Ofiara sowieckich łagrów

Najsławniejszy aktor, pieśniarz i reżyser przedwojennej Polski urodzony 28 grudnia 1899 roku, zmarł w sowieckim łagrze 7 października 1943 roku. W PRL-u jego śmierć okryta była zasłoną milczenia. Prawda wyszła na jaw po 1989 roku. Tajemnicę śmierci przedstawił w filmie „Eugeniusz Bodo – za winy niepopełnione” Stanisław Janicki.

NA STRONACH:
strona [2] Piotr Lisiewicz, Zimny drań
strona [3]Marcin Wolski, recenzja książki Ryszarda Wolańskiego „Eugeniusz Bodo”, wyd. 2012

***

Jak umierał Eugeniusz Bodo

Tajemnicę jego śmierci przedstawił w swoim filmie „Eugeniusz Bodo – za winy niepopełnione” znany historyk kina, Stanisław Janicki. Już w 1972 r. w swej audycji telewizyjnej, gdy poprosił widzów o nadsyłanie wspomnień o aktorze, otrzymał kilka informacji od osób, które zetknęły się z Bodo podczas deportacyjnych tułaczek po Związku Sowieckim. Mógł je wykorzystać dopiero w latach 90. i wtedy właśnie postanowił zrealizować dokument. Skorzystał też ze wspomnień muzykologa polskiego pochodzenia Alfreda Mirka, który w 1990 r. wydał w Rosji „Dziennik więźnia”.

Mirek spędził w sowieckich łagrach wiele lat. I to on w 1943 r. w więzieniu NKWD na moskiewskich Butyrkach zetknął się z Eugeniuszem Bodo. Aktor był tam już od dwóch lat, został aresztowany w czerwcu 1941 r. we Lwowie i przewieziony do Moskwy. Nikt go nie przesłuchiwał, jakby o nim zapomniano. Znajdował się już w ciężkim stanie, słabł i puchł, nerki odmawiały mu posłuszeństwa. Aby oszukać głód, pił duże ilości wody z solą. Pewnego dnia został zabrany z celi. Kilkanaście miesięcy później Alfreda Mirka wywieziono do łagru i tam spotkał więźnia, który był świadkiem śmierci polskiego aktora. Kiedy przywieziono go do obozu, znajdował się już w stanie agonii. Wprost z wagonu zaniesiono go na noszach do łagrowego szpitala i stwierdzono zgon. Ciało wrzucono do zbiorowego grobu.

Kiedy we wrześniu 1939 r. Eugeniusz Bodo ruszył z Warszawy na wschód i znalazł się we Lwowie, liczył, że będzie to jedynie przystanek w jego podróży do świata nieogarniętego wojną. Występował we lwowskim Teatrze Miniatur, potem związał się z zespołem Tea-Jazz Henryka Warsa. Słynny polski aktor posiadał bowiem szwajcarski paszport. Jego ojciec, Teodor Junod był z pochodzenia Szwajcarem, Bodo – to pseudonim aktora, ułożony z sylab jego pierwszego imienia (Bohdan) oraz imienia matki (Dorota).

Nie przypuszczał, że ów dokument zamiast ułatwić mu wyjazd, okaże się dla niego przekleństwem. Już po uwięzieniu, gdy o uwolnienie aktora starali się przedstawiciele polskiej ambasady w Moskwie, usłyszeli od władz sowieckich stwierdzenie, że los obywatela Szwajcarii nie może być przedmiotem rozmów. Z tego samego powodu nie objęła go amnestia dla Polaków przetrzymywanych w więzieniach i łagrach, ogłoszona po podpisaniu porozumienia z rządem gen. Sikorskiego.

Gdyby Eugeniusz Bodo mógł to przewidzieć, zapewne dawno zrezygnowałby ze szwajcarskiego paszportu. U szczytu kariery nie był mu przecież do niczego potrzebny.

Jacek Marczyński

http://www.rp.pl/artykul/

 

Eugeniusz Bodo – za winy niepopełnione

Film dokumentalny, biograficzny

Scenariusz, reżyseria i komentarz: Stanisław Janicki. Lektor: Grzegorz Pawlak. Zdjęcia: Krzysztof Tusiewicz. Produkcja: Polska. Rok produkcji: 1997. Barwny ; 50′

Biografia aktora Eugeniusza Bodo, ilustrowana materiałami dokumentalnymi i fragmentami filmów fabularnych.

Kilka fragmentów filmu z kanału >http://www.youtube.com/user/HELGROS




 

Paweł Rzewuski

Eugeniusz Bodo – nie aż taki zimny drań

Najsławniejszy aktor, pieśniarz, reżyser, producent filmowy przedwojennej Polski. Grał wiele ról: amantów, szpiegów albo policjantów. Piosenki w jego wykonaniu podbijały serca zarówno naszych dziadków, utożsamiających się z treścią zwartą w szlagierze „Baby, ach, te baby”, jak i babć, które szalały za zabójczo przystojnym aktorem.

Eugeniusz Bodo (1899-1943) Eugeniusz Bodo (Bogdan Junod), najsławniejszy aktor przedwojennej Polski urodził się w Genewie 29 grudnia 1899 roku. Jego ojciec, Szwajcar Teodor Junod, był wielkim entuzjastą kinematografu -zjeździł całą Rosję, propagując nową muzę. Ostatecznie, jeszcze przed rokiem 1918, osiadł w Łodzi, gdzie otworzył kino Urania. Matka przyszłego artysty, Anna Dylewska, chciała, aby Eugeniusz został lekarzem, ale jego ojciec nie podzielał opinii żony. Jako pasjonat sztuki filmowej przychylał się do planów syna i wspierał jego artystyczną karierę artystyczną.

Miało to również wpływ na burzliwą młodość Eugeniusza. Przygotowywany przez ojca do aktorstwa przeciwstawił się matce i w wieku 16 lat zaczął pracować na własny rachunek jak artysta. Przydomek utworzył od pierwszych liter swojego imienia (Bogdan) oraz pierwszych liter imienia matki (Doroty).

Karierę zaczynał w Poznaniu i Łodzi, a w 1919 roku przybył do Warszawy. Tam miał szczęście poznać Ludwika Sempolińskiego, który umożliwił mu granie w teatrzyku Bagatela. Dzięki pomocy przyjaciela i rozwinięciu swych artystycznych umiejętności, na początku lat 20. rozpoczął występy na deskach jednego z najsławniejszych kabaretów – Qui pro Quo, gdzie jego kariera nabrała impetu. Jako fordanser i aktor występował również w innych miejscach, które cieszyły się ogromną popularnością wśród mieszkańców Warszawy. Jego urzekającą osobę poznali widzowie Morskiego Oka, Cyganerii i Cyrulika Warszawskiego.

Grywał wiele ról w teatrach i kabaretach. Już wtedy był znany z interpretacji różnych piosenek, w tym przed wszystkim z przeróbki „Titiny”, ale również utworów takich jak „Daj mi swoje serce” i „Tango Milonga”. Występował z największymi sławami ówczesnej polskiej sceny, między innymi z Zulą Pogorzelską i Stanisławą Nowicką. Ciekawe, że Bodo nie miał dobrego głosu, o czym wprost mówili jego przyjaciele. Skromnego wokalnego talentu starczało mu jedynie na wykonywanie prostych, ale urzekających piosenek, które rozpoznajemy po dziś dzień.

W Paryżu pewien muzyk młody,
Co w biedzie żył od wielu lat,
Za głosem idąc nowej mody,
Raz przy pianinie sobie siadł
I od niechcenia skomponował
Piosenkę dla najdroższej swojej.
I rzekł: „Oto piosenka nowa,
Więc dziś ją jeszcze śpiewać chciej”.
Tej nocy cały Moulin Rouge
Za pieśniarką nową nucił już:
Nazywam się Tintine, ach, Tintine!
Kto poznał tę dziewczynę, pokochać musi ją,
Pragnienie ma jedynie Tintine, ach, Tintine,
Mieć szczęścia odrobinę, mieć pierwszą miłość swą.
Aa-aa-aa-a! Aa-aa-aa-a!

Na wielkim ekranie zadebiutował w roku 1925 na planie filmu Rywale gdzie zagrał postać zazdrosnego amanta Geniusia, konkurującego Tosiem o rękę Gamy. Jego bohater wygrywa pojedynek o serce Gamy i w ostatniej scenie, ku uciesze rywala, jest już ojcem siódemki dzieci. Niedługo potem przychodzą kolejne filmy: Czerwony Diabeł (nie zachowały się do naszych czasów ) i Policmajster Tagiejew, gdzie wcielił się w rolę Siergieja Iwanowicza Markowskiego.

Zaczyna również pracę w reklamie, swoją twarzą zachwalając różne produkty, między innymi krawaty od Chojańskiego. Ale również próbuje w ten sposób promować swoją płytę z dwoma szlagierami: „Baby, ach te baby” oraz „Już taki jestem zimny drań”. Co niezmiernie rzadkie wśród artystów, przez całe życie był abstynentem i z racji swojego surowego stosunku do alkoholu odmawiał reklamowania tego typu produktów. Alkohol odegrał także bardzo ważną, ale tragiczną rolę w nieudanym związku z Reri, aktorką tahitańskiego pochodzenia. Ich związek rozpadł się w latach 30., miedzy innymi z powodu alkoholizmu wybranki serca Eugeniusza.

Jego związki z kobietami były z tym jednym wyjątkiem raczej przelotne. W filmie Janickiego określono je nawet terminem „cygańskie”. Kochał szybko, intensywnie, ale krótko, przez co nieprzerwanie był obiektem kobiecych westchnień. Nigdy nie gustował w aktorkach, zazwyczaj obiektami jego zalotów były kobiety ciche i skromne. Nawiązywał przelotne romansiki ze sprzedawczyniami i szwaczkami. Większość źródeł potwierdza, że nigdy się nie ożenił.

Eugeniusz Bodo występuje równocześnie w kabaretach i filmach, jednak na tym nie poprzestaje i na początku lat 30. rozpoczyna karierą również jako producent filmowy. Razem z reżyserem Michałem Waszyńskim i aktorem Adamem Brodziszem zakłada firmę B.W.B, której udaje się zrealizować dwa filmy.

Pierwszy z nich to Bezimienni bohaterowie, w którym zagrał komisarza Adama Szczerbica, młodego policjanta starającego się rozwiązać zagadkę śmieci własnego ojca. W toku prowadzonej przez komisarza sprawy wychodzi na jaw związek miedzy śmiercią jego ojca a międzynarodową grupą przestępczą. Niestety, do dziś z dziewięćdziesięciominutowego filmu pozostały jedynie fragmenty.

W drugim filmie gra bezwzględnego arabskiego szejka Abdullaha, terroryzującego karawany przechodzące nieopodal jego siedziby. Pewnego dnia udaje mu się schwytać polskiego zwiadowcę Milczka, w którym zakochuje się jego żona, Dżemilia. Sprytny Polak wydostaje się z rąk szejka, by potem dokonać zemsty na swoim oprawcy.

Gdy B.W.B zakończyło swoją działalność, Bodo otworzył nową firmę – Urania-Film. To dzięki niej zrealizował swoje największe przeboje, takie jak Jego ekscelencja subiekt, Czy Lucyna to ta dziewczyna, Skłamałem, Pieśniarz Warszawy oraz Bohaterowie Sybiru.

Były to przede wszystkim filmy o charakterze komediowym. W Jego ekscelencji subiekcie grany przez niego bohater zostaje przypadkowo wzięty za radcę Chełmońskiego i jednocześnie zakochuje się w biednej panience Ani. Czy Lucyna to ta dziewczyna opowiada historię Lucy, która pomimo iż ma tytuł inżyniera, nie może zostać zatrudniona w fabryce ojca. Aby móc podjąć tam pracę, udaje mężczyznę. Wkrótce zakochuje się w granym przez Bodo inżynierze Żarnowskim. Natomiast w Pieśniarzu Warszawskim Eugeniusz Bodo wcielił się w tytułową rolę grajka ulicznego. Film ten zrobił furorę w polskich kinach.

Oględnie mówiąc, polskie komedie przedwojenne nie wyróżniały się szczególnie ambitnymi scenariuszami. Z zasady składały się z sekwencji gagów i splotu nieprawdopodobnych sytuacji. Chociaż Eugeniusz Bodo przyznawał, że nie czuje się w tych filmowych rolach najlepiej, odtwarzał je w fenomenalny sposób. Mówił jednocześnie, że zdecydowanie bardziej woli grać w dramatach. W filmie „Skłamałem” wcielił się w postać wyrachowanego Karola, który żerował na nieszczęściu Heli, wykorzystując jej naiwność, a w końcu swoją bezwzględnością doprowadził do tragedii. W „Bohaterach Sybiru” grał rolę bohaterskiego sierżanta Bracika, który z narażeniem życia broni swoich towarzyszy przed szturmującymi pociąg bolszewikami, zaś w dramacie „Strach” odgrywał wyniosłego gwiazdora dyrektora teatru.

Ostatnim realizowanym, a zarazem nieukończonym filmem była produkcja zatytułowana „Uwaga szpieg”. Miał w nim grać niemieckiego oficera (wedle niektórych podań oficera polskiego kontrwywiadu), zaś sam film planowano nakręcić z wielkim rozmachem. Produkcję przerwała, o ironio losu!, wojna.

Bodo nie wiedział, że nie tylko będzie odgrywał rolę szpiega, ale również w rzeczywistości zostanie posądzony o szpiegostwo. Po klęsce kampanii wrześniowej uciekł do Lwowa, gdzie grywał w jazzowym zespołem Tea-Jazz, z którym jeździł na tournée po całym ZSRR. Dzięki ich występom obywatele Związku Radzieckiego mogli mieć kontakt z zupełnie innym światem, co zapewniło artystom niezwykłą popularność. W roku 1941 Bodo postanowił wykorzystać swoje szwajcarskie obywatelstwo i wyemigrować poza granicę pogrążonej w wojnie Europy.

Prawdopodobnie właśnie ten ruch sprowadził na niego nieszczęścia. Jako obywatel szwajcarski został oskarżony o szpiegostwo na rzecz swojej drugiej ojczyzny. Jednocześnie obce obywatelstwo zamknęło przed nim pomoc oferowaną obywatelom polskim po zawarciu paktu Sikorski-Majski. Władze sowieckie argumentowały, że jako Szwajcar nie może zostać zwolniony z więzienia.

Na temat śmierci Eugeniusza Bodo krążyły liczne legendy. Wedle niektórych miał on zginąć jeszcze we Lwowie, zastrzelony przez NKWD w parku Jezuickim, wedle innych zginął w sowieckim więzieniu podczas odwrotu Sowietów w roku 1941. Krążyła niezliczona liczba wersji na ten temat, zaś po wojnie przyjmowano najczęściej tę, wedle której Bodo miał zginąć z rąk Niemców.

Dziś sądzi się jednak, że najprawdopodobniej jego historia wyglądała inaczej. W roku 1941 został aresztowany przez NKWD i wywieziony ze Lwowa. Następnie skazano go za szpiegostwo i trafił do łagru w rejonie Archangielska. Zmarł tam 7 października 1943 roku.

http://histmag.org/?id=6532
[filmy do artykułów i zdjęcia dodane przez redakcję HKP]

DALEJ

strona [2] Piotr Lisiewicz, Zimny drań
strona [3] Marcin Wolski, recenzja książki Ryszarda Wolańskiego „Eugeniusz Bodo”, wyd. 2012

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Eseje, Historia, II wojna światowa, Piosenki, Recenzje, Sylwetki, Teatr TV, film i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ofiara sowieckich łagrów

  1. emka pisze:

    Eugeniusz Bodo. W warszawskim kinie Iluzjon odbył się przedpremierowy pokaz dla mediów dwóch odcinków serialu „Bodo”, który emitowany będzie od 6 marca na antenie TVP1. Zapowiada się prawdziwa rewelacja i przełomowa produkcja telewizyjna ostatnich lat. Ale też i przełom w karierze Antoniego Królikowskiego.

    Królikowskiego mogliśmy zobaczyć m.in. w roli Grzegorza Przemyka w filmie Rafała Wieczyńskiego „Popiełuszko. Wolność jest w nas”. Zagrał również powstańca w „Mieście 44” Jana Komasy. Z pewnością jedną z ważniejszych jego ról w dotychczasowej karierze była kreacja polskiego żołnierza w filmie „Karbala”. To w tej produkcji pokazał się jako aktor, który dojrzał do bardzo wymagających ról. Serial „Bodo” z pewnością podniesie jego notowania na krajowym rynku filmowym. Królikowski bardzo energicznie, świeżo, swobodnie i przede wszystkim bardzo wyraziście wciela się w Eugeniusza Bodo, ikonę przedwojennego kina i teatru.

    Trzynastoodcinkowy serial TVP 1 przedstawia życie Bodo, w dwóch etapach jego rozwoju. I tak młody Bodo grany jest w odcinkach 1-4 przez Antoniego Królikowskiego, a w odcinkach 5-13 Tomasza Schuchardta. Antoni Królikowski podczas dzisiejszej prapremiery żartował: Wierzę, że Tomek Schuchardt dobrze to kontynuował to, co ja zacząłem w pierwszych odcinkach i poprawił to, czego go nie udało mi się zrealizować.

    Uwaga!
    W marcowym numerze miesięcznika „Nowe Państwo” wywiad z Antonim Królikowskim. Aktor opowie, czym urzekło go przedwojenne kino i teatr, oraz o misji, jaką widzi w swoim zawodzie. A już w weekendowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie” rozmowa z Tomaszem Schuchardtem. Gorąco polecamy!
    http://niezalezna.pl/76184-bodo-bedzie-serialowy-hit-bylismy-na-przedpremierowym-pokazie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.