Zamordowali Staszka

śtaszek Pyjas7 maja 1977 roku w Krakowie znaleziono martwego Stanisława Pyjasa, studenta związanego z opozycją demokratyczną. Sterowane przez SB śledztwo przyniosło spodziewany wynik: pijany student spadł ze schodów i zabił się. Po 1990 roku, kiedy SB już nie posiadało takiej władzy, śledztwo ruszyło od nowa. Przez prawie 19 lat usiłowano wyjaśnić przyczyny tragedii z 1977 roku.

NA STRONACH:
strona [2]  7 maja 2012,w Krakowie uczczono 35. rocznicę śmierci Stanisława Pyjasa
strona [3]  Jak powstał „Studencki Komitet Solidarności”
strona [4]  Zabili Staszka, wspomnienie Ryszarda Terleckiego
strona [5]  Film „Śmierć studenta”, reż. Jarmo Jaaskelainen

***

Postawiono zarzuty sześciu wysokim funkcjonariuszom SB, dwóch w międzyczasie zmarło, dwóch uznano za niezdolnych do uczestniczenia w procesach (Pudysz i martwy już dziś Stachura), dwóch jednak skazano. Zarzuty groziły jeszcze dwóm innym esbekom z Krakowa.

Jedynie Jan Widacki, przez te wszystkie lata, upierał się, że Pyjas zginął z powodu własnego pijaństwa i esbecy nie mieli z tym nic wspólnego.

W roku 2002 zdemaskowano jednego z najgroźniejszych agentów SB w środowiskach opozycji – Lesława Maleszkę, który udawał kolegę Pyjasa. Maleszka był przez całe lata 90. czołowym publicystą „Gazety Wyborczej”, osobiście zwalczał lustrację i wszelkie pomysły na odnowę III RP.

Pomódlmy się za duszę śp. Stanisława Pyjasa. Jednego z tych, których zabił komunistyczny reżim.

zobacz: Śmierć Pyjasa – biegli sędziami we własnej sprawie

http://wpolityce.pl/

Rozmowa Niezależna z reż. Anną Ferens, współautorką filmu „Trzech kumpli”

 

Żyjemy w czasach PRL

O śmierci Stanisława Pyjasa, śledztwie w tej sprawie oraz III RP, która do dziś nie jest w stanie rozwikłać tej zbrodni portal Stefczyk.info rozmawia z Bronisławem Wildsteinem, publicystą, który przyjaźnił się z zamordowanym opozycjonistą.

Stefczyk.info: 7 maja mija 35. rocznica zamordowania Stanisława Pyjasa. Wyjaśnienie tej sprawy ciągnie się do dziś. O czym to świadczy?

Bronisław Wildstein: Sprawa Stanisława Pyjasa jest w pewnej mierze soczewką, w jakiej przegląda się III RP i oczywiście PRL. Zamordowanie Pyjasa przez bezpiekę było bardzo ważnym wydarzeniem, które spowodowało wielotysięczne manifestacje. Na fali tych manifestacji powstał w Krakowie Studencki Komitet Solidarności. Podobną działalność prowadzono w wielu miastach Polski. Ta śmierć miała duże znaczenie dla rodzenia się opozycji przedsolidarnościowej.

Ktoś wierzył w oficjalną wersję wydarzeń?

Ona nigdy nie była wiarygodna. Nikt jej poważnie nie traktował. Myśmy wiedzieli, że Stanisław Pyjas został zamordowany, ale nie znaliśmy szczegółów. O wiarygodności tych opinii świadczyła także śmierć Stanisława Pietraszki, który jako ostatni widział Pyjasa w towarzystwie jakiegoś człowieka. On to opisał, a dwa miesiące później znaleziono jego zwłoki w Zalewie Solińskim. To były sprawy, na których wyjaśnienie liczyliśmy, gdy powstawała III RP. Jednak okazało się, że było inaczej. Wraz z grupą przyjaciół musieliśmy walczyć, by śledztwo w tej sprawie posunąć dalej. Niektórzy prokuratorzy, jak Krzysztof Urbaniak, przyczynili się do szukania prawdy o tej zbrodni. Jednak pamiętam jego samotną walkę w prokuraturze.

Co udało się Urbaniakowi?

On doprowadził do tego, że postawiono w stan oskarżenia szefów krakowskiej ubecji. Postawiono im jednak zarzuty nie związane z samą zbrodnią, ale ze sprowadzaniem śledztwa na fałszywe tory. To spowodowało, że otrzymali wyroki w zawieszeniu. Poza jasnym punktem, jaki stanowił prok. Urbaniak i jego praca, innych zasług prokuratury w tej sprawie nie ma. Więcej udało się zrobić dziennikarzom.

O czym Pan mówi?

Choćby o jednej z ostatnich audycji „Superwizjera”. Anna Barańska-Całek i Piotr Litka pokazali tam wyniki swojego śledztwa dot. śmierci Pyjasa. Oni w ciągu kilku miesięcy poznali nowe tropy i zebrali dotąd nieznane świadectwa w tej sprawie. Dotarli np. do milicjanta, który jako pierwszy widział zwłoki Stanisława Pyjasa. Mówił, że ciało leżało twarzą do ziemi, co oznacza, że kłamstwem jest wersja o uduszeniu się krwią. Zwłoki zostały przewrócone na plecy później. Dziennikarze dotarli też do lekarki pogotowia, która mówiła, że oficjalna wersja była podana niezgodnie z prawdą, zmieniono również czas zgonu. W audycji pokazano ubeka, który po śmierci Stanisława Pyjasa został awansowany i przeniesiony do Warszawy. Dołączył do grupy porywającej i zastraszającej działaczy „Solidarności”. To nie jedyne dokonania dziennikarzy w tej sprawie. Wcześniej wiele o tej zbrodni pokazała Ewa Stankiewicz i Anna Ferens w filmie „Trzech Kumpli”. Powstało wiele filmów na ten temat. To pokazuje, że to dziennikarze mają ogromne zasługi w odkrywaniu prawdy.

Te wiadomości utwierdzają Pana w przekonaniu, że Stanisława Pyjasa zamordowano?

Oczywiście. To wszystko pokazuje, że nasze podejrzenia od samego początku były słuszne. Stanisław Pyjas został zamordowany przez bezpiekę. Mimo tego prokuratura nie potrafiła do dziś doprowadzić tej sprawy do końca. Napotykała na blokadę. Początkowo nie miała ona dostępu do akt SB. Minister Milczanowski wielokrotnie mówił, że one nie mają żadnego znaczenia, potem okazało się, że dzięki nim udało się ruszyć tę sprawę do przodu. Ta sprawa pokazuje, jak bardzo trudno rozliczyć PRL i konkretne zbrodnie tego okresu. My wciąż żyjemy w cieniu PRLu, ponieważ dziedziczymy układy i powiązania. Instytucje, współtworzone przez sieć powiązań z czasów komuny, środowiska, dla których rozliczenie byłoby niewygodne, robią wszystko, by tego rozliczenia nie było, żeby prawda np. o zabójstwie Stanisława Pyjasa nie ujrzała światła dziennego.

W 2011 roku media donosiły o nowych ekspertyzach, które wydawały się zaskakujące

W Polsce mamy ostatnio do czynienia z powrotem do propagandy PRL, rehabilitacji PRLu. Zaczyna się mówić, że zbrodnie PRLu nie istniały. Ekspertyza, o której Pan mówi, rzeczywiście jest dziwna i zaskakująca. Pisałem duży artykuł na ten temat, mógłbym o niej dużo mówić. Warto jednak zauważyć, że ekspertyza zaczyna się stwierdzeniem, że nie wiadomo, czy Stanisław Pyjas spadł ze schodów (to wydaje się zresztą kuriozalne, ponieważ 1977 roku eksperci nie mogli obronić tej wersji przed krytykami, m.in. z powodu ułożenia ciała w sporej odległości od schodów) sam, czy został zrzucony. PAP opisał tę ekspertyzę, pomijając uwagę o możliwości udziału osób trzecich. Ta zmanipulowana depesza stała się asumptem dla „publicystów”, typu Janiny Paradowskiej z „Polityki”, która napisała, że trzeba zrewidować historię w tych okolicznościach. To byłoby na pewno na korzyść środowiska tej gazety, której redaktor naczelny, później premier Mieczysław Rakowski napisał artykuł „Ciszej nad tą trumną”. Powtarzał w niej ubecką wersję wydarzeń oraz groził tym, którzy chcieli dochodzić prawdy o śmierci Stanisława Pyjasa. Po publikacji przez PAP tej depeszy pojawiły się podobne głosy, które znalazły rezonans, nastąpiła rewizja dotycząca wydarzeń. Niedługo możemy się dowiedzieć, że ks. Jerzy Popiełuszko sam się zabił. To ponury żart, ale my przecież zmierzamy w tym kierunku. Tak funkcjonuje oficjalna propaganda, tak działają ludzie uchodzący za rzetelnych i wiarygodnych dziennikarzy w III RP.

http://www.stefczyk.info/, 7.05.2012 

przeczytaj >Prawdziwa twarz Maleszki

 

Pyjas już rok przed śmiercią był obserwowany przez bezpiekę. Pokazują to dokumenty SB

Jak podaje RMF FM, przyjaciele zamordowanego 35 lat temu Stanisława Pyjasa ujawnili nieznany dokument, dotyczący inwigilacji krakowskiego studenta.

Wynika z niego, że Pyjas już rok przed śmiercią był obserwowany przez bezpiekę, czemu oficjalnie zaprzeczali przesłuchiwani oficerowie Służb Bezpieczeństwa:

Ta dwustronicowa notatka to zapis minuta po minucie zdarzeń z 12 kwietnia 1976 roku. Z notatki SB dowiadujemy się, że Pyjas tego dnia wyszedł po przesłuchaniu z budynku milicji. Później wypłacił na poczcie pieniądze, odwiedził jadłodajnię „Żaczek”, był w domu studenckim, na uczelni i w teatrze. Notatka dokładnie opisuje adresy mieszkań, w których był i nazwy ulic, którymi spacerował.

Bogusław Sonik, przyjaciel zamordowanego studenta, mówi, że to dowód, iżbezpieka mogła planować zamach na jego życie.

Prawda o śmierci Stanisława Pyjasa nie tkwi w grobie, tylko tkwi w korytarzach i w głowach pracowników MSW ówczesnego – mówi.

Wspomniana notatka nosi klauzulę „tajne”. Jest w niej także informacja, że Pyjas często oglądał się za siebie – co było dla esbeków wskazówką aby dyskretnie go obserwować.

http://wpolityce.pl/, 7.05.2012 

DALEJ

strona [2] 7 maja 2012,w Krakowie uczczono 35. rocznicę śmierci Stanisława Pyjasa
strona [3] Jak powstał „Studencki Komitet Solidarności”
strona [4] Zabili Staszka, wspomnienie Ryszarda Terleckiego
strona [5] Film „Śmierć studenta”, reż. Jarmo Jaaskelainen

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Historia, III RP, Lata PRL, Teatr TV, film, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Zamordowali Staszka

  1. emka pisze:

    Dziś mija 36. rocznica śmierci. Pamiętamy!

  2. emka pisze:

    7 maja 1977 roku w kamienicy przy ul. Szewskiej 7 w Krakowie znaleziono ciało Stanisława Pyjasa, studenta filologii polskiej i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaangażowanego w działalność opozycyjną w PRL.

  3. emka pisze:

    Mija 39 lat od śmierci Stanisława Pyjasa, studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego związanego z opozycją. Jego śmierć w tajemniczych okolicznościach, kilka dni przed juwenaliami, wstrząsnęła środowiskiem akademickim Krakowa i całej Polski.
    Był to człowiek wybitnie inteligentny
    -mówi o swoim przyjacielu publicysta Bronisław Wildstein.
    Strasznie trudno mówić o najbliższym przyjacielu. To był wybitny intelektualista. Kończył wówczas polonistykę i studiował filozofię. Pisał pracę na temat Brunona Schulza. Analizował w tej pracy odmienność języka literackiego, filozoficznego i metaforycznego. Staszek miał zadatki na bardzo wybitnego intelektualistę, był człowiekiem piszącym poezję, zaczynał pisać prozę. Pisał dziennik, który jest wstrząsający. Byliśmy młodzi, on rok młodszy ode mnie. Gdy zginął, miał 24 lata
    -– tak wspomina przyjaciela Bronisław Wildstein.[…]
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/historia/292046-to-juz-39-lat-od-smierci-stanislawa-pyjasa-okolicznosci-jego-smierci-do-dzis-nie-zostaly-wyjasnione

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.