30-lecie Zbrodni w Lubinie

31 sierpnia 1982 roku w Lubinie od zomowskich kul zginęło trzech mężczyzn, a kilkadziesiąt osób zostało rannych. Strzelali do ludzi jak do kaczek. Przebieg wydarzeń.
Film dokumentalny Zbrodnia Lubińska 1982.
Uroczystości 25. lecia z udziałem Prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego

 

strona [2] Piotr Bączek, Polowanie na ludzi, szczegóły zbrodni – relacje świadków

 

Przebieg wydarzeń

31.08.1982  Trwa kolejny miesiąc stanu wojennego. W centrum Lubina gromadzi się tłum ludzi. Pokojowa manifestacja mieszkańców była odpowiedzią na wezwanie podziemnych władz „Solidarności”, aby upamiętnić drugą rocznicę Porozumień Gdańskich.

Opis dalszych wypadków w albumie „Solidarność XX lat historii” (wyd. Volumen 2000 r.):

„Siły milicyjne składające się z 33 funkcjonariuszy NOMO (Nieetatowe Oddziały Milicji Obywatelskiej), 34 żołnierzy ROMO (Rezerwowe Oddziały Milicji Obywatelskiej) oraz 33 ORMO-wców (Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej) są przygotowane do zapobieżenia demonstracji. Nomowcy, dowodzeni przez por. Maja, posiadają broń palną. O godz. 14 romowcy rozciągają kordon, który zagradza dostęp do placu Wolności. Ludzie tam zebrani układają z kwiatów krzyż. Skandują m.in.: „Precz z komuną”, „Uwolnić Wałęsę”, „Jaruzelski zdrajca i morderca narodu”. O 15.30 rozpoczyna się wiec. Zebrani odpowiadają gwizdami na apel wzywający do rozejścia się. W wyniku ataku milicji i ostrzału gazowego ludzie z placu uciekają w boczne uliczki. Pojawia się pluton ZOMO z KW MO z Legnicy, który otwiera ogień w kierunku demonstrantów. (…) Zomowcy urządzili regularne polowanie nie tylko na demonstrantów, ale i na przygodnych przechodniów, ścigając ich po całym mieście i strzelając z otwartych drzwi milicyjnych nysek granatami gazowymi i petardami oraz ostrą amunicją.”

Podczas lubińskiej pacyfikacji porucznik Jan M. dowodził oddziałem ZOMO w jednym z trzech rejonów placu i kazał rzucać w tłum granatami z gazem łzawiącym. Po chwili poprosił dyżurnego komendy o wsparcie, otrzymując zgodę na rozproszenie tłumu. Wtedy milicjanci otworzyli ogień. Strzelali do tłumu, na oślep. Pociski uderzały w asfalt, murawę, ściany budynków, szklane gabloty w sklepach. Śmiertelne kule trafiły trzech mężczyzn stojących na przystanku…

Zginęli: Andrzej Trajkowski (31 lat), Michał Adamowicz (28 lat) i Mieczysław Poźniak (25 lat).

W czasie śledztwa i procesu nie udało się ustalić nazwisk funkcjonariuszy, którzy strzelali. Ślady zbrodni zaczęto zacierać niemal od razu. Kilka dni po masakrze zastępca komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy Bogdan Garus odznaczył milicjantów i polecił zachowanie tajemnicy służbowej.

Ta zbrodnicza zmowa milczenia trwa do dziś. Broń, z której strzelano do bezbronnych, przestrzelono, a następnie sprzedano za granicę.

Na podstawie źródła: Tadeusz M.Płużański, http://www.asme.pl/

źródło zdjęć: http://fakty.interia.pl/

zobacz >Przebieg procesu

Film dokumentalny Zbrodnia Lubińska 1982

***

31.08.2007 Uroczystości 25. rocznicy Zbrodni Lubińskiej z udziałem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego

Przemówienie przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Janusza Śniadka.
Wręczenie odznaczeń działaczom opozycji demokratycznej przez Prezydenta RP.
Przemówienie Prezydenta RP
Treść porozumienia na rzecz demokracji.
Spontaniczne spotkanie Prezydenta ze zgromadzonymi na uroczystości widzami.

31 sierpnia 2007 r. Prezydent RP śp. Lech Kaczyński wziął udział w uroczystościach upamiętniających 25. rocznicę Zbrodni Lubińskiej. Prezydentowi towarzyszyli: Szef Gabinetu Prezydenta RP Maciej Łopiński i Sekretarz Stanu Michał Kamiński.

Po przybyciu do Lubina Prezydent uczestniczył w Mszy Św. w Kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego w intencji zabitych i rannych w dniu 31 sierpnia 1982 r. Następnie Lech Kaczyński przeszedł pod Pomnik Pamięci Ofiar Lubina 82, gdzie złożył wieniec i wręczył ordery i odznaczenia działaczom opozycji demokratycznej – uczestnikom tamtych wydarzeń oraz osobom dokumentującym te zdarzenia.

[ODZNACZENI]

Po uroczystości wręczenia odznaczeń Prezydent powiedział:

„Eminencjo Księże Prymasie, Eminencjo Księże Kardynale, Ekscelencje Księża Biskupi Panowie Ministrowie, nasi Szanowni Goście ze Stanów Zjednoczonych i z Kuby, a przede wszystkim Szanowni Odznaczeni, Mieszkańcy Lubina i innych miast Polski,

Mija 27 lat od naszego wielkiego, historycznego zwycięstwa – od podpisania Porozumień Gdańskich i wcześniej od podpisania Porozumień Szczecińskich o podobnej treści. Władza zgodziła się na coś, co było zaprzeczeniem tzw. kierowniczej roli partii wobec społeczeństwa. Przecież ta kierownicza rola polegała na ubezwłasnowolnieniu, na tym, że Polacy i Polki, a także mieszkańcy innych krajów komunistycznych, nie mieli elementarnego ludzkiego prawa do organizowania się dla osiągania zgodnych z prawem celów. Ta elementarna zasada ustroju została 27 lat temu złamana. Została złamana i zrodziła ruch, o którym już niejednokrotnie mówiłem, że jest w istocie precedensem w historii Europy. Zwycięstwo w Szczecinie, Gdańsku, później także w Jastrzębiu, Katowicach i w całym kraju, nie miało charakteru militarnego, to nie była bitwa pod Grunwaldem, to nie był Kircholm, czy Wiedeń, ale było to jedno z największych zwycięstw w naszej historii. Zwycięstwo, które rozpoczęło ostatnią prostą w naszym biegu do wolności, który okazał się zwycięski. Nasza historia to nie tylko lata 1980-1989, to wcześniejsze zrywy, o których mówił tu Pan Przewodniczący, to także ponad 900 lat wcześniejszej, niejednokrotnie bardzo trudnej historii. W tej historii zdołaliśmy się utrzymać na mapie Europy. Należymy do większych europejskich krajów, dzięki różnym bardzo okolicznościom, ale na pewno olbrzymią rolę odegrała w tym odwaga i determinacja tych, którzy podjęli nierówną walkę już w wieku XVIII – w konfederacji dzikowskiej czy później barskiej, którzy bronili Konstytucji 3 Maja, którzy wzniecili pierwsze powstanie narodowe – powstanie kościuszkowskie, którzy walczyli z Napoleonem, walczyli w powstaniu listopadowym, styczniowym, w rewolucji w latach 1905-1907, w końcu w różnych formacjach wojskowych, a w szczególności w brygadach związanych z armią austriacką – dowódcą Pierwszej Brygady był nasz wielki bohater narodowy Marszałek Józef Piłsudski – w czasie I Wojny Światowej, a także w innych polskich formacjach. Bronili oni polskiej niepodległości w roku 1920, dwa tygodnie temu obchodziliśmy 67. rocznicę tej bitwy. Ci, którzy bronili Polski w roku 1939 i ci, którzy jako prawie nieuzbrojona armia 63 dni walczyli na ulicach Warszawy. Wszyscy ci ludzie wykazywali odwagę, pogardę dla śmierci, determinację. I taką samą odwagę wykazali mieszkańcy Lubina 25 lat temu – tutaj na tym placu. I ta odwaga była potrzebna, niezbędna. Gdyby nie było tak, że tutaj, w 60-tysięcznym Lubinie co czwarty człowiek wyszedł na ulicę, rodzice z dziećmi i osobami starszymi, gdyby władze komunistyczne nie napotykały na silny, w różnych postaciach, ale zdecydowany opór, kto wie, czy dzisiaj moglibyśmy spotykać się na tym placu? Kto wie, czy nie w nieco zmodernizowanej postaci, szczególnie pod względem gospodarczym, komunizm by nie trwał, tak jak jeszcze w kilku krajach na świecie. Bez odwagi nie ma zwycięstw, a miejscem dla czczenia tej odwagi Lubin jest znakomity. Dziękuję Wam za to.

Eminencjo, Ekscelencje, Panie i Panowie,

Mamy od wielu lat wolną Polskę. Lepszą lub gorszą, ale wolną – to nie ulega wątpliwości. Ale ulepszanie tej Polski, walka z patologicznym zjawiskami, walka o to, żeby prawo było równe dla wszystkich, tych słabych i tych potężnych, też wymaga odwagi. Wymaga odwagi narażania się na pomówienia i obelgi, na kłamstwa, na rzekę kłamstw, ale dziś Polską rządzą ludzie, którzy taką odwagę mają i mieć ją będą nadal. Nie zejdziemy z drogi czynienia z Polski kraju po prostu normalnego, a kraj normalny w dzisiejszej Europie to kraj, w którym walczy się z patologiami, w którym prawo jest równe dla wszystkich, w którym nie ma takiej sytuacji, że jeżeli ktoś jest potężny to prawu nie podlega – może być potężny w różnym tego słowa znaczeniu. Może mieć np. bardzo wysokie kwalifikacje ratujące ludzkie życie, może mieć bardzo dużo pieniędzy, może być bardzo wysoko usytuowany w tej, czy innej grupie, ale też musi wiedzieć, że podlega prawu tak jak wszyscy. I organy do tego przeznaczone mają prawo od niego tego przestrzegania prawa egzekwować, mają do tego prawo święte, oczywiście o ile same przepisów prawa nie naruszają.

Szanowni Państwo,

Kiedy dwa lata temu trwała kampania wyborcza, wybieraliśmy między modelem Polski solidarnej, a liberalnej. Dziś być może będziemy tego wyboru musieli dokonać po raz drugi. Niezwykle celnie mówił Pan Przewodniczący NSZZ „Solidarność” przed kilkoma minutami o tym, że Porozumienia Sierpniowe miały różne wymiary, ale wymiar związany z godnością pracowniczą, z prawem do godnego życia dla pracowników i ich rodzin miały tam znaczenie bardzo wielkie i nikt, kto tego nie bierze pod uwagę nie może uważać się za spadkobiercę tamtej tradycji. Trzeba przeciwstawić się planowemu, misternie skonstruowanemu planowi budowy Rzeczypospolitej dla bogaczy, Rzeczpospolitej, która skonstruowana jest w ten sposób, aby przewagę mieli ci, którzy mają pieniądze i właściwie by tylko oni decydowali o państwie. W gospodarce rynkowej zawsze są ludzie biedniejsi i zamożniejsi. System, który zakładał równość pod tym względem, wszystkich doprowadził do nędzy i dlatego nie będziemy do niego wracać, ale to nie zmienia faktu, że czy biedny, czy bogaty w głosowaniu do rady miasta, rady gminy, rady powiatu, Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej ma jeden głos i ten głos powinien się tak samo liczyć, że o sukcesie w demokratycznej grze powinna decydować umiejętność pozyskania poparcia większości, a nie miejscowych układów, czy elit. Wierzę, że Polki i Polacy dadzą dowód, że to rozumieją, ale trzeba też pamiętać, że w demokracji wszystko zależy od Was, nie od najwyższych władz, tylko od tego kto na kogo odda głos i tutaj wszyscy mają pełną wolność. A wybór jest być może jeszcze jaśniejszy niż dwa lata temu, bo widać dzisiaj, że jeśli chodzi o dziś rządzących nikt nie czyni różnicy między silnymi, a słabymi, że jest odwaga narażania się nawet najpotężniejszym. Albo ta odwaga uzyska społeczne poparcie, albo poparcie uzyskają inni. Raz jeszcze powtarzam – zależy to od Was Obywatele, Obywatelki Lubina, ale także od obywateli całej naszej ojczyzny, Rzeczypospolitej.”

http://www.prezydent.pl/

***

Drwiny z wyroku

Z dr. Pawłem Piotrowskim, historykiem, współautorem publikacji „Zbrodnia Lubińska w dokumentach”, rozmawia Marek Zygmunt [ND 1/2.09.2012]

Dla uczczenia drugiej rocznicy podpisania Porozumienia Gdańskiego „Solidarność” zorganizowała 31 sierpnia 1982 r. w całym kraju pokojowe manifestacje. Zostały jednak brutalnie stłumione przez MO i ZOMO. Był Pan świadkiem takiej demonstracji w Głogowie. Dlaczego jako historyk zainteresował się Pan manifestacją lubińską?

– Jako mały chłopiec obserwowałem w Głogowie brutalność ówczesnej władzy. Do bezbronnych ludzi skierowano zmotoryzowane oddziały ZOMO wyposażone w gazy łzawiące, w broń automatyczną, w specjalne pojazdy. Po latach bardzo chciałem zająć się tym tematem od strony historycznej, naukowej. Udało mi się dotrzeć do dokumentów zgromadzonych na potrzeby procesu lubińskiego. Były na tyle interesujące i bulwersujące, że postanowiłem to zagadnienie wziąć na warsztat badawczy. Z tych materiałów jasno wynikało, że ówczesna władza partyjna, szefowie MO bagatelizowali fakt, że mogą być ofiary śmiertelne, osoby ranne. Chodziło im tylko o to, aby pokazać twardą rękę władzy ludowej tym, którzy się z nią nie zgadzali.

Już tego samego dnia i później komuniści usiłowali zatrzeć wszelkie ślady zbrodni.

– To prawda. Na przykład broń, której używali w Lubinie funkcjonariusze MO i ZOMO, już na etapie pierwszego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Wojskową we Wrocławiu przez ponad pół roku nie mogła być udostępniona do badań balistycznych, ponieważ w Legnicy zacierano wszelkie ślady w tym zakresie. Przekazano ją do badań dopiero w momencie, kiedy była już wielokrotnie przestrzeliwana, co w rezultacie uniemożliwiło ustalenie, z jakiej konkretnie broni padły strzały, które pozbawiły życia trzech, a ciężko raniły siedmiu manifestantów. Wielu z nich odniosło lżejsze obrażenia. W 1985 roku ta broń została sprzedana do Algierii.

W 2007 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu po prawie 15 latach procesów wydał wyroki skazujące dwóch funkcjonariuszy MO i ZOMO na karę 2,5 roku, a jednego na 3,5 roku pozbawienia wolności. Zdaniem sądu, taka kara jest „sprawiedliwą odpłatą”. „Jej dolegliwość nie przekracza stopnia winy, uwzględnia stopień społecznej szkodliwości czynu oraz cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa” – uzasadniali sędziowie.

– To jest kuriozalne uzasadnienie. Proces lubiński zresztą już od samego początku był skażony tym, że sąd zdecydował, iż może rozpatrywać zarzuty tylko wobec oskarżonych o tzw. sprawstwo kierownicze. A więc tych, którzy kierowali działaniami MO i ZOMO. Kuriozalne jest także to, że w 1992 r. sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego we Wrocławiu, bo Sąd Wojewódzki w Legnicy nie chciał się tym w ogóle zająć. Notabene sąd wrocławski także chciał się uchylić od tego procesu, uległ dopiero po nakazie ze strony Sądu Najwyższego. To dobitnie świadczy o tym, że sędziowie już od samego początku byli niechętnie nastawieni do tego procesu. Po prostu nie chcieli mieć do czynienia ze sprawami politycznymi. Dowodem na taką tezę jest także zrezygnowanie z oskarżenia komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy Marka Ochockiego, który był głównym motorem działań MO 31 sierpnia 1982 roku w Lubinie. Swoją karierę zakończył spokojnie jako generał policji w Łodzi. Został tam pożegnany w pełni glorii i chwały. Sądy stwierdziły od razu, że nie ma możliwości, aby skazać tych, którzy bezpośrednio strzelali do manifestantów, bo ich zdaniem nie ma na to dowodów. Tymczasem są znane nazwiska, wiemy też, ilu funkcjonariuszy strzelało do bezbronnych uczestników lubińskiej manifestacji. Wynika to chociażby z rozliczenia pobranej amunicji. Wiemy również, kto i ile wystrzelał ostrej amunicji. Ale dla sądu to zbyt mało do skazania tych ludzi. Nie oskarżono zatem tych funkcjonariuszy dwóch plutonów ZOMO, którzy w bestialski sposób postępowali w Lubinie, strzelając z broni długiej, z kałasznikowów do demonstrantów.

Dwaj dowódcy milicyjni odbyli swój wyrok. Natomiast trzeci, Jan Maj, zastępca komendanta miejskiego MO w Lubinie, uchyla się od odbycia kary, zasłaniając się względami zdrowotnymi.

– Sąd za każdym razem, kiedy otrzymuje od Maja pismo z prośbą o odroczenie odbycia kary ze względów zdrowotnych, godzi się na to, aby Maj nie musiał iść do więzienia. To się ciągnie już tak długo, że straciłem nadzieję na to, że kiedykolwiek zostanie to do końca doprowadzone. Ten proces i jego zakończenie to jedynie pewien fragment całości. To nikomu zadość nie mogło uczynić. Bezpośredni sprawcy tej zbrodni, mordercy są cały czas na wolności. Takie jest niestety dzisiejsze polskie prawo i Maj w pełni z tego korzysta. Każdy obecnie widzi, że we współczesnej Polsce ludzie bogaci mogą się uchylać od wyroków sądowych i często po prostu sobie drwić z wymiaru sprawiedliwości.

http://www.naszdziennik.pl/wp/8756

DALEJ

strona [2] Piotr Bączek, Polowanie na ludzi, szczegóły zbrodni – relacje świadków

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Eseje, Historia, III RP, Po 1980, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „30-lecie Zbrodni w Lubinie

  1. Jerzy pisze:

    Ojciec w partii , ojciec w ORMO, a ja jestem za Platformą- taka jest prawda dzisiejszej władzy POlszewików. Gdy nie można oszukać i zbałamucić- to się przekupuje stanowiskami ludzi z lewa i z prawej strony. Badziewie jest po każdej stronie. Nikt teraz nie pamięta, że Polacy tworząc „Solidarność” marzyli o wolności i suwerenności państwa. Chcieli też prawdy i minimum sprawiedliwości. Wszystko to odebrała POlszewia. Pazerność, nepotyzm, klikowość i utrzymywana medialna klaka to zasady działania mafii Tuska. Krew sprawiedliwych I-szej „Solidarności” woła o pomstę do nieba i ludzi. Pamiętajmy i pomścijmy ich. Zemsta jest rozkoszą bogów- jeżeli jest w słusznej sprawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.