Janusz Korczak (1878 – 1942)

Mariusz Jarosiński [dzieje.pl]

Henryk Goldszmit, powszechnie znany jako Janusz Korczak, urodził się 22 lipca 1878 lub 1879 r. w Warszawie, w zamożnej zasymilowanej rodzinie żydowskiej.

 

Przyczyną niepewności co do daty urodzenia jest zaniedbanie przez ojca formalności metrykalnych.

Jednak jeszcze za życia Korczaka przyjęto, że urodził się w 1878 r. W 1891 r. rozpoczął naukę w rosyjskim  gimnazjum filologicznym na warszawskiej Pradze. Pięć lat później, jeszcze w czasach gimnazjalnych,  zadebiutował w tygodniku humorystyczno-satyrycznym „Kolce” , jako autor humoreski „Węzeł gordyjski”, dotyczącej wychowania dzieci. Z pismem tym współpracował  do 1904 r. ogłaszając w nim około 250 tekstów.

W 1898 r. przygotował na konkurs literacki im. Ignacego Paderewskiego dramat „Którędy?”, który podpisał pseudonimem „Janasz Korczak”, zaczerpniętym z tytułu powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego „Historia o Janaszu Korczaku i pięknej miecznikównie”.

W  tym samym roku po ukończeniu gimnazjum rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

W  1899 r. pojechał  do Szwajcarii, aby dokładnie zapoznać się z myślą i działalnością Johanna Heinricha Pestalozziego, twórcy nowożytnego systemu i metody nauczania początkowego, zwanego ojcem szkoły ludowej.

Po powrocie do kraju w  1900 r. został słuchaczem tajnego „Uniwersytetu Latającego”,  na którym wykładali wybitni uczeni polscy, m.in. Jan Władysław Dawid, Józef Krzywicki i Wacław Nałkowski.

W okresie tym poznawał warunki życia warszawskiej biedoty z Powiśla, Starego Miasta i Ochoty, szczególnie interesując się losem dzieci. Owocem tych doświadczeń był cykl artykułów zamieszczonych w „Wędrowcu” pt. „Dzieci i wychowanie”.

W 1901 r. ukazała się jego pierwsza  powieść „Dzieci ulicy”.

Rok później rozpoczął działalność w „Towarzystwie Czytelni Bezpłatnych”.

W 1904 r. nawiązał współpracę z tygodnikiem „Głos”, zajmującym się problematyką naukowo – literacką oraz społeczno – polityczną, publikując w nim artykuły poświęcone m.in. dzieciom zaniedbanym i zdeprawowanym, a także reformie nauczania i wychowania.

W 1905 r. po  otrzymaniu dyplomu lekarza rozpoczął pracę  w Szpitalu dla Dzieci im. Bersonów i Baumanów w Warszawie przy ulicy Śliskiej 51, który przeznaczony był dla pacjentów wyznania mojżeszowego. Leczył bezpłatnie.

W tym samym roku w związku z trwającą wojną rosyjsko – japońską został zmobilizowany jako lekarz wojskowy i wysłany na Daleki Wschód.

W 1906 r. po powrocie z frontu ukazała się jego powieść „Dziecko salonu”, krytykująca mieszczańskie metody wychowawcze, która przyniosła mu rozgłos i uznanie.

Pomimo uzyskanej popularności Korczak nadal koncentrował się na bezpłatnym leczeniu dzieci ubogich.

Poziom i zakres opieki medycznej, jakim  objęci byli ludzie niezamożni, budził w nim oburzenie. Wielokrotnie dawał tego świadectwo na łamach prasy.

W 1907 r. wyjechał do Berlina  w celu pogłębienia swojej wiedzy i praktyki w dziedzinie pediatrii. W 1909 r. udał się w kolejną podróż, tym razem do Paryża.

Po powrocie do Warszawy, został aresztowany przez władze carskie, na podstawie donosu sugerującego, że współpracuje z PPS-Lewicą. W związku z tym, że niczego mu nie udowodniono został zwolniony.

W 1911 r. Korczak przebywał w Londynie zwiedzając placówki oświatowo – wychowawcze.

W 1912 r. po siedmiu latach opuścił szpital i został dyrektorem Domu Sierot, wybudowanego u zbiegu ulic Krochmalnej i Karolkowej przez opiekujące się żydowskimi dziećmi w Warszawie Towarzystwo „Pomoc dla Sierot”,  które członkiem był od trzech lat. Razem ze Stefanią Wilczyńską, pełniącą funkcję naczelnej wychowawczyni, pracowali w nim bez wynagrodzenia.

Dom Sierot pod zarządem Korczaka stał się miejscem wyjątkowym, w którym każdy z wychowanków  był „gospodarzem, pracownikiem i kierownikiem”, a dziecięca społeczność działała „na zasadach sprawiedliwości, braterstwa, równych praw i obowiązków”.

Po wybuchu I wojny światowej w 1914 r. został powołany do wojska rosyjskiego i służył jako ordynator polowy szpitala wojskowego na Ukrainie.

W połowie 1917 r. przyjechał do Kijowa i podjął pracę lekarza pediatry w przytułkach dla dzieci ukraińskich oraz psychologa w polskim przedszkolu.

W czerwcu 1918 r. wrócił do Polski.

Od 1919 r. współtworzył w Pruszkowie wraz z Marią Falską „Nasz Dom”, placówkę przeznaczoną dla dzieci polskich.

W latach 1919-1920 wziął udział w wojnie polsko-sowieckiej w randze majora, pracując jako lekarz w wojskowych szpitalach epidemicznych.  W 1920 r. zaraził się tyfusem. Pielęgnowała go w domu matka, która sama zapadła na tyfus i zmarła.

W tym samym roku ukazała się najważniejsza praca pedagogiczna Korczaka „Jak kochać dzieci”.

W 1921 r. możliwa stała się realizacja jego planów związanych z koloniami letnimi dla dzieci z Domu Sierot . Towarzystwo „Pomoc dla Sierot” otrzymało bowiem w darze ziemie z budynkami w gminie Wawer, które przeznaczyło na ten cel. Kolonia zwana „Różyczką” służyła również uczniom i wychowankom innych placówek wychowawczych.

Z czasem Korczak założył przy Domu Sierot fermę rolną, która pomagała mu utrzymać dzieci. Była ona także warsztatem szkoleniowym, gdzie mogły one uczyć się ogrodnictwa i rolnictwa.
W okresie tym prowadził aktywną działalność wykładową m.in. na kursach dla             wychowawców. Zaproszony przez Marię Grzegorzewską rozpoczął również współpracę  z Państwowym Instytutem Pedagogiki Specjalnej.

W 1926 r. założył pierwsze i jedyne w swoim rodzaju czasopismo dla dzieci i młodzieży „Mały Przegląd”, które ukazywało się do 1939 r. Jego niezwykłość polegała na tym, że był pisany i redagowany przez dzieci, jedynym dorosłym w redakcji był sam Korczak, którego w 1930 r. zastąpił Igor Newerly. Pismo o objętości 6 stron ukazywało się co tydzień jako dodatek do żydowskiego „Naszego Przeglądu”, ale było od niego zupełnie niezależne. Zdobyło uznanie nie tylko wśród dzieci, lecz również dorosłych, także Polaków.

Od 1929 r. do wybuchu II wojny światowej prowadził na zlecenie Studium Pracy Społeczno-Oświatowej Wolnej Wszechnicy Polskiej cykl wykładów pt. „Społeczeństwo dziecięce”.

W latach 1930 – 1935 współpracował z Państwowym Instytutem Nauczycielskim.

W roku 1934 i 1936 odbył dwie podróże do Palestyny, odwiedzając przyjaciół, byłych współpracowników i wychowanków.

W 1935 r. rozpoczął współpracę z Polskim Radiem, w którym pod pseudonimem „Stary Doktor” prowadził audycje dla dzieci. Trwała ona z przerwami do września 1939 r.

Od początku niemieckiej okupacji aktywnie szukał wsparcia finansowego dla Domu Sierot.

Latem 1940 r. jeszcze raz udało mu się wywieźć dzieci na kolonię letnią do „Różyczki”.

Po wydaniu w październiku 1940 r. przez niemieckie władze okupacyjne rozkazu o utworzeniu getta 150 dzieci z Domu Sierot przeniesionych zostało do budynku Szkoły Handlowej im. Roeslerów przy ul. Chłodnej.

W trakcie przesiedlania Korczak został aresztowany i osadzony na Pawiaku, po tym, jak bez opaski z gwiazdą Dawida, do której noszenia zmuszeni byli Żydzi, interweniował u władz okupacyjnych w sprawie zarekwirowanego wozu ziemniaków należącego do sierot. Po miesiącu zwolniono go, po wpłaceniu kaucji przez jego przyjaciół i byłych wychowanków.

W październiku 1941 r. w związku ze zmniejszeniem obszaru warszawskiego getta, nastąpiło kolejne przesiedlenie 200 dzieci z Domu Sierot na ulicę Sienną 16 – Śliską 9, do budynku,  w którym panowały znacznie gorsze warunki. Dzięki staraniom Korczaka i Wilczyńskiej udało się w nim stworzyć dla wychowanków iluzję „normalności”.

Przez cały ten czas Korczak nie przestawał szukać pomocy materialnej dla sierot, pisał listy, petycje oraz bezpośrednio zwracał się do różnych instytucji i osób prywatnych.

Nie przyjął propozycji przyjaciół, którzy namawiali go do opuszczenia getta i przeniesienia się do przygotowanych dla niego kryjówek po aryjskiej stronie.

Wobec dramatycznej sytuacji panującej w internacie dla sierot przy ulicy Dzielnej, w którym przebywało około 600 dzieci, Korczak uzyskał od Rady Żydowskiej zgodę na pełnienie funkcji wychowawcy w tej placówce.  W związku z tym od lutego 1942 r. w skrajnie trudnych warunkach zajmował się dwoma sierocińcami. Od maja do sierpnia tego roku pisał pamiętnik.

18 lipca w Domu Sierot odbyło się przedstawienie sztuki Rabindranatha Tagore „Poczta”, przygotowane i odegrane przez dzieci. Wybór tematu Korczak uzasadniać miał podobno tym, iż należy przygotować dzieci do godnej i świadomej śmierci.

22 lipca 1942 r. Niemcy rozpoczęli akcję zagłady warszawskiego getta.

5 lub 6 sierpnia 1942 r. Janusz Korczak  i jego wieloletnia współpracowniczka Stefania Wilczyńska ze swoimi wychowankami z Domu Sierot doprowadzeni zostali na Umschlagplataz, skąd wywieziono ich do obozu zagłady w Treblince.
W ślad za nimi poszły dzieci z innych sierocińców i domów opieki, razem z opiekunami i wychowawcami.

Janusz Korczak pozostawił po sobie bogatą spuściznę literacką. Swoje poglądy na temat pedagogiki zawarł przede wszystkim w dziełach „Jak kochać dziecko”,  „Prawo dziecka do szacunku” i „Momenty wychowawcze”.

Wśród jego utworów skierowanych do dzieci najbardziej znane to: „Król Maciuś Pierwszy”, „Król Maciuś na bezludnej wyspie”, „Bankructwo małego Dżeka”, „Kajtuś czarodziej” i „Kiedy znów będę mały”.

Był ponadto autorem powieści o tematyce społecznej takich jak „Dzieci ulicy” czy „Dziecko salonu”, a także innych utworów, m.in. „Koszałków opałków”, „Sam na sam z Bogiem” oraz dramatów, z których zachował się tylko jeden: „Senat szaleńców”, wystawiony w teatrze Ateneum przez Stefana Jaracza w 1931 r. (PAP)

http://www.dzieje.pl/

Pobierz wybór tekstów Korczaka o samorządności uczniów

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Historia, II wojna światowa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Janusz Korczak (1878 – 1942)

  1. Anna pisze:

    WIERNOŚĆ SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ
    (Słowa o Januszu Korczaku)

    Władysław Szlengel
    Dziś widziałem Janusza Korczaka
    Jak szedł z dziećmi w ostatnim pochodzie,
    A dzieci były czyściutko ubrane,
    Jak na spacerze w ogrodzie.

    Nosiły czyste fartuszki świąteczne,
    Które dzisiaj już można dobrudzić,
    Piątkami Dom Sierot szedł miastem,
    Knieja tropionych ludzi.

    Miasto miało twarz przerażona,
    Masyw dziwnie odarty i goły,
    Patrzyły w ulice puste okna,
    Jak martwe oczodoły.

    Czasem krzyk jak ptak zabłąkany
    Był dzwonem śmierci bez racji,
    Apatyczni jeździli rikszami
    Panowie sytuacji.

    Czasem tupot i szurgot i cisza,
    Ktoś w przelocie rozmowę miał spieszna,
    Przerażony i niemy w modlitwie
    Stał kościół ulicy Leszno.

    A tu dzieci piątkami – spokojnie,
    Nikt nikogo nie ciągnął z szeregu,
    To sieroty – nikt stawek nie wtykał
    W dłonie granatowych kolegów.

    Interwencji na placu nie było,
    Nikt Szterlingowi w ucho nie dyszał,
    Nikt zegarków w rodzinie nie zbierał
    Dla spijaczonego Łotysza.

    Janusz Korczak szedł prosto na przedzie
    Z gołą głową – z oczami bez lęku,
    Za kieszeń trzymało go dziecko,
    Dwoje małych sam trzymał na ręku.

    Ktoś doleciał – papier miał w dłoni,
    Cos tłumaczył i wrzeszczał nerwowo,
    – Pan może wrócić… jest kartka od Brandta,
    Korczak niemo potrząsnął głową.

    Nawet wcale im nie tłumaczył,
    Tym, co przyszli z laską niemiecką,
    Jakże włożyć w te głowy bezduszne,
    Co znaczy samo zostawić dziecko…

    Tyle lat… w tej wędrówce upartej,
    By w dłoń dziecka kule dać słońca,
    Jakże teraz zostawić strwożone,
    Pójdzie z nimi… dalej… do końca…

    Potem myślał o królu Maciusiu,
    że mu los tej przygody poskąpił.
    Król Maciuś na wyspie wśród dzikich
    Też inaczej by nie postąpił.

    Dzieci właśnie szły do wagonów
    Jak na wycieczkę podmiejska w Lagbomer,
    A ten mały z tą miną zuchwalą,
    Czuł się dzisiaj zupełnie jak Szomer.

    Pomyślałem w tej chwili zwyczajnej,
    Dla Europy nic przecież niewartej,
    że on dla nas w historie w tej chwili
    Najpiękniejszą wpisuje kartę.

    Że w tej wojnie żydowskiej, haniebnej,
    W bezmiarze hańby, w tumulcie bez rady,
    W tej walce o życie za wszystko,
    W tym odmęcie przekupstwa i zdrady,

    Na tym froncie, gdzie śmierć nie osławia,
    W tym koszmarnym tańcu wśród nocy,
    Był jedynym dumnym żołnierzem –
    Janusz Korczak opiekun sieroty.

    Czy słyszycie sąsiedzi zza murka,
    Co na śmierć nasza patrzycie przez kratę?
    Janusz Korczak umarł, abyśmy
    Mieli także swe Westerplatte.

    Stefania Ney (Grodzieńska)
    O Januszu Korczaku

    Podczas ogólnej rzezi, gdy Niemcy
    mordowali dzieci
    z sierocińca Janusza Korczaka, jemu samemu
    ofiarowano
    możność uratowania się. Korczak odmówił
    i poszedł na
    śmierć z dwojgiem najmłodszych dzieci na ręku.
    Gdyby wziąć wszystkie uśmiechy dziecięce,
    uśmiechy kwiatowe i uśmiechy ptaków,
    uśmiech poety i uśmiech lekarza –
    powstałby wiersz o Januszu Korczaku.

    Wiersz o człowieku, co w czasach ciemności,
    na obłąkanym z nienawiści święcie,
    miał jasne serce i miał jasne myśli,
    wiersz o człowieku, co kochał dzieci.

    Ukochał dzieci, które świat dorosłych
    obdarzył chłodem, głodem i przekleństwem,
    co ciężko przeszły swa króciutką drogę
    od urodzenia do śmierci męczeńskiej.

    Dzieci zaszczute jak parszywe psiaki,
    spuchnięte z głodu, z twarzą pół-siną,
    ponurzy, starzy, pięcioletni ludzie,
    za takie dzieci Janusz Korczak zginął.

    Nie za ojczyznę, za Boga, za honor,
    ani za matkę, za ojca, za brata,
    ale za biedne, zawszone bachory,
    za najnędzniejsze z wszystkich stworzeń świata.

    Oddal im chleb swój i mądrość i serce,
    żył z nimi w hańbie i w głodzie i w brudzie,
    i zginął, kiedy mordowano dzieci,
    co nie zdążyły być podle jak ludzie.
    Halina Birenbaum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.