Rejtan a protest przeciwko rozbiorowi RP

T. Kodłyczewska-Pietrzak, L. Stanisławczyk

Tadeusz Rejtan, poseł Ziemi Nowogródzkiej jest przykładem parlamentarzysty na przestrzeni  5. wieków istnienia Parlamentu RP. Czy obecne życie Polaków objawia się patriotyzmem, czy jesteśmy gotowi na heroizm? Czy dla Ojczyzny wszystko?

Czy owoce lat 80-tych XX wieku dają nam satysfakcję w sumieniu z naszych postaw obywatelskich? W dobie współczesnej w postać Rejtana mają się wcielić Obywatele jeszcze Niepodległej RP.

Teraz właśnie mamy okazję, możliwość i obowiązek przybliżyć nowym pokoleniom Polaków, jeszcze nie tak dawno cenzurowaną, prawdziwą historię posła na sejm sprzed ponad 230 – tu lat. Taką postacią, wśród innych, był poseł ziemi nowogródzkiej, szlachcic Tadeusz Rejtan. Co o nim wiemy?

Napis na medalionie umieszczonym na kamiennym obelisku ustawionym obok renesansowej budowli kaplicy- grobowca Tadeusza Rejtana w Hruszówce k/Lachowicz, a poświęconym w czasie uroczystości otwarcia Domu Polskiego w pobliskich Baranowiczach (ok. 30 km)  w dniu 29 października 1994 roku  brzmi: Tadeusz Rejtan syn tej ziemi, urodził się 20.08.1747 r. w Hruszówce i  tu zmarł  06.08.1780 r. (żył 33 lata). Jako poseł Nowogródzki na Sejm Warszawski w 1773 r. protestował przeciwko zatwierdzeniu pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej Polskiej. Prześladowany za ten czyn, nieszczęście Ojczyzny przypłacił zdrowiem a potem życiem. Był wzorem patriotyzmu dla wielu pokoleń Polaków. Cześć jego pamięci”. Taki sam tekst umieszczono wyżej w języku białoruskim.

Pochodził z zamożnej rodziny ziemiańskiej, posiadającej majątki w okolicach Lachowicz i gniazdo rodzinne w Hruszówce. W niektórych opisach biograficznych przypomina Rejtan św. Stanisława Kostkę. Ale też niektórzy kronikarze opisują jego brawurę w licznych  walkach z wojskami rosyjskimi, nasłanymi na kresy granic Rzeczypospolitej Polskiej przez Katarzynę II.

Miał 27 lat gdy szlachta nowogródzka wybrała jego i Samuela Korsaka (32 lata) na posłów swej ziemi. Opatrzono ich instrukcją, opisującą szczegółowo, jakie mają spełnić zadania w jej imieniu na Sejmie, który miał obradować pod presją trzech zaborczych mocarstw: Rosji, Prus i Austrii. Kraje te zażądały 18.09.1772 r. aby król zwołał nadzwyczajny sejm dla ratyfikacji I rozbioru. Opór Stanisława Augusta przeciągnął termin jego zwołania do następnego roku, – 1773 r. Naród wysłał swoich posłów aby bronili Ojczyzny w ich imieniu. „Posłowie zjechali się do Warszawy na Sejm Wolny z Uniwersałem Królewskim – mówił Rejtan w swej opozycyjnej mowie – nie zaś na Sejm pod konfederacją zawiązany” – bowiem konfederacja była zawiązana przez Adama Ponińskiego (zdrajcę Polski – rzecznika państw zaborczych) a narzucona przez państwa ościenne.

Tadeusz Rejtan i inni posłowie ziemi nowogródzkiej i mińskiej ostro występowali przeciwko ugodowo nastawionej szlachcie wobec przyszłych zaborców. Pośród burzliwych dyskusji na Wolnym Sejmie T. Rejtan coraz bardziej się przekonywał, że musi być wierny instrukcji i woli tych, którzy go wybrali i mu zaufali. Sumienie nakazywało działać wprost, świadczyć prawdzie i sprawiedliwości całym sobą, czyli umysłem, sercem, wolą i nieustępliwością całkowitą wobec sytuacji zaistniałej w Rzeczypospolitej, wobec haniebnego i tchórzliwego postępowania stronników obcych państw. Jego okrzyk : ” Mości Panowie!  Nie dialog się tu odbywa, nie opera ale smutna scena upadku Ojczyzny naszej”, mówi nam, po 2-ch wiekach, o uprzytomnieniu posłom ich odpowiedzialności przed Narodem.

Rejtan nie chciał dopuścić do marszałkostwa  A. Ponińskiego, nie chciał tym samym zgodzić się na to aby skonfederowany Sejm poparł jawnie działania zaborców. Zatrzymując laskę marszałkowska i okupując salę sejmową, udaremniał obrady i oddalał, według niego, nieszczęście Rzeczypospolitej. Również w rozmowie z królem, Rejtan miał przedstawić argumenty nie do odparcia. Świadczą o tym słowa, które król powiedział Rejtanowi na pożegnanie, dając mu rękę do ucałowania: „ Idź, Waćpan, i czyń – co Ci sumienie powiada”. Już trzeci dzień posłowie bezczynnie siedzieli na sali sejmowej, czekając aż któryś z posłów rozpocznie obrady na krześle marszałkowskim z laską wręczona przez Rejtana. I tu poseł Lubomirski, jeszcze niedawno opozycjonista, przeszedł na stronę konfederatów i zaskoczył Rejtana tym, że ogłosił w imieniu Ponińskiego, przełożenie sesji na dzień następny. Posłowie skwapliwie skorzystali z propozycji i zaczęli wychodzić  z Sali sejmowej. Rejtan, chcąc wstrzymać posłów od rozejścia się, przedarł się z Korsakiem ku drzwiom, zastąpił drogę wychodzącym, rozkrzyżował ręce w drzwiach ( w jednej trzymając laskę marszałkowską), zaklinał i błagał, by nie oddali się na wstyd i hańbę!

Nie mogąc powstrzymać napierających posłów, upadł na progu drzwi. Rozpiął w mgnieniu oka koszulę na piersiach, wołając:” Depczcie tę krew, którą ja za was gotów wylać, depczcie te piersi, które zastawiają się za cześć i swobody wasze”.  Nie bacząc na rozpaczliwy gest Rejtana, posłowie przeszli przez niego. Zdeptany, posiniaczony, poturbowany nogami posłów, wyszydzony i ośmieszony, został na noc, okupując salę sejmową. Pozostali z nim: Korsak, Bohuszewicz, Kurzeniecki i Bułharyn. Prawdopodobnie był to pierwszy w dziejach Sejmu Rzeczypospolitej „strajk okupacyjny” opozycyjnych posłów.                                            Zaskoczeni przedstawiciele państw zaborczych, natychmiast zaczęli działać, zaczynając słać swoich ambasadorów do króla. Zażądali oni od króla zwołania rady Senatu i ministrów.

„Nie mam wojska, a tu nas trzy nieprzyjacielskie wojska otaczają. Czy rozumie ten opłakany stan Rada Senatu? A ja mam być nazwany – mówił król, by go słyszała historia – winnym nieszczęścia publicznego, gdybym się dalej opierał. Opierałem się długo, od wielu miesięcy, zanosiłem supliki do dworów europejskich. Nie mam wojska”- uderzył pięścią w stół. Po chwili wśród ciszy i milczenia zebranych oświadczył: ” Przystępuję do konfederacji”  – Rejtan i jego towarzysze zastosowali się do poleceń królewskich i opuścili salę sejmową.

Dla nas postawa  Rejtana na Sejmie w 1773 roku jest symbolem umiłowania ziemi i ludu, jest niezaprzeczalnym mitem narodowym. Jego silna wola, jego prawość charakteru, nieugiętość, nieustraszoność, ocaliła honor patriotów całego narodu.

Pozostał wzorem męża zaufania swoich wyborców.

I mimo pozornego przegrania, był dla wielu bohaterem: odwiedzały go damy wysokiego rodu, znosząc naręcza kwiatów i wygłaszając podziw dla jego postawy. Towarzysze opozycji uhonorowali go, wręczając na pamiątkę złoty puchar. Również szlachta nowogródzka przyjęła jego walkę z aprobatą i wielkim uznaniem. Jedynie konfederaci uznali go za nieszczęśnika, bohatera osobistej tragedii. Rejtan zaś ciągle przeżywał swoje nieudane i nieudolne posłowanie, gdyż nie sprostał postanowieniom, by nie dopuścić do Sejmu Konfederackiego. I tak, w żałości, po stracie Rzeczypospolitej, przeżywszy dramat posła, dramat Polaka, nie wytrzymał ciężaru psychicznej odpowiedzialności wobec swego posłannictwa i po 7-miu latach od swojego 3-dniowego protestu w Sejmie, samobójstwem zakończył życie w odosobnieniu i zapomnieniu w rodzinnej Hruszówce.

Po latach , król Stanisław Poniatowski, z okazji ogłoszenia Konstytucji 3-go Maja w roku 1791 nakazał w Sali Sejmowej na Zamku wmurować ku uczczeniu pamięci Tadeusza Rejtana tablicę, jako wyraz wdzięczności całego narodu. Orędzie króla brzmi: „My, król, za zgodą skonfederowanych Rzeczypospolitej stanów, w tej porze, gdzie przywróceniem sił i rządu Rzeczypospolitej przeszłą jej niedołężność oddać niepamięci staramy się, mamy wdzięczną czułość pamięci tego Szanownego Polaka. Rozkazujemy przeto: ażeby przy wchodzie do izby poselskiej dwie tablice umieszczone były: jedna z białego marmuru, z wyryciem na niej wyroku Sądów Sejmowych, co do punktu o urodzonym Rejtanie, w sprawie niegdyś Adama Ponińskiego, podskarbiego w. kor.: druga z marmuru czarnego, na której zbiór dekretu na Adama dawniej Ponińskiego, wyrażona zostanie”.

Zbiór dekretu, czyli oskarżenie o zdradę Rzeczypospolitej, jako przestroga dla potomnych, dla przyszłych pokoleń Polaków. „Wdzięczna czułość” i „dług pamięci” świadczą wymownie, że Rejtan był dla króla udręką jego serca, niepokojem sumienia, ale także pociechą.

Dotychczas nikt tych tablic nie wmurował?

Zaś Poniński, ten „łajdak nie pokarany” – przemocą, gwałtem i przekupstwem narzucił się Litwie na posła do sejmu 1773.  Obrany marszałkiem koronnym konfederacji sejmowej 1773-1775 sprawował nad krajem władzę dyktatorską, łamał konstytucję, uciskał i ścigał niewinnych obywateli, łupił duchowieństwo (dobra pojezuickie przeznaczone przez króla na poczęcie Komisji Edukacji Narodowej kradł w majestacie prawa jako podskarbi kor.), prześladował mieszczan, oszukiwał i oczerniał własnego króla.

Bezgranicznie chciwy pieniędzy i zaszczytów pobierał do 1789 r. z kasy ambasady rosyjskiej za notoryczną zdradę swej ojczyzny i wysługiwanie się Petersburgowi czterdzieści trzy tysiące dukatów rocznej pensji. Układając się z ościennymi mocarstwami o podział Rzeczypospolitej i strasząc carskimi bagnetami, wymusił na zniewolonym sejmie pierwszy rozbiór kraju, a za te „dobre usługi” dostał ze zjednoczonej kasy ambasadorów Rosji, Prus i Austrii, tylko przez dwadzieścia trzy miesiące(!) 46 tysięcy dukatów czyli 828 tysięcy złotych polskich.

I za wszystkie niegodziwości skazano go na banicję zamiast na szubienicę. „Banicja zaś była tuz za rogatkami  Warszawy, gdzie oczekiwała go kareta, rodzina i liczni przyjaciele. Sprawiało to raczej wrażenie pochodu triumfalnego niż wyjazdu banity. Do tego przywdział skazaniec strój, który od dawna winien był nosić: mundur rosyjski i rosyjskie ordery” . Rejtana zaś prześladował za ów słynny protest w sejmie, oskarżył o sprawy kryminalne, nastawał na jego życie i mienie.

Teraz Ponińskich mamy wielu?

Ale na szczęście, coraz więcej mamy Rejtanów, obrońców Ojczyzny w dobie największego zagrożenia dla jej przyszłych pokoleń. Bardzo trafna jest tu sentencja T.T. Jeża wyryta na awersie medalu wybitego w Szczecinie z okazji 200-lecia śmierci, mitycznego już, obrońcy Ojczyzny Tadeusza Rejtana:

„Narody są nieśmiertelne  –  odrastają pokoleniami”.

Stąd nasze wołanie (Rejtanów III Rzeczypospolitej) do wszystkich tych, którym droga jest sprawa Wielkości Bohaterskiego Narodu Polskiego, o czynny udział w tworzeniu  tych przyszłych pokoleń. Wbrew wszelkim nakazom i ustawom stronniczych, wrogich narodowi, parlamentarzystów i rządzących.

Z patriotycznym pozdrowieniem, gdynianki : Teresa Kodłyczewska-Pietrzak i Leokadia Stanisławczyk obie urodzone w Baranowiczach.

Gdynia, 29.09.2009

W tekście wykorzystano: Jerzy Zawiejski, „Pomiędzy plewą i manną” Czytelnik, Warszawa 1971,  Marek Ruszczyc, „Biografie spod ciemnej gwiazdy” , wyd. Śląsk , 1989 , Rejtan, a protest przeciwko” – tekst był rozdawany przez Teresę Pietrzak parlamentarzystom RP podczas „Marszu za Życiem”  w Warszawie w 1996 roku.

http://www.wlasnoscikapital.pl/

 

Kraków, 10 kwietnia 2012 roku. W II rocznicę Tragedii Smoleńskiej, podczas uroczystości pod Krzyżem Katyńskim, Stanisław Markowski wyrecytował wiersz Jana Lechonia.

Rejtan

Kiedy wszystko struchlało z obawy Moskali,
On na progu się sali jako kłoda wali
Z tą jedną myślą w głowie: \”Ja wszystko ocalam\”,
Rozdziera swoje szaty, krzycząc: \”Nie pozwalam!\”
Sto ramion niezlękłego uchwyciło męża,
I oszalał, i umarł. Lecz to on zwycięża.
Bo parę lat zaledwie – jest to chwila prawie
I oto się nad polem chwieje piórko pawie,
Hurmem chłopi z kosami biegną polną steczką
I nakryli armaty krakowską czapeczką. (…)
I idą, idą nasi, bijąc w tarabany,
I myśląc o swej Basi, w kraju zapłakanej.
Samotnik, który wtedy oszalał z rozpaczy,
Nie ujrzy ich, to prawda, ale cóż to znaczy?
Bo on odżył i wpośród śnieżnych drzew szpaleru
To on wali bagnetem w wrota Belwederu
I w ciemną noc styczniową wolność widzi jaśnie.
Ten człowiek z brwią krzaczastą, to przecież on właśnie.
Dziś kiedy na świat cały grzmią moskiewskie spiże,
Gdy niejedno poselstwo stopy w Moskwie liże
A oklask dla przemocy brzmi na wszystkie strony
Ten Rejtan znów podnosi nie łeb podgolony, (…)
I gdy wszystko przemocy gotuje owację,
On woła: Nie pozwalam!\” I to on ma rację.

***

Rejtan, czyli raport ambasadora

„Wasze wieliczestwo”, na wstępie śpieszę donieść:
Akt podpisany i po naszej myśli brzmi.
Zgodnie z układem wyłom w Litwie i Koronie
Stał się dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt.

Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie,
Której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt,
Zwłaszcza że miała ona miejsce w polskim sejmie,
Gdy podpisanie paktów miało skończyć się.

Niejaki Rejtan, zresztą poseł z Nowogrodu,
Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi,
Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi.

Koszulę z piersi zdarł, zupełnie jak w teatrze,
Polacy – czuły naród – dali nabrać się:
Niektórzy w krzyk, że już nie mogą na to patrzeć,
Inni zdobyli się na litościwą łzę.

Tyle hałasu trudno sobie wyobrazić!
Wzniesione ręce, z głów powyrywany kłak,
Ksiądz Prymas siedział bokiem, nie widziałem twarzy,
Evidemment, nie było mu to wszystko w smak.

Ponińskij wezwał straż – to łajdak jakich mało,
Do dalszych spraw polecam z czystym sercem go,
Branickij twarz przy wszystkich dłońmi zakrył całą,
Szczęsnyj-Potockij był zupełnie comme il faut.

I tylko jeden szlachcic stary wyszedł z sali,
Przewrócił krzesło i rozsypał monet stos,
A co dziwniejsze, jak mi potem powiadali,
To też Potockij! (Ale całkiem autre chose).

Tak a propos, jedna z dwóch dam mi przydzielonych
Z niesmakiem odwróciła się wołając – Fu!
Niech ekscelencja spojrzy jaki owłosiony!
(Co było zresztą szczerą prawdą, entre nous).

Wszyscy krzyczeli, nie pojąłem ani słowa.
Autorytetu władza nie ma tu za grosz,
I bez gwarancji nadal dwór ten finansować
To może znaczyć dla nas zbyt wysoki koszt.

Tuż obok loży, gdzie wśród dam zająłem miejsce,
Szaleniec jakiś (niezamożny, sądząc z szat)
Trójbarwną wstążkę w czapce wzniósł i szablę w pięści –
Zachodnich myśli wpływu niewątpliwy ślad!

Tak, przy okazji – portret Waszej Wysokości
Tam wisi, gdzie powiesić poleciłem go,
Lecz z zachowania tam obecnych można wnosić
Że się nie cieszy wcale należytą czcią.

Król, przykro mówić, też nie umiał się zachować,
Choć nadal jest lojalny, mogę stwierdzić to:
Wszystko, co mógł – to ręce do kieszeni schować,
Kiedy ten mnisi lis Kołłątaj judził go.

W tym zamieszaniu spadły pisma i układy.
„Zdrajcy!” krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec.
Polityk przecież w ogóle nie zna słowa „zdrada”,
A politycznych obyczajów trzeba strzec.

Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika
Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz.
Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka,
To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse.

Dlatego radzę: nim ochłoną ze zdumienia
Tą drogą dalej iść, nie grozi niczym to;
Wygrać, co da się wygrać! Rzecz nie bez znaczenia,
Zanim nastąpi europejskie qui pro quo!

Jacek Kaczmarski
1980

***

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Piosenki, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Wiersze i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rejtan a protest przeciwko rozbiorowi RP

  1. demonica pisze:

    I dziś TAKI sam mamy Sejm i Senat, wybrany przez niedouczonych polaków, mieniących się wykształconymi. Zamiast srebrników (a może również) otrzymują medale, ordery, odznaczenia … I zamiast Polaków, zwani są europejczykami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.