Oprawca bezkarny aż do śmierci

Al­do­na Za­or­ska

Kie­dy Anatol Fejgin  zmarł, „Ga­ze­ta Wy­bor­cza” za­mie­ści­ła ne­kro­log o odej­ściu ko­cha­ne­go „Mę­ża, Oj­ca, Dziad­ka i Pra­dziad­ka”. Ro­dzi­na za­pła­ci­ła, Mich­nik opu­bli­ko­wał, cho­ciaż mo­że mógł, a na pew­no po­wi­nien – od­mó­wić…

 

Ana­tol Fej­gin – sta­li­now­ski zbrod­niarz bez­kar­ny aż do śmier­ci

Tak się bo­wiem skła­da, że Ana­tol Fej­gin mo­że i był ko­cha­ją­cym oj­cem, dziad­kiem i pra­dziad­kiem i na­wet wspa­nia­łym mę­żem, ale był też sta­li­now­skim zbrod­nia­rzem, jed­nym z głów­nych ba­ro­nów UB, oso­bi­ście od­po­wie­dzial­nym za bez­praw­ne aresz­to­wa­nia, psy­chicz­ne drę­cze­nie więź­niów nie­pod­le­gło­ścio­we­go pod­zie­mia i sto­so­wa­nie wo­bec nich tor­tur.

Czy za­słu­gi­wał na ta­ką pu­bli­ka­cję, na­wet opła­co­ną przez ro­dzi­nę? Czy „Wy­bor­cza” opu­bli­ko­wa­ła­by ta­ki ne­kro­log straż­ni­ka z obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go? Wąt­pli­we. Prze­szłość Fej­gi­na jej naj­wy­raź­niej nie prze­szka­dza­ła. Szko­da, bo jest on jed­ną z naj­nik­czem­niej­szych po­sta­ci, ja­kie za­pi­sa­ły się na kar­tach mar­ty­ro­lo­gii na­ro­du pol­skie­go. I przy oka­zji jed­nym z lu­dzi, któ­rzy za swo­je zbrod­nie ni­g­dy nie za­pła­ci­li.

War­sza­wiak z uro­dze­nia, ko­mu­ni­sta z za­mi­ło­wa­nia

Jak wie­lu póź­niej­szych ka­tów, Fej­gin przy­szedł na świat 29 lip­ca 1909 ro­ku w za­moż­nej ro­dzi­nie ży­dow­skiej ja­ko syn Moj­że­sza i Ma­rii z do­mu Ka­ce­ne­le­bo­gen. Co cie­ka­we – ca­łe ży­cie pod­kre­ślał swo­je po­cho­dze­nie i za­wsze w do­ku­men­tach wpi­sy­wał na­ro­do­wość ży­dow­ską, po­stę­pu­jąc wbrew za­le­ce­niom, na­ka­zu­ją­cym ube­kom ży­dow­skie­go po­cho­dze­nia, ukry­wa­nie swo­ich ko­rze­ni. Jesz­cze bę­dąc w gim­na­zjum przy­stą­pił do re­wo­lu­cyj­nej or­ga­ni­za­cji szkol­nej – Zwią­zek Mło­dzie­ży So­cja­li­stycz­nej, kie­ro­wa­nej przez Zwią­zek Mło­dzie­ży Ro­bot­ni­czej w Pol­sce.

Po ukoń­cze­niu gim­na­zjum i pod­ję­ciu stu­diów na Wy­dzia­le Me­dycz­nym Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, zwią­zał się z ko­lej­ną „re­wo­lu­cyj­ną or­ga­ni­za­cją – Po­chod­nia”, a na­stęp­nie w 1928 ro­ku zo­stał ofi­cjal­nym człon­kiem Związ­ku Mło­dzie­ży Ro­bot­ni­czej na te­re­nie War­sza­wy.

Od 1928 był też człon­kiem Ko­mu­ni­stycz­nej Par­tii Pol­ski. W 1929 zo­stał ska­za­ny na ka­rę 2 lat wię­zie­nia za dzia­łal­ność ko­mu­ni­stycz­ną, a w 1932 ro­ku po­now­nie na ka­rę 4 lat wię­zie­nia. War­to od­no­to­wać, że od 1934 ro­ku prze­by­wał sta­le na tzw. sto­pie nie­le­gal­nej ja­ko funk­cjo­na­riusz KPP na eta­cie, co ozna­cza, że był po pro­stu opła­ca­ny z mo­skiew­skich fun­du­szy.

Naj­praw­do­po­dob­niej już wte­dy zo­stał co naj­mniej za­ufa­nym czło­wie­kiem NKWD, a być mo­że na­wet szpie­giem ko­mu­ni­stycz­nej bez­pie­ki na te­re­nie Pol­ski. Na­by­te w tym okre­sie do­świad­cze­nia, wy­ko­rzy­sty­wał w la­tach oku­pa­cji. Jak wie­lu in­nych ko­mu­ni­stów we wrze­śniu 1939 ro­ku, Fej­gin wy­je­chał do ZSRR. Tra­fił do Brze­ścia, a na­stęp­nie do Lwo­wa, gdzie pra­co­wał ja­ko eko­no­mi­sta, a póź­niej ja­ko na­czel­nik Wy­dzia­łu Pla­no­wa­nia w dru­kar­ni pań­stwo­wej. Pod ko­niec czerw­ca 1941 ro­ku prze­niósł się do ob­wo­du Kuj­by­szew­skie­go.

W ma­ju 1943 ro­ku wstą­pił do 1 Dy­wi­zji Pie­cho­ty im. Ta­de­usza Ko­ściusz­ki, gdzie od ra­zu zo­stał ofi­ce­rem po­li­tycz­nym. Nie mu­siał więc wal­czyć na pierw­szej li­nii, za to kładł do głów mło­dym żoł­nie­rzom slo­ga­ny o so­ju­szu pol­sko-ra­dziec­kim i in­ne ko­mu­ni­stycz­ne ha­sła o wro­gach lu­du. Przy oka­zji za­pew­ne prze­ko­ny­wał ich, że Ka­tyń to „ro­bo­ta” Niem­ców a nie Ro­sjan. Swo­ją „mi­sję” mu­siał wy­peł­niać ze spo­rym za­an­ga­żo­wa­niem, sko­ro nie­ca­ły rok po przy­stą­pie­niu do 1 Dy­wi­zji, za­jął sta­no­wi­sko sze­fa Wy­dzia­łu Po­li­tycz­no-Wy­cho­waw­cze­go 3 Dy­wi­zji Pie­cho­ty im. Ro­mu­al­da Trau­gut­ta, a od stycz­nia 1945 – sze­fa Od­dzia­łu Per­so­nal­ne­go w Głów­nym Za­rzą­dzie Po­li­tycz­no-Wy­cho­waw­czym WP.

 

Ta służ­ba dla ko­mu­ni­stycz­nej du­szy Fej­gi­na, to by­ło naj­wy­raź­niej zbyt ma­ło, w ma­ju 1945 ro­ku przy­stą­pił do PPR a we wrze­śniu te­goż ro­ku na wła­sną proś­bę zo­stał przy­ję­ty do Głów­ne­go Za­rzą­du In­for­ma­cji Woj­ska Pol­skie­go.

Tro­pi­ciel szpie­gów, czy­li sa­dy­stycz­ny opraw­ca

Do za­dań Głów­ne­go Za­rzą­du In­for­ma­cji WP na­le­ża­ła wal­ka ze szpie­go­stwem, dy­wer­sją ter­ro­ry­stycz­ną i in­ną de­struk­cyj­ną dzia­łal­no­ścią za­gra­nicz­nych wy­wia­dów w jed­nost­kach i urzę­dach Woj­ska Pol­skie­go, wal­ka z człon­ka­mi an­ty­pań­stwo­wych par­tii, któ­rzy prze­do­sta­ją się do jed­no­stek i urzę­dów Woj­ska Pol­skie­go, by pro­wa­dzić de­struk­cyj­ną dzia­łal­ność prze­ciw Pol­skie­mu Ko­mi­te­to­wi Wy­zwo­le­nia Na­ro­do­we­go, or­ga­ni­za­cja nie­zbęd­nych agen­tu­ral­no-ope­ra­cyj­nych i in­nych przed­się­wzięć, w ce­lu stwo­rze­nia na fron­cie wa­run­ków wy­klu­cza­ją­cych moż­li­wość bez­kar­ne­go przej­ścia agen­tu­ry prze­ciw­ni­ka przez li­nię fron­tu, stwo­rze­nia li­nii fron­tu nie do prze­by­cia dla szpie­gow­skich i in­nych prze­stęp­czych ele­men­tów, a tak­że wal­ka ze zdra­dą sta­nu w jed­nost­kach i urzę­dach Woj­ska Pol­skie­go (przej­ście na stro­nę wro­ga, ukry­wa­nie szpie­gów i oka­zy­wa­nie po­mo­cy w pra­cy prze­stęp­cze­go ele­men­tu).

W prak­ty­ce ozna­cza­ło to bez­względ­ne mor­do­wa­nie żoł­nie­rzy pod­zie­mia nie­pod­le­gło­ścio­we­go i tłu­mie­nie każ­de­go prze­ja­wu opo­ru wo­bec przy­by­łej ze Wscho­du wła­dzy. Co istot­ne – pod wzglę­dem kon­kret­nych in­struk­cji za­da­nio­wych GZI pod­le­gał ge­ne­ra­ło­wi puł­kow­ni­ko­wi Iwa­no­wi Sie­ro­wo­wi, ów­cze­sne­mu za­stęp­cy lu­do­we­go ko­mi­sa­rza spraw we­wnętrz­nych ZSRR (NKWD ZSRR) i in­nym wy­so­kim funk­cjo­na­riu­szom NKWD NKGB i Smier­sza. (Na mar­gi­ne­sie war­to za­uwa­żyć, że we­dług IPN z In­for­ma­cją Woj­sko­wą ja­ko agent współ­pra­co­wał Woj­ciech Ja­ru­zel­ski).

Już w 1949 ro­ku Fej­gin zo­stał prze­nie­sio­ny do Mi­ni­ster­stwa Bez­pie­czeń­stwa Pu­blicz­ne­go. Z dniem 1 ma­ja 1950, zo­stał za­trud­nio­ny na sta­no­wi­sku dy­rek­to­ra Biu­ra Spe­cjal­ne­go, a 1 grud­nia 1951 zo­stał dy­rek­to­rem X De­par­ta­men­tu MBP. Wraz z puł­kow­ni­kiem Mi­cha­łem Ta­bo­ry­skim kie­ro­wał zma­ni­pu­lo­wa­niem przez spe­cjal­ną gru­pę X De­par­ta­men­tu MBP wy­ni­ków wy­bo­rów do Sej­mu PRL pierw­szej ka­den­cji prze­pro­wa­dzo­nych 26 paź­dzier­ni­ka 1952 ro­ku. Ale to nie wszyst­ko.

Fej­gin mógł mieć wie­dzę na te­mat praw­dzi­wych przy­czyn słyn­ne­go „po­gro­mu kie­lec­kie­go” z 4 lip­ca 1946 ro­ku, pod­czas któ­re­go za­mor­do­wa­nych zo­sta­ło 37 Ży­dów. W wy­wia­dzie opu­bli­ko­wa­nym w „Re­por­te­rze” nr 4, 1990 r. płk Fej­gin py­ta­ny o te wy­da­rze­nia po­wie­dział: „Wszyst­kie chwy­ty są do­zwo­lo­ne, gdy się chce wy­grać. Jesz­cze nie czas o tym mó­wić. Li­czy­li­śmy na błąd na­szych prze­ciw­ni­ków. Mu­sie­li go w koń­cu zro­bić. Nie mo­gli­śmy jed­nak dłu­żej cze­kać. Po­trzeb­ny był ja­kiś przy­śpie­szacz. Stąd po­gro­my i in­ne for­te­le”. Zo­sta­ło to od­czy­ta­ne ja­ko przy­zna­nie do od­po­wie­dzial­no­ści UB za te wy­da­rze­nia. Po­tem oczy­wi­ście Fej­gin ze wszyst­kie­go się wy­co­fał, bar­dzo ner­wo­wo re­agu­jąc na py­ta­nia o udział UB w po­gro­mie. Cóż – praw­da naj­wy­raź­niej nie pa­so­wa­ła do wi­zji lan­so­wa­ne­go od lat dzie­więć­dzie­sią­tych pol­skie­go an­ty­se­mi­ty­zmu. Ale fał­szo­wa­nie wy­bo­rów i ubec­kie pro­wo­ka­cje to nie wszyst­ko. Fej­gin miał na rę­ku krew lu­dzi w spo­sób bar­dzo do­słow­ny. Na ten te­mat za­pa­dło­by na pew­no mil­cze­nie na ca­łe la­ta, gdy­by nie we­wnętrz­na woj­na w UB.

To ma być sąd?

Ubec­ka wier­chusz­ka nie da­rzy­ła się szcze­gól­ną mi­ło­ścią ani za­ufa­niem. Pil­no­wa­li się wza­jem­nie i ocho­czo pi­sa­li na sie­bie do­no­sy. Wszyst­ko zgod­nie z ra­dziec­ki­mi me­to­da­mi. Ca­ły ten sys­tem funk­cjo­no­wał jed­nak bar­dzo spraw­nie i Fej­gin czuł się w nim zna­ko­mi­cie. Swo­je moż­li­wo­ści roz­wi­jał­by pew­nie da­lej, gdy­by nie uciecz­ka Jó­ze­fa Świa­tły. Ma to o ty­le istot­ne zna­cze­nie, że Świa­tło uciekł z Ber­li­na, gdzie prze­by­wał wła­śnie z Fej­gi­nem.

Ubec­ki ba­ron zo­stał więc ob­cią­żo­ny od­po­wie­dzial­no­ścią za to, że nie upil­no­wał swe­go za­stęp­cy. Za­raz po uciecz­ce Świa­tły – w grud­niu 1953 ro­ku zo­stał za­wie­szo­ny w swo­ich funk­cjach, na­stęp­nie w lu­tym 1954 ro­ku usu­nię­ty z par­tii a w mar­cu 1954 ro­ku prze­nie­sio­ny do re­zer­wy. Rok póź­niej zo­stał aresz­to­wa­ny. W li­sto­pa­dzie 1957 r. Sąd Wo­je­wódz­ki dla m. st. War­sza­wy ska­zał go na 12 lat wię­zie­nia za to, że od po­cząt­ku 1950 do koń­ca 1953 r. w Mie­dze­szy­nie i War­sza­wie, ja­ko kie­row­nik gru­py spe­cjal­nej, póź­niej dy­rek­tor Biu­ra Spe­cjal­ne­go, a na­stęp­nie dy­rek­tor De­par­ta­men­tu X MBP bez­praw­nie po­zba­wił wol­no­ści co naj­mniej 28 oso­by i spo­wo­do­wał szcze­gól­ne ich udrę­cze­nie. Prze­trzy­my­wał je bez­pod­staw­nie w wię­zie­niu od kil­ku mie­się­cy do trzech lat i po­le­cił pod­le­głym funk­cjo­na­riu­szom bez­pie­czeń­stwa sto­so­wać wo­bec nie­któ­rych z nich przy­mus fi­zycz­ny i psy­chicz­ny. Oczy­wi­ście nie cho­dzi­ło o spra­wie­dli­wość. Jed­no­cze­śnie w 1958 ro­ku Naj­wyż­szy Sąd Woj­sko­wy umo­rzył in­ne po­stę­po­wa­nie kar­ne wo­bec Fej­gi­na i dzie­wię­ciu in­nych „ofi­ce­rów” Głów­ne­go Za­rzą­du In­for­ma­cji WP o prze­stęp­stwa zwią­za­ne ze sfin­go­wa­ny­mi spra­wa­mi „spi­sku w woj­sku” (tzw. spra­wą”byd­go­ską” i „za­moj­sko-lu­bel­ską”). Po­stę­po­wa­nie zo­sta­ło umo­rzo­ne, po­mi­mo, że na­wet ko­mu­ni­stycz­ny sąd udo­wod­nił Fej­gi­no­wi oso­bi­ste znę­ca­nie się nad oskar­żo­ny­mi, ak­cep­to­wa­nie sto­so­wa­nia wo­bec nich dłu­go­trwa­łych tor­tur, za­le­ce­nia sto­so­wa­nie wo­bec nich kar­ce­ru oraz psy­chicz­ne­go szan­ta­żu. Z 12 lat wię­zie­nia na ja­kie zo­stał ska­za­ny w 1957 ro­ku, Fej­gin od­sie­dział 8, po czym wy­szedł na wol­ność i żył so­bie nie nie­po­ko­jo­ny przez ni­ko­go aż do eme­ry­tu­ry, kie­dy to za­pra­gnął zo­stać- kom­ba­tan­tem.

Sta­li­now­ski zbrod­niarz w wol­nej Pol­sce chciał być kom­ba­tan­tem

W 1985 ro­ku Fej­gin zło­żył wnio­sek do ZBO­Wi­Du o przy­zna­nie mu upraw­nień kom­ba­tanc­kich, ja­ko żoł­nie­rzo­wi I Dy­wi­zji im. Ta­de­usza Ko­ściusz­ki. Otrzy­mał je i cie­szył się ni­mi aż do 1990 ro­ku, kie­dy po prze­pro­wa­dze­niu we­ry­fi­ka­cji upraw­nie­nia te mu ode­bra­no. Przy­zwy­cza­jo­ny do wy­god­ne­go ży­cia zbrod­niarz po­sta­no­wił wal­czyć o swo­je i od­wo­łał się do są­du. Był na ty­le bez­czel­ny, że w od­wo­ła­niu do NSA na­pi­sał, że oko­licz­no­ści spra­wy opi­sa­ne w tej de­cy­zji od­bie­ra­ją­cej mu upraw­nie­nia-  mu­sia­ły być zna­ne już w dniu przy­zna­nia mu upraw­nień kom­ba­tanc­kich, na­wet gdy­by by­ły praw­dzi­we, cze­mu on za­prze­czał. Za­prze­czał, że tor­tu­ro­wał i mor­do­wał! NSA skar­gę od­da­lił ku obu­rze­niu Fej­gi­na i je­mu po­dob­nych.

„Ko­cha­ny mąż, oj­ciec, dzia­dek i pra­dzia­dek” żył so­bie spo­koj­nie jesz­cze przez dwa­na­ście lat i zmarł w War­sza­wie 28 lip­ca 2002 ro­ku. Miał 93 la­ta. Ci któ­rzy za je­go spra­wą zo­sta­li za­mor­do­wa­ni by­li czę­sto w wie­ku je­go „uko­cha­nych” wnu­cząt i za je­go spra­wą nie mie­li ani ne­kro­lo­gów, nie ma­ją dziś gro­bów. Po­dob­nie jak wie­lu in­nych sta­li­now­skich zbrod­nia­rzy Fej­gin nie wy­ra­ził skru­chy, ani nie prze­pro­sił za swo­je zbrod­nie. Po­za ode­bra­niem upraw­nień kom­ba­tanc­kich wol­na Pol­ska nie ka­za­ła mu też za nie od­po­wie­dzieć.

Źró­dła:

Le­szek Że­brow­ski, „Fej­gin i in­ni, czy­li fej­gi­niąt­ka są wśród nas”, „Na­sza Pol­ska” Nr. 35, 2002-08-28;

Ta­de­usz M. Płu­żań­ski „Przy­pa­dek puł­kow­ni­ka Fej­gi­na” WWW. asme.pl

http://www.warszawskagazeta.pl/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Eseje, Historia, II wojna światowa, III RP, Lata PRL, Po 1980 i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Oprawca bezkarny aż do śmierci

  1. ocalały z watahy pisze:

    O zmarłych tylko dobrze… dobrze, że nie żyje!!!!!!!!!!!!!

  2. sa pisze:

    Wolna Polsko i Ty jeszcze nie pozbawiłaś tego bandyty i mordercy polskich żołnierzy Orderów i krzyrza Virtuti Militari oraz nie zdegradowałaś . To wstyd i w końcu trzeba to zrobić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.