Film: Towarzysz generał idzie na wojnę

Niezależne Zrzeszenie Studentów UW zorganizowało 13 grudnia premierowy pokaz nowego filmu Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka „Towarzysz Generał idzie na wojnę”, zrealizowany na 30. rocznicę stanu wojennego. Film demaskuje jedno z największych kłamstw współczesnej historii: mit o konieczności wprowadzenia stanu wojennego…

który rzekomo ochronił Polaków przed sowiecką interwencją militarną. Jaki był więc prawdziwy powód wypowiedzenia wojny narodowi przez Jaruzelskiego?

Po pokazie odbył się panel dyskusyjny z udziałem:

Grzegorz BRAUNA (reżyser)
Roberta KACZMARKA (współautor i producent filmu)
dr Piotra GONTARCZYKA (IPN)
Wojciecha TOMCZYKA (dramaturg, reżyser, autor m.in. „Norymbergi”)
Andrzeja GWIAZDY (legenda ‚Solidarnosci”)

Patronat nad wydarzeniem objął między innymi IPN, Teologia Polityczna, Fundacja Republikańska, FOO,  Fronda.pl, Rebelya.pl, wpolityce.pl, histmag.org

Towarzysz generał idzie na wojnę

 

Rozmowa Niezależna z Grzegorzem Braunem

 

Opis filmu:

Film – szukając odpowiedzi na podstawowe pytanie o realność zagrożenia interwencją sowiecką – przedstawia proces przygotowywania, wdrażania i realizacji stanu wojennego, czyli opowiadać historię Polski od lata ’80 do 13 grudnia 1981.

Do udziału w filmie zaproszeni zostali historycy zajmujący się tym okresem, m.in.: prof. Andrzej Paczkowski, m.in. autor książki „Wojna polsko-jaruzelska”; dr Lech Kowalski, m.in. autor książki „Generał ze skazą”‚; prof. Richard Pipes, doradca prezydenta Reagana ds. Europy Środkowo-Wschodniej; Władymir Bukowski, sowietolog, który zeskanował dokumenty KPZR dotyczące m.in. stanu wojennego; dr Antoni Dudek, dr Grzegorz Majchrzak z Instytutu Pamięci Narodowej, dr Sławomir Cenckiewicz, dr Piotr Gontarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej , dr Bogdan Musiał oraz świadkowie wydarzeń, o których opowiada film.

Twórcy filmu:

Robert Kaczmarek – reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Studiował socjologię na Uniwersytecie Warszawskim i reżyserię w PWSFTViT w Łodzi. Współzałożyciel Stowarzyszenia Producentów Filmowych. W latach 1991-1994 prezes firmy producenckiej Dr Watkins, od roku 1997 prezes firmy Biograf Film, od roku 2005 prezes firmy Film Open Group. Reżyser lub producent ponad 100 filmów, w tym tak głośnych obrazów jak > Defilada zwycięzców, > Towarzysz Generał, > New Poland, Solidarni 2010, Krzyż, >Eugenika – w imię postępu, > Co mogą martwi jeńcy?, >Historia III RP oraz cyklu Errata do biografii ( 61 odcinków).

Grzegorz Braun – reżyser i scenarzysta filmowy. Jest absolwentem studiów polonistycznych na Uniwersytecie Wrocławskim, na którym następnie podjął pracę. W 1993 ukończył studia podyplomowe na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Jest autorem i współautorem wielu filmów dokumentalnych m.in.: > Eugenika – w imię postępu, > Marsz wyzwolicieli, Oskarżenie, > Plusy dodatnie, plusy ujemne, Wielka ucieczka cenzora czy Śmierć człowieka utalentowanego a wraz z Robertem Kaczmarkiem: >New Poland, >Towarzysz Generał, > TW Bolek, >Defilada zwycięzców oraz współtwórcą telewizyjnego cyklu Errata do biografii.

Ujawnione przez autorów dokumenty i fakty jednoznacznie wskazują, że Sowieci nie planowali zbrojnej interwencji w Polsce, manewry wojskowe były blefem i demonstracją siły, a sowieccy towarzysze dopuszczali „utratę Polski” i musieli „rozwiewać złudzenia” Jaruzelskiego, że do interwencji dojdzie.

„Towarzysze polscy wspominają o pomocy wojskowej ze strony bratnich krajów. My jednak powinniśmy trwać zdecydowanie przy naszej decyzji o niewprowadzaniu wojsk do Polski.” /Jurij Andropow/

„[Jaruzelski] mówi, że gdyby siły polskie nie złamały oporu „Solidarności”, to towarzysze polscy liczą na pomoc innych krajów, nawet na wprowadzenie wojsk na terytorium Polski.” /Konstantin Rusakow/

„Nawet jeśli Polska dostanie się pod władzę -Solidarności” to będzie to tylko tyle…” /Jurij Andropow/

Cytaty ze stenogramów Biura Politycznego KPZR z jesieni 1981 roku.

Jaki był więc prawdziwy powód wypowiedzenia wojny narodowi przez Jaruzelskiego? Film, szukając odpowiedzi na to pytanie, przedstawia proces przygotowywania, wdrażania i realizacji stanu wojennego, czyli opowiada historię Polski od lata ’80 do 13 grudnia 1981.

Film można kupićhttp://rafael.pl/ksiazki/towarzysz-general-idzie-na-wojne-11-7427

Tytuł: Towarzysz generał idzie na wojnę
Reżyseria: Robert Kaczmarek, Grzegorz Braun
Zdjęcia: Andrzej Adamczak, Tomasz Magierski
Dźwięk: Piotr Nykowski, Łukasz Rydzewski
Montaż: Aleksandra Gruziel
Udźwiękowienie: Kamil Sajewicz
Kierownictwo produkcji: Zdzisław Sajuk
Producent: Robert Kaczmarek, Dom Wydawniczy „Rafael”, Film Open Group
Czas trwania: ok. 90 minut
Forma: dokument

***

WYWIAD 

Z Robertem Kaczmarkiem, reżyserem i producentem filmowym, współautorem wraz z Grzegorzem Braunem filmu pt. „Towarzysz generał idzie na wojnę”, rozmawia Adam Kruczek

Z okazji zbliżającej się 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego nakręcili Panowie znów film z towarzyszem generałem w roli głównej.

 

Skąd pomysł ponownego zwrócenia uwagi na Jaruzelskiego i stan wojenny, bo jak sądzę, nie chodzi tylko o odnotowanie okrągłej rocznicy?


– Jeszcze do niedawna myślałem, że swoimi filmami wypełniamy jakieś białe plamy na mapie najnowszej historii Polski, ale teraz jestem przeświadczony, że ta cała mapa to jedna wielka ściema i pewne rzeczy trzeba wyjaśniać od podstaw. Tak też jest ze stanem wojennym, nad którym nikt tak naprawdę dotąd się nie pochylił. Świadczy o tym choćby los dokumentów kremlowskich, obecnie tajnych, ale wcześniej skopiowanych przez występującego w naszym filmie Władymira Bukowskiego. Pod koniec lat 90. zaniósł on kopie dokumentów dotyczących m.in. stanu wojennego do Sejmu i do dziś nie zostały nawet przetłumaczone na język polski. Tymczasem żyjemy w sferze mitów wykreowanych przez media na temat tych wydarzeń. Obowiązuje dziś dyrektywa powstała w 1989 r. dotycząca traktowania stanu wojennego jako tzw. mniejszego zła, która zastąpiła wcześniejszą mówiącą o obronie socjalizmu. Podczas pracy nad filmem „Towarzysz generał”, czuliśmy niedosyt z powodu niemożności pełniejszego opowiedzenia o najistotniejszym etapie w życiu towarzysza Jaruzelskiego, czyli o stanie wojennym będącym zwieńczeniem jego kariery. A ponieważ dotarły też do nas nowe informacje, które są zarazem i szokujące, i bulwersujące, postanowiliśmy zrobić ten film właśnie teraz. Okrągła rocznica pomogła, bo wtedy jest zwykle większe zainteresowanie szerszej publiczności.

O jakich nowych materiałach Pan mówi?


– Ostatnio zostały ujawnione diariusze i pamiętniki urzędników kremlowskich. Jeden z nich opublikował swoje, robione na bieżąco notatki, z początku lat 80. Pokazują one w zupełnie nowym świetle kulisy decyzji politycznych z tego okresu. Te nowe źródła całkowicie podważają narrację – jak to się dziś modnie mówi – Jaruzelskiego, jakoby przez prawie półtora roku walczył o pokój i zgodę w Polsce, aż w końcu, ponieważ ta „straszna ekstrema” nie ustępowała, nie miał innego wyjścia i dla dobra Polski, aby uniknąć rozlewu krwi, owego „targania po szczękach”, musiał z wielkim bólem wprowadzić stan wojenny. Tak naprawdę przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego zaczęły się jeszcze przed powstaniem „Solidarności” w lipcu 1980 roku.

Wtedy wybuchły strajki na Lubelszczyźnie zwane „Lubelskim Lipcem”…


– Tak, i wtedy właśnie zaczęto przygotowywać narzędzia prawne do rozprawy ze strajkującymi. Komuniści mieli manierę legitymizowania swoich poczynań za pomocą aktów prawnych. Przewidywali strajki o charakterze masowym, gdyż dysponowali regularnymi badaniami i doniesieniami z terenu, a także danymi makroekonomicznymi, z których wynikało, że wobec katastrofalnego stanu gospodarki społeczne niezadowolenie będzie się nasilać. Dysponując przesłankami, że szykuje się kryzys gospodarczy, który powoduje drżenie społeczne i dochodzi do ogromnej zmiany postaw w związku z pielgrzymką Jana Pawła II do Polski, komuniści zdawali sobie sprawę z tego, że strajki socjalne przekształcą się z czasem w polityczne, więc zawczasu szykowali się do ich spacyfikowania. Wtedy nie było jeszcze ustaw, które pozwalałyby wprowadzić stan wojenny, więc trzeba było zdecydować się na wybór ścieżki legislacyjnej.

Chyba nie dopracowali tego zagadnienia, skoro Trybunał Konstytucyjny uznał, że działali bezprawnie.


– Bo robili to w wielkiej tajemnicy. O działaniach tych wiemy ze sprawozdań obrad Komitetu Obrony Kraju, gdyż dokumenty z posiedzeń Biura Politycznego KC PZPR w większości zniszczono. To właśnie na naradach KOK w październiku 1980 r. uznano, że legislacja stanu wojennego nie będzie wprowadzana drogą sejmową, gdyż nie dałoby się utrzymać akcji w tajemnicy i przepadłby atut zaskoczenia przeciwnika. W końcu zdecydowano się na legalizację przez Radę Państwa, co ostatecznie okazało się niezgodne z konstytucją PRL. Pierwsze gry sztabowe rozpoczęły się w marcu 1981 r., w czasie gdy Jaruzelski jako premier apelował do „Solidarności” o 90 dni spokoju, a jednocześnie postanowił, że stan wojenny trzeba przeprowadzić nagle, z zaskoczenia, z soboty na niedzielę.

Czy stanu wojennego można było uniknąć?


– Tak, to jedna z tez naszego filmu. Od samego początku, niejako od genezy stanu wojennego w Polsce, mamy do czynienia z manipulacją historyczną, która trwa przez całe te 30 lat. To, co nam często umyka, gdy myślimy o stanie wojennym, i co jest zręcznie przemilczane w mediach, to geopolityka. To był czas szalenie sprzyjający zmianom politycznym w Polsce, którego nie wykorzystaliśmy. Sowieci byli też w katastrofalnej sytuacji gospodarczej. W pewnym momencie Leonid Breżniew bardzo poważnie zastanawiał się, czy nie odwołać ze względów ekonomicznych olimpiady w Moskwie. Sowieci mieli na głowie Afganistan i sankcje amerykańskie. Naszą politykę w czasie tzw. karnawału „Solidarności” w 1981 r. można było rozgrywać naprawdę na wielu fortepianach, gdyby istniała wola choćby częściowego uniezależnienia się od Moskwy. W dokumentach kremlowskich znaleźliśmy informację o telefonicznej rozmowie Breżniewa ze Stanisławem Kanią, ówczesnym I sekretarzem KC PZPR, przeprowadzoną w sierpniu 1981 r., w której Breżniew proponuje coś na kształt ograniczonej wolności dla Polski, taką finlandyzację z brzegowymi warunkami w postaci pozostania wojsk sowieckich i zabezpieczeniem tranzytu do baz w NRD. Potwierdzeniem gotowości daleko posuniętych ustępstw była wypowiedź Jurija Andropowa z 10 grudnia 1981 r., że jak trzeba będzie, to Kreml dogada się również z „Solidarnością”. Wiadomo, że przy takiej postawie Moskwy po roku działalności „Solidarności”, gdyby doszło nawet do namiastki wolnych wyborów, dotychczasowa władza zostałaby zmieciona i tego tak naprawdę bali się polscy komuniści.

Żal im było oddawać władzę…


– Z tandemu Kania – Jaruzelski pierwszy był za rozwiązaniami politycznymi, czyli za doprowadzeniem do czegoś na kształt późniejszego Okrągłego Stołu, oczywiście przy wcześniejszym wprowadzeniu agentury w struktury „Solidarności” i podzieleniu jej na ekstremę i nurt „właściwy”, z którym można rozmawiać. To, jak sądzę, było realne na wiele lat przed rzeczywistym Okrągłym Stołem. Jakaś jego forma mogła nastąpić już w 1982 r., tym bardziej że na Kremlu zaczęło wymierać stare pokolenie. Ale w 1981 r. zwyciężyła grupa skupiona wokół Jaruzelskiego, która w stanie wojennym widziała możliwość utrzymania się u władzy i w różnych mutacjach kontroluje Polskę do dziś. Stan wojenny to był wyłącznie ich grupowy interes.

Ale naciski sowieckie na polskich towarzyszy, żeby załatwili problem „Solidarności” własnymi rękami, istniały?


– Oczywiście że Sowieci naciskali, bo obawiali się, że to może się rozprzestrzenić i zagrozić blokowi państw socjalistycznych. Zresztą, podobnie jak Erich Hoenecker, Gustav Husák i reszta. Jaruzelski im to obiecał, a jednocześnie bardzo się bał, stąd jego prośby o sowiecką pomoc, gdyby mu nie wyszło. Był nawet taki moment, że w kwietniu 1981 r. na spotkaniu z Dmitrijem Ustinowem i Jurijem Andropowem w Brześciu, w wagonie kolejowym złożył dymisję. To znamienne, premier peerelowskiego rządu, jaki by on nie był, składa na ręce szefa KGB dymisję – to świadczy o formacie tego człowieka. Sowieccy generałowie konsekwentnie utrzymywali, że nie wejdą do Polski. Wiedzieli, jak to mówiono w tych kręgach, że „Polacy to nie Szwejki”, i poleje się krew. Będzie powstanie narodowe z tragicznymi konsekwencjami gospodarczymi i politycznymi dla całego bloku sowieckiego.

Nie tylko Sowieci bali się powstania w Polsce. Amerykanie też wiedzieli i nie powiedzieli.


– W naszym filmie pokazujemy nowy i dający wiele do myślenia wątek dotyczący spotkania Helmuta Schmidta z Honeckerem 13 grudnia. Mamy relacje z rozmowy, w czasie której kanclerz Niemiec Zachodnich przekazuje tą drogą gratulacje dla Jaruzelskiego za sprawne wprowadzenie stanu wojennego. Nie może tego zrobić oficjalnie, bo nastroje w Niemczech są zdecydowanie prosolidarnościowe i trwa spontaniczna akcja paczkowa, zresztą bardzo na rękę komunistom, bo łagodziła problemy aprowizacyjne. Gest kanclerza Niemiec związany był z tym, że ewentualne krwawe rozruchy w Polsce mogłyby zaszkodzić stosunkom między Niemcami a Rosją, gdyż pociągnęłyby za sobą ogromne międzynarodowe sankcje, z których Niemcy nie mogłyby się wyłamać. Interesy niemiecko-rosyjskie to nie tylko ostatnie lata i Nord Stream, ale kręcący się od lat 70. biznes związany z gazem. Niemieckie koncerny montowały wówczas na Syberii ogromną infrastrukturę nastawioną na eksport rosyjskiego gazu do Niemiec. W filmie wypowiada się doskonale zorientowany w tej sprawie Richard Pipes, doradca Ronalda Reagana. Ciekawe, że w tym przedsięwzięciu uczestniczyli też Amerykanie, ale po wprowadzeniu stanu wojennego w ramach sankcji wycofali się wraz z licencjami dla firm zachodnioniemieckich, co znacznie zdezorganizowało tę inwestycje.

Helmut Schmidt, później Gerhard Schroeder, a teraz Angela Merkel – strategiczny sojusz Berlin – Moskwa stale aktualny…


– Tak, to się nie zaczęło wczoraj ani przedwczoraj, ale jest to konsekwentna polityka niemiecka i rosyjska od wielu dziesięcioleci, jeśli nie wieków. Ostatnio padło z rosyjskich kręgów znamienne stwierdzenie, że w Europie Rosja w zasadzie graniczy z Niemcami, a państwa typu Białoruś, Polska, Czechy to tylko takie „cieśniny lądowe”.

Okrągły stół 7 lat wcześniej, Jaruzelski dopingowany przez Breżniewa i Schmidta – chyba znów zanosi się na głośną premierę. Kiedy i gdzie będzie można zobaczyć Panów najnowszy film?


– Film został wyprodukowany przez moją firmę Open Group i Dom Wydawniczy Rafael i wraz z książką będzie do nabycia w księgarniach na początku grudnia. Później będzie można go również kupić tylko na płycie DVD. Prowadzę też rozmowy z jedną z telewizji komercyjnych w sprawie wyemitowania go 13 grudnia w kanale tematycznym.

Telewizja Polska nie była zainteresowana? Przecież filmy Panów biły rekordy oglądalności.
– Od półtora roku nie podpisałem żadnego nowego kontraktu z TVP. System się uszczelnia. Już przerobiłem taką 5-letnią cenzurę polityczną za prezesa Roberta Kwiatkowskiego i teraz to się powtarza.

Dziękuję za rozmowę.

[naszdziennik.pl, 6.12.2011]

przeczytaj więcej o Robercie Kaczmarku >Producent prawdy


  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Historia, Lata PRL, Po 1980, Recenzje, Teatr TV, film, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Film: Towarzysz generał idzie na wojnę

  1. 303 pisze:

    Tak my wszyscy dla ktorych Polska cos znaczy to ” OBCIACHOWCY” i swietnie jest byc „OBCIACHOWCEM” 🙂

  2. 303 pisze:

    yuhma ! robicie swietna robote informacyjna 🙂 pozdro…

  3. yuhma pisze:

    NATO: w ’81 nie było groźby radzieckiej interwencji w Polsce

    Nie było zagrożenia sowiecką interwencją w Polsce w grudniu 1981 roku – wynika z dokumentów archiwalnych NATO, które zostały dziś odtajnione w Brukseli.
    Wynika z nich, że NATO-wscy wojskowi analizując wydarzenia w Polsce w tamtym czasie nie mieli żadnych informacji o przygotowaniach ZSRR do inwazji.
    To kolejna partia odtajnionych przez Sojusz dokumentów z czasów stanów wojennego. W lipcu upubliczniono prawie 70 archiwalnych materiałów, dziś jest już ich około dwustu.
    Związek Radziecki straszył użyciem siły i interwencją w Polsce, ale nie było potwierdzenia, by sowiecka armia się do tego przygotowywała. – Nie ma informacji o podjętej decyzji ani ruchach wojsk – stwierdza jeden z archiwalnych dokumentów, dziś odtajniony.
    Te dokumenty to spisane nieformalne spotkania ambasadorów z sekretarzem generalnym Sojuszu, notatki ze stolic państw członkowskich NATO, a także analizy wojskowych. Archiwalne materiały mówią o tym, że to generał Wojciech Jaruzelski prawdopodobnie uznał, że musi uprzedzić decyzję twardogłowych w partii o zwrócenie się do ZSRR o pomoc, by powstrzymać rozpad władzy w Polsce i odzyskać autorytet partii. – Był pod presją zarówno twardego aparatu partyjnego, jak i Moskwy – czytamy w odtajnionych dokumentach.
    Wojskowi i analitycy Sojuszu pisali o groźbach ze strony ZSRR, ale – jak podkreślali – radziecka interwencja zbrojna w Polsce byłaby prawdopodobna tylko wtedy, gdyby po wprowadzeniu stanu wojennego tłumy protestujących starły się z wojskiem, armia otworzyłaby ogień i doszłoby do rozlewu krwi. O możliwych, różnych scenariuszach rozwoju sytuacji w Polsce, kreślonych w kwaterze głównej, mówiły też dokumenty archiwalne, które w lipcu zostały odtajnione. Wykluczały one jednak możliwość odpowiedzi zbrojnej. ?
    http://www.polskieradio.pl/39/3/Artykul/498602,NATO-w-81-nie-bylo-grozby-radzieckiej-interwencji-w-Polsce

  4. yuhma pisze:

    9 stycznia o 18.50 emisja telewizyjna. Nie, nie publicznej TV, tylko w Planete+ HD

  5. emka pisze:

    Piotr Gontarczyk: Fatalny Jaruzelski

    Włączyłem wczoraj jedną z ważniejszych telewizji w Polsce i co zobaczyłem? Na pasku leciała informacja – „zmarł Wojciech Jaruzelski, jeden z twórców polskiego okrągłego stołu”. Dlatego warto przypomnieć, kim naprawdę był Jaruzelski. Zwłaszcza w sytuacji, w której mainstreamowe media już rozpoczęły szerzenie propagandy, mającej przedstawić go jako pozytywną postać w historii Polski.

    Otóż generał powinien być pamiętany głównie jako człowiek, który wyprowadził na polskie ulice czołgi, aby krwawo stłumić polskie dążenie do wolności. Jestem historykiem, badam biografię Wojciecha Jaruzelskiego od trzech lat. I mogę to powiedzieć z całą pewnością – jest to postać jednowymiarowa. Ten człowiek nie odznaczył się niczym dobrym w historii Polski. Gdyby ktoś kiedyś mnie spytał, kto odegrał w polskiej historii PRL‑u (po r. 1956) najbardziej fatalną rolę, wskazałbym właśnie Jaruzelskiego.
    http://niezalezna.pl/55693-fatalny-jaruzelski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.