Ewa Stankiewicz po 10 kwietnia 2010

Ewa Stankiewicz pod namiotem Solidarni2010

Samuel Pereira

Na początku była Ewa, czyli o Rewolucji Latającego namiotu

W kwietniu toczyła się jeszcze na łamach „Rzeczpospolitej” debata o sensie protestu namiotowego. Skończyła się ona jednak tekstem Pasmo upokorzeń i kłamstw (Rz- 20.04.2011 r.), gdyż nikt Ewie na tak odpowiedzialny, konkretny i racjonalny tekst nie odpowiedział .

co najważniejsze:

Ludzi na Krakowskim Przedmieściu wciąż łączy nadzieja na zmianę w Polsce.

Tą nadzieją jest w dużej mierze sama Ewa Stankiewicz. Piękna kobieta, z błyskiem w oku i uśmiechem na twarzy, o której nawet wrogowie mówią: jej naprawdę zależy.

Ewa – przywódca

Kto to w ogóle jest Ewa Stankiewicz? To skromna, o rzadko spotykanym instynkcie społecznym, kobieta zwykłych ludzi. Jak mało kto, ma w sobie idealne wyczucie, co do tego gdzie i kiedy uczestniczyć w wydarzeniach.

Zaczęła od „Trzech kumpli” – filmu po którym wyautowany został wieloletni redaktor „Gazety Wyborczej”, Lesław Maleszka (TW „Ketman”). Jak pamiętamy, był on odpowiedzialny za wiele tekstów m.in. o Kościele Katolickim w Polsce, lustracji oraz o samym Janie Pawle II.

Później byli „Solidarni 2010″, czyli zarejestrowane wspólnie z Jankiem Pospieszalskim rozmowy Polaków z Polakami w dniach żałoby z kwietnia 2010 r. W międzyczasie Ewa Stankiewicz stworzyła również fabułę „Nie opuszczaj mnie”, całkowicie przemilczaną w ramach ostracyzmu środowiskowego, na czele którego stanął duet Gutek-Olbrychski.

W 2011 r. zrealizowała dokument o „konflikcie polskim”, czyli film „Krzyż”. Był on wynikiem tego, że po „Solidarnych 2010” Ewa postanowiła zostać z kamerą wśród zwykłych ludzi, zamiast przepraszać salon za „dokument bez odpowiedniego komentarza”. Ostatnio to znowu ona nakręciła wraz z Jankiem rozmowy z rodzinami smoleńskimi, z których powstała „Lista Pasażerów”.

Dziś Ewa jest przywódcą rewolucji. Rewolucji Latającego Namiotu.


Kobieta, która inspiruje

Przypomnijmy: „Trzech kumpli” był środowiskowym wstrząsem. Bez
żartów. Na Czerskiej nie ma osoby, która by jej nie kojarzyła. Już wtedy wiadomo było, że stanie „Gazecie Wyborczej” jeszcze nie raz ością w gardle. I jest tak do dziś. Niejednego Ewa wtedy zainspirowała. Dla wielu późniejsze pojawienie się jej nazwiska w mediach nie było zaskoczeniem. Jedną z takich osób był autor tego tekstu.

Ona postanowiła nowoczesność użyć by promować konkretne idee i wartości. Ewa Stankiewicz w ciekawej formie filmowej, zaprezentowała „układ”, który niezbyt skutecznie próbowali pokazywać politycy. U niej ten „układ” czuło się każdym milimetrem taśmy filmowej i każdą klatką prezentowanego obrazu.

Dla sprawiedliwości przypomnijmy, że „Trzech Kumpli” współtworzyła z Ewą Anną Ferens, która później zajęła się odkłamaniem teorii tzw. Antykatynia. Ich drogi zeszły się znów 10 kwietnia 2010 r. Anna Ferenc stworzyła znakomity obraz Polski w czasie żałoby, oczami zagranicznych korespondentów, pt. „Zobaczyłem zjednoczony naród”, Ewa w filmie „Krzyż” pokazała tę „ciemną stronę”, która szybko przejęła rząd dusz.

Ewa zwykłych ludzi


Ewa Stankiewicz to początek nowej jakości. Widzieliśmy tę nową jakość w filmie „Solidarni 2010”, gdzie Ewa zrobiła coś „po prostu”, czyli oddała zwykłym ludziom głos. Nie pobiegła pytać się o zdanie autorytetów wszelkiej maści, a po prostu weszła w tłum i zadała proste pytania. „Dlaczego? Po co? Co dalej”?. A ludzie otworzyli się przed nią i tak powstał obraz chwili, ale i obraz ich stanu w tamtych dniach. „Zdjęcie” które nikomu nie wyszło tak wyraźnie. I w ogóle nikomu nie przyszło do głowy tego zdjęcia robić. Ewa wyczuła, że to jest moment, by jeden szklany ekran wyłączyć i inne szklane oko włączyć. To było też jej główną winą.

Nie zainteresowała się tym, co elity miały do powiedzenia nt. katastrofy, żałoby, społeczeństwa i bieżącej polityki. A to dlatego, że ją interesują ludzie, i to elity zabolało. Szczególnie, że zwyczajni ludzie okazali się -nie takimi, jacy być powinni?.

Dlatego też postawiono jej jeden z najcięższych zarzutów dla reżyserskiej niezależności – o robienie dokumentu na polityczne zamówienie. Pamiętamy jak z pełną powagą zestawiano datę premiery filmu (skądinąd przesuniętą) z datą ogłoszenia startu kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego.

To właśnie „Solidarni 2010” i atak na ten film pod hasłem „to film z opłacanymi aktorami” stał się bezpośrednim powodem słynnego okrzyku. Parotysięczny tłum na Krakowskim Przedmieściu 9 maja wykrzyczał mainstreamowi w twarz głośne „Nie jesteśmy aktorami!”, co zostało przez media przemilczane.

Ewa Stankiewicz, po natychmiastowej pacyfikacji żałoby przez władzę, została z ludźmi. Dlatego też stała się naturalnym obserwatorem wydarzeń „spod Krzyża”, dzięki czemu ma do dziś najlepszy zbiór nagrań z tych dni.

To z nich powstał już jeden film pt. „Krzyż”. Film – petarda, ze względu na swoją moc dokumentacyjną. Obraz ten to zapis złowrogiego ataku różnej maści nihilistów, skierowanego przeciwko grupce zwykłych ludzi, których winą było przywiązanie do symbolu swojej religii. „Krzyż” zadaje kłam dwóm stereotypom: propagandowej teorii, jakoby to „obrońcy Krzyża” byli zagrożeniem dla obywateli oraz jakoby to „młodzi wykształceni z wielkich ośrodków” byli jasnymi aniołami postępu. Barbarzyńcy w filmie „Krzyż” pokazali swoje pazury i to dzięki Ewie Polacy mogli je zobaczyć.

Zmiany w Ruch!

Ewa Stankiewicz, jako obserwator postanowiła w pewnym momencie zacząć działać. Życie wśród zwykłych ludzi nie pozwoliło jej na obojętność w stosunku do tych, których filmowała. Ludzie przychodzili do Ewy i mówili, że chcą coś zmieniać, że w niej odnajdują inspirację. Tak powstało środowisko Solidarni 2010. Stowarzyszenie, które zawiązało się, by zmiany wprowadzić w życie przez ruch. Ruch społeczny.

Ludzie skupieni wokół Ewy są w różnym wieku, różnego wykształcenia i profesji. Wszystkich łączy rzeczywistość ukazana w filmie „Solidarni 2010”. A widzieliśmy wspólnotę ludzi, dla których naprawdę Ojczyzna jest najważniejsza!

Pierwszym większym działaniem członków ruchu była zorganizowana wraz z „Gazetą Polską” manifestacja i konferencja nt. wolności słowa. Z jednej strony znana z „brudnej roboty” Agnieszka Kublik wyznaczała na łamach „Wyborczej” dziennikarzy do wyrzucenia z TVP, z drugiej ruch Ewy Stankiewicz bronił ich, broniąc tym samym pluralizmu w mediach, czyli jednej z podstaw społeczeństwa demokratycznego.

Drugim wydarzeniem była reakcja Solidarnych 2010 w Sejmie 19 stycznia 2011 r., podczas ogłaszania przez rząd działań ws. katastrofy. Tego samego dnia komisja Millera ogłosiła nagrania z wieży kontrolnej w Smoleńsku, z których wynikało iż samolot został źle sprowadzony przez rosyjskich kontrolerów. Marcin Plewka, działacz Solidarni 2010 został wyprowadzony z Sejmu za trzymanie w ręku plakietki „Smoleńsk – chcemy prawdy”.

Rewolucja Latającego Namiotu

9 kwietnia 2011 r., dzień przed rocznicą tragedii w Smoleńsku, Ewa Stankiewicz na antyputinowskiej manifestacji ogłosiła iż 10 kwietnia stanie przed Pałacem Prezydenckim białe miasteczko, w postaci „namiotu Solidarnych”. Cel jest prosty: 4 postulaty. Po ich wypełnieniu namiot ma zniknąć.

Następnego dnia Straż Miejska siłą usunęła stamtąd ludzi oraz brutalnie pobiła dziennikarza „Gazety Polskiej”, Michała Stróżyka relacjonującego wydarzenia.

12 kwietnia „ludzi z namiotu” wsparła armia tulipanów. Piszę armia, ponieważ kwiaty, tak jak w przypadku zniczy, okazały się na tyle niebezpieczne, że trzeba było wysłać na nie szwadron Straży Miejskiej.

A o co chodzi Ewie i „Solidarnym”?

Ten ruch chce spełnienia konkretnych, sprecyzowanych i dobrze uargumentowanych czterech postulatów. W tym celu postawili na akcję protestacyjną pod hasłem „do skutku”. Do dziś niestety zaatakowana została jedynie forma, nie zechciano jednak odnieść się do treści. Co najbardziej wymowne, to że media, gdy już wspominają o postulatach, mówią jedynie o pierwszym, stawiając go wbrew intencjom Solidarnych – w kontekście partyjnej walki. Tak więc przekaz brzmi: „Solidarni chcą dymisji Tuska, bo chcą rządów Kaczyńskiego”.

Taki zabieg pozwala na dwie rzeczy: przedstawienie tych ludzi jako partyjnych zadymiarzy, a jeden z ich postulatów, jako zamach na demokrację (w końcu Tuska wybrała większość) i sposób jej funkcjonowania. Przy okazji beztrosko przemilcza się kwestię prawa nie tylko do manifestowania swoich poglądów, ale i do krytyki i żądania dymisji również legalnie wybranych władz, by już całkowicie zdyskredytować ten ruch.

Niepokojąca w całej sprawie jest również „polityka medialna” w relacjonowaniu wydarzeń dotyczących namiotu. Wpierw powiedziano o pacyfikacji namiotu, na marginesie wspominając o pobiciu Michała Stróżyka, bez zauważenia podstawowej sprawy – że jest dziennikarzem. Następnie gdy PAP uczestniczył w konferencji prasowej zwołanej przez Ewę Stankiewicz, na której omawiano sprawę pobicia dziennikarza: z konferencji nie spisano żadnej depeszy. Tak samo było i przy kolejnej konferencji, gdzie w odpowiedzi na atak prezydenta Komorowskiego (stwierdził iż przed Pałacem postawiono „namiot nienawiści”), Ewa wyraziła obawę o bezpieczeństwo manifestujących po inwektywach Komorowskiego, przypominając iż „spór o Krzyż” zaognił się po równie pochopnych słowach prezydenta. W tej walce z przekazem medialnym i łatkami, które się przylepia do namiotu Solidarni 2010 jak na razie wydają się całkowicie opuszczeni. Najczęstszą reakcją jest kpina, gniew, bądź powątpiewanie w sukces całego przedsięwzięcia. A nie zauważa się, że środowisko skupione wokół Ewy jest pierwszym po „Solidarności” ruchem społecznym, mającym zdecydowane, konkretne i osiągalne cele polityczne. Grupą ludzi nie sponsorowaną przez żadną partię, nie szukającą miejsca na salonach. Ruchem do konkretnych zadań, wyznaczającym sobie sprecyzowane cele. Na „namiocie nadziei na normalne państwo” wypisane są punkt po punkcie wszystkie 4 postulaty:

Żądanie dymisji rządu Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego, Radosława Sikorskiego, Bogdana Klicha i Jerzego Millera za zdradę interesów państwa polskiego oraz postawienie ich przed Trybunał Stanu, by ten orzekł, czy doszło do zdrady stanu.

Powołanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy

Natychmiastowa zgoda na ekshumację ciał ofiar tych rodzin, które o to prosiły.

Ujawnienie zdjęć satelitarnych z miejsca katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.

A jakie aspiracje mają Solidarni 2010? Jak sami mówią ich aspiracją są 4 postulaty. Po ich spełnieniu wracają do domów. Z poczuciem dobrze spełnionego zadania.

23.06.2011 http://mediowo.salon24.pl/

***

Ewa Stankiewicz
[Rzeczpospolita, 20.04.2011]

PASMO UPOKORZEŃ I KŁAMSTW

Panie prezydencie, pełnimy dyżury w namiocie na Krakowskim Przedmieściu. Ten namiot nie jest pełen nienawiści. Jest pełen nadziei na wolną, demokratyczną, normalną Polskę.

Upominam się o normalność i demokrację metodami pokojowymi. Spotykam się z agresją fizyczną i inwektywami ze strony władzy. Domagam się elementarnych standardów, które funkcjonują w krajach demokratycznych. I sam fakt, że jest to nazywane przez niektórych „radykalnymi postulatami” albo „szaleństwem”, sytuuje nasze państwo bliżej jakiegoś księstwa Trzeciego Świata rządzonego przez lokalnego, bezkarnego kacyka. Daleko od demokracji.

Te elementarne standardy to odpowiedzialność premiera i ministrów za podejmowane decyzje. Władza nie jest poza prawem. I jeśli pomiędzy wyborami złamie prawo lub umowę społeczną, do której została zobowiązana, demokracja przewidziała mechanizmy, aby tę władzę unieszkodliwić i osądzić. Zajmuje się tym konstytucyjny organ – Trybunał Stanu. Wystarczy wniosek posłów.

Kompletna lipa

Jest wiele działań rządu Donalda Tuska, które według mnie otwarcie szkodzą Polsce. Od umowy gazowej z Rosją, poprzez podżeganie do nienawiści przez członków partii PO, do podżegania do eksterminacji przeciwników politycznych.

Jednak skupię się na najbardziej oczywistych przykładach, które w każdym demokratycznym kraju skończyłyby się nie tylko natychmiastową dymisją, ale i surową karą.

W Polsce jest przecież konkretny minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo obywateli, w tym bezpieczeństwo głowy państwa. Jak wiemy, prezydent RP zginął na terenie Rosji w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach podczas pełnienia obowiązków służbowych. Minister, który miał zagwarantować bezpieczeństwo prezydentowi, albo spartaczył robotę, albo dokonał sabotażu – innych możliwości nie ma. Albo jest amatorem, albo sprzeniewierzył się najistotniejszym interesom państwa, czyli dopuścił się zdrady stanu.

Tu nie trzeba żadnych kwalifikacji prawnych ani politycznych – wystarczy logika i zdrowy rozsądek. Sam fakt, że szef BOR wystawił 1 funkcjonariusza (słownie: jednego) na lotnisku w Smoleńsku, dyskwalifikuje całkowicie kompetencje obu panów, zarówno szefa BOR, jak i odpowiadającego za niego (i mianującego go) ministra spraw wewnętrznych. Dziś ów minister prowadzi śledztwo w swojej sprawie. To mamy nazywać demokracją?

Już widzę te szydercze uśmiechy po słowach „w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach”. To znaczy, że nie ufa pani prokuraturze rosyjskiej? Tak. Spotykam się także z tymi pytaniami przed Pałacem Prezydenckim. Nie ufam. Rosja nie jest demokratycznym krajem. Współczesna Rosja jest autorem wielu zamachów terrorystycznych na Czeczenów oraz na własnych obywateli. Odebrała życie 111 niezależnym dziennikarzom. W żadnym z tych wypadków prokuratura rosyjska nie znalazła sprawców.

Na 1000 osób pełniących w Federacji Rosyjskiej najważniejsze funkcje państwowe aż 700 wywodzi się bezpośrednio z KGB, tej organizacji, którą Jan Nowak-Jeziorański na łamach „Gazety Wyborczej” nazwał „szkołą zbrodni i fałszu”. Ale nawet gdyby Rosja była najbardziej demokratycznym i wiarygodnym partnerem, oddanie śledztwa na tych warunkach w jej ręce w dalszym ciągu należałoby rozpatrywać w kategoriach zdrady stanu.

Do dziś niewyjaśnione okoliczności katastrofy jeszcze będą bardzo długo niewyjaśnione. Jeśli mówimy o polskim śledztwie, to nie ma na co czekać, ani spokojnie, ani niespokojnie, ponieważ w Polsce nie ma czego badać. Niemal wszystkie dowody są w Rosji. Sami prokuratorzy to przyznają. Student pierwszego roku prawa zna zasadę bezpośredniości dowodów. Na przykład dowodem są czarne skrzynki samolotu – już ich kopie mają mizerne znaczenie dla śledztwa, a stenogramy, czyli teksty spisane z czarnych skrzynek, to dla każdego śledczego kompletna lipa.

Raport jak prowokacja

Zresztą oba śledztwa, zarówno rosyjskie, jak i polskie, nie mają mocy prawnej, ponieważ konwencja chicagowska, na którą przystał nasz rząd, odnosi się do lotów cywilnych, a – jak wiemy – był to lot wojskowy, o czym dobitnie świadczy oznaczenie tego lotu w dokumentach. A polski premier dziesięć miesięcy po katastrofie przyznał na konferencji prasowej, że nie wie, czy istnieje dokument określający przyjęcie tej konwencji, a jeżeli nawet istnieje, to premier nie wie, kto z polskiej strony go podpisał. Przystanie wbrew prawu na tę niekorzystną dla Polski procedurę powinno posłać nasze władze pod sąd, a wierzę, że tak się stanie.

Nasz rząd swoim zachowaniem tuż po katastrofie nie zadbał o bezpieczeństwo Polski i – co może mniej ważne w kontekście powagi pierwszego zarzutu – kompletnie ośmieszył nas wobec NATO, kiedy pozwolił na przejęcie przez Rosjan wszystkich rzeczy osobistych ofiar katastrofy, włącznie z telefonami komórkowymi, laptopami, pendrive’ami ze wszystkim danymi wrażliwymi, kodami dostępu i pamięcią podręczną. A przecież tam mogły się znajdować dane kluczowe dla naszego bezpieczeństwa – na pokładzie samolotu było niemal całe dowództwo polskiej armii powiązanej sojuszami z NATO, szef banku polskiego, prezydent.

Wyjątkowo szkodliwym działaniem, a właściwie wyjątkowo szkodliwym zaniechaniem władz polskich, był brak szybkiej reakcji na rosyjski tendencyjny i kompletnie niewiarygodny raport MAK. Przeciętny obywatel Europy i Ameryki wie, że samolot z polskim prezydentem spadł, bo była mgła, a lądowanie w trudnych warunkach wymusił na pilotach pijany generał. Rosyjski raport, który miał się odnieść do zagadnień technicznych, zajął się w głównej mierze poziomem alkoholu we krwi jednego z pasażerów, co nie tylko nie ma znaczenia dla istoty rzeczy, ale czego już nigdy nie będziemy mogli zweryfikować.

Raport obarczający całkowitą winą Polaków, niepoparty wiarygodnymi dowodami, brzmiał jak prowokacja. Brak szybkiego polskiego sprostowania miał katastrofalne skutki dla wizerunku i wiarygodności Polski na arenie międzynarodowej. Opinia międzynarodowa nie została przez polską stronę poinformowana o tym, jak wyglądało rosyjskie śledztwo. Nikt na Zachodzie nie dowiedział się, że Rosjanie wycofali i zmienili zeznania kontrolerów lotu, że zniszczono główny dowód śledztwa, czyli wrak samolotu, że na lotnisku w Smoleńsku tuż po katastrofie wycięto drzewa, wymieniono światła, że stale odmawiano polskim śledczym dostępu do dowodów i akt.

Pedagogika wstydu

Rok czekaliśmy cierpliwie na jakiekolwiek skuteczne działania polskiego rządu, a byliśmy świadkami bezczynności i doświadczaliśmy pasma upokorzeń i kłamstw. Minister Kopacz zapewniała o dokładnym sprawdzeniu terenu na głębokość 1 metra, o obecności polskich patomorfologów przy wszystkich sekcjach zwłok. Te kłamstwa polskiego rządu wobec rodzin ofiar i kłamstwa polskiego rządu wobec Polaków również powinny się doczekać sprawiedliwego rozliczenia.

A jak tłumaczyć przesłuchanie przez polskich śledczych Marty Kaczyńskiej na wniosek rosyjskiej prokuratury i zadane jej pytania: „Co na pokładzie Tu–154M robił Lech Kaczyński, w jakim celu udawał się do Rosji?”.

Tym jednym pytaniem urzędnik polskiego państwa, odrzucając empatię i zdrowy rozsądek, unieważnił wszystkie uzgodnienia na szczeblu dyplomatycznym poprzedzające tę wizytę, deprecjonując rangę prezydenckiej wizyty. I żadne wymogi dobrej współpracy prokuratorów nie mogą być tu wymówką. Przecież istnieje wiele dokumentów i pism polskich oraz rosyjskich, które mogłyby posłużyć za odpowiedź na to pytanie bez zadawania go córce zmarłego prezydenta.

Brat jednej z ofiar katastrofy usłyszał od polskich władz, że nie wolno mu otworzyć trumny, „bo nad trumnami rozciąga się rosyjska jurysdykcja”. Czyli polskie władze w na terytorium RP wobec własnych obywateli powołują się na rosyjskie prawo. Czy może być bardziej jaskrawy przykład sprzeniewierzenia się służbie obywatelom własnego kraju?

Te wszystkie przykłady konkretnych działań pokazują w praktyce, gdzie ulokowana jest lojalność polskich władz. Żaden europejski demokratyczny kraj nie pozwoliłby sobie na takie działania władzy, na jawne godzenie w podstawowe interesy narodowe, na sprzeniewierzenie się swojej misji. Wolni obywatele wolnego kraju nie pozwoliliby minuty dłużej działać tym ludziom. Ale wolność powstaje w głowie.

A tu od lat trwa operacja na mentalności i zbiorowej wyobraźni, tzw. pedagogika wstydu. Jesteśmy gorsi, jesteśmy złodziejami, pijakami i antysemitami. To oczywiste, że przeciętny Anglik, Niemiec i Węgier by sobie nie pozwolił, żeby władza jego kraju tak jawnie sabotowała najistotniejsze interesy państwa. Ale Polacy to co innego. Otóż nie. Jesteśmy w stanie tyle wolności wywalczyć, ile jesteśmy jej sobie w stanie wyobrazić. I być może namiot na Krakowskim Przedmieściu wygląda niezbyt okazale. Ale wiem, że daje bardzo wielu ludziom nadzieję. Nadzieję na normalną Polskę.

Zabawa pod krzyżem

Gdyby Pan Michał Szułdrzyński w tekście „Poza granicami debaty” w „Rzeczpospolitej” nie wyrwał z kontekstu moich słów, to być może nie mógłby mnie tak instrumentalnie zdyskredytować. Zestawienie postulatów Solidarnych 2010 popartych argumentami i wynikających z pragmatyki i zdrowego rozsądku, z wypowiedzią pana Romana Kuźniara, który w tle mówi literalnie o piekle, uważam za poważne nadużycie. Tak, sądzę, że pod jednym względem dziś w Polsce jest gorzej niż w stanie wojennym: ludzie nie są świadomi propagandy mediów. Kiedyś wiadomo było, że telewizja kłamie, i ludzie byli uczuleni na manipulację. Teraz przez tę manipulację są bardzo skłóceni i podzieleni.

Każdy psychoterapeuta wie, że utrzymywanie pacjenta w złości rokuje ciągłość terapii. Od dawna panowie z Platformy budują swój elektorat niemal jedynie na bazie strachu i nienawiści wobec czarnego ludu, jakim jest PiS. Stosując agresywne chwyty socjotechniczne, zachowują się jak bardzo nieuczciwy psychoterapeuta, budując wokół siebie niemal sektę odporną na argumenty, wykrzykującą jedynie inwektywy pod adresem PiS.

Dziś większość wiodących mediów jest tubą propagandową władzy, czego dowodzi zgodny chór opinii oraz zgodne przemilczenie w sprawach, o których ulica aż huczy. Pozorny pluralizm ma swoje korzenie w kapitale i umowie z postkomunistami. I jeszcze to lansowane przekonanie że prywatnym mediom wolno wszystko – wolno kłamać i manipulować, bo są prywatne. Tak jakby prywatna fabryka butów mogła produkować buble – bo jest prywatna.

Ale brak rzetelnych mediów to jedno, a totalne zepsucie debaty publicznej – to drugie.

Otóż Polskę podzielono na pół – jedna jest ta oświecona, piękna, wykształcona, pełna miłości, która głosuje na PO, druga – ta ciemna, moherowa, z mniejszych miast, ta, która głosuje na PiS. Jedną należy popierać, druga co najmniej jest obciachem, ale przede wszystkim jest zagrożeniem, zieje nienawiścią, należy ją ośmieszać, zdelegalizować, eksterminować („dorżnąć”, „wypatroszyć”, posłać „na stos”).

W tych warunkach nie ma dyskusji w ogóle – nie ma argumentów – z góry rozdane są role. Wolność przekonań i poglądów jest fikcją. Demokracja schowała się w tym obszarze już dawno. Moim zdaniem znikała z każdym epitetem o zoologicznych antykomunistach, z każdym procesem Michnika o słowa, z każdym słowem premiera o moherach. Ale wraz ze słowami Władysława Bartoszewskiego o nekrofilii w kontekście żałoby w puste miejsce po demokracji wkroczyła dzicz, która mogła urządzić szyderczą zabawę Dominika Tarasa na stypie pod krzyżem.

Pogodna twarz dyktatora

Na Krakowskim Przedmieściu w ramach radosnego pikniku życzono śmierci pozostałemu przy życiu żałobnikowi okrzykami „jeszcze jeden”, które towarzyszyły symbolicznie rozrywanej kaczce. Dwa miesiące później były działacz PO – w pełni władz umysłowych, jak zaświadczyli lekarze – zabił człowieka tylko dlatego, że ten pracował w biurze PiS.

Nic was panowie z Platformy to nie nauczyło i nie opamiętało. Nie przeszkadza wam, że żerujecie na kompleksach wyborców, że przyłączają się do was ludzie, którzy nie mają poczucia własnej wartości i chcą się stać światli i wykształceni z automatu, kiedy się pod was podczepią, a przy pierwszej wymianie zdań widać, że za sloganami i drwiną, wynikającą z uprawnionego teraz poczucia wyższości, nie kryje się żadna myśl. Wbrew wszelkiej logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew samodzielnemu myśleniu, wbrew temu, że nie ma na świecie takich liberałów, którzy podwyższają podatki. Wbrew własnemu interesowi. Bo jeśli wy nie potraficie zapewnić bezpieczeństwa pierwszemu obywatelowi naszego kraju, to czy potraficie upomnieć się o Jana Kowalskiego?

Wystarczy dwóch modnych błaznów, którzy w programach rozrywkowych będą karmili nas nachalnie polityką. Na pewno potraficie oczarować celebrytów, a nawet jak stracicie ich cierpliwość, to wiadomo, co połaskocze ich dumę, i zaraz znów przybiegną. Bo wyspecjalizowaliście się w grze na najniższych instynktach.

Propagandowa operacja zaprzyjaźnionych mediów, która każe utożsamiać PiS z najgorszym złem i zagrożeniem dla demokracji, sprawia, że obok w pełni poczytalnego zabójcy mogą się znaleźć w pełni poczytalni członkowie komisji wyborczych, którzy sfałszują wybory przekonani, że ratują Polskę przed reżimem Kaczyńskiego.

Nie wyobrażam sobie drugiego takiego państwa w Europie, które pozwoliłoby na tyle szkód swojej władzy. Tu wszystko jest postawione na głowie. I rzeczywiście coraz bardziej przypominamy prywatne skorumpowane księstwo niż wolny kraj.

Bo poza tym, że obywatele demokratycznego państwa są wolni i mogą mówić to, co myślą, a obywatele księstwa są zastraszeni i zobowiązani do wyrażania hołdu władzy, to właśnie odpowiedzialność i bezkarność władz jest tym, czym różni się demokracja od totalitaryzmu.

W księstwie też nie liczy się nic tak bardzo jak elegancja: złote guziki, frędzle i miła pogodna twarz dyktatora. Jak każdy zakompleksiony dwór boi się śmieszności. I kiedy książę układa w swojej komnacie szpital z klocków Lego (bo przecież szpitale są potrzebne), to dwór tym zajadlej zwalcza wszelkie próby autentycznej budowy szpitala – twierdząc że cały świat się z tego będzie śmiał.

Za działania na szkodę państwa kraje demokratyczne przewidują najwyższy wymiar kary – bronią się w ten sposób przed czymś, co jest bardzo niebezpieczne.

Nie oczekujemy herbaty

Panie prezydencie: pełnimy dyżury w namiocie. Nie mówię o sobie, obok mnie są także bardzo młodzi wykształceni ludzie z dużych miast. Przystojni jak diabli, więc piarowo też macie z nami kłopot. W przeciwieństwie do pana znają nie tylko polską ortografię, ale również języki obce. Zapewniam pana, że są patriotami, nikt im nie płaci, nie są aktorami, a jeśli nawet, to nie ma znaczenia, jaki zawód wykonują. Robią to, co uważają za potrzebne. Poświęcają swój czas, bo zależy im na Polsce.

Apelujemy, żeby pan powstrzymał swoje inwektywy: ten namiot nie jest pełen nienawiści. Jest pełen nadziei na wolną, demokratyczną, normalną Polskę. Z moich obserwacji wynika, że swoimi nierozważnymi słowami kilka miesięcy temu w „Gazecie Wyborczej” wywołał pan wzrost napięcia pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu i w konsekwencji wzrost przestępczości, agresji i znęcania się nad obrońcami krzyża, osobami starszymi i bezbronnymi. Świadectwo tej agresji zostało zarejestrowane wieloma kamerami i przy odrobinie chęci można dotrzeć do tych materiałów.

Nawet przy biernej postawie straży miejskiej i policji padło kilka wyroków sądowych. Mamy powody się obawiać, że i w tym wypadku pana słowa mogą narazić nasze zdrowie i życie na niebezpieczeństwo.

Przypominam, że nasz kolega – dziennikarz „Gazety Polskiej” – został kilka dni temu brutalnie pobity przez straż miejską podległą prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz. Michał Stróżyk ma uszkodzony kręgosłup w dwóch miejscach, wybity ząb, wstrząśnienie mózgu, spędził pięć dni w szpitalu i następne cztery tygodnie będzie chodził w gorsecie ortopedycznym.

Zdjęcie jego pobitej twarzy jest dla mnie symbolem wolności słowa w Polsce. Można tę twarz zobaczyć na plakacie wywieszonym na ścianie naszego namiotu na Krakowskim Przedmieściu naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego w Warszawie.

Nie oczekiwaliśmy od pani prezydent miasta herbaty, którą donosiła pielęgniarkom w białym miasteczku, ale za takie potraktowanie naszego kolegi prędzej czy później pani prezydent Hanna Gronkiewicz -Waltz także odpowie, jeśli tu ma być demokratyczny kraj. No chyba że zostaniemy w księstwie, z zadowolonym, bezkarnym kacykiem, ze skłóconym społeczeństwem, bez autostrad, z najdroższym gazem w Europie, jednymi z najwyższych podatków, ale za to z propagandą sukcesu.

20 kwietnia 2011 http://www.rp.pl/

10 maja 2011  13 m-cy od Tragedii Narodowej, demonstracja Palikota

NAMIOT ” MIŁOŚCI”


Relacje na bieżąco z protestu Solidarnych 2010

 

Początek protestu

10 kwietnia 2011 Ewa Stankiewicz stanęła na czele protestu zorganizowanego przez Stowarzyszenie Solidarni 2010 na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Rozstawili namiot, przetrwali zimną noc domagając się spełnienia postulatów.

 

12.o4.2011 Rozmowa z Rafałem Ziemkiewiczem

 

14.04.2011 gośćmi programu TV Trwam i Radia Maryja Rozmowy niedokończone byli Ewa Stankiewicz i Jan Pospieszalski. Szeroko zanalizowali sytuację w Polsce po 10 kwietnia 2010, która spowodowała podjęcie protestu Solidarnych 2010 na Krakowskim Przedmieściu. Rozmowy były ilustrowane fragmentami filmów Krzyż i Lista Pasażerów

część 1/5 programu

następne części:

(2/5): http://www.youtube.com/watch?v=uA4MaJ0MQjs
(3/5): http://www.youtube.com/watch?v=G5FuE7B05Z4
(4/5): http://www.youtube.com/watch?v=gcW8VoAXS1g

obejrzyj film >„Lista Pasażerów”  wyprodukowane 2 odcinki filmu Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego z cyklu.

***

Wojciech Wencel

„Nie zatrzymuj mnie”

Nazajutrz po rocznicy Smoleńska obciążamy, czym się da, namiot Solidarnych 2010. Żeby nie odleciał. Ale zaraz podjeżdża straż miejska i trzeba zdejmować balast, tłumacząc, że to konstrukcja przenośna. Funkcjonariusze rozumieją to określenie zgodnie z przepisami. Nie podejrzewają, że dla nas namiot jest przenośnią prawdy i wolności, których coraz bardziej w Polsce brakuje.

Ewa Stankiewicz nie wygląda na wiecową liderkę. Delikatna, ładna kobieta ze śladami zmęczenia na twarzy. Ewa chce spać. Ale wcześniej musi odpowiedzieć na pytania dziennikarzy. Kolejny raz powtarza cztery postulaty: dymisja rządu, Trybunał Stanu dla Donalda Tuska, powołanie międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, ujawnienie zdjęć satelitarnych z 10 kwietnia 2010 r. Mówi spokojnie. Właściwie nie wiadomo, skąd bierze się jej wiara w sens świadectwa, które wydaje się skazane na klęskę. Choć wobec skali rządowych zaniedbań postulaty brzmią racjonalnie, wokół namiotu nie gromadzą się tłumy. Ludzie, jak zawsze, dokądś się spieszą. Niektórzy zatrzymują się na chwilę, inni stukają się w czoło.

A jednak jest w Ewie jakaś duchowa siła, cierpliwa, cicha niezłomność, do której mężczyźni, zwłaszcza świeccy, zazwyczaj nie mają dostępu. Gdy straż miejska zgarnia tulipany ułożone w hołdzie Marii Kaczyńskiej na Krakowskim Przedmieściu, uświadamiam sobie, jak bardzo ta kobieca niezłomność kształtuje naszą historię. Wystarczy na moment wydostać się z żywiołu impulsywnych, męskich polemik, by dostrzec, że to pierwotny i trwały element polskiej duszy, obecny nie tylko na obrazie Artura Grottgera „Pożegnanie powstańca”, ale również tu i teraz. Myślę o poległej w Smoleńsku Annie Walentynowicz, która najpierw obudziła „Solidarność”, a później przez długie lata przechowywała w naczyniu glinianym ziarno wiary w prawdziwą Polskę. Dziś ta wiara wyrasta jak drzewo. Wspominam Marię Fieldorf-Czarską, zmarłą 21 listopada 2010 r. w Gdańsku córkę generała „Nila”, osobę zarazem dumną i dobroduszną, wrażliwą na los najsłabszych, która do końca powtarzała: „Moją ojczyzną jest Polska Podziemna”. Dziś ta ojczyzna zaczyna wychodzić z podziemia. Wreszcie z zachwytem patrzę w rozświetlone bólem i godnością twarze smoleńskich wdów: Zuzanny Kurtyki i Magdaleny Merty.

W tym blasku jest coś niezniszczalnego, wiecznego, kojarzącego się z niedawnym misterium paschalnym. Postawione przez los w samotności polskie kobiety stają się piękne jak Maria Magdalena, która w Janowej Ewangelii woła do zmartwychwstałego Jezusa: „Rabbuni”, „Nauczycielu”. A On odpowiada jej: „Noli me tangere”, „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca”. Być może kobieca niezłomność jest śladem tej niezwykłej więzi, która została poddana próbie na granicy dwóch światów, ale nie ustała, zamieniła się tylko w tęsknotę. Może dzięki doświadczeniu bliskości Boga kobiety pierwsze wiedzą to, na co my, mężczyźni, musimy mieć niezbite dowody. Zanim wyśmiejemy naiwność Polek, starających się głosić prawdę wbrew politycznym realiom, spójrzmy na Marię Magdalenę, Joannę i Marię, matkę Jakuba, które w Ewangelii św. Łukasza obwieszczają zmartwychwstanie apostołom. Im też na początku nie dawano wiary, a ich słowa wydawały się „czczą gadaniną”.

Ktoś powie, że to nadużycie, bo religia rządzi się innymi prawami niż polityka. Ale tu chodzi o polską duszę, a ta ma w nosie rozdział Kościoła i państwa. Jest, jaka jest, i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć. Są kraje, w których od średniowiecza malarze przedstawiali Matkę Boga jako słodką, uśmiechniętą pannę o różowych policzkach. Regina Poloniae nosi dwie szramy na twarzy, a jej oczy są oknami wieczności. Trafnie określił je kiedyś Zbigniew Machej: „dwa galilejskie diamenty, / które budzą w tobie pragnienie / aby obrócić się w proch”. Nie da się ich oswoić. Pozostaną dzikie, nieujarzmione, jak natura Polek, które stają w obronie prawdy i wolności. I tak samo piękne.

29.o4.2011

http://wojciechwencel.blogspot.

DALEJ

strona [7] Ewa Stankiewicz, dziewczyna spod Krzyża, premiera filmu Krzyż
strona [8] Ewa Stankiewicz o filmie Solidarni 2010 i film (wersja rozszerzona)
strona [9] Ewa Stankiewicz o wolności słowa

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980, Sylwetki, Teatr TV, film, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Ewa Stankiewicz po 10 kwietnia 2010

  1. Niy pasuje mi sie tu kfolić, jakie szwarne som lublinianka i ślązaczki. Ale czeba pedziec prowda Szanowna Ewa Stankiewicz, to prima DAMA.

  2. Damazy pisze:

    Wstydzę się, że jestem Polakiem! Skąd biorą się tacy idioci?

  3. A my jesteśmy dumni że jesteśmy Polakami i że w naszej Ojczyźnie jest wielu tak wspaniałych, odważnych ludzi jak Pani Ewa Stankiewicz i ci wszyscy którzy bronią prawdy i słusznej sprawy – którym droga jest nasza Ojczyzna Polska.
    Gratulujemy redakcji „Hej, kto Polak!” i dziękujemy za wszystko co robicie.
    Dobry znak że są również wpisy nieprzychylne, jest nadzieja że z czasem dzięki Waszej pracy chociaż niektórym opadną łuski z oczu i trzeźwo spojrzą na rzeczywistość. Powodzenia!

  4. emka pisze:

    Dziękujemy!

  5. Anna Renata Gorajek pisze:

    Pani EWO !!!

    Jestem dumna z postawy Pani od poczatku do ……i modle sie proszac o sily , zdrowie i samozaparcie w …. nasladowaniu CHRYSTUSA …. ” cyt.” I WEZ KRZYZ MOJ N A SWOJE RAMIONA ” …

    Anna Renata Gorajek ( Szwecja )

  6. moherowy beret pisze:

    O,Pani Ewa jest zjawiskiem w Polsce!Rozmyślałam i stwierdziłam,że Pani Ewa pasuje na Prezydenta Polski.Przecież kobiety mogą piastować różne funkcje.Jest mądra,wykształcona,ma ducha patriotycznego,no i ma siłę woli.Podziwiam Panią Ewę.

  7. Nie trawie tej niechlujnej baby,Stankiewiczowa wypromowala sie na katastrofie smolenskiej/kto przedtem o niej slyszal??/.Jest bezczelna i gada co jej slina na jezyk przyniesie, nazywanie Premiera RP zdrajca /wielu sie to podoba/, jest obrzydliwe i niesprawiedliwe, ona sobie wyobraza, ze kim ona jest, dla mnie nikim.

    • emka pisze:

      Iwona szamlewska

      To chamskie i niemądre, co napisałaś.
      Nie sil się więcej u nas na komentarze.

    • Jacek Mruk pisze:

      Gdy sumienie cię dusi za niecne czyny
      Starasz się opluwać innych szukając ich winy
      Zajrzyj w lusterko , skup się na sobie
      Zanim jako zombie znajdziesz się w grobie

    • tornado pisze:

      szamlewsko, można podpowiedzieć gdzie ty (bez szacunku) się promujesz – w lewacko-libertyńskim szambie, wnosząc z twojego wpisu. A kysz ! na drzewo.

    • moherowy beret pisze:

      Pani Iwona jest ograniczona umysłowo.Panią Ewę znamy we Wrocławiu od niepamiętnych czasów.A tego trepa ja też nie uważam za orła,jesta cwaniakiem i intrygantem.Przekonacie się o tym po czasie.

  8. dominika pisze:

    Miałam niewątpliwą przyjemność rozmawiać z Panią reż.Ewą Stankiewicz. Otwarta dla ludzi, zrównoważona w wypowiedziach, wyjątkowo łagodna.
    Jestem zaskoczona i niepomiernie, lecz pozytywnie, zdziwiona jej ostatnią wypowiedzią na Marszu w obronie wolnego słowa.
    Fakt, czara goryczy już się przelewa. Więcej nam trzeba takich EW !!!

  9. POPO pisze:

    Pani Szam-lewska tu jest pani Szam(a) lewska czyli lewicowa więc inna niż my kochający naszą ojczyznę. Pani premier Donaldinio to zdrajca i lajtowa wersja batiuszki z Białorusi. Wiem ten kom. jest mało grzeczny ale czy dla zdrajców można być grzecznym? Nie ! Trzeba ich zwalczać. Zwolenników starać się przekonać czyli tak jak POwiedzieć weteranom wojny ojczyźnianej z ZSRR Stalin był mordercą. Uwierzą? Dokładnie tak jak pani uwierzy w zdradę Tuszczenki.

  10. Tadziatko pisze:

    Dziekuje Pani Ewo za odwage, za pokazanie nam wszystkim jakim powinno sie byc Polakiem, za nauke demokracjii i swiadomosci.

  11. tom pisze:

    pelne poparcie!!!David przeciwko Goliatowi-to mi sie podoba!

  12. POPO pisze:

    Mam sentymęnt do Węgier historia mojego regionu jest związana z ich krajem jezeli ktoś jest zainteresowany przyjazdem do Poski i wzajemną wymianą proszę o kontakt . Czasami cuda się zdarzają i ktoś z Węgier zna polski i czyta Hej kto Polak. Może ktoś pomoże w nawiązaniu kontaktu?

  13. Artur Stępień z Opola pisze:

    chętnie bym przefasonował mordę tej parszywej gnidzie , jedną rękę zawiązałbym sobie za plecami i wypróbował tego damskiego boksera czy to na wizji czy poza…

  14. POPO pisze:

    PO co bić g..no kto go zobaczy POwinien się zachować tak aby to zrozumiał. Jak ? Znać jego słabe POnkty. On jest kopią Bolka i tak go trzeba traktować.

  15. Jerzy pisze:

    Dumny jestem, że będąc Polakiem mogę obserwować i popierać działalność Polki Pani Ewy Stankiewicz. To co Ona robi wymaga charakteru, odwagi i dumy z bycia Polakiem. Szumowiny zawsze opluwają najlepszych. Prawda ma przeciwników ale wyjdzie na jaw, a Polacy się przebudzą i pogonią tą brudną narośl na naszym narodzie. Trudności hartują ludzi walki. Zwycięstwo będzie zupełne i jednoznacznie pokaże kto jest kto?!

  16. 303 pisze:

    Pani EWA STANKIEWICZ to „olbrzym” daje piekny przyklad Odwagi i Honoru mozna ja smialo zaliczyc do grona najodwazniejszych corek Narodu Polskiego chociazby takich jak dawni zolnierze wykleci (INKA) mam jednak nadzieje ,ze w Polsce nie bedzie trzeba juz nigdy skladac ofiary krwi i odsuniemy od wladzy raz na zawsze zdrajcow tuska z nim na czele!!!

  17. emka pisze:

    Nie wiem dlaczego, ale nie wszedł pomimo zatwierdzenia Pana komentarz. Kopiuję i pozdrawiam serdecznie.

    Pan Krzysztof Andrzej Plater-Zalewski napisał:
    Trafiłem tu – po nitce do kłębka – po tym, jak kolega z drugiego końca Polski – wrocławianin (jestem z Kaszub) wspomniał Panią – jako gorącą patriotkę, którą trzeba znać ! Jestem starym już nauczycielem, bo Tusk mi był w stanie dodać tylko siedem lat pracy. I pomyśleć, że w podstawówce to ja tego gówniarza – o jakieś chyba cztery lata młodszego – broniłem przed kolegami z własnej klasy, kiedy ich bardzo obraźliwie przezywał…
    Dobrze, że już wiem, iż istnieje Pani stronka ,,Hej-kto-Polak!
    – No to nie zajmuję cennego czasu, wycofuję się.
    Składam wyrazy szacunku i życzę Bożego błogosławieństwa !!!

  18. Sz Ś pisze:

    To wszystko ocena KOBIETY ,SILNEJ I ODWAZNEJ ,pozostaje nam tworzyć Szwadrony SMIERCI

  19. Słowianka pisze:

    Wystąpienie Pani Ewy Stankiewicz to sama esencja wszystkiego, co ci szubrawcy czynią z naszą Ojczyzną. Dziękuję, bardzo Pani dziękuję PANI EWO SOLIDARNOŚĆ, jak zaszczytnie rok temu Panią nazwano.

  20. Jastrzębiec pisze:

    Zawsze gdy widzę i słyszę Panią Ewę Stankiewicz, poza ogromnym podziwem dla tego co robi i jak robi, dla wszystkich jej cech, które już wyżej były zauważone, chcę dodać jakże jest piękną kobietą przy tym wszystkim.
    Boże chroń Patriotów !!!

  21. ciociababcia pisze:

    Pani Ewa na tej pikiecie nie zmarnowała ani chwileczki…

    Prezentacja mediów niezależnych i organizacji patriotycznych
    http://farm9.staticflickr.com/8030/8057485317_9c67772b2d.jpg

    http://www.blogpress.pl/node/14527

  22. Jastrzębiec pisze:

    W wywiadzie zamieszczonym w Niezależnej dla TV Niezależna-POLONIA z dn. 17.11.2012 Pani Ewa Stankiewicz poruszyła NAJWAŻNIEJSZY problem istnienia państwowości polskiej i demokracji w Polsce. Problemem tym jest bezkarne FAŁSZOWANIE WYBORÓW W POLSCE – PARLAMENTARNYCH I SAMORZĄDOWYCH, (np. lokal wyborczy w Brukseli – wybory prezydenckie) .Od kilku lat jest to temat przemilczany, lekceważony, od wyborów do wyborów lekko wzmiankowany w prasie jako problem lokalny, drobnej wagi. Cieszę się, Pani Ewa posiadająca siłę ożywiania martwych o tym mówi, może poruszy też tych, którzy zadowoleni są ze swoich dzisiejszych mandatów.
    Fałszowania nie należy rozpatrywać w kontekście zero-jedynkowym. Fałszowanie polega na skutecznym zniekształcaniu wyników wyborów tak, aby władza była we „właściwych” rękach, a naród karmiony „niezależnymi” sondażami, nie wyszedł na ulicę.
    Co zatem robić ? Organizacja na długo przed wyborami. Organizacja pilnowania, powiadamiania, niezależnego liczenia głosów. Do komisji wybrane osoby niezależne zawodowo od nikogo, które nie przychodzą pracować w komisji dla 150 zł (stu pięćdziesięciu złotych). Być może też konieczność zmian w ordynacji wyborczej, np. umożliwienie pracy w komisji osobom z innego powiatu, tak aby był obcy (niezależny) dla reszty komisji o praktycznie stałym składzie od lat.

  23. Jastrzębiec pisze:

    Ad. do słów z 19. 11 : Mówi już o tym ostro Pan Premier Jarosław Kaczyński, jest więc problem nie tylko zauważony, ale jest szansa, że nie damy się oszukać w następnym rozdaniu. My musimy zwyciężyć ! Dla Polski !!!

  24. zbyszek pisze:

    co zrobić? nie wiem ! zawierzam Panu Bogu sprawę katyńską i wszystkich tych którzy domagają się prawdy . w Jego duchu wiemy co robić i robimy . reszta , która nie jest w naszej mocy zostanie dopełniona

  25. emka pisze:

    Panie Prezydencie Wrocławia: w sytuacji kiedy Pan kompromituje Wrocław promocją stalinowskiego kata – powinien Pan być wdzięczny Narodowcom, którzy honor Wrocławia ratują. […]

    Oświadczenie

    Solidarni 2010 z Narodowcami i Kibicami

    Zamknąć lewacką hołotę – kata komunistycznego Zygmunta Baumana i prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Narodowców wypuścić!

    We Wrocławiu miał miejsce skandaliczny incydent. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz najpierw promuje na Uniwersytecie stalinowskiego propagandystę Zygmunta Baumana, a następnie usuwa siłą z sali protestujących przeciw temu narodowców, których szkaluje nazywając nacjonalistyczną hołotą. Moim zdaniem hołotą należałoby nazwać gospodarzy spotkania z Baumanem w tym prezydenta Dutkiewicza, któremu pomyliły się zupełnie wartości i najwyraźniej przydałaby mu się lekcja historii. Mam nadzieję, że znajdzie się we Wrocławiu jakiś nauczyciel, który dokształci prezydenta. Tymczasem w ramach „bryku” informuję, że Zygmunt Bauman w latach 40tych z bronią w ręku zwalczał tzw. „bandy” czyli m.in. Żołnierzy Wyklętych i za skuteczność w likwidacji podziemia był chwalony przez swoich przełożonych. Powinien być ukarany za zbrodnie komunistyczne a nie witany z honorami. Panie Prezydencie Wrocławia: w sytuacji kiedy Pan kompromituje Wrocław promocją stalinowskiego kata – powinien Pan być wdzięczny Narodowcom, którzy honor Wrocławia ratują. Tracę do Pana resztki sympatii. I zapowiadam zdecydowaną akcję Solidarnych popierającą Narodowców i Kibiców oraz monitorowanie postępowania policji i sądów w tej sprawie.

    Ewa Stankiewicz – prezes Solidarnych 2010

    >WIĘCEJ

  26. Jerzy pisze:

    Pani Ewa Stankiewicz to Polka pierwszej wody. Czująca i walcząca o wolnośc , prawdę i „Aby Polska była Polską”.

  27. emka pisze:

    Kraków, 18.10.2013 (piątek) – Spotkanie otwarte “Pilnuj Polski” z udziałem m.in. Ewy Stankiewicz, które odbędzie się w Krakowie w salach “Kamieniołomu” ul. Zamojskiego 2 (Rynek Podgórski) oraz na Mszę Św. w intencji Ojczyzny.
    Plan spotkania:
    Godz 18:30 Uroczysta Msza św. w intencji Ojczyzny, koncelebruje o. Piotr Andrukiewicz z udziałem Chóru Dębnickiego.(kościół św. Józefa -Rynek Podgórski)
    Godz 19:30 “PILNUJ POLSKI” Spotkanie otwarte z: prezes Ewą Stankiewicz,
    red. Jadwigą Chmielowską, poseł Barbarą Bubulą, prof. Januszem Kaweckim.
    http://www.solidarni2010-krakow.pl/

  28. emka pisze:

    Postawienie szkodliwej dla Polski władzy przed trybunałem stanu, wyjaśnienie śmierci polskiego prezydenta na terenie obcego,wrogiego nam mocarstwa, zbadanie katastrofy smoleńskiej i ukaranie tych, którzy zacierają teraz ślady zamiast prowadzić śledztwo oraz zwalczenie ustroju , w którym systemowo zagwarantowana jest bezkarność oprawców komunistycznych; który nazywany jest demokracją a w rzeczywistości jest miękkim reżimem . My w tej walce będziemy aktywnie i skutecznie uczestniczyć. Należy zająć się edukacją młodych ludzi, którzy mają kompletnie pomieszane pojęcia. […]
    Z Ewą Stankiewicz, prezesem Stowarzyszenia Solidarni 2010 rozmawia Aldona Klein >CAŁY WYWIAD

  29. emka pisze:

    O krzyżu, Smoleńsku i zagrożeniach dla Polski, spotkanie w Lublinie 28.11.2013 >RELACJA

  30. emka pisze:

    W rozmowie z Radiem WNET odniosła się do wielkiej siły różańca, o którym tak naprawdę przypomniała sobie w czasie oglądania retransmisji pogrzebu Wojciecha Kilara. >POSŁUCHAJ

  31. emka pisze:

    Ewa Stankiewicz z Ukrainy: Stop dla terroru rosyjskiego w Europie! Zapraszam! Bądźmy razem!
    Zapraszam wszystkich Państwa do przedsięwzięcia, które powinno być kontynuacją tego, co zapoczątkował Prezydent Lech Kaczyński, czyli zmobilizowania, skrzyknięcia państw doświadczonych komuną, tym „butem rosyjskim”- żeby wspólnie móc przeciwstawić się terrorowi imperialnej Rosji, a z drugiej strony, poprzez wspólne działania , tworzyć i budować siłę gospodarczą, siłę demokracji, opartą na wartościach chrześcijańskich, z którą liczyłaby się ta stara Europa. >ZOBACZ VIDEO

  32. emka pisze:

    Pomoc rannym Ukraińcom. Pilnie potrzebne są leki na oparzenia.
    W najbliższy piątek z Warszawy z Ewą Stankiewicz wyjeżdża delegacja osób, która dostarczy je rannym.

    Wszelkie leki na oparzenia, ale też bandaże opatrunkowe można dostarczać na recepcję Domu Pielgrzyma „Amicus” na Żoliborzu, ul. Hozjusza 2, znajdującym się przy grobie bł. Ks. Jerzego Popiełuszki.

    Nie bądźmy obojętni na dramat naszych wschodnich sąsiadów, pomóżmy ich ratować!

    Magdalena Kowalewska
    Rzecznik prasowy Stowarzyszenia Solidarni2010
    http://ewastankiewicz.wordpress.com/2014/02/19/pilne-pomoc-dla-ukraincow/#more-18370

  33. emka pisze:

    „Śp. Prezydent Polski Lech Kaczyński – gdyby żył – byłby najlepszym orędownikiem idei wolności Ukrainy i walczyłby o zapewnienie jej godnego miejsca w Europie.
    Z poczucia solidarności i z przekonania że demokratyczna Ukraina jest również gwarancją stabilnej i wolnej Polski.” – mówiła Ewa Stankiewicz na Majdanie.

    zobacz> filmy Ewy Stankiewicz z Kijowa

  34. emka pisze:

    PRZEPRASZAMY MAJDAN ZA SIKORSKIEGO! Ewa Stankiewicz z granicy polsko-ukraińskiej. zobacz >NAGRANIE

  35. emka pisze:

    EWA STANKIEWICZ ZAPRASZA NA PROTEST POD AMBASADĘ ROSYJSKĄ w PRZEDDZIEŃ ROCZNICY KATASTROFY

    Spotkajmy się jutro, 9. kwietnia w Warszawie (ul. Belwederska 49) na manifestacji pod ambasadą rosyjską o godz. 19.00. Będziemy protestować przeciwko agresji Rosji wobec niepodległych państw.

    Czeczenia 1994-2009

    Gruzja 2008

    Polska 2010

    Ukraina 2014

    PRZYJDŹCIE KONIECZNIE!!!!

    Pozdrawiam. Ewa Stankiewicz
    http://solidarni2010.pl/27610-nbspewa-stankiewicz-zaprasza-na-protest-pod-ambasade-rosyjska-w-przeddzien-rocznicy-katastrofy.html

  36. emka pisze:

    Polską rządzi zorganizowana grupa przestępcza. Nie spodziewam się, że ona się sama oczyści. Jeśli społeczeństwo tego nie dostrzeże, będzie dalej rabowane. […] – rozmowa z Ewą Stankiewicz
    Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/ewa-stankiewicz-polska-rzadzi-grupa-przestepcza,11116141876#ixzz37ZuAG874

  37. emka pisze:

    „Tam ulicami chodzę” – 29.09 premiera nowego filmu Ewy Stankiewicz w Klubie Ronina
    Tożsamość polska na Kresach – to tematyka filmu, który jest plonem wyprawy na Kresy Ewy Stankiewicz z ekipą TV Republika.
    Wieczór premierowy z udziałem Stanisława Srokowskiego – pisarza, publicysty, patrioty, orędownika pamięci o Kresach, Bogusławy Radziwon – Wydawnictwo TRIO, Aleksandry Biniszewskiej – Muzeum Lwowa i Kresów i innych gości.

    Zapraszamy!
    http://solidarni2010.pl/28817-tam-ulicami-chodze—2909-premiera-filmu-ewy-stankiewicz-w-klubie-ronina.html

  38. emka pisze:

    21 listopada, piątek, godz. 21:55

    4 osoby pozostają na noc w areszcie: Hanna Dobrowolska, Grzegorz Braun, Zenon Nowak, Grzegorz Senatorski.
    Jutro w Sądzie Rejonowym (Marszałkowska 82) rozpoczną się rozprawy w trybie przyspieszonym. Godziny rozpraw nie są znane.
    Prośba o przybycie- najpóźniej o 11! Relacje na bieżąco: http://solidarni2010.pl/29471-aktualizacja-solidarni-2010-zatrzymani-relacja-na-zywo.html

    ***
    20.11.2014 OKUPACJA PKW!
    WZYWAMY WSZYSTKICH DO PRZYBYCIA NA WIEJSKĄ 10 DO PKW!

    WOLNI POLACY! DOŁĄCZCIE SIĘ DO PROTESTU! ŻĄDAMY DYMISJI CAŁEJ PKW I ROZPISANIA NOWYCH WYBORÓW!

    TRWAJĄ NEGOCJACJE Z PKW, KTÓRA ODMAWIA PRZYJŚCIA OD PIKIETUJĄCYCH GRZEGORZA BRAUNA I EWY STANKIEWICZ
    Wewnątrz siedziby PKW, w sali konferencyjnej, reżyser filmowy Grzegorz Braun, Solidarni2010 z Ewą Stankiewicz, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę z panem Marcinem Dybowskim, przedstawiciele mediów, m.in. Polsat, TV Republika, TVN24, TVP Info.
    Nieobecni są przedstawiciele Ruchu Narodowego
    WSZYSCY OCZEKUJĄ NA PRZYBYCIE PRZEDSTAWICIELI PAŃSTWOWEJ KOMISJI WYBORCZEJ.
    http://solidarni2010.pl/29464-okupacja-pkw.html

  39. emka pisze:

    Założono mi kajdanki i potraktowano jak zwykłego przestępcę
    Ewa Stankiewicz w piątek po południu opuściła areszt. Jak sama przyznaje, zwolniono ją z powodu stanu zdrowia. – Policja użyła wobec nas całego swojego aparatu. To była potężna demonstracja siły wobec słabszych – opowiada o policyjnej akcji w Państwowej Komisji Wyborczej.
    Rozprawa Ewy Stankiewicz miała się odbyć w piątek, w trybie przyspieszonym. Jednak ze względu na stan zdrowia została wypuszczona z aresztu. – Mój proces odbędzie się w normalnym trybie. Nie wiem, jakiego wyroku się spodziewać, ale w tej Polsce, która ma takie a nie inne sądy, wszystko jest możliwe – tłumaczy Stankiewicz w rozmowie z portalem niezalezna.pl […]
    http://niezalezna.pl/61645-tylko-u-nas-ewa-stankiewicz-potraktowano-mnie-jak-zwyklego-przestepce-upokorzono

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.