Skazani na Sybir

Film dokumentalny „Skazani na Sybir” to tragiczna historia ludzi, którzy w czasie II Wojny Światowej zostali wywiezieni na daleki wschód przez NKWD. Traktowani w nieludzki sposób, przewożeni w wagonach przeznaczonych dla zwierząt przeszli gehennę. Filmowe sceny doskonale współgrają z przepiękną muzyką Michała Lorenca.

czytaj także Ofiara sowieckich łagrów

Reżyser zarejestrował wspomnienia osób zesłanych 10 lutego 1940 roku na na daleki wschód. Scenariusz oparty został na wspomnieniach ludzi, którzy jako dzieci, razem z rodzicami, zostali zesłani na Syberię lub jako dzieci zesłańców tam się urodzili.

Polska inteligencja została wybita w Katyniu, wywieziona na wschód lub zginęła w Powstaniu Warszawskim. Robiąc filmy sam uczę się historii – mówi reżyser filmu Zbigniew Gajzler.

Zbigniew Gajzler, pabianicki reżyser i producent filmów, który w filmie „Sarid” dokumentował losy pabianickich Żydów ocalonych z getta, tym razem postanowił utrwalić losy mieszkających w jego mieście sybiraków.

Skazani na Sybir 

Reżyseria: Zbigniew Gajzler, zdjęcia: Witek Szulc, muzyka: Michał Lorenc, fragment homilii ks. kan. Ryszarda Olejnika. Fragment filmu:

 

W filmie wypowiadali się: Henryk Hyrycz, Teofila Kieruzel, Józef Pindura, Kazimierz Sikora, Halina Lotto, Zofia Znamierowska

Henryk Hyrycz – Urodziłem się już na Syberii w 1941 roku. Moi rodzice zostali zesłani w 1940 roku do północnego Kazachstanu. Tam osiedlono nas w baraku obozowym – opowiada  – Ojciec pracował przy wyrębie lasu, mama szyła w szwalni kufajki. Rodzina pana Henryka została wysiedlona z Wołynia.

– Dziadek umarł na Syberii. Kiedy umierał, ja miałem kilka dni. Mama poszła na milicję, prosiła, żeby dali jej deski na trumnę, ale nie dali. Kiedy przysłali furmankę, owinęła dziadka w prześcieradło i tak został pochowany – wspomina, a w jego oczach pojawiają się łzy. – Przestraszyła się, że nie jestem ochrzczony i sama ochrzciła mnie w rzece.

Teofila Kieruzel. Ojciec pani Teofili Kieruzel uczestniczył w walkach przeciwko Rosjanom, zakończonych cudem nad Wisłą.

– W nocy aresztowano całą rodzinę. Ja miałam wtedy siedem lat. Najpierw wywieziono nas w okolice Swierdłowska, za Ural. Mama pracowała jako górnik w kopalni rudy miedzi, tata na powierzchni, ponieważ był już wtedy chory – opowiada.

Ojciec nie doczekał wstąpienia do armii Andersa, zmarł. Mama, która nie chciała przyjąć obywatelstwa Związku Radzieckiego, została skierowana do kopania kanałów. Czternastoletnia siostra pracowała w kołchozie. Pani Teofila i jej młodszy brat trafili do sierocińca, a stamtąd do Polski.

Józef Pindura miał cztery lata, kiedy o czwartej w nocy do domu jego rodziców przyszli enkawudziści.

– Kazali się szybko ubrać i zabrać to, co możemy unieść w rękach – mówi. – W domu zapanowała panika. Siostra miała zaledwie siedem tygodni. Załadowano nas do bydlęcych wagonów. Podróż trwała dwa miesiące.

Punktem docelowym dla ich transportu był Krasnojarski Kraj. Tam czekały na zesłańców baraki, długie na 300 metrów, ogrodzone kolczastym drutem, z wieżami strażniczymi na rogach. W obozie pracowało się przy wycince drzew. – Pracujący dostawali 40 deko chleba, a niepracujący 20 deko na dobę.

na podstawie źródła: http://www.dzienniklodzki.pl/

 

 

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa, Lata PRL, Teatr TV, film, Wspomnienia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Skazani na Sybir

  1. Danton pisze:

    Historia sie powtarza. Kiedys wywozili na Sybir. A Polacy tas swolocz popieraja i glosuja na komoruskich i tusskich . Na PO,PSL,SLD i drani palikota.

  2. wywieziono nas z rodziną ze Stanisławowka koło Sokala parafia Switarzow .
    wywiezieni na sybir Hasiołek Jakodim , pracowaliśmy przy wyrombie dzrzewa i spływie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.