Dwa życiorysy

Szef oficyny wydawniczej Rytm Marian Kotarski, uważany za opozycjonistę, w rzeczywistości był funkcjonariuszem SB. Pracował w Departamencie II Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i naprawdę nazywał się Marian Pękalski.
Podwójną tożsamość dyrektora Rytmu odkrył historyk Włodzimierz Domagalski.

 

Dwie tożsamości dwa życiorysy

Włodzimierz Domagalski w rozmowie z Dorota Kanią

 

– Już w czasach PRL dochodziły do nas niepokojące sygnały na temat Mariana Kotarskiego, ale dopiero odtajnione akta Instytutu Pamięci Narodowej pokazały jego prawdziwą tożsamość i profesję – mówi nam Włodzimierz Domagalski, który ze swoim odkryciem podzielił się z dziennikarzami „Gazety Polskiej Codziennie” oraz tygodnika „Uważam Rze”.

Marian Kotarski „Tadeo” to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci warszawskiego podziemia. Do stolicy przyjechał ze Szczecina, prawdopodobnie w okresie „karnawału”. Po wprowadzeniu stanu wojennego związał się z Międzyzakładowym Robotniczym Komitetem „Solidarności”, wprowadzony tam przez Sławomira Miastowskiego.

Marian Pękalski urodził się w Szczecinie w 1950 roku. Mając dwadzieścia cztery lata został przyjęty do Służby Bezpieczeństwa i niemal od razu został skierowany do pracy operacyjnej.

„Posiada osiągnięcia na polu pozyskiwania tw (tajnych współpracowników – red) i lk (lokali konspiracyjnych – red.). Samodzielny, o dużym poczuciu odpowiedzialności i trafności ocen. Ambitny. W stosunku do przełożonych zdyscyplinowany, wśród kolegów lubiany. Funkcjonariusz o dużej kulturze osobistej. Aktywnie uczestniczy w życiu społeczno-polityczny,. Członek egzekutywy POP oraz wiceprzewodniczący Koła ZSMP” – pisał w maju 1977 roku pkt Lechosław Bartosiak, przełożony Pękalskiego.

Szczeciński esbek w 1980 roku z bardzo dobrymi wynikami ukończył Wyższą Szkołę Oficerską im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie. Jego praca dyplomowa nosiła tytuł „ Kontrwywiadowcza ochrona polskiej i radzieckiej Marynarki Wojennej w Świnoujściu”.

Rok później otrzymał on dowód osobisty na nazwisko Marian Kotarski, w którym były te same dane osobowe, które miał w rzeczywistości poza jednym – jako Marian Kotarski nigdy nie posługiwał się numerem PESEL.

Na początki lat 80. Kotarski „przeniknął” w struktury Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu „Solidarność”. Było to możliwe dzięki pomocy współpracownika służb specjalnych PRL – Sławomira Miastowskiego, będącego wówczas szefem Komisji zakładowej „Solidarność” w Wytwórni Filmowej „Poltel”. Co ciekawe z tą wytwórnią był związany Lew Rywin, który według znajdujących się w IPN dokumentów był zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Eden”.

Karierę w SB Marian Pękalski vel Kotarski zakończył wraz z upadkiem systemu. 15 czerwca 1990 roku w randze majora odszedł z SB na własna prośbę, do czego pozytywnie przychylił się gen. Czesław Kiszczak, ówczesny szef MSW. Od tej pory pobierał resortowa emeryturę, – oficjalnie funkcjonował jako Marian Kotarski.

Po przejściu na emeryturę Marian Kotarski został dyrektorem wydawnictwa : „Rytm”, które wcześniej nielegalnie działało w podziemiu i które w końcu lat 80. Było nieformalną własnością Kotarskiego. Dziś oficyna, podobnie jak przed laty, specjalizuje się w wydawaniu książek historycznych i patriotycznych, jest także zasilana licznymi dotacjami. Jej dyrektor Marian Pękalski otrzymuje liczne wyróżnienia – m.in. w 2001 roku od ówczesnego ministra obrony narodowej Bronisława Komorowskiego otrzymał medal „ Za zasługi dla obronności kraju”.

Kilka tygodni temu w Galerii Porczyńskich odbyła się promocja książki Krystyny i Grzegorza Łubczyków „Pamięć II. Polscy uchodźcy na Węgrzech 1939-1945”. Na Sali byli obecni posłowie, senatorowie, dyplomaci, przedstawiciele duchowieństwa, kombatanci. Marian Kotarski był bohaterem dnia odbierając liczne gratulacje – napisany z tej okazji list Bronisława Komorowskiego odczytał aktor Olgierd Łukaszewicz.

Właścicielem wszystkich akcji wartego miliony złotych wydawnictwa „Rytm” jest Alicja Pękalska – żona Mariana Kotarskiego. Kamila Pękalska – córka – jest jego prokurentem i sekretarką.

Dorota Kania, Maciej • Marosz Gazeta Polska Codziennie

***

„To gotowy, hollywoodzki scenariusz. Główną postacią jest tu oficer SB, który do dziś żyje pod fikcyjnym,’opozycyjnym’ nazwiskiem” – pisze Włodzimierz Domagalski w najnowszym numerze „Uważam Rze”.

Okazuje się, że sięgającą czasów podziemia solidarnościowego Oficyną Wydawniczą Rytm kieruje były oficer SB, skierowany w 82 roku do rozpracowania struktur podziemnej „Solidarności”.

Faktycznie nazywa się Marian Pękalski i od 1974 r. był funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, od początku służby związany był z cywilnym kontrwywiadem.

W latach 1977-1980 studiował w Wyższej Szkole Oficerskiej im. F. Dzierżyńskiego w Legionowie, którą ukończył z bardzo dobrym wynikiem.

Szybko też awansuje. Już jako porucznik przenosi się ze Szczecina do Warszawy i od czerwca 1980 r. jest najmłodszym inspektorem Wydziału VI w kontrwywiadzie.

W pierwszych miesiącach stanu wojennego w stolicy największe zagrożenie dla władz stanowił Międzyzakładowy Komitet Robotniczy „Solidarność” (MRK”S”). W odróżnieniu od podziemnych władz regionalnych Związku (RKW) MRK”S” był nastawiony na konfrontację z władzami. Zorganizowanie przez tę strukturę niezaależne obchody 1 i 3 maja przyciągnęły tysiące warszawiaków. Do decydującej konfrontacji ulicznej miało dojść w druga rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Działacze MRK”S” i popierający ich członek RKW, twórca radia podziemnego Zbigniew Romaszewski spodziewali się, że tym razem na ulice stolicy wyjdzie od 50 do 100 tys. osób. Rozpoczęły się przygotowania.

M. Pękalski stał się wówczas Marianem Kotarskim. Legitymował się dowodem osobistym na to właśnie nazwisko. Były w nim podane ta sama data i to samo miejsce urodzenia oraz takie samo imię ojca, jak w dowodzie M. Pękalskiego. Nie został natomiast nigdy zarejestrowany w bazie PESEL.

Tak przygotowany, po przyjęciu pseudonimu „Tadeusz”, wnika w struktury MRK”S”, dzięki pomocy innego agenta kontrwywiadu SB Sławomira Miastowskiego, szefa „Solidarności” w Wytwórni Filmowej Poltel. Sam Miastowski przyczynił się do aresztowania Romaszewskiego, ale kosztem swojej dekonspiracji. Zdążył jednak wcześniej umieścić w strukturach MRK”S” „Tadeusza”, choć jego samego również zaczęto podejrzewać o związki z SB, ale sygnały na ten temat zostały zlekceważone.

Kotarski, mając samochód zdobył zaufanie Teodora Klincewicza, szefa Grup Oporu „Solidarni”, jako jego osobisty kierowca i coraz bardziej zgłębiał tajniki GO”S”-ów. Największe sukcesy M.Kotarski odnosił jako podziemy wydawca w stworzonej przez Klincewicza, do dzis istniejącej Oficynie Wydawniczej Rytm, którą faktycznie przejął po konflikcie z Klincewiczem.

Nietrudno przewidzieć, że oficyna nie zanotowała żadnej wpadki, a jej rola stale rosła. Awansuje też Pękalski –  w 84 roku awansuje na kapitana SB, a w 89 r. jest już majorem. W 89 r. zwalnia się ze służby, kierując pismo osobiście do Kiszczaka.

Zostaje „cywilnym” Marianem Kotarskim, szefem, działającej już oficjalnie OW Rytm.

Major Pękalski vel. Kotarski telefonem od dziennikarza tygodnika „Uważam Rze” z propozycją spotkania nie wydaje się być specjalnie zaskoczony. Zapewnia, że chce się spotkać, ale ze względu na sprawy rodzinne nie znajdzie czasu do końca tygodnia. Pytany o swoją przeszłość jako funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa mówi: „To nie jest rozmowa na telefon. Muszę o tym pomyśleć, zastanowić się. To zależy od spraw rodzinnych Proszę o telefon w przyszłym tygodniu”.

Całość w najnowszym wydaniu tygodnika „Uważam Rze” 

za >http://wpolityce.pl/, 18.06.2012 

***

Dla portalu Stefczyk.info informacje o prawdziwym życiorysie Kotarskiego (zaangażowanego w 1982 roku w Międzyzakładowy Robotniczy Komitet „Solidarności”) komentuje były współpracownik MRKS, aresztowany po rozbiciu tej struktury Zbigniew Romaszewski:

Wiele słyszałem o podejrzeniach – i to poważnych – wobec jego osoby. Praktycznie przez całe ostatnie 22 lata. Nigdy jednak nie mieliśmy na ten temat wiedzy. Nie miałem z nim bezpośredniego kontaktu w czasach MRK„S”. Natomiast pamiętam, że związane z nim były jakieś dziwne wpadki, jakieś zachęty do bardziej radykalnej działalności, które mogły dawać do myślenia.

Były marszałek Senatu był zaskoczony, że Kotarski dosłużył się w SB tak wysokiego stopnia oficerskiego.

Skończył aż w stopniu majora? To dlatego mu się tak dobrze to wydawnictwo później rozwinęło. Tego, że był oficerem SB nikt nie wiedział. To była zbyt głęboko utajniona informacja. Natomiast wokół jego osoby pojawiał się szereg zaskakujących pomysłów. Wręcz wstrząsający był jego radykalizm. W pewnym momencie usiłował wprowadzić do MRK„S” broń. Ale oczywiście zostało to natychmiast odrzucone. Wtedy zaczęły rodzić się podejrzenia – o co temu człowiekowi chodzi? To było tuż przed rozbiciem MRK„S” przez SB.

Zapytany, jak w kontekście ujawnionych dziś informacji patrzeć na sukces rynkowy wydawnictwa Rytm, Romaszewski odpowiada:

Pecunia non olet. To zaczyna być naczelne hasło naszych czasów. Obojętne, co się robi, byle pieniądze szły. W poprzednim systemie chodziło zresztą o to samo. Sprawa Kotarskiego jest kolejną, która pokazuje, że łatwiej było urządzić się w tym świecie będąc majorem SB niż np. jak Adam Borowski, zakładając wydawnictwo od samego początku. Adam jakoś przeżył, ale jest daleki od sukcesów i ciągle żyje w zagrożeniu bankructwem.

http://wpolityce.pl/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Historia, III RP, Po 1980, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dwa życiorysy

  1. Marek Zatoń pisze:

    Kierowałem ekipą składaczy (bibuły) w Rytmie. W zasadzie od początku z Teosiem Klincewiczem wiedzieliśmy, że coś jest grane, ale od początku też było wiadomo, że dla „Tadeusza” jest to układ finansowy. Z drugiej strony dopóki był zainteresowany dawało nam to parasol ochronny na naszą działalność. Przynajmniej takie odnosiliśmy wrażenie. W zasadzie wiedział tylko tyle ile musiał wiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.