K. I. Gałczyński. Errata do biografii

W dzisiejszej Polsce, poezja Gałczyńskiego jest aktualna jak nigdy w historii III Rzeczpospolitej, rządzą nami bowiem postacie z krainy poety, którzy mogliby za nim powiedzieć :

Dzień cały stukali, pukali/Niestety wszystko zajęte
Żeby choć zostać premierem/lub konfidentem

Czytajmy Gałczyńskiego – a jego biedny Lolo, co to czyta w nocy i dnie, zagubiony w jakimś pałacu, który zwą prezydenckim, będzie się nam śnił po nocach jako aniołek latający z bufetową z „Mistrza i Małgorzaty” nad stolicą potomków Bieruta. /Piotr Piętak/

 

Piosenka do wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Polska” z muzyką i w wykonaniu Bohdana Błażewicza. W refrenach śpiewa Maria Gabler.

 

K.I.Gałczyński

Polska

Nosimy Cię w swych sercach, wyblakli poeci,
głupcy, włóczęgi, błazny, ścierki kawiarniane;
Twój blask oślepiający jako słońce świeci,
w piersiach nam się łopoczesz stłumionym orkanem.

Ale my, głośne pawie, pyszałki odęte,
niecna zgraja aktorów, hałastra wyrodna,
kneblujemy jak łotry Twoje usta święte
i spychamy Cię na dno, bo jesteś… niemodna.

Ale ja wiem, że przyjdziesz, musisz przyjść. Skrzydlata,
piersi nasze rozedrzesz gromowym wołaniem,
serc milionem zatargasz, pasadami świata!…
Poeci, ja zwiastuję Drugie Zmartwychwstanie!

W proch uliczny runiemy, jak bogi gliniane,
Twój piorunowy płomień ślepia nam wypali,
Twoje Imię ognistym będzie huraganem!
ale nie dla nas będzie, bo myśmy za mali.

***

K. I. Gałczyński urodził się w Warszawie 23 stycznia 1905 roku przy ulicy Mazowieckiej. Ojciec jego, Konstanty Gałczyński był technikiem kolejowym, matka (z domu Łopuszyńska) córką właściciela restauracji znanej podówczas firmy Wróbel. Konstanty miał brata Zenona, młodszego o jedenaście miesięcy. Zmarł on w roku 1921.

W roku 1914 rodzina Gałczyńskich została ewakuowana do Moskwy i tam, około roku 1915 Konstanty Ildefons zaczyna pisać swoje pierwsze wiersze (teksty ich zaginęły). W roku 1916 rozpoczyna naukę w Szkole Komitetu Polskiego założonej w Moskwie. Lata te wspomina Jan Hoppe charakteryzując Gałczyńskiego jako chłopca przedwcześnie dojrzałego i wyraźnie różniącego się od swoich rówieśników.

Errata do biografii – cykl dokumentalny, wszystkie odcinki na stronie TVP lub >TU

 

>Wybór wierszy

 

W roku 1918 rodzina Gałczyńskich powróciła do Warszawy i tam Konstanty kontynuuje naukę w gimnazjum Giżyckiego. Pierwszy wiersz początkującego poety wydrukowano bezpośrednio przed maturą autora w roku 1923, w czasopiśmie „Rzeczpospolita”. Po maturze Gałczyński rozpoczął na Uniwersytecie Warszawskim studia z zakresu filologii angielskiej i jednocześnie filologii klasycznej, żadnego jednak z tych kierunków nie ukończył.

W tym samym roku Gałczyński rozpoczyna współpracę z „Cyrulikiem Warszawskim” oraz pisze powieść „Porfirion Osiełek, czyli Klub Świętokradców”. Fantastyka tej powieści, jej oderwanie od rzeczywistości były pozorne.

Jesienią powołano Gałczyńskiego do jednorazowej służby wojskowej w szkole podchorążych, skąd zostaje karnie wydalony i przeniesiony do Berezy Kartuskiej jako prosty żołnierz. Służbę odbywa przez dwa lata, do połowy roku 1928.

Po wyjściu z wojska Gałczyński rozpoczyna bardziej świadomą i zorganizowaną działalność artystyczną. Przyłącza się mianowicie do grupy poetyckiej Kwadryga. Kwadryga powstała w roku 1926 w środowisku studentów Uniwersytetu Warszawskiego, jej założycielem był Stanisław Ryszard Dobrowolski.

W roku 1931 Gałczyński wyjeżdża jako referent kulturalny na placówkę konsularną do Berlina. Z utworów lirycznych powstaje wówczas „Bal u Salomona”. Natomiast dwie powieści z okresu berlińskiego: „Trzej królowie” i „Książka o mojej żonie”, oraz sztuka „Muzeum Williamsa” zaginęły. W czasie pobytu w Berlinie Gałczyński studiuje język niemiecki i łacinę. Wtedy też zasób ulubionych na wiele lat lektur poety powiększa się o Wyznania św. Augustyna i Fausta Goethego.

Jak widać, obowiązki urzędnicze nie odpowiadają poecie. Po samowolnym urlopie składa podanie o zwolnienie i 14 kwietnia 1933 roku wraca do Warszawy. Tym razem nie pozostaje długów stolicy: w roku 1934 wyjeżdża do Wilna. Rozpoczyna się okres intensywnej pracy: Gałczyński nawiązuje współpracę z radiem, drukuje swoje wiersze w prasie wileńskiej („Słowo”, „Kurier Wileński”), krakowskiej („Wróble na Dachu”) i warszawskiej („Kurier Poranny”). Własnym nakładem wydaje poemat „Ludowa zabawa”. Nawiązuje również współpracę z pieśniarką Hanką Ordonówną, dla której napisał m. in. „Buty szewca Szymona”. Twórczość Gałczyńskiego z tego okresu dowodzi, iż poeta nie pozostał nieczuły na wileńsko-romantyczną tradycję literacką.

W roku 1936 przychodzi na świat córka poety, Kira. Gałczyńscy przenoszą się do Warszawy (Anin). Rok ten zapoczątkowuje ścisłą współpracę poety z „Prosto z Mostu” i otwiera jednocześnie nowy etap jego artystycznej biografii. Przed wybuchem wojny, w roku 1939, powstaje jeszcze jeden ważny cykl liryczny: „Noctes Aninenses”. W tym samym roku umiera w Pradze matka poety.

24 sierpnia Gałczyński zostaje zmobilizowany, 17 września dostaje się do niewoli. Powstają wówczas pierwsze wiersze wojenne: „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte” i „Sen żołnierza”. Wraz z innymi polskimi jeńcami wojennymi Gałczyński odmawia podpisania zobowiązania, w myśl którego część żołnierzy przeznaczano na robotników cywilnych w Rzeszy. Wobec tego w roku 1941 wywieziony zostaje do międzynarodowego obozu jenieckiego w Altengrabow pod Magdeburgiem. W czasie pobytu w obozie pisze trzy wiersze, które jeszcze w odpisach zyskały sobie natychmiast wielką popularność: „List jeńca”, „Srebrną akację” i „Dziką różę”.

Po zakończeniu wojny Gałczyński zaczyna podróżować: zwiedza Brukselę, Holandię, Paryż. W kraju krążą pogłoski, że poeta nie żyje. Świadectwem, już wówczas istniejącej, jego popularności jest niecodzienny tom „Wiersze” (Rzym 1946): przedwojenne teksty Gałczyńskiego zrekonstruował tu z pamięci Jan Olechowski. W Paryżu powstaje szkic do „Notatek z nieudanych rekolekcji paryskich”. Wiersz ten został ostatecznie opracowany już w Krakowie. Jest on interesującym dowodem zmagań i wahań poety przed podjęciem decyzji powrotu do kraju. Ostatecznie Gałczyński wraca 22 marca 1946 roku repatrianckim statkiem „Ragne” (z Brukseli). Zamieszkuje w Krakowie. Rok ten charakteryzuje się wyjątkową aktywnością twórczą. Rozpoczyna się współpraca Gałczyńskiego z „Przekrojem”, powstają pierwsze „Zielone Gęsi” i „Listy z fiołkiem”. Poeta występuje również recytując swoje wiersze w satyrycznym teatrzyku „Siedem Kotów”. Pisze „Zaczarowaną dorożkę” i „Kolczyki Izoldy”. Drukuje w „Tygodniku Powszechnym”, „Odrodzeniu” i „Szpilkach”. Okres krakowski twórczości Gałczyńskiego to jednocześnie pierwsze próby zaadaptowania do nowych warunków społecznych jego kreacji beztroskiego poety, łączącego w całość artystyczną groteskę, ironię i powagę.

W roku 1947 Gałczyński rozpoczyna cykl wyjazdów autorskich. Wyjeżdża między innymi do Szczecina i zgadza się na propozycję zamieszkania w tym mieście. Gałczyńscy przenoszą się do Szczecina w maju 1948 roku. 3 czerwca poeta zapada na zawał serca i zostaje przewieziony do Warszawy. Tam otrzymuje mieszkanie przy Alei Róż 6.

Jesienią tego roku odbywa się podróż do Moskwy, zaś w roku następnym do Czechosłowacji. W Pradze nawiązuje przyjaźń z poetą Frantiskiem Hałasem, któremu poświęca dwa piękne wiersze. Wiosną 1948 roku poeta po raz pierwszy jedzie do Nieborowa, gdzie powstaje pomysł napisania „Niobe”.

W roku 1950 odbywa się warszawski zjazd Związku Literatów Polskich, na którym poezję Gałczyńskiego zaatakował Adam Ważyk w referacie programowym. W związku z tym przestaje się ukazywać w „Przekroju” „Zielona Gęś”. Również wiersze poety coraz rzadziej pojawiają się na łamach czasopism.

Na lato wyjeżdża poeta do leśniczówki Pranie nad Jeziorem Nidzkim, planuje nawet osiedlenie się na stałe na Mazurach. Tam powstająnaj wybitniejsze utwory ostatnich lat życia. Pierwszym z nich jest poemat „Kronika olsztyńska”. W październiku 1950 roku pisze „Niobe”, poemat ten został ukończony w Warszawie w listopadzie, ukazał się zaś drukiem w roku 1951.

W tym samym roku odbywa się zebranie sekcji poezji ZLP poświęcone twórczości Gałczyńskiego: referat o niej wygłasza Hieronim Michalski. W obronie poezji Gałczyńskiego występuje wówczas Jerzy Putrament, co w efekcie ułatwia druk utworów poety. W czasie kolejnych wakacji w Praniu Gałczyński pisze poemat Wit Stwosz, wydany w następnym roku przez PIW. W marcu 1952 powtarza się zawał serca. 6 grudnia 1953 roku, rankiem nastąpił nagły zgon poety. Pogrzeb odbył się na cmentarzu wojskowym na Powązkach

Tekst biografii za: http://galczynski.kulturalna.com/g-28.html

 

Piotr Piętak

K.I.Gałczyński – prekursor PO i Palikota

Któż nie pamięta tego olśnienia, gdy po raz pierwszy zetknął się z wierszami Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – z ich absurdem, nonsensem, humorem i zaskakującymi za każdym razem czytelnika pointami, przenoszące nas w wyczarowany świat kuglarza, który pracę magisterską napisał o XVI wiecznym, angielskim, nieistniejącym w rzeczywistości poecie, a mimo to w swej naukowej pracy Gałczyński wymyślił go od początku do końca, ba stworzył za niego wiersze i to XVI wieczną angielszczyzną.

W tej anegdotce – prawdziwej – zawarta jest cała osobowość poety, który jak nikt inny przewidział w formie i treści swoich wierszy przyszłość w której wypada nam (niestety bez takich poetów jak on) żyć. Czym, jakimi artystycznymi sposobami poeta zaczarował swoich czytelników? Był on niezwykle czuły na odbiorcę epoki rodzącej się – w XX leciu międzywojennym – kultury masowej, poezja jego łączy w sobie świat realny z fantastycznym, celne obserwacje rzeczywistości z skrajnym surrealizmem, jest pisana przy pomocy luźnych skojarzeń wręcz asocjacji zaskakujących absurdalnością swoich czytelników.

Gałczyński w nowej epoce masowej kultury pisuje wszystko na czym można zarobić – dodajmy zarobić głownie na wódkę – jeszcze przed II wojną światową materialna baza sztuki zmienia się w owych latach błyskawicznie, zaroiło się wtedy od pism satyrycznych wytwórni i rozgłośni wymagających od artysty pisania na czas i na zamówienie. Gałczyński drukuje gdzie się da, ogłasza swoje utwory w pismach, w których żaden szanujący się poeta nie zwykł występować.

Pisanie jest dla niego pracą zarobkową – dotychczasowy wizerunek poety poważnego artysty w jego twórczości znika, dla Gałczyńskiego poeta to zawód jak każdy inny. To rzemiosło. Jego wiersze – w przeciwieństwie jednak do innych wyrobników kultury masowej – obdarzone są takim ładunkiem talentu, że zachwyceni czytelnicy przyjmują prawie każdy jego utwór z zachwytem. Dlaczego? I czym jest talent, przed którym klękają czytelnicy jego poezji? Otóż talent polega przede wszystkim na umiejętności bycia w utworach artystycznych sobą i na umiejętności napisania tego w taki sposób by formą wiersza zaskoczyć czy raczej wprowadzić w zdumienie czytelnika.

Wszystko tutaj opisałem
Nie na czyjąś próżna chwałę
Lecz by zarobić ździebełko
na bułeczkę i masełko

albo :

A więc poeta winien mieć przy lustrze
Żurnal, którego widać co się święci:
Czy dłuższe wiersze idą, czy też krótsze
Na co ma naród chęć bądź nie ma chęci

Te powyższe wyznania poety zaskakują swoją przyziemnością – poeta z artysty zmienia się w tych zwrotkach w zwykłego wierszokletę, którego jedyna władzą są gusta czytelników. Gałczyński zrywa radykalnie z postawą artysty wieszcza, artysty wskazującego swoim czytelnikom wzniosłe idee itd. Dla niego idee są ważne tylko wtedy, gdy umożliwiają zakup kotleta i pół litra wódki.

Ideologie polityczne czy światopoglądowe dla Gałczyńskiego praktycznie nie istnieją, to wymysł XX wiecznego szaleństwa wymagającego od obywateli by się opowiedzieli za prawicą czy lewicą, liberalizmem czy kapitalizmem. Gałczyński je wyśmiewa i wykorzystuje by zarobić kasę. Katolicyzm czy komunizm są dla niego mecenasem umożliwiającym mu po prostu zabawę – a to ona jest najważniejsza w życiu – a nie poglądy polityczne.

Przed 1939 roku poeta był nacjonalistą i opiewał marsz skrajnej prawicy do władzy, a po wojnie – ku oburzeniu klasycznych inteligentów – wyrzucił z kieszeni nacjonalizm i katolicyzm i włożył do niej socjalizm. Okres stalinizmu takich poetów jak Gałczyński likwidował w zarodku, miał on za bujaną wyobraźnię by się podporządkować szarym regułom socrealistycznej poezji.

I rzeczywiście wymagano wtedy od twórców bezkrytycznego zachwytu nad krajem rad czyli ZSRR, Gałczyński nie miał nic przeciwko: mecenas płaci i wymaga – on wykonuje. Ba, ale hymny na część ZSRR Gałczyńskiego opiewały Moskwę w której ponoć na placach sprzedawano złociste pomarańcze ulubiony przysmak Rosjan. Tego było już za wiele dla cenzorów, bo zaczeli podejrzewać, że poeta sobie kpi z socjalizmu, bowiem wszyscy wiedzieli doskonale, że mieszkańcy Moskwy nigdy w życiu pomarańczy na oczy nie widzieli. Hymn poety był tak czołobitny, że aż absurdalny i wszyscy zainteresowani w tym hymnie słyszeli złośliwy chichot poety.

W dzisiejszej Polsce, poezja Gałczyńskiego jest aktualna jak nigdy w historii III Rzeczpospolitej, rządzą nami bowiem postacie z krainy poety, którzy mogliby za nim powiedzieć :

Dzień cały stukali, pukali
Niestety wszystko zajęte
Żeby choć zostać premierem
lub konfidentem

Polityczny parnas roi się od postaci opisanych przez Gałczyńskiego lub od postaci naśladujących jego twórczość i życie. Gdy widzimy jak poseł Palikot – producent wódki, a więc ulubionego napoju poety – zmienia przekonania z dnia na dzień, jak z soboty na piątek z katolika zmienia się w lewaka to nie można nie pomyśleć o mistrzu Konstantym, który na oczach czytelników „Przekroju” z wyznawcy katolicyzmu zmienił się w wielbiciela socjalizmu.

Czytajmy Gałczyńskiego – a jego biedny Lolo, co to czyta w nocy i dnie, zagubiony w jakimś pałacu, który zwą prezydenckim, będzie się nam śnił po nocach jako aniołek latający z bufetową z „Mistrza i Małgorzaty” nad stolicą potomków Bieruta.

http://prawica.net/29622

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Historia, Lata PRL, Sylwetki, Teatr TV, film, Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „K. I. Gałczyński. Errata do biografii

  1. LechGalicki pisze:

    Znakomite, prawdziwe, do przemyślenia

  2. generau pisze:

    Pięknie napisane 🙂

  3. emka pisze:

    23 stycznia minęła 110 rocznica urodzin. Jakkolwiek by osądzać meandry losu, „przysługi” Jego wierszy, pisał i takie, które, jak mało innych zapadały w pamięć, trafiały tak do serc czytelników. Bo pewnie tak, na jego tylko sposób, mieszała mu się zasadnicza materia poetycka: liryka, dynamika i metafizyka.
    – Angelologia i dal?… A to już Jego osobista, oryginalna dośpiewka. – napisał Leszek Długosz w Tygodniku „wSieci” 26.01.2015

    K. I. Gałczyński ( 1905 – 1953)

    Serwus, madonna

    Niechaj tam inni księgi piszą. Nawet
    niechaj im sława dźwięczy jak wieża studzwonna
    ja ksiąg pisać nie umiem, a nie dbam o sławę –
    serwus , madonna.

    Przecie nie dla mnie spokój ksiąg lśniących wysoko
    i wiosna też nie dla mnie, słońce i run wonna
    tylko noc, noc deszczowa i wiatr i alkohol
    serwus, madonna.

    Byli inni przede mną. Przyjdą inni po mnie,
    albowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna.
    Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie –
    serwus, madonna.

    To ty jesteś przybrana w złociste kaczeńce
    kwiaty mego dzieciństwa, ty cicha i wonna –
    że rosa brud obmyje z rąk, splatam ci wieńce-
    serwus madonna

    Nie gardź wiankiem poety, łotra i łobuza
    znają mnie redaktorzy, zna policja konna
    a tyś jest matka moja, kochanka i muza-
    serwus madonna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.