O honor generała Błasika

Szkalowano Prezydenta RP, załogę Tu-154M i mojego męża. Deptano dobre imię Polski, hańbiono mundury naszych lotników, zaś władze Rzeczypospolitej biernie się temu przyglądały. Co więcej, wielu przedstawicieli Państwa Polskiego i polskich mediów dalej powtarzało rosyjskie kłamstwa.
– napisała w liście Ewa Błasik

 >Pełna treść listu

NA STRONACH:
strona [2] Nie było żadnego nacisku gen. Błasika na załogę samolotu Tu-154M
strona [3] W hołdzie śp. gen. Andrzejowi Błasikowi, 11.03.2012
strona [4] Ataki medialne na generała
strona [5] Jeden z filarów śledztwa smoleńskiego legł w gruzach
strona [6] Wysokościomierz rozbraja raport
strona [7] Gen. Błasika nie było w kokpicie Tu-154 M
strona [8] A więc Macierewicz miał rację!

 

 

Kłamcy smoleńscy – zobacz kto forsował kłamstwa. Film demaskujący haniebne ataki na generała

 

Generał śp. Andrzej Błasik

Dowódca Sił Powietrznych gen. broni Andrzej Błasik urodził się 11 października 1962 roku w Poddębicach. Był przede wszystkim znakomitym pilotem. Dbał o bezpieczeństwo polskiego nieba, biorąc pod uwagę zarówno potrzeby sił powietrznych i interesy polskiego przemysłu lotniczego i obronnego.

Latał na wielu typach samolotów wojskowych, w tym na ponaddźwiękowych samolotach myśliwsko-bombowych Su-22. Był pilotem klasy mistrzowskiej z 1300 godzinami nalotu ogólnego, posiadającym uprawnienia instruktorskie pozwalające na szkolenie młodych pilotów. Przez wiele lat służył w pułkach bojowych. Posiadał wszechstronne wykształcenie lotnicze i ogólnowojskowe, m.in. był absolwentem kilku polskich i zagranicznych zachodnich uczelni lotniczych i wojskowych. Służył na wysokich stanowiskach w Wojskach Lotniczych i Obrony Powietrznej, a następnie był komendantem-rektorem Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. 19 kwietnia 2007 roku zwierzchnik Sił Zbrojnych Prezydent RP Lech Kaczyński powołał gen. Andrzeja Błasika na dowódcę Sił Powietrznych.

 

O śmierci

Andrzej mówił mi zawsze, że w powietrzu o tym nie myślisz. Nie masz czasu. Zapominasz o niej. Gdzieś w podświadomości czai się jednak myśl, że ona nie zapomina o tobie. Czeka. Uświadamiasz to sobie, gdy zabierze któregoś z kolegów. Przypomina, że obcujesz ze śmiercią na co dzień, stąpasz po cienkim lodzie – mówi Ewa Błasik, której mąż o śmierć otarł się kilka razy, ale zawsze wychodził z tych spotkań zwycięsko. Aż do 10 kwietnia 2010 roku …

Po raz pierwszy spotkali się w 1985 roku, kiedy Andrzej kończył Wyższą Oficerską Szkołę Lotniczą. W Białej Podlaskiej, rodzinnym mieście Ewy, było lotnisko szkoleniowe dla pilotów z Dęblina. Andrzej był właśnie na czwartym roku studiów i szukał kogoś, kto by przepisał mu pracę dyplomową na maszynie. Znajoma Andrzeja, a zarazem koleżanka Ewy zapytała, czy nie podjęłaby się tego zadania. Ewa świetnie radziła sobie z pisaniem na maszynie – pracowała wówczas w administracji w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii – zgodziła się. Tak się zaczęło… – To była miłość od pierwszego wejrzenia, przeznaczenie. Niezwykle szybko zrozumieliśmy, że jesteśmy stworzeni dla siebie – powie po latach Ewa Błasik. Oboje pochodzili z katolickich rodzin o konserwatywnych korzeniach. Ewa od zawsze była blisko nauki Kościoła i wpajanych przezeń wartościach. Z kolei mama Andrzeja była nauczycielką, uczyła prawdziwej, wówczas zakazanej historii. Wychowała wielu księży, prawych Polaków. Dziadek, niezwykle kochający Polskę, płakał, gdy opowiadał o Katyniu i o krewnych, którzy tam zginęli.

Po pół roku znajomości zaręczyli się, po roku wzięli ślub – kościelny, choć w tamtym czasie dla żołnierza mogło to oznaczać trudności. Mimo szarości komunizmu przepiękny był wtedy świat. Andrzej okazał się człowiekiem wielu pasji, od latania i sportu poprzez fotografikę aż po turystykę. Żyli pełnią życia, był czas na wszystko, na pracę, szkolenia i życie prywatne, bo każda wspólnie spędzona chwila była świętem. Z czasem na świat przyszły dzieci, córka Joanna i syn Michał. Gdy upadł komunizm i Polska wstąpiła do NATO, kariera – na którą Andrzej nie zważał, bo przecież najważniejsze było samo latanie – potoczyła się błyskawicznie. Dowództwo bazy w Krzesinach pod Poznaniem, studia w Szkole Sił Powietrznych w Maxwell w Stanach Zjednoczonych, dowództwo nad siłami powietrznymi Polski, generalskie szlify… – Spotkały go zaszczyty, o jakie wcale nie zabiegał, podlegały mu tysiące ludzi, ale zawsze pozostał sobą, dobrym człowiekiem, który kochał latanie, Polskę… i mnie – wspomina Ewa Błasik.

Widziałem swoją śmierć

Był środek nocy, dwa tygodnie przed tragedią, gdy Andrzej Błasik obudził się zlany potem. Był roztrzęsiony. Dopytywany przez Ewę, co się stało, przez pewien czas nie potrafi ł wydobyć z siebie głosu. Dopiero po kilku minutach opowiedział, że miał sen, w którym widział swoje ciało rozrywane na części. – To było tak bardzo realistyczne – opowiadał drżącym głosem z trudem dochodząc do siebie… Kilkanaście dni później Ewa pożegnała Andrzeja w obecności dzieci. Powiedziała: „Andrzejku. Bardzo cię kocham. Godnie reprezentuj nas w Katyniu”. Żałowała, że nie może lecieć razem z nim, jak to bywało wielokrotnie wcześniej. Traf chciał, że tym razem w samolocie nie było dla niej miejsca. To był ostatni raz, kiedy widziała męża… Tego co nastąpiło później, nie wyrażą żadne słowa. Najpierw 10 kwietnia 2010 roku, dzień, w którym skończył się jej świat, a później nastąpił dramatu ciąg dalszy. Pierwsi byli dziennikarze telewizji TVN, którzy przypuścili nagonkę na Andrzeja. Próbowali zrobić z niego pijaka i osobę odpowiedzialną za to, co stało się w Smoleńsku. Wyznaczonymi przez nich tropami poszli inni: dziennikarze Gazety Wyborczej, Newsweeka i wielu innych. – Zginął polski generał, dowódca lotnictwa wojskowego, ale przede wszystkim wspaniały człowiek, mąż i ojciec i już sama ta śmierć była wystarczającą tragedią, by nasz świat przestał istnieć. A oni, nie bacząc na to, raz za razem próbowali zniszczyć pamięć o Andrzeju. Żal mi ich, bo nawet nie wiedzą, ile stracili, że go nigdy nie poznali – powie później Ewa Błasik.

Pomiędzy niebem, a ziemią

Spokój, ukojenie i siły do walki o dobre imię męża oraz honor i godność polskich oficerów odnajdywała w wierze i modlitwie do Boga, ostoi i nadziei tych, którzy już tak po ludzku żadnej nadziei nie mają. – Gdy było mi szczególnie ciężko, jechałam do Zakopanego, do Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach, które mieszkańcy Podhala wybudowali w podzięce za ocalenie Ojca Świętego po zamachu 13 maja 1981 roku, w dzień Objawień Fatimskich. To było jedno z naszych – moich i Andrzeja – ukochanych miejsc, w którym ostatni raz byliśmy miesiąc przed tragedią, w marcu 2010 roku – powie później Ewa Błasik, która przez ostatnie dwa lata przeszła długą drogę – pomiędzy rozpaczą, a nadzieją, pomiędzy kłamstwem, a prawdą, pomiędzy niebem, a ziemią. Drogę tę najpiękniej spointowali dowódcy amerykańskiej bazy lotniczej w Ramstein, którzy na pomniku poświęconym swojemu polskiego koledzy – o którym tak szybko zapomnieli polscy dowódcy i rządzący – umieścili motto Jana Kochanowskiego, które dla Ewy jest nadzieją i przesłaniem: „A jeśli komu droga otwarta do nieba, to tym, co służą Ojczyźnie”.

za: http://www.tygodnikpodlaski.pl/

DALEJ

strona [2] Nie było żadnego nacisku gen. Błasika na załogę samolotu Tu-154M
strona [3] W hołdzie śp. gen. Andrzejowi Błasikowi, 11.03.2012
strona [4] Ataki medialne na generała
strona [5] Jeden z filarów śledztwa smoleńskiego legł w gruzach
strona [6] Wysokościomierz rozbraja raport
strona [7] Gen. Błasika nie było w kokpicie Tu-154 M
strona [8] A więc Macierewicz miał rację!

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „O honor generała Błasika

  1. emka pisze:

    Biegli: to nie był głos generała Błasika

    Dowódca Sił Powietrznych nie naciskał na pilotów Tu-154 – informuje „Rzeczpospolita” w artykule Cezarego Gmyza:
    Słowa, które Komisja Jerzego Millera i rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) Tatiany Anodiny przypisywały generałowi Andrzejowi Błasikowi, w rzeczywistości wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna – ustalili biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie. „Rz” potwierdziła tę informację w dwóch niezależnych źródłach, które miały dostęp do ekspertyzy Instytutu Sehna. Ustalenia biegłych podważają jedną z najważniejszych tez raportów MAK i Komisji Millera – o tym, że obecność dowódcy Sił Powietrznych w kabinie pilotów pośrednio wywierała na nich presję.

    Według „Rz”, oficjalnie wynik ekspertyzy ma być ogłoszony na konferencji prasowej prokuratury wojskowej w poniedziałek.
    Wygląda więc na to, że teza o naciskach – sączona wbrew faktom w umysły Polaków i światowej opinii publicznej – ostatecznie upadnie.
    I co jeszcze ważniejsze:

    Ustalenia krakowskich biegłych podważają też tezę o słabym wyszkoleniu i zgraniu załogi. Już wcześniej zwracano uwagę, że słowa przypisywane poprzednio gen. Błasikowi to podawane prawidłowo odczyty wysokościomierza.

    Przypomnijmy: teza o odczytywaniu złego wysokościomierza jest GŁÓWNĄ OSIĄ raportu ministra Millera. Według tej wersji, wysokościomierz właściwy dobrze odczytywał jedynie generał Błasik – ale podawał jego dane wyłącznie „dla siebie”. Jeżeli Błasika nie było w kabinie, to znaczy, że załoga znała realną wysokość samolotu!

    „Rz” cytuje także fragment raportu MAK:
    „Obecność dowódcy Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej w kabinie załogi aż do momentu zderzenia statku powietrznego z ziemią miała wpływ na podejmowanie decyzji przez dowódcę statku powietrznego o kontynuowaniu podejścia i o zniżeniu poniżej ustalonej minimalnej wysokości zniżenia bez nawiązania wizualnego kontaktu z obiektami naziemnymi”.
    A więc i raport MAK upada – jeszcze niżej niż do tej pory.
    „Rz” podkreśla, że biegłym nie udało się przypisać wszystkich słów padających w kabinie do konkretnych osób. Jednak ustalili, że gen. Błasik nie uczestniczył w wydawaniu komend podczas lądowania. W tej sytuacji jedynym dowodem na jego obecność w kabinie może być miejsce odnalezienia ciała – obok zwłok nawigatora Artura Ziętka. To jednak dowód o tyle wątpliwy, że generał nie był, tak jak nawigator, przypięty pasami, i siła katastrofa mogła rzucić jego ciało gdziekolwiek.

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/

  2. yuhma pisze:

    Co można na to powiedzieć? Chyba tylko powtórzyć http://hej-kto-polak.pl/?p=18833

  3. Jacek Mruk pisze:

    Miller i spółka powinni siedzieć w więzieniu
    A nie na wyściełanym ministerialnym siedzeniu
    Wierzę że to się kiedyś nam zagoi
    A oni zawisną jak zdrajcom przystoi

    • emka pisze:

      Panie Jacku ta spółka to dosyć duża jest.
      A nam się zacznie goić jak odszczekają, przeproszą, poniosą karę i znikną z naszych oczu.
      Pozdrawiam.

      • Jacek Mruk pisze:

        Wolałbym bez pana, bo nawet lepiej brzmi
        Przypomina taki dźwięk koci i się śni
        Bandy nie stać na odszczekanie , brak ambicji
        Że znikną wiadomo, bo nadejdą ci z banicji
        Zrobią czystkę według Prawdy nakazanej przez Boga
        Ich jednie ogarnie tchórzostwo i wielka trwoga
        Pozdrawwiam

  4. ciociababcia pisze:

    Cyt.: „Zapytaliśmy o te rozbieżności Edmunda Klicha. Ten stwierdził niespodziewanie, że nie może nic powiedzieć, bo? nie słuchał osobiście nagrań. Dodał, że o obecności gen. Błasika w kabinie powiedział mu jeden z ekspertów komisji Millera”.

    Ta wypowiedź wskazuje, że E.Klich pisał i mówił tylko to co Mu nakazano. I nie tylko On, ale wszyscy, którzy „współpracowali” z MAK. Tym samym polskie „śledztwo” było zmanipulowane. Jak do tego postępowania ma się Racja Stanu?

  5. emka pisze:

    Ciociobabciu a jest u nas jakaś Racja Stanu? U nas jest tylko racja trzymania się władzy za wszelka cenę, żeby nie zawalił się układ – kłamstwo założycielskie III RP.
    W sprawie Smoleńska tworzy się z dnia na dzień potwornie długa lista kłamców, zdrajców i tchórzy.
    Pozdrowienia!

    • ciociababcia pisze:

      Racja Stanu kochani jest, tylko chwilowo schowała się* u Tuska – przecież jasno, wyraźnie i otwartym tekstem powiedział Narodowi, korzystając z dobra jakim jest TVP, kierując słowa do Rodzin – Racją Stanu jestem JA !

      *została zniewolona

  6. yuhma pisze:

    Czy krakowska ekspertyza podważa informację o obecności generała Błasika? Zdaniem ministra Millera – nie.

    Wiadomo, czyje ciała znaleziono w kokpicie. Sektor pierwszy to kokpit. I wśród znalezionych tam ciał był gen. Błasik – powiedział pan minister „Gazecie Wybiórczej” po ogłoszeniu ekspertyzy.

    Okazuje się, że w sektorze pierwszym znaleziono 13 ciał.

    W sektorze tym znaleziono także 12 ciał i fragmentów ciał innych ofiar. Jedno z tych ciał należało do członka załogi (chodzi o nawigatora – red.) ? poinformował ?Rz” ppłk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
    Co więcej, okazuje się, że w tym sektorze nie znaleziono zwłok pilotów Arkadiusza Protasiuka i Roberta Grzywny oraz mechanika Andrzeja Michalaka. ? Ciała pozostałych członków załogi znaleziono w sektorach 2 i 3 ? informuje Rzepa.

    Czyli wg pana ministra w kokpicie był 1 członek załogi i 12 pasażerów?

  7. yuhma pisze:

    Wg informacji Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta (http://fakty.interia.pl/) w sektorze pierwszym było 8 ciał cywilów i 1 członek załogi. Znaleziono 13 ciał, czyli 4 należały do generałów. Za chwilę przeczytamy, że na żądanie Prezydenta Kaczyńskiego wojskowi wyrzucili załogę z kokpitu i sami zasiedli za sterami.

  8. Jacek Mruk pisze:

    Nie ma co zważać na ich zakłamanie
    Trzeba ich wyrzucić nim wojna się stanie
    Sami rozwiążemy wszystkie szczegóły tej zbrodni ohydnej
    Oni nie mają ambicji , należą do rasy bezwstydnej

  9. zbyszek pisze:

    słyszałem wypowiedzi fachowców od nacisków i mam wrażenie , że w gęstej mgle nawet samochodem żaden z nich nie jechał . po prostu niemożliwe jest nie zwalniać aż do zatrzymania samochodu gdy nic nie widać , a samolotu nie podnieść do góry. tylko samobójca mający świadomość bezwzględnego pozbawienia siebie życia nie będzie miał bezwarunkowego odruchu ratowania się .

    • Jerzy pisze:

      Coś tam gadasz Zbysiu, ale na samolotach się nie znasz. W lotnictwie są różne poziomy licencji pilotów. Najwyższy jest tzw. ‚fly by instruments’, kiedy pilot nie widzi nic tylko instrumenty w samolocie. Nie lądowałeś nigdy we mgle? Czasem nie widać nic do 2-3 metrów nad ziemią. To wcale nie jest rzadkie. Porównanie do samochodu bardzo nietrafne.

  10. Teresa pisze:

    Droga Pani Ewo dziwi mnie bardzo że piloci ze strachu?nie staneli murem za Generałem
    nie bronią POLSKIEGO munduru.Gdzie szkoła Orląt?
    Jak widzę że tych co się wypowiadają nie używając mózgu to wyłączam telewizor.

  11. emka pisze:

    Oficerowie i pracownicy Dowództwa Sił Powietrznych uczcili pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej przed obeliskiem upamiętniającym pasażerów Tupolewa. Kwiaty i znicze złożono również na grobach ofiar pochowanych na warszawskich Powązkach.
    Pierwsza krótka ceremonia odbyła się na terenie dowództwa położonego na warszawskiej Ochocie. Następnie, o godz. 8.41 zapalno znicze i złożono kwiaty na grobach ofiar katastrofy na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, gdzie pochowani są szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego: gen. Franciszek Gągor, dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik, dowódca Garnizonu Warszawa gen. dyw. Kazimierz Gilarski, prezydencki lekarz gen. bryg. Wojciech Lubiński, członkowie załogi Tupolewa: drugi pilot ppłk. pil. Robert Grzywna, technik pokładowy ppor. Andrzej Michalak, a także stewardessy: Barbara Maciejczyk i Natalia Januszko.
    W środę, dokładnie w dniu rocznicy katastrofy, również o godz. 8.41 delegacje Sił Powietrznych mają złożyć kwiaty i zapalić znicze na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej, związanych z wojskowym lotnictwem: pierwszego pilota mjr. Arkadiusza Protasiuka (na Cmentarzu Komunalnym w Grodzisku Mazowieckim), nawigatora kpt. Arkadiusza Ziętka (na Cmentarzu na Firleju w Radomiu) i stewardessy Justyny Moniuszko (na Cmentarzu Miejskim w Białymstoku).

  12. emka pisze:

    Rosjanie obciążają rodziny obowiązkiem osobistego rozpoznawania głosów ofiar –
    taki postulat Rosjanie zawarli w skierowanym do Polski wniosku o pomoc prawną oznaczonym numerem 21 z 18 grudnia 2012 roku. O planie przesłuchania z okazaniem materiału dowodowego w postaci nagrania prokuratura poinformowała już Ewę Błasik, wdowę po dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeju Błasiku. Zdaniem MAK, w ostatniej fazie generał przebywał w kabinie tupolewa. Rosjanie wykorzystali płk. Wiesława Kędzierskiego, skierowanego do pomocy akredytowanemu Edmundowi Klichowi, do oznaczenia kilku słów w transkrypcji głosów z kabiny jako wypowiedziane przez generała.
    więcej >http://www.naszdziennik.pl/wp/29877

  13. emka pisze:

    Ewa Błasik o zamachu: Na kilka dni przed wylotem do Katynia mój mąż powiedział, że planowany jest zamach terrorystyczny na jakiś statek powietrzny. Tak powiedział. > WYWIAD

  14. emka pisze:

    Krew Generała się broni. We krwi nie było alkoholu.

    Badania przeprowadzili, a później ekspertyzę z nich sporządzili biegli krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Analizy toksykologiczne materiału genetycznego pobranego od 21 ofiar katastrofy przeprowadzono na zlecenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo smoleńskie.

    Opinia biegłych wpłynęła do prokuratury 5 marca. Śledczy nie ujawniają szczegółów dokumentu. – Tak, dysponujemy tą opinią – przyznaje kpt. Marcin Maksjan z Biura Prasowego Naczelnego Prokuratora Wojskowego. – Wypowiemy się w tej sprawie po zapoznaniu się z tym dokumentem ze strony pełnomocnika pani generałowej – dodaje.

    Analizy dotyczyły określenia zawartości alkoholu etylowego i wyznaczenia zażyciowego stężenia alkoholu etylowego we krwi w chwili śmierci, stwierdzenia obecności śladów środków odurzających oraz ustalenia zawartości hemoglobiny tlenkowęglowej. Próbki materiału biologicznego pobrane z ciał ofiar katastrofy w Moskwie w kwietniu 2010 r., pozostałe po przeprowadzeniu przez Rosjan badań molekularno-genetycznych, toksykologicznych, gazowo-chromatograficznych i biologicznych, w sierpniu 2012 r. przekazał polskim prokuratorom Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Materiał został odesłany do krakowskiego IES. A ten po badaniach wykluczył jakąkolwiek obecność alkoholu we krwi generała Andrzeja Błasika.

    – Tym samym upada rosyjska wersja o pijanym generale Błasiku, która była ze strony Rosjan zagraniem czysto PR-owskim, chodziło tylko i wyłącznie o upokorzenie Polaków – komentuje wyniki prac biegłych mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik rodziny dowódcy Sił Powietrznych. Scenariusz o pijanym generale Andrzeju Błasiku i wywieranej przez niego presji na załogę był podstawą raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego sporządzonego po katastrofie Tu-154M. W raporcie Tatiany Anodiny znalazł się zapis, jakoby we krwi generała stwierdzono obecność 0,6 promila alkoholu etylowego. Drastyczną ekspertyzę sądowo-lekarską obrażeń dowódcy Sił Powietrznych RP z werystycznym opisem urazów MAK opublikował na swoich stronach internetowych, w załączniku do raportu. Dokument ma nazwę „Ekspertyza nr 37 z oględzin zwłok”. Badanie na zawartość alkoholu we krwi generała Błasika znajdowało się właśnie w tym dokumencie. Pod nim podpisał się ekspert-chemik A. Lawreszin. Badanie krwi przeprowadzono 11 kwietnia 2010 r. w Departamencie Ochrony Zdrowia, Biurze Ekspertyz Medyczno-Sądowych w Moskwie. W dokumencie brakowało informacji, o której godzinie przeprowadzono badanie. Strona rosyjska nie podała też źródeł wydanej opinii. Brak także było zapisów wyników metody, którą jakoby prowadzono badanie krwi, co pozwoliłoby stwierdzić, czy poziom alkoholu był wysoki, czy niski. Ponadto próbka nie była właściwie zabezpieczona (nieopieczętowana), co zupełnie podważa jej wiarygodność jako materiału dowodowego. Brak zabezpieczenia implikował sytuację, że mogłoby dojść do zamiany próbek – a zważywszy na bałagan, jaki panował choćby przy identyfikacji ciał ofiar tej katastrofy, wątpliwości te byłyby całkowicie uzasadnione. […]
    Cały artykuł >http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/71862,krew-generala-sie-broni.html

  15. woal pisze:

    Piękne wspomnienia, bo i piękni Ludzie są ich bohaterami.
    Zginęli szlachetni, ale nie mniej szlachetni ich Bliscy pozostali wśród nas.
    Najbardziej dziwne i przykre jest to, że żaden z najwyższych oficerów Wojska Polskiego nie bronił honoru Pana Generała.
    Cóż?
    Jaki zwierzchnik – tacy podwładni.
    Zwierzchnik intelektualnie i patriotycznie pusty, jak pudło rezonansowe kontrabasu, a generałowie – zastraszone, zagubione małe i posłuszne mu pieski.
    Podziwiam siłę, mądrość, twardy charakter oraz wielką miłość do Męża i Polski, jakie są widoczne w postępowaniu i każdym słowie szlachetnej Polki – Pani Ewy Błasik.

    • woal pisze:

      Po szumie medialnym, jaki jest wokół tej inicjatywy, jest pewne, że uchwały nie przyjmą. Skandaliczne wypowiedzi lewaków i im podobnych potwierdzają moją opinię.
      Przypomnieć warto, że Z. Parulski niedługo po katastrofie dostał awans z pałkownika na jenierała.

  16. marat pisze:

    Moim zdaniem,snów nie należy lekceważyć,bo czasem są sygnałem wrażeń tkwiących w podświadomości.

  17. emka pisze:

    MAK odmówił usunięcia z raportu końcowego informacji o obecności alkoholu etylowego we krwi >WIĘCEJ

  18. emka pisze:

    W Ossowie odsłonięto popiersie śp. generała Andrzeja Błasika
    Dziś na Polanie Dębów Pamięci ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem z 2010 r., odsłonięto popiersie gen. Andrzeja Błasika i prawosławnego abpa Mirona Chodakowskiego. Uroczystość odbyła się w ramach obchodów 94. rocznicy Cudu nad Wisłą. Wdowa po śp. dowódcy Sił Powietrznych, Ewa Błasik podziękowała zebranym za obecność i pamięć. […]
    http://niezalezna.pl/58373-w-ossowie-odslonieto-popiersie-sp-generala-andrzeja-blasika

  19. emka pisze:

    Dlaczego będziemy pamiętać
    Co się stało, że powszechnie szanowany i podziwiany oficer chwilę po tragicznej śmierci został odarty z czci i skazany na szybkie zapomnienie? W czyim to leży interesie?
    Dzień lotnictwa, 28 sierpnia, to dla nas czas wspomnień o żołnierzach – zarówno tych, którzy oddali życie w obronie Ojczyzny, jak i tych, którzy zginęli w służbie dla niej, tych, którzy odeszli dziesiątki lat temu, i tych, którzy odeszli tak niedawno, a często już się o nich zapomina. To zapominanie bywa czasem efektem zorganizowanego oddziaływania na pamięć potomnych poprzez deprecjonowanie osoby, jej czynów i osiągnięć, a także świadome i celowe „gaszenie” naturalnych odruchów ludzi do kultywowania wspomnień o nieżyjącym.

    Postacią, w stosunku do której świadomie prowadzono bezpardonową kampanię oszczerstw, a jednocześnie zastosowano proces celowego wymazywania z pamięci potomnych, w tym kolegów i byłych podwładnych, jest śp. Generał pilot Andrzej Błasik. […]
    – pisze w artykule gen. dyw. Zbigniew Galec
    Cały artykuł:
    http://www.naszdziennik.pl/wp/93967,dlaczego-bedziemy-pamietac.html

  20. emka pisze:

    Ewa Błasik: Trwa uderzenie w ofiary Smoleńska. Rosyjska wersja nadal obowiązuje
    t
    – Trwa uderzanie w tych nieżyjących, szczególnie w pilotów samolotu. Ci, którzy mają odrębne zdanie są traktowani tak jak my. Pokazuje się więc nas tych jako nierozsądnych, niemyślących, bo rozsądek jest tylko po stronie rządowych ekspertów, choć nie byli dopuszczani do niczego, na co nie pozwolili im Rosjanie – mówi portalowi niezalezna.pl Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

    Jak pani odebrała piątkową konferencję Prokuratury Wojskowej na temat wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej?
    Chce się po raz kolejny uwiarygodnić narzucony zaraz po katastrofie rosyjski scenariusz. Rok temu oczyszczono mojego męża z bezpodstawnych zarzutów dotyczących picia alkoholu na pokładzie samolotu. Cztery lata musiałam na to czekać i wygląda, że miałam tyko rok spokoju. Znów się go oskarża i z mediów muszę dowiadywać się o kolejnych rewelacjach jakiegoś anonimowego znajomego męża, który jest przychylny rządzącym. Stara wersja pasująca Rosjanom więc nadal obowiązuje. Na nowo to przerabiamy […]
    http://niezalezna.pl/65542-ewa-blasik-trwa-uderzenie-w-ofiary-smolenska-rosyjska-wersja-nadal-obowiazuje

  21. emka pisze:

    Urna z prochami generała Błasika zostanie złożona na Jasnej Górze w Kaplicy Pamięci Narodu 9 maja 2015 roku. Uroczystości rozpoczną się o godzinie 16.00.
    Zapraszamy do uczestnictwa w tym wydarzeniu. Nasza obecność i modlitwa niech stanie się wyrazem hołdu złożonego Generałowi i wsparciem dla jego rodziny – dzieci i małżonki niezłomnie stojącej w obronie prawdy i dobrego imienia Ofiar Katastrofy Smoleńskiej.
    Urna z Prochami Generała zostanie uroczyście przewieziona w Honorowej Asyście Motocyklowej z Krakowa na Jasną Górę. Zainteresowanych udziałem w Asyście motocyklistów proszę o kontakt z koordynatorem tego działania Adamem Sikorą (mob. +48 6478 963).

    Zanim polscy archeolodzy otrzymali zgodę na przeprowadzenie ograniczonych i kontrolowanych – w ramach działań prokuratury rosyjskiej – prac (13-27 października 2010 r.), w miejscu Katastrofy Smoleńskiej zatrzymał się Rajd Katyński. 2 września – pięć miesięcy po Katastrofie – na nieogrodzonym terenie, w błocie, pod stopami – motocykliści znaleźli szczątki człowieka. Z największą starannością złożyliśmy je w pudełku, które zostało owinięte biało-czerwoną flagą. Przywiezione do Polski zostały przekazane Prokuraturze Garnizonowej w Gdyni i zidentyfikowane. Są to szczątki Dowódcy Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej generała pilota Andrzeja Błasika.

    „Wstrząsające wyznanie archeologów, którzy przeszukiwali miejsce katastrofy prezydenckiego tupolewa: – To zbiorowa mogiła – tak mówi Maksymilian Frąckowiak z Instytutu Prehistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. Bo jak wyjaśnia – w smoleńskiej ziemi nadal są fragmenty ciał tych, którzy zginęli w tragicznym locie 10 kwietnia 2010 r. Niektóre z nich zostały wydobyte półroku po tragedii.”

    http://www.rajdkatynski.com/

  22. emka pisze:

    We wszystkich jednostkach Sił Powietrznych zostanie odczytany list w obronie generała Andrzeja Błasika. To inicjatywa Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Pod listem, datowanym 8 kwietnia br., do dowódców wszystkich 34 lotniczych jednostek podpisał się inspektor Sił Powietrznych gen. bryg. pil. Tomasz Drewniak. Generał zwraca się w nim o obronę prawdziwego wizerunku gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął pod Smoleńskiem. „Dla nas, ludzi w stalowych mundurach, śmierć naszego dowódcy generała pilota Andrzeja Błasika była szczególnie ciężkim przeżyciem. Generał Błasik, najmłodszy dowódca Sił Powietrznych w historii, był człowiekiem, który rozpoczął proces przemian i unowocześniania Sił Powietrznych” – pisze gen. Drewniak. Przypomina, że w czasie gdy Błasik dowodził 2. Brygadą Lotnictwa Taktycznego, pierwsze samoloty F-16 wylądowały na polskiej ziemi. To również dzięki jego staraniom wdrożono samolot Hercules C-130E. W ocenie gen. Drewniaka, gen. Andrzej Błasik całą swoją postawą dawał pilotom przykład, jak być prawdziwym dowódcą i lotnikiem.

    Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/155701,w-obronie-dowodcy.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.