu – w latach rodzącej się niepodległości. Wiele z tych zdjęć przeszło już do historii tak sztuki fotograficznej, jak i wielkiego 10-milionowego ruchu.

Od Solidarności do żałoby

Erazm oddał swój talent artysty narodowi i jego wielkiej historii. Czy pamiętają Państwo te zdjęcia: Lech Wałęsa stojący na samochodzie i wołający do zebranych tłumów po drugiej stronie bramy: „Mamy wolne, niezależne związki zawodowe!”; solidarni robotnicy trzymający się w męskim uścisku i śpiewający podczas mszy św., a dalej tłumy robotników klęczących przed Panem Bogiem ukrytym w chlebie wywyższonym przez kapłana; jedno z najpiękniejszych zdjęć – twarz ks. Jana Ziei z 1986 r., pochylonej głowy mędrca. To Erazm Ciołek jest autorem całej kolekcji zdjęć ks. Jerzego Popiełuszki odprawiającego msze św. za Ojczyznę. Erazm zresztą otrzymał od ks. Jerzego, podpisaną przez błogosławionego, specjalną wizytówkę: „Erazm Ciołek, osobisty fotograf, wstęp wolny, ks. Jerzy Popiełuszko”. Dzięki niemu mamy wspaniałe zdjęcia z manifestacji z okresu stanu wojennego, z pielgrzymek Jana Pawła II, z Grobów Pańskich…; i to, bodaj najpiękniejsze, otwierające jego album o Solidarności: „Na rozstaju”. Na rozstaju dróg piaszczystych stojąc, stale podążamy do przodu – chciałby nam powiedzieć o życiu śp. Erazm Ciołek.

Erazm wykonał tysiące i setki tysięcy zdjęć. Poznaliśmy się bliżej, gdy jak wielu innych przeżywaliśmy wspólnie śmierć naszych znajomych, przyjaciół, wielkich Polaków z prezydentem RP śp. Lechem Kaczyńskim na czele, 10 kwietnia 2010 r. Jedno z najlepszych zdjęć Erazma przedstawia zresztą tę wielką kolejkę ludzi, która ustawiła się na Krakowskim Przedmieściu, by choć na 10 sek. uklęknąć przed trumnami pary prezydenckiej. Erazm wspiął się wtedy na wysoką wieżę przy kościele św. Anny, by objąć swoim aparatem to swoiste morze.

Prezent dla Polski

Erazm, podobnie jak i ja, należał do komitetu honorowego wspierającego Jarosława Kaczyńskiego w jego walce wyborczej o fotel prezydenta RP. Wspólnie też weszliśmy do Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza (nie mylić z partią), którego mam honor być prezesem. Na początku 2012 r. zacząłem wraz z Małgosią, moją żoną, i gronem przyjaciół z SPJN przygotowywać pierwszy numer miesięcznika „Na poważnie”, wydawanego przez Stowarzyszenie Edukacji Medialnej i Społecznej im. Jana Liszewskiego. Wszyscy pracowaliśmy wówczas społecznie, oddając nasze talenty na rzecz nowego pisma. To nas bardzo zbliżyło. Pamiętam, że Erazm naprawdę nigdy nie rozstawał się z aparatem fotograficznym. To było jego trzecie oko; także wówczas, gdy był wraz z żoną Agatą na moich imieninach 24 czerwca 2012 r. Pozostał nam na zawsze piękny prezent od niego.

W ostatnim wywiadzie, którego mi udzielił w przeddzień kolejnej rocznicy strajku na Wybrzeżu, w lipcu 2012 r., wspominał oczywiście narodziny Solidarności. Przeżywał jednak boleśnie współczesną decyzję prezydenta Gdańska o przywróceniu stoczni imienia wielokrotnego zbrodniarza, Lenina. Ten napis – mówił – „przekreśla sukces, jaki Stocznia Gdańska odniosła w 1980 r.”.

 

 

Nie martw się. Sukces Solidarności, drogi Erazmie, za sprawą twoich zdjęć dotarł do wszystkich serc i polskich umysłów. Staliście się parą nierozłączną na całe twoje i nasze, Polaków, życie!

http://niezalezna.pl/

 

Wywiady

Ostatni Wywiad

W ostatnim numerze „Na Poważnie” opublikowany został wywiad, który niestety okazał się być ostatnią rozmową z kronikarzem „Solidarności”.

Fotograf wspomina w rozmowie m.in. swój pobyt i pracę w czasie strajku „Solidarności”. Na pytanie, co wywarło na nim największe wrażenie, odpowiada:

„Od początku moje zdumienie budziło zachowanie kilku tysięcy strajkujących. Oni zachowywali się tak, jak nie sądziliśmy, że społeczeństwo polskie może się zachować. Byli grzeczni, uprzejmi, opanowani. Nie było mowy w ogóle o piciu alkoholu. Zwracali sobie uwagę, jeśli któryś zaklął czy gdy w Sali BHP np. ktoś zapalił papierosa. Pełna kultura… Ta forma strajku, właściwie milcząca, wyczekująca, bez agresji, ale jednak pełna napięcia… Oczekiwanie przecież nie było pozbawione refleksji na temat tego, jak się to wszystko skończy… Jednym słowem, zobaczyłem naród w chwili próby.”

Erazm Ciołek na koniec rozmowy wspomina również, że przesłanie strajkujących w sierpniu 1980 roku wciąż jest ważne:

„NP: To było twoje pierwsze spotkanie z „Solidarnością”. Potem postanowiłeś systematycznie dokumentować współczesne wydarzenia?

EC: Tak postanowiłem. Właściwie jako jedyny reporter fotografowałem strajki, ulice, przywódców Solidarności i wysokich urzędników strony przeciwnej. Byłem aktywny i bardzo związany z opozycją. Po latach okazało się, że tamto historyczne osiągnięcie robotników w Stoczni Gdańskiej wymaga ciągłego egzekwowania, dbania o nie, kontroli nad współczesną demokracją. Jednym z wielu przykładów powrotów do lat PRL jest decyzja władz Gdańska z 2012 r. o przywróceniu nazwy stoczni imienia Lenina; co zrealizowano w tym roku, montując na bramie nr 2 stary napis. Przekreśla on sukces, jaki Stocznia Gdańska odniosła w 1980 r. Jest to element obcy i wyraźnie rażący. Tam rodziła się wolność i niezależność od ludzi, którzy wcielali w życie ideologię Lenina. Czy to znaczy, że mamy przywracać stare nazwy – np. Pałac Kultury i Nauki im. Stalina – albo Aleje Ujazdowskie zmienić na Adolfa Hitlera, jak nazywały się wcześniej? Prawdę powinna pokazywać historia, a nie tego rodzaju pomniki, bo przecież taka brama jest pomnikiem.”

Całą rozmowę z Erazmem Ciołkiem można przeczytać w miesięczniku „Na Poważnie”

 

Sierpień mnie także wyzwolił

Z Erazmem Ciołkiem, wybitnym fotografikiem, kronikarzem „Solidarności”, rozmawia Tomasz Wiścicki.

Jaki był Pański Sierpień ‘80? Efekty Pańskiej obecności w Stoczni Gdańskiej znamy wszyscy – są nimi zdjęcia, które stanowią jedno z najważniejszych wizualnych świadectw tych wydarzeń. Sierpień w Stoczni widzimy w dużej mierze poprzez Pana zdjęcia. A jak Pan tam trafił?

Trafiłem tam właściwie z konieczności – ludzkiej, patriotycznej i dziennikarskiej. Jako fotoreporter uważałem za konieczne, by pojechać i sfotografować to wydarzenie, które zaczęło się i przebiegało w sposób bardzo dobry, bez agresji. Nie miałem przy tym żadnej pewności, że będę to w stanie kiedykolwiek pokazać, wydrukować – być może zrobią to po mojej śmierci moje wnuki… Z takich właśnie powodów 26 sierpnia wyjechałem samochodem, maluchem, z moim kolegą Stefanem Starczewskim, późniejszym wiceministrem kultury i sztuki w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Jechaliśmy zupełnie pustymi drogami – w tamtym kierunku prawie nikt nie jechał, telefony w Gdańsku już nie działały – i zupełnie bezpiecznie dojechaliśmy do Gdańska, przez nikogo niezatrzymywani.
Nie mieli Panowie wrażenia, że ktoś się Panami interesuje?

Nie. Oglądałem się do tyłu, czy ktoś za nami nie jedzie, ale nic takiego się nie działo. Pojechaliśmy dalej pustymi ulicami, bo w Gdańsku też było pusto, do bramy Stoczni. Tam wylegitymowaliśmy się listem, taką kartką od Jacka Kuronia do organizatorów strajku, żeby nas wpuszczono i żebyśmy mogli robić tam to, co chcemy – ja oczywiście chciałem robić zdjęcia. I tak się stało, weszliśmy tam. Dostaliśmy rodzaj przepustki, widocznej, noszonej na wierzchu. Nie miałem żadnych problemów – ludzie byli uprzejmi.

Nie dotknęła Pana niechęć strajkujących do mediów?

Nie. Polskich fotoreporterów było tam w ogóle bardzo niewielu, ponieważ koledzy bali się, że stracą pracę i nie będą mieli z czego żyć. Niektórzy koledzy, którzy tam byli, mieli zresztą potem z tego powodu problemy. Uważali też, że fotografowanie w Stoczni nie ma sensu, bo i tak im tego nie wydrukują. Było natomiast sporo fotoreporterów ze świata, oni dominowali, fotografowali, kręcili filmy.

Czy był Pan wtedy związany etatowo z jakąś redakcją?

Nie, nie byłem na etacie, również z tego powodu, żeby nie mogli mnie wyrzucić z pracy dlatego, że byłem w Stoczni.

Czy w Gdańsku miał Pan świadomość, że uczestniczy Pan w wydarzeniu historycznym?

Absolutnie tak.

Jak Pan pamięta strajkową atmosferę?

Byłem zdziwiony jakością społeczeństwa, które tam zastałem, strajkujących stoczniowców. Wydawało mi się, miałem to wbite do głowy, że w trudnych sytuacjach Polacy zachowują się jak kretyni. Podobnie było, kiedy Papież przyjechał do Polski w 1979 roku. Wtedy wydawało mi się, że go opadnie polska ciżba i rozerwie mu szaty na pamiątkę. Jak wiadomo, nic takiego się nie stało – ja to fotografowałem, widziałem to z bliska. Tam po raz pierwszy byłem zdziwiony, jak polskie społeczeństwo inaczej wygląda w sytuacjach związanych z wolnością i z religią. Byłem zdumiony, że jest tak zdyscyplinowane. Naprawdę myślałem, że ludzie będą napierać, a tymczasem swobodnie między nimi chodziłem i fotografowałem.

To samo było w Stoczni. Ci wszyscy robotnicy – to widać na zdjęciach – mieli nieprawdopodobny wyraz twarzy. Do dziś nie wiem, jak to nazwać. W ich twarzach była jakaś duma, determinacja, oczekiwanie na coś, co się przedłuża, ale co im się należy. Takie milczące stanie. Poza tym ci ludzie – a było ich jednorazowo od czterech do pięciu tysięcy – nie pili alkoholu, nawet piwa.

A co jeszcze trudniej sobie wyobrazić – nie klęli.

W to rzeczywiście trudno uwierzyć, zwłaszcza gdy się dziś posłucha rozmów na ulicy…

Jak ktoś rzucił grubym słowem, to inni zaraz go uciszali: „Słuchaj, uważaj! Nie mów tak!”. Niesamowite – skąd się tacy ludzie wzięli? Skądś do nas przyjechali?… Zachowanie ludzi w Stoczni, a później, w następnych latach, w całej Polsce, było zdumiewające. Nie wiedziałem, że społeczeństwo polskie może się tak zachować.

Czy wśród strajkujących panował nastrój, że zwyciężymy, że władza się ugnie?

Zdecydowanie tak.

Skąd on się brał? Na zdrowy rozum, było to wbrew logice, tym bardziej w Gdańsku, po doświadczeniach Grudnia ’70, a potem – już nie w Gdańsku – Czerwca’76. Skąd ci ludzie brali przeświadczenie, że tym razem się uda, że nie zostaną rozjechani czołgami?

Nie wiem. Mieli nadzieję, która nie opiera się na argumentach racjonalnych. Jej źródło było religijne. Ta nadzieja stanowiła ich uzbrojenie psychiczne.

A Pan wierzył w sukces strajku?

Za bardzo nie wierzyłem. Miałem nadzieję, że może kiedyś coś się zdarzy, ale przecież nie teraz. Znając bezwzględność naszych radzieckich „przyjaciół” i innych sąsiadów, byłem pewien, że po podpisaniu Porozumień Związek Radziecki nie złoży pod bramą Stoczni Gdańskiej swojego arsenału – od broni atomowej do pistoletów, to byłaby niezła góra broni – i sobie gdzieś wyjedzie, a my będziemy wolni i swobodni. To było nie do wyobrażenia.

Czy Pan wcześniej, przed Sierpniem, był związany z opozycją?

Z opozycją związałem się silnie i jednoznacznie od Sierpnia. Wcześniej miałem przede wszystkim takie poglądy, które w Sierpniu i później pozwoliły mi zachować się właśnie tak, jak się zachowałem, nie byłem natomiast walczącym działaczem. Wszyscy byliśmy wcześniej jakoś uśpieni.

Ale Kuroń dał Panu list polecający.

Znaliśmy się już wcześniej. Już w Marcu ’68, kiedy milicja biła studentów koło Uniwersytetu, a ja pracowałem w PAP-ie, przyaresztowano mnie i zabrano aparat. Oddali mi go bez filmu ze zdjęciami z rozruchów – ale drugi miałem schowany w skarpetce…

W Stoczni nie byłem obiektywny w sporze między społeczeństwem a władzą. Byłem jednym z nich. Nie byłem takim fotoreporterem, który przyjechał na przykład z Londynu i zachowuje zawodową obojętność.

W Stoczni był Pan do końca, do podpisania Porozumienia?

Tak. Nawet razem z kolegą zawieźliśmy samochodem 1 września Wałęsę do pracy, do biura, przy ówczesnej ulicy Marchlewskiego 13. Tam było biuro „Solidarności”. To był jego pierwszy dzień pracy w Związku.

W powrotnej drodze z Gdańska zatrzymała nas milicja do kontroli drogowej. Wyjąłem z portfela prawo jazdy i dowód osobisty. W dowodzie miałem wpis zaczynający się od słów „Przewodniczący Dzielnicowej Rady Narodowej Warszawa-Ochota…” – już dokładnie nie pamiętam, czego to dotyczyło i co tam było dalej, w każdym razie to był jakaś rutynowa adnotacja. Milicjant, który był najprawdopodobniej niezbyt zorientowany, zasalutował mi i powiedział: „Panie przewodniczący, proszę jechać”…

Można powiedzieć, że w pewnym sensie Sierpień też dla Pana był wyzwoleniem?

Tak, wyzwolił mnie. To nie był zresztą długi proces. Określił całe moje dalsze życie, przynajmniej do końca dekady.


Wszystkie fotografie: Erazm Ciołek.

http://www.muzhp.pl/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sylwetka ze strony Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Erazm Ciołek – ur. w 1937 r. w Łodzi. Fotoreporter – dziennikarz, artysta fotografik.

Od 1970r. członek Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych (Zaiks), od 1972r. członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP), od 1993r. wczłonek Związku Polskich Artystów Fotografików (ZPAF).

W latach 1965–1970 pracował w Polskiej Agencji Prasowej (PAP) i Centralnej Agencji Fotograficznej (CAF), 1971–1973 w redakcji tygodnika „Polityka”. Od 1970 r. związał się ze środowiskiem artystów plastyków. W okresie 1980–1992 był jednym z czołowych fotoreporterów rejestrujących ważne przemiany polityczne i społeczne w Polsce. W latach 1980–1988 pracował w Zespole ds. Kultury „Solidarności” Regionu Mazowsze, 1980–1988 był jednym z twórców serwisu fotograficznego Niezależnej Oficyny Wydawniczej „NOW-a”, a 1984–1989 członkiem redakcji podziemnego „Przeglądu Wiadomości Agencyjnych” (PWA), współpracownik podziemnego pisma „KOS”. W 1989 r. organizował dział fotograficzny „Gazety Wyborczej”, w latach 1990–1991 pracował w tygodniku „Spotkania”, a 1991–1992 w tygodniku „Nowy Świat”.

W latach 1980–1992 poświęcił się całkowicie rejestracji działań „Solidarności”, był fotografem i uczestnikiem walki ludzi „Solidarności” w Polsce. Był jednym z nielicznych, którzy nie ulękli się represji i fotografowali rzeczywistość tamtych lat. Zdobył zaufanie „Solidarności” i uczestniczył, często jako jedyny fotograf, w spotkaniach tworzącej się państwowości. Mianowany przez ks. Jerzego Popiełuszkę jego osobistym fotografem, uczestniczył w religijnym i społecznym życiu parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie. Podczas obrad Okrągłego Stołu był fotoreporterem z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Przed wyborami do Parlamentu 4 czerwca 1989 r. wykonał słynną serię zdjęć do plakatów wyborczych kandydatów z ramienia „Solidarności” przy boku Lecha Wałęsy.

Był aktywny w ruchu kultury niezależnej, nielegalnych wystawach plastycznych i prasie podziemnej, fotografował liczne spotkania, koncerty i wystawy niezależnych twórców. Te ważne „napłotne” dzieła informowały i podtrzymywały ludzi na duchu i dawały nadzieję na Wolność.

Był pierwszym w Polsce fotografem pokazującym ponury świat narkomanów. Mieszkał z nimi przez miesiąc w 1981 r. W listopadzie 1981 r. pokazał w Warszawie, wbrew intencjom władz, wystawę „Narkomani”, zwracając uwagę na istnienie tego zjawiska w Polsce Ludowej. Czasem jak się nudzi lub złości pisze coś co go interesuje – czasem publikuje.

Właściwie Erazm Ciołek nie był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Zatrzymano go tylko raz 11 kwietnia 1984 r. w Komendzie Stołecznej MO w Pałacu Mostowskich na zaledwie 39 godzin. Namawiano go do śledzenia wycieczek środowisk artystycznych za granicami Polski, miał być oficjalnym fotografem wycieczek. Odmówił. Do dziś jest oburzony, że nie przetrzymano go przepisowych dla opozycji 48 godzin. Na drugi dzień po zwolnieniu zorganizował konferencję prasową prasy podziemnej – relacja o jego zatrzymaniu ukazała się m.in. w „Przeglądzie Wiadomości Agencyjnych”.

 

TWÓRCZOŚĆ

ALBUMY:

  • 1981 – album Stop kontrola, Stocznia Gdańska, sierpień 1980, (wydany przez Komitet Wydawniczy NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze), zawierający 112 zdjęć ze strajku w Stoczni Gdańskiej (w pierwszych dniach stanu wojennego większość nakładu została zarekwirowana przez milicję).
  • 1990 – album Polska. Sierpień 1980–sierpień 1989,(wydany przez wydawnictwo „Editions Spotkania”), zawierający 360 zdjęć Erazma Ciołka.
  • 2007 – album Kuba Fidela Castro, (wydawnictwo „Rytm”) będący fotograficznym opisem państwa pod rządami dyktatora.
  • 2010 – album Solidarność, sierpień1980 –sierpień 1989, (wydawnictwo IPN), 245 zdjęć Erazma Ciołka z wydarzeń lat 80-tych.
  • po 1992 – Erazm Ciołek wykonał zdjęcia do kilkunastu albumów czołowych polskich artystów plastyków.
  • 1992 – 66 zdjęć autorstwa Erazma Ciołka znalazło się w książce Aleksandra Wojciechowskiego (szefa Komitetu Kultury Niezależnej), Czas smutku, czas nadziei na temat twórczości i świadomości środowiska artystów plastyków w latach osiemdziesiątych.

NAJWAŻNIEJSZE WYSTAWY:

  • 1960–Fotografia ( Klub Krzywego Koła, Warszawa)
  • 1962–Ruiny czasu – zdjęcia z Grecji, Egiptu i Libanu, (galeria MSZ, ul.Fosal, Warszawa)
  • 1964–Forma (salon Państwowego Instytutu Wydawniczego, ul Foksal, Warszawa)
  • 1969–M.Mathieu i Ch.Aznavour (Klub Międzynarodowej Książki i Prasy, Warszawa)
  • 1975–Artyści plastycy w fotografii (Galeria Rzeźby, Warszawa i Hanower)
  • 1980–Stocznia Gdańska.Sierpień’80 (m.in. Warszawa, Płock, Legnica, Sztokholm, Belgrad, Londyn)
  • 1981–Nepal (Galeria Rzeźby, Warszawa)
  • 1981–Narkomani (Klub Międzynarodowej Książki i Prasy, Warszawa, Gdańsk, Kraków)
  • 1982–Pogrzeb Grzesia Przemyka (w 12 miastach w Polsce, przede wszystkim na terenie parafii kościelnych)
  • 1990–Solidarność. Sierpień 1980 – maj 1989 (kościół przy ul. Żytniej w Warszawie i w 7 miastach w RFN oraz w Londynie, Sofii i Bratysławie)
  • 1990–Nikaragua (BWA, pl. Konstytucji, Warszawa)
  • 1995–Od Stoczni Gdańskiej do upadku Muru Berlińskiego (Instytut Polski, Dusseldorf)
  • 1995–Artyści Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (Akademia Sztuk Pięknych, Warszawa)
  • 2001–Rysunki (Galeria Krytyków „Pokaz”, ul. Krakowskie Przedmieście, Warszawa, pierwsza wystawa rysunków Erazma Ciołka)
  • 2005–wystawa zdjęć z lat osiemdziesiątych z okazji 25-lecia NSZZ „Solidarność” (pokazana w 48 ambasadach RP)
  • 2005–wystawa z okazji 25-lecia NSZZ „Solidarność” ze szczególnym uwzględnieniem zdjęć Erazma Ciołka (Muzeum Narodowe, Warszawa)
  • 2009–wystawy z okazji 30. rocznicy upadku PRL (8 dużych wystaw zbiorowych w Polsce, w których udział zdjęć Erazma Ciołka był znaczący)
  • 2010–Sierpień Solidarności w 30. rocznicę utworzenia NSZZ „Solidarność” (Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa)

NAJWAŹNIEJSZE NAGRODY:

  • 1984 – nagroda Komitetu Kultury Niezależnej „Solidarności”
  • 1987 – nagroda Dziennikarzy Niezależnych SDP za całokształt twórczości
  • 1993 – nagroda honorowa XVIII zjazdu Związku Polskich Artystów Plastyków
  • 1995 – nagroda rektorska Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie
  • 2004 – medal stulecia Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie
  • 2005 – medal od Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” z okazji 25-lecia
  • 2006 – Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za aktywną działalność w latach osiemdziesiątych
  • 2007 – „Laur SDP 2007” , najwyższe odznaczenie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich po raz pierwszy nadane fotoreporterowi
  • 2011 – Złoty medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Zdjęcia Erazma Ciołka znajdują się w największych zbiorach dokumentujących historię świata w Instytucie HOOVERA w USA. Instytut został założony 90 lat temu na Stanford University w San Francisco. Jest on największą prywatną placówką historyczną w świecie. Ma bardzo bogate archiwa związane z I i II wojną światową, historią powojenną, a wręcz unikatowe, jeśli chodzi o Europę Środkowo-Wschodnią.

>ZOBACZ ZDJĘCIA Z ALBUMU NARODZIN „SOLIDARNOŚCI”

>strona autorska http://www.erazm.art.pl/galeria_autor.html

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.