Józef Piłsudski. Przywódca Narodu

„Powoływać się na Kościuszkę, posługiwać się jego imieniem, […] może każdy bez konsekwencji i kosztów. Bo Kościuszko nie żyje. Kto solidaryzuje się ze mną, musi płacić wysiłkiem, męką, trudem, ofiarą z wolności, z życia. Kiedyś, gdy mnie już nie będzie, będę miał także miliony równie zapalczywych i podobnie nieryzykujących wielbicieli” – Naczelnik Państwa Polskiego.

NA STRONACH:
strona [1] Biografia
strona [2] Służył tylko Polsce, wywiad z prof. Andrzejem Nowakiem
strona [3] „Marszałek Józef Piłsudski”, film dokumentalny, prod. 2010
strona [4] Wielki alfabet Piłsudskiego
strona [5] Marszałek i Powstanie Styczniowe
strona [6] Stanisław Cat-Mackiewicz: Konrad Wallenrod socjalizmu polskiego

Pobierz > Złote myśli Józefa Piłsudskiego

Piotr Szubarczyk IPN Gdańsk

JÓZEF PIŁSUDSKI. PRZYWÓDCA NARODU

 Tytuły, które należały za życia i po śmierci do Józefa Piłsudskiego, można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to tytuły i stopnie urzędowe, formalne, takie jak komendant, brygadier, naczelnik, marszałek, wódz naczelny, minister czy premier. Druga to określenia honorowe, w których zawarta jest cześć dla życia i dzieła Marszałka, dla jego opatrznościowej roli w szczególnie ważnym, przełomowym okresie historii Polaków.

Wśród tych określeń – na przeciwstawnych biegunach – pojawiają się swojski „Dziadek” i koturnowy „wskrzesiciel państwa polskiego”. O ile to drugie mogło być wytworem dobrze rozumianej propagandy państwowotwórczej i pewnej egzaltacji, tak charakterystycznej dla atmosfery życia zbiorowego w II Rzeczypospolitej, o tyle w określeniu „Dziadek” kryje się szczególny stosunek Polaków do postaci Józefa Piłsudskiego, szczególne zaufanie.

To ktoś, kto może popełniał błędy, ale był z nas; ktoś bardzo bliski, bezinteresowny, jak członek rodziny. Wielu do dziś jest przekonanych, że gdyby nie odszedł tak wcześnie, rok 1939 i lata następne nie byłyby dla Polaków tak tragiczne.

Droga do niepodległości

Wydaje mi się, że jeden tytuł szczególnie dobrze odzwierciedla zarówno formalne, jak i nieformalne relacje między Polakami a ich charyzmatycznym przywódcą. Józef Piłsudski był przede wszystkim naczelnikiem państwa polskiego, a jego przywództwo było dla większości Polaków niekwestionowane. Tacy jak on rodzą się raz na wiele pokoleń.

Z domu rodzinnego

Urodził się 5 grudnia 1867 r. w Zułowie na Wileńszczyźnie. Tam zostało jego serce. W przenośni i dosłownie. Jednym z najświętszych dla Polaków miejsc jest do dziś grób Matka i Serce Syna na wileńskiej Rossie. Imię odziedziczył po ojcu, który podczas Powstania Styczniowego był powstańczym komisarzem na powiat kowieński. Rodzina Piłsudskich pieczętowała się herbem Piłsudski, będącym odmianą herbu Kościesza. Ziuk, urodzony dwa lata po śmierci Romualda Traugutta, wychowywał się na wspomnieniach z powstania – tak jak całe jego pokolenie. Pozna gruntownie jego historię, sam będzie o niej ze znawstwem pisał,

i w późniejszych kalkulacjach dotyczących szans wybicia się Polaków na niepodległość nieustannie będzie się odnosił do doświadczeń z lat 1863-1865.

Matka Ziuka, Maria, pochodziła ze znanej rodziny Billewiczów herbu Mogiła. Wraz z mężem wychowywała swych synów – Ziuka, o rok starszego Bronisława i dwa lata młodszego Adama (najmłodszy brat Jan urodzi się z innej matki, po śmierci Marii) – w przywiązaniu do Polski i w głębokim przekonaniu, że kiedyś państwo polskie się odrodzi. Ziuk był silnie emocjonalnie związany z matką, boleśnie przeżył jej odejście, nie miał jeszcze wówczas 17 lat. Matka pozostanie w jego pamięci jako wzór dobroci i życiowej mądrości. Niezwykły grób na Rossie był częścią testamentu Marszałka.

Kiedy zastanawiałem się nad formacją wielkiego przywódcy Polaków i nad znaczeniem rodziny w tym dziele, przypomniały mi się słowa Jana Pawła II: „Patriotyzm to znaczy czcij ojca swego i matkę swoją”… Tak na pewno było w przypadku Ziuka – Józefa.

Jak Marcin Borowicz

Miał 7 lat, gdy rodzina przeniosła się do Wilna. Wraz z bratem uczył się tu w rosyjskim gimnazjum, nastawionym na szybką rusyfikację polskiej młodzieży. W przypadku braci Piłsudskich takie działania były pozbawione szans powodzenia, dzięki formacji, jaką otrzymali w rodzinie. Późniejszy marszałek będzie jednak wspominał ten okres – znany nam dobrze z literackiego przekazu Stefana Żeromskiego w „Syzyfowych pracach” – jako czas upokarzania jego dumy i narodowej tożsamości. Pułkownik Bogusław Miedziński, jeden z najbliższych współpracowników brygadiera Piłsudskiego w okresie legionowym, wspominał, że kiedyś Piłsudski, nawiązując do młodzieńczych doświadczeń, powiedział z pasją: „Kiedy zdobędę Moskwę, każę na murze Kremla napisać: ‚Zakazuje się mówić po rosyjsku!'”…

Działalność niepodległościową rozpoczął Ziuk w wieku niespełna 15 lat (!). Razem z bratem Bronkiem i z grupą kolegów z gimnazjum założył kółko samokształceniowe, które miało uzupełnić braki i deformacje rosyjskiej edukacji w zakresie historii i literatury polskiej. Nawiązywali w ten sposób do ruchu filomackiego, którego legenda na Wileńszczyźnie była szczególnie żywa w środowiskach patriotycznych, za sprawą III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Młodzi niepokorni sprowadzali jednak z Warszawy nie tylko dzieła wieszczów narodowych. Interesowały ich także modne wśród inteligencji tego pokolenia dzieła darwinistów i socjalistów.

Rok po śmierci ukochanej matki Ziuk zdał maturę. Z ocen wynika, że najbardziej interesowały go historia i geografia, mniej natomiast języki obce.

W mackach ochrany

Jako osiemnastolatek rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Charkowie. Tam na dobre zaangażował się w działalność skierowaną przeciwko państwu rosyjskiemu, które uważał za głównego wroga Polski. Organizacji niepodległościowych, inspirowanych przez polskich studentów, nie brakowało wówczas na żadnej rosyjskiej uczelni. Działały też rewolucyjne organizacje rosyjskie, ze słynną Narodną Wolą na czele, która wydała wyrok śmierci na cara Aleksandra II Romanowa. Jego skutecznym wykonawcą był polski student Ignacy Hryniewiecki. Ziuk nie należał do Narodnej Woli, ale uczestniczył w jej spotkaniach, co stało się przyczyną rychłego aresztowania. Carska ochrana, po śmierci Aleksandra II zreformowana i wzmocniona jako specjalny wydział policji, postawiła sobie za cel likwidację niebezpiecznej organizacji. Każdy, kto się znalazł w kręgu członków lub sympatyków Narodnej Woli, poddawany był inwigilacji. W marcu 1886 r., po studenckiej demonstracji, Ziuk został zatrzymany przez policję. Próbował zmienić uczelnię, ale był już znany jako „rewolucjonista” i zamiar się nie udał.

W marcu 1887 r. został aresztowany pod bardzo poważnym zarzutem udziału w spisku na życie cara. Przedtem wysłano za nim list gończy, z którego się dowiadujemy, że miał 175 cm wzrostu, a znakiem charakterystycznym były zrastające się brwi, co dobrze znamy z późniejszych konterfektów Marszałka i co nadawało jego twarzy groźny, marsowy wyraz.

Został skazany na 5 lat więzienia. Tu mała dygresja. Gdyby jego dwudziestoletnie życie przypadło na rok 1952 i gdyby oskarżono go o uczestnictwo w spisku na życie Bieruta, dostałby karę śmierci. Co do tego nie ma wątpliwości, pięć lat dostawali w czasach stalinowskich szesnastolatkowie za „antypaństwowe” ulotki. W porównaniu z bolszewią i jej demoludami Rosja carska jawi się jako państwo praworządne…

Sybirskim szlakiem

Bronisław Piłsudski, znacznie bardziej zaangażowany w Narodnej Woli od brata, dostał 15 lat więzienia. Przejdzie do historii jako wybitny etnograf, badacz wymierającego ludu Ajnów na Sachalinie i na Hokkaido.

Tymczasem Ziuk został przewieziony do więzienia w Irkucku, potem na miejsce zesłania w Kireńsku. Pod Irkuckiem mieszkało – od czasów króla Stanisława Leszczyńskiego, po Powstanie Styczniowe – wielu polskich zesłańców. Używając języka współczesnej historii można powiedzieć, że późniejszy marszałek poznawał najnowszą historię swojego Narodu, korzystając ze źródeł, jakimi były relacje uczestników i świadków historii, powstańców styczniowych.

Socjalista

Po odbyciu kary zesłania, w lecie 1892 r. Józef Piłsudski powrócił do rodzinnego Wilna. Mimo zesłańczych doświadczeń nie zamierzał rezygnować z walki z państwem rosyjskim i reprezentowanym przez nie systemem. Związał się z silnym wówczas ruchem socjalistycznym. Był wileńskim korespondentem pisma II Proletariatu „Przedświt”, potem związał się z dopiero co powstałą Polską Partią Socjalistyczną. Został przedstawicielem sekcji litewskiej w Centralnym Komitecie Wykonawczym PPS i redaktorem naczelnym pisma „Robotnik”. W tym czasie poznał późniejszego prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego.

Powszechnie przypisuje się Piłsudskiemu słowa: „Jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku ‚Niepodległość’, ale tam wysiadłem”… Tak miał powiedzieć po latach swoim dawnym towarzyszom z PPS, kiedy go poprosili o polityczne poparcie. To paradoksalne, jako przywódca państwa będzie atakowany przez socjalistów jako ten, który zdradził ideały młodości. Narodowcy natomiast będą go przedstawiali jako człowieka wielce podejrzanego i niegodnego zaufania, skoro tyle lat przebywał w środowisku „rewolucjonistów”, „wywrotowców”. W rzeczywistości Piłsudski ani nikogo nie zdradził, ani nie zamierzał przejść do historii jako fanatyczny socjalista, carobójca. Socjalizm interesował go jako silny ruch polityczny, który można wykorzystać w drodze do niepodległej Polski. „Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdźmy na ‚Pan’!” – miał dobitnie zakończyć swe słowa do pepeesowców wedle tej samej anegdoty…

Walka

Tajna drukarnia „Robotnika” mieściła się w wynajętym mieszkaniu Piłsudskich w Łodzi. To stało się przyczyną kolejnego aresztowania Józefa Piłsudskiego, w lutym 1900 roku. Został osadzony w X Pawilonie warszawskiej Cytadeli. Oskarżano go nie tylko o kolportaż bibuły, ale także o udział w likwidacji dwóch konfidentów policji. Przewieziony do Petersburga, trafił do szpitala, skąd zbiegł dzięki pomocy polskiego lekarza.

Przez jakiś czas przebywał w Londynie. Po powrocie do kraju elektryzowała go myśl o wykorzystaniu wojny rosyjsko-japońskiej (1904-1905) dla osłabienia Rosji. Także myśl o tym, że może nadchodzi już pora na walkę. PPS zaczęła właśnie wydawać pismo pod takim tytułem. Nawiązała także kontakty z innymi polskimi partiami niepodległościowymi, nawet z odległą ideowo Narodową Demokracją. Róża Luksemburg mogła mieć satysfakcję. Ona od początku nie ufała Piłsudskiemu. Polskie interesy narodowe stawiał ponad socjalistyczny internacjonalizm. W PPS szykował się wielki rozłam na „internacjonałów” i tych, co już za następnym zakrętem dostrzegali sercem przystanek Niepodległość.

W Japonii

PPS starała się nawiązać kontakty z poselstwami Japonii w Europie, proponując współpracę przeciwko Rosji za poparcie niepodległości Polski. W końcu postanowiono wysłać Józefa Piłsudskiego i Tytusa Filipowicza do Tokio. Dotarli tam przez Nowy Jork i San Francisco. Zaproponowali japońskiemu sztabowi generalnemu dostawy broni dla pepeesowskiej organizacji bojowej, patronowanie sprawie polskiej w polityce międzynarodowej, a nawet utworzenie legionu polskiego na terenie Japonii! Wszystkie te propozycje spaliły na panewce, także za sprawą kontrakcji Romana Dmowskiego na terenie Japonii. Przywódca Narodowej Demokracji obawiał się, nie bez racji, skutków krwawego, przedwczesnego powstania na ziemiach polskich. W tej sprawie miał rację. Sytuacja polityczna w Europie jeszcze nie dojrzała do takiej akcji.

Organizacja Bojowa

Tymczasem Józef Piłsudski coraz mocniej parł do akcji już nie tylko politycznych, ale także zbrojnych. Nie opuszczała go myśl o powstaniu. Po wybuchu w roku 1905 rewolty na terenie Rosji tworzył organizacje paramilitarne. Stanął na czele Organizacji Bojowej PPS. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że młodzi pepeesowcy, kierowani przez Piłsudskiego, to była poważna siła. OB liczyła około 2 tysięcy ideowych ludzi, gotowych na wszystko. Dokonywali zamachów na rosyjskich dygnitarzy, uświadamiając im, że nie są u siebie. Pieniądze na bieżącą działalność zdobywali w akcjach na kasy instytucji rosyjskich i na pociągi, którymi wówczas ekspediowano walory bankowe. Rosyjska propaganda przedstawiała ich jako pospolitych bandytów. Trudno się w tym miejscu oprzeć jeszcze jednej projekcji w przyszłość. Po wojnie antykomunistyczna konspiracja niepodległościowa zdobywała fundusze na działalność, dokonując akcji ekspropriacyjnych na instytucje komunistycznego państwa. Rekwirowano pieniądze w bankach czy w monopolach spirytusowych (ulubione obiekty akcji żołnierzy mjr. „Łupaszki”, często przedwojennych harcerzy). Propaganda komunistyczna robiła z nich bandytów, którzy „rabowali mienie społeczne”. Do dziś nie brakuje głupców, którzy są święcie o tym przekonani, a dramatyczną walkę powojennych konspiratorów z sowiecką bezpieką nazywają „wojną domową”.

PPS Frakcja Rewolucyjna

Zdecydowana akcja zbrojna, zapoczątkowana przez Piłsudskiego, doprowadziła do rozłamu w PPS. Piłsudski stanął na czele PPS Frakcji Rewolucyjnej i przejął niemal całą Organizację Bojową. 26 września 1908 r. OB przeprowadziła spektakularną akcję pod Bezdanami koło Wilna, zajmując wagon pocztowy i ponad 200 tys. rubli. Pieniędzy użyto na cele organizacyjne oraz dla wsparcia więźniów politycznych i ich rodzin.

Przystanek Niepodległość jawił się Piłsudskiemu coraz wyraźniej. Jeszcze nie mógł powiedzieć, tak jak w roku 1918: „Ja teraz nie należę do partii, ja należę do narodu”, ale miał coraz silniejszą tego świadomość. Nie wahał się przed instrumentalnym wykorzystaniem środków partii dla celu najwyższego, jakim był dla niego niepodległy byt państwa polskiego. Przyszła pora na jawną działalność niepodległościową, bez socjalistycznej, partyjnej przykrywki.

Związek Walki Czynnej

W czerwcu 1908 r. z inicjatywy Piłsudskiego powstaje we Lwowie konspiracyjny Związek Walki Czynnej, kierowany przez Kazimierza Sosnkowskiego. Mimo iż związany z PPS miał prosty cel: stworzyć zalążek przyszłej armii polskiej! Coraz wyraźniej kształtował Piłsudski swoją strategię na wypadek konfliktu międzynarodowego: parł do odzyskania niepodległości Polski w taktycznym sojuszu z Austro-Węgrami. W przeciwieństwie do narodowców, za największego wroga polskiej niepodległości uznawał Rosję. Nie bez znaczenia były jego doświadczenia osobiste.

Związek Walki Czynnej umacniał się, łącząc się z jawnymi organizacjami: lwowskim Związkiem Strzeleckim, krakowskim Strzelcem i z Polskimi Drużynami Strzeleckimi. Piłsudski został komendantem głównym Związku Strzeleckiego. Zbliżała się wojna światowa, która miała rozsadzić „więzienie narodów”, jakim była ówczesna Europa.

Piłsudski był pewien, że konflikt wybuchnie, ostatnie lata przed wojną poświęcił intensywnej pracy szkoleniowej. Zainicjował utworzenie Polskiego Skarbu Wojskowego, został, z woli Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, naczelnym komendantem sił wojskowych. W Szwajcarii, Belgii i Francji wizytował oddziały strzeleckie na obczyźnie. Szkolił przyszłych oficerów i trafnie przewidywał przebieg nadchodzącego konfliktu.

Pierwsza Kadrowa

Wojna wybuchła 28 lipca 1914 roku. Piłsudski natychmiast zmobilizował swoje wojsko. Słynna I Kompania Kadrowa powstała z młodzieży skupionej w Strzelcu, Sokole i w Drużynach Bartoszowych. Kompania liczyła niespełna 150 żołnierzy. Była zaplanowana jako kuźnia kadr dla przyszłego wojska polskiego. Po wkroczeniu do zaboru rosyjskiego Piłsudski ogłosił się komendantem wojsk polskich, podległych rządowi narodowemu. Tego rządu, naturalnie, nie było, ale propaganda wojenna miała swoje prawa. Chodziło o wzniecenie antyrosyjskiego powstania w Kongresówce. Niestety, zabrakło entuzjazmu i wiary w powodzenie takiego przedsięwzięcia. Akcja Kadrówki osiągnęła mizerne rezultaty, Austriacy żądali nawet rozwiązania oddziałów strzeleckich i wcielenia ich do armii
cesarskiej. Komendant boleśnie to przeżył, powiedział z goryczą, że „Polacy okazali się kamieniem pleśnią pokrytym, a nie ładunkiem dynamitu”… Niektórzy biografowie mówią nawet o próbie samobójczej. Nie trwało to jednak długo, duch wojownika zwyciężył. Korzystając z poparcia krakowskiego Naczelnego Komitetu Narodowego, Piłsudski zaczął tworzyć legiony polskie pod swoją komendą i formalnym zwierzchnictwem NKN. W październiku 1914 r. zainicjował powstanie Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), działającej konspiracyjnie we wszystkich zaborach. Polskie oddziały prowadziły działania zaczepne wobec Rosjan, nie bacząc na niekorzystną sytuację Austriaków na froncie. W sierpniu 1915 r. przybył do Warszawy, zajętej przez Niemców. Wizytował oddziały POW, wcielając warszawski batalion POW do I Brygady.

Tylko dla Polski

Coraz wyraźniej, także przed Niemcami i Austriakami, stawiał Piłsudski postulat traktowania legionów jako wojska polskiego, walczącego o niepodległość. 5 listopada 1916 r. państwa centralne wydały słynną deklarację o utworzeniu niepodległego państwa polskiego.

Zgodnie z przewidywaniami brygadiera, zwycięstwo w wojnie zaczęło się przechylać na stronę Ententy. W lipcu 1917 r. podkomendni Piłsudskiego, na jego rozkaz, odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzom. Ponad 3 tysiące żołnierzy z Kongresówki internowano, a drugie tyle, z Galicji, przeniesiono do armii austro-węgierskiej i wysłano na front.

Piłsudski został aresztowany 22 lipca. Przewieziono go do twierdzy magdeburskiej, przedtem jednak spędził tydzień, wraz z Kazimierzem Sosnkowskim, w więzieniu w Gdańsku. Prawdopodobnie miał tam być sądzony za „zdradę stanu”, ale wydarzenia na froncie przybierały tak niekorzystny dla państw centralnych obrót, że do takiego procesu nigdy nie doszło. Na Polakach z Pomorza, skazanych za takie „przestępstwo”, nie odważono się już wykonać wyroków.

W okresie pobytu Komendanta w twierdzy urodziła się Wanda – pierwsza córka Piłsudskiego i Aleksandry Szczerbińskiej, drugiej żony marszałka.

Niemcy nie mogli dłużej ani więzić, ani ignorować polskiego komendanta. Wojna była dla nich przegrana. Specjalnym pociągiem przewieziono Piłsudskiego i Sosnkowskiego do Warszawy. Być może chodziło o to, aby Polacy, tworząc swoją armię pod kierownictwem uznanego przywódcy, stworzyli barierę między rewoltą bolszewicką a niemiecką rewolucją listopadową, przybierającą coraz bardziej niepokojące rozmiary. Jeśli tak, to Niemcy się nie przeliczyli. Piłsudski i armia polska powstrzymali „wschodnią nawałę” przed marszem, „poprzez trupa Polski”, do światowej rewolty.

Naczelnik

10 listopada 1918 r. Józef Piłsudski przybył do Warszawy. Jego autorytet sprawił, że podporządkowały mu się lokalne ośrodki odradzającej się władzy polskiej. 11 listopada Rada Regencyjna przekazała mu komendę nad wojskiem i misję utworzenia rządu narodowego. 14 listopada Rada przekazała komendantowi także władzę cywilną. 16 listopada Piłsudski notyfikował oficjalne powstanie państwa polskiego. Stał się realnym przywódcą odrodzonej Rzeczypospolitej. Przybrał tytuł naczelnika państwa, nawiązując do czasów kościuszkowskich. Był głową państwa, organizował jego porządek prawny, wydając kolejne dekrety. Paryski Komitet Narodowy Polski, namiastka rządu polskiego na Zachodzie, stał się przedstawicielstwem dyplomatycznym Polski i został upoważniony do reprezentowania kraju na konferencji pokojowej w Paryżu.

Na granicach odradzającego się państwa trwał pożar. Trzeba było bronić polskości Lwowa, w Wielkopolsce wybuchło powstanie. Tymczasem 26 stycznia 1919 r. odbyły się pierwsze wybory do Sejmu. Zwyciężyli narodowcy, jednak nie zawahali się, w specjalnej uchwale sejmowej z 20 lutego 1919 r., przekazać pełni władzy byłemu socjaliście. Powierzyli mu dalsze sprawowanie urzędu naczelnika państwa.

 

 

Warszawa, 1919 rok – Piłsudski na Cytadeli, film z 1919 roku przedstawiający wizytę Naczelnika Państwa na Cytadeli – fortecy rosyjskiej, która miała spełniać rolę policyjną. Na Cytadeli znajdowało się więzienie carskiej Ochrany, gdzie przebywali więźniowie polityczni. W 1900 roku Józef Piłsudski też został tu osadzony w celi nr 39 X Pawilonu. Na filmie widać szubienice, które pozostały po Rosjanach.

Zwycięski wódz

Największe zagrożenie dla polskiej niepodległości nadciągało od wschodu. Piłsudski nie
czekał na rozwój wypadków. Zawarł przymierze z Ukraińcami Semena Petlury. Udana ofensywa doprowadziła do zdobycia Kijowa. Kontrofensywa Michaiła Tuchaczewskiego i armii konnej Siemiona Budionnego odmieniły bieg wypadków. Armia bolszewicka parła w szybkim marszu na Warszawę.

Sejm powołał Radę Obrony Państwa pod przewodnictwem Piłsudskiego. 13 sierpnia rozpoczęła się bitwa warszawska, zakończona ostatecznie 25 sierpnia wielkim tryumfem polskiej armii i jej naczelnego wodza.

Bolszewicy w popłochu wycofali się w głąb Rosji. 18 marca 1921 r. Polska podpisała w Rydze traktat pokojowy z Rosją.


Dylematy

Marszałek nie chciał kandydować na prezydenta RP, Konstytucja marcowa nie dawała prezydentowi realnej władzy. Sejm wybrał na prezydenta Gabriela Narutowicza, który tydzień później zginął w pamiętnym zamachu. Józef Piłsudski postanowił usunąć się z polityki. Chciał poświęcić się wojsku. Przedtem wygłosił słynne przemówienie w hotelu Bristol, wyrażając swój wstręt wobec partyjniactwa i zawiści, które niszczą Polskę. Osiadł w dworku w Sulejówku pod Warszawą. Proponowanego mu stanowiska ministra spraw wojskowych nie przyjął, uważał, że wojskiem polskim nadmiernie rządzi układ polityczny.

Krew bratnia

W maju 1926 r. Piłsudski, zaniepokojony sytuacją polityczną w kraju, zdecydował się na
zamach stanu. Wiedział, że uzyska poparcie wojska. Niestety, nie udało się przejąć władzy bez rozlewu krwi. Nie ma wątpliwości, że dla marszałka była to klęska. W pierwszym ważnym przemówieniu po przewrocie, 22 maja, wyraził nadzieję, że „Bóg nad grzechami litościwy nam odpuści i rękę karzącą odwróci, a my stańmy do naszej pracy, która ziemię naszą wzmacnia i odradza”. Trzeba przypomnieć, że społeczeństwo Warszawy zdecydowanie popierało Marszałka, urządzając mu wielką owację na placu Zamkowym. On sam nie dążył do starcia i rozlewu krwi. Działania zaczepne rozpoczęły siły rządowe. Prawie 400 osób, w tym także cywilów, poniosło śmierć w tych dniach na ulicach Warszawy. To była wielka narodowa tragedia.

Ostatecznie rząd podał się do dymisji, Stanisław Wojciechowski złożył urząd prezydenta. Powstał rząd Kazimierza Bartla, w którym Józef Piłsudski został ministrem spraw wojskowych i generalnym inspektorem sił zbrojnych. Został też wybrany przez Sejm na prezydenta RP, ale godności tej nie przyjął. Prezydentem został Ignacy Mościcki. Ukonstytuowanie się nowej władzy zalegalizowało przewrót dokonany przez Marszałka.

Próba sanacji kraju

Po majowym zamachu stanu Marszałek ogłosił potrzebę sanacji (uzdrowienia) kraju. Sejm wzmocnił rolę prezydenta, który mógł teraz wydawać rozporządzenia z mocą ustawy i rozwiązywać Sejm i Senat na wniosek rządu.

2 października 1926 r. Józef Piłsudski został premierem. Wbrew przewidywaniom nie był to rząd złożony z dawnych kolegów partyjnych Marszałka. On sam podkreślał, że nie jest członkiem „ani polskiej prawicy, ani polskiej lewicy. Nie chciałem nigdy należeć do żadnego stronnictwa, ani też aprobować panowania stronnictw nad Polską”. W ten sposób podkreślił czystość swoich intencji. Zamach majowy nie wynikał z pragnienia przejęcia władzy przez własnych stronników. Był raczej próbą ratowania Polski przed „partyjniactwem”, które Piłsudski tak często potępiał.

Imieniny Marszałka  (przedwojenny film propagandowy przygotowany na imieniny Marszałka Józefa Piłsudskiego)

Między Sowietami a Niemcami

Marszałek zawsze był zwolennikiem polityki równowagi między Niemcami a Sowietami. Dążył do podpisania z nimi układów o nieagresji. Aliantów szukał w Wielkiej Brytanii, Francji i wśród sąsiadów: na Łotwie, w Rumunii, na Węgrzech.

Wizyta Marszałka w Rumunii, rok 1928

Gotów był uderzyć prewencyjnie na Niemcy, by powstrzymać ich zbrojenia, gdyby Francja na to przystała. Ponieważ zgody nie było, Marszałek podpisał z nimi deklarację o nieagresji. Miała obowiązywać do roku 1944…

Konstytucja i śmierć

W kwietniu 1935 r. przyjęto nową Konstytucję, wzmacniającą władzę wykonawczą i rolę prezydenta w państwie. Pisano ją z myślą o Piłsudskim. Miesiąc później Marszałek już nie żył. Dziwnym trafem stało się to 12 maja. Pamiętamy, że także 12 maja, tyle że roku 1926, polała się braterska krew na ulicach Warszawy. Czy to był znak, że Pan Bóg nie odwróci karzącej ręki, o co prosił Marszałek po tragedii roku 1926?

Choroba nowotworowa była bezlitosna. Nie pomógł nawet słynny wiedeński profesor medycyny Karl Weckenbach, który przybył do łoża Marszałka. Było już za późno.

Polsce służył

Józef Piłsudski zmarł w Belwederze o godzinie 20.45. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją jedności narodowej Polaków.

Film na bazie Kroniki Polskiej z 1935 roku pokazuje rzadkie ujęcia z pogrzebu Marszałka . Ciekawe ujęcia z samolotu oraz  złożenie trumny na Polach Mokotowskich w Warszawie na lawetę..

Pogrzeb w relacji brytyjskiej

13 maja 1935 r. wyjęto z ciała mózg i serce. Mózg był badany przez naukowców w Wilnie, serce rok później złożono, zgodnie z wolą Marszałka, w grobie jego matki na cmentarzu Rossa w Wilnie. Ciało spoczęło w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Na granitowej płycie nagrobnej umieszczono wybrany przez zmarłego cytat z „Wacława” Juliusza Słowackiego, ukochanego poety Marszałka, spoczywającego z jego woli także na Wawelu: „Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu gniazdo na skałach orła, niechaj umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie. Tak żyłem”. Nie brakowało „szatanów” i „cieniów” w tym życiu. Jedno jest jednak pewne. To było życie dla Polski. Bezinteresowne. Kiedyś Piłsudski powiedział: „Choć nieraz mówię o ‚durnej Polsce’, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę”. Gdybyśmy mogli wszyscy za nim powtórzyć szczerze te słowa, Polska byłaby najszczęśliwszym krajem na ziemi.

***

Bohdan Urbankowski

Niedokończony pogrzeb

Kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości,
nie jest godzien szacunku teraźniejszości
ani prawa do przyszłości.
JP

Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski

Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski

„Zda się, jak gdyby bramy śmierci przepastne za nim zamknęły się nieszczelnie. Dla niektórych ludzi zostają one otwarte, tak, że życie i śmierć się nie rozdzielą. Zda się, że są ludzie, którzy żyć muszą dłużej, których życie trwa nie latami, a wiekami…
Gdy idzie trumna jego przez całą Polskę, witają go ludzie, nie zaś żegnają, tak jak gdyby był żywym człowiekiem…”.

Słowa wypowiedziane przez Józefa Piłsudskiego podczas składania prochów Słowackiego na Wawelu odnoszą się również i do samego Marszałka. Jest jakimś niezwykłym symbolem, że pogrzeb Piłsudskiego właściwie nie został dokończony, że jego trumna nie spoczęła w sarkofagu, lecz stoi niepochowana w wawelskiej krypcie.

Życie Piłsudskiego potoczyło się tak, jakby zaprojektował je Wyspiański. Było to przechodzenie z jednego wielkiego mitu w drugi równie wielki i, co ważniejsze, spełnianie tych mitów. W ciągu 30 lat, jakie upłynęły między działaniem w „Spójni” a zwycięstwem nad sowiecką Rosją, zdarzyła się historia będąca powtórzeniem spisków filomackich i walk legionów Dąbrowskiego, czynów Traugutta, Kościuszki, Chrobrego i Odsieczy Wiedeńskiej ratującej Europę przed Azją. Nastąpiła zarazem korekta i mitów, i historii: wysiłek Piłsudskiego udowodnił, że działalność spiskowców nie musi kończyć się trauguttowską szubienicą, a marsz polskich żołnierzy nie musi urywać się gdzieś na bagnach San Domingo. Był jednym z nielicznych w dziejach Polski bohaterów zwycięskich i może jedynym, który wiedział, że „zwyciężyć i osiąść na laurach – to klęska”. Przypominał: Siła bez wolności i sprawiedliwości jest tylko przemocą i tyranią. Sprawiedliwość i wolność bez siły jest gadulstwem i dzieciństwem.

Budowa kopca J. Piłsudskiego – Kraków 1935

Budowa kopca J. Piłsudskiego – Kraków 1935

Jedyny Polak, któremu już za życia zaczęto sypać kopiec. Pamiętam wspomnienie Matki, która z koleżankami jeździła na krakowski Sowiniec: „Mówiłyśmy, że to będzie pomnik, ale ktoś nagle powiedział słowo »grób«. Zaczęłyśmy pracować jak szalone, jakby to był wyścig ze śmiercią”. Prace rozpoczęto 6 sierpnia 1934 r., w rocznicę wymarszu Kadrówki, ukończono po śmierci Marszałka.

Komunistyczni propagandziści, różni TW „Docenci”, próbowali uczynić z Niego człowieka chorego, szaleńca. Tak, był chory. Na Polskę. Poświęcił jej całe życie: 20 lat w podziemnej PPS, pięć lat kierowania Organizacją Bojową, która stanowiła partię w partii, pięć lat tajnego ZWC i półjawnych związków strzeleckich, lata na froncie, lata na Sybirze i w więzieniach… Starczyłoby na kilka życiorysów.

Zamknęły się oczy Marszałka na zawsze...

Zamknęły się oczy Marszałka na zawsze…

Pracował do ostatniej chwili. Spotykał się ze sztabowcami w „Laboratorium”, by przewidywać nadchodzące wydarzenia i zagrożenia. W przededniu śmierci odbył długą rozmowę z ministrem spraw zagranicznych Beckiem, w dzień śmierci – jeszcze z Rydzem-Śmigłym. Około godz. 11 stracił po raz pierwszy przytomność. Potem odzyskał ją na kilka godzin, ok. 16 nastąpiła kolejna zapaść. Zmarł w niedzielę 12 maja 1935 r. o godzinie 20.45.

Tłumy zalegają katedrę wawelską

Tłumy zalegają katedrę wawelską

Cóż uznać za Jego testament. Przecież nie tę notatkę bez daty, w której zgadza się, by pochować jego ciało na Wawelu, a tylko serce złożyć u stóp Matki na wileńskim cmentarzu. I chyba nie wskazówki, które pozostawiał swym następcom: „Rosja będzie jeszcze długo niebezpieczniejsza, bo jest mniej przewidywalna i mniej zależy od Zachodu. […] Trzeba jednak Niemcom bardzo na palce patrzeć, bo potrafią oni dobrze i szybko zorganizować się, gdy się na coś zdecydują. Ja nikomu prawie nie ufam, a cóż dopiero Niemcom. Muszę jednak grać, bo Zachód jest obecnie parszywieńki. Jeżeli niebawem nie przejrzy i nie stwardnieje”.

 

To ważne słowa, ale za testament trzeba uznać fragmenty wcześniejszych, wizjonerskich przemówień: zwłaszcza tego z 1919 r. z Poznania: „Idą czasy, których znamieniem będzie wyścig pracy, jak przedtem był wyścig żelaza, jak przedtem był wyścig krwi. Kto do tych zawodów bardziej przygotowany będzie, kto w tym wyścigu większe dowody wytrzymałości złoży, ten w najbliższych czasach będzie zwycięzcą, ten potrafi utrzymać to, co zyskał, albo odrobić to, co stracił”. I rok późniejszego z Chełma: „Polska idzie w purpurze chwały i zwycięstwa, a otoczyć się musi purpurą światłości i doskonalenia się wewnętrznego. Tak jak Polskę całą, wzywam i was do podjęcia pracy rozwojowej, gdyż musimy wznieść się na jak najwyższy poziom kultury, aby z dorobku naszego mogły korzystać i dalsze tereny, by mogły czerpać pełną garścią światło i wszelką pomoc”. I jeszcze dramatyczne słowa odnotowane przez Aleksandrę Piłsudską: „Nie ustępować w niczym. To jest najmniejsza Polska, jaka się może ostać”.

Z bólem zarzucał Polakom: „w odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się”. Ostrzegał przed polityczną naiwnością i działaniem obcych agentur, potępiał „anarchizm groszorobów odrzucających konieczność formy państwowej”, wytykał Polakom strach przed prawdą i brak woli: „Polskie społeczeństwo chętnie wierzyło kłamstwu, dając tym dowód swej słabości” – mówił. „Ten jest słabszy, kto buduje na kłamstwie i fałszu w porównaniu z tym, kto buduje na prawdzie. Jak w walce wódz, który opiera się na kłamliwych wieściach”.

Trumna na ramionach generałów opuszcza Belweder wieczór 15 maja 1935W pogrzebie wzięła udział cała Polska. Przez dwa dni – w poniedziałek i wtorek – spoczywał na katafalku w Belwederze. Przez pałac przewijały się sznury delegacji wojskowych i cywilnych oddających hołd Marszałkowi. W środę wieczorem zwłoki wyprowadzono do katedry. Latarnie były okryte kirem, biły kościelne dzwony. Ludzie czekali przed świątynią, wpuszczono ich o drugiej w nocy.

 

 

 

Żałobny orszak, wśród nieprzeliczonych tłumów ludu warszawskiego, mija kościół Świętego Krzyża

Żałobny orszak, wśród nieprzeliczonych tłumów ludu warszawskiego, mija kościół Świętego Krzyża

17 maja, w piątek, kondukt ruszył na Pole Mokotowskie – tu Marszałek, jak niegdyś za życia, miał przyjąć defiladę. W miejscu, gdzie zwykle znajdowała się jego trybuna, teraz stała laweta z trumną. Wobec 300-tysięcznego tłumu przemaszerowała piechota, przejechała kawaleria, po niebie przepłynęły samoloty.

Potem generałowie przenieśli trumnę na platformę wagonu, ustawili ponownie na lawecie. Przy dźwiękach Pierwszej Brygady pociąg ruszył w stronę Krakowa. Niebo, pogodne podczas defilady, lunęło strumieniami deszczu.

Przed katedrą na Wawelu

Przed katedrą na Wawelu

Rankiem 18 maja pociąg stanął w Krakowie. Przy drodze, którą przesuwał się kondukt, stanęły czarne maszty ze srebrnymi orłami Legionów. Odezwał się głos dzwonu Zygmunt. Trumna stanęła jeszcze na Rynku – stąd w 1914 r. zaczynał się marsz ku Niepodległej – potem pochód ruszył w stronę Wawelu, przeszedł pod pomnikiem Kościuszki, zatrzymał się przed świątynią. Dzwon zamilkł. Ze stopni katedry prezydent wygłosił przemówienie. Wiatr szarpał i zagłuszał słowa: „Skażonych niewolą nauczył honoru bronić, wiarę we własne siły wskrzeszać, dumne marzenia z orlich szlaków na ziemię sprowadzać i w twardą rzeczywistość zamieniać. […]

 

Czynami swymi budził u wszystkich po wszystkie krańce Polski iskry tęsknot do wielkości. […] Niech hołdy dziś prochom Wielkiego Polaka składane, zamienią się w śluby dochowania wierności dla Jego myśli. […] Niech przekują się w obowiązek strzeżenia Dumy i Honoru Narodu, niech wole nasze do twardej pracy i walki z trudnościami zaprawią”.

Ten język polski brzmi dziś jak język obcy.

Po mszy oficerowie na ramionach przenieśli trumnę do krypty św. Leonarda, gdzie przebywała do 1937 r. Potem została przeniesiona na polecenie abp. Sapiehy pod wieżę Srebrnych Dzwonów, gdzie spoczywa do dzisiaj. Wojna 1939 r. przerwała prace nad sarkofagiem.

Nowe Państwo: 21/2007 NGP

HISTORIA II RP w 10 minut

 

 

DALEJ

strona [2] Służył tylko Polsce, wywiad z prof. Andrzejem Nowakiem
strona [3] „Marszałek Józef Piłsudski”, film dokumentalny, prod. 2010
strona [4] Wielki alfabet Piłsudskiego
strona [5] Marszałek i Powstanie Styczniowe
strona [6] Stanisław Cat-Mackiewicz: Konrad Wallenrod socjalizmu polskiego

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Czasy zaborów, Eseje, Historia, Teatr TV, film, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Józef Piłsudski. Przywódca Narodu

  1. Wk.bardzo pisze:

    Brakuje nam Piłsudskiego naszych czasów. Niewola 123 letnia nie zabiła tak polskości jak lata 1944- 1989. To nasza wina !!! To wszystko co pisze Hej Kto Polak to prawda ale kto czyta tą prawdę? Ci co ją znają ! To nic nie daje nic. Nam trzeba portalu takiego jak POwszechnie znane wp.pl, interia, onet i inne. Musimy ośmieszać celebrytów , którzy za kasę promują PO i głuPOtę.Zamykamy się we wlasnym środowisku i tworzymy getto, pozytywne zamkniete środowisko to prowadzi do nikąd. Kto odpowie na moje zdanie? Nikt bo PO co ,,panie a co to da? ”. No właśnie Ci co tak mówią to wychowankowie ,,nic nie mogę POlak” PO 1989. Ja za swoje antyPOglądy kolekcjonuje wrogów. Mam problemy w życiu ale jestem z nich dumny a wy???

  2. dw pisze:

    Jakbym czytał propagandową książkę z 36 o „wielkim wodzu”. Proponuję poczytać książkę „Marszałek Józef Piłsudski odbrązowiony”, dowiecie się jak to pan Piłsudski na parę dni przed decydującą bitwą z 20 sierpnia 1920 złożył dymisję na ręce prezydenta, uciekł z W-wy, a jak tylko bitwa ta została wygrana – natychmiast wrócił do prezydenta i poprosił o wycofanie swojej rezygnacji. Przez tego „wodza”, rewolucja w Rosji zwyciężyła, ponieważ nie zgodził się na błagalne prośby o pomoc ze strony białych, którzy mieli już bolszewików prawie na widelcu. Takich uczynków naszego „geniusza” jest więcej.
    Kiedy p.Bóg stwierdził że nawet on nie cofnie przeszłości – wtedy wymyślił historyka.

  3. Luca pisze:

    vs. dw

    Do cz. 1szej:
    Ciekawe, że tej dymisji w ówczesnej walce politycznej nie wykorzystywano.
    Dlaczego? No cóż, Marszałek nie tylko o sobie myślał, ale i o Polsce, zatem nie trzymał się stołka kurczowo.
    Zaś ów wyjazd z Warszawy to – mam wrażenie – ofensywa znad Wieprza, prawda?

    Do cz. 2giej:
    a) Po co miał wspomóc białych?
    b) W czym biali byli lepsi o czerwonych (poza tym, że pierwsi w Boga na ogół wierzyli i popierali absolutyzm cara, drudzy zaś nie wierzyli i popierali dyktaturę proletariatu)?

    Vale

  4. Jerzy pisze:

    Gdyby Polacy słuchali Piłsudskiego i Jana Pawła II, swołocz POlszewii i palikocviarnia a także popłuczyny komunistycznych pozostałości ,PZPR (SLD) i ZSL (PSL), nie byłyby wybierane do sejmu i mąciły ludziom w głowach. Teraz musimy z tym draństwem, mającym dostęp do mediów i pieniędzy, walczyć. Żeby Polska była Polską, trzeba wytrwałości i trudu młodego , patriotycznego pokolenia Polaków.

  5. Wk.bardzo pisze:

    Wracam po roku i zmiany są Sieci, Do Rzeczy no i Republika. Jakże mądre były słowa Józefa Piłsudskiego o zwolennikach jego idei po jego śmierci. Obecny doradca gajowego czasami mówi o wielkości Marszałka. Jak fałszywe są to wyznania świadczy akt jego małości po śmierci mamy Jarosława Kaczyńskiego o osamotnionym odyńcu. W czasach międzywojennych za takie słowa byłby skończony. Teraz ten czas nadejdzie później. Proszę pamiętać również o Romanie Dmowskim jakże wielkim i niestety niespełnionym polityku. Te dwie wielkie osobowości łączyła miłość do Polski. Ich dziedzictwo powinien znać każdy Prezydent i szef MSZ Polski.

  6. emka pisze:

    Pierwsza Kadrowa – 6 sierpnia 1914 r. wyruszyła z Krakowa do zaboru rosyjskiego Pierwsza Kompania Kadrowa – zalążek odrodzonego wojska polskiego. „Raduje się serce, raduje się dusza, gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza!”. Tak zaczynała się żołnierska „Kadrówka”. Ruszała do boju młoda Polska!
    Pierwszą Kadrową utworzył Józef Piłsudski – z członków organizacji Strzelec i Polskie Drużyny Strzeleckie. Komendant zrozumiał, że zaczął się światowy konflikt, o który modlił się Adam Mickiewicz (1832): „O wojnę powszechną za wolność ludów, prosimy Cię, Panie”… I wojna światowa przyniesie wiele krwi i łez, ale da wolność i państwowość zniewolonym narodom Europy. Odrodzi Rzeczpospolitą.
    Kadrówka nie stanowiła liczącej się siły zbrojnej, ale przekraczając granice zaborów austriackiego i rosyjskiego, manifestowała jedność Polaków ponad zaborami. Piłsudski zbuduje liczącą się siłę zbrojną w postaci Legionów Polskich. Sprawę polską rozegra po mistrzowsku, na konferencji pokojowej w Paryżu, Roman Dmowski. W roku 1920 uświadomimy światu, że Polska jest dalej przedmurzem chrześcijaństwa i Europy – tym razem przed nihilistycznym i zbrodniczym bolszewizmem.
    Koncentracja Kadrówki odbyła się 5 sierpnia. Tego dnia mijała 50. rocznica śmierci na Cytadeli Romualda Traugutta i innych członków powstańczego Rządu Narodowego. Piłsudski budował „arkę przymierza między dawnymi i nowymi laty”.
    Jeszcze nie wszyscy z tych młodych żołnierzy rozumieli, że – jak pisał poeta legionowy Edward Słoński – „ta, co nie zginęła, wyrośnie z naszej krwi”. Dojrzewali, widząc poległych kolegów. Świadomie „rzucili swój życia los na stos”.

    Piotr Szubarczyk
    http://www.naszdziennik.pl/wp/50155,raduje-sie-serce.html

  7. emka pisze:

    W Gdyni 10 listopada stanął pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego
    Miejsce i miasto jest nieprzypadkowe. Jak przyznał prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, pomnik Marszałka musiał stanąć w Gdyni, gdyż Józef Piłsudski był nie tylko kluczową postacią w zdobyciu niepodległości przez Polskę w 1918 roku, ale był też człowiekiem, który potrafił tę wolność znakomicie zagospodarować.
    Uroczystość odsłonięcia pomnika zgromadziła kilkaset osób. Pomnik według projektu Stanisława Szwechowicza powstał z inicjatywy Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej Towarzystwa Pamięci Józefa Piłsudskiego Oddziału Pomorskiego w Gdyni. Jak przyznał przewodniczący Julian Aleksander Michaś, nawiązując do szybkości budowy Gdyni, pomnik powstał w prawdziwie „gdyńskim tempie”. Dziękował sponsorom i darczyńcom – w tym Fundacji Stefczyka, która była jednym ze sponsorów powstania monumentu.
    Gdynia to miejsce symboliczne dla polskich zmagań o wolność, jak również sama niejako jest pomnikiem sukcesu II RP. To miasto, które prawa miejskie uzyskało w 1926 roku, powstało nie tylko jako projekt ekonomiczny, ale było też największym osiągnięciem II Rzeczpospolitej. To tutaj właśnie powstał port Marynarki Wojennej RP, powołanej na rozkaz Marszałka Józefa Piłsudskiego. Tradycje te trwają w Gdyni do dziś, o czym świadczy obecność licznych związków marynarzy Marynarki Wojennej, jak również orkiestry polowej Marynarki Wojennej RP, która na zakończenie uroczystości odegrała koncert pieśni legionowych. […]
    Jak powiedział prezydent miasta Gdynia Wojciech Szczurek Marszałek Piłsudski był „tym, który wywalczył dla Polski niepodległość, ale stał się też symbolem zagospodarowania tej niepodległości, czego dowodem jest miasto Gdynia”. Prezydent dodał, iż nie wyobraża sobie aby właśnie w tym mieście nie stanął pomnik Marszałka.
    Budowa portu w Gdyni zaczęła się w roku 1920, a już w 1923 roku nastąpiło otwarcie portu tymczasowego. Marszałek Józef Piłsudski odwiedził Gdynię w roku 1930, a już cztery lata później w 1934 roku Gdynia stała się największym portem morskim na Bałtyku. Tym samym Gdynia stała się jednym z najszybciej rozwijających się portów morskich nie tylko Europy ale i świata. […]
    CAŁOŚĆ: http://wpolityce.pl/wydarzenia/66716-w-gdyni-stanal-pomnik-marszalka-jozefa-pilsudskiego

  8. emka pisze:

    146. rocznica urodzin Marszałka.

  9. emka pisze:

    Żegnamy wspaniałego, życzliwego ludziom Człowieka. Wspomnienie o Jadwidze Piłsudskiej 1920 – 2014.
    Z głębokim żalem i smutkiem zawiadamiamy o śmierci Jadwigi Piłsudskiej-Jaraczewskiej, córki Marszałka Józefa Piłsudskiego i Aleksandry Piłsudskiej. Pani Jadwiga odeszła w dniu 16 listopada 2014 roku. Żegnamy wspaniałego, życzliwego ludziom Człowieka, przyjaciela muzeum. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci – napisali pracownicy Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. […] >Pełny tekst i zdjęcia

  10. Jerzy pisze:

    Trzeba koniecznie uczyc młodych Polaków i nie tylko, prawdy o życiu i działalności Józefa Piłsudskiego. Ten Wielki Polak, który całe swoje życie poświęcił walce o Niepodległą, a po odzyskaniu państwowości potrafił tą niepodległośc obronic jest przykładem jak mali ludzie lubią pluc na wielkośc. Gdzi jest dużo pychy i zarozumialstwa, tam rozumu mało. Śpij spokojnie Marszałku Piłsudski w Krypcie Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Niech bicie Zygmunta utula Cię do snu. Polacy pamiętają o Tobie i codziennie niosą Ci naręcza świeżych polskich kwiatów, które otulają Twój sarkofag i zapachem swym przypominają zapach polskiej ziemi, która tak ukochałeś.

  11. Jastrzębiec pisze:

    Potrzeba nam autorytetów. Potrzeba nam bohaterów narodowych. Potrzeba nam wzorców, ale potrzeba nam też Prawdy. Moim skromnym zdaniem, jako historyka-amatora, nie byłoby II Rzeczypospolitej w historycznym kształcie, gdyby nie geniusz wojskowy zapomnianego dzisiaj zupełnie generała Tadeusza Jordana Rozwadowskiego. Niezależnie od konfliktu tych dwóch mężów stanu w 1926 roku nie możemy zapominać jednego z najwybitniejszych naszych wojskowych w historii Polski.

  12. Danka pisze:

    W demokratycznym kraju wojsko jest podporządkowane legalnie wybranemu rządowi, jemu służy, więc wszyscy ci którzy poszli za Piłsudskim w maju 1926 to zdrajcy. Za swoją zdradę zostali przez Piłsudskiego wynagrodzeń, co całkowicie zniszczyło morale w wojsku. W dodatku po 1926 Polska przestała być państwem demokratycznym. Poza tym wielu wyższych dowódców zostało usuniętych z wojska, jedynemu Andersowi udało się, tylko za kare został z Warszawy odkomenderowany na wschód. Niestety historycy nie zabierają się za analizę jaki wpływ miał rok 1926 na zachowanie wyższych oficerów w 1939, lub jaki procent oficerów został usunięty po przewrocie majowym z wojska. To tematy niepoprawne politycznie, historycy wolą powtarzać legendy, pisane przez Piłsudczyków w latach trzydziestych. Według mnie Piłsudski utworzył nasze wojsko ale on też je zniszczył, utworzył państwo demokratyczne i je zniszczył. Jest postacią ważną w naszej historii, ale dość kontrowersyjną.

  13. Jerzy pisze:

    Czytaj te słowa Polko i Polaku i ucz się od tego Wielkiego Polaka miłości Ojczyzny. Patriotyzm nie jest żadną ksenofobia. To tylko mali ludzie pozujący na światłych Europejczyków, zmanierowani przez nowo-modę lewackiego modernizmu i filozofii gender, starają się wmówic młodym, że patriotyzm jest „pe”. Wydaje się, że w Polsce nastąpiła zmiana myślenia i to całe badziewie popłuczyn komunistów i zboczonej palikociarni zniknęło ze sceny politycznej. Kochajmy Twórcę i Obrońcę Niepodległej Ojczyzny i pamiętajmy czego nas uczył !!!

  14. Jerzy pisze:

    Wielkośc sama z siebie tworzy historię. Wielkośc połączona z ogromnym ukochaniem Ojczyzny stworzyła mit, który przetrwał wszystkie szykany i ataki małych, podłych ludzi. Kochajmy Marszałka i czcijmy Jego pamięc.

  15. emka pisze:

    AKTUALNE! PRZEMÓWIENIE MARSZAŁKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO DO PRZEDSTAWICIELI STRONNICTW SEJMOWYCH 29 MAJA 1926 R.
    http://jpilsudski.org/przemowienia-odezwy-rozkazy/1267-przemowienie-marszalka-jozefa-pilsudskiego-do-przedstawicieli-stronnictw-sejmowych-29-maja-1926-r

  16. emka pisze:

    150. rocznica urodzin.

  17. emka pisze:

    Piłsudski to wielki nieobecny polskiej kultury – wywiad z Wojciechem Tomczykiem:

    Postać Marszałka Piłsudskiego jest nieobecna w polskiej kulturze również ze względu na fundamentalne cechy tej kultury. Jest ona bowiem kulturą prowincjonalną, ludzi z kompleksem prowincji, którzy dlatego właśnie wolą opowiadać o historiach uniwersalnych historii – mówi Wojciech Tomczyk, autor sztuki „Marszałek”, która będzie miała premierę 4 grudnia w Teatrze Telewizji

    Mikołaj Rajkowski (Teologia Polityczna): W poniedziałek odbędzie się premiera Pańskiej sztuki „Marszałek”, we miniony wtorek miała zaś miejsce kolaudacja. Czy mógłby Pan powiedzieć jak została przyjęta?

    Wojciech Tomczyk, dramaturg, autor sztuki „Marszałek”: Entuzjastycznie, powiedziałbym. Sztuka została oceniona jako potencjalnie wielkie wydarzenie w historii Teatru Telewizji, a także równocześnie w historii samej polskiej kultury. Ale ja myślę, że to akurat nie ma żadnego znaczenia, ponieważ liczy się to, jak zareaguje rzeczywista publiczność. Odbiór kolaudacyjny jest specyficzny, to jest specyficzna publiczność, może czasami mniej wymagająca niż publiczność rzeczywista.

    W tym roku obchodzimy 150. rocznicę urodzin Marszałka Piłsudskiego, w przyszłym zaś 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Pańska sztuka uświetni obchody tych rocznic. Co może wnieść do dyskusji nad polską tożsamością, nad miejscem Marszałka w polskiej kulturze?

    Stwierdzenie, że uświetni, jest dla mnie bardzo zaszczytne, natomiast ja nie pisałem sztuki okolicznościowej. Najlepszy dowód jest taki, że sztukę, której premiera odbędzie się w wigilię urodzin Marszałka, traktującą o Marszałku w schyłkowym okresie życia, planowałem od sześciu-siedmiu lat. Nosiłem ją w sobie tych dobrych kilka lat i nie czułem się skrępowany jubileuszem, nigdy nie czuję się skrępowany jakąkolwiek okazją. […]
    CZYTAJ DALEJ:
    http://www.teologiapolityczna.pl/wojciech-tomczyk-marszalek-pilsudski-to-wielki-nieobecny-polskiej-kultury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.