I Konferencja Smoleńska: Przebieg (filmy) i dokument końcowy

Na konferencji przedstawiono 19 referatów reprezentujących cały wachlarz współczesnych dziedzin nauki technicznej. Pokazano z jednej strony możliwości badawcze współczesnej nauki, a z drugiej potrzebę dalszych badań dla pełnego wyjaśnienia przebiegu katastrofy ale do tego niezbędny jest dostęp do dowodów i o ich dostęp postulują uczestnicy konferencji.

NA STRONACH:
strona [1] Przebieg konferencji i dokument końcowy
strona [2] Wyrwa w ciągłości parametrów lotu, Z prof. Zbigniewem Rudym z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego
strona [3] Wywiad z prof. dr. hab. inż. Jackiem Rońdą z Wydziału Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.
strona [4] Wywiad Z prof. dr. hab. Edwardem Malcem, kierownikiem Zakładu Teorii Względności i Astrofizyki Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
strona [5] Konferencja smoleńska (założenia) – październik 2012
strona [6] Deklaracja naukowców UW – Naukowe Westerplatte, wywiady z profesorami L. Pielą i L. Plaskotą
strona [7] Naukowcy z Gdańska na czele z prof. Markiem Czachorem
strona [8] Możemy policzyć za Millera, wywiad z prof. Tadeuszem Niezgodą, WAT

strona [9] lista naukowców biorących udział w I Konferencji Smoleńskiej

>To mogła być bomba, wywiad z prof. dr hab. Zdzisławem Śloderbachem z Politechniki Opolskiej

 

zobacz >Smoleńsk: Przebieg ustaleń i nowe fakty

Bezpośrednią przyczyną katastrofy smoleńskiej prawdopodobnie był wybuch – to wniosek z obrad konferencji smoleńskiej. Jak powiedział prof. Piotr Witakowski konferencja nie kończy niezależnych badań nad katastrofą w Smoleńsku.

– Jest to postulat i zobowiązanie, które w tym dokumencie jest zawarte, że w miarę postępu badań będą one przedstawiane publicznie w takiej formie, która jest zaprzeczeniem tajności. Raczej jest to niespotykane w ramach działań, które wcześniej oficjalnie były prowadzone dla wyjaśnienia okoliczności tej tragedii. Tam się raczej dba o to żeby nie przeciekły jakiekolwiek informacje, ale to nie jest znamienne dla nauki. Dla nauki jest znamienna jawność i otwartość –podkreślał prof. Piotr Witakowski.

Wypowiedź prof. Janusza Kaweckiego:

Pobierz

 Wypowiedź prof. Piotra Witakowskiego:

Pobierz

pobierz >Dokument końcowy Konferencji Smoleńskiej

***

Tekst dokumentu

Konferencja Smoleńska postawiła sobie jako cel „Stworzenie forum dla przedstawienia interdyscyplinarnych badań dotyczących mechaniki lotu i mechaniki zniszczenia samolotu TU-154M w katastrofie smoleńskiej”. Cel ten w pełni został osiągnięty, a zakończone obrady dały świadectwo aktualnego stanu naukowego rozpoznania tragicznego wydarzenia określanego jako Katastrofa Smoleńska i wykazały, że istnieją inne racjonalne wyjaśnienia przebiegu tej Katastrofy, niż podaje to wersja oficjalna.

Konferencja nie tylko osiągnęła założony cel, lecz również odniosła sukces na kilku polach. Stała się świadectwem możliwości integracyjnych i badawczych środowiska naukowego. Bez jakiejkolwiek pomocy organizacyjnej lub finansowej oficjalnych instytucji stu kilkudziesięciu profesorów z 5 krajów potrafiło połączyć swe wysiłki dla wspólnego celu badawczego i udowodniło, że nawet przy braku dostępu do zasadniczych dowodów materialnych w postaci wraku, możliwy jest postęp w dochodzeniu do prawdy o okolicznościach Katastrofy Smoleńskiej.

Podstawowym założeniem organizacyjnym Konferencji była całkowita jej otwartość i jawność. Zaproszenia do udziału w Konferencji zostały rozesłane do wszystkich wydziałów wszystkich uczelni akademickich, do wszystkich instytutów i jednostek naukowych na terenie Polski, zarówno państwowych jak i prywatnych, jeśli tylko w kręgu ich zainteresowania leżała dowolna z nauk technicznych lub ścisłych. Dodatkowo zaproszenie umieszczone zostało na stronie internetowej. W wyniku tej akcji napłynęło na Konferencję 30 referatów. Do bezpośrednich obrad Komitet Naukowy dopuścił 19 referatów reprezentujących cały wachlarz współczesnych dziedzin nauki. Dla zapewnienia całkowitej jawności obrad i uniemożliwienia manipulacji medialnej, obrady w całości były transmitowane na żywo poprzez Internet, a na stronach internetowych http://konferencjasmolenska.pl i http://smolenskcrash.com zostanie umieszczona całość zarejestrowanych obrad i wszystkie materiały konferencyjne. Materiały te zostaną również opublikowane w wersji papierowej.

Konferencja ukazała z jednej strony możliwości badawcze współczesnej nauki, a z drugiej potrzebę dalszych badań dla pełnego wyjaśnienia przebiegu Katastrofy Smoleńskiej.

Dla skutecznego prowadzenia tych badań niezbędny jest dostęp do dowodów świadczących o przebiegu Katastrofy Smoleńskiej, które nie budzą zastrzeżeń co do ich wiarygodności. Istotne znaczenie mają zarówno dowody materialne – choćby najdrobniejsze przedmioty uczestniczące w Katastrofie Smoleńskiej – jak też zapisy z niezależnych urządzeń rejestrujących rozmieszczonych w statkach powietrznych i w ośrodkach naziemnych śledzących w dniu 10.04.2010 r. lot samolotu Tu-154 do Smoleńska. Apelujemy do wszystkich osób i instytucji posiadających takie przedmioty lub takie zapisy o udostępnienie ich do badań naukowych z zachowaniem wszelkich procedur zapewniających wiarygodność dowodów. Odrębną sprawą są zdjęcia satelitarne terenu Katastrofy Smoleńskiej z czasu poprzedzającego wydarzenie jak i z dnia 10.04.2010. Apelujemy do instytucji posiadających takie zdjęcia o udostępnienie ich do analiz. Kluczowe jednak znaczenie ma możliwość zbadania wraku samolotu. Domagamy się więc od polskich władz państwowych, aby doprowadziły do zwrotu Polsce zarówno samego wraku jak i czarnych skrzynek bezpodstawnie przetrzymywanych przez stronę rosyjską.

Nie mamy gwarancji, że zasadnicze dowody materialne, tj. wrak samolotu, kiedykolwiek zostaną udostępnione do badań. Wiemy też, że ślady istniejące na wrakowisku zostały już bezpowrotnie zniszczone. W tej sytuacji zadanie polegające na odtworzeniu rzeczywistego przebiegu wydarzeń w Katastrofie Smoleńskiej stanowi wielkie wyzwanie dla nauki ze względu na szczupłość dowodów rzeczowych i informacji, jakie mogą być podstawą badań. Nieliczne dostępne dowody rzeczowe muszą być więc poddane wyjątkowo skrupulatnym i kompleksowym badaniom. Zwracamy się do kolegów uprawiających różne dziedziny nauki z prośbą o czynne włączenie się do badań i przyczynienie się do wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej. Kierujemy swą prośbę do wszystkich ludzi nauki niezależnie od ich narodowości i miejsca pracy odwołując się do naukowej solidarności. Liczymy tu w szczególności na odzew tych pracowników nauki, którzy poczuwają się do duchowej wspólnoty z Polską.

Katastrofa Smoleńska wymaga skoordynowania dalszych badań i stworzenia ośrodka pełniącego funkcję koordynatora. Biorąc pod uwagę dotychczasową bierność i brak jakiegokolwiek zainteresowania Katastrofą ze strony istniejących oficjalnych instytucji nauki uważamy, że ośrodek taki powinien być wyłoniony w naturalny sposób przez środowisko naukowe i niezależny od tych instytucji.

Uważamy też, że dla wyjaśnienia tak fundamentalnego dla losów Kraju wydarzenia, jakim była Katastrofa Smoleńska, muszą w Kraju znaleźć się środki finansowe na przeprowadzenie niezbędnych badań. Wzywamy powołane do finansowania badań naukowych instytucje do wyznaczenia niezbędnych środków i wprowadzenia tych badań do swych planów finansowych.

Oświadczamy, ze niniejszą Konferencję Smoleńską traktujemy nie jako zakończenie, lecz jako początek badań naukowych, które będziemy prowadzić aż do całkowitego wyjaśnienia okoliczności Katastrofy Smoleńskiej. Dołożymy wszelkich starań, aby w drodze tych badań ustalić jej faktyczny przebieg i zobowiązujemy się, że ich wyniki będziemy okresowo przedstawiać na kolejnych otwartych Konferencjach Smoleńskich.

Uważamy za niezbędne zorganizowanie podobnych konferencji przez inne środowiska naukowe niż środowisko techniczne. Wzywamy środowiska prawnicze, socjologiczne i medyczne do zwołania własnych konferencji. Powinny one posłużyć do przeanalizowania aspektów prawnych, socjologicznych i medycznych związanych nie tylko z samą Katastrofą Smoleńską, lecz również z późniejszymi działaniami mającymi na celu narzucenie społeczeństwu fałszywej wizji wydarzeń.

Powołujemy Komitet Organizacyjny II Konferencji Smoleńskiej i zobowiązujemy go do zorganizowania tej Konferencji najpóźniej za rok.

Warszawa 22 października 2012 r.

Komitet Organizacyjny i Komitet Naukowy Konferencji Smoleńskiej

Przeczytaj wywiad >Organizatorzy Konferencji Smoleńskiej: Część ludzi nauki wie, czego oczekuje władza i jak się zachować w trosce o byt. Nawet kosztem honoru

źródła:
http://www.radiomaryja.pl/informacje/
http://wpolityce.pl/

 

Przebieg Konferencji

To był wybuch w kadłubie

Zakończyła się dwudniowa Konferencja Smoleńska, w której udział wzięło ponad 100 ekspertów z Polski i z zagranicy. W wystąpieniach naukowców zostały potwierdzone wcześniejsze ustalenia ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza o eksplozji jako przyczynie katastrofy. Istniał czynnik, który rozerwał samolot od wewnątrz – powiedział prof. Jan Obrębski.

Konferencja poświęcona była mechanizmowi zniszczenia oraz analizie mechanizmu lotu i okoliczności towarzyszących „katastrofie smoleńskiej”, jakiej uległ samolot rządowy TU-154M dnia 10 kwietnia 2010 roku. W I Konferencji Smoleńskiej poza naukowcami wzieli udział  m.in. Antoni Macierewicz, Piotr Naimski oraz członkowie Rodzin Ofiar – Beata Gosiewska, Małgorzata Wassermann, Andrzej Melak, Ewa Kochanowska, Zuzanna Kurtyka, Jadwiga Gosiewska, Jacek Świat i Dariusz Fedorowicz, był też pilot Jaka-40 Artur Wosztyl, który 10 kwietnia 2010 lądował na lotnisku w Smoleńsku.

Retransmisja całych obrad: >http://www.popler.tv/KonferencjaSmolenska

Prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej w przedstawionym referacie na podstawie opisu sposobu zniszczenia jednego z fragmentów Tu-154 M wykazał, że istniał czynnik, który rozerwał samolot od wewnątrz.

– Z całą pewnością element, który oglądałem był eksplodowany, nie implodowany. Nie ma żadnej wątpliwości, wszędzie są rozstępy, wszędzie są ubytki tej, jak to nazwałem, powłoki namalarsko – ochronnej. To jest warstwa jakiegoś metalu nanoszona, coś a`la cynkowanie. Wczoraj na sali byli lotnicy. Był pan prof. Olejnik, dziekan wydziału, kiedyś uzbrojenia i lotnictwa. Nie był uprzejmy, ani słowem zaprzeczyć temu, co powiedziałem. W takim razie odpowiadam jeszcze raz, to była eksplozja, a nie implozja – powiedział Jan Obrębski. – Wszystko wskazuje na to, że ubytki powłoki ochronnej i rozstępy materiału, a więc spękania powłoki, w ogóle wyrwanie całego elementu, wyrwanie nitów. To wszystko świadczy o działaniu sił rozrywających. Co więcej z zewnątrz element, który nazwałem owiewką podtrzymującą (wewnątrz była spalona, z zewnątrz prawie, że idealnie srebrne). Doszedłem do wniosku, że ogień musiał działać wewnątrz – powiedział prof. Obrębski.

Prof. Kazimierz Nowaczyk z Maryland, który analizował mechanizm TAWS i FMS także potwierdził wybuch w samolocie. Umiejscowił go w kadłubie samolotu.

– Proszę Państwa ten samolot został zniszczony. Po utracie skrzydła prawdopodobnie jeszcze odchodził. Samolot został zniszczony wybuchem w kadłubie. I to jest istotny element całej tej teorii. Oczywiście wygląda na to, że on był podprowadzany pod coś takiego. Jak to się działo, to my analizujemy. Upadek na ziemie to już jest inna rzecz. Lot zakończył się w momencie wybuchu w kadłubie.

Wykład prof. Grzegorza Szuladzińskiego

prof. Szuladziński wysunął następujące wnioski:
– Skrzydło jest globalnie mocniejsze niż brzoza i to ono ścięło drzewo, a nie na odwrót
– Zadziałało stosunkowo niewielkie przyspieszenie od uderzenia kadłuba w ziemię.
– Stosunkowo niewielka ilość materiału wybuchowego jest potrzebna do uszkodzenia kadłuba.
– Położenie ładunku decydowało o sposobie zniszczenia samolotu.

Wykład prof. Wiesława Biniendy

Prof. Binienda: gdyby nie było wybuchu, większość pasażerów w tylnej i środkowej części samolotu powinna przeżyć. >CZYTAJ DALEJ

Wykład dr inż. Wacława Berczyńskiego

Dr Berczyński przedstawił analizę wytrzymałościową elementów struktury Tu-154 M. To jest specjalista, który jest konstruktorem samolotów, pracuje w firmie Boeing. Zwracał uwagę na kilka aspektów, np. na zdjęcia grodzi ciśnieniowej w tylnej części samolotu. W jego ocenie ta część została oddzielona od kadłuba w wyniku eksplozji. Zwrócił uwagę na wciśnięte elementy wyposażenia samolotu w tę grodź. Jak analizował, musiała tam działać bardzo duża siła, skoro tak się stało. Zwrócił też uwagę na wyrwane nity. Według niego nie mogłoby do tego dojść, gdyby w Smoleńsku doszło do zwykłego wypadku. W jego ocenie to jest kolejny dowód, że w kabinie powstało niezmiernie wysokie ciśnienie wewnętrzne. Po wyrwaniu nitów na skutek eksplozji rozerwaniu uległo całe poszycie samolotu, ciśnienie musiało wynosić minimum 30 atmosfer. Taki wynik otrzymał przyjmując najniższe wartości dot. wytrzymałości nitów tupolewa. Wskazał również na zniszczenia skrzydła. Zaznaczył, że górne poszycie było oderwane od dźwigarów. To też jest dowód, że ogromne ciśnienie działało w maszynie. Zaznaczył, że przy projektowaniu samolotów bierze się pod uwagę różne scenariusze. Inżynierowie budują samoloty przewidując, że może on uderzyć o płytę lotniska, czy uderzyć plecami o ziemię. Wskazał, że gdyby w Smoleńsku po prostu miało miejsce lądowanie na plecach, nie doszło by do takich zniszczeń, jakie miały miejsce w przypadku tupolewa.

zobaczOderwana gródź, wywiad z dr Berczyńskim, 24.10.2012

***

Prof. Piotr Witakowski w czasie swojego wystąpienia zwrócił uwagę, że fakt iż wykorzystywany przez polskie władze TU-154M bezspornie był maszyną wojskową, na co wskazują jednoznacznie jego oznaczenia (polska „szachownica” jest oznaczeniem samolotów wojskowych). Okazuje się zatem, że próby wmówienia opinii publicznej, że samolot wykonujący lot 10 kwietnia 2010 roku wykonywał lot cywilny jest niczym innym jak manipulacją i kłamstwem. Analiza poszczególnych katastrof lotniczych wskazuje, że w zdecydowanej większości przypadków, gdy samolot zderzał się z ziemią bardzo często wycinał wcześniej całe połacie lasu, a części samolotu nigdy nie były rozrzucane na takim promieniu jak miało to miejsce w Smoleńsku. Według prof. Witakowskiego zgodnie z aktualnym stanem badań najbardziej prawdopodobna jest hipoteza wskazująca na wybuch samolotu w powietrzu.

 zobacz >To była dobrze przygotowana eksplozja

Jacek Gieras, ekspert systemów elektroenergetycznych stwierdził, że w zakresie badania komponentów elektrycznych po katastrofie właściwie nie zrobiono nic. Zbadano jedynie żarówki podświetlające kokpit. >Zagadkowy zanik prądu, wywiad

Wykład inż. Marka Dąbrowskiego

– dotyczył m.in. zasady działania wysokościomierza radiowego RW–SM, lokalizacji  miejsca uderzenia, miejsca na skrzydle sąsiadującym z oderwaną końcówką. We wnioskach zaznaczył, że KBWL LP nie wyjaśnia mechanizmu zniszczenia skrzydła polegającego na odłamaniu jego końcówki w odległości 2,9 metra od miejsca hipotetycznego uderzenia w brzozę.

W swoim wystąpieniu prof. Chris Cieszewski z University of Georgia przeprowadził analizę porównawczą zdjęć satelitarnych miejsca katastrofy i prześledził zmiany na kolejno wykonywanych zdjęciach. Ekspert doszedł do wniosku, że rozrzut szczątków samolotu nie był zgodny z oczekiwaniami jak dla przypadku zderzenia i raczej sugeruje wystąpienie eksplozji poprzedzającej kolizję. Ponadto analiza zdjęć satelitarnych wykazuje, że wygląd miejsca wypadku i położenie szczątków zmieniało się w wyniku manipulacji.

Prof. Jan Jaworski z wydziału Chemii UW przedstawił wyniki wstępnych badań próbek pobranych z tupolewa:

To są pierwsze badania chemiczne maszyny. Profesor wskazał, że to jest bardzo wstępna analiza, która de facto ma wykazać, jakie badania powinny być przeprowadzone przez specjalistów. Zaznaczał, że na razie nie ma podstaw, by wyciągać jakieś wnioski. Opisywał, jakimi metodami powinien być badany wrak rządowej maszyny. Mówił m.in. o skaningowej mikroskopii elektronowej. Mówił o różnych metodach badań. Zaznaczył, że trzeba sprawdzić, jakie pierwiastki znajdują się na maszynie oraz w jakiej one są ilości.

Antoni Macierewicz na zakończenie konferencji powiedział:

– Podstawowe tezy profesorów były upowszechnione wcześniej. Zostały pogłębione i są w zupełnie nowym kształcie przedstawione. Dużo dobitniej, udowadniające tezy formułowane wcześniej. Przede wszystkim dzięki nowym materiałom jakie zostały uzyskane, a zwłaszcza materiałom pochodzącym z tzw. „Polskiej czarnej skrzynki”- skrzynki szybkiego dostępu zwanej QUAR. Niewątpliwym novum jest analiza fragmentów szczątków samolotu dokonana przez profesora Obrębskiego. Analizy ekspertów: Prof. Jana Obrębskiego a także innych naukowców, którzy zaprezentowali swoje referaty prowadzą do jednego wniosku: do katastrofy doszło na skutek eksplozji.

– Bez względu na to czy to był referat pana prof. Ciszewskiego, który zajmuje się problematyką związaną z badaniem drzew i drewna, czy to był referat profesora zajmującego się problematyką elektryczną i działaniem układów elektrycznych, czy to był referat prof. Biniendy czy Obrębskiego. Wszystkie te konkluzje jakby zbiegały się w jednym. Do katastrofy doszło na skutek eksplozji spowodowanej w powietrzu, która rozerwała samolot na strzępy – zaznaczył.

Inne referaty naukowców potwierdzały tezę, że skrzydło nie mogło się oderwać na skutek uderzenia w brzozę. przeczytaj >„BRZOZA NIE BATMAN”

– Profesor Ciszewski jest specjalistą od analizy lasu i drewna. Jego referat skoncentrował się na szczegółach związanych z wytrzymałością brzozy i porównania różnych gatunków brzóz, oraz specyfiką tej smoleńskiej. Profesor Berczyński z kolei skonstruował skrzydła boeinga, który był pierwowzorem TU-154M. Koncentrował się z kolei na aspektach wytrzymałości skrzydła i cechach charakterystycznych poszycia. Każdy z nich formułuje opinie dotyczącą sobie znanej dziedziny i każdy z nich dochodzi do tego samego wniosku: Eksplozja była powodem tragedii smoleńskiej.

Prof. Krystyna Pawłowicz stwierdziła:

– Bariera strachu pękła. Bańka pękła, materiały, które będziemy mieli, które będą najbardziej kompetentne, będą trudne do zaatakowania. Po prostu przychodzą osoby kompetentne, profesorowie, specjaliści w swoich dziedzinach. Mam nadzieję, że to się rozleje falą i prawda dotrze. Tu mówili do nas profesorowie najwybitniejsi i ci którzy się tym bez strachu zajmowali. Także jestem naprawdę szczęśliwa i pierwszy raz tak naprawdę widzę, że to może pójdzie w świat. Prawda popłynie w świat.

>PEŁNA VIDEORELACJA

za: http://www.radiomaryja.pl/

22.10 Małgorzata Wassermann dziękuje naukowcom

22.10.2012 Pierwszy dzień konferencji >RELACJA

PREZENTACJE DO POBRANIA

Pobierz prezentacje:
Marka Dąbrowskiego
Grzegorza Szuladzińskiego
Michała Jaworskiego
prof. Wiesława Biniendy

Program konferencji >http://www.konferencja.home.pl/Program_Oct162012.pdf

Jakie ma Pan oczekiwania związane z rozpoczynającą się dziś konferencją smoleńską?  Zobacz >wywiad z prof. Kazimierzem Nowaczykiem

***

Sylwetki niektórych prelegentów

Wacław Berczyński – inżynier, konstruktor Działu Wojskowo-Kosmicznego Boeinga, wieloletni pracownik innych koncernów lotniczych. Absolwent Politechniki Łódzkiej, pracował na tej uczelni w Katedrze Techniki Mechanicznej. Doktoryzował się na podstawie pracy o metodzie elementów skończonych – tej samej, której użył prof. Binienda do badania, czy brzoza mogła złamać skrzydło Tu-154. Pracował na Concordia University w Montrealu, gdzie zajmował się materiałami kompozytowymi. Specjalista od konstrukcji samolotów i śmigłowców (kadłubów i skrzydeł). Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Analiza wytrzymałościowa elementów struktury Tu-154”.

Wiesław Binienda – doktor inżynierii mechanicznej, profesor, wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej w Kolegium Inżynierii University of Akron w USA. Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering”, wydawanego przez American Society of Civil Engineers. Autor licznych publikacji naukowych, specjalista od inżynierii materiałowej, metod obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowań w lotnictwie i astronautyce (mechanika pękania materiałów złożonych, analiza elementów skończonych, analiza dynamiczna problemów udarowych, analiza zmęczeniowa, analiza związana z płynięciem materiałów). Laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA (m.in. NASA „Turning Goals Into Reality Award” w 2004 r. za udział w badaniach dotyczących poprawy bezpieczeństwa w konstrukcjach silników odrzutowych, w tym silnika GEnx. Ekspert zespołu Antoniego Macierewicza. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Symulacje komputerowe za pomocą programów LSDyna3D oraz CFX, weryfikujące przyczyny katastrofy samolotu Tu-154M w Smoleńsku”.

Chris Cieszewski – amerykański naukowiec polskiego pochodzenia. Profesor i wykładowca w Warnell School of Forestry and Natural Resources University of Georgia w Stanach Zjednoczonych. Absolwent studiów na University of British Columbia w Kanadzie w zakresie modelowania i analizy ilościowej. Uzyskał stopień naukowy doktora w zakresie biometrii leśnej na University of Alberta w Kanadzie. Wchodzi w skład komitetów redakcyjnych pięciu międzynarodowych czasopism naukowych i pracuje jako recenzent dla 23 międzynarodowych czasopism naukowych. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Szczegółowa analiza porównawcza terenu leśnego przy użyciu zdjęć satelitarnych wysokiej rozdzielczości”.

Marek Czachor – doktor habilitowany nauk fizycznych ze specjalnością fizyka teoretyczna, profesor nadzwyczajny w Katedrze Fizyki Teoretycznej i Informatyki Kwantowej na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Gdańskiej. Ekspert zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Testy niszczące samolotów Douglas DC-7 i Lockheed Constellation a katastrofa Tu-154M w Smoleńsku”.

Wojciech Fabianowski  – adiunkt na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej, gdzie się doktoryzował. Prowadził wiele prac badawczych, dotyczących m.in. biomateriałów, polimerów i laminatów. Jan Jaworski – szef Laboratorium Elektrochemii Organicznej na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, profesor. Autor wielu nagród, w tym nagrody Polskiego Towarzystwa Chemicznego za najlepszą publikację w „Wiadomościach Chemicznych”. Na Konferencji Smoleńskiej wygłosił przygotowany wraz z dr. Fabianowskim referat pt.„Charakteryzacja próbek 1-5 metodami mikroskopii elektronowej i mikroanalizy rentgenowskiej”.

Andrzej Flaga – profesor zwyczajny i kierownik Katedry Mechaniki Budowli Politechniki Lubelskiej. Główny organizator i realizator, a obecnie kierownik unikatowego w kraju Laboratorium Inżynierii Wiatrowej z tunelem aerodynamicznym z warstwą przyścienną Politechniki Krakowskiej. Specjalista w dziedzinie aerodynamiki i dynamiki budowli, inżynierii wiatrowej i wpływów środowiskowych na budowle i ludzi. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „O potrzebie i możliwościach przeprowadzenia badań modelowych w tunelu aerodynamicznym Politechniki Krakowskiej potwierdzających hipotezę zniszczenia samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem przez rozerwanie samolotu w powietrzu”.

Jacek F. Gieras – profesor tytularny, zdobył międzynarodowe uznanie jako specjalista w dziedzinie maszyn elektrycznych, elektromagnetyzmu, mechatroniki oraz napędów elektrycznych. W 1996 r. otrzymał prestiżową Katedrę Inżynierii Systemów Transportowych na Uniwersytecie w Tokio. Autor siedmiu książek (wydanych m.in. przez Oxford University Press), ponad 240 artykułów naukowo-technicznych oraz 53 patentów, kierownik dużych projektów przemysłowych. Absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Łódzkiej. Wykładał nie tylko w Japonii, ale też w USA, Kanadzie i Korei Płd. Na konferencji smoleńskiej wygłosił dwa referaty: „Ocena, technika badań oraz możliwość awarii systemu elektroenergetycznego samolotu Tu-154M” oraz „Hipoteza eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwo-powietrze”.

Kazimierz Nowaczyk – fizyk pracujący w USA (specjalność: spektroskopia molekularna), obecnie assistant professor (adiunkt) w Centrum Spektroskopii Fluorescencyjnej na Wydziale Biochemii i Biologii Molekularnej Szkoły Medycznej University of Maryland w Baltimore w Stanach Zjednoczonych. Szef grupy ekspertów zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Analiza zapisów urządzeń TAWS i FMS firmy Universal Avionics System Corporation zainstalowanych w rządowym samolocie Tu-154M nr 101”.

Jan Obrębski – profesor zwyczajny Politechniki Warszawskiej na Wydziale Inżynierii Lądowej w Instytucie Inżynierii Budowlanej. Specjalista w zakresie mechaniki i budownictwa (mechanika budowli, mechanika lekkich konstrukcji przestrzennych, mechanika prętów cienkościennych, metody komputerowe, wytrzymałość materiałów). Wcześniej pracował m.in. w Instytucie Mechaniki Konstrukcji Inżynierskich oraz w Zakładzie Wytrzymałości Materiałów, Teorii Sprężystości i Plastyczności na Politechnice Warszawskiej. Autor wielu cenionych publikacji naukowych. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Opis sposobu zniszczenia małego fragmentu Tu-154 nr 101”.

Grzegorz Szuladziński – absolwent Politechniki Warszawskiej (ukończył prestiżowy Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa), w 1973 r. doktoryzował się z mechaniki struktur na amerykańskim University of South California (absolwentem tej uczelni był m.in. słynny kosmonauta Neil Armstrong, pierwszy człowiek na Księżycu). Do 1980 r. pracował w Stanach Zjednoczonych, zajmując się m.in. technologiami lotniczymi i kosmonautycznymi. Wśród wielu jego projektów można wymienić komputerowe symulacje zdarzeń sejsmicznych, mające na celu bezpieczeństwo obiektów nuklearnych. W 1981 r. dr Szuladziński przeniósł się do Australii, gdzie do dziś prowadzi prace nad procesami rozpadu, dynamiką konstrukcji, odkształceniami itd. w lotnictwie, budownictwie i energetyce. Ekspert zespołu Antoniego Macierewicza; ma na swoim koncie dwie książki i wiele artykułów, jest członkiem kilku stowarzyszeń inżynieryjnych w USA i Australii. Od lat 90. wykonuje złożone komputerowe symulacje takich zjawisk jak rozbijanie skał przy użyciu materiałów wybuchowych, rozrywanie metali oraz niszczenie budynków. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt.„Niektóre aspekty katastrofy smoleńskiej i tematy z tym związane”.

Piotr Witakowski – przewodniczący komitetu organizacyjnego i członek prezydium komitetu naukowego konferencji smoleńskiej. Profesor nadzwyczajny w Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, gdzie pełni funkcję kierownika pracowni w Katedrze Geomechaniki, Budownictwa i Geotechniki na Wydziale Górnictwa i Geoinżynierii. Autor patentów z dziedziny miernictwa, budownictwa i kolejnictwa, publikacji naukowych z zakresu matematyki, fizyki, budownictwa, informatyki i miernictwa. Absolwent Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej (1967 r.) i Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Na konferencji smoleńskiej wygłosił referat pt. „Mechanizm zniszczenia w wybranych katastrofach lotniczych”.

http://niezalezna.pl/34109

Szczegółowy program konferencji

Konferencja została podzielona na pięć bloków tematycznych:

1. Zagadnienia ogólne:
– konstrukcje lotnicze
– katastrofy lotnicze
– metody analiz katastrof lotniczy,
– analizy porównawcze

2. Mechanika lotu i odtworzenie trajektorii lotu
– zagadnienia ogólne dotyczące mechaniki lotu,
– trajektoria samolotu TU-154M w całości
– trajektoria lotu poszczególnych części znalezionych na wrakowisku

3. Mechanika zniszczenia i badania symulacyjne „katastrofy smoleńskiej”
– hipoteza zniszczenia zainicjowanego uderzeniem w brzozę
– hipoteza zniszczenia przez rozerwanie w powietrzu
– hipoteza zniszczenia w wyniku uderzenia w grunt
– hipoteza lądowania awaryjnego i rozpadu po wylądowaniu
– inne hipotezy mechanizmu zniszczenia
inne zagadnienia związane z badaniem przyczyn katastrofy

4. Aerodynamika i badania modelowe

5. Zagadnienia materiałowe i inne

WPROWADZENIE
Prowadzący Jacek Rońda, Akademia Górniczo-Hutnicza
09:05 – 09:20 Piotr Witakowski, Akademia Górniczo-Hutnicza – Referat wprowadzający do Konferencji
I. ZAGADNIENIA OGÓLNE I ANALIZA WRAKOWISKA
Prowadzący Kazimierz Flaga, Politechnika Krakowska

09:20 – 09:40 Chris Cieszewski, University of Georgia – Micro-detail comparative forest site analysis using high-resolution satellite imagery
09:40 – 10:10 Piotr Witakowski, Akademia Górniczo-Hutnicza – Mechanizmzniszczenia w wybranych katastrofach lotniczych
10:10 – 10:30 Jacek F. Gieras, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy – Ocena, technika badań oraz możliwość awarii systemu elektroenergetycznego samolotu Tu-154M
10:30 – 10:50 Gregory Szuladziński, Analytical Service Pty Ltd – Niektóre aspekty katastrofy smoleńskiej i tematy z tym związane
10:50 – 11:20 Przerwa

II. BADANIA FIZYKOCHEMICZNE, ASPEKTY

WYTRZYMAŁOŚCIOWE
Prowadzący Robert Gałązka, Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk

11:20 – 11:40 Wacław Berczyński, Former Politechnika Łódzka, Concordia Univ., Widener Univ., Boeing – Analiza wytrzymałościowa elementów struktury Tu-154M
11:40 – 12:00 Jan Błaszczyk, Wojskowa Akademia Techniczna – Brzoza smoleńska – aspekty wytrzymałościowe struktury skrzydła samolotu Tu-154
12:00 – 12:15 Wojciech Fabianowski, Politechnika Warszawska, Jan Jaworski, Uniwersytet Warszawski – Charakteryzacja próbek 1 – 5 metodami mikroskopii elektronowej i mikroanalizy rentgenowskiej (EDS)
12:15 – 12:30 Jan Obrębki, Politechnika Warszawska – Opis sposobu zniszczenia małego fragmentu Tu-154M nr 101
12:30 – 12:50 Chris Cieszewski, University of Georgia – Assessment of wood properties for the birch samples from Poland, USA, and Smolensk using NIR spectroscopy and SilviScan
12:50 – 13:50
Przerwa obiadowa
III. ZAGADNIENIA ZWIAZANE Z TRAJEKTORIĄ LOTU
Prowadzący Zdzisław Gosiewski, Politechnika Białostocka

13:50 – 14:20 Kazimierz Nowaczyk, University of Maryland – Analiza zapisów urządzeń TAWS i FMS firmy Universal Avionics System Corporation zainstalowanych w rządowym samolocie Tu-154M 101
14:20 – 14:40 Marek Dąbrowski – Położenie samolotu w momencie uderzenia w brzozę i bezpośrednio po uderzeniu wg danych MAK i KBWL LP
14:40 – 15:00 Michał Jaworski – Próba interpretacji wybranych parametrów lotu –trajektoria pionowa oraz kąt przechylenia
15:00 – 15:20 Andrzej Flaga, Politechnika Krakowska – O potrzebie i możliwościach przeprowadzenia badań modelowych w tunelu aerodynamicznym Politechniki Krakowskiej potwierdzających hipotezę zniszczenia samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem przez rozerwanie samolotu w powietrzu
15:20 – 15:40 Jacek F. Gieras, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy – Hipoteza eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwo- powietrze
15:40 – 16:10 Przerwa
IV. ANALIZA ZDERZEŃ I MODELOWANIE NUMERYCZNE
Prowadzący Grzegorz Jemielita, Politechnika Warszawska

16:10 – 16:40 Wiesław Binienda, The University of Akron – Symulacje komputerowe za pomocą programów LSDYNA3D oraz CFXweryfikujące przyczyny katastrofy samolotu Tu-154M w Smoleńsku
16:40 – 17:00 Aleksander Olejnik, Stanisław Kachel, Adam Kozakiewicz, Wojskowa Akademia Techniczna – Zastosowanie inżynierii odwrotnej do procesu modelowania lotniczych konstrukcji cienkościennych
17:00 – 17:20 Marek Czachor, Politechnika Gdańska – Testy niszczące samolotów Douglas DC-7 i Lockheed Constellation a katastrofa Tu-154M w Smoleńsku
17:20 – 17:40 Andrzej Morka, Tadeusz Niezgoda, Paweł Dziewulski, Sebastian Stanisławek, Wojskowa Akademia Techniczna – Problemy modelowania numerycznego zagadnienia zderzeń ciał
17:40 – 17:50 Przerwa
17:50 – 19:00
DYSKUSJA GENERALNA
Prowadzący Jacek Rońda, Akademia Górniczo-Hutnicza

22.10.2012, http://niezalezna.pl/34067

Wcześniejsze Wywiady

NA STRONACH:

strona [2] Wyrwa w ciągłości parametrów lotu, Z prof. Zbigniewem Rudym z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego  
strona [3] Wywiad z prof. dr. hab. inż. Jackiem Rońdą z Wydziału Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.
strona [4] Wywiad Z prof. dr. hab. Edwardem Malcem, kierownikiem Zakładu Teorii Względności i Astrofizyki Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
strona [5] Konferencja smoleńska (założenia) – październik 2012
strona [6] Deklaracja naukowców UW – Naukowe Westerplatte, wywiady z profesorami L. Pielą i L. Plaskotą
strona [7] Naukowcy z Gdańska na czele z prof. Markiem Czachorem
strona [8] Możemy policzyć za Millera, wywiad z prof. Tadeuszem Niezgodą, WAT
strona [9] lista naukowców biorących udział w I Konferencji Smoleńskiej

>To mogła być bomba, wywiad z prof. dr hab. Zdzisławem Śloderbachem z Politechniki Opolskiej

zobacz też:

***

Wyrwa w ciągłości parametrów lotu

Z prof. Zbigniewem Rudym z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego rozmawia Anna Ambroziak

Jak Pan ocenia metodologię badań prof. Wiesława Biniendy?

– Jako naukową. Została ona oparta na beznamiętnym sprawdzaniu, czy proponowany model w danej sytuacji może dać jakąś odpowiedź, np. pomóc w określeniu, czy zajście zjawiska jest w ogóle możliwe. Każdy proces, który jest oparty na zjawiskach fizycznych, podlega modelowaniu; a językiem tego modelowania jest matematyka.

Przy każdym modelowaniu występuje jednak jakiś margines błędu.

– To jest związane z tym, że kiedy przedstawia się dane zjawisko fizyczne w postaci równań matematycznych, należy poddać je tzw. dyskretyzacji. Im stopień dyskretyzacji jest większy (elementarne komórki, na które dzielimy problem, są mniejsze), tym odtworzenie rzeczywistości w modelowaniu jest lepsze, bardziej precyzyjne. Jeśli ktoś chce poprawić dokładność symulacji na przykład 10 razy, to kosztuje go to tysiąc razy więcej mocy obliczeniowej. Dlatego w pewnym momencie należy zrobić tzw. uproszczenie – musimy powiedzieć sobie, że w tym momencie na większą dokładność nas nie stać, aby modelowanie mogło się zakończyć w akceptowalnym czasie. Obliczenia oparte na tzw. metodzie elementów skończonych (to matematyka), które zastosował prof. Binienda, pozwalają na wykonanie symulacji zjawisk w komputerze. Tę samą metodę stosuje się np. przy budowie mostów; zanim powstanie most realny, wirtualnie buduje się i symulacyjnie sprawdza właściwości setek mostów, które można by wybudować.

Poda Pan jakieś inne przykłady?

– Choćby wykonanie symulacji tego, jak wyglądałby wybuch atomowy. Kraje zaawansowane technologicznie (czyli te, które posiadają bardzo wydajne komputery) nie dokonują już rzeczywistych wybuchów jądrowych. Co nie znaczy, że tych wybuchów już nie ma. Między innymi dlatego udało się podpisać umowy o ograniczeniu rozwoju broni atomowej. Wybuchy te nie zachodzą już na powierzchni ziemi, w wodzie czy powietrzu – robi się ich symulacje komputerowe. Kraje technologicznie zacofane, jak Korea Północna, muszą dokonywać wybuchów jądrowych na swoich poligonach; Stany Zjednoczone od dziesiątków lat wybuchów prawdziwych nie przeprowadzają. I kontrolują, aby instalacje komputerowe wielkich mocy nie docierały do Korei Północnej czy Iranu. Każde badanie naukowe jest obarczone błędem. Dlatego zawsze warto wszystko dobrze zmierzyć, by można było dane zjawisko odtworzyć za pomocą komputerów startujących z samych danych początkowych. W przypadku modelowania katastrof może się jednak okazać, że człowiek przeoczył coś, co jest bardzo istotne, coś ważnego dla wyników. To dlatego tak wartościowe są programy/pakiety symulacyjne, które zostały pozytywnie zweryfikowane metodą porównania wyników symulacji z rzeczywistym zdarzeniem/katastrofą.

Profesor Binienda posłużył się w swoich obliczeniach najnowszą wersją programu LS-DYNA. Jak Pan ocenia to narzędzie?

– Pan profesor jest jednym z użytkowników tego programu, który zmieniał się na przestrzeni aż 20 lat (został w szczególności wykorzystany przy modelowaniu katastrof amerykańskich promów kosmicznych). Każda kolejna jego wersja jest coraz lepsza. Pan profesor, który gościł ostatnio na Uniwersytecie Jagiellońskim, pokazywał np. symulacje, w których zastosował materiał w postaci płyty (tzn. wirtualnie w programie symulował jego zachowanie). Widać było, jak pewien obiekt nadlatuje nad tę płytę, rozprasza się na niej i płyta zaczyna drgać. Te drgania były mierzone. Pan profesor pokazywał, jakie są symulacje komputerowe, które określają, jakie powinny być drgania tej płyty, a z drugiej strony pokazywał coś, co było sprawdzeniem eksperymentalnym, jakie drgania zostały zmierzone przez zestaw czujników. Okazywało się, że symulacje i efekt doświadczalny znakomicie się ze sobą zgadzały. Oznacza to, że model komputerowy dobrze odtwarzał rzeczywistość. To był ten element, który wskazywał na to, że program został przesymulowany na prawdziwych zdarzeniach fizycznych. Chciałbym tu jednak zwrócić uwagę na coś, co jest pomijane w relacjach z prezentacji prof. Biniendy. Otóż nie pokazał on jednej rzeczy, a mianowicie symulacji elementów powłoki promu kosmicznego dotyczących katastrofy wahadłowca Columbia. Ale przypuszczam, że po prostu nie mógł. Sądzę, że te dane są objęte tajemnicą państwową. Zbyt wiele z samego przedstawienia takich wykresów można by się dowiedzieć o materiałach konstrukcyjnych powłoki promu, a to są supertajne dane. Są to technologie wojskowe. Na dowód, jak niewielkie przeoczenie może być istotne, przytoczę przykład. Zaraz po zakończeniu wojny w Europie zgromadzono niemieckich fizyków atomowych w jednym miejscu; w dniu zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę powiadomiono ich o tym, a „opiekujący” się nimi fizyk amerykański powiedział jedno zdanie o reflektorze neutronów – to wystarczyło tej grupie niemieckich fizyków, żeby znaleźli swoje przeoczenie, dzięki któremu Hitler nie zdążył zbudować swojej broni atomowej; zajęło im to tydzień. Ale to, co pokazał pan profesor, przekonało mnie, że ten program został gruntownie przeanalizowany na różnych danych eksperymentalnych, a symulacje z wielką dokładnością odtworzyły wyniki eksperymentu.

Pod adresem Biniendy często jednak pada zarzut, że nie znamy jego danych wejściowych i dlatego wykonanej przez niego symulacji nie można należycie powtórzyć. Zauważył Pan jakieś braki w jego symulacjach?

– Nie potrafię tego ocenić. Dane wejściowe to są liczby. Profesor Binienda wyświetlił je na tablicy. Były absolutnie rozsądne.

Rozsądne? To znaczy jakie konkretnie?

– To znaczy takie, które odpowiadają wartościom parametrów materiałów, jakie tworzą skrzydło duraluminiowe oparte na dźwigarach stalowych samolotu, tudzież w przypadku drzewa – parametry opisujące pewien obiekt trójwymiarowy, jaką była owa brzoza. Te parametry były w pełni poprawne. Co oznacza, że niepoważne są twierdzenia typu: skąd Binienda wiedział, jaka jest wytrzymałość skrzydła, skoro tego skrzydła faktycznie nie ma. Jeśli zna się materiały i sposób konstrukcji, to korzystając z metody elementów skończonych, można wykonać konkretną symulację. To nie jest rzecz, która wchodzi jako dane, ale rzecz, którą się otrzymuje na podstawie elementarnych własności ciała stałego, jego własności mechanicznej. Profesor Binienda zastosował klasyczne podejście do metody elementów skończonych. Naukowiec korzystał z programu symulacyjnego LS-DYNA, który zastosowano także do badań nad katastrofą amerykańskiego wahadłowca Columbia. A więc programu symulacyjnego, który przeszedł bardzo gruntowną weryfikację. Wobec tego moje zaufanie do jego metodologii badań gwałtownie rośnie. Przy okazji – prof. Binienda symulował zachowanie skrzydła, które nie ma defektów wewnętrznych. Posiadanie szczątków skrzydła umożliwiłoby badania mikroskopowe struktury materiału budującego skrzydło i np. ustalenie, że takich defektów nie było, to dlatego tak ważne w przypadku katastrofy jest zebranie elementów obiektu, który uległ katastrofie.

Przyjmuje Pan możliwość, że konstrukcja skrzydła była np. wcześniej osłabiona?

– Tego nie wiemy. Ale nie jest niemożliwe, że było jakieś mikropęknięcie, które unaoczniło się w pewnym momencie. Nie mogę wykluczyć też tego, że podczas remontu Tu-154M ktoś dokonał jakiejś nieuprawnionej ingerencji, na przykład zmienił elementy dźwigara. Rodzi się pytanie, czy remont był dostatecznie zabezpieczony.

Pamięta Pan film zarejestrowany przez rosyjską telewizję Rossija 1? Po pokładzie samolotu swobodnie chodzą rosyjscy dziennikarze oprowadzani przez pracowników „Awiakoru” w waciakach.

– Widoczne było, że pewna grupa ludzi miała dostęp do naszego rządowego samolotu. A nigdy nie wiadomo, czy ci ludzie są uczciwi czy nie. Nie można wykluczyć, że podczas remontu zdarzyło się coś takiego, co osłabiło skrzydło. Tym bardziej konieczne było zebranie wszystkich elementów samolotu.

Po dwóch latach można jeszcze to zbadać?

– Tak, pod warunkiem, że dany fragment samolotu istnieje. Można zbadać i uzyskać wiążącą odpowiedź.

Czy wstrząsy widoczne na wykresie parametrów lotów mogły być wywołane przez zderzenia samolotu z innymi przeszkodami niż drzewa?

– W niektórych sytuacjach jest tak, że obie hipotezy dotyczące tego samego zjawiska są fałszywe. W zapisie parametrów lotów tupolewa występuje tzw. brak ciągłości zapisu. Ale to jest weryfikowalne. Skoro osoba A dostrzegła coś, co polega na zaobserwowaniu takiej, a nie innej ciągłości parametrów lotu, a które interpretuje jako efekt takiego, a nie innego zdarzenia, to inna osoba nie może zaprzeczyć, że tej ciągłości nie było. Chyba że tych danych w ogóle nie ma. Trzeba zacząć od tego, czy ta ciągłość była czy nie. Jeśli była, to pierwsze pytanie jest takie, co gwałtowną zmianę wywołało. Na pewno 10 kwietnia 2010 roku stało się coś, co było niezwykłe. Co? Tego nie wiem. Ale dziś mogę na pewno stwierdzić, że drzewo ma zbyt małą masę, stawia za mały opór, by takie drgnięcie wywołać. Nie mogę wykluczyć, że był to jakiś inny obiekt. Warto więc przyjrzeć się temu, czy ten efekt można odtworzyć w symulacjach komputerowych. Chciałbym zobaczyć, jaka ilość energii, w jakiej objętości i w jakim czasie musiała się wydzielić, by wywołać takie, a nie inne drgnięcie. Inaczej mówiąc: jaka moc i w jakim okresie musiała zadziałać, by wywołać takie, a nie inne zaburzenia w ciągłości parametrów lotu. To nie jest tania symulacja. W mojej ocenie, suma, którą należałoby wydać na wykonanie wszystkich ewentualnych symulacji związanych z lotem samolotu Tu-154 M i jego rozpadem, mogłaby sięgać nawet 20 mln dolarów. Przy wszystkich wielkich katastrofach – nie tylko lotniczych – tego rodzaje symulacje przeprowadza się po to, by następne obiekty, które poruszają się ruchem dynamicznym – nie tylko samoloty – były bardziej bezpieczne.

Ale Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która analizowała przyczyny katastrofy smoleńskiej, takich symulacji nie przeprowadziła. Jak Pan ocenia, jako naukowiec, rezygnację z tego rodzaju badań?

– Zupełnie tego nie rozumiem. Tak samo tego, dlaczego badania tej tragedii nie rozpoczęto od zgromadzenia wszystkich szczątków samolotu w takiej postaci, w jakiej się rozpadły. Najpierw powinno zrobić się zdjęcia ich rozrzutu, a potem składa się je wszystkie w jedno miejsce odpowiednio do tego przystosowane (dla samolotu najlepszy jest hangar lotniczy). Po to, by można było ocenić, czego na przykład nie warto poddawać później symulacji, a na co z kolei skierować główny wysiłek symulacyjny. Tego ewidentnie nie zrobiono, a to bardzo istotna kwestia. Spróbuję to zobrazować: jest pewien eksperyment, w którym pewna część danych jest nieznana z tego powodu, że jakiś element zaginął lub uległ tak silnemu zniszczeniu, że jedyne, co można zrobić, to wysymulować jego kształt tuż przed momentem jego zniszczenia. Wtedy wiadomo, na który element symulacji trzeba zwrócić szczególną uwagę. Tak było z wahadłowcem Columbia, ocalała tylna część ogonowa – eksperymentalnie ustalono, że na tej części wahadłowca nie działały siły, które doprowadziły do jej zniszczenia. Tak więc wszystkie symulacje tego elementu, które wykazywałyby, że ta część zostałaby zniszczona, można było odrzucić; to bardzo silny warunek graniczny, który symulacje musiały odtworzyć. Każdy, kto zajmuje się naukami przyrodniczymi, kieruje się następującą zasadą – im więcej mamy danych, tym bardziej one są restrykcyjne w stosunku do wniosków, które możemy wysnuć (powiedzenie: rozwiązanie zależy od warunków brzegowych; im więcej warunków, tym bardziej rozwiązanie staje się jednoznaczne). Jeżeli rezygnuje się z danych eksperymentalnych, poszerza się pasmo niepewności. Przy typowej katastrofie – samochodowej, morskiej, lotniczej – konieczne jest zebranie wszystkich możliwych rzeczy. Tego zabrakło po katastrofie smoleńskiej – nie zebrano tych danych, które mają znaczenie dla ustalenia jej przyczyn. Ponadto te szczątki to są także elementy technologiczne! Po 10 kwietnia 2010 roku zgłaszane są natomiast elementarne wątpliwości świadczące o tym, że stan psychiczny załogi miałby być niezwykły. W dwóch raportach – MAK i komisji Millera – pojawiła się sugestia, że załoga tupolewa postanowiła wylądować bez względu na to, co się stanie. Ja w to nie wierzę. To byli doświadczeni piloci z kilkoma tysiącami godzin nalotu. Tysiąc razy lądowali i nie tylko wiedzieli, ale za każdym razem czuli, jakim wysiłkiem dla samolotu jest wytrzymanie kontaktu z ziemią. Zresztą okazało się, że błędu w pilotażu nie było, co wykazali potem biegli z krakowskiego Instytutu Sehna. Obalono też argument pozamerytoryczny o rzekomych naciskach gen. Błasika na załogę. Opieranie raportu na oskarżeniu załogi, że poddana naciskom chciała lądować za wszelką cenę, okazało się bezpodstawne. Upadła też koncepcja o tym, że tupolew był niesprawny. To fakt, że był samolotem leciwym i staromodnym, ale to nie znaczy, że był niesprawny, był przecież po przeglądzie technicznym. Jest też mało prawdopodobne, by miał w sobie wady ukryte, latał przecież po remoncie. My, fizycy, wyznajemy taką zasadę – jeżeli coś żyje czas A, to bardzo prawdopodobne, że jeszcze czas A pożyje. To dotyczy też obiektów poddanych nieustannym zawirowaniom czynników fizycznych, a więc takich jak m.in. samoloty. Przez pewien czas funkcjonowało przekonanie, że tupolew musiał ulec katastrofie, bo miał identyczne silniki jak dwa polskie iły, które uległy awarii. Mam na myśli ów ił, który rozbił się w Lesie Kabackim. Tam w silniku uległo zerwaniu połączenie wału z turbiną pośredniego ciśnienia. Był to ewidentny błąd konstrukcyjny. A Tu-154 M otrzymał nowe silniki, na żądanie strony polskiej (zapłacono ekstra za silniki i montaż)! Były to silniki również produkcji sowieckiej, ale bardziej nowoczesne, zużywające mniej paliwa, bardziej stabilne, które nie podlegały awariom (silniki prawie identyczne jak w myśliwcu MiG-31, pozbawione tylko tzw. dopalacza ciągu, gdyż Tu-154M jest samolotem poddźwiękowym i dopalacz powiększający siłę ciągu kosztem drastycznego wzrostu zużycia paliwa jest mu zbędny). To był jeden z powodów, dla którego przy oznaczeniu tego samolotu pojawiła się literka M – modyfikacja. Wyposażono go też w całą masę elementów elektronicznych, wspomagających pilotaż.

Czy maszyna tej wielkości na takiej wysokości mogła wykonać półbeczkę rotacyjną wzdłuż osi podłużnej?

– Mogła. Ale to, czy to zrobiła, zależy od własności aerodynamicznych obiektu w momencie przed wykonaniem owej półbeczki. Tu nie można formułować kategorycznie, że to nie było możliwe. Powiedzenie, że coś jest niemożliwe, oznacza, że naprawdę jest niemożliwe; to nie to samo, co powiedzenie, że coś jest mało prawdopodobne. Jakie były warunki początkowe procesu, który miał doprowadzić do niekontrolowanego wykonania przez samolot półbeczki, czy ktoś je zna, czy też uznanie, że samolot wykonał półbeczkę, to wynik zgadnięcia bądź głosowania komisji. Nie wiem, jak wyglądał układ klap skrzydła, jakie dziury były albo nie były w tym momencie w kadłubie, czy mogły się pojawić siły, które spowodowały, że samolot obrócił się do góry grzbietem. To musi być dysymulowane. Inaczej udzielenie odpowiedzi na to pytanie nie będzie możliwe.

Ale komisja Millera stawia tezę o półbeczce w oparciu o pomiary ciętych gałęzi. Czy taka teza jest w takim razie w ogóle uprawniona?

– Nie potrafię rozstrzygnąć, pozostaję nieprzekonany.

Utrata 10 proc. powierzchni skrzydła oznacza, że siła nośna samolotu zmniejszyła się o 10 procent?

– W samolocie kadłubowym (w znaczeniu – to nie kształt typu „latającego skrzydła”) siła nośna, czyli ta, która utrzymuje samolot w kierunku pionowym, wypracowywana jest przez przepływ hydrodynamiczny wokół skrzydła (samolot wisi w powietrzu na skrzydłach; jest to tym bardziej dobry opis, im dalej jesteśmy od prędkości dźwięku). Z dobrym przybliżeniem jest ona proporcjonalna do powierzchni skrzydła.

Doktor Wacław Berczyński uważa, że utrata siły nośnej mogła wynieść najwyżej 5 procent.

– Można tu zastosować wzór Żukowskiego, który podaje, jaka jest zależność wielkości tej siły od powierzchni skrzydła. Jeśli gubi się kawałek skrzydła, to tyle a tyle zmniejsza się siła nośna. Tu trzeba wziąć pod uwagę rezerwę siły nośnej. Dla każdego samolotu tzw. obciążenie skrzydła jest inne. Chodzi o to, jaki ciężar może udźwignąć jeden metr skrzydła. Tupolew jest samolotem, który ma ogromną rezerwę tego obciążenia – wynikało to z tego, że tupolewy były przeznaczone do lądowania w trudnych warunkach, na słabo przygotowanych lotniskach. To znaczy, że siła nośna, jaka jest wyprodukowywana na jego skrzydłach, jest z ogromnym zapasem w stosunku do tego, czego mu potrzeba. Tak więc utrata kawałka skrzydła niewiele mu przeszkadza i nie powoduje, że tej siły nośnej mu brakuje.

Jak Pan ocenia raport komisji Jerzego Millera?

– Moje odczucie jest takie – poszukiwano wyjaśnienia pozatechnologicznego. Czyli: załoga chciała wylądować za wszelką cenę, była pod naciskiem, a w dodatku jeszcze być może samolot był niesprawny, być może załoga nie potrafiła go obsługiwać, być może silniki zawiodły i być może była brzoza. Wersję o dominującym znaczeniu czynnika ludzkiego można weryfikować poprzez zapisy czarnych skrzynek – chociaż ciągle mnie dziwiło, że pojawiają się kolejne dopowiedziane wersje (jak nie pasuje poprzednia wersja, a to proszę – właśnie zidentyfikowaliśmy następną wersję rozmów w kabinie pilotów), co w tym skrzynkach się znajduje… To tak jak z owym dziełem o wojnie ojczyźnianej marszałka ZSRS Żukowa – po jego śmierci, kiedy było wznawiane, za każdym razem pojawiało się w książce coś nowego, a coś ginęło, zupełnie jakby marszałek żył i ciągle dokonywał korekty swojego dzieła, zgodnie z potrzebami chwili – gloryfikowano aktualnego pierwszego sekretarza, a krytykowano poprzednich. Człowiek jest człowiekiem, jego zachowania mogą być różne w różnych sytuacjach, ale prawa fizyki i matematyki są niewzruszone. Jeżeli coś udaje się sprowadzić do zachowania się obiektu pod wpływem praw fizycznych i opisującej te prawa matematyki, to jest to esencja prawdy. Pozostaje tylko ów margines wątpliwości, gdyż urządzenia, którymi badamy rzeczywistość, mają skończoną dokładność. Ale zwykle dochodzi się do sytuacji, gdy ów margines wątpliwości jest tak mały, że możemy sobie na niego pozwolić.

Działaniem jakich praw fizyki wytłumaczyłby Pan sposób rozpadu samolotu na drobne kawałki?

– Może gwałtowny wzrost ciśnienia wewnątrz samolotu? I to nie wzrost jednorodny, ale jakby w pojedynczych – może paru miejscach? Powstała w ten sposób fala uderzeniowa w powietrzu wewnątrz samolotu, która w milisekundach rozczłonkowała samolot? Czy na materiale wewnątrz samolotu można znaleźć ślady, które pozwalają na przyjęcie lub odrzucenie hipotezy, że wokół nich przez bardzo krótki czas przebiegła taka fala uderzeniowa? To jest seria moich pytań, a nie odpowiedzi na te pytania. Nie znam własności gruntu, na który spadł samolot. Nie wiem, jaka była nośność gruntu na terenie katastrofy. To jest rzecz, która podlega weryfikacji eksperymentalnej. Kiedy zna się już parametry gruntu, można określić symulacyjnie, jaka wielkość przyspieszenia (raczej opóźnienia) była do osiągnięcia, kiedy obiekt mający taką, a nie inną prędkość początkową jest hamowany przez coś, co ma taką a taką wielkość, np. modulu Younga i innych parametrów materiałowych. Takie obliczenia można wykonać na kartce papieru, z dokładnością 10-20 procent. Jeśli natomiast ktoś chce to zrobić z dokładnością co do promila, wymaga to użycia maszyn cyfrowych. To wszystko jest dziś w zasięgu przeciętnie wyposażonej politechniki.

Profesor Jacek Rońda z Wydziału Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej AGH stwierdził w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że ów grunt nie działa jak katapulta, nie powoduje fragmentacji konstrukcji na drobne kawałki.

– Zgadzam się z jego spostrzeżeniami i wątpliwościami.

Według raportów MAK i komisji Millera, na pasażerów działały olbrzymie przeciążenia – 100 g.

– To jest właśnie rzecz, która jest do wysymulowania. To, że następuje uszkodzenie ciała, jest konsekwencją tego, jaka jest wielkość przyspieszenia, któremu ciało jest poddane, oraz długości czasu, podczas którego to przyspieszenie działa. Ciała pasażerów uległy uszkodzeniom wielonarządowym, to jest konsystentne, wskazuje na zadziałanie przyspieszeń rzędu 100 g (1 g = przyspieszenie ziemskie). Pasażerowie znajdowali się w różnych częściach samolotu – przepraszam za makabryczne sformułowanie, ale ich ciała są w ten sposób detektorami zjawiska. Skoro ich ciała doznały podobnych przyspieszeń, to poszukujemy jednolicie działającego w całym samolocie zjawiska – siły hamującej. To, że prędkość pionowa samolotu przed katastrofą była niewielka, nie rozstrzyga o tym, że osiągnięcie przyspieszeń rzędu 100 g jest niemożliwe.

Wspomniał Pan, że koszty symulacji rozpadu konstrukcji tupolewa byłyby dość wysokie. Pana kolega po fachu prof. Edward Malec powiedział mi, że państwo polskie powinno znaleźć środki na zbadanie tej katastrofy.

– Tego bym oczekiwał. Ale widzę, że państwo polskie wyraźnie się od tego uchyla. Państwo nie wyraża tym właściwego zainteresowania, a spora część obywateli jest tym zainteresowana, np. moje dorosłe dzieci też. Przyznam, że jestem tym dotknięty. Chyba więcej jest zainteresowanych katastrofą smoleńską niż piłkarskim Euro 2012. To można było zrobić już na samym początku, tuż po katastrofie, zaczynając od zabezpieczenia materialnych pozostałości katastrofy. To byłby wyraz tego, że sprawę traktuje się poważnie. Zaniedbano zebranie wszystkich elementów w jedno miejsce – wrażenie jest takie, że najwyraźniej ktoś nie chce, by elementy tupolewa ocalałe z katastrofy mogły być wykorzystane do weryfikacji kolejnych hipotez, kolejnych etapów symulacyjnych. Symulacji nie robi się w kilkanaście minut. To proces ciągły, czasochłonny. To jest ciężka praca. Nikt na początku nie wie, jaki będzie efekt końcowy, do którego dochodzi się przy zastosowaniu zebranych danych, zjawisk fizycznych i maszyn cyfrowych. Tych, których zainteresował mój tekst, odsyłam np. do cyklu prezentowanego od lat przez kanał Discovery dotyczący katastrof lotniczych, np. katastrofy nad Lockerbie z 1989 roku. W internecie przedstawiona jest żmudna praca komisja lotniczej (uwieńczona sukcesem) wyjaśniającej przyczyny tej katastrofy.

Czy jednak można wysnuwać stuprocentowe wnioski o spodziewanych uszkodzeniach samolotu, skoro nie ma dwóch identycznych katastrof? Ciężko zastosować więc powtarzalne schematy.

– To dlatego badanie katastrof jest kosztowne. I może się okazać, że odpowiedź jest następująca – margines błędu jest tak wielki, że ustalenie przyczyn, przebiegu jest niemożliwe. Nawet w prawie jest następujące sformułowanie dotyczące prawa spadkowego – gdy jest katastrofa, to zakłada się, że wszystkie osoby uczestniczące w niej zginęły jednocześnie. Proszę zauważyć, że gdyby nie zginęły jednocześnie, to ścieżka dziedziczenia spadku mogłaby być inna. Priorytetem jest coś innego – czy sprawa katastrofy smoleńskiej jest dla państwa polskiego na tyle istotna, że zechce zaryzykować np. wydatek 50 mln zł, aby była szansa (nie pewność) uzyskania odpowiedzi na pytanie, co się stało, jaki był przebieg katastrofy?

Dlaczego Pana zdaniem eksperci komisji Millera nie chcą podjąć merytorycznej dyskusji z prof. Biniendą? Przecież podobno badali wrak, mieli dostęp do czarnych skrzynek, oglądali miejsce katastrofy etc.

– Tego kompletnie nie rozumiem. W nauce niekoniecznie ma rację ten, kto jest w liczniejszej grupie. Tu decyduje beznamiętne podejście do problemu, przedstawianie argumentów, dyskusja. Najbardziej cenne jest, gdy w dyskusji ktoś uznaje słuszność argumentów innych osób, mimo że początkowo ze zdaniem tych innych osób się nie zgadzał. Są różnice zdań, z tych różnych zdań prawdopodobnie tylko jedno jest prawdziwe. Każdy może się pomylić. W swoje stanowisko wierzę tym bardziej, im więcej osób udało mi się przekonać do swojej racji.

>Dziękuję za rozmowę.

Prof. Zbigniew Rudy zajmuje się fizyką jądrową. Tytuł profesora otrzymał w 2010 roku. Prowadzi zajęcia dydaktyczne z fizyki i informatyki na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ.

http://www.naszdziennik.pl/, 20.06.2012

DALEJ

strona [3] Wywiad z prof. dr. hab. inż. Jackiem Rońdą z Wydziału Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.
strona [4] Wywiad Z prof. dr. hab. Edwardem Malcem, kierownikiem Zakładu Teorii Względności i Astrofizyki Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
strona [5] Konferencja smoleńska  (założenia) – październik 2012
strona [6] Deklaracja naukowców UW – Naukowe Westerplatte, wywiady z profesorami L. Pielą i L. Plaskotą
strona [7] Naukowcy z Gdańska na czele z prof. Markiem Czachorem
strona [8] Możemy policzyć za Millera, wywiad z prof. Tadeuszem Niezgodą, WAT
strona [9] lista naukowców biorących udział w I Konferencji Smoleńskiej

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Wywiady i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „I Konferencja Smoleńska: Przebieg (filmy) i dokument końcowy

  1. Jacek Mruk pisze:

    Lepiej późno niż wcale
    Ale pozostają duże żale
    Bo zakłamanie sięgnęło zenitu
    Bandyci są pełni zachwytu
    Gdy się Prawdę odkopie
    Pójdą naukowcy po tropie
    Dosięgną źródła tej zbrodni
    Ogłaszając styl zbrodniarzy przechodni

  2. Danton pisze:

    Panowie profesorowie zbyt puzno sie wzieli do roboty by ratowac Polska Nauke.
    2-lata to jednak szmat czasu. Ale jak napisal Pan Jacek „lepiej pozno niz wcale”
    Pozdrawiam Panie Jacku

  3. emka pisze:

    Przeszło rok temu to grono apelowało tekstem „W obronie prawdy” , po czym zostali poparci przez AKO – Poznań.

    Tutaj informacja >http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=3926

  4. moherowy beret pisze:

    Każdy bał się,bo stanąć przeciw machinie władzy,to nie jest prosta sprawa.Przecież
    w tym roku zmarły (?) dwie osoby mające brać udział w tej konferencji.Prof.Urbanowicz
    był nawet w gronie organizatorów.Jutro/lub za dni kilka zaczną szydzić,wyśmiewać i
    oskarżać.Przecież w Polsce nie ma sławy uczonej większej niż Miller z „komisji kulawej”.
    A Edmund Klich tępa kreatura,a ta kłamiąca szmatława specjalistka od kopania ziemi głęboko.A tak to ta cała paczka krętaczy i pająków nie jest warta nawet funta kłaków
    spod ogona suki.

  5. Wk.bardzo pisze:

    Tymczasem następne samobójstwo świadka katastrofy smoleńskiej ,,bez udziału osób trzecich”. Będzie dokładnie tak jak po zamachu na prezydenta USA JK tam też gineli świadkowie w dziwnych okolicznosciach.

  6. emka pisze:

    Konferencja naukowa zatytułowana „Debata Smoleńska” odbędzie się w najbliższy wtorek 5 lutego br. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie przy ul. Wóycickiego 1/3, w budynku Auditorium Maximum (Aula im. Roberta Schumana), na terenie kampusu im. Ks. prof. Ryszarda Rumianka. Wstęp od godz. 9.30 – pisze w komunikacie Stowarzyszenie „Doktoranci dla Rzeczypospolitej”.
    Zaproszeni do udziału w debacie zostali eksperci Zespołu Parlamentarnego Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r. kierowanego przez Posła Antoniego Macierewicza oraz członkowie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego kierowanej przez Jerzego Millera. Jak na razie zespół Laska nie odpowiedział na zaproszenie.
    Do tej pory swoją obecność potwierdzili: prof. Wiesław Binienda, prof. Kazimierz Nowaczyk, dr inż. Wacław Berczyński, dr. inż Grzegorz Szuladziński. Ponadto zaproszono naukowców i ekspertów z polskich uczelni wyższych, Rodziny Ofiar Katastrofy Smoleńskiej oraz studentów i doktorantów.

    „Serdecznie zapraszamy ekspertów premiera Donalda Tuska. Liczymy na to, że się stawią i będą przedstawiali swoje racje zgodnie z podstawowymi zasadami nauki” – mówi Antonii Macierewicz.

    „Gdyby zrezygnowali i nie zdecydowali się stawiać czoła (…), tezy komisji ministra Jerzego Millera zostaną odczytane przez lektora. Zostaną przedstawione tak czy inaczej, by opinia publiczna mogła się z nimi zapoznać” – podkreślił poseł PiS.

    Przewodniczący rządowej komisji, Maciej Lasek jak dotąd konsekwentnie odmawia udziału. – Debata publiczna nie jest sposobem na badanie wypadku lotniczego. Tak się bada wypadki, jak zbadaliśmy to my. W sposób odseparowany zarówno od polityki, jak i nacisków społecznych – tak Lasek tłumaczył w rozmowie z Niezalezna.pl unikanie debaty z naukowcami.
    za: http://niezalezna.pl/38039

  7. emka pisze:

    II Konferencja Smoleńska ma się odbyć w dniach 21 i 22 października 2013 roku w Warszawie. Oprócz sesji technicznej w jej ramach odbędą się również sesje medyczna, socjologiczna i prawna. Więcej >http://konferencjasmolenska.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.