Prawda w odpowiedzi na paszkwil Grossa

[wPolityce.pl] 
Wstęp do  książki „Złote serca czy złote żniwa?”

Ten, kto szerzy nienawiść do Polaków popełnia grzech! Musimy postępować wprost przeciwnie.


W kontekście antysemityzmu i ogólnej apatii ci ludzie są wspaniali. Czyhało na nich wielkie niebezpieczeństwo za pomaganie nam. Było to śmiertelne niebezpieczeństwo nie tylko dla nich, ale czasami nawet dla całego podwórka, przy którym mieszkali…. Powtarzam to dzisiaj: aby spowodować śmierć setki Żydów, wystarczył jeden polski donosiciel. Aby ocalić jednego Żyda, czasami trzeba było pomocy dziesięciu uczciwych Polaków, pomocy całej polskiej rodziny, nawet jeśli robiono to dla pieniędzy. Niektórzy udostępnili swoje mieszkania, inni fałszowali dowody osobiste. Musimy doceniać nawet pasywną pomoc, np. piekarza, który nie doniósł. Przecież dla polskiej rodziny składającej się z czterech osób było problemem, gdy musiała zacząć kupować podwójne porcje kajzerek czy mięsa. A jakim kłopotem było udawać się daleko od miejsca zamieszkania, aby zaopatrywać ukrywającą się u nich rodzinę [żydowską]….

I stwierdzam, że nie ma znaczenia, czy wzięli za to pieniądze. Życie przecież nie było łatwe take dla Polaków. Nie było łatwo utrzymać się. Żyły sobie wdowy i byli urzędnicy, którzy zarabiali parę dodatkowy złotych, pomagając [Żydom]. I byli sobie rozmaitego rodzaju ludzie, którzy pomagali.

Yitzhak Zuckerman (Icek Cukierman) „Antek”, syjonista-socjalista, bojowiec Żydowskiej Organizacji Bojowej.

Jesteście Żydówkami. Jak was znajdą, to zabiją was oraz mnie, moją żonę i córki. Mam przykazanie od Pana Boga Wszechmogącego, aby ratować cierpiących Żydów, ale nie wiem, czy mam rację, robiąc to… Idę do kościoła, wzywam Pana Boga. On nie odpowiada. W związku z tym decyduję się was ratować. Jeśli Bóg otoczył was swoją opieką i przywiódł tutaj z getta, a Niemcy was nie znaleźli, to ja wam pomogę.

Dr Antoni Docha do Fani i Heleny Bibilowicz.Dr Docha, szef sanitarny powiatu Sokółka AK-AKO, uratował obie dziewczyny w Żukiewiczach pod Grodnem, za co wraz z żoną Janiną został wyróżniony tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata w 1979 r.

 

Złote serca czy złote żniwa?

Pamięci prof. Janusza Kurtyki

Wstęp

Złote serca czy złote żniwa? to zbiór studiów na temat stosunków polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej. Autorzy, kierując się poszukiwaniem Prawdy o tamtych czasach, zaprezentowali w nich wyniki swoich badań i analiz. W swych rozważaniach odrzucili dwie skrajne interpretacje historii: „czarną legendę” i heroiczną mitologię.

Pierwsza z nich to fałszywe, kolektywistyczne oskarżanie Polaków o współudział w zbrodni Holokaustu i czerpanie z niej korzyści materialnych. Druga z kolei, sprzyja bezkrytycznemu podejściu do historii Polski i przedstawianiu Polaków wyłącznie z pozytywny sposób. Obie funkcjonują głównie na poziomie kultury popularnej, chociaż oskarżenie Polaków o współudział w niemieckich zbrodniach znalazło ? za sprawą postmodernizmu – zwolenników wśród profesjonalnych badaczy. Nasi autorzy weryfikują i korygują tego rodzaju fałszywe wyobrażenia o rzeczywistych uwarunkowaniach stosunków polsko-żydowskich. Podejście to jest wynikiem rzetelnych badań naukowych, opartych na tradycyjnych, logocentrycznych i empirycznych podstawach nauki. Z poznawczego punktu widzenia ma ono charakter umiarkowany i wydaje się o tyle przekonujące, że wyczerpująco i wielowątkowo przedstawia złożony obraz wzajemnych relacji między chrześcijańską większością a żydowską mniejszością.

W odróżnieniu od tego, modna obecnie tzw. „czarna legenda” koncentruje się wyłącznie na przypadkach patologii społecznych i zachowaniach kryminalnych, uznając je za obowiązującą normę. Podobne podejście kryje jednak w sobie błąd logiczny. Patologia jest bowiem normą jedynie w środowisku patologicznym, choć i tam możemy wyróżnić rozmaite stopnie zdegenerowania.

Z kolei, mitologia heroiczna skupia się wyłącznie na przypadkach bohaterstwa sugerując, że albo były one postawą dominującą, albo też stanowiły przeciętną średnią zachowań polskich chrześcijan w czasie II wojny światowej. Obie te interpretacje zawierają w sobie sprzeczność ? niezwykłość i wybitność nigdy nie mogą być ani zbiorową cechą dominującą całego społeczeństwa (oprócz zbiorowości bohaterów), ani średnią przeciętną. Wówczas bowiem takie postawy straciłyby swój szczególny charakter. Wyjątkowość nie może być masowa. Szkoła mitologii heroicznej narodziła się w okresie Polski „ludowej” jako podświadomy odruch samoobrony i psychologiczny mechanizm samozachowawczy w systemie totalitarnym. Stanowiła istotny element „pokrzepiania serc” w niewoli, a potem siłą inercji zaadoptowała się w tzw. III RP. W najlepszym wypadku stanowiła depozyt informacji do wstępnych badań, dotyczących relacji polsko-żydowskich. „Czarna legenda” tymczasem znalazła wielu admiratorów na Zachodzie, gdzie co prawda panowała wolność słowa, lecz nie było narracyjnej konkurencji.

Ton historiozoficzny legendzie Polaka-antysemity nadała propaganda stalinowska, wzmocniona moralnie kapitałem propagandowym, czerpanym z wyzwolenia obozu zagłady w Auschwitz w styczniu 1945 r. Wykreowanie wizerunku Polaka-faszysty, którego impulsy antysemickie należało zdemaskować i stłamsić nadawało okupacji sowieckiej ziem polskich wymiar niemal humanitarny. Ten wątek narracyjny wzbudzał wyrozumiałość dla Związku Sowieckiego i antypatię do Polaków, która wśród intelektualistów istnieje do dzisiaj. Stanowił również swoiste alibi moralne dla mocarstw zachodnich, przynosząc ulgę w postjałtańskich ?wyrzutach sumienia”. Na Zachodzie dyskurs historyczny został zmonopolizowany przez środowiska żydowskie, do czego przyczyniły się odpowiednie wyzyskanie przez nie klimatu kulturowego oraz zaniechania strony polskiej, w szczególności trwająca kilka dekad nieobecność przedstawicieli polskiej nauki w obiegu naukowym Zachodu. Po pierwsze, polska diaspora była niezorganizowana i w ogromnym stopniu nieprzygotowana ? zarówno merytorycznie, jak i materialnie – do uczestnictwa w nowoczesnych debatach. Po drugie, przez 50 lat Polska pozostawała w niewoli. Polacy z kraju nie mogli wesprzeć Polaków na emigracji w tym dyskursie, dostarczając im chociażby dokumenty archiwalne, czy prezentując wyniki stosownych badań naukowych.

Po trzecie – i najważniejsze – w klimacie intelektualnym, wytworzonym przez kontrkulturową rewolucję lat 60. dominującym stał się pogląd, że racja jest zawsze po stronie mniejszości. Wszelkie próby zaprezentowania pełnego kontekstu historycznego, warunkującego różnorodność postaw Żydów – ofiar Holokaustu, są automatycznie określane mianem „antysemityzmu”. W tych warunkach, próby wyczerpującego ukazania położenia i reakcji na nie polskiej ludności chrześcijańskiej są natychmiast traktowane jako ?apologetyka antysemityzmu”.

W takim klimacie bardzo niewielu badaczy na Zachodzie pozostało wiernych podejściu empirycznemu i logocentrycznemu do obowiązującej narracji o stosunkach polsko-żydowskich. Pomijamy już fakt, że większość z nich, wyrażając opinie o Holokauście, Żydach i Polakach, raczej nie zna źródeł ani języków miejscowych. Opierają się oni głównie na tzw. źródłach wtórnych, czyli monografiach i opracowaniach w języku angielskim.

Niniejsza praca ma przywrócić właściwe proporcje w toczącej się właśnie w Polsce i na świecie ważnej debacie publicznej. Debata ta ma nie tylko wymiar naukowy, przede wszystkim historyczny, ale również kulturowy, etyczny i moralny. Dyskusja, w której głównym tematem jest dobro i zło może zdeterminować sposób myślenia Świata o Polakach, a także Polaków o samych sobie. Na poziomie kulturowym i politycznym debata ta nie dotyczy prawdy historycznej.

Wprost przeciwnie – odnosi się do rozmaitych wyborów na dziś. Duża część jej uczestników patrzy na przeszłość Polski przez pryzmat swoich współczesnych opinii i sympatii ideowych. Niewielu z nich jest zainteresowanych odtworzeniem historii stosunków polsko-żydowskich takiej, jaka ona była w rzeczywistości. W pewnym sensie, dla mniejszej grupy dysputantów stanowi to również swego rodzaju deklarację światopoglądową. Zakłada ona, iż do Prawdy można i powinno się dochodzić. Naturalnie, stoi to w sprzeczności z obowiązującymi obecnie modami intelektualnymi ? zarówno z twierdzeniem, że Prawda nie istnieje, jak również wyobrażeniem, że rozmaite ?prawdy” można sobie dowolnie dopasowywać, w zależności od sytuacji (w tym również sympatii kulturowych oraz politycznych).

Dyskurs ten dotarł do Polski wraz z rozwojem globalizacji, rzucając tym samym intelektualne wyzwanie rodakom i wymuszając na nich ponowne samookreślenie się. I tak powinno być. Polska jest w końcu wolna, a otwarte zmaganie się z intelektualnymi herezjami stanowi przecież przywilej wolności. Wywodząca się z tego debata stanowi więc wynik globalizmu i jest w niego wpisana. Globalizm bowiem jest nośnikiem dwóch orientacji: tradycyjnej i postmodernistycznej. Te dwie twarze Zachodu, stanowiące o jego cywilizacyjnym rozbiciu to – z jednej strony – absolutne, logocentryczne i empiryczne wartości naszej cywilizacji: Dobro, Prawda i Piękno (a co za tym idzie: wolność jednostki, nienaruszalność własności prywatnej, patriotyzm i prymat tradycyjnej rodziny). Przeciwko temu powstaje rewolucja kontrkulturowa różnego rodzaju gnostyków, na czele z moralnym relatywizmem jako taranem postmodernistycznej dekonstrukcji.

Ostatecznym celem rewolucji jest zniszczenie tradycyjnych wartości i ustanowienie totalitarnej tyranii. W tym schemacie Zagłada Żydów stanowi jedynie wytrych, służący lewicy i jej liberalnym apologetom jako środek dotarcia do umysłów ludzi i zohydzania postaw konserwatywnych, tradycjonalistycznych i narodowych. Reductio ad Hitlerum to wygodny mechanizm stygmatyzowania obrońców tradycji i wolności, a w tym i tradycyjnej nauki. Jak pokazał to, przez pryzmat zmagań z gnozą, wybitny myśliciel konserwatywny Eric Voeglin, bój ten toczy się od tysiącleci. W jego obecnej odsłonie walka trwa od rewolucji kontrkulturowej lat 60. na Zachodzie. W Polsce atakują wartości tradycyjne kontrkulturowi radykałowie, którzy traktują Holokaust instrumentalnie, uznając go (przynajmniej obecnie) za jedyny absolut. Wszystko inne – według radykałów – nadaje się na przemiał dekonstrukcji i postmodernizmu. Wtóruje im chór postkomunistów i liberałów, którzy przecież już „wybrali przyszłość”, czyli odrzucili rzekomo zbędny bagaż tradycji, także w nauce.

W ramach postmodernistycznego dyskursu filozoficznego, radykałowie próbują wprowadzić w dziedzinie nauk historycznych w Polsce takie same pojęcia i wartości, jakie od lat 60. funkcjonują w badaniach nad dziejami mniejszości w Stanach Zjednoczonych i w innych krajach Zachodu (w szczególności dotyczy to historii Murzynów i Indian). Następnie, w podobnych kategoriach usiłują rozpatrywać historię Żydów w Polsce. Zabieg ten ma służyć podważeniu tradycyjnego rozumienia dziejów Polski. Prowadzi to do stworzenia nowej jakości w rozumieniu siebie przez Polaków, czy raczej, post-Polaków. Efektem tego procesu ma być wykorzeniony homo novus, nowa mutacja wyzutego z polskości homo sovieticusa.

Powyższe koncepty często trafiają na podatny grunt. Przestrzeń po skompromitowanym marksizmie zajmuje obecnie moralny relatywizm z jedyną świętością, jaką jest fałszywie ukazywana Zagłada Żydów. Redukcjonistyczna „czarna legenda” o rzekomej zbiorowej polskiej współodpowiedzialności za Holokaust ma zastąpić strzępki indywidualnych wspomnień i zbiorowy stereotyp heroicznej mitologii. W obliczu tej ofensywy kontrkulturowej postpeerelowskie elity w większości zaniechały rzetelnych badań naukowych, przyjmując „czarną legendę” jako własną. Radykałowie triumfują.

W tej sytuacji rodzimych badaczy z Polski, wiernych tradycjonalizmowi, zdecydowali się wesprzeć rodacy z zagranicy i osoby polskiego pochodzenia, uznające prymat logocentryzmu i empiryki. To właśnie oni są współautorami zbioru Złote serca czy złote żniwa? W obliczu bezlitosnego parcia kontrkulturowego przeciwstawienie się nowej modzie stało się imperatywem, lecz dla wielu bynajmniej nie odruchowym. Niesie ze sobą bowiem niebezpieczeństwo prześladowań, ostracyzmu i napiętnowania. Nie obawiamy się tego jednak, wierząc w słuszność swych działań. W tym sensie czujemy się kontynuatorami wielowiekowej tradycji obrońców wolności. Tym samym, mamy w pamięci takie osoby, jak klasyczny liberał Tomáš Garrigue Masaryk, który stanął w obronie człowieka oskarżanego o mord rytualny. Masaryk wziął udział w tzw. procesie Hilsnera w 1899 r.

Bezdomny i upośledzony Leopold Hilsner, który był pochodzenia żydowskiego, zabił katolicką nastolatkę o nazwisku Anežka Hrůzová niedaleko wioski Polná pod Karlovymi Varami. Cesarsko-Królewski prokurator oraz prawnik rodziny ofiary wnieśli, że miał miejsce rzekomo mord rytualny. Masaryk wystąpił w obronie Hilsnera i doprowadził do ponownego procesu. W swej obronie nie odwoływał się do emocji, lecz opierał się na żelaznej logice i empiryzmie.

Dowiódł, że chodziło o zbrodnię pospolitą, a Hilsner był pomocnikiem, nie zaś głównym sprawcą. W ówczesnym klimacie intelektualnym i kulturowym stanowiło to nie lada wyzwanie. Większość nie chciała słuchać racjonalnych argumentów opartych na żmudnych badaniach, faktach i logocentryzmie.

Wtedy przekonanie o „prawdzie” mordu rytualnego było niemal powszechne. Dominował ponadto prymat kultury większościowej nad mniejszościowymi – narodowo i wyznaniowo. Generalny kontekst cywilizacyjny pozostawał bardzo silnie chrześcijański, a kontekst szczegółowy był w przeważającej mierze etnonarodowy.

Obecnie jest wprost przeciwnie. W nowoczesnym systemie liberalnym obowiązuje kult „Innego”. Posługiwanie się logiką i empiryzmem, czyli standardowymi metodami naukowymi, w badaniach nad mniejszościami wymaga niezwykłej odwagi. Jest to, z jednej strony, wynik fetyszyzacji mniejszości jako jednej z naczelnych cech nowoczesnego liberalizmu. Z drugiej zaś strony, ideologia ta wykorzystuje krytyczne podejście do historii kultury większościowej, szczególnie religii chrześcijańskiej, ale również historii narodowej. Podczas gdy w tego rodzaju dyskursie mniejszości ulegają fetyszyzacji i są wynoszone na piedestał, większość narodowa jest demonizowana. Autorzy zbioru Złote serca czy złote żniwa? unikają takich prymitywnych postmarksistowskich i postmodernistycznych zabiegów retorycznych. (…)

prof. Marek Jan Chodakiewicz, dr Wojciech Jerzy Muszyński

Washington, DC – Warszawa, 1 marca 2011

8.03.2010, wPolityce.pl

DALEJ

strona  [2] wywiad z prof. Markiem J. Chodakiewiczem

strona  [3] wywiad z ks. Waldemarem Chrostowskim

strona  [4] Piotr Semka odpowiada Janowi Grossowi

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, II wojna światowa, Recenzje, Wywiady i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Prawda w odpowiedzi na paszkwil Grossa

  1. Polak pisze:

    A ja chcialbym przeprosic pana Grossa, slowami tej piosenki….
    PRZEPRASZAMY-WAS Leszek Bubel Band

  2. Polak pisze:

    Leszek Czajkowski – Żołnierzom wyklętym

    Amerykański pisze Żyd
    O Waszej za holocaust winie,
    Obce Żydowi słowo „wstyd”,
    Choć w polskiej chował się rodzinie.

  3. yuhma pisze:

    Piosenkę Czajkowskiego zamieściliśmy już w materiale o Żołnierzach Wyklętych.
    Natomiast co do pana Grossa, to nie jest on Żydem. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Gdyby był Żydem, można by go od biedy zrozumieć.

  4. Polak pisze:

    Czy pan Gross, nie mógłby napisać książki, mówiącej o tych sprawach ?

    Na lotnisku Ben Guriona
    Palestyńczyk w mękach skonał
    Jeszcze hukiem drży powietrze
    Jeszcze słychać krzyk

    Jeszcze jedna matka płacze
    Jedno życie – cóż to znaczy
    Jedno życie – cóż to znaczy
    Gdy dokoła śmierć

    Małych chłopców z kamieniami
    Rozjechali dziś czołgami
    Wsiąka życie w gąsienice
    Wsiąka w serca gniew

    Skomentują to z uśmiechem
    Że wciąż „szalom”, że „alechem”
    Że nie chłopcy, że bojowcy
    Dziś ponieśli śmierć….

    Nieopodal Wzgórz Golanu
    Wzrasta nowa rasa panów
    I na kartach kalendarza
    Znów historia się powtarza…

    Andrzej Kołakowski – Ballada Palestyńska
    http://www.youtube.com/watch?v=GR-jHPtBAjc

  5. Polak pisze:

    …Żydzi cierpią na demencję
    Więc przypomnę im sentencję:
    Kto ratuje jedno życie
    Uratował cały świat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.