Film „Tata Kazika”

Dokument muzyczny Jerzego Zalewskiego. – W Szwecji, gdzie byłem na saksach, natrafiłem na kasetę z nagraniami Staszewskiego ojca – opowiada Zalewski. – Paryskie ślady pomógł mi odnaleźć kolega z Francji. W Warszawie spotkałem się z wdową. Miłą panią, która powiedziała, że jej syn też „coś tam gra, ma zespół Kult”. Zdębiałem.

Słuchaliśmy Kultu na studiach w Filmówce. Zaprosiłem Kazika z kolegami do fabuły „Czarne słońca”, a jednocześnie robiłem dokument o jego ojcu. Chciałem, żeby zaśpiewał jego piosenki. Miał je kiedyś na taśmie. Ale nagrał Iggy Popa i było po tatusiu. Średnio podobały mi się zachwyty nad filmem we wszystkich politycznych parafiach. „Tata Kazika” to film o wielkim talencie, ale i niedojrzałości, konformizmie. O człowieku, który miał poczucie winy i skończył jako kloszard.

Kazik Staszewski we „wSieci” wspomina ojca w czterdziestą rocznicę jego śmierci: „A wystarczyło siedzieć cicho”, w nowym numerze tygodnika ( od 21 stycznia w kioskach)

„Do Francji wyemigrował w 1967 r., w Polsce zostawił czteroletniego wówczas syna i żonę. Decyzja była konsekwencją problemów ze znalezieniem pracy w wyuczonym zawodzie. Wyrzucony z partii za artystyczne prowadzenie się traci lukratywną posadę głównego architekta miasta Płocka. Nie bez znaczenia pozostają ballady „Kołysanka stalinowska” i „Inżynierowie z Petrobudowy”. Autor wyśmiewa w nich absurdy dnia codziennego PRL, zakłamanie, niepewną przyszłość. Balangi, które organizował w Płocku (na imieniny przyjeżdżało ponad sto osób), musiały się skończyć odśpiewaniem kilku piosenek. O donos nietrudno, podobnie jak o wrogów.”

i fragmenty korespondencji Stanisława Staszewskiego.

„Mimo dostrzeganych ułomności systemu i bankructwa idei komunizmu Staszewskiemu trudno pogodzić się z pozbawieniem go środków do życia i rozwoju kariery na jedynej dostępnej wówczas ścieżce. Odwołuje się, bez pozytywnego rezultatu, świadomy zaś porażki osobiście zwraca legitymację partyjną. W rodzinie żywa jest legenda o tym, jak wchodzi do sekretariatu w budynku KC PZPR, przedstawia się i zamaszyście rzuca czerwoną książeczkę, w tym samym momencie rozlega się trzask; krępemu architektowi pękają w kroczu spodnie. W opowieści tej bard przedstawia rodzinie siebie wychodzącego z gmachu partii w rozdartych spodniach. Wraca z Płocka do Warszawy. Podejmuje pracę poza swoim zawodem (scenografie filmowe ). Jedynym sposobem na przetrwanie wydaje się ucieczka na Zachód, w 1967 r. wyjeżdża do Paryża. Zaczyna wszystko od nowa.”

***

Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle… śpiewał Stanisław Staszewski w swej balladzie „Bal kreślarzy”. Nagrane przez niego taśmy, teksty piosenek i osobiste drobiazgi przyjechały do kraju wraz z trumną zmarłego w 1973 roku we Francji emigranta. Nie wzbudziły zachwytu u pozostawionego przed laty w kraju syna – Kazika. Ojca – w chwili wyjazdu Stanisława miał zaledwie cztery lata – nie rozumiał ani nie akceptował jego dawnej decyzji opuszczenia rodziny, wreszcie biesiadne, często knajackie piosenki wydawały mu się niezmiernie odległe od ulubionego wówczas punkrocka. Musiało minąć sporo czasu, nim sam nagrał na płycie ojcowskiego „Baranka”. Rodzina Staszewskich tuż przed wojną przeniosła się z Pabianic do Warszawy, na Pragę. Po powstaniu dziewiętnastoletni Stanisław Staszewski trafił do Mauthausen. Przeżył pracę w kamieniołomach, okropności obozu koncentracyjnego, przeżył własną śmierć – wyciągnięto go spod sterty zwłok. Dlatego może życie traktował później nader lekko. Ukończył architekturę, zyskał dość eksponowane stanowisko naczelnego architekta w Płocku, należał do partii, ale ani pracy zawodowej, ani polityki, ani rodziny nie traktował serio. Bawił się, organizował balangi i baleciki, pił. Przy zastawionym stole siadał z gitarą i śpiewał biesiadnikom swoje piosenki. Uciekając od otaczającej go rzeczywistości, jak wielu innych przedstawicieli tego pokolenia, wyjechał w końcu z kraju i osiadł w Paryżu. Wiodło mu się różnie. Pracował jako kreślarz, a wieczorami występował w małych kafeteriach, zwłaszcza w „Ravayacu”. Tam właśnie powstały dokonane „domowym” sposobem nagrania, które krążyły wśród emigracyjnych przyjaciół i czasem docierały do kraju. Ostatnią kasetę zarejestrował w przeddzień śmierci. Kazik wraz z zespołem Kult ocalili przed zapomnieniem piosenki barda odległej epoki. Film przedstawia historię życia Stanisława Staszewskiego, architekta z zawodu, artysty z powołania. Jest zarazem historią dwóch pokoleń: zmieniających się form zabawy, osadzony w realiach PRL-u. Praca Jerzego Zalewskiego nad filmem trwała kilka lat. Materiały o Stanisławie Staszewskim zbierał od końca lat osiemdziesiątych. z wywiadu >Czy są jeszcze inteligenci

Tata Kazika

scenariusz i reżyseria Jerzy Zalewski, produkcja 1993

przeczytaj >Pod prąd z Jerzym Zalewskim, sylwetka twórcza 

Obejrzyj u nas dokumenty Jerzego Zalewskiego

Filmy

Pod Prąd:


  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Lata PRL, Piosenki, Recenzje, Sylwetki, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Film „Tata Kazika”

  1. emka pisze:

    Kazimierz Staszewski o ojcu: Pisał wiersze i donosy do UB

    – Ojciec był zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie Nowy – powiedział znany muzyk w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy”, w którym podzielił się wynikami własnej kwerendy w archiwach IPN, gdzie szukał dokumentów dotyczących ojca, Stanisława Staszewskiego. Zespół „Kult” Kazimierza Staszewskiego przypomniał teksty Stanisława w latach 90. na płytach „Tata Kazika” i „Tata Kazika 2”. Teraz Kazimierz Staszewski wydaje książkę o ojcu.

    – To głównie charakterystyki ludzi – odpowiada Staszewski o niechlubnym „dorobku” swojego ojca w wywiadzie dla „Do Rzeczy”. – O wujku Marku z naszej rodziny pisał, że był królem pogranicza polsko-czechosłowackiego, jeśli chodzi o przemyt papierosów, ale potem następują wyprowadzenie tematu i uwaga, że jest dobrym prezesem Spółdzielni im. Mariana Buczka – wyjaśnia artysta. – Raportował, co ludzie w Metroprojekcie sądzą na temat podwyżki cen. Donosił, że ktoś się spotyka i gra w brydża.

    Stanisław Staszewski wyjechał na Zachód, gdy Kazimierz miał kilka lat. Lider zespołu „Kult” widział ojca tylko kilka razy w życiu.

    – Był zadeklarowanym komunistą, ale trudno mi oceniać kogoś, kto nie żyje od ponad 40 lat, a współpracował 60 lat temu. Daleki jestem od potępiania jego wyborów – mówi popularny „Kazik” w rozmowie z „Do Rzeczy” – Współpraca trwała od czerwca 1953 r. do grudnia 1954 r. Głównym materiałem są donosy plus skargi oficera prowadzącego, że ojciec nie przyszedł na umówione spotkanie. Był donosicielem takim, jakim był człowiekiem – niepoukładanym. Nie przychodził na spotkania. Nie było nawiązania współpracy ani jej rozwiązania – przynajmniej nie ma takich dokumentów.

    http://rebelya.pl/post/6175/kazimierz-staszewski-o-swoim-ojcu-pisa-wiersze-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.