Zmarł skatowany przez milicjantów. Śledztwo umorzono

Miał 19 lat. Pisał wiersze i zapowiadał się na dobrego poetę. 12 maja 1983 roku Grzegorz Przemyk został skatowany przez milicjantów. Zmarł dwa dni później. Sprawy nie dało się tak łatwo przykryć. Był synem Barbary Sadowskiej, poetki i działaczki Prymasowskiego Komitetu Pomocy, która nękana przez SB słyszała: „Proszę pamiętać, że ma pani syna”.

NA STRONACH:
strona [2] Aleksander Ścios, Dokumenty zbrodni
strona [3] Śledztwo umorzono

Leszek Długosz, Mozaika bolesna

 

Wiersz z tomiku: W dniu, w którym przyjdziesz po mnie…

Grzegorz Przemyk

jeśli przyjdziesz

W dniu w którym przyjdziesz po mnie
Nie umyję zębów
Nie będę musiał także zmieniać ubrania
Tylko buty włożę
Na długą drogę
Najpierw pokażesz mi słońce
Wyciągniemy do niego dłonie
I nasze postacie zostaną tak
A my pójdziemy dalej
Potem pokażesz mi wodę
Napijemy się Jej
Schylone postacie zostaną tak
A my pójdziemy dalej
Rajskie jabłka
Co głód cudownie zaspokajają i radość czułą przynoszą
W cieniu drzew jeść będziemy
Żadnego węża nie będzie
Zostaną pod drzewami przytulone mocno postacie
A my weźmiemy trochę owoców na drogę
I pójdziemy dalej
Ludzi mi nie pokażesz nie możesz
A tych co możesz nie chcesz czy nie potrafisz
Gdy zapadnie noc księżycowa i gwieździsta
Zaprowadzisz mnie na miejsce
Gdzie bije serce Ziemi
Wsłuchane sylwetki przytulą twarz do niej
Zostaną
A my pójdziemy w kierunku ogromnej skały
Powoli wspinać się będziemy
A gdy osiągniemy szczyt
Zobaczysz miliony spadających czy wznoszących się gwiazd
Lecz nie będziemy mieli żadnych życzeń
Staniemy na skraju i nie patrząc na siebie skoczymy
Nasze cienie zostaną – może zawrócą
A my lecieć będziemy frunąć gdzieś
Jeśli przyjdziesz…

 

Marta Tychmanowicz

Polityczne morderstwo Grzegorza Przemyka na komisariacie milicji

14 maja 1983 roku – skatowany przez funkcjonariuszy milicji – zmarł Grzegorz Przemyk. Miał niespełna 19 lat. Był synem znanej poetki opozycyjnej Barbary Sadowskiej, która – złamana śmiercią jedynego syna – zmarła trzy lata później. W lipcu 2010 roku Sąd Najwyższy ostatecznie uznał, że sprawa jest przedawniona. Milicjanci oraz ich zwierzchnicy winni śmierci Grzegorza Przemyka nie zostaną już pociągnięci do odpowiedzialności.

W czwartek 12 maja 1983 roku po napisaniu egzaminów maturalnych z polskiego i historii Grzegorz Przemyk wybrał się wraz z kolegami na Plac Zamkowy w Warszawie. Ich rozbawienie zwróciło uwagę milicjantów, którzy od razu wylegitymowali młodych mężczyzn. Grzegorz Przemyk na pytanie o dowód osobisty, odpowiedział, iż po zawieszeniu stanu wojennego, nie ma już obowiązku noszenia przy sobie dokumentów. Krnąbrnego chłopaka milicjanci postanowili zabrać na pobliski komisariat przy ulicy Jezuickiej – do milicyjnej nysy dobrowolnie wsiada też, nie chcąc zostawiać kolegi samego, Cezary Filozof (jedyny świadek późniejszego skatowania Przemyka).

Na komisariacie milicjanci ponownie pytają o dokumenty, jeden z funkcjonariuszy wyciąga pałkę. Wysoki i szczupły Przemyk zrywając się gwałtownie z krzesła, chwyta za nią, chcąc uniknąć pobicia. Niestety to tylko jeszcze bardziej rozsierdza milicjantów – rozpoczyna się bestialskie bicie zatrzymanego. Bije trzech młodych funkcjonariuszy, niewiele starszych od Przemyka. Czwarty, obserwując całe zajście z dyżurki, wydaje im tylko polecenie: “Bijcie tak, żeby nie było śladów…”.

Przeraźliwe krzyki, wręcz wycie, bitego maturzysty słychać nawet na zewnątrz komisariatu. Biją go po plecach, nerkach, karku. Zadają ciosy milicyjnymi pałkami, pięściami, łokciami, a nawet – leżącego już na podłodze – kopią. Kiedy milicjanci orientują się, że chłopak nie opuści komisariatu o własnych siłach wzywają karetkę pogotowia, informując dyspozytora, że jest u nich “psychiczny”. Pobitego muszą wręcz zanieść do karetki – sanitariusz Jacek Szyzdek oraz kierowca Michał Wysocki. Sierżant milicji informuje ich, że zatrzymany może być narkomanem i że nie ma przy sobie żadnych dokumentów.

Na pogotowiu ratunkowym przy ulicy Hożej Grzegorz Przemyk słabnie, osuwa się na ziemię, nie ma z nim kontaktu, nie zostaje jednak przebadany przez lekarza internistę. Dyżurny lekarz psychiatra wydaje skierowanie do szpitala psychiatrycznego. Matka prosi o wypisanie syna do domu. Choć mieszkają blisko, w wieżowcu na Hibnera (dziś ul. Zgoda), Przemyka trzeba wnieść do mieszkania na noszach. Następnego dnia rano zaniepokojona stanem syna Barbara Sadowska wzywa pogotowie. Lekarz, stwierdzając bóle brzucha, zaleca silny zastrzyk przeciwbólowy. Jeszcze tego samego dnia wezwana lekarka rejonowa natychmiast dzwoni po karetkę reanimacyjną, która zawozi nieprzytomnego do szpitala na Solcu. W piątek 13 maja pod wieczór rozpoczyna się operacja, która trwa aż do rana. Lekarze operujący porównują stan organów wewnętrznych pobitego do organów człowieka przejechanego przez samochód. Grzegorz Przemyk zapada w stan śmierci klinicznej. Nie udaje się reanimacja. Umiera w sobotę 14 maja 1983 roku. Za trzy dni skończyłby 19 lat. Do trumny matka wkłada jego ulubiony chlebak odziedziczony po Edwardzie Stachurze oraz górskie buty na ostatnią drogę.

Kilka dni później odbywa się msza pożegnalna w kościele św. Stanisława Kostki. W drodze na Cmentarz Powązkowski odprowadza Przemyka ok. 60 tysięcy, a wg niektórych nawet 100 tysięcy, osób.

Za trumną syna podąża Barbara Sadowska podtrzymywana przez ks. Jerzego Popiełuszkę. Jest to pierwsza tak duża manifestacja od czasu wprowadzenia stanu wojennego – większość zebranych idzie w całkowitej ciszy, z symbolicznie uniesionymi w górę dłońmi ze znakiem V.

Przed pogrzebem i w jego trakcie dochodzi do incydentów dokonywanych przez tzw. nieznanych sprawców – sprzed XVII Liceum im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego, do którego chodził Przemyk, notorycznie zrywane są żałobne czarne flagi; zaś na samym pogrzebie po wzruszającej mowie pożegnalnej klasowej wychowawczyni, ktoś wyrywa i kradnie jej torebkę z wygłoszonym tekstem.

Śmierć Grzegorza Przemyka od początku rozpatrywana jest w kategoriach politycznych zarówno przez środowiska opozycyjne jak i PRL-owskie władze. Jego matka – Barbara Sadowska – jest znaną działaczką Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Była kilkakrotnie aresztowana, stale inwigiluje ją SB. Kilka dni przed zatrzymaniem syna (3 maja 1983) zostaje pobita podczas szturmu funkcjonariuszy MSW na siedzibę komitetu w klasztorze franciszkanek na Piwnej – to wówczas “nieznani sprawcy” grożą jej, że następnym razem “zatłuką jej syna”. Na zdjęciach z pogrzebu Przemyka widać, że wciąż jeszcze ma zabandażowane palce prawej ręki.

Dziesięć dni po pogrzebie Przemyka gen. Czesław Kiszczak zaprasza na spotkanie do MSW przedstawicieli liceum im. Frycza-Modrzewskiego – rada pedagogiczna oraz komitet rodzicielski w liście wysłanym kilka dni wcześniej, obawiając się o zdrowie i dalsze losy młodzieży, domagają się od władz pilnego i rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Podczas spotkania Kiszczak perfidnie pyta, wg wspomnień dyrektora liceum, “dlaczego nie dopuszczamy takiej możliwości, że Grzegorz Przemyk został zabity przez przyjaciół politycznych jego matki, żeby w ten sposób dokonać prowokacji wobec aktualnych władz?”. Jednak to dopiero początek misternej gry operacyjnej, jaką podejmą służby bezpieczeństwa wraz z milicją, by chronić swoich funkcjonariuszy.

Powstaje specjalna grupa operacyjno-śledcza, która ma ukryć kompromitującą milicję prawdę – zwieńczeniem jej żmudnych, zakrojonych na ogromną skalę prowokacji jest wybór kierowcy karetki i sanitariusza na sprawców pobicia. Ci zostają wkrótce aresztowani. Wielokrotnie przesłuchiwani, psychicznie nękani, doprowadzani są przez śledczych do granic wytrzymałości. Kierowca karetki podejmuje dwie próby samobójcze oraz protestacyjną głodówkę. Jest szantażowany – funkcjonariusze grożą mu śmiercią najbliższych. U kresu wytrzymałości psychicznej zgadza się podpisać pod wymuszonymi zeznaniami. W lipcu 1984 roku sąd – pomimo zeznań lekarzy i pielęgniarek szpitala na Solcu, którzy zeznawali, że Przemyk na pytanie “co się stało”, odpowiadał, iż “został pobity na komisariacie MO” – ogłasza sanitariusza i kierowcę winnymi użycia przemocy wobec pacjenta i skazuje ich na 2,5 roku więzienia. Milicjanci z komisariatu na Jezuickiej zostają uniewinnieni. Matka Grzegorza Przemyka odmawia udziału w tym procesie, rozpoznając prowokację oraz misternie sfingowane dowody. Nad pomyślnym przebiegiem całej operacji czuwał gen. Kiszczak, który finansowymi nagrodami wyróżnił swoich “podopiecznych” zaangażowanych w tę sądowo-milicyjną manipulację.

19 października 1984 roku tragiczną śmiercią – również z rąk funkcjonariusz państwowych (oficerów MSW) – ginie ks. Jerzy Popiełuszko. Jedyna podpora złamanej śmiercią syna Barbary Sadowskiej. Jej bliska przyjaciółka – Ligia Grabowska-Urniaż – wspominała: “Śmierć ks. Jerzego odebrała ostatnią kotwicę jej życia. Rozwinęły się choroby, z którymi walczyła wcześniej siłą woli. (…) Basia załamała się zupełnie. Zachorowała na płuca, wykryto raka”. Zmarła 1 października 1986 roku. Została pochowana w jednym grobie razem z synem.

Dopiero po upadku systemu komunistycznego, w roku 1990, niesłusznie oskarżeni o śmierć Grzegorza Przemyka zostali oczyszczeni z zarzutów. Wznowiono za to postępowania wobec funkcjonariuszy milicji – Arkadiusza Denkiewicza i Ireneusza Kościuka oraz płk. Kazimierza Otłowskiego. Jak pisze Antoni Zambrowski, obserwator procesów w sprawie śmierci Przemyka, “nie wiadomo dlaczego prokuratura ograniczyła się jedynie do oskarżania tych trzech osób wybranych ze znacznie liczniejszego grona uwikłanych w ten mord”. W 1997 roku Denkiewicza skazano na 4 lata, jednak karę obniżono o połowę na mocy amnestii, w więzieniu nie spędził on jednak nawet dnia, wg psychiatrów zmiany w psychice uniemożliwiały mu odbycie kary (to on kazał bić bez pozostawienia śladów). Otłowskiego skazano na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata (za mataczenie i udział w próbie zniszczenia akt operacyjnych), Kościuka zaś uniewinniono (z braku dostatecznych dowodów).

W sumie Ireneusza Kościuka sądzono kilkakrotnie – cztery razy był uniewinniany, jednak sądy wyższej instancji odsyłały sprawę do ponownego rozpatrzenia. W maju 2008 roku Sąd Odwoławczy nie miał wątpliwości, iż Kościuk był jednym z trzech oprawców Grzegorza Przemyka – skazano go na 8 lat, jednak Sąd Apelacyjny przychylił się do wniosku obrony, wnoszącej o umorzenie sprawy, która właśnie uległa przedawnieniu. Nic też nie dał wniosek ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego (w lutym 2010) o kasację tego ostatniego wyroku. Sąd Najwyższy oddalił wniosek ministra jako bezzasadny. Sąd Najwyższy przyznał jednocześnie, iż ta sprawa jest porażką polskiego wymiaru sprawiedliwości, że matactwa milicji i służb bezpieczeństwa były tak misternie przygotowane, że nawet po latach okazały się skuteczne.

Sprawcy śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka wciąż przebywają na wolności.

Dziś, w 29. rocznicę jego aresztowania i pobicia, na budynku przy ulicy Jezuickiej 1/3 w obecności Leopolda Przemyka (ojca Grzegorza), Michała Wysockiego (kierowcy karetki) oraz Hanny Gronkiewicz-Waltz (prezydent Warszawy) zostanie odsłonięta tablica upamiętniająca tamte wydarzenia.

http://wiadomosci.wp.pl/

zobacz >ODSŁONIĘCIE TABLICY

Pogrzeb – poprowadzony przez ks. Jerzego Popiełuszkę – odbył się 19 maja 1983 roku. Zgromadził tłumy i stał się wielką manifestacją przeciw władzy komunistycznej.

Takie, ręcznie robione, nekrologi były w Warszawie

ks. Jerzy Popiełuszko z matką Barbarą Sadowską przy grobie Przemyka

Jest pochowany na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim w kwaterze 100

***

Bo wiesz tam
na innej
Ziemi
tej samej
upadł ranny narzeczony
przygniótł go karabin
i zdziwienie wielkie
w blednącym spojrzeniu
półotwartych ustach
bo ziemia roztańczona
wciąż wpada mu
w ramiona
gdy unieść się próbuje
Co mi powiesz na pożegnanie
roztańczona Ziemio
może kwiat kojący
albo czyjąś twarz
lub jej oczy same
w czyjejś nocy świecące
jeśli rzekę
to tam kobietę
i pijące wodę zwierzę
Dzś na tobie innej
tej samej
upadł ranny narzeczony
przygniótł go karabin
może to był syn
a może sen

/wiersz z tomiku: W dniu, w którym przyjdziesz po mnie…/

W 2008 roku Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Grzegorza Przemyka Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta.

DALEJ

strona [2] Aleksander Ścios, Dokumenty zbrodni
strona [3] Śledztwo umorzono

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, III RP, Po 1980, Wiersze, Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Zmarł skatowany przez milicjantów. Śledztwo umorzono

  1. robert pisze:

    no cóż dalej żyjemy w państwie milicyjnym bo dalej młodzi ludzie są mordowani tak jak w tym przypadku-http://nk.pl/#profile/17379167/gallery#!q?album=4&photoviewer=[18118977,351] współczucia dla rodziny Przemka a sprawców do wiezienia byc prawem to być ponad nim zamiast te prawo reprezentować lamia je

  2. kolomyja pisze:

    To polska „demokracja” broniona palkami zbirow Kiszczaka i Jaruzelskiego

  3. emka pisze:

    Wznowić śledztwo
    Ojciec śmiertelnie pobitego w 1983r. przez milicję Grzegorza Przemyka, jego przyjaciel i znany adwokat walczą przed sądem o wznowienie umorzonego w 2012 r. śledztwa IPN w sprawie utrudniania wyjaśnienia tej jednej z najgłośniejszych zbrodni aparatu władzy PRL. Wczorajsze posiedzenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w tej sprawie odroczono bezterminowo. Przyczyną było niepowiadomienie o posiedzeniu wszystkich pokrzywdzonych oraz podejrzanych.
    http://www.naszdziennik.pl/wp/27565

  4. Majka S. pisze:

    Kolejny tragiczny w swej wymowie, a zarazem bardzo irytujący przykład działania wymiaru niesprawiedliwości.

  5. emka pisze:

    wPolityce.pl
    […]
    W 30 lat później posłowie PiS proponują uczczenie pamięci Grzegorza Przemyka sejmową uchwałą. Na razie los tego projektu jest nierozstrzygnięty. Ale poseł Iwina Śledzińska-Katarasińska z PO zasugerowała autorom skrócenie i złagodzenie tekstu uchwały. Na czym ma to złagodzenie polegać – nie wiadomo.
    Sprawa przesądzi się na najbliższym posiedzeniu Sejmu na początku nadchodzącego tygodnia. Przedstawiamy tekst projektu uchwały. Niech czytelnicy sami osądzą, czy jest on za długi i zbyt surowy wobec tamtej władzy. Przypomnijmy, że po śmierci maturzysty na polecenie „człowieka honoru” Czesława Kiszczaka zacierano ślady, a nawet tak preparowano dowody aby rzucić podejrzenie na personel karetki pogotowia ratunkowego. Z tego powodu postawiono przed sądem sanitariuszy, a także aresztowano i trzymano przez kilka miesięcy w zamknięciu lekarkę pogotowia – próbowano ją wplątać w podobną historię.

    Projekt
    Uchwała
    Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
    z dnia …….. 2013 r.
    oddająca hołd Grzegorzowi Przemykowi i najwyższej ofierze życia, jaką złożył na ołtarzu walki o wolną i niepodległą Ojczyznę
    30 lat temu – 12 maja 1983 roku funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej zatrzymali warszawskiego maturzystę, młodego poetę Grzegorza Przemyka. W komisariacie przy ul. Jezuickiej na warszawskiej Starówce został skatowany przez milicjantów i zomowców. Po dwóch dniach zmarł w szpitalu.
    Mimo oczywistej odpowiedzialności funkcjonariuszy Milicji i ZOMO za tę odrażającą zbrodnię komunistyczne władze PRL zaangażowały cały aparat państwowy do zatuszowania i zatarcia jej śladów. Na polecenie najwyższych władz partyjnych i państwowych fabrykowano dowody mające obciążać winą za śmierć Grzegorza Przemyka sanitariuszy pogotowia ratunkowego, zaś ukrywano te, które wskazywały na milicjantów jako winnych śmierci maturzysty.
    Sprawcy mordu na Grzegorzu Przemyku uniknęli odpowiedzialności. Także po odzyskaniu niepodległości władze publiczne nie wykazały wystarczającej determinacji, aby winnych zabójstwa Grzegorza Przemyka osądzić i ukarać.
    Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd Grzegorzowi Przemykowi i najwyższej ofierze życia, jaką złożył na ołtarzu walki o wolną i niepodległą Ojczyznę. Wspominamy także Jego matkę – Barbarę Sadowską, zmarłą przedwcześnie działaczkę opozycji demokratycznej, która nie doczekała niestety wolnej Polski i pełnego wyjaśnienia sprawy śmierci swojego syna.
    Sejm Rzeczypospolitej Polskiej potępia bezpośrednich sprawców tego politycznego mordu oraz przywódców PZPR, którzy nie pozwolili na ukaranie zbrodniarzy i rzucili oskarżenia na niewinnych ludzi.
    Apelujemy do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, aby zabójcy Grzegorza Przemyka oraz ich poplecznicy z kierownictwa partyjno – państwowego zostali wreszcie osądzeni i ukarani.
    Po 30 latach od swojej tragicznej śmierci Grzegorz Przemyk zajmuje należne mu miejsce w historii zmagań o wolną i niepodległą Polskę. Jego ofiara, choć tak wcześnie przerwała życie, które ledwie się rozpoczynało, nie poszła na marne. Rzeczypospolita nigdy Mu tego nie zapomni. Cześć Jego pamięci.
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/53390-jaka-sejmowa-uchwala-powinna-uczcic-pamiec-maturzysty-zamordowanego-przez-policje-w-30-rocznice-smiertelnego-pobicia-grzegorza-przemyka

  6. Majka S. pisze:

    Pani Katarasińska już kilkakrotnie zademonstrowała swoją sympatię dla rządzących w minionej, komunistycznej epoce. To jednak, czego domaga się w związku z uchwałą potępiającą działania morderców Grzegorza Przemyka, jest szokujące, bo przecież prawda to nie manekin, który można ubierać w „łagodniejsze i krótsze ubranko”.

  7. emka pisze:

    Wieczna hańba dla SLD.
    Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wyraża skrajne oburzenie haniebną, antypolską postawą posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy zablokowali przyjęcie przez Sejm RP uchwały w rocznicę śmierci pobitego 30 lat temu przez funkcjonariuszy komunistycznego reżimu PRL warszawskiego maturzysty Grzegorza Przemyka.

    Politycy SLD nie po raz pierwszy dali dowód swojej wrogości do racji stanu niepodległej Rzeczypospolitej oraz dobitnie zaświadczyli, że są nieodrodnymi spadkobiercami ideowymi sowieckich zdrajców, rządzących z nadania Moskwy zniewoloną po 1944 roku Polską. Cynicznie wykazali też, iż obce są im uczucia patriotyczne, z satysfakcją i z pełnym zrozumieniem akceptują natomiast morderstwa dokonywane przez komunistycznych oprawców na ludziach walczących o wolność Ojczyzny.
    Dzisiejszy sprzeciw wobec uchwały oddającej cześć jednemu z bestialsko zamordowanych przez ich poprzedników młodych Polaków powinien skutkować dla tej formacji politycznej wieczną hańbą.
    Kraków, 14 maja 2013

    Rzecznik POKiN dr Jerzy Bukowski
    http://wpolityce.pl/dzienniki/

  8. emka pisze:

    19 maja /niedziela/ Marcin Styczeń zaśpiewa poezję Grzegorza Przemyka i Barbary Sadowskiej. Koncert pamięci odbędzie się o godz. 19 w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. SZCZEGÓŁY TUTAJ
    „Jestem porażony, że osiemnastoletni chłopak mógł mieć taką głębię i taki talent”. WYWIAD

  9. emka pisze:

    Sąd utrzymał umorzenie.
    Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia oddalił zażalenia na umorzenie śledztwa złożone m.in. przez ojca Przemyka – Leopolda, przyjaciela maturzysty i świadka bicia go przez milicję – Cezarego F. oraz dawnego adwokata matki Przemyka – mec. Macieja Bednarkiewicza. IPN wnosił o utrzymanie decyzji o umorzeniu.
    Z powodu przedawnienia karalności, ale przy uznaniu przestępstwa, pion śledczy IPN w 2012 r. umorzył postępowanie w kwestii utrudniania w latach 1983-1984 śledztwa w sprawie jednej z najgłośniejszych zbrodni aparatu władzy PRL.
    Wcześniej zarzuty utrudniania tego śledztwa usłyszały 22 osoby, w tym b. szef MSW Czesław Kiszczak oraz funkcjonariusze SB i MO. Groziło im do 5 lat więzienia. Umorzenie było wynikiem uznania przez Sąd Najwyższy za przedawnione zbrodni komunistycznych zagrożonych karą do 5 lat więzienia.

  10. emka pisze:

    Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że polskie sądy zbyt długo rozpatrywały sprawę śmierci Grzegorza Przemyka, co doprowadziło do jej przedawnienia

    Skargę na jakość działania wymiaru sprawiedliwości do ETPC w Strasburgu złożył Leopold Przemyk, ojciec zamordowanego Grzegorza. W swoim wniosku nie zgodził się z oceną polskich sądów, które uznały, że zbrodnia popełniona na jego synu była zwykłym przestępstwem, a nie zbrodnią popełnioną przez funkcjonariuszy publicznych, i tym samym doszło do przedawnienia jego karalności.

    Wczoraj Trybunał uznał, że Polska swoim działaniem naruszyła art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Jak wskazano, polskie sądy aż pięć razy rozstrzygały sprawę okoliczności tej śmierci i za każdym razem przekazywały ją z powrotem sądom niższej instancji. Trybunał zauważył, że taka decyzja zazwyczaj wynika z błędów poczynionych przez sąd, zatem zwrócenie sprawy do niższej instancji w ramach jednego postępowania sądowego świadczy o poważnych niedociągnięciach w funkcjonowaniu systemu. Jak podkreślono, postępowanie karne trwało zbyt długo i z tego powodu doszło do przedawnienia. W efekcie ETPC zasądził na rzecz Leopolda Przemyka odszkodowanie w wysokości 20 tys. euro. To niespełna połowa kwoty, o jaką wnosił w swoim wniosku ojciec zamordowanego maturzysty.

    Jak podkreślił mec. Andrzej Zalewski, pełnomocnik Leopolda Przemyka, orzeczenie ETPC, choć korzystne, nie odnosi się w żadnej mierze do meritum badanej przez polski wymiar sprawiedliwości sprawy, czyli odpowiedzialności za przestępstwo, ale dotyczy relacji między obywatelem a państwem. Jak dodał, Trybunał potwierdził to, co w swoim piśmie otwierającym postępowanie strona skarżąca wskazywała, że państwo polskie od 1994 roku (czyli od chwili, kiedy przystąpiliśmy do Konwencji), naruszyło elementarne prawa poszkodowanego. – Tylko to wskazywaliśmy, bo tylko tyle mogliśmy zrobić w ramach tego postępowania: że wymiar sprawiedliwości nie stanął na wysokości zadania, tzn. państwo polskie nie udzieliło swojemu obywatelowi stosownej ochrony prawnej – podkreślił pełnomocnik. Jak ocenił mec. Zalewski, sprawiedliwości w zakresie ukarania winnych śmierci Grzegorza Przemyka nie stało się zadość, bo siły polityczne, które doprowadziły do jego śmierci, nadal są mocno reprezentowane w wymiarze sprawiedliwości. Przejawem tego są choćby ustalenia sądów, wskazujące, że w sprawie nastąpiło przedawnienie.

    Sądowa mitręga

    12 maja 1983 roku 19-letni Grzegorz Przemyk został zabrany przez milicjantów z pl. Zamkowego w Warszawie na komisariat, gdzie został ciężko pobity. Przewieziony do szpitala zmarł po dwóch dniach. Rok później sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka dwóch milicjantów – Ireneusza K. i Arkadiusza D. Na kary więzienia zostali skazani dwaj sanitariusze, którzy wieźli Przemyka do szpitala. Po 1989 roku sprawa wróciła na wokandę. Ireneusz K. został uniewinniony, a drugi z milicjantów skazany na dwa lata więzienia. Odbycie kary uniemożliwiał jego stan psychiczny. Po roku 2000 sprawę rozpatrywano trzykrotnie. Najpierw uznano, że się przedawniła, później uznano niewinność K. Dopiero w maju 2008 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał mężczyznę na 8 lat więzienia, stwierdzając, że pobicie Przemyka było przestępstwem popełnionym przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych i nie doszło do jego przedawnienia. Jednak w 2009 roku wyrok uchylił Sąd Apelacyjny w Warszawie, uznając, że sprawa przedawniła się 1 stycznia 2005 roku. W 2010 r. do Sądu Najwyższego złożony został wniosek o kasację. Ten jednak uznał go za bezzasadny, gdyż sąd okręgowy, wskazując winę K., nie stwierdził, by była to zbrodnia komunistyczna, a ustalenie to nie zostało zaskarżone. Według SN, w takiej sytuacji instancja odwoławcza musiała sprawę umorzyć. Sprawę badał też IPN. W 2009 r. zarzut utrudniania wyjaśnienia śmierci Przemyka usłyszał Czesław K., były minister spraw wewnętrznych, ale z racji przedawnienia karalności sprawę umorzono. W tym roku zaskarżoną decyzję śledczych utrzymał w mocy warszawski sąd.
    http://www.naszdziennik.pl/wp/54158,hanba-systemu.html

  11. emka pisze:

    Nie żyje ojciec Grzegorza Przemyka nie doczekał sprawiedliwości po śmierci syna.
    Leopold Przemyk zmarł wczoraj w Warszawie. R.I.P.

  12. emka pisze:

    „Milicjant wmawiał nam, że Przemyk jest narkomanem, że jest psychicznie chory, pijany”. Jerzy Zalewski rozmawia z Michałem Wysockim
    Fragment rozmowy z Michałem Wysockim, jednym z sanitariuszy karetki pogotowia, która przyjechała po skatowanego przez milicję Grzegorza Przemyka.

  13. emka pisze:

    „Żeby nie było śladów”: Książka o Grzegorzu Przemyku
    W książce o śmiertelnym pobiciu maturzysty, która trafiła do księgarń, jej autor Cezary Łazarewicz opisuje bezwzględność katów, perfidię przeprowadzonej przez państwo intrygi oraz niezwykłą solidarność ludzi.[…]

    Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-zeby-nie-bylo-sladow-ksiazka-o-grzegorzu-przemyku,nId,2156659#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

  14. LechGalicki pisze:

    Kiedyś byłem jakże mylnie przekonany, że tylko gdzieś w krajach Ameryki Południowej, w Afryce kacyków etc. śledzi się, katuje w celach, morduje, wyrzuca jak śmieci do rzek, dołów leśnych itd. ludzi prawych, pragnących żyć w prawie i sprawiedliwości, w wolności, normalnie. To było kiedyś, w PRL – u. Wiedziałem, że tu biją, ale nie na taką skalę jak bili i mordowali. PRL był przecież najweselszym cyrkiem w Układzie Warszawskim. Miałem świadomość, roznosiłem zdjęcia Barbary Sadowskiej z pocieszającym ją po śmierci Grzegorza Przemyka, Księdzem Jerzym Popiełuszką, byłem w pierwszej Solidarności, tam też uzyskiwałem dużą wiedzę z roznoszonych biuletynów etc. o przestępstwach polityczno-kryminalnych. Esbecy ostro przesłuchiwali mnie, dziennikarza, bo wywiad nie z tą co wolno osobą. Nie jestem kombatantem! I jeszcze wiele się zdarzyło. Ale wiem, że mało wiem o tym ile nieszczęść służby specjalne uczyniły w PRL-u, Polsce ( PO ) przemianie ustrojowej i (PO ) tem.

  15. emka pisze:

    Próba zatuszowania komunistycznej zbrodni. Mijają 33 lata od wyroku ws. zabójstwa Grzegorza Przemyka

    33 lata temu, po wyreżyserowanym przez władze komunistyczne procesie, ogłoszono wyrok ws. zabójstwa 19-letniego maturzysty Grzegorza Przemyka. Sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka dwóch milicjantów, natomiast na 2 i 2,5 roku więzienia skazani zostali dwaj sanitariusze, którzy wieźli pobitego do szpitala.[…]

    DALEJ:
    https://wpolityce.pl/historia/349192-proba-zatuszowania-komunistycznej-zbrodni-mijaja-33-lata-od-wyroku-ws-zabojstwa-grzegorza-przemyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.