Śp. Anna Walentynowicz. Wspomnienia i dokumenty

Znów wszystko zaczyna się od Anny Solidarność. Wierzę, że tak, jak 32 lata temu od Anny Walentynowicz zaczął się Sierpień ‘80 i „Solidarność”, tak dzisiaj przez nowe świadectwo jej ofiary, rozpocznie się rozpad kłamstwa smoleńskiego i otwarcie drogi do prawdziwej wolności i prawdy – napisał dzisiaj Sławomir Cenckiewicz.

Przez całe życie była przykładem prostoty i hartu ducha. Nawet najbliższym przyjaciołom zdarzało się narzekać na jej bezkompromisowość. Była tak niezłomna, że czasem, zanim jej drogą poszły miliony, była samotna w swoim poświęceniu. To dlatego skromna Ania Lubczyk została wywyższona do godności swojego historycznego imienia – „Anna Solidarność”.>Pełny tekst

Zobacz:

NA STRONACH:
strona [2] Dokumenty filmowe – wywiady
strona [3] List Otwarty Anny Walentynowicz do Bogdana Borusewicza
strona [4] Przeciw kłamstwom o sierpniu 1980 roku, wywiad z Anną Walentynowicz
strona [5] 31.08.2012 Gdańsk, Wystawa poświęcona Annie Walentynowicz w 32. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych

przeczytaj też:

 

Krzysztof Wyszkowski

Anna była żołnierzem dzielnym i wiernym aż po śmierć

Gdyby wróg kazał Annie wybrać miejsce, w którym Anna ją zabić, na pewno wybrałaby Katyń. Anna zginęła dlatego, że miała odwagę towarzyszyć prezydentowi Rzeczypospolitej w jego żądaniu, by Rosja uznała swoją nieprzedawnialną odpowiedzialność za mord na narodzie polskim, za zbrodniczy plan likwidacji państwa polskiego.

Zginęła, razem ze swoim starym  przyjacielem z Wolnych Związków Zawodowych, dlatego, że oboje byli wierni prawdzie o systemie sowieckiej antycywilizacji, która zniszczenie Polski uznawała za pierwszy krok w podboju całego świata. Zginęli dlatego, że Rosja nadal odmawia uznania swojej winy za katyńskie ludobójstwo.

Zaszedłem do Ani w Wielki Czwartek na jej prośbę, żeby przekazać apel w obronie Instytutu Pamięci Narodowej. Śpieszyłem się, ale Anna chciała żebym usiadł. Powiedziała: „Co będzie z Polską?” Spojrzałem na nią zaskoczony i przestraszony – Czego ta kobieta znowu chce? Do czego wzywa? Odpowiedziałem, że w niedzielę Jezus zmartwychwstanie, ucałowałem ją i wyszedłem.

Dopiero, gdy nad trupami prezydenta i Anny zaczęto głosić pojednanie polsko-rosyjskie, pojednanie bez prawdy o ludobójstwie, przypomniałem sobie, że tak już kiedyś było. Gdański Pomnik Trzech Krzyży w zamierzeniu władz PRL i realistów z Solidarności miał stać się pomnikiem pojednania, czyli zrównania katów z ofiarami.

Wówczas Anna przeciwstawiła się temu fałszerstwu i wywalczyła istnienie Pomnika Poległych Stoczniowców.

Teraz myślę, że i Anna – prosty żołnierz, i Lech – wielki strateg, przez swą ofiarę z życia wspólnie wzywają nas do wytrwałości w walce o Polskę. Wzywają do walki z wrogiem z zagranicy i wrogiem z Targowicy.

Odpowiedź na pytanie – Co będzie z Polską? ” należy teraz do nas.

Gdy ciało prezydenta Lecha Kaczyńskiego spoczęło w krypcie na Wawelu, trębacz zagrał takt wojskowej piosenki: Śpij kolego w ciemnym grobie.

Anna była żołnierzem dzielnym i wiernym aż po śmierć. Dlatego jej również należy się to pożegnanie:

Śpij Anno w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie.

24 kwietnia 2010

 

„Może wcale cię nie było na tym świecie / może jesteś wymyślona przez Herberta…”

Słowa: Wojciech Wencel, „Pani Cogito” (z tomu „De profundis”). Muzyka i wykonanie Marcin Skrzypczak

 

Anna Walentynowicz z domu Lubczyk na świat przyszła 15 sierpnia 1929 roku w Równem na rubieżach II Rzeczypospolitej. Była niebywale odważną działaczką Wolnych Związków Zawodowych, współzałożycielką NSZZ „Solidarność”, Damą Orderu Orła Białego.

Zginęła 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku.

Bardzo wcześnie straciła rodziców i została przygarnięta przez obcych ludzi. W dzieciństwie ukończyła cztery klasy szkoły powszechnej. W 1941 r. znalazła się pod Warszawą, a następnie przeniosła się w okolice Gdańska, gdzie pracowała w gospodarstwie rolnym, w piekarni i w fabryce margaryny. W listopadzie 1950 r. zapisała się na kurs spawacza i trafiła do Stoczni Gdańskiej, gdzie była przodowniczką pracy – wyrabiała 270% normy. W nagrodę, jako członkini komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, wysłana została na zjazd młodzieży do Berlina. Jednakże wkrótce potem oddała legitymację ZMP i wstąpiła do Ligi Kobiet i zaczęła zabiegać o prawa pracowników. Wtedy zaczęły się jej kłopoty z Urzędem Bezpieczeństwa. We wrześniu 1952 r. urodziła syna Janusza.

Za mąż jednak nie wyszła. Przekwalifikowała się na suwnicową. W 1968 r., gdy domagała się wyjaśnienia defraudacji pieniędzy z funduszu zapomogowego, podjęto pierwszą, nieudaną, próbę wyrzucenia jej z pracy.

Podczas robotniczego protestu w grudniu 1970 r. Anna przygotowywała strajkującym posiłki. W styczniu 1971 r. wybrano ją na delegatkę na spotkanie z Edwardem Gierkiem. W 1978 r. została jedną ze współzałożycielek Wolnych Związków Zawodowych. Działała jawnie. Jej mieszkanie było punktem kontaktowym WZZ. To sprowadziło na nią dotkliwsze szykany ze strony SB – zatrzymania na 48 godzin, rewizje, groźby zwolnienia z pracy. 8 sierpnia 1980 r., pięć miesięcy przed osiągnięciem wieku emerytalnego, Annę Walentynowicz dyscyplinarnie zwolniono z pracy. Decyzja dyrekcji wywołała 14 sierpnia strajk, w czasie którego powstał NSZZ „Solidarność”. Pierwszym postulatem protestujących robotników było przywrócenie Walentynowicz do pracy. Władza uległa ich żądaniom i wkrótce przywróciła ją do pracy.

W 1981 r. podczas spotkania z robotnikami w Radomiu dwóch funkcjonariuszy SB we współpracy z TW „Karol” miało podjąć próbę otrucia Walentynowicz za pomocą leku – furosemidu. 9 marca 1983 r. Anna Walentynowicz stanęła przed sądem w Grudziądzu oskarżona o organizowanie strajku w grudniu 1981 r. Skazano ją na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu. Do więzienia trafiła 4 grudnia 1983 r. za udział w próbie wmurowania tablicy upamiętniającej górników kopalni „Wujek”.

Z więzienia w Lublińcu zwolniono ją w kwietniu następnego roku. Była inicjatorką protestu głodowego po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, przeprowadzonego od 18 lutego 1985 r. do 31 sierpnia 1986 r. w krakowskiej parafii ks. Adolfa Chojnackiego. W latach 80. krytykowała ówczesne kierownictwo związku skupione wokół Wałęsy. Istotą sporu stało się oskarżenie Lecha Wałęsy o współpracę z SB i sprzeciw Walentynowicz wobec polityki prowadzącej do Okrągłego Stołu, określanej przez nią jako „ugodowa”. Pozostawała w kontakcie ze środowiskiem Andrzeja Gwiazdy. Z tego też względu po 1989 r. nie utożsamiała się z polityką rządzących partii postsolidarnościowych. W 1995 r. w formie listu otwartego zwróciła się z szeregiem krytycznych pytań do Lecha Wałęsy.

Żyła w trudnych warunkach materialnych i za swoją postawę nie była odpowiednio uhonorowana w Polsce. 13 grudnia 2005 r. w Waszyngtonie odebrała na rzecz Solidarności od Amerykańskiej Fundacji Ofiar Komunizmu Prezydencki Medal Wolności.

W lipcu 2006 r. gdański IPN ujawnił, że Annę Walentynowicz inwigilowało ponad 100 funkcjonariuszy i tajnych współpracowników SB, w 1981 r. planując jej otrucie. Zginęła 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem w drodze na obchody 70. Rocznicy ludobójstwa w Katyniu. 21 kwietnia 2010 r. pochowano ją na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu.

W 2008 r., gdy Senat Uniwersytetu Opolskiego odrzucił starania Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej umieszczenia na auli UO tablicy upamiętniającej czyn braci Kowalczyków, Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda wystosowali oświadczenie o potrzebie upamiętnienie tych, którzy – zdjęli z nas ciężar upokorzenia. Przywrócili nam honor tym samym zwalniając nas z obowiązku zemsty. Bracia Kowalczykowie otworzyli drogę do negocjacji bez nienawiści i do zawarcia w 1980 roku porozumienia bez utraty godności?. Skutecznie doprowadziła do umieszczenia tej tablicy w 40. rocznicę masakry na Wybrzeżu. Niestety nie mogła być w Gdańsku na jej odsłonięciu 19 grudnia 2010 r. z Jerzym i Ryszardem Kowalczykami. Requiescat in pace.

za: 15.08.2011 NGO

ORZEŁ BIAŁY

od lewej: Anna Walentynowicz, Janina Natusiewicz-Mirerowa, gen. Roman Polko

Anna Walentynowicz, Janina Natusiewicz-Mirerowa, gen. Roman Polko

 Ostatni list Anny Walentynowicz i jej dzielnej opiekunki Janiny Natusiewicz/Mirer do Lecha Kaczyńskiego, który w dniu 1o kwietnia 2010 r, pozostał na biurku w pokoju hotelowym w Warszawie.

Anna Walentynowicz, Janina Natusiewicz-Mirerowa

Fundacja Promocji Sztuki Sakralnej im. Szymona Mirera i Anny Walentynowicz

Warszawa, dnia 10 kwietnia 2010

Pan Prezydent
Rzeczpospolitej Polskiej
Profesor Lech Kaczyński

Wielce Szanowny Panie Prezydencie !

Pragniemy wyrazić Panu naszą wielką wdzięczność za umożliwienie nam wzięcia udziału w uroczystosciach w Katyniu z udziałem Pana i Pańskiej Małżonki

Z całego serca dziękujemy Panu za zorganizowanie tak podnioslej i niezwykłej uroczystości.

To miejsce, które symbolizuje gehennę Narodu Polskiego, skazanego przez totalitaryzm sowiecki na okrutną eksterminację, doczekało się chwili, w której GŁOWA Państwa, w osobie Pana, z Woli Bożej po siedemdziesięciu latach oddaje hold Męczennikom oraz daje świadectwo prawdzie.

Z wyrazami głębokiego szacunku w imieniu ludzi zatroskanych o Dom Ojczysty

Anna Walentynowicz
Janina Natusiewicz/Mirerowa/Sybiraczka

/z książki ” Anna Solidarność”, str 437/

Uroczystości pogrzebowe na Gdańskim Srebrzysku 2010 rok

 

Wojciech Wencel

Pani Cogito

Pamięci Anny Walentynowicz poległej 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku
i pochowanej na gdańskim cmentarzu
przy ulicy Srebrniki.

muz. Mariusz Dubrawski, wyk. Jan Pietrzak

Pociemniało twoje miasto o północy
od nabrzeży po łagodne zbocza moren
w betonowych blokowiskach się położył
ulepiony z małych ludzi wielki golem

dawno ucichł wspólnotowy śpiew pod bramą
raz na zawsze skonfiskował czas ulotki
do galerii – tych handlowych – tłumy walą
ruski czołg jak stał tak stoi obok stoczni

może wcale cię nie było na tym świecie
może jesteś wymyślona przez Herberta
byłaś wierna zaręczona z ciemnym kresem
nie umiałaś po salonach się wałęsać

teraz śpisz ale pilnują cię Judasze
co w tej ziemi zakopali wór srebrników
na monecie księżycowej pełnym blaskiem
świeci twój ateński profil: sprawiedliwość

kwiecień 2010

 

Wojciech Wencel

Anna Walentynowicz jest prawdziwą Panią Cogito

Gdańsk, dzień po wyborach prezydenckich. Promienie wschodzącego słońca oświetlają atrapę Starego Miasta, którego pierwotną zabudowę doszczętnie zburzyli Sowieci. Pełzną po fasadzie Dworu Artusa, w którym od czasu do czasu debatują miejscy notable poprzebierani za niemieckich patrycjuszy. Następnie przenoszą się pod bramę stoczni, gdzie z okazji kolejnych jubileuszy „Solidarności” organizowane są koncerty Jeana Michela Jarre’a albo Kylie Minogue. W Alei Zwycięstwa prześlizgują się po pancerzu czołgu upamiętniającego „wyzwolenie” miasta przez żołnierzy II Frontu Białoruskiego. Wreszcie ukazują w pełnym blasku Galerię Bałtycką, do której – jak każdego dnia – walą tłumy. Gdańszczanie mają dziś szczególny powód, by świętować. Jeszcze raz udowodnili swoją cywilizacyjną wyższość nad mieszkańcami „Polski B”. Na Bronisława Komorowskiego głosowało w Gdańsku prawie 68 proc. aktywnych wyborców.

Z Galerii Bałtyckiej do granicy miasta prowadzi ulica Juliusza Słowackiego, którą słońce wyraźnie traktuje po macoszemu. Im dalej od centrum, tym więcej cienia. Na Srebrzysku można definitywnie zdjąć przeciwsłoneczne okulary i skryć się pod koronami drzew porastających miejscowy cmentarz. Tu, w skromnym, rodzinnym grobie leży Anna Walentynowicz, która po ciężkim, ale godnym życiu dotarła do ciemnego kresu i odebrała złote runo nicości, swoją ostatnią nagrodę.

Biografia legendarnej suwnicowej ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina zasługuje na epopeję. Współtworzyła Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, organizowała głodówki, strajki, manifestacje. To od jej zwolnienia z pracy rozpoczęło się antykomunistyczne powstanie. Tak, powstanie, bo – wbrew upowszechnianej dzisiaj wersji – solidarnościowy zryw Polaków nie sprowadzał się do walki o „wkładkę do zupy”. Jego istotą było pragnienie wolności, prawdy, niepodległości wobec sowieckiego najeźdźcy i jego polskojęzycznych przedstawicieli. To samo pragnienie, które kazało pani Annie po 1989 r. otwarcie przeciwstawiać się układowi Okrągłego Stołu. W epoce Peerelu była więziona, internowana, inwigilowana przez blisko setkę agentów Służby Bezpieczeństwa. Próbowano ją otruć. W III RP robiono wiele, by wymazać jej historyczne zasługi, bo wciąż wolała iść wyprostowana zamiast wałęsać się po salonach.

Czy Anna Walentynowicz istniała realnie? A może wymyślił ją Zbigniew Herbert, pisząc słynne „Przesłanie Pana Cogito”? -Bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny/ w ostatecznym rozrachunku jedynie to się liczy// a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze/ ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych// niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda/ dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają/ pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę/ a kornik napisze twój uładzony życiorys. Wśród dawnych opozycyjnych intelektualistów trudno znaleźć osobę, do której ten opis pasowałby bardziej niż do Walentynowicz.

To ona jest prawdziwą Panią Cogito, choć w dzieciństwie spędzonym w Równem na Wołyniu zdążyła ukończyć zaledwie cztery klasy szkoły powszechnej. Spośród proroctw poety nie sprawdziło się – na szczęście – tylko to ostatnie, bo nieuładzoną historię Walentynowicz szczegółowo opisał niedawno Sławomir Cenckiewicz w monumentalnej pracy „Anna Solidarność”.

W ostatnim wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Jarosław Marek Rymkiewicz mówi o Polakach: „Doświadczywszy przemocy, budzi się ich wolność. Oni koniecznie muszą żyć w wolności, koniecznie muszą być wolni, koniecznie muszą być ludźmi, którzy robią to, co chcą”. Taka była Walentynowicz, która pod presją kłamliwej propagandy zawsze stawała się znakiem sprzeciwu. Ale taka była też większość z nas w epoce antykomunistycznego powstania. Zapalając znicz na grobie poległej w Smoleńsku Pani Cogito, zastanawiam się, co się z nami stało od tamtego czasu. Dlaczego Gdańsk, który był kolebką „Solidarności”, dziś jest nędzną atrapą niemieckiego porządku, a mieszkańcy wierni prawdzie czują się w nim zupełnie obco. I dochodzę do wniosku, że ktoś ulepił z ludzi golema – wielką istotę mającą humanoidalny kształt, ale pozbawioną duszy. Może zrobili to politycy czerpiący zyski z układu Okrągłego Stołu, a może służące im media. Tak czy inaczej, gdański golem istnieje i regularnie bierze udział w wyborach. W nieodległej przyszłości pewnie stanie się turystyczną atrakcją. Które miasto nie chciałoby mieć własnego golema wzorem czeskiej Pragi?

Problem w tym, że ta imponująca istota jest bezmyślna i nie posiada wolnej woli. Ponieważ nie została stworzona przez Boga, potrafi tylko pracować i wykonywać proste polecenia. Ci, którzy ją ulepili, są przekonani, że będzie już do końca świata zabezpieczać ich interesy. – Któż potrafi pokonać golema, skoro nawet Pani Cogito nie dała mu rady? – pytają retorycznie. Na ich miejscu nie byłbym jednak taki pewny siebie. Legenda głosi, że praski golem w końcu wpadł w szał i zwrócił się przeciwko tym, którym służył. Jeśli jego kolega z Gdańska jest typowym przedstawicielem gatunku, prędzej czy później i tu dojdzie do konfrontacji. Dla konstruktorów golema może to oznaczać kres ich politycznych aspiracji. Dla gdańszczan uwięzionych w sztucznym cielsku – odzyskanie samodzielności myślenia i powrót do ideałów Sierpnia’80.

Felieton z tygodnika „Gość Niedzielny” nr 29/2010, 25 lipca 2010

zobacz film: Doceniałam każdy przeżyty dzień w życiu – Anna Walentynowicz, reż. Jędrzej Lipski, Piotr Mielech, prod. 2010

DALEJ

strona [2] Dokumenty filmowe
strona [3] List Otwarty Anny Walentynowicz do Bogdana Borusewicza
strona [4] Przeciw kłamstwom o sierpniu 1980 roku, wywiad z Anną Walentynowicz
strona [5] 31.08.2012 Gdańsk, Wystawa poświęcona Annie Walentynowicz w 32. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Teatr TV, film, Wiersze, Wspomnienia, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Śp. Anna Walentynowicz. Wspomnienia i dokumenty

  1. JacekKM pisze:

    polska Joanna d?Arc

    z Bożą iskrą nadziei, znając życia marnosć
    porwała Naród do walki Anna Solidarnosć…

  2. Piekny zyciorys i piekne zycie.

  3. Anna pisze:

    Wiedza, którą tutaj zdobywam
    jest dla mnie bardzo cenna

    Wystąpienie Anny Walentynowicz w czasie Kongresu
    Kredytu Społecznego w Rougemont

    Dziękuję za zaproszenie mnie na Kongres Kredytu Społecznego.
    Wiedza, którą tutaj zdobywam jest dla mnie bardzo cenna.
    Zbiega się to w czasie, gdy w Polsce obchodzimy 27 rocznicę
    wybuchu strajku w 1980 r., zakończonego sukcesem, polegającym
    na tym, że władza komunistyczna była zmuszona przyjąć nasze
    żądania. Mieliśmy już pewne doświadczenia, gdyż w latach
    70-tych zaczęliśmy organizować się w walce przeciwko komunizmowi.
    Wielkim wydarzeniem był wybór Polaka, kardynała Karola Wojtyły,
    na Stolicę Piotrową. Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej pierwszej
    pielgrzymce do Ojczyzny w 1979 r. umocnił nas słowami: „Nie
    lękajcie się”. Należałam wówczas do Wolnych Związków Zawodowych.
    Za swoją działalność zostałam zwolniona z pracy w Stoczni Gdańskiej,
    w której przepracowałam 40 lat. 14 sierpnia 1980 r. stoczniowcy
    zorganizowali strajk w mojej obronie, który przekształcił się w strajk
    ogólnopolski. W rezultacie powstał wielki ruch społeczny pod nazwą
    „Solidarność”, który był oparty na zasadach chrześcijańskich i liczył
    około 10 milionów członków. Wielki ruch „Solidarności” odbił się
    ogromnym echem w świecie. Udowodnił, że walka z komunizmem
    jest możliwa. Mimo wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r.
    i związanych z tym represji Polacy nadal walczyli, wspierani przez
    wiele państw. W 1984 r. w okrutny sposób zostaje zamordowany
    ks. Jerzy Popiełuszko, który był kapelanem „Solidarności”. W 1989 r.
    dochodzi do długo oczekiwanych przemian. Nadszarpnięty system
    komunistyczny walił się. Poza plecami narodu komuniści prowadzili
    rozmowy z wybranymi przez siebie przedstawicielami „Solidarności”,
    którzy byli ich agentami. W wyniku tych rozmów dochodzi w roku
    1989 do przemian systemowych w Polsce, które jednak poszły w złym
    kierunku. Kapitalizm, który zaczęto wprowadzać w Polsce, oparty był
    na najgorszych wzorach dzikiego kapitalizmu. Dlaczego tak się stało?
    Prosta odpowiedź – komuniści stali się kapitalistami. Nastąpiły rządy
    postkomunistów, które trwały przez 17 lat. Dopiero w 2005 r. z woli
    Bożej Opatrzności doczekaliśmy się, że Polską rządzą prawi ludzie.
    Prezydentem Polski jest pan prof. Lech Kaczyński, a premierem pan
    Jarosław Kaczyński. Powrócili oni do ideałów i celów „Solidarności”
    z 1980 r. Walczą z agenturą i korupcją! Mają duże poparcie społeczeństwa.
    Wywołuje to dużą agresję ze strony przeciwników, nie tylko
    postkomunistów, ale i liberałów oraz ugrupowań związanych z orientacją
    prorosyjską. Obecny czas jest szczególnie ważny dla Polski. Wierzymy,
    że z Bożą pomocą obronimy swoją tożsamość narodową, opartą od tysiąca
    lat na fundamencie wiary katolickiej. Proszę o wspólną modlitwę w intencji
    Polski.

    Anna Walentynowicz

  4. emka pisze:

    Zaproszenie na pokaz filmu poświęconego pamięci Anny Walentynowicz „Musimy się na nowo policzyć” Grzegorza Tomczaka
    Gorąco zapraszamy na projekcję filmu poświęconego pamięci Anny Walentynowicz w przeddzień urodzin Matki ,,Solidarności” tj. 14 sierpnia 2013 roku do sali Akwen w Gdańsku na godzinę 18.00.
    O samym filmie ,,Musimy się na nowo policzyć”, którego nie zobaczymy w internecie i nie pokaże telewizja, opowie nam reżyser Grzegorz Tomczak i pani Natalia Piekarska-Poneta, a słowo wstępne wygłosi Joanna Radecka.

    Dokument opowiada o spotkaniu w marcu 2008 roku w Koszalinie dwóch kobiet walczących z komunizmem: Anny Walentynowicz i Natalii Piekarskiej – Poneta, autorki książki ,,Siedziałam za Katowice”. W filmie wykorzystano nagranie z pierwszego pogrzebu Pani Anny Walentynowicz, na którym żegnają Ją delegacje z całej Polski, a mowy pożegnalne wygłaszają: m.in.: Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski, Zbigniew Romaszewski.

    Grzegorz Tomczak: filozof, reżyser, niezależny filmowiec. Autor filmów: ,,Z zawodu mistrz świata”, ,,Ekstremistki”, ,,Katowice: 4.12.1988r.”

    Natalia Piekarska-Poneta: działaczka podziemia w okresie stalinowskim, członkini Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, pisarka, działaczka społeczna, honorowa obywatelka miasta Katowice.

    Joanna Radecka: działaczka Solidarności, intenowana w 1982 roku. W 1988 roku współpracowała z Anną Walentynowicz przy organizowaniu sympozjum ,,W trosce o Dom Ojczysty”.
    Organizatorzy:
    Trójmieski Społeczny Komitet na Rzecz Uczczenia Pamięci Anny Walentynowicz
    NSZZ „Solidarność” Region Gdański
    Fundacja Tożsamość i Solidarność’

    http://wpolityce.pl/artykuly/59681-musimy-sie-na-nowo-policzyc-zapraszamy-na-pokaz-filmu-poswieconego-pamieci-anny-walentynowicz

  5. emka pisze:

    15 sierpnia 84. rocznica urodzin

  6. emka pisze:

    Skwer Anny „Solidarność” we Wrocławiu. Śródmiejski skwer we Wrocławiu od poniedziałku nosi imię legendarnej związkowej działaczki Anny Walentynowicz. Dzień nadania imienia nie jest przypadkowy, bo 26 sierpnia rozpoczął się w zajezdni wrocławskiego MPK strajk solidarnościowy ze stoczniowcami w Gdańsku.
    – To właśnie Annie ‚Solidarność’ Walentynowicz zawdzięczamy, że mieliśmy jeszcze szansę strajkować, bo to przede wszystkim ona z innymi koleżankami dziesięć dni wcześniej podsyciła strajk w gdańskiej stoczni, gdzie zdecydowano już o zakończeniu protestu. Bez Ani nie byłoby ani Solidarności, ani wolnej Polski. Dlatego tak nam zależało, aby uczcić jej pamięć właśnie w ten sposób – powiedział podczas uroczystości przewodniczący zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk Kazimierz Kimso.

    Podkreślił, że wybrano nieprzypadkowy skwer; działaczom dolnośląskiego związku zależało, by to Walentynowicz patronowała miejscu, gdzie znajduje się figura Matki Boskiej Niepokalanej.

    – Podczas II wojny światowej w tym miejscu pod drzewem, na którym znajdowała się kapliczka, gestapo rozstrzeliwało Niemców, którzy sprzeciwiali się niszczeniu Wrocławia. Tych niepokornych i niegodzących się na złe traktowanie innych ludzi, tych sprzeciwiających się niesprawiedliwości. Teraz pod tą figurą często się modlimy. Z naszej parafii przychodzi tutaj nawet 200 osób na majówki. Jest w tym gronie sporo młodych ludzi i to ważne, że teraz będą przychodzić na skwer im. Anny Walentynowicz, osoby która także walczyła o sprawiedliwość i ludzką godność – powiedział ksiądz Jan Opala z parafii Świętego Wawrzyńca, w której działa duszpasterstwo akademickie „Wawrzyny”.

    Gościem uroczystości był wnuk patronki Piotr Walentynowicz, który w imieniu całej rodziny podziękował działaczom związkowym, władzom miasta i wrocławskiej społeczności za pamięć o Annie Walentynowicz.

    Jak podkreślił, wrocławski skwer to dopiero drugie miejsce upamiętnienia czołowej działaczki Wolnych Związków Zawodowych i NSZZ „Solidarność”. Od 2011 r. jej imię nosi też rondo w Gdyni.

    – Moja babcia miała ciężkie życie, które po przełomie w 1989 r. wcale się nie poprawiło. Wiele osób ją niszczyło, oczerniało, zarzucało bzdury, bo wiedzieli, że babcia jest bezkompromisowa. Babcia jest atakowana nawet po swej tragicznej śmierci, dlatego dla naszej rodziny to takie ważne, że we Wrocławiu nazwaliście jej imieniem ten piękny skwer. Dziękujemy za tę pamięć – powiedział Piotr Walentynowicz. […]
    http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/skwer-anny-solidarnosc-we-wroclawiu,8369604179

  7. KK pisze:

    Wielka Postać.

  8. emka pisze:

    Urodziła się 85 lat temu.
    Andrzej Gwiazda o Annie Walentynowicz: „Nie da się jej wykreślić z historii”
    To jej zwolnienie z pracy przyczyniło się do rozpoczęcia strajku w stoczni Gdańskiej 14 sierpnia 1980 r., który doprowadził do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
    Z okazji obu rocznic zapytaliśmy Andrzeja Gwiazdę, kawalera orderu Orła Białego, współtwórcy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i pierwszej „Solidarności”, jak wspomina swoją dawną towarzyszkę walki. I dlaczego wciąż nie może ona liczyć na uznanie obecnych władz. […]

    Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/andrzej-gwiazda-o-annie-walentynowicz-nie-da-sie-jej-wykreslic-z-historii,11428703360#ixzz3AUPip8MR

  9. emka pisze:

    Pomnik „ANNY SOLIDARNOŚĆ” w Gdańsku ?
    Zarząd Stowarzyszenia „Godność” podjął inicjatywę budowy pomnika Anny Walentynowicz.
    Ma stanąć na skwerze przy ul. Grunwaldzkiej, który od kwietnia 2014 roku nosi jej imię.
    Jak relacjonują przedstawiciele Stowarzyszenia ʺGodnośćʺ, w rozmowie z prezydentem Pawłem Adamowiczem otrzymali obietnicę, że miasto sfinansuje koszta projektu i zagospodarowania terenu.
    Projekt pomnika wybrano w porozumieniu z panem Januszem, synem zmarłej w katastrofie smoleńskiej współzałożycielki NSZZ Solidarność.
    Realizacji artystycznej projektu podjął się Stanisław Milewski, znany m.in. jako autor pomnika Jana Pawła II i Ronalda Reagana, znajdującego się w przymorskim parku.

    Obecnie trwa publiczna zbiórka pieniędzy, które pozwolą na realizację przedsięwzięcia.
    – Projekt pomnika przedstawimy w najbliższym czasie do oceny władzom Miasta. Zostanie on odlany z brązu w kwietniu – relacjonują członkowie Stowarzyszenia ʺGodnośćʺ. Koszt monumentu ma wynieść ok. 90 tys. złotych.

    – Zwracamy się zatem do byłych i obecnych członków NSZZ Solidarność o wsparcie materialne naszej inicjatywy. Do Zarządu Regionu i Komisji Zakładowych NSZZ Solidarność apelujemy o poparcie i rozpropagowanie idei budowy pomnika – napisali w liście skierowanym do członków NSZZ Solidarność Regionu Gdańskiego.

    Odsłonięcie pomnika planowane jest na 15 sierpnia, w rocznicę urodzin Anny Walentynowicz. […]

    Konto budowy pomnika:

    PKO Bank Polski SA Nr 95 1440 1387 0000 0000 1733 6797
    (z dopiskiem: Pomnik Anny Walentynowicz)

    https://wzzw.wordpress.com/2015/02/05/%E2%96%A0%E2%96%A0-pomnik-anny-solidarnosc-w-gdansku-%E2%96%A0%E2%96%A0%E2%96%A0/

  10. emka pisze:

    Odsłonięcie w Gdańsku pomnika Anny Walentynowicz

    W Gdańsku-Wrzeszczu na skwerze Anny Walentynowicz, w pobliżu domu, w którym mieszkała przez kilka lat odsłonięto pomnik tej legendarnej działaczki Wolnych Związków Zawodowych, współzałożycielki NSZZ Solidarność, damy Orderu Orła Białego „Należała do najodważniejszych działaczy opozycji demokratycznej, a zarazem była jednym z tych przeciwników systemu, których najzacieklej zwalczał komunistyczny aparat bezpieczeństwa”. – napisał w liście skierowanym do uczestników uroczystości prezydent Andrzej Duda. […] Relacja >http://blogpress.pl/node/21461

  11. emka pisze:

    Cenckiewicz: Walentynowicz, niechciana ikona „Solidarności”

    Przez lata prowadzono działania propagandowe, aby umniejszyć znaczenie Anny Walentynowicz. W panteonie kobiecych ikon „Solidarności” miała ją zastąpić Henryka Krzywonos.
    Dzisiaj są koszulki z jej wizerunkiem, murale, książki, tablice i pierwsze pomniki, w tym ten najpiękniejszy w Gdańsku, nieopodal jej skromnego mieszkanka we Wrzeszczu przy Grunwaldzkiej. Stojąca od 15 sierpnia 2015 r. na cokole dumna Anna Walentynowicz patrzy na nas zafrasowana. Ale zanim jej pamięć zaczęła przebijać się do świadomości Polaków, minęło wiele lat gumkowania i wymazywania jej z pamięci. Nawet po jej śmierci w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.

    Zwycięzcy piszą historię

    Czy istniała Anna Walentynowicz?” – pytał w 1990 r. reporter „Gazety Wyborczej”. Zdumiony przebiegiem uroczystości 10. rocznicy Sierpnia ’80 i narodzin „Solidarności” w Operze Leśnej w Sopocie pisał: „W piątkowym koncercie »Solidarności«, transmitowanym z Gdańska, Anna Walentynowicz tylko mignęła na ekranie w Operze Leśnej, i to nie przy okazji »stoczniowej«, lecz w filmie z mszy odprawianej przez księdza Popiełuszkę. Andrzej Gwiazda, też z ekranu, zadał pytanie Jagielskiemu. Żadne z tych nazwisk w czasie uroczystości nie padło. Są oni dziś przeciwnikami Wałęsy, nie uczestniczą w oficjalnym życiu publicznym. Większość nie rozpoznaje ich twarzy. Nikt z uczestników strajku, siedzących w Operze i wspominających dawne lata, nie przypomniał ich nazwisk. »Solidarność« faktycznie tworzy historię. Czy nie nazbyt orwellowską?”.
    Ktoś słusznie zauważył, że od napisania tych słów w 1990 r. przez niemal ćwierć wieku niewiele się zmieniło. To prawda. Ludzie uznawani od czasu wielkiego strajku w 1980 r. do rozpoczęcia rozmów przy Okrągłym Stole za liderów „Solidarności” zostali przysłonięci i zastąpieni przez tzw. konstruktywnych.
    Przez ostatnie dwadzieścia lat tacy ludzie jak Anna Walentynowicz, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Bulc, Jan Karandziej i kilkudziesięciu innych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża nieustannie przegrywali bitwę o pamięć i prawdę na temat antykomunistycznego ruchu oporu, Sierpnia ’80 i „Solidarności”. Zadecydował o tym ich stosunek do Okrągłego Stołu, krytyka dorobku III RP, a później obrona prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
    W opracowaniach na temat dróg prowadzących do Sierpnia ’80 rolę gdańszczan z WZZ traktowano marginalnie, nie doceniając jego wyjątkowości na mapie innych grup oporu. Dotyczy to zresztą nie tylko WZZ, ale całej mozaiki trójmiejskiego ruchu oporu. Na nic się zdały protesty dawnych wolnych związkowców sprzeciwiających się „wymazywaniu WZZ-ów z historii”.
    Dla większości mainstreamowych komentatorów spór o genezę i pamięć WZZ został dawno rozstrzygnięty. Z ich „niepodważalnych” ustaleń wynika, że założycielami WZZ byli Bogdan Borusewicz z Jackiem Kuroniem, Janem Lityńskim i Henrykiem Wujcem, których wspomogli Lech Wałęsa, Bogdan Lis i Jerzy Borowczak. Z czasem to właśnie oni zostali wykreowani na jedynych depozytariuszy dziedzictwa Sierpnia ’80.
    Problem w tym, że żadna z tak chętnie wymienianych postaci nie należała w ogóle do założycieli WZZ. Wałęsa przystał do związków w czerwcu 1978 r., jeszcze później dołączył do WZZ Lis, nie mówiąc już o Borowczaku. Jest charakterystyczne, że Borowczak pytany o Andrzeja Bulca, jednego z czołowych działaczy WZZ, najwyraźniej nie miał pojęcia, o kim mowa, wspierający zaś Lisa Stefan Niesiołowski wyzywał Bulca od buców!
    Wymazano z pamięci całą plejadę działaczy zasłużonych w walce z komunizmem. Trzymając się tylko przykładu trójmiejskich WZZ, warto wspomnieć Andrzeja Butkiewicza, Różę i Janusza Janców, Lecha Kaczyńskiego, Jana Karandzieja, Antoniego Mężydłę, Mariusza Muskata, Marylę Płońską, Antoniego Sokołowskiego, Leona Stobieckiego, Tadeusza Szczepańskiego, Kazimierza Szołocha, Błażeja Wyszkowskiego, Leszka Zborowskiego, Kazimierza Żabczyńskiego i innych.
    Nieprzypadkowo kiedy w 2008 r. Anna Walentynowicz zorganizowała w Sejmie konferencję poświęconą 30. rocznicy WZZ, publicyści „Gazety Wyborczej” próbowali ją rozliczyć z niezaproszenia rzekomych twórców tej organizacji (m.in. Jerzego Borowczaka, Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i Lecha Wałęsy). Seweryn Blumsztajn nazwał jej inicjatywę „spektaklem nienawiści”, a takie upamiętnianie dziejów WZZ przyrównał do metod stosowanych przez bolszewików retuszujących zdjęcia i rozstrzeliwujących niewygodnych świadków historii.

    Kłamliwy film Wajdy

    To charakterystyczne, że specjaliści od retuszowania historii zarzucają to tym, którzy starają się rekonstruować pełny obraz naszych narodowych dziejów. Najłatwiej pokazać to na przykładzie Anny Walentynowicz. Na dobrą sprawę znaczenie takich postaci jak Walentynowicz redukowano jedynie do faktu, że w 1979 r. podpisała Kartę Praw Robotniczych, była członkiem redakcji „Robotnika Wybrzeża” i została zwolniona z pracy w stoczni.
    Najczęściej jednak traktowano ją jako ostatni element łańcucha, który bezpośrednio doprowadził do wybuchu protestu w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. Powstanie „Solidarności” przypisywano już raczej wysiłkowi zbiorowemu, przesadnie eksponując wpływy KSS KOR wśród robotników. Zapominano, że Sierpień ’80 i „Solidarność” były ideowym spadkiem Grudnia ’70. A strajki sierpniowe inicjowało środowisko WZZ, które w ramach Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego suwerennie sformułowało kluczowy postulat dotyczący wolnych związków i następnie zdołało go obronić nie tylko przed komunistami, ale również przed doradcami i lewicą korowską.
    Pomimo początkowej fascynacji środowiska warszawskiego postacią Walentynowicz, od wielu lat funkcjonowała ona raczej w jego kręgach jako kłopotliwa ikona Sierpnia ’80. Wprawdzie wprost nawet dzisiaj nie kwestionuje się jej zasług i znaczenia dla Sierpnia ’80, ale nie traktuje się jej integralnie, oddzielając w zasadzie to, co symboliczne (mała kobieta w sweterku rozmawia ze stoczniowcami w sierpniu 1980 r.), od tego, co rzeczywiste, stanowiące o wyjątkowości i sile jej postaci (szczerość buntu, odwaga, bezkompromisowa walka o ideały, niezgoda na publiczne kłamstwo, represje).
    Stąd też tak chętnie od lat prezentuje się jej fotografie z Sierpnia ’80 i kadry z filmu „Robotnicy ’80”, zapominając, że jest to jedynie ważny, ale jednak fragment jej bogatej biografii, która ani się nie zaczęła, ani też nie skończyła w sierpniu 1980 r.
    Ale nawet Sierpień prezentuje się w sposób zniekształcony, pomijając rolę Walentynowicz w uratowaniu strajku 16 sierpnia i proklamowaniu zupełnie nowego, bo solidarnościowego protestu. Kiedy po trzech dniach komitet strajkowy z Lechem Wałęsą na czele zakończył strajk, miała ona odwagę stanąć na drodze robotników, którzy opuszczali stocznię. Wspólnie z Aliną Pienkowską wzywała do kontynuowania strajku solidarnościowego z innymi zakładami Trójmiasta.
    Szczytem tych kłamstw ubranych w rzekomą rekonstrukcję historii był film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”. W dramatycznych chwilach strajku – 16 sierpnia 1980 r. Wałęsa wyłamuje się po raz pierwszy ze środowiska Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i nie informując kolegów, nagle kończy strajk, zadowalając się spełnieniem drugorzędnych postulatów.
    W scenie filmu Wajdy uśmiechnięta i nieświadoma owej zdrady Walentynowicz klaszcze Wałęsie! To ordynarne kłamstwo i gwałt na historii jest próbą odebrania Annie jej zasługi – uratowania strajku przed upadkiem i proklamowania strajku solidarnościowego z tysiącami Polaków, którzy w solidarności ze Stocznią Gdańską podjęli protest. W tej fundamentalnej scenie Wajda odziera Walentynowicz z jej największych zasług, przypisując je jednocześnie Wałęsie.
    Oto istota manipulacji Wajdy, który w całym filmie dodaje Wałęsie cechy i zasługi innych, by stworzyć fałszywy mit Wałęsy odważnego, bojownika ulicznego ratującego mordowanych kolegów, społecznego inspektora pracy, który może wszędzie wejść i zerknąć, ale nie jako donosiciel, tylko przejęty pracą bez masek ochronnych. Tak więc scena z „położeniem” strajku jest jakby obrazem ogólnego „złodziejstwa” Wajdy, odbierającego coś Annie i innym stoczniowcom, by przypisać to Wałęsie.
    W rzeczywistości Walentynowicz, wspólnie z Aliną Pienkowską (która również w filmie Wajdy klaszcze Wałęsie, dziękując za zniszczenie strajku), ratują protest, starając się zatrzymać tysiące robotników idących jak rzeka w stronę stoczniowych bram. To, co zrobił Wajda, jest w istocie zamachem na całą pamięć o Annie.
    Dodatkowo w miejsce jej heroizmu „Mistrz” Andrzej podstawia TVN-owską gwiazdeczkę i beztalencie aktorskie – Dorotę Wellman jako Henrykę Krzywonos. To ona, wedle tej wizji, w pojedynkę ratuje strajk sierpniowy, a później staje się jego mózgiem do tego stopnia, że w filmie Wałęsa deleguje ją do kontaktów z zagranicznymi dziennikarzami, tak jakby była się ona w stanie z nimi dogadać w innym języku niż polski.
    Oto polityczna podmiana według instrukcji premiera Tuska, który już w czerwcu 2009 r. wskazał w Krakowie na Krzywonos jako na prawdziwy symbol kobiet „Solidarności”. „Anna Solidarność” nie pojawiła się potem w filmie ani razu.[…]
    DALEJ:
    http://www4.rp.pl/Plus-Minus/310309988-Cenckiewicz-Walentynowicz-niechciana-ikona-Solidarnosci.html

  12. emka pisze:

    List śp. Anny Walentynowicz miażdżący kłamcę Lecha Wałęsę
    Przeczytaj!

    https://polskobudzsie.wordpress.com/2016/02/21/list-sp-anny-walentynowicz-miazdzacy-klamce-lecha-walese/

  13. emka pisze:

    TRZY PYTANIA DO… Janusza Walentynowicza: „Mam nadzieję, że odnajdzie się ciało mojej mamy, bo nie wiem, kto leży u nas w grobie”

    Tę kobietę, która w nim spoczywa widziałem po raz pierwszy w życiu na stole sekcyjnym. Prokuratura wojskowa żeby mieć porządek w papierach poświadczyła, że jest to Anna Walentynowicz, ale ja wiem, że tak nie jest. Mam nadzieję, że jej ciało się odnajdzie i będę mógł spełnić obietnicę, którą dałem jej za życia, że pochowam ja obok ukochanego męża. […]
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/smolensk/335006-trzy-pytania-dojanusza-walentynowicza-mam-nadzieje-ze-odnajdzie-sie-cialo-mojej-mamy-bo-nie-wiem-kto-lezy-u-nas-w-grobie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.