Córka, intymny portret

Nowy film Marii Dłużewskiej „Córka” jest dokumentem wyjątkowym. Sfilmowane są prywatne pomieszczenia Pary Prezydenckiej w sytuacji niezwykłej, tuż po ich śmierci, gdy Marta Kaczyńska przed pogrzebem rodziców została zmuszona do pakowania ich rzeczy. Zarejestrowany jest czas, gdy ustawiano katafalki i wnoszono trumny.

 

 

Maria Dłużewska o swoim filmie

„Ten film ma niecałe 23 minuty, nie mieliśmy więcej materiału. Dla mnie on jest niezwykle ważny i historycznie i emocjonalnie…” W poniedziałek w Klubie Ronina Maria Dłużewska pokazała film „Córka”. Jest to dokument wyjątkowy. Niesie niezwykły ładunek wzruszenia i emocji, zawiera unikatowe zdjęcia nakręcone w Pałacu Prezydenckim. Zarejestrowane są prywatne pomieszczenia Marii i Lecha Kaczyńskich już po ich śmierci. Zarejestrowane chwile, gdy ustawiane są katafalki i wnoszone trumny z parą prezydencką.

Maria Dłużewska: „Ona pakuje te rzeczy rodziców… Dlaczego? W takim momencie między śmiercią a pochówkiem na Wawelu. Bo jej kazali, żeby to było jak najszybciej, musiała przyjechać, zostawić dzieci, siedzieć, oglądać te przedmioty, błądzić wśród tych przedmiotów i pakować te straszliwe paczki… bo szybko, szybko, szybko, bo już Komorowski musiał tam wejść… bo trzeba było zabić tę pamięć!”

Kamera prześlizguje się po pomieszczeniach, pokazuje biblioteczkę, książki odłożone na biurku jakby na chwilę, „czarne” winylowe płyty, obok gramofon, drobne pamiątki, jakie gromadzi się w swoim życiu. Zdjęcia rodzinne postawione w kuchni… Domowe zwierzęta tęskniące za gospodarzami… W tle głos Marty Kaczyńskiej wspominającej rodziców, wspólne chwile, ich zwyczaje i upodobania…

„Marcie się film podobał, uznała, że to jest jej film, prosiła mnie o wycięcie takich kawałków, które były bardziej o niej, chciała, żeby to było o rodzicach. Mówiła: a dlaczego „Córka”, może jakoś inaczej? Ona tu nie jest centralną postacią, ona jest tylko przekaźnikiem. […] Ona niesie na plecach ten krzyż, bo spotkało ją wszystko co tylko mogło spotkać. Lekceważenie, obelgi, wszystko, wszystko. Nikt w tej straszliwej sytuacji, mówię o rządzie oczywiście, nikt jej nie pomógł, nikt nie miał litości nad tą dziewczyną. I ona z ogromną siłą, determinacją walczy o dobre imię swoich rodziców… […] Zamiast czułości, współczucia, szacunku do młodej dziewczyny, która straciła oboje rodziców, ona musi się bronić i to ona musi walczyć o prawdę, o dobre imię.” […]

Relacja: Bernard i Margotte

więcej > http://www.blogpress.pl/node/12313

 

Recenzja

Agata Tudek

Portret tkany wspomnieniami

Ciepło pałacowych foteli i chłodne drewno prezydenckich trumien. Dźwięki fortepianu, puste apartamenty i firanka ruszająca się leniwie w otwartym oknie. W filmowej impresji „Córka” Marta Kaczyńska, pakując pamiątki i osobiste rzeczy rodziców do szarych kartonów, rysuje nam portret pary prezydenckiej. Zdjęć pokazanych w filmie nie ma nikt.

Choć tragicznie zginęli 10 kwietnia, to cały czas czuwają nad swoją córką. Marta Kaczyńska-Dubieniecka w filmie dokumentalnym Marii Dłużewskiej opowiada 6 dni po katastrofie smoleńskiej o próbie uporania się z potworną tragedią. I choć od tragedii upłynęły 2 lata, a film „Córka” jest kolejną filmową, smoleńską opowieścią dołączoną do tygodnika, to film ten ma walor niepowtarzalności i świeżości.

Intymny obraz

Katastrofa pod Smoleńskiem dla filmowców drugiego obiegu zrodziła obowiązek uwieczniania chwil, które wstrząsnęły narodem i zmieniły bieg historii naszego kraju. Bohaterka filmu – Marta Kaczyńska-Dubieniecka, nagrywana na dwa dni przed pogrzebem rodziców, jeszcze wtedy nie wiedziała, jak potoczy się proces wyjaśniania przyczyn katastrofy. Nie wiedziała też, przed jakimi gigantycznymi problemami przyjdzie stanąć jej i całej Polsce. Ale w filmie pojawia się pierwszy symbol, który te kłopoty zwiastuje. Córka Pary Prezydenckiej nie ma czasu na żałobę. Zmuszona jest do szybkiego „sprzątnięcia” po rodzicach. W filmie widać, jak siedząc w Pałacu Prezydenckim na kartonach do pakowania, próbuje zmierzyć się z tym, co najtrudniejsze i z czym właściwie nie wiadomo, jak postąpić. Potem dowie się, że ma wielką i trudną misję, bo nikt tak jak ona nie zawalczy o dobre imię swoich rodziców. Filmową opowieść tka wspomnieniami, które budzą się w niej przy kolejnej fotografii, książce, płycie. Na tym też polega siła filmu. Kamery Polskiej Kroniki Filmowej zarejestrowały prywatne apartamenty prezydenckiego pałacu, pozostawione w codziennym chaosie. Płyty rozrzucone przy gramofonie, nieprawdopodobne ilości książek o tematyce historycznej, niektóre otwarte na biurku, drobiazgi Pierwszej Damy, pozostawione w nieładzie na toaletce, i fortepian, na którym grała. I ona, córka, pielęgnująca te osobiste przedmioty, odtwarzająca w pamięci sytuacje, które jeszcze przed chwilą działy się z udziałem jej rodziców. W ten sposób nasza bohaterka żegna rodziców i tymi rameczkami, i bibelotami szkicuje ich obraz. Intymny portret Pary Prezydenckiej, jaki znała tylko ona. Film stworzony jest w sposób, który realnie przybliża nam te postaci, pozwala się wręcz z nimi zaprzyjaźnić. Słyszymy granie fortepianu, wyobrażamy sobie te spokojne, kameralne śniadania małżonków, a widok przepięknej biblioteki i niezliczonej ilości książek Pana Prezydenta wzbudza respekt. Ta sentymentalna opowieść przerywana jest zdjęciami wnoszonych trumien, przejazdu pogrzebowych konduktów, płaczu ludzi na ulicach. Do tego modlitwa „Zdrowaś Mario” wykonywana przez Dziubka z zespołu DePress i zdjęcia ogromnych, przeraźliwie pustych pałacowych sal odrywają nas w pewnym sensie od rzeczywistości, tworząc obraz nierealny, refleksyjny. Czuć tu obecność Pary Prezydenckiej, choć wydawałoby się, że to niezwykłe doświadczenie jest zarezerwowane wyłącznie najbliższym, wyłącznie córce.

Bogaty pusty pałac

Widz zaczyna też rozumieć, że piękny pałac nie pasował do skromnego małżeństwa z trójmiasta. Marta Kaczyńska-Dubieniecka przyznaje, że ojciec nie czuł się dobrze w tych zacnych wnętrzach i tęsknił za zwykłym mieszkaniem. Córka wspomina opowieści rodziców o tym, że w młodości wystarczył im materac i regał z książkami. I ten monumentalny, bogato strojony pałac, zdaje się być tak samo opuszczony jak zwierzęta, które po nim krążą, odmawiając jedzenia i spacerów. I one też są elementem tej pięknej układanki. Pies Lula był zabrany w złym stanie przez Lecha Kaczyńskiego ze stacji benzynowej w Mławie. Kot Rudolf był prezentem na premierze musicalu „Koty”. Córka wspomina, że to do jej mamy zwierzęta zawsze czuły największy respekt.

Gdy Maria Dłużewska, reżyser filmu, pokazała ukończoną produkcję bohaterce, ta film zaakceptowała, ale z pewnym zastrzeżeniem. „Prosiła o wycięcie fragmentów, które mówiły o niej. Nie chciała być bohaterką filmu, bo uważa, że to jej rodzice powinni nimi być.” – mówiła w ubiegłotygodniowym wywiadzie Dłużewska.

Oni zginęli, Polska ich marzeń przetrwa

To świadectwo jest o tyle niepowtarzalne, że już dziś, po gehennie profanacji krzyża, przekraczaniu tabu i łamania szacunku do zmarłych, rozrywania na Krakowskim Przedmieściu maskotki przedstawiającej kaczkę, Marta Kaczyńska dałaby pewnie inne świadectwo. 16 kwietnia 2010 r., zatrzymana w bardzo nietypowym momencie i miejscu, dała świadectwo niepowtarzalne i absolutnie unikalne. W „Gazecie Polskiej Codziennie” w weekendowym wywiadzie, choć opowiada o kolejnych próbach rozszarpania autorytetu jej ojca, jest jednak silniejsza. – Okazuje się, że nie zdołano pogrzebać wartości, którym wierni byli moi Rodzice. – mówi – W pewnym sensie całe to zło sprowokowało dobro. Ludzie się jednoczą. Ja to widzę nawet w swoim otoczeniu. Dziś np. ktoś zaczepił mnie w sklepie i stwierdził, że „Młodzi ludzie są z panią, pani Marto, my wiemy, co się stało, niech Pani działa, żeby coś się zmieniło”.

W filmie „Córka” widzimy wzruszonych ludzi w Krakowie, którzy krzyczą z dumą: „Dziękujemy Panie Prezydencie!”, „Jeszcze Polska nie zginęła!” i „Lech Kaczyński! Lech Kaczyński!”. Ci ludzie wciąż są, a ich uczucia nie uszły z czasem. Marta Kaczyńska ma rację mówiąc o tym, że nie udało się pogrzebać wartości śp. Pary Prezydenckiej. Każdego 10-go Krakowskie Przedmieście wypełnia się ludźmi wolnymi. Poeta Wojciech Wencel nazywa to żarem polskości. A władza swoją ignorancją i bezczelnością nieświadomie chucha na ten żar. Bohaterka filmu mówi o patriotyzmie i budowaniu tożsamości, o tym, że jej ojciec walczył, by Polacy byli dumni ze swojej Ojczyzny i żeby była ona szanowana na arenie międzynarodowej. Dziś zdania te nie są już ani banalne, ani górnolotne. „Jeszcze Polska nie zginęła” po katastrofie smoleńskiej nabiera nowego sensu. Spychana na margines przez rząd racja stanu, wróci na piedestał.

A Marta Kaczyńska? „To bardzo ważne, że Para Prezydencka zostawiła nam takiego pięknego człowieka, jak Marta” – trafnie ujęła Maria Dłużewska.

http://www.gazetapolska.pl/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Córka, intymny portret

  1. hgds pisze:

    czy polska potrzebuje rządu? czy państwo polskie istnieje? wątpie.

  2. Danton pisze:

    To Panstwo (Polska) juz nie istnieje.
    Jelcyn -rozwalil a swiat go pochwalil. A Narod Polski niszcza wraz z swoimi agentami.
    POwcami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.