Symbol tortur i sadyzmu

Aldona Zaorska

Jó­zef Ró­żań­ski to czło­wiek sym­bol. Sym­bol tor­tur, sfin­go­wa­nych pro­ce­sów, be­stial­stwa i sa­dy­zmu. Sym­bol zdraj­cy, któ­ry nie wa­hał się wy­da­wać w ła­py NKWD nie tyl­ko pol­skich żoł­nie­rzy, ale tak­że wła­snych to­wa­rzy­szy.

Przy oka­zji jest też „do­wo­dem, że na­wet jak Lu­do­wa Pol­ska bra­ła się za ka­ra­nie swo­ich ar­chi­tek­tów, to dba­ła też, by nie do­zna­li krzyw­dy.

Jó­zef Ró­żań­ski na­praw­dę na­zy­wał się Jo­sek Gold­berg. Uro­dził 13 lip­ca 1907 ro­ku w War­sza­wie w sy­jo­ni­stycz­nej ro­dzi­nie ży­dow­skiej. Od 1915 uczęsz­czał do mę­skie­go gim­na­zjum ży­dow­skiej spół­ki Chi­nuch w War­sza­wie, po­dob­nie jak brat, póź­niej­szy li­te­rat Je­rzy Bo­rej­sza. Bę­dąc w VI kla­sie zor­ga­ni­zo­wał nie­le­gal­ne kół­ko sa­mo­kształ­ce­nio­we o orien­ta­cji mark­si­stow­skiej, za co zo­stał wy­rzu­co­ny ze szko­ły, ale osta­tecz­nie po­zwo­lo­no mu na po­wrót i zda­nie ma­tu­ry w 1925. Zdał ma­tu­rę i roz­po­czął stu­dia na Wy­dzia­le Pra­wa Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, któ­re ukoń­czył w 1929 ro­ku. Fakt ten za­da­je kłam twier­dze­niom o dys­kry­mi­no­wa­niu stu­den­tów ży­dow­skie­go po­cho­dze­nia. Gold­berg nie tyl­ko ukoń­czył stu­dia praw­ni­cze, ale pro­wa­dził kan­ce­la­rię ad­wo­kac­ką i był człon­kiem War­szaw­skiej Ra­dy Ad­wo­kac­kiej.

Ko­mu­ni­sta i szpi­cel

Bę­dąc na stu­diach za­an­ga­żo­wał się w dzia­łal­ność Związ­ku Nie­za­leż­nej Mło­dzie­ży So­cja­li­stycz­nej a póź­niej Ko­mu­ni­stycz­nej Par­tii Pol­ski, z któ­rej re­kru­to­wa­ła się więk­szość so­wiec­kich agen­tów. Ja­ko czło­nek KPP pra­co­wał w Cen­tral­nym Biu­rze Ży­dow­skim.Być mo­że już wte­dy zo­stał zwer­bo­wa­ny przez NKWD, w któ­rym ofi­cjal­nie za­trud­nił się po wy­bu­chu woj­ny. Dla tej „in­sty­tu­cji” pra­co­wa­ła tak­że je­go żo­na – Be­la Fren­kiel-Gold­berg, od 1945 wy­stę­pu­ją­ca ja­ko Iza­be­la Ró­żań­ska. W 1940 ro­ku NKWD po­wie­rzy­ło mu obo­wiąz­ki ofi­ce­ra po­li­tycz­no-wy­cho­wa­cze­go i tłu­ma­cza w od­dzia­le dla jeń­ców pol­skich. Jak praw­dzi­wy szpi­cel do­no­sił NKWD nie tyl­ko na jeń­ców, ale tak­że na wła­snych to­wa­rzy­szy, któ­rych oskar­żał o róż­ne „od­chy­le­nia”. Ta­kie oskar­że­nie wów­czas przy du­żej do­zie szczę­ścia koń­czy­ło się ku­lą. Kto miał pe­cha, tra­fiał do ka­tow­ni NKWD, gdzie prze­cho­dził cza­sa­mi wie­lo­mie­sięcz­ne tor­tu­ry, za­koń­czo­ne al­bo śmier­cią al­bo la­ta­mi ła­grów za Ko­łem Pod­bie­gu­no­wym. Gold­berg był tak do­brym szpic­lem, że za­skar­bił so­bie ła­ski sa­me­go ge­ne­ra­ła Iwa­na Sie­ro­wa – póź­niej­sze­go sze­fa bez­pie­ki. Ale do­no­sze­nie, to nie wszyst­ko. La­tem 1941 ro­ku pod­czas „ewa­ku­acji” więź­niów Gold­berg brał udział w ich eg­ze­ku­cjach. Przed na­cie­ra­ją­cy­mi Niem­ca­mi uciekł w głąb ZSRR i ukry­wał się do 1943 ro­ku. Od 1944 ro­ku „wy­cho­wy­wał” żoł­nie­rzy z Ar­mii Ber­lin­ga. Już wio­sną 1944 ro­ku zo­stał prze­nie­sio­ny do Re­sor­tu Bez­pie­czeń­stwa Pu­blicz­ne­go PKWN i ja­ko Ja­cek Ró­żań­ski roz­po­czął ka­rie­rę w bez­pie­ce.

Kat

W struk­tu­rach bez­pie­ki bar­dzo szyb­ko awan­so­wał, głów­nie dzię­ki te­mu, że bez wa­ha­nia wy­ko­ny­wał po­le­ce­nia Bo­le­sła­wa Bie­ru­ta i Iwa­na Sie­ro­wa. Bar­dzo szyb­ko za­sły­nęł też ja­ko sa­dy­sta i kat, sto­su­ją­cy me­to­dy śled­cze, przy któ­rych na­wet prze­słu­cha­nia na ge­sta­po by­ły igrasz­ką. Oso­bi­ście bił do krwi, to­le­ro­wał bi­cie i pod­że­gał do nie­go pod­wład­nych mu funk­cjo­na­riu­szy, bi­jąc w ich obec­no­ści. Z upodo­ba­niem sto­so­wał też psy­chicz­ne drę­cze­nie lu­dzi w śledz­twie i wy­do­sta­wa­nie od nich tą dro­gą in­for­ma­cji, któ­rych wcze­śniej nie po­da­li­by na­wet pod­czas tor­tur w ka­tow­niach ge­sta­po. (Wi­tol­do­wi Pi­lec­kie­mu obie­cy­wa­no pod­czas prze­słu­chań, że zo­ba­czy jak „kwiat ubec­kiej mło­dzie­ży gwał­ci je­go żo­nę). Set­ki prze­słu­chi­wa­nych przez nie­go osób w wy­ni­ku tych prze­słu­chań stra­ci­ło ży­cie lub zo­sta­ło ka­le­ka­mi. To Gold­berg nad­zo­ro­wał śledz­two w spra­wie Wi­tol­da Pi­lec­kie­go i jest jed­nym ze spraw­ców ska­za­nia go na ka­rę śmier­ci. Gold­berg pro­wa­dził też wy­kła­dy o me­to­dach śledz­twa ope­ra­cyj­ne­go w Cen­trum Wy­szko­le­nia MBP w Le­gio­no­wie. Po­zo­stał po nim ter­min „ró­żańsz­czy­zna” na okre­śle­nie sta­li­now­skich me­tod śled­czych, pre­pa­ro­wa­nia do­wo­dów i fin­go­wa­nia pro­ce­sów są­do­wych.

Ka­ra czy kpi­ny z ofiar?

Do­pie­ro oskar­że­nie o tor­tu­ry, któ­re zło­ży­ły w 1953 ro­ku dwie zwol­nio­ne z wię­zie­nia dzia­łacz­ki PZPR (pi­sa­ły w nim wprost, że Gold­berg jest zbo­czo­nym sa­dy­stą), spra­wi­ło, że zo­stał on zwol­nio­ny z zaj­mo­wa­ne­go sta­no­wi­ska. Po odej­ściu ze „służ­by” pra­co­wał w pol­skim ra­diu i ja­ko Dy­rek­tor Pań­stwo­we­go In­sty­tu­tu Wy­daw­ni­cze­go. Być mo­że ni­g­dy nie zo­stał­by po­sta­wio­ny przed są­dem, gdy­by nie ze­zna­nia in­ne­go mor­der­cy – Jó­ze­fa Świa­tły, któ­ry po swo­jej uciecz­ce na an­te­nie „Wol­nej Eu­ro­py” opo­wie­dział o me­to­dach śled­czych UB. Wła­dze mu­sia­ły więc zna­leźć ko­zła ofiar­ne­go i wy­ko­rzy­sta­ły do te­go wła­śnie Ró­żań­skie­go. Je­go za­le­d­wie dwu­dnio­wy pro­ces od­był się przy drzwiach za­mknię­tych, ale w do­dat­ku pod nad­zo­rem Biu­ra Po­li­tycz­ne­go. „Udo­wod­nio­no” mu tyl­ko, że oso­bi­ście sto­so­wał „za­bro­nio­ne przez pra­wo me­to­dy w to­ku śledztw prze­ciw­ko oso­bom po­dej­rza­nym o dzia­łal­ność an­ty­pań­stwo­wą, brał bez­po­śred­ni udział w bi­ciu prze­słu­chi­wa­nych oraz sto­so­wa­niu in­nych nie­do­zwo­lo­nych środ­ków” oraz, że je­go po­stę­po­wa­nie „spo­wo­do­wa­ło de­mo­ra­li­za­cję pod­le­głych mu ofi­ce­rów śled­czych, któ­rzy go na­śla­do­wa­li. Cał­ko­wi­cie po­mi­nię­to od­po­wie­dzial­ność Ró­żań­skie­go za aresz­to­wa­nia i tor­tu­ro­wa­nie człon­ków pod­zie­mia nie­pod­le­gło­ścio­we­go. Zo­stał ska­za­ny
na ka­rę 5 lat wię­zie­nia. Aż do kwiet­nia 1956 ro­ku od­sia­dy­wał wy­rok… w aresz­cie we­wnętrz­nym MBP. We wrze­śniu 1957 ro­ku na sku­tek re­wi­zji pro­ku­ra­to­ra ge­ne­ral­ne­go roz­po­czął się ko­lej­ny pro­ces Gold­ber­ga. Tym ra­zem zo­stał ska­za­ny na 14 lat wię­zie­nia z za­li­cze­niem ka­ry już od­by­tej. Już w 1964 ro­ku Ra­da Pań­stwa za­sto­so­wa­ła wo­bec nie­go pra­wo ła­ski. Jo­sek Gold­berg opu­ścił wię­zie­nie w 1964 ro­ku. Szyb­ko zna­lazł za­trud­nie­nie w Men­ni­cy Pań­stwo­wej, gdzie pra­co­wał aż do przej­ścia na eme­ry­tu­rę. Zmarł w 1969 ro­ku. Ni­g­dy nie wy­ra­ził skru­chy za po­peł­nio­ne zbrod­nie.

Post scrip­tum

W przy­pad­ku „żoł­nie­rzy wy­klę­tych”, prze­śla­do­wa­nia do­ty­czy­ły bar­dzo czę­sto ich ro­dzin. Ro­dzi­na Gold­ber­ga – Ró­żań­skie­go żad­nych upo­ko­rzeń nie do­zna­ła.
Co cie­ka­we, Bro­ni­sław Ge­re­mek po zo­sta­niu mi­ni­strem spraw za­gra­nicz­nych wi­ce­dy­rek­to­rem swe­go se­kre­ta­ria­tu uczy­nił żo­nę bra­tan­ka Jo­ska Gold­ber­ga – J.W. Bo­rej­szy – Ma­rię de Ros­set Bo­rej­szę. Przed­tem przez la­ta peł­ni­ła ona funk­cję oso­bi­stej se­kre­tar­ki Ge­rem­ka. Sam Je­rzy Bo­rej­sza ju­nior, ja­ko na­uko­wiec i hi­sto­ryk przez la­ta zaj­mo­wał się wy­bie­la­niem zbrod­ni po­peł­nio­nych.
http://www.warszawskagazeta.pl/historia/

zobacz > Mordy bezpieki

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Lata PRL i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Symbol tortur i sadyzmu

  1. Sz Ś pisze:

    A co robia jego dzieci wnuki ,to tez byloby interesujace

  2. smutny WO pisze:

    Zydzi w Polsce i nie tylko w tym kraja zawsze daza do zajmowania znaczacego miejsca w dzialalnosci w swiecie polityki, zarzadzania, biznesu, kultury, sztuki i rozrywki.
    To nie jest nic nowego. To, czym sie zajmuja – robia lepiej od innych z wielu powodow.
    Zdumienie budzic moze fakt, ze ofiary ich zbrodniczej dzialalnosci nie upomnialy sie o wyjatkowych sadystow i zbrodniarzy tak, jak oni to potrafia i robia z Eichmanem i jemu podobnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.