„5 dni wojny” – genialny film czy kicz?

Zuzanna Kurtyka [pomniksmolensk.pl]

Jesteśmy w Europie. Chronią nas pakty i umowy. Są wiele warte! Nic! Nic nie są warte. Po raz kolejny w historii widzimy, że nic nie są warte. Wczoraj Gruzja, jutro Polska. To o tym, do nas, Polaków, mówi ten film.

 

Imperializm rosyjski jest drapieżny i nie zna żadnych zasad. Kto ma siłę ten dyktuje światu warunki. A na napadniętą ofiarę przywódcy innych krajów patrzą z cichą radością, że tym razem to nie oni, że jeszcze tym razem im się udało.

Oczywiście, że obejrzałam ten film. Piszę od razu to bardzo ważne w naszej nowej rzeczywistości zdanie, bo upowszechnia się moda na komentarze z komentarzy, na podstawie opracowań, bryków i wypowiedzi „ przywódców duchowych”, najczęściej samozwańczych.

Mimo, że oparty na wydarzeniach autentycznych, film nie rości sobie bycia dokumentem. Jest fabularny do szpiku kości i jest typowym przedstawicielem szkoły amerykańskiego filmu z naiwnym, prostym scenariuszem, tak prostym, że mogłoby go napisać dziecko. I bardzo dobrze, bo nie o fabułę w nim chodzi, bo ona ma pozostać w tle. Tak naprawdę, to po obejrzeniu filmu, jej już nie ma. Widz o niej nie pamięta. Zostają za to zupełnie inne myśli i emocje.

Świat, nasz świat pełen pokoju i poczucia bezpieczeństwa. Trwałego bezpieczeństwa. Wyglądam przez okno, zapada zmrok, po ruchliwej ulicy Krakowa jeździ niewiele samochodów, spacerują ludzie, jeżdżą na rowerach dzieci. I widzę Gori, tak samo wygląda jak to miejsce, na które teraz patrzę, taki sam spokój. Nadlatują rosyjskie samoloty, pokój pęka jak bańka mydlana. Zaskoczenie, szok ludzi. Niemożliwe, to się nie mogło stać! Jakim prawem? Jesteśmy w Europie. Chronią nas pakty i umowy. Są wiele warte! Nic ! Nic nie są warte. Po raz kolejny w historii widzimy, że nic nie są warte. Wczoraj Gruzja, jutro Polska. To o tym, do nas, Polaków, mówi ten film. Imperializm rosyjski jest drapieżny i nie zna żadnych zasad. Kto ma siłę ten dyktuje światu warunki. A na napadniętą ofiarę przywódcy innych krajów patrzą z cichą radością, że tym razem to nie oni, że jeszcze tym razem im się udało. I siedzą grzecznie i bezczynnie. Wszystko to już tyle razy było,że aż śmiać się chce, że można tą sama zagrywkę powtarzać w nieskończoność. I o tym także jest ten film.

Zbrodnie na ludności cywilnej pokazane w filmie są szokujące nawet dla nas, Polaków, przyzwyczajonych do wywózek i mordów tysięcy naszej ludności z wschodnich województw II Rzeczypospolitej przez Rosjan, nie tak dawno przecież. Jeszcze dziś żyją świadkowie tych zbrodni. Nie wszystkich udało się zabić. Są szokujące, bo mimo wszystko, myślimy o nich jako o tym co było kiedyś, dawno, nas nie dotyczy, teraz tak być nie może. Film uzmysławia nam, że to nieprawda. Że dotyczy. Że nic się nie zmieniło. To co było może w każdym momencie przyjść. I o tym także jest ten film.

I jeszcze jeden wątek, który mnie bardzo poruszył. Postać prezydenta Gruzji, który szuka godnego wyjścia z sytuacji, z której właściwie wyjścia nie ma. Jakikolwiek opór to decyzja wyniszczenia własnego narodu, brak oporu to utrata własnego państwa. W sytuacji kiedy świat milczy, kiedy sytuacja Gruzji jest mu całkowicie obojętna, bezprzykładnie odważna inicjatywa prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest rozwiązaniem, którego implikacją jest przetrwanie zarówno jego /prezydenta Gruzji/ jak i jego kraju. Nic dziwnego, że Lech Kaczyński, w Gruzji ma status narodowego bohatera. Nic dziwnego, że budził wściekłość Rosjan krzyżując ich plany.

Dużo bym dała, by dowiedzieć się o czym jest ten film dla amerykańskiego widza. Przeczytałam sobie parę bardzo płytkich recenzji, jakie pojawiły się w polskich mediach, sprowadzających wymowę filmu do głupiutkiego love story, które się dobrze kończy i kiepsko psychologicznie zarysowanych sylwetek głównych bohaterów. Rzeczywiście, jeśli ktoś potrafi wyczytać tylko to, to lepiej, żeby pieniądze przeznaczone na bilet do kina wydał na piwo do grilla. Zapewne, nie bez powodu, zadbano o to by film wszedł na ekrany kin razem z wielką 9-dniową polską majówką.

08.05.2012r.

http://pomniksmolensk.pl/

„5 dni sierpnia” >Link do filmu 
I ciekawy wywiad — Dariusz Bohatkiewicz o Lechu Kaczyńskim, Gruzji i filmie „5 Dni Wojny”. 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Recenzje, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „„5 dni wojny” – genialny film czy kicz?

  1. POPO pisze:

    Co tu dodawać ? Czasami wystarczy być dobrym obserwatorem. Pamiętam wyraz twarzy Jarosława Kaczyńskiego patrzącego z nadzieją na ,,Plastusia” z USA Obamę z nadzieją na przyjazny gest. Nie doczekał się tak jak my Polacy nie doczekamy się zdjęć satelitarnych ze Smoleńska. Na dodatek POlactwo ze swoimi kompleksami i brakiem dumy z tradycji i historii ułatwia innym poniżanie nas Polaków. Co możemy zmienić ?
    Możemy walczyć z obojętnością kolegów,znajomych ,rodziny po prostu walczyć!!! Nic bardziej mnie nie denerwuje jak słynne panie a co ja mogę ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.