Nie czekajmy

Joanna i Andrzej Gwiazdowie, legendarni przywódcy „Solidarności”
Nie czekajmy na „odrodzenie moralne”. Nie czekajmy na „zmartwychwstanie ducha Solidarności”. Poczucie solidarności i potrzeba moralna, a także patriotyzm nie powstają na kanapie. Tworzą się wyłącznie w działaniu i ogniu walki.

14 marca 2013 Joanna Gwiazda krytycznym okiem patrzy na transformacje ustrojową w Polsce i prezentuje własny pogląd na to , jak powinno się przeprowadzić reformy gospodarcze.

 

21.02.2013 Andrzej Gwiazda, dzieli się swoją refleksją na temat polskiego społeczeństwa i jego zaangażowania w politykę. Ustosunkowuje się też, między innymi do pytania o rolę Kościoła w Polsce.

 

Andrzej Gwiazda

Nie czekajmy

Pierwsza Solidarność wrócić nie może, bo jej nie ma. Na wezwanie „Bolka” została porzucona przez swoich członków. Tytułowe pytanie jest więc czysto retoryczne, lecz niepozbawione sensu.

Utopie i doktryny

Solidarność powstała w 1980 r., gdy już od przynajmniej 10 lat trwały ściśle tajne przygotowania do odrzucenia ideologii opartej na doktrynie Karola Marksa, czyli do pieriestrojki. Obecnie weszliśmy w fazę upadku ideologii bazującej na doktrynie Miltona Friedmana, zwanej globalizmem lub neoliberalizmem. Pytamy więc, czy społeczeństwo zareaguje podobnie jak w fazie upadku utopii opartej na doktrynie Karola Marksa.

Obie ideologie wydają się skrajnie przeciwstawne, lecz u ich podłoża leżą podobne cele. Zapomnieliśmy już, co Marks pisał otwarcie: ideologia komunizmu i proletariacka rewolucja są narzędziem do zniszczenia struktur państw narodowych i ustanowienia światowego zarządu globalną produkcją. Hasło „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się” było wyrazem doktryny „Proletariat nie ma ojczyzny“.

Friedman wyznaje doktrynę „Kapitał nie ma ojczyzny“, (hasło „Bankierzy wszystkich krajów łączcie się” nie jest używane) oraz „Rządom państw nie wolno ingerować w gospodarkę“, co odbiera państwu jego podstawową funkcję – realizację interesu obywateli.

W sprawie związków zawodowych marksizm i friedmanizm z pozoru też zajmują przeciwstawne stanowiska. Marksizm pojmował związki zawodowe jako „transmisję partii do mas“, czyniąc z nich narzędzie podporządkowane partyjnej oligarchii. Friedmanizm jest jawnym wrogiem związków zawodowych. Nienawiść Friedmana do związków jest przedstawiana jako skutek jego osobistych emocji. Milton był synem dość biednego żydowskiego emigranta, któremu udało się wejść w posiadanie podupadłej fabryczki butów, gdy ta zbankrutowała wskutek strajku pracowników. Lecz wrogość wobec związków zawodowych ma charakter systemowy i osobiste emocje nie mają tu znaczenia. Związki zawodowe są obecnie jedyną organizacją zdolną zablokować dążenia korporacji do niekontrolowanej maksymalizacji zysku.

Związek kontra ruch

Jaką rolę w takiej sytuacji miałaby do odegrania Solidarność? To zależy od odpowiedzi na pytanie: Czym była pierwsza Solidarność? Czy związkiem zawodowym, jak stanowi statut i nazwa, czy „ruchem społecznym“, jak przez 30 lat usiłują nam wmawiać wyznawcy friedmanizmu? Dzisiaj odpowiedź nie jest pewna. 30 lat propagandy wystarczy, by ludziom poprzewracać w głowach.

Jeśli uznamy, że był to „ruch społeczny“, czyli mgławica niesprecyzowanych poglądów i nadziei, to jedyną jego cechą wspólną był bunt przeciwko władzy PZPR-u. Dzisiaj PZPR jest wspomnieniem takim samym jak wspomnienie o „ruchu społecznym“. „Ruch odrodzenia moralnego” wynikał z konieczności walki związkowej i zniknął jak smużka dymu w 1990 r., gdy rządy dusz przejęła druga Solidarność, zbudowana według ideologii Friedmana. Chciwość jest główną cechą, na której teoretycy i praktycy friedmanizmu opierają realizację swojej ideologii. Druga Solidarność bazowała na hasłach: „Pierwszy milion trzeba ukraść” (Jerzy Borowczak), „Polityka nie ma być uczciwa, tylko skuteczna” (Jacek Kuroń), „Przyjęliśmy rolę ochrony rządu przed społeczeństwem” (Karol Modzelewski). Hasła te zostały przyjęte z entuzjazmem, a tym samym „ruch odnowy moralnej” lat 1980–1981 zmienił się w wielki „ruch moralnego upadku” lat 90. Apogeum upadku osiągnął rząd AWS-u, bijąc na głowę pod względem niekompetencji i szkodliwości nawet rządy PO, choć dziś wydaje się to niemożliwe.

W działaniu i ogniu walki

Jeśli uznamy, że Solidarność była związkiem zawodowym, stajemy na twardym gruncie umożliwiającym analizę i prognozy. NSZZ „Solidarność” walczył o interesy pracowników z jedynym pracodawcą: PRL-em – systemem komunistycznym. Pozwoliło to lansować tezę, że Solidarność była „ruchem antykomunistycznym“, a zatem gdy komunizm sam się odwołał, walka o prawa pracowników straciła sens, gdyż nowi właściciele komunistami już nie są.

20 lat praktyki III RP przekonało nas, że właściciele prywatni są znacznie bardziej efektywni i innowacyjni w metodach wyzysku niż ich marksistowscy poprzednicy. Dziś jasne jest, że musimy zbudować od nowa front związkowy. Będzie to trudne pod rządami PO – partii służącej interesom finansowych oligarchów – ale możliwe. Musimy zaczynać tak, jak robiliśmy to za cara Aleksandra I i za I sekretarza Gierka. Od małych grup dyskutujących o metodach walki i pomagających kolegom z marketów i małych warsztatów, kolegom zmuszonym do pracy na śmieciowych umowach. Grup, które mogłyby reprezentować tych, którzy nie mogą założyć związku zawodowego w swoim miejscu pracy, zagrożeni zwolnieniem. Rolę taką powinny przejąć duże centrale, które przez 20 lat uchylały się od tego solidarnego obowiązku, ale wobec upadku ideologii oligarchów być może poszukają poparcia u gnębionych kolegów.

Nie czekajmy na „odrodzenie moralne“. Nie czekajmy na „zmartwychwstanie ducha Solidarności“.
Poczucie solidarności i potrzeba moralna, a także patriotyzm nie powstają na kanapie.
Tworzą się wyłącznie w działaniu i ogniu walki. Są w Polsce tysiące ludzi wiernych pierwszej Solidarności.

13.06.2012, Gazeta Polska Codziennie
fot. Michal Kolyga / Gazeta Polska

Joanna i Andrzej Gwiazdowie, legendarni przywódcy „Solidarności” w programie Jerzego Zalewskiego Pod Prąd

http://youtu.be/JaL5pW3qqrg

 

Joanna Duda-Gwiazda o sobie

Urodziłam się 11 października 1939 roku w Krzemieńcu na Ukrainie. Tu, w Liceum Krzemienieckim, ojciec dostał wreszcie stałą państwową posadę. Mój tato był przyrodnikiem i nauczył mnie szacunku do natury. Mama, zajęta karmieniem swoich wiecznie głodnych mięsożernych pisklaków, do przyrody miała stosunek użytkowy. Teoretycznie była gotowa nawet zabić kurę.

W czasie wojny, uciekając przed coraz to innymi czystkami etnicznymi, rodzice schronili się w górach pod Przełęczą Dukielską. Wpadliśmy jak z deszczu pod rynnę, ponieważ wkrótce zaczęły się zacięte walki o przełęcz. Graliśmy tam codziennie w niemiecko-rosyjską ruletkę, to znaczy codziennie zgadywaliśmy kto do nas strzela i czyje bomby w nas nie trafiają. Kiedyś na wiejskiej drodze obsadzonej drzewami polował na mnie niemiecki samolot. Kiedy zaczął strzelać, skoczyłam za drzewa na pole. Zawrócił, leciał wzdłuż pola i strzelał, ale ja przebiegłam drogę i schowałam się już za drzewami na drugim polu. Byłam niezwykle szczęśliwa, że ten wielki, mądry samolot mogę wodzić za nos. Wierzyłam, że nigdy mnie nie dopadnie, ale już nie próbował więcej i odleciał. Od tego czasu do życia potrzebuję wysokiego poziomu adrenaliny. Może dlatego przeciwstawiam się władzy, ciągnie mnie w góry i na morze, chociaż lubię życie uporządkowane i nie jestem specjalnie odważna.

Studia skończyłam na Politechnice Gdańskiej, na wydziale budowy okrętów. Moja specjalność to maszyny i siłownie okrętowe. Zawsze pracowałam w swoim zawodzie, ciężko i za marne grosze, ale zazwyczaj robiłam to, co lubię. Moje życie zawodowe oceniam jako bardzo udane. Życie rodzinne również. Wyszłam za mąż za Andrzeja Gwiazdę, interesującego mężczyznę, przy którym nie nudziłam się ani jednej minuty.

Po przyłączeniu się do opozycji demokratycznej w 1976 roku (powstał wówczas Komitet Obrony Robotników) odkryłam w sobie pasje dziennikarską. Za artykuły i redagowanie Robotnika Wybrzeża, Skorpiona i Poza Układem powinna była dostać nagrodę Pulitzera, a odsiedziałam zaledwie siedem miesięcy. W wyborach 1933 roku rodacy, lekceważąc naszą propozycję zorganizowania się w niezależne komitety wyborców, zwolnili mnie z obowiązku przebijania głową muru. Poza Układem wydawałam jeszcze do 1997. W marcu 1999 skończyłam ciekawy temat pacy zawodowej. Od 1 stycznia 2000 jestem na emeryturze, bez żadnych już zobowiązań. Zawsze w życiu miałam dużo szczęścia.

Z książki: Joanna Duda-Gwiazda, „Polska wyprawa na Księżyc”

 

Andrzej Gwiazda

Urodzony 14.04.1935r. w Pińczowie. W roku 1940 wywieziony z rodziną na Syberię (ojciec w tym czasie przebywał w oflagu). Po powrocie do Polski, w roku 1946, rodzice osiedlili sie najpierw w Chorzowie, a następnie – już na stałe, w Gdańsku. Świadectwo dojrzałości uzyskał w liceum w Nowym Porcie, wcześniej wielokrotnie zmieniając szkoły wskutek kolizji ze stalinowskim modelem edukacji – nigdy np. nie pozwolił zapisać się do ZMP. Podobne problemy miał na uczelni, skąd relegowano go i wcielono do wojska – dopiero październikowy przełom w roku 1956 pozwolił mu wrócić na studia. Absolwent Politechniki Gdańskiej – inżynier elektronik, po uzyskaniu dyplomu pracował jako asystent na uczelni. Był czynnym uczestnikiem tzw. wypadków marcowych, jak i późniejszych tragicznych wydarzeń grudniowych. Usunięty z Politechniki w roku 1973 podjął pracę w Gdańskim ‚Elmorze’, gdzie – nie licząc dłuższych przerw wynikających z historycznych ‚zawirowań’ – pracuje po dzień dzisiejszy. Od roku 1976 wraz z żoną Joanną stali się jednymi z najaktywniejszych działaczy opozycji demokratycznej, a w 1978r. współzałożycielami Wolnych Związków Zawodowych. Po strajku sierpniowym Andrzej Gwiazda wybrany został wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ ‚Solidarność’. W grudniu 1981 roku najpierw internowany w Białołęce, a następnie oskarżony w tzw. procesie ‚jedenastu’ przebywał w Areszcie Śledczym na Mokotowie do lipca 1984.

Ponownie aresztowany na pięć miesięcy w grudniu 1984. W roku 1989 wystąpił przeciwko zdradzie ‚okrągłego stołu’ i sposobowi ‚reaktywowania’ ‚Solidarności’, łamiącego podstawowe założenia tej organizacji. W momencie, gdy większość społeczeństwa uznała walkę o demokrację za zakończoną, Andrzej Gwiazda zadecydował się zacząć niejako wszystko ‚od początku’.

W roku 1989 znów zainicjował powstanie Wolnych Związków Zawodowych.

Andrzej Gwiazda ma gruntowną wiedzę w wielu dziedzinach (ostatnio wybrany przez załogę Elmoru do Rady Nadzorczej zdał państwowy egzamin Ministerstwa Przekształceń Własnościowych). Jego umiejętność przewidywania sytuacji politycznej i gospodarczej to nie tylko wiedza i talent, również nieustanna praca. Konsekwencja w głoszeniu niepopularnych prognoz politycznych, odporność na próby przekupstwa władzą i stanowskami pozwoliły Andrzejowi Gwieździe zachować autorytet i popularność mimo szczelnej cenzury i policyjnych metod zwalczania jego politycznej działalności. Nie sposób opowiedzieć w kilku słowach o Andrzeju Gwieździe. Pełniejszy obraz można znaleźć w książce Wiesławy Kwiatkowskiej pt. ‚Gwiazda, miałeś rację’.

3 maja 2006 roku odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Orderem Orła Białego.

http://andrzejgwiazda.pl/index.html

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Nie czekajmy

  1. Jerzy pisze:

    Trzeba nie tylko wzorców ale ludzi czynu. Chcąc doprowadzić do oczyszczenia tej stajni Augiasza trzeba herosów walki i pracy. Teraz klika i klaka rządzą niepodzielnie i trudno oderwać ich od stołków i „kręcenia lodów”. Połowa z nich to ludzie z pod hasła:”ojciec w partii ,ojciec w ORMO , a ja jestem za Platformą”. Bronić się będą sztuczkami nie tylko prawnymi. To urodzeni matacze i swołocz. I tylko bezwzględna walka całego zdrowego społeczeństwa może to draństwo sprowadzić tam gdzie ich miejsce -na śmietnik polityczny i niebyt historyczny.

  2. CIOCIABABCIA pisze:

    “Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość” Michael Ellner

    Dlaczego Generał Petelicki nie żyje?Dlaczego w ostatnich latach co kilka miesięcy ginie ktoś istotny ze świata polityki, armii, rządu. Dlaczego obserwujemy ten proces właśnie teraz? Ten artykuł powinien odpowiedzieć na większość tego typu pytań…

    Przejęcie kraju. Jak to działa?

    Model dezintegracji krajów wg podręczników KGB jest bardzo skutecznym narzędziem pozwalającym na przejmowanie kontroli nad krajami. Techniki te były używane na całym świecie z dużym powodzeniem. Zapoznanie się z tym modelem pozwala na świadomą ocenę stanu w jakim się znajduje nie tylko nasz kraj ale i każdy inny, oraz ocenić podatność krajów na rewolucję. Jest to bardzo istotne zagadnienie, ponieważ globaliści wykorzystują dokładnie ten sam model w dezintegrowaniu państw narodowych w jeden globalny system.

    Ponad 80% funduszy na obalanie krajów nie jest skierowana na bezpośrednie działania militarne. Klasyczne szpiegostwo, rewolucje, militarne ofensywy zajmują jedynie około 15-20% budżetu. Największe środki idą na destabilizację kraju, przygotowanie gruntu pod rewolucję i zmianę władzy.

    Sun Tzu 2500 lat temu pisał, że aby zaimplementować jakąkolwiek politykę, jest najmniej efektywnym robienie tego za pomocą militarnych rozwiązań. Najwyższą formą sztuki wojennej jest brak jakichkolwiek otwartych działań militarnych/wojen. Sztuką jest przejąć wszystko co przedstawia realną wartość w kraju, oraz doprowadzenie do momentu, w którym percepcja rzeczywistości podbijanego narodu jest tak wypaczona, że nie jest on w stanie rozpoznać wroga jako wroga. Co więcej cywilizacja, sposób życia, etc wroga jest odbierany jako pozytywna alternatywa dla istniejącego systemu. Jeżeli sabotaż jest skuteczny na takim poziomie wtenczas podbijany naród dobrowolnie poddaje się bez ani jednego wystrzału.

    Cały proces dezintegracji jest dobrze widoczny gołym okiem, zmiany zachodzące w społeczeństwie są bezpośrednio odczuwalne przez większość społeczeństwa. Sabotażyści w tym systemie nie wysadzają mostów czy domów, nie zabijają ludzi itd. Sabotażystą może być student, aktor, reżyser, dziennikarz etc.

    Aby proces infiltracji czy sabotażu miał możliwość zaistnieć państwo musi być państwem otwartym. Musi być otwarte na masową manipulację z zewnątrz. Państwa takie jak Japonia 100 lat temu czy blok komunistyczny były społecznościami zamkniętymi. Miały zamknięte granice dla zachodnich gazet, filmów, radia, towarów itd. Cel takiego zamknięcia był jeden, tj utrzymanie status quo, utrzymanie kultury, utrzymanie porządku publicznego.

    Tak więc musi być uruchomiony schemat Nadawca -> Odbiorca. Globaliści proces ten utrzymują głównie poprzez fundacje na rzecz „wolności” (np. Fundacje G. Sorosa „for Open society”, patrz Fundacja Batorego).
    To pozwala na rozpoczęcie działań: …
    więcej:
    http://www.wis.org.pl/forum/viewtopic.php?f=137&t=71&start=520

  3. Szaleniwiec pisze:

    Cześć i chwała Państwu Gwiazdom! Niemniej, Pan Andrzej mija się z prawdą- model gospodarczy zwany globalizmem czy neoliberalizmem jest keynsowski. Model Friedmana, został na krótką chwilę i metę wprowadzony przez Reagana i Thatcher, co spowodowało znaczną poprawę bytowania klasy średniej. Wolność gospodarcza i odpowiedzialność osobista jedynym sposobem na bezkrwawe wyjście z marazmu.

  4. emka pisze:

    Andrzej Gwiazda laureatem nagrody im. Lecha Kaczyńskiego. Prezydent Duda: „Obaj byli nieznośnie uparci w dążeniu do sprawiedliwej Polski”
    RELACJA:
    http://wpolityce.pl/polityka/330964-nasza-relacja-andrzej-gwiazda-laureatem-nagrody-im-lecha-kaczynskiego-prezydent-duda-obaj-byli-nieznosnie-uparci-w-dazeniu-do-sprawiedliwej-polski

  5. emka pisze:

    Andrzej Gwiazda laureatem nagrody im. świętego Grzegorza Wielkiego #Gala25leciaGazetyPolskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.