Żwirko i Wigura

Dziś rocznica śmierci wspaniałych lotników, którzy zginęli u szczytu wielkiej chwały: Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Zwycięzcy Międzynarodowych Zawodów Samolotów Turystycznych Challenge 1932, zginęli 11 września 1932 roku w katastrofie samolotu RWD-6 pod Cierlickiem Górnym koło Cieszyna na Śląsku Cieszyńskim.

 

Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura w Aeroklubie Wileńskim. Fotografia zrobiona na dobę przed wypadkiem.

Inż. Franciszek Żwirko i por. Stanisław Wigura, z miniaturkami Krzyża Zasługi w klapach garniturów i znaczkami Aeroklubu RP.Trzecia odznaka u Wigury to znaczek pamiątkowy LOPP. Fot. Leonard Siemaszko (ul. Wielka 44, Wilno), udostępnił Stanisław Blichiewicz

 

Franciszek Żwirko (1895-1932) – pilot, porucznik Wojska Polskiego. Pochodził z miejscowości Święcany na Kresach. Po ukończeniu szkoły średniej w Wilnie powołano go do armii rosyjskiej, w której walczył podczas I wojny światowej i zakończył ją ze stopniem porucznika. Po przedostaniu się do Polski w 1921 roku rozpoczął służbę w polskim lotnictwie. Ukończył Szkołę Pilotów w Bydgoszczy i Grudziądzu. Szczególne osiągnięcia osiągnął w lotnictwie sportowym. Był rekordzistą w pułapie lotu lekkim samolotem RWD-2. Podczas swojej próby osiągnął 4004 m. Wraz z Wigurą brali udział w międzynawowych zawodach lotniczych, odnosząc wiele zwycięstw. Największym sukcesem było zdobycie pierwszego miejsca w zawodach Challenge 1932. Zginęli razem w katastrofie pod Cieszynem. Żwirko został odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a pośmiertnie przydzielono mu stopień kapitana i uhonorowano Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Stanisław Wigura (1901-1932) – inżynier lotnik, konstruktor. Był rodowitym warszawiakiem, absolwentem Gimnazjum im. Zamoyskiego a następnie Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej. Jeszcze w czasach szkolnych działał w 2. Warszawskiej Drużynie Harcerskiej, podczas wojny polsko-bolszewickiej był zaś ochotnikiem w 8. Pułku Artylerii Polowej. Podczas studiów założył Sekcję Lotniczą Koła Mechaników Studentów Politechniki Warszawskiej, w której warsztatach wraz ze Stanisławem Rogalskim skonstruował w latach 1926-27 swój pierwszy samolot WR-1. Niedługo potem do zespołu dołączył Jerzy Drzewiecki i ten zespół stworzył szalenie popularny typ samolotów sportowych, tzw. awionetki RWD. Na samolotach tych latał najczęściej jako mechanik wspólnie z Franciszkiem Żwirką, odbywając m.in. lot okrężny wokół Europy na trasie Warszawa-Frankfurt-Paryż-Barcelona-Marsylia-Mediolan-Warszawa (9 VIII – 6 IX 1929). Wspólnie zwyciężali w wielu zawodach rozgrywanych zarówno w kraju, jak i poza granicami Polski. Na ul. Pięknej 66 w Warszawie – dom, w którym mieszkał – jest pamiątkowa tablica.

Spoczywają na Cmentarzu Powązkowskim: Aleja Zasłużonych, 7 grób od strony zachodniej  (dwa orły dłuta Franciszka Strynkiewicza).

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się już na terenie Czechosłowacji, która mimo napiętych stosunków z Polską otworzyła granicę dla tysięcy żałobników. Z Cieszyna trumny z ciałami lotników specjalnym pociągiem wyjechały do Warszawy. W większych miejscowościach pociąg przystawał, a setki ludzi żegnały zmarłych.

Warszawa 1932. Pogrzeb Żwirki i Wigury z udziałem marszałka Józefa Piłsudskiego, prezydenta Ignacego Mościckiego, setek delegacji lotników i tysięcy warszawiaków rozpoczął się rankiem 16 września w kościele św. Krzyża. Okryte flagami narodowymi trumny na zakończenie uroczystości udekorowano Krzyżami Kawalerskimi Orderu Polonia Restituta. Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura, odprowadzani przez kondukt pogrzebowy oceniany na nawet 300 tys. osób

Franciszek Żwirko, podczas I wojny żołnierz armii rosyjskiej, absolwent Szkoły Pilotów w Bydgoszczy i Wyższej Szkoły Pilotów w Grudziądzu oraz instruktor lotniczy, dość szybko zainteresował się lotnictwem sportowym. Był pierwszym pilotem, który odbył nocny lot nad Polską. Później wspólnie z kpt. Władysławem Popielem zajął drugą lokatę w ogólnej klasyfikacji międzynarodowego Lotu Małej Ententy i Polski.

W 1929 r. Żwirkę mianowano oficerem łącznikowym w Akademickim Aeroklubie Warszawskim. Poznał tam Stanisława Wigurę, wówczas studenta politechniki, współtwórcę jej Sekcji Lotniczej Koła Mechaników Studentów, konstruktora (wspólnie ze Stanisławem Rogalskim) samolotów sportowych WR-1 i RWD-1 (we współpracy również z Jerzym Drzewieckim). Znajomość odnoszącego już sukcesy pilota i młodego konstruktora szybko przerodziła się w przyjaźń. Ceniony i lubiany za energię, pracowitość i skromność Żwirko szybko znalazł wspólny język ze spokojnym, małomównym Wigurą, podobnie jak on pasjonatem lotnictwa.

Ich współpraca szybko okazała się owocna. Żwirko jako pierwszy latał na nowej wersji RWD z numerem 2 współtworzonej przez Wigurę, wspólnie odbyli też na nowym samolocie lot wokół Europy, lądując po drodze m.in. w Berlinie, Paryżu, Barcelonie i Mediolanie oraz zajęli pierwsze miejsce w Locie Południowo-Zachodniej Polski. Żwirko z pilotem Antonim Kocjanem pobił też światowy rekord lotu na wysokości osiągając 4004 m, dzięki czemu ustanowił pierwszy polski międzynarodowy rekord lotniczy.

W 1930 r. Żwirko i Wigura wystartowali w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge, jednak przerwali je w związku z awarią silnika. W tym samym roku udało im się zwyciężyć w II Locie Południowo-Zachodniej Polski, w III Krajowym Konkursie Awionetek i w IV Krajowym Konkursie Samolotów Turystycznych. W tym samym roku Żwirce urodził się syn Henryk. Rok później pilot został szefem eskadry ćwiczeń pilotażu w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie. Natomiast Wigura wspólnie z Rogalskim i Drzewieckim konstruowali nowe wersje RWD. Model z numerem 6 powstał specjalnie z myślą o zawodach Challenge 1932.

Międzynarodowe zawody samolotów turystycznych odbyły się w dniach 20-28 sierpnia. Żwirko wspólnie z Wigurą pokonał trasę z Berlina przez Polskę, ówczesną Czechosłowację, Austrię, Jugosławię, Włochy, Szwajcarię, Francję, Holandię, Danię i Szwecję z metą w Berlinie. Polacy odnieśli w zawodach niespodziewane zwycięstwo pokonując typowanych na faworytów gospodarzy. Na pamiątkę sukcesu Żwirki i Wigury 28 sierpnia jest dziś Świętem Lotnictwa Polskiego.

Kilkanaście dni po berlińskim sukcesie, 11 września 1932 r. pilot i konstruktor wylecieli z Warszawy na spotkanie z czeskimi kolegami i meeting lotniczy. Żwirko i Wigura wystartowali RWD-6 z mokotowskiego lotniska tuż po 6 rano. Była piękna, słoneczna, choć nieco wietrzna niedziela. W rejonie Cieszyna pogoda zaczęła się pogarszać, wiatr osiągał huraganową siłę. Samolot był już na terenie Czechosłowacji, gdy w związku z pogodą prawdopodobnie usiłował zwrócić, by przeczekać w spokojniejszym miejscu. Nie udało się.

Tak o ostatnich chwilach chwilach ojca, widzianych przez mieszkańców Cierlicka, pisał w książce „Polskie skrzydła” Henryk Żwirko:

Nagle oderwało się skrzydło, ucichł silnik i z nieba posypały się drobne, srebrzyste płatki. Szczątki samolotu uderzyły o dwa wyniosłe świerki na skraju zagajnika (…) Na ziemi szczątki samolotu, obok, na leśnej ścieżce leżało ciało człowieka. Był martwy, zmasakrowany. Szukali drugiego. Leżał kilkanaście metrów dalej. Z kurtki wiatrówki wysunęły się dokumenty – to Żwirko (…) Na miejsce katastrofy przybyli żandarmi, żołnierze. Ciała obu lotników na zwykłym wozie, wysłanym słomą przewieziono do kaplicy cmentarnej przy kościele. Dwóch żołnierzy zaciągnęło wartę. Wiadomość o śmierci Żwirki i Wigury lotem błyskawicy obiegła Polskę.

Imię Żwirki i Wigury nosi wiele ulic i szkół, są patronami drużyn harcerskich i aeroklubów. Miejsce ich tragicznej śmierci nazwane „żwirkowiskiem” opieką otoczyła okoliczna ludność. Trzy lata po ich śmierci powstało tam małe mauzoleum w formie kapliczki, zniszczone podczas wojny przez Niemców. Obecnie znajduje się tam pomnik, symboliczne mogiły lotników i pamiątkowy kamień zachowany z okresu przedwojennego.

W Cierlicku powstał Dom Żwirki i Wigury, którego częścią jest m.in. sala historii lotnictwa.

> Zobacz wyjątkowe zdjęcia pokazujące ich triumf i radość Polaków!”

Fragment książki Janusza Meissnera „Żwirko i Wigura. Załoga R.W.D„, wydanej przez Gebethnera i Wolffa w 1932 roku. Ukazała się ta pozycja świeżo, gorąco jeszcze po triumfie polskiego zespołu w Challange’u 1932 i następującej niestety wkrótce potem, tragicznej śmierci Żwirki i Wigury. Jest to wspomnienie, jak opisuje Meissner,”o dwóch bohaterach, którzy oddali życie za wielką ideę Polski Skrzydlatej”.

Finał wyścigu

(zachowano pisownię oryginalną)

Mając przewagę 5 punktów nad Possem, Żwirko i Wigura muszą lecieć z taką szybkością, aby zdobyć conajmniej jeszcze 5 punktów dodatnich. Wówczas Poss musiałby zdobyć aż 11 plusów, aby wygrać, co przy punktacji za szybkośc ponad 201 kilometrów jest mało prawdopodobne. Za każde trzy kilometry ponad tę szybkość dolicza się jeden punkt. Tym sposobem Poss musiałby rozwinąć 235 km/godz średnio na całej przestrzeni 300 km.

Jest jednak jeszcze Hirth i Morzik. Ci mają szybsze maszyny. Na niektórych odcinkach raidu lcieli 245 na godzinę.

A jeżeli RWD-6 nie uzyska 5 punktów dodatnich?…

Na krótko przed startem przychodzi depesza od inż. Wędrychowskiego: „Możecie lecieć na pełnym gazie. Maszyna wytrzyma”.

Dotychczas nie odważyli się rozwijać pełnej mocy silnika. Lecieli conajwyżej na 2350 obrotach, ponieważ przy 2500 nie mieli gwarancji, że wytrzymają skrzydła. Teraz Wigura usunął regulator z dźwigni gaśnika.

– Niech się nawet rozleci w powietrzu, niech się dzieje co chce.

Pierwszy bok trójkąta, po linii Berlin-Frankfurt nad odrą, RWD-6 przelatuje z szybkością ponad 200 kilometrów na godzinę.

– Mało – oświadcza Wigura. – Daj pełen gaz.

Ostry skręt i 150 obrotów więcej na minutę. Maszyna wyje w powietrzu. Pochyla się na bok, ciągnięta nadmiernym wirem pędu, rwącego pod jej skrzydłami. Ledwie może ją utrzymać dłoń pilota zmęczona wysiłkiem.

Drugi punkt kontrolny i znów skręt. Daleko z tyłu czernieją na widnokręgu małe kreseczki niemieckich samolotów.

– Gonią.

Natężone mięśnie drętwieją i maszyna pochyla się na bok coraz bardziej. A czarne kreski Heinkli zdają się zbliżać.

– Prędzej, prędzej.

RWD-6 kładzie się na burtę, choć drążek sterowy skręca lotki w przeciwną stronę. Ale oto już widać Berlin. Jeszcze 2-3 minuty.

Z wściekłym rykiem silnika wpada polski samolot na metę. Idzie wdół strzelając na szybko domkniętym gazie, dotyka podwoziem lotniska, hamuje pęd w umyślnie podciągniętym odskoku i gładko siada przy sterowej chorągiewce.

– Polacy? – płynie szmer w tłumach.

– Polacy! – uderzają radością serca naszych.

Zrywają się brawa. Wtem ląduje Poss, a po nim Morzik.

Komisja sędziów oblicza wyniki.

– Żwirko na RWD-6 – 461 punktów. Pierwsze miejsce.

Poss na Klemmie – 458 punktów. Drugie miejsce.

I nagle uderza melodja polskiego hymnu:

– Jeszcze Polska nie zginęła!

Obnażają się głowy. Salutują pruscy oficerowie.

***

Tłumy w Poznaniu, tłumy w Warszawie, tłumy w Wilnie. Entuzjazm, kwiaty, owacje. Pekają policyjne kordony, rzeki ludzkie zalewają lotniska, na których ląduje zwycięska maszyna. Na rękach nosi bohaterów stolica. Ci, którzy nigdy nie znali ich dotąd, wyczekują godzinami, aby móc ich bodaj z daleka zobaczyć. Gratulacje, depesze, zaproszenia, bankiety.

Sława.

A oni?

– „Zapisujcie się do L.O.P.P” – pisze Żwirko, kiedy proszą go o autograf.

– Niech żyje lotnictwo polskie! – woła Wigura w odpowiedzi na okrzyki wznoszone na jego cześć.

źródła:
http://wpolityce.pl/wydarzenia/35909
http://wpolityce.pl/artykuly/35093

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Historia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Żwirko i Wigura

  1. Tadeusz Szczęsny pisze:

    Dziś rocznica.
    Może warto poprawić napis pod zdjęciem ?

    Inż. Franciszek Żwirko i por. Stanisław Wigura, z miniaturkami Krzyża Zasługi w klapach garniturów i znaczkami Aeroklubu RP.

    Żwirko był pilotem i porucznikiem a Wigura inżynierem, konstruktorem. Tymczasem w Waszym podpisie pod zdjęciem jest odwrotnie. Nie jestem pewien który na zdjęciu jest którym – Wigura był ponoć młodszy o 6 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.