Idą pasterze patrząc na bajery…

Ernest Bryll

Idą pasterze patrząc na bajery martwe
Gazety podarte. Foldery nieszczere
Przyjaźnie niewyraźne. Piwo, co otwiera
Ktoś, zapatrzony martwo w światłość komputera


Opłatki – gadu, gadu. Spotkania bez śladu
Ślisko na twardym dysku. Lecz jest zapisane
Dziwne zjawisko: Jesteśmy tak blisko
Już prawie mamy. Czego dotykamy?

Narodzenia – płomienia
Czy tylko reklamy?

Ale wielu z nas wierzy, że nie sztuczny ogień
Jest Gwiazdą, co prowadzi. Bo za chwilkę zgaśnie
Więc wędrują szukając – gdzie Dziecko, co Bogiem
Jest. Siebie niezakłamanych, tam odnajdą właśnie.

 

Wiersz na Wigilię

Na onej górze już świecą się zorze
Idzie do nas światło Narodzenia
O dziwimy się w sobie: – ach to być nie może
Jakież wielkie rzucamy cienie?

Tacy mali i w takim zwątpieniu
Aż się nosem zaryłeś w ziemię
A tu cienie na skrzydłach ogromnych
Ulatują do Bożego domu

Trzeba ruszyć. Od cienia już się nie urwiemy
Jedną mamy duszę a ta poszła w zorze
Jak w mazura. No, to co? Trzaśniemy
Podkówkami jak to w polskiej ziemi
Choć buty za duże może

Narodzonemu tańczymy i gramy
Jak to w polskim kraju, pod wiatr i po grudzie
A kolędami dźwigamy sami
Co jest w nas utytłane w trudzie

Strach, czy się domyje smród nawet jasnością
Ale szoruj skórę aż do krwi, do kości
Ucz się śpiewać kolędę świetlistą,
Choćby głosem niezupełnie czystym
24 grudnia 2011

 

Roraty

I unieśli się z chrypieniem modleniem
Jeszcze trochę, jeszcze ciut nad ziemię
Przykurczeni – bo straszne ciśnienie
Gdy nawet o milimetr
Unosisz swoje imię

Ale za to wieczności próg
Za wysoki dawniej dla nóg
Był niżej. A światło już liże
Cieniutką pod drzwiami szczelinę

Cóż, jak zawsze, ktoś zapomniał imię
Prawdziwe niezmiennie codzienne
I znowu dla nich ciemność
Bo spadają
Światło ginie. Przygasło

Ale się twardo trzymają
Niełatwo lecieć i kasłać
28 listopada 2010

 

Boże Narodzenie

Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
Że boi się człowiekiem być. I że być musi
Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko
Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
I śmiech matki – bo dziecko przeciąga się słodko

A ono się układa do krzyża swojego

 

Pasterze szli

Pasterze szli, pasterze szli
Do stajenki dary nieśli
Hej, nieśli dary, nieśli
Dla syna cieśli
Nieśli

Najpierw szedł Bartek z młyna
Kwiczała mu w worku świnia
Hej, kwiczała, kwiczała
Bo się Boga bała
Świnia

– Nie kwicz, świnio, boś jest świnią
Oddamy cię ze słoniną
Przydasz się na kiełbasy
Bo musi mieć zapasy
Maryja

Antek z Krzywca szedł we środku
Dźwigał Bogu plaster miodku
Po trochu go pojadał
I tak do siebie gadał
Idący:

– Stworzyłeś już mnie tak, Boże
Że cięgiem mnie z głodu morzy
Pojadam twego miodku
Bo mnie sysa w żołądku
Głodzina

U zadu dyrdał Pawełek
Przedziwny miał przyodziewek
Tak wielkiej był ochoty
Że pogubił galoty
Spieszący

Powstydził go sam Archanioł
– Jak staniesz, gazdo, przed Panią?
Starczy, że łyska gwiazda
Po co ma łyskać gazda
Gaciami

Pasterze szli, pasterze szli
Do stajenki dary nieśli
Tak grali, tańcowali
Aż się spocili cali
Imentnie

Żeby ucieszyć Dziecinę
Musieli se popić krzynę
Dopiero wtedy smykiem
A ostro pod muzykę
Kolęda

 

Kolęda o gwieździe

Chociaż to ledwo przedświt, chociaż jeszcze ciemno
Świeć betlejemska gwiazdo ponade mną,
Cośmy żyli w ciemności, trudno wyjść nam z ciemna
Ale ty nie opuszczaj nas gwiazdo promienna

Nie najlepiej nam na świecie, tośmy zapomnieli
Jak się trzeba z kolędą przed żłobkiem weselić
Słabi jesteśmy nie ujdziemy wiele
Ale tyś nasze światło i nasze wesele

Ty nam drogę w ciemnościach blaskiem przeorywaj
I choć my spoczywamy, ty nam ni e spoczywaj
Ogrzewaj nas na mrozie, w upałach ochładzaj
Choć zdradzą przyjaciele, to ty nas nie zdradzaj

Choć nas wszyscy przeklęli, to ty nas ukochaj
I pomóż nam tej drogi podejść jeszcze trocha
Bądź przy nas w tej ostatniej okropnej godzinie
Kiedy będziemy wołać betlejemskie imię

Chociaż się spóźniliśmy, choć już dawno
Ale ty nie opuszczaj nas gwiazdo promienna
Pozostań z nami wierniejsza niż matka
Oświecaj drogę naszą do ostatka
1974

 

Kolęda – nocka

Tam gdzie ni żadnej rzeczy, imienia żadnego
Opadła gwiazda z nieba wysokiego
I jakby żywą wodą były jej promienie
Zmieniła się pustynia w wielkie zielenienie

Przez jedną noc pasterze z nagła obudzeni
Gnali swe stada w trawach wiosny i jesieni
I choć ich uszy przedtem tego nie słyszały
Pieśni im słodkie do gęby wpadały

Więc je jedli jak jabłka o wiele nie dbając
Co nie dojedli za się ogryzkiem rzucając

I wszystko było w niebie dozwolone
I wszystko było z góry przebaczone

Na tę kolędę – nockę, chwilę zapomnienia
Gdy sianem odurzeni nie znamy cierpienia
1977

 

Kolęda

W tę jedną noc gdy do nas gadały zwierzęta
Gdy nawet kamień szeptał co spamiętał
W tej najjaśniejszej chwili
Myśli głusi byli

W tę noc co miała być wielkim wołaniem
Byliśmy tak dalecy choć wspólnie strwożeni
Jak rozbitkowie w ciemnym oceanie
Gadający cokolwiek
By odwlec gadaniem
Prawdę – Milczenie
1980

http://bryll.pl/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Wiersze, Wywiady i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Idą pasterze patrząc na bajery…

  1. Wieslaw Seredynski pisze:

    Czterdziesci lat temu skomponowalem oratorium pastoralne do wierszy Ernesta Brylla, ktore bylo wystawiane w Warszawie – w Dzielnicowym Domu Kultury na Mokotowie, Stolecznym Domu Kultury i wielu innych miejscach. Bylo rowniez nagrane w calosci dla Polskiego Radia przez redaktora Leszka Tyminskiego z Popoludnia z Mlodoscia.

    Ogromnie sie ciesze, ze znalazlem tu, na tej stronie, wiersz ”Koleda o Gwiedzie”. Dalej szukam ”Lulajki” Ernesta Brylla i pozostalych wierszy z tego muzykalu, do ktorego nie uzywalem muzyki Katarzyny Gerthner – a tylko wlasne kompozycje.

  2. emka pisze:

    Lulajka

    Eli, eli, luli, eli, eli, elija
    Niech się, dziecię, twoje życie jak lelija rozwija

    Leli, eli, łąką, rosą, polem, borem lelenie
    Niech cię minie to, co gorzkie, niech zostawi zmartwienie

    Łąką, rosą, po leszczynie, eli, leli na sianie
    Powiadają, że ty zginiesz – a to tylko gadanie

    Eli, leli po leszczynie, po osinie, po iwinie
    Powiadają, że przebiją ciało mojej dziecinie

    Eli, leli, po iwinie, steczką, drogą, parowem
    Pono w świecie już ścinają czarne drzewo krzyżowe

    Powiadają, ugadują o cierniowej koronie
    Tylko tego nie zgadują, że ja ciebie obronię

    Odejdzże mi, wielki świecie, od synaczka mojego
    Ja osłonię moje dziecię ode krzyża czarnego

    Eli, eli, luli, luli, ali, eli, lelija
    Niech się, dziecię, twoje życie jak lelija rozwija

    Leli, eli, łąką, rosą, polem, borem lelenie
    Niech cię minie to, co gorzkie, niech zostawi zmartwienie.

    A tu nagranie z muzyką Korcza:
    https://www.youtube.com/watch?v=wP-euHswXJA

    Serdeczności

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.