Donald Tusk, czyli Pan Nikt

Tusk jako polityk to taka zupa nic „Pan Nikt”. Tusk obecny pozostaje tym samym prostym, niedojrzałym emocjonalnie, społecznie i politycznie dziewczynkowatym chłopaczkiem, jakim był w roku 1989.
z Krzysztofem Wyszkowskim rozmawiają Anita Gargas i Paweł Paliwoda. [Nowe Państwo]

zobacz:

 

Pan Nikt

Zna Pan Donalda Tuska osobiście od niemal 30 lat. Kiedy zaczął przejawiać predyspozycje i aspiracje przywódcze?

Muszę przyznać, że zdumiewa mnie rozwój politycznej kariery obecnego premiera. W głośnym wywiadzie dla „Gazety Gdańskiej” z 1991 r. Tusk mówił o sobie, że woli być „macherem z zaplecza” niż pełnić rolę publiczną. Kiedy byłem doradcą Jana Krzysztofa Bieleckiego, Tusk często pojawiał się w Kancelarii Premiera właśnie jako cichy pośrednik. Kiedy Bielecki, nieco zirytowany tymi zabiegami, zaproponował mu przyjęcie jakiejś funkcji państwowej, która umożliwi mu jawne działanie we własnym imieniu – Tusk stanowczo odmówił. W tym czasie Bielecki nawet mnie ostrzegał przed Tuskiem i jego grupą „Uważaj na nich”, co było dla mnie zdumiewające, bo byłem przekonany, że sam jest jednym z nich i dopiero wówczas dowiedziałem się, że nie jest członkiem KLD. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że Tusk do eksponowanych funkcji politycznych się nie nadaje, wie o tym i na roli machera poprzestanie.
Ważnym objawem akcesu Tuska do układu było powołanie go przez Mazowieckiego do składu Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Chodziło o podział gigantycznego majątku monopolistycznego molocha będącego własnością PZPR. Sposób tego podziału miał decydujące znaczenie dla stanu polskiej prasy, a więc również świadomości politycznej całego społeczeństwa.

W kwietniu 1990 r., gdy w okrągłostołowym centrum decyzyjnym był nie tylko Jaruzelski, ale również Kiszczak i inni ludzie sowieccy, pełnym zaufaniem tego układu został obdarzony anonimowy dzieciak z „Gazety Gdańskiej”. A jego partnerami byli tacy wyjadacze, jak Jan Bijak, członek KC PZPR i współtwórca „Polityki”, z którą, zresztą, do dziś łączą Tuska bliskie kontakty. Był tam, co prawda, też Andrzej Grajewski, szerzej nieznany wówczas dziennikarz katolicki, ale w tym przypadku decydowało podjęcie przez niego, jak tłumaczy obecnie na prośbę ministra Bronisława Komorowskiego tajnej współpracy z WSI jako „Muzyk”. Jakie gwarancje dał Tusk, nie wiemy, ale biorąc pod uwagę skalę majątku, jakim dysponował choćby tylko na Wybrzeżu, musiały być to gwarancje dające układowi pewność jego pełnej służebności.

W jaki sposób ten człowiek zaplecza stał się szefem rządu?

Mam poczucie, że nie jest to skutek charakterologicznej i mentalnej ewolucji Tuska, a raczej radykalnego spłycenia świadomości społecznej. Istnieje taka zupa, mleko z ubitym białkiem, nazywana „zupa nic”. Tusk jako polityk to taka zupa nic – „Pan Nikt”. Tusk obecny pozostaje tym samym prostym, niedojrzałym emocjonalnie, społecznie i politycznie dziewczynkowatym chłopaczkiem, jakim był w roku 1989. To nastroje elektoratu zindoktrynowanego medialnie na akceptację politycznej tandety, łatwizny i podróbki wyniosły go na polityczne wyżyny. Balon łatwo wzniósł się w górę właśnie dlatego, że jest lekki, bo pusty.

Po ujawnieniu się fałszu mitu Wałęsy z jednej strony, a z drugiej po planowej i metodycznej akcji niszczenia przez dominujące środowiska medialno-polityczne postaci prawdziwych mężów stanu, takich jak Jan Olszewski i Lech Kaczyński, szeroka publiczność została wytresowana do traktowania polityki jako elementu rozrywki telewizyjnej, obok „Tańca z gwiazdami” czy innego show. W tym second-handzie nie szuka się męża stanu, człowieka powagi, odpowiedzialności, patriotyzmu i ofiarności.

Kariera Tuska może być miarą miałkości politycznej znacznej części Polaków. Pan Nikt doskonale komponuje się z intelektualną i moralną pustką swoich wielbicieli.

Kto tę pustkę wytworzył?

To jest trwanie dziedzictwa PRL. III RP tylko formalnie jest nowym państwem, bo choć wiele struktur uległo „transformacji”, to mentalność sowietyzmu przetrwała i nadal triumfuje. Nadal podstawową strukturą, decydującą o kształcie i wpływach wszystkich innych,  jest zbudowany przy Okrągłym Stole układ postkomunistyczno-postsolidarnościowo-liberalny, który wartości i postawy państwowotwórcze zwalcza z całą siłą, jako fundamentalne zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa. Sojusz byłych właścicieli PRL z agenturą komunistycznych służb specjalnych i wszelkiego autoramentu złodziejami jest układem tak silnym, że postawę służby Bogu, Honorowi i Ojczyźnie potrafi prezentować Polakom jako śmieszność, „moherowość”, kołtuństwo i „obciach”.

Czy ten układ miał wpływ na karierę obecnego premiera? 

Wiem, że Tusk, choć od lat powtarza, że na służbach specjalnych się nie zna, bardzo szybko zorientował się w roli tajnych służb w podmienieniu PRL na III RP. On się nie odważył na nich poznać, bo się im całkowicie podporządkował.

Gdy zrozumiał zasadniczą rolę w tym procesie komunistycznych służb specjalnych i ich agentury, dokonał fundamentalnego wyboru – sprzymierzył się z nimi, uznając, że sprzeciw skazałby go na przegraną.

Publicznym objawem takiego wrogiego dobru Polski pragmatyzmu było hasło – nie możemy pozwolić, żeby nomenklatura rozkradła wszystko. Tyle że nie chodziło o walkę z postkomunizmem, lecz o przyłączenie się do nomenklatury w uwłaszczaniu na mieniu społecznym. Ponieważ to nomenklatura nadal kontrolowała banki i pole gry, więc uwłaszczanie się było jednocześnie podporządkowaniem się dominacji służb specjalnych. Dlatego Tusk, choć osobiście nie jest złodziejem, to szukając pieniędzy „na partię”, przyjął ofertę Wiktora Kubiaka, czyli eksponenta tych służb. Trzeba przyznać, że ułatwił to sobie, uznając, że łączy go z tym człowiekiem serdeczna osobista przyjaźń.

Kiedy teraz prawi publice o miłości, warto pamiętać, że on umie tak kochać, żeby obie strony obrastały w żywy pieniądz – KLD jako partia, a Kubiak jako pełnomocnik ministra prywatyzacji. Choć przyjaciel Tuska ścigany listem gończym musiał na pewien czas uciekać z Polski, to obecnie znowu może tu robić interesy. Nic dziwnego, bo jego zeznania, np. przed komisją sejmową, mogłyby mieć równie znaczące konsekwencje, jak utworzenie IPN.

Jakie służby reprezentował Kubiak?

Z badań dr. Sławomira Cenckiewicza wynika, że Kubiak był agentem Departamentu II MSW. Zarejestrowano go w kategorii tajny współpracownik pod pseudonimem „Witek”. Ponieważ FOZZ był operacją wspólną MON i MSW, Kubiak współpracował z dyrektorem generalnym, Grzegorzem Żemkiem,  który był współpracownikiem Zarządu II o ps. „Dik”. W latach 80. zajmował się nielegalnym transferem z Zachodu urządzeń elektronicznych objętych zakazem eksportu do krajów komunistycznych. W porozumieniu z Żemkiem i pod parasolem służb prowadził też interesy na terenie Wiednia. Niewątpliwie ludzie ze „stajni” Kubiaka i służb przyczynili się do sukcesu KLD – partii młodej, ale w pełni establishmentowej.

W jaki sposób Kubiak przeniknął do środowiska tej partii?

Po Okrągłym Stole Kubiak pojawił się w Polsce jako powracający z Zachodu biznesmen zainteresowany popieraniem antykomunistycznych środowisk politycznych. Nie znamy szczegółów tego planu, ale wiadomo, że komunistyczne służby specjalne przystąpiły wówczas do systemowego organizowania „demokracji”, tak aby zabudować scenę polityczną swoimi kreaturami i zablokować możliwość rozwoju środowisk niezależnych.

Kubiak zaproponował pomoc finansową m.in. Michałowi Falzmannowi z radykalnie antykomunistycznego solidarnościowego środowiska CDN, który jako inspektor kontroli skarbowej wpadł na trop FOZZ. Gdy później, pracując w NIK, Falzmann pogłębił swą wiedzę do tego stopnia, że służby poczuły się zagrożone, został nagle odsunięty od wszelkich czynności kontrolnych, a dwa dni później znaleziono go martwego. Że sprawa dotyczyła kośćca układu, wskazuje fakt, że wkrótce potem w wypadku samochodowym zginął też prezes NIK Walerian Pańko, a następnie znaleziono zwłoki jego kierowcy, który wypadek przeżył, oraz policjantów, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce katastrofy.

Falzmann był człowiekiem uczciwym i odważnym – w swoim notesie, po próbie zwerbowania go do UOP przez „starych fachowców” z SB, zapisał:

„władza w Polsce jest nadal w rękach KGB. Dalsza praca to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo, szans na sukces nie widzę żadnych”.

Wyczuł, z kim ma w Kubiaku do czynienia i pogardził prowokatorem wraz z jego workami złota. Za  to Tusk i jego środowisko ten złoty deszcz przyjęli jak wyschnięta beczka. Za moment podjęcia współpracy można zapewne przyjąć wprowadzenie się nieśmierdzących groszem działaczy KLD do nowych biur z eleganckim wyposażeniem i przeobrażenie się organu liberałów, „Przeglądu Politycznego”, z wydawanego metodami podziemnymi skromnego biuletynu w drukowany na kredowym papierze elegancki żurnal.

Ktoś może powiedzieć, że to była ze strony Kubiaka tylko ideowa sympatia i zwykła życzliwość ? ” mam wolny lokal, nie znoszę postkomuny, proszę skorzystać”.

Kiedy odwiedziłem nowy lokal partii, zapytałem Tuska: „Donald, skąd to wszystko?”. Odpowiedział: „Od sponsora. Zaraz tu będzie”. Okazało się, że tym sponsorem jest Kubiak. Traktowano go w KLD nie tylko jako faceta, który na każde żądanie wyciąga forsę z kieszeni, ale także osobistego przyjaciela. Dał pieniądze na drogą operację za granicą naszego ciężko chorego kolegi, pożyczał nawet na kupno mieszkania i nie wiem, czy był takim sknerą, żeby domagać się zwrotu? Był też cenionym partnerem politycznym i uczestniczył w wewnętrznych posiedzeniach partii – np. na Helu, dokąd przyleciał helikopterem.

Nie było to niemożliwe i nie musiało być od razu podejrzane.

Jeżeli Tusk rzeczywiście cały czas w to wierzył, musiałbym powiedzieć, że jest umysłowo ociężały. Przecież w sprawie FOZZ miał swoją cząstkę odpowiedzialności również Balcerowicz, a to właśnie Tusk przeforsował go na szefa Unii Wolności, gdy KLD „zlał się” z Unią Demokratyczną.

Brałem udział w spotkaniach KLD organizowanych w zajmującym całe piętro biurze Kubiaka w hotelu Marriott i jasne było, że przyznanie mu „żup solnych” z państwowej kasy przez posadzenie go w fotelu pełnomocnika ministra prywatyzacji było rewanżem za jego hojność jako sponsora.

Firma Kubiaka „Batax”, której służby używały do operacji na Zachodzie, cieszyła się pełnym zaufaniem Tuska. Rzecz w tym, że te służby „wojskowe i cywilne” nie były suwerenne, ale stanowiły praktyczną ekspozyturę GRU i KGB. O kulisach tych operacji wiedzieli również Sowieci, tym bardziej że część interesów związanych z FOZZ realizowali ludzie związani z Moskwą. „Opieka” i „pomoc” świadczone młodym, obrotnym politykom, którzy szybko znaleźli się w elicie władzy III RP, była wielkim sukcesem tych służb.

Pamiętam, jak podczas naszych wielogodzinnych rozmów Tusk uporczywie, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wysuwał coraz to nowe, najprymitywniejsze  argumenty, aby tylko czymś uzasadniać swój sprzeciw wobec uzdrawiania Polski przez dekomunizację i lustrację.

Nie przypadkiem właśnie on odegrał ważną rolę w obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Podczas „nocnej zmiany” z pełnym zaangażowaniem wypełniał obowiązki obrońcy agentury, który dzięki kontaktom z SdRP był w ten spisek zaangażowany głębiej niż inni, histerycznie apelując w kuluarach do Wałęsy, Moczulskiego, Geremka, Pawlaka i Kwaśniewskiego – „panowie, policzmy głosy”.

przeczytaj : Panowie policzmy głosy + film „Nocna zmiana”

Na rozwiązanie WSI też zgodził się dopiero wtedy, gdy ich obrona nie była dłużej możliwa, bo nawet część SLD skupiona wokół Siemiątkowskiego była skłonna poświęcić Dukaczewskiego et consortes. A dzisiaj ci ludzie znowu wrócili na pozycje partnerów „dużego i małego pałacu”.

Jak jest dzisiaj, czy Donald Tusk i jego rząd działają w sposób w pełni autonomiczny?

Po przejęciu rządów przez ekipę Tuska niewątpliwie doszło do reesbekizacji służb specjalnych i innych ważnych struktur państwowych. Nastąpił powrót dawnych współpracowników i funkcjonariuszy na wysokie stanowiska – choćby w MSZ.

Okres rządów PO-PSL kontynuuje proces budowy III RP, którego zasadą było zachowanie filarów PRL wraz z ich zakorzenieniem w służbach specjalnych – podporządkowanych do dziś służbom sowieckim. Jednym z tego objawów jest twarda postawa tej ekipy wobec USA. Wystarczy poczytać ujawnione przez portal WikiLeaks amerykańskie dokumenty dyplomatyczne (ok. 250 tys.), wśród których znalazło się ok. 970 depesz z Polski. Wynika z nich na przykład, że Tusk demonstracyjnie unikał spotkań z czołowymi politykami amerykańskimi. Z woli Tuska storpedowano program „Tarczy antyrakietowej” – przygotowana przez PiS ustawa nie została ratyfikowana. Odwrotowi od USA służy „reset” wobec Moskwy. To tu narodziły się przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Zauważmy, że wolą Tuska było, żeby z ustawy deubekizacyjnej wyłączyć ludzi wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Ustawa obejmowała tylko cywilów z SB. I ktoś tu może bajać o autonomii władzy?

Czym tłumaczyć skandaliczną uległość wobec Rosji w sprawie smoleńskiej ? bezbrzeżną naiwnością i bezgraniczną głupotą Tuska i całego aparatu władzy? Taką wiarę ci ludzie przyjęliby z pocałowaniem ręki. Wszyscy Polacy to wiedzą, ale nawet główny doradca dyplomatyczny prezydenta Sarkozy`ego, wedle jednego z dokumentów WikiLeaks, też wie, że „Dla Rosji dobrzy sąsiedzi, to całkowicie ulegli podkomendni”. Jeden biedny Tusk nie zdaje sobie z tego sprawy? Nie powiedziałbym tego, co mówią niektórzy komentatorzy, że Tusk cieszy się z chodzenia na pasku Kremla. Myślę, że tak, jak podobny do niego premier Babiuch, wolałby mieć nieco większe pole manewru.

Ale jest przede wszystkim cyniczny i niezdolny do walki o Polskę, a tylko o własny interes.

Rozsmakował się we władzy i nie podejmuje żadnych działań, które mogłyby tej władzy zaszkodzić. Próba rozbicia układu służb specjalnych albo ujawnienie zasięgu ich  wpływów mogłyby w krótkim czasie położyć kres jego rządom. Tuskiem rządzi strach.

Napisał Pan w związku z tragedią smoleńską, że „Rosjanie plują Tuskowi w twarz”. Co Pan miał konkretnie na myśli? 

Po występie generał Anodiny, mając nadzieję, że Putin pozwoli mu przynajmniej na pusty gest na użytek propagandy krajowej, Tusk skrytykował raport MAK. Ale Rosjanie odpowiedzieli mu po swojemu, czyli kopnięciem w twarz artykułem, w którym dziadkowi Tuska przypisano służbę w SS, przy okazji obarczając Polaków masową współpracą z nazistami i zaprzeczając winie NKWD za Katyń. Wobec takiego pokazu obłędnej wrogości i pogardy, tak samo jak wówczas, gdy rosyjscy generałowie grozili eksterminacją narodu polskiego – Tusk nie zrobił rabanu w Unii i NATO, a zachował się tak samo jak kacyki z PZPR ” gdy z Kremla lecą joby, to powinnością Polaków jest milczeć i ruki pa szwam”.


Ale gdy rzecznik Tuska popełnił nieznaczący błąd w nazwie jakiejś rosyjskiej służby, musiał natychmiast pokajać się publicznie i w polskiej telewizji przepraszać w języku rosyjskim. Tusk przestraszył się, że jeżeli mruknie choćby słowem, to Rosjanie rzucą następne rewelacje. Dlatego potem wszystko przebiegało już według relacji cara i raba.

Rosjanie kłamali, zatajali fakty, bezczelnie upokarzali stronę polską, a Tusk wszystko pokornie łykał. Potrafił być chamsko agresywny wobec braci Kaczyńskich, bo miał w tym poparcie Rosji i Niemiec. Ale poparcie Kaczyńskiego w ewentualnym sporze z Putinem nie ma żadnej wartości, bo dla człowieka, który wyparł się obrony ofiar Katynia, interes Polski, jeżeli nie jest tożsamy z jego interesem, nic nie znaczy.

Dlatego woli ganiać za piłką niż podejmować najważniejsze dla Polski wyzwania. Premier RP w swoim gabinecie ma odwagę kopać piłką po ścianach, ale boi się stanąć do walki w obronie własnego państwa i narodu.

Sport to zdrowie. Byle nie strzelał samobójów.

Właśnie. Choć okres rządów Tuska oceniam jako pasmo działań pozorowanych i niespełnionych obietnic, najpoważniejsze niebezpieczeństwo widzę w sytuacji, gdy pojawiłaby się perspektywa rozliczenia politycznego i osądzenia jako kryminalisty. Obawiam się, że moglibyśmy wówczas stanąć w obliczu zagrożenia tym, co w odniesieniu do ogółu społeczeństwa sam dość czytelnie wyraził w żałosnym i tchórzliwym przemówieniu na Westerplatte, a jego minister finansów w odniesieniu do elit tej władzy przekazał, mówiąc o ucieczce na drugą stronę oceanu. Gdy będzie ciężko, ci ludzie Polskę i Polaków pozostawią samym sobie.

http://www.panstwo.net/

 

Wypowiedzi premiera Tuska o Prezydencie Lechu Kaczyńskim:

– Nie mogę dzisiaj wykluczyć, że w sytuacji, w której prezydent złamałby konstytucję i rozpisał wybory, to my nie zaakceptujemy tej decyzji. (…) Czyli może dojść do bardzo poważnego kryzysu nie tylko konstytucyjnego. W tym parlamencie nie ma możliwości przeprowadzenia procedury impeachmentu, czyli usunięcia prezydenta z urzędu. Natomiast prezydent, który pozwoliłby sobie na złamanie konstytucji po to, żeby jego partia wygrała wybory, stawiałby Platformę w sytuacji, w której trzeba by wypowiedzieć obywatelskie posłuszeństwo takim decyzjom. [„Gazeta Wyborcza”, 28/29-01-2006]

– Rzeczpospolita nie ma dziś prezydenta. Dzisiaj tylko jedna rządząca partia nazywa go prezydentem. Jesteśmy jedynym europejskim krajem, w którym głowa państwa koncentruje swe orędzia na atakowaniu opozycji. [wystąpienie na posiedzeniu Rady Krajowej PO, 12-05-2006]

– Być może fakt, że prezydent Lech Kaczyński swoją niechęć do większości rządowej demonstruje w sposób niestandardowy, będzie pierwszym przyczynkiem do debaty konstytucyjnej. Twierdzę, że jeżeli przez trzy lata współpraca ze strony prezydenta miałaby wyglądać jak do tej pory, to nie da się dobrze rządzić. (…) Gdyby prezydent nie miał prawa weta, jakoś byłbym w stanie zaakceptować ten dziwny model kohabitacji. Lecz działając tak jak obecnie, prezydent jest w stanie paraliżować nie pracę rządu, ale państwo. [„Polityka”, 9-02-2008]

– (…) prezydent ani przez chwilę nie udaje, że jest prezydentem wszystkich Polaków. Prezydent Kwaśniewski przynajmniej próbował. Prezydent Kaczyński nawet nie ukrywa, że Pałac Namiestnikowski ma być bastionem jego środowiska politycznego. [„Gazeta Wyborcza”, 20-02-2008]

– Prezydent Kaczyński w pewnych scenografiach za wszelką cenę chce podkreślić, że on i jego ugrupowanie mimo przegranej w wyborach parlamentarnych nadal odgrywają istotną albo czasami nawet dominującą rolę. Wszyscy się nauczyliśmy, że prezydent jest gotów niekonwencjonalnie korzystać ze swojego immunitetu. Jeśli więc się uprze, żeby gdzieś jechać, to przecież nie będziemy stosowali środków przymusu bezpośredniego, żeby nie pojechał. [„Gazeta Wyborcza”, 8/9-11-2008]

WYWIAD ZE SŁAWOMIREM CENCKIEWICZEM

Jak ujawnił Pan w felietonie opublikowanym na naszych łamach – co podjęły inne media – wkrótce wspólnie z Adamem Chmieleckim wyda Pan książkę o Donaldzie Tusku. Co ciekawe, nie będzie to zwykły życiorys, ale analiza politologiczna. Co kryje się pod tym pojęciem?

Jakiś czas temu, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych zainteresowałem się książkami Glenna Becka, w tym m. in. jedną z ostatnich „Arguing with idiots” (Spierając się z idiotami). Poruszył mnie sposób argumentacji, logika i przejrzystość jego przekazu, a zarazem konfrontacja licznych wypowiedzi ludzi z obozu politycznego Obamy z twardymi faktami, danymi i dokumentami na temat polityki, gospodarki, historii, różnych zagrożeń czy spraw związanych z bezpieczeństwem obywateli. Pomyślałem wówczas, że warto byłoby napisać coś podobnego o Donaldzie Tusku, który w wielu aspektach przypomina przecież „plastikowych” polityków, dla których w mniejszym stopniu liczy się konkretna wizja i polityczne idee, a przede wszystkim doskonalenie marketingu politycznego umożliwiającego wyborcze zwycięstwo. To z kolei zwróciło moją uwagę w stronę psychologii politycznej, na gruncie której staram się zrozumieć Tuska. W tym wypadku zainspirowała mnie książka Pascala de Suttera „Szaleńcy u władzy”, która uzmysłowiła potrzebę naszkicowania profilu psychologicznego Tuska.

Kim jest Tusk? Co go napędza? Co jest jego siłą? Oto pytania, które mnie nurtują, kiedy myślę o Tusku.

Jaki obraz premiera wyłania się z wielomiesięcznej już pracy, z szerokiej kwerendy? Co – Pańskim zdaniem – jest kluczem do sukcesu tego polityka? Co jest myślą przewodnią jego aktywności publicznej?

Samego mnie zadziwiło, jak bardzo Tusk jawi się jako człowiek dość przeciętny i w gruncie rzeczy mało interesujący. Sam kiedyś powiedział o sobie, że”nie jest fachowcem merytorycznym”. W tym sensie nie zasługuje on na klasyczną, naukową biografię polityczną.

Z jego wypowiedzi i artykułów (zwłaszcza z lat 90.) wyłania się osobowość o wyraźnie zaburzonej tożsamości narodowej, balansująca pomiędzy mgliście zdefiniowaną „gdańskością”, „kaszubszczyzną”, „Pomeranią”, a przeciwstawianą im czasem polskością. Miało to pewien wpływ na regionalno-autonomiczne pomysły Tuska na budowę polskiej państwowości w latach 90. Nie był też ani wybitnym studentem Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego, ani nazbyt aktywnym działaczem politycznym w okresie PRL czy wybijającym się publicystą. Pewnie dlatego jego działalność na obrzeżach ruchu „Solidarności” i w środowisku skupionym wokół „Przeglądu Politycznego” i Spółdzielni Prac Wysokościowych „Gdańsk” nie budziła większego zainteresowania ze strony SB.

O wiele ciekawsza jest jego aktywność po 1989 r. Przyjaźń z Janem Krzysztofem Bieleckim, stanowisko zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Gdańskiej”, początki Kongresu Liberalno-Demokratycznego, praca w Komisji Likwidacyjnej RSW „Prasa-Książka-Ruch”, kontakty z ludźmi biznesu i tajnych służb. Dopiero te obszary jego działalności, mimo skłonności do bumelowania i życia na luzie, uczyniły z niego polityka, parlamentarzystę, lidera partii a w konsekwencji również premiera.

Czy w książce znajdą się informacje nieznane opinii publicznej? Będzie jakaś duża sensacja?

W odniesieniu do każdej chyba osoby znanej publicznie jest wiele rzeczy, o których opinia publiczna nie ma pojęcia. Gdy dotyczy to spraw prywatnych bez wpływu na pełnienie funkcji publicznych, to nawet gdy są to pikantne opowieści, nie ma potrzeby zwracania na nie specjalnej uwagi. Natomiast w przypadku każdego tak ważnego polityka, jakim Tusk jest, spośród informacji dotąd wyborcom nieznanych informacji na szczególną uwagę zasługują te, z których może wynikać, że ów polityk w swoim działaniu jest od kogoś uzależniony w sposób niezgodny z zasadami demokracji.

Tutaj są informacje, które czekają na ich weryfikację – na potwierdzenie lub odrzucenie. Ten wymiar książki wydaje się obiecujący, gdyż z dotychczasowych dociekań wyłania się ogląd osobowości Tuska pasujący do niektórych aktorów teatru i filmu. Zdarza się, iż utalentowani aktorzy to jednostki w życiu prywatnym niewykazujące większej głębi, posiadacze dość przeciętnych osobowości. Wszystko zmienia się po wejściu na scenę – gdy prowadzone przez profesjonalnego reżysera – jednostki takie potrafią świetnie zagrać niejedną trudną i skomplikowana rolę.

Wiele osób zarzuci Panu zapewne, że kieruje się Pan motywami osobistymi – np. że książka o premierze o rewanż za jego postawę w czasie nagonki na Pana po publikacji „SB a Lech Wałęsa”.

Jako badacz odpowiem po prostu: będzie książka zawierająca informacje udokumentowane, sprawdzalne metodami dostępnymi badaczom i dziennikarzom. Wartość książki jest wyznaczana przez wartość tekstu – wartość jego tez. W Polsce niemal wszystko ocenia się przez pryzmat polityki, ale stosuje się podwójne standardy. Kiedy np. Andrzej Friszke publikuje na łamach „Krytyki Politycznej”, Paweł Machcewicz zostaje pełnomocnikiem Prezesa Rady Ministrów do spraw Muzeum II Wojny Światowej a Grzegorz Berendt z gdańskiego IPN staje publicznie w obronie odwołanego przez ministra sprawiedliwości urzędnika, to nie jest to zaangażowanie polityczne. Natomiast kiedy pojawia się zapowiedź mojej książki o Tusku wielu mówi o politycznym zaangażowaniu. Pora, by część naszych dziennikarzy wreszcie nabrała profesjonalizmu i skupiała się na tezach i ich konsekwencjach, nie zaś na – mniej lub bardziej wyspekulowanych – motywach autora.

Kiedy i w jakim wydawnictwie ukaże się książka? Jeszcze przed wyborami? Jaki będzie jej pełny tytuł?

Naszą książkę wyda Zysk i Spółka Wydawnictwo. Wciąż nad nią pracujemy i mamy nadzieję, że książka ukaże się jeszcze w tym roku.

Czy w planach ma Pan książkę o jakimś innym polityku?

O każdym, kto wywiera istotny wpływ na bieg spraw w naszym kraju powinniśmy posiadać pogłębioną wiedzę. Jest grupa takich osób, których życiorysy zawierają niepokojące białe plamy. Informacje o pewnych osobach przyrastają mi niejako przy okazji pracy nad biografią polityczną Donalda Tuska. Marzy mi się sytuacja, której doświadczam odwiedzając księgarnie w Nowym Jorku czy Chicago, gdzie na półkach widzę przynajmniej kilka różnych biografii Obamy, Busha czy McCaina, a nikomu nie przychodzi na myśl potępiać ich autorów i angażować w to instytucje państwowe oraz zaprzyjaźnione media. Nikt nie wytwarza tam również atmosfery, w której – jak u nas – zakłopotane naszą prośbą władze Uniwersytetu Gdańskiego odmawiają udostępnienia pracy magisterskiej Tuska uzależniając to od jego woli. Takie zachowania pokazują jak wiele brakuje nam do zachodnich standardów.

[wPolityce.pl, 1.09.2011]

 

POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ

Tekst Donalda Tuska:  Polak rozłamany, „Znak”, 1987 rok

Polskość jako zadany temat… Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?

Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.

Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg co jeszcze wie wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy.

I tylko w krótkich chwilach rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi. Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą […wycięte przez cenzurę] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia i prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by było inaczej. „Czym jest nasze życie?” – pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach Piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). – Nawijaniem na kawałki tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego – do opowiadań, prawie do legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy ciągle błocą podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest żucie, to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w  charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?…

Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem, emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę  – tak po polsku, patetycznie – że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.

 

Krzysztof Wyszkowski (26.01.2011)

POLSKOŚĆ CZYLI DRAMAT 

Już dzisiaj wiadomo, że mijający rok wejdzie do historii Polski, jako data tragiczna. Dopiero jednak przyszłość pokaże czy tragedia smoleńska doprowadziła do złamania państwowości polskiej, czy – jak mamy nadzieję – polskość okaże się silniejsza od jej wewnętrznych i zagranicznych wrogów.

Złowróżbnymi znakami możliwego rozwoju wydarzeń są ludzie, którzy obecną Polską rządzą i polskość poniżają. Prezydentowi Komorowskiemu bliżej do zdradzieckich sług sowietyzmu z okresu PRL niż do dbałości o godność narodu, który go na urzędzie posadził. Minister Sikorski nie musi już ujawniać niczego więcej ze swego zakłamania, bo jego konsekwencja w reorientacji polskiej polityki zagranicznej na reesbekizacyjno-rusofilską jest dowiedziona i powszechnie znana. Głównym jednak zagrożeniem dla państwa i narodu jest ten, który swój start w życiu publicznym zaczął od ogłoszenia, że „Polskość to nienormalność”.

W ten sposób dzisiejszy premier bardzo szczerze i trafnie opisał swą wewnętrzną oraz polityczną osobowość. Lapidarnie zdefiniował cały swój widnokrąg świadomościowy i moralny. Polskość – rozumiana jako wierność Bogu, Honorowi i Ojczyźnie – to nienormalność, bo świat Tuska to pogarda dla imponderabiliów, a własne zasady, to katalog opisany w kodeksie karnym. Tusk zaczynał od lewej forsy jako „macher z zaplecza”, a na szkodzeniu Polsce dobił się pozycji głównego organizatora dezintegracji i dezinformacji społeczeństwa oraz dezorganizacji i destabilizacji państwa polskiego.

Tusk jest prostakiem tak niereformowalnym, że i dzisiaj prawdziwe jest to, co na początku swej podłej kariery, odnosząc się do książek Brzozowskiego, Gombrowicza i Bobkowskiego, mówił o sobie – „Polskość nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu”. Tak, wówczas, jak i dzisiaj, Tusk mówił i mówi to samo, ale jest to przerażająca diagnoza własnego stanu, bo żadnego z tych pisarzy nigdy i w niczym nie zrozumiał. Te książki wprowadzałem w krąg gdańskiej młodzieży solidarnościowej od wspólnego pobytu w obozie internowanych. Nie zdawałem sobie sprawy, jakim niebezpieczeństwem grozi rzucanie pereł przed wieprze.

W 1987 r. Tusk twierdził, że „Polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno by było inaczej.” W r. 2010 mówi – „Smoleńsk był twardym sygnałem, że tradycyjna polityka, nasycona historią i wręcz antycznym dramatem, nie da nam nigdy odpocząć.” Jak zawsze jego jedyną reakcją jest pogarda dla polskości. Tusk wie, że ta pogarda, jako świadectwo duchowej nicości, ideowego niedorozwoju, głębokich kompleksów blokujących szacunek do ludzi uczciwych i zmuszających do otaczania się kanaliami, jest dowodem przeciw niemu. Dlatego tym bardziej nienawidzi tych, którzy pozostają polskości wierni.

Do 10 kwietnia najbardziej nienawidził prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po katastrofie cała nienawiść skupiła się na Jarosławie Kaczyńskim: „Dowiedziałem się przecież strasznych rzeczy o sobie, że spiskowałem z Putinem, że mam krew na rękach. Część polskiej klasy politycznej, w tym brat zmarłego prezydenta Jarosław Kaczyński, także grono komentatorów i niektóre rodziny ofiar używali i używają nadal sformułowań sugerujących, że jestem mordercą. Nawet jeśli dla przeważającej części opinii publicznej jest to absurdalne czy wręcz śmieszne, dla tego, kogo to dotyczy, nie jest śmieszne, chociaż jest absurdalne.”

To nie jest ani śmieszne, ani absurdalne. Tusk jest współodpowiedzialny za katastrofę smoleńską . Żaden Putin z Anodiną i żaden Miller z Arabskim ze wszystkimi ich raportami, tej współodpowiedzialności z niego nie zdejmą. Człowiek, który latami obrażał, ośmieszał, poniżał prezydenta Kaczyńskiego przed polską i międzynarodową opinią publiczną, który „używał sformułowań sugerujących” jego patologiczność, w którego ustach oskarżenie o „obsesje” było epitetem stałym i zwyczajnym, teraz udaje, że nie rozumie, że Lech Kaczyński by nie zginął, gdyby on nie przekonywał uporczywie Rosjan, żeby traktowali prezydenta jako wrogiego sobie „rusofoba” i gdyby nie zapewniał Putina, że nie powinien się z prezydentem Polski liczyć.

Lech Kaczyński przeszkadzał Tuskowi prowadzić politykę wyprzedaży polskich interesów państwowych i narodowych. Dlatego naznaczony kompleksem rodem z Makbeta Tusk ma rację, że polskość „nasycona historią i wręcz antycznym dramatem” nigdy nie pozwoli mu „odpocząć”

26.01.2011 wzzw.wordpress.com

PUENTA

Prof. Andrzej Nowak cytuje Tuska , fragment referatu  „III RP od polityki do postpolityki”

przeczytaj też:

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

44 odpowiedzi na „Donald Tusk, czyli Pan Nikt

  1. schulz pisze:

    Jednym słowem chyży ruj. To facet , który musi odpowiedzieć za swoja działalność i to nie przed jakimiś plastikowaymi instytucjami jak Trybunał Stanu. Na dzień dobry ( podobnie jak z Al Capone ) wystarczy zliczyć jego loty samolotem na trasie Warszawa – Gdansk ( ma służbowe mieszkanie w Warszawie ) wystawienie noty ksiegowej i wysłanie do słonca Peru. Dalej odsetki, nie płaci komornik itp itd ZOBACZYMY

  2. adam pisze:

    Tak jest od czegoś skutecznego trzeba zacząć, Al Capone też nie posadzili za gangsterke tylko za podatki. Każdy pretekst jest dobry. A wtedy mozna już na spokojnie rozliczyć go za całokształt działalności. Chce prywatnie latać do domu, niech sobie kupi prywatny samolot

  3. imper pisze:

    A Kaczynskiemu kursy do Juraty tez tak chetnie policzycie??

  4. ja pisze:

    „Dlatego woli ganiać za piłką niż podejmować najważniejsze dla Polski wyzwania. Premier RP w swoim gabinecie ma odwagę kopać piłką po ścianach, ale boi się stanąć do walki w obronie własnego państwa i narodu.” – ja p…, macie większy talent do manipulacji niż GW i TVN razem wzięte. I to wy chcecie walczyć o nową Polskę? Co kilka zdań zwroty typu „nie wiem, ale prawdopodobne jest”. To jest rzetelność? Ubzduraliście sobie tezę, teraz do niej naginacie fakty. Czym wy się różnicie od tej drugiej strony? Jak tu ktoś napisał: Kaczyńskiemu policzcie loty do Juraty, przyjrzyjcie się jego zażyłości z p. Krauze i z kim spotykał się w znanej gdańskiej kancelarii. Prawda jest taka, że wszystkie styropiany od a do z to nieprofesjonalne ciecie, które zostały wyniesione do bycia „kimś”, bo nikogo innego nie było. Cała masa durnych roboli z jednej i czerwonych cwaniaków z drugiej. Tęsknicie do przedwojnia? Z jednej strony może słusznie, ale z drugiej kto przechlał, przebalował i przep…ł ten kraj, zanim przyszła wojna? Resztę załatwili Niemcy i Ruscy, ustawiając sobie polski motłoch do dalszej obróbki po wojnie. Czkawką nam się to do dziś odbija. Chciałbym też zapytać starszych panów profesorów, kiedy dostali tytuły i od kogo. Jestem młodszy od was, więc chciałem wam uświadomić, że młode pokolenie się z was śmieje i się wami brzydzi. Ani nie umiecie porządnie pracować, ani nie macie wykształcenia i umiejętności, żeby coś dla tego kraju zrobić. Prezydent bredzący coś o pilnowaniu żony (czyż nie był w rządzie z p. Lechem Kaczyńskim?), ex-prezydent nabijający się mało kulturalnie z premiera próbującego mówić po angielsku, premier nierobiący NIC przez 6 lat itd. itp. Wy wszyscy ten kraj doprowadzacie do g… Bóg, honor, ojczyzna? Mordę sobie honorem i ojczyzną wycieracie, a Boga do tego nie mieszajmy, bo nie wszyscy porządni Polacy to osoby wierzące, a konstytucja w tym temacie jest chyba jednoznaczna? Najgorsze jest to, że normalni ludzie do tego g… się nie chcą pchać, za to przydupasy polityków wszelkiej maści tworzą nowe pokolenie polityków. Przecież z was – rozpolitykowanych słabiaków – wszyscy normalni ludzie, którzy reprezentują coś sobą życiowo i zawodowo – śmieją sie. Robimy dla tego kraju 1000x więcej niż wy mieląc ciągle ozorami o tym samym i starając się nas skłócić. Niszczycie ten kraj, przypisując to tym, którzy jeszcze cokolwiek dla niego robią codzienną ciężką pracą. Walcie się, styropiany, komuchy i wszyscy, co siedzicie tam na Wiejskiej oraz wszyscy, którzy uważacie, że to tam jest Polska. Ona jest zupełnie gdzie indziej, a polityka mało kogo normalnego interesuje. Bo jak ktoś wartościowy może pasjonować się szmelcem i odpadami? Magistrzy historii zajmujący się gospodarką itp. Przyssały się zera do kraju i piją. Żena.

  5. POPO pisze:

    No ,,ja” mocny i dosadny kom. W stylu Picery i jej walki z korupcją. Mieszanka prawdy z naciąganiem faktów. Twoje słowa to niechęć do ,,elit” z dużą dozą bezczelności POlikotowej. Mnie w głowie nie zamieszasz ale próbuj może wniesiesz jakieś ożywienie na tym forum. Co do działaczy Solidarności w stylu Buzka, Bieleckiego, Balcerowicza i wielu innych to zgoda oni zniszczyli Polskę ale nie mieszaj do tego śp Prezydenta. Czerwoni i różowi kierują z tylnego siedzenia autobusu z napisem Polska. Problem w tym, że ja podejrzewam (może się mylę) , że Ty widzisz tam młode wcielenia Urbana w stylu POlikotowo-Rozenkowym z małą domieszką,, femin ” i ,,Grodzkich”. Taka moja luźna odpowiedź na Twoje przemyślenia.

  6. Majka S. pisze:

    Do „ja”
    Przeleciałeś przez historię współczesną jak huragan, wylałeś wiaderko brudów na wszystkich i na wszystko. Chciałabym Cię zapytać, co Ty dobrego zrobiłeś dla Polski i jakie masz moralne prawo do tego rodzaju osądów? Jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby nie ci „robole”, o których piszesz z taką pogardą. Czy naprawdę nie znajdujesz w naszych najnowszych dziejach przyzwoitych ludzi? Z Twoich dosyć chaotycznych wywodów trudno wywnioskować, czy posiadasz jakiekolwiek poglądy polityczne? Czy ta Twoja totalna negacja rzeczywistości nie jest spowodowana czasem jakimś kompleksem? Piszesz, że młodzi śmieją się i czują obrzydzenie wobec starszych- dlaczego generalizujesz?Czy chciałbyś o swoim pokoleniu usłyszeć, że bez wyjątku jesteście prymitywnymi karierowiczami uprawiającymi wyścig szczurów, osobami bez wyższych uczuć i pasji, istotami,którym myli się gra komputerowa z życiem i że Wasz język to bełkot lub ściek???

  7. Majka S. pisze:

    „Jego peruwiańska słoneczność”chwali się skokiem cywilizacyjnym Polski pod swoimi rządami,gdyż uważa nas wszystkich za kompletnych idiotów.Jego przekonanie co do intelektualnej kondycji Polaków wzięło się być może z obserwacji zachowań wyborców.Wcześniej”mędrzec”Wałęsa skutecznie wmówił niektórym,że stworzy drugą Japonię.Tusk poszedł w ślady”mistrza”i obiecał zieloną wyspę,a teraz trąbi na cztery świata strony o tym,jak to zgotował nam raj na ziemi i że bez jego”światłego umysłu” trwalibyśmy w epoce kamienia łupanego.Jest przy tym w bezczelny sposób pewny, że „naród głupi to kupi”. Może przydałoby się pokazać, że jednak nie…

  8. esiek210 pisze:

    DONALD TUSK TO HIPOKRYTA,KARIEROWICZ ,CZLOWIEK BEZ ZASAD,TAK MOZNA GO W KROTKICH SLOWACH SCHARAKTERYZOWAC,TO WSZYSTKO CO ROBI SLUZY JEDNEMU KARIERZE W UNII EUROPEJSKIEJ,LUB JEZELI SIE NIE UDA TO CHOCBY NA MIEJSCE BRONISLAWA KOMOROWSKIEGO W KRAJU,A MOZE SIE TO MU UDAC BO W KRAJU POZYTECZNYCH IDIJOTOW NIE BRAKUJE,CZYT .LEMINGOW

  9. Majka S. pisze:

    ” Portret – Kogo widzisz?”

    Liczysz słupki poparcia, które nagle spadło,
    A twe kłamstwo smoleńskie przed prawdą umyka.
    Kogo widzisz, gdy chyłkiem spoglądasz w zwierciadło?
    Dyktatora czy zdrajcę, może niewolnika?

    Udajesz pewność siebie, choć kasa jest pusta,
    A blefu już żadnego nie znajdziesz na potem.
    Kogo widzisz, zerkając ukradkiem do lustra?
    Premiera czy tyrana, a może idiotę?

  10. emka pisze:

    Ten król jest nagi. Tusk nie ma Polakom już nic autentycznego, ważnego czy choćby prawdziwego do powiedzenia.
    Jeśli ktoś nie wierzył, to mógł w ostatnich dniach zobaczyć na własne oczy: ten człowiek jest zdolny do wszystkiego. Powie cokolwiek, wykona każdy manewr byle tylko – jak to ujął kiedyś – nie oddać Polski (Polakom?). Żąda przeprosin po tym jak sponiewierał ofiary smoleńskie w rosyjskiej pogardzie i szyderstwie, mówi o jakichś zwycięstwach obywatelom, którzy zwiewają z jego zielonej wyspy gdzie tylko mogą. No po prostu ręce opadają… To jest właśnie jego walka.> DALEJ

  11. emka pisze:

    Prowokator skarży się na przemoc pisze Krzysztof Wyszkowski
    Premier Donald Tusk uznał za stosowne osobiście wziąć w obronę dziennikarza „zaprzyjaźnionej telewizji”, spoliczkowanego na imprezie „Róbta co chceta”, i oświadczył: „Przemoc w życiu publicznym jest zawsze złem i będziemy z tym starali się skutecznie walczyć.”
    Tusk jest kłamcą, bo nie znalazł słowa potępienia dla łapsa ze swojej tajnej policji kopiącego w twarz demonstranta podczas Marszu Niepodległości. Tusk jest kibolskim prowokatorem, który mówił „Chciałem zabić” o sędzim piłkarskim, gwiżdżącym inaczej niż on by chciał. Tusk jest propagatorem bandytyzmu, jako sponsor i chwalca „wesołego happeningu” polegającwgo na poniżaniu żałobników na Krakowskim Przedmieściu.
    Jako programator i realizator polityki szerzenia nienawiści i bezprawia na rzecz obrony panowania układu postkomunistycznego, którego jest produktem, beneficjentem i utrwalaczem, Tusk nadal pozostaje sobą – „macherem z zaplecza” o mentalności kryminalisty.
    http://www.wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=1954:prowokator-skar%C5%BCy-si%C4%99-na-przemoc

  12. emka pisze:

    Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez premiera

    Warszawa, 5 sierpnia 2013 roku
    Poseł PiS Tomasz Kaczmarek w związku z organizacją szczytu klimatycznego ONZ w 2013 roku, skierował zawiadomienie do Prokuratora Generalnego dotyczące uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez działających w porozumieniu Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i ministra środowiska Marcina Korolca przestępstw polegających na niedopełnieniu obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa uczestników uroczystości odbywających się w dniu 11 listopada 2013 roku oraz generowaniu niezasadnych wydatków, a także popełnieniu przez wiceminister środowiska Beatę Jaczewską w dniu 7 grudnia 2012 roku przestępstwa niedopełnienia obowiązku przekazywania prawdziwych informacji i poświadczenia nieprawdy w oficjalnym komunikacie przekazanym PAP dotyczącym ustalenia daty szczytu klimatycznego.
    Zarówno Donald Tusk, jak i podległy mu Marcin Korolec z pełną świadomością zaprosili do Warszawy na Święto Niepodległości kilkadziesiąt tysięcy delegatów z całego świata. Wraz z nimi przyjadą tysiące alter globalistów, anarchistów, aktywistów różnych organizacji. W tym dniu przez Warszawę będą przechodzić dziesiątki tysięcy Polaków chcących świętować tę najważniejszą dla nich państwową rocznicę. W ostatnich latach z uwagi na niekompetencję władz miasta oraz organizacyjną niemoc kierownictwa policji tego dnia dochodziło do starć z policją, bójek, a nawet podpaleń.
    Z tego względu podjęcie decyzji, aby w tym samym dniu rozpocząć Konwencję Klimatyczną, która nie tylko całkowicie sparaliżuje ruch w mieście, ale i przyciągnie dziesiątki tysięcy uczestników, często nastawionych na fizyczną konfrontację, jest umyślnym skierowaniem zagrożenia życia i zdrowia na uczestników obchodów Święta Niepodległości.Nie istnieje możliwość, aby przy obecnej strukturze zarządzania policją i jej niewystarczającej obsadzie kadrowej należycie zabezpieczyć obie te imprezy jednocześnie.
    Źródło: KP PiS
    http://wpolityce.pl/depesze/59608-zawiadomienie-o-popelnieniu-przestepstwa-przez-premiera

  13. emka pisze:

    Bardzo polecam analizę obecnej sytuacji w trzech ostatnich notkach Eski, koniecznie z komentarzami:

    1. Dudy zamach stanu łagodny i elegancki z PiS w tle
    http://eska.salon24.pl/533613,dudy-zamach-stanu-lagodny-i-elegancki-z-pis-w-tle
    2. Zamachu stanu ciąg dalszy, czyli co ma wisieć, nie utonie
    http://eska.salon24.pl/533853,zamachu-stanu-ciag-dalszy-czyli-co-ma-wisiec-nie-utonie
    3. Zamach, Duda, cd – UWAGA!!!!!
    http://eska.salon24.pl/534054,zamach-duda-cd-uwaga

  14. emka pisze:

    Dołącza do ataku na naukowców: Nie ma czegoś takiego jak komisja Macierewicza! Jest trwający od lat i niebezpieczny dla Polski kabaret w reżyserii Macierewicza. Odpowiadam za państwo, a nie za obietnicę polityków, którzy są w stanie zrobić najdziwniejszą rzecz dla własnego interesu politycznego. Nie jestem w stanie udawać, że poważnie traktuję Antoniego Macierewicza i jego zespół!
    – złościł się Tusk, nie chcąc nawet słowem wspomnieć o pomyśle prof. Kleibera. […]
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/63095-premier-tusk-dolacza-do-ataku-na-naukowcow-to-niebezpieczny-dla-polski-kabaret-w-rezyserii-macierewicza-przy-okazji-wyraza-zachwyt-nad-zwyciestwem-propolskiej-merkel

  15. emka pisze:

    Jarosław M. Rymkiewicz
    Gnojek
    Z internetu można się dowiedzieć (jest to wiadomość powtarzana na wielu portalach), że pani Tuskowa powiedziała w telewizji o swoim mężu, premierze III RP, panu Tusku, że to gnojek. Dodała jeszcze, że gnojek zmarnował jej życie – co już jest mniej ważne. Premier RP jest gnojkiem – powiedziała żona premiera. Jest to pierwszy taki wypadek w ponadtysiącletniej historii Polski. Ani czeska księżniczka Dąbrówka-Dobrawa o swoim mężu królu Mieszku I, ani Esterka o swoim kochanku królu Kazimierzu Wielkim, ani królowa Jadwiga o królu Władysławie Jagielle, ani Bona Sforza o królu Zygmuncie Starym, ani Barbara Radziwiłłówna o królu Zygmuncie Auguście, ani królowa Anna Jagiellonka o swoim mężu, królu Stefanie Batorym, ani królowa Konstancja o królu Zygmuncie III Wazie, ani Marysieńka Sobieska o królu Janie III Sobieskim, ani królowa Krystyna o królu Auguście II Mocnym, ani hrabina Cosel o tymże królu, ani Joanna Grudzińska, księżna łowicka, o swoim mężu, wielkim księciu Konstantym, ani Aleksandra Fiodorowna (Charlotta) o swoim mężu carze i królu Polski Mikołaju I Romanowie, ani księżna Anna Czartoryska o księciu Adamie Jerzym Czartoryskim, ani Celina Mickiewiczowa o Adamie Mickiewiczu, ani żadna z dwóch pań Piłsudskich o marszałku Józefie Piłsudskim, ani żadna z dwóch pań Mościckich o prezydencie Ignacym Mościckim, ani pani Helena Sikorska o panu generale Władysławie Sikorskim, ani pani Nina Andrycz o towarzyszu Józefie Cyrankiewiczu, ani towarzyszka Gomułkowa o towarzyszu Gomułce, ani towarzyszka Gierkowa o towarzyszu Gierku, ani generałowa Jaruzelska o generale Jaruzelskim, ani pani Marta Olszewska o panu premierze Janie Olszewskim, ani prezydentowa Jolanta Kwaśniewska o prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim – żadna z tych polskich, a także czeskich, niemieckich, rosyjskich, włoskich i francuskich dam nie powiedziała, że jej mąż jest gnojkiem. Powtarzam – jest to pierwszy taki wypadek w ponadtysiącletniej historii Polski. Można tylko mieć nadzieję, że ostatni.
    http://niezalezna.pl/48585-gnojek

  16. J.K pisze:

    Ale te pisanie i tak nic nie zmieni ponieważ Polacy nie chcą o tym wiedzieć, zwłaszcza klasa średnia. Dopóki ci ludzie mają środki na życie które wiodą dotychczas ręki nie podniosą. A wyjście jest jedno. Tylko powstanie !

  17. emka pisze:

    Bezkarny imperator?

    Obrażany przez żonę publicznie, nazwany przez nią wręcz „gnojek”, opisywany ponadto w książce „Między nami” jako pantoflarz, Donald Tusk bez cienia wstydu, jakby odmieniony, inny, niczym król lew, oficjalnie, na zewnątrz, jawi się nam jako nieubłagany dyktator, którego władza jest nie do zakwestionowana.

    Rada krajowa PO za nami. Czołobitny szpaler sług z pierwszego rzędu przekonuje Tuska, że w Polsce wszystko mu teraz wolno. Na pewno jest to polityk zręczny w utrzymywaniu się od lat na powierzchni politycznego bagna, ale to tylko władza sprawowana dla samej władzy, bez wizji, bez honoru, bez ukierunkowania na „dobro wspólne”, pomijająca polską rację stanu. Z punktu widzenia zatem definicji Chestertona na temat cech przywódcy politycznego jest Donald Tusk kompletnym słabeuszem.

    Ja w Tusku dostrzegam również strach, a ostatnio jakąś panikę. Negatywne emocje go dławią, wypowiedzi, mowa ciała zdradza rozedrganie emocji, tępą wściekłość, zaciekłość, zawziętość. Co najmniej od czasu wycieku słynnych zdjęć smoleńskich. Rozbiegane oczy mówią: „Czy mają tego więcej?”, „Kiedy wypuszczą następne dowody?”, „Musimy się bronić, zapobiegać!”.

    Determinacja w zachowaniu władzy za wszelką cenę jest tu oczywiście znamienna. Wie dobrze, że ci, którzy po niego niedługo przyjdą, nie wykażą się ani zrozumieniem, ani litością, stąd to histeryczne zawołanie podczas przemówienia (nazwanego przez usłużne media „trzecim expose”), że władzę absolutną w Platformie Obywatelskiej tylko on jeden musi mieć w pełni zagwarantowaną, nie może być miejsca na innego lidera, on egoistycznie tego żąda, i będzie o tę władzę „walczyć na śmierć i życie”. Brzmi groźnie, nawet jak na retorykę słabeusza-populistę. Czy to znaczy, że mord także wchodzi tu w grę?

    Unicestwianie polityczne już było. Do szeregu znanych nazwisk (Olechowski, śp. Maciej Płażyński, Rokita, Piskorski, Gilowska, Gowin, Żalek, Godson) dołączył dziś ostatecznie Schetyna. Bezwzględnie torturowany (o czym pisałem tutaj: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/58621.html), a potem poddany publicznej egzekucji. Nie żal mi go. Jest z tego samego układu, budował system kłamstwa, intryg, podłości, nikczemności i co najważniejsze – doprowadził społeczeństwo do pauperyzacji.

    Natomiast Schetyna miał swój rys polityczny. Swoją tożsamość. Miejsce zaś w miarę samodzielnych polityków dziś zajęli pokorni wykonawcy zleceń, harcownicy i kompani, oportuniści i konformiści, totumfaccy i karierowicze, do tego niekompetentni ignoranci, jak Kopacz, Gronkiewicz-Waltz, Borusewicz, Grabarczyk. Sikorski kolejnym prestiżowym urzędem, jako największe zagrożenie dla Tuska został dodatkowo zneutralizowany. Na razie.

    Wydawałoby się więc, że nic nie wróży burzy. Bajka. Niemal tęczowa. A jednak. Coś nie zagrało. Podczas Rady krajowej Tusk przekonał się o bardzo bolesnym fakcie. O tym, że nie ma władzy absolutnej. Instytucjonalne władanie wprawdzie zachował.

    W scenerii publicznej podkoloryzowane jest ono właściwie nieustannie przez TVN-owskie przekazy, gdzie prezentowany jest on z namaszczeniem jako jedynowładca. Jednak w tym heterogenicznym zlepku środowisk, ideologii, intryganctwa co drugi to Brutus czekający z nożem na odpowiedni moment.

    Propagandyści nazywają ich „żołnierzami z buławą marszałkowską w plecaku”. Głosowanie w sprawie Schetyny wyraźnie to ujawniło. Niemal połowa uprawnionych do głosowania delegatów opowiedziało się za Schetyną, 46 proc. głosujących. I to jest dość znamienne. Pozory mogą zatem mylić.

    Makbet też wycinał i też zdawało się, że tej makabrze nie będzie końca. Pamiętamy, że nie oszczędził swego najlepszego przyjaciela, Blanka, który przychodził potem go gnębić jako duch, morduje dobrego króla Duncana. Zachować władzę na śmierć i życie imperator rozumiał wprost i jednoznacznie. A potem ruszył po niego las. Czy w Polsce będzie to las obywateli? Czy wystarczy wyłącznie jeden cios w plecy Radka Sikorskiego? Przekonamy się.

    Dr Tomasz M. Korczyński

    http://www.naszdziennik.pl/mysl/62527,bezkarny-imperator.html#.Uq3W2err0Mw.twitter

  18. emka pisze:

    Jak bezprogramowy Tusk przykrył program PiS-u
    PO nie ma żadnego programu, więc Tusk może przystąpić do debaty programowej z Kaczyńskim nieobciążony, na luzie. – pisze mec. Janusz Wojciechowski

    Pan premier najpierw pojechał na pogrzeb dziecka, które umarło wskutek tragicznych zaniedbań w szpitalu. Przypadkowo w pobliżu przechodzili dziennikarze z kamerami, więc pan premier udzielił krótkiego wywiadu, mimo zasmucenia.

    Potem w Opolu, na tle dymiących kominów, przeciął wstęgę.

    W dalszej kolejności pan premier wspiął się do Zębu, najwyżej położonej wsi w Polsce i tam szalał z radości, świętując drugi już w tej wsi olimpijski złoty medal. Kamery były już tam wcześniej. Pan premier opowiadał, że świętował złoto razem z ojcem medalisty, ale przed kamerą był sam. Widocznie ojca nie udało się związać i zawlec, by asystował panu premierowi.

    Pan premier brylował tego dnia i swoją to zatroskaną, to znów radosną obecnością przykrył program PiS-u.

    Pan premier jeszcze bardziej przykrył program PiS-u, rzucając Kaczyńskiemu rękawicę i żądając debaty programowej.

    Chytry plan. Kaczyński, mając program, będzie się z niego tłumaczył, a bezprogramowy pan premier tłumaczyć się nie musi, do debaty może stanąć na luzie. Nie ma bowiem żadnego programu, który by go obciążał. Tymczasem Kaczyński niestety ma program, i to ogromny, kilkusetstronicowy (prócz ogólnego programu jest jeszcze ponadstustronicowy program rolny), więc siłą rzeczy będzie go za co atakować.

    Bezprogramowy premier będzie więc faworytem programowej debaty.

    Najnowszy wpis mec. Janusza Wojciechowskiego opublikowany na blogAiD.
    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/68404,jak-bezprogramowy-tusk-przykryl-program-pis-u.html#.UwEtN9zOalw.twitter

  19. emka pisze:

    Krzysztof Wyszkowski o KLD, Tusku i doniesieniach „Wprostu”, który napisał, że KLD był finansowany przez niemiecką CDU
    Czytaj wywiad na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/wyszkowski-darczynca-staje-sie-wspolwlascicielem,10485593700#ixzz30Dqtec8G

  20. marat pisze:

    Informacje na temat życiorysu premiera Tuska bardzo się od siebie różnią.Poza oficjalną
    wersją,publikowane są,lub były inne.Taką odmienną wersję zamieścił „Costerin”
    http://costerin.wordpress.com/2013/07/12/donald-tusk-kryptonim-oscar-akta-mfs-stasi/
    Charakterystyczną cechą tego człowieka jest przypisywanie sobie cech,które nie posiada.
    Przykładem tego jest jego wypowiedź – sugestia:
    „Uczciwe rozliczenie jest takim etycznym fundamentem. Ludzie, którzy mówią prawdę o sobie, mają dopiero prawo ubiegać o to, aby rządzić dalej.” Donald Tusk 10.IX.2011r

  21. marat pisze:

    Polacy „dzięki” manipulacjom mendiów,są w stanie uwierzyć,że to co jest złe,to jest dobre a nawet znakomite i odwrotnie.Przypomnijmy sobie co bez żenady powiedział w 1987 roku dla tygodnka „Znak” (nr 11-12/1987) „Polska jest mitem a polskość to nienormalność”.A po „odzyskaniu” niepodległości, z trybuny sejmowej,że Polska jest przeludniona,a Polaków nie powinno być więcej niż 20 milionów.
    Spotyka się coraz częściej napastliwe i obraźliwe wyzwiska wobec tego osobnika.To nie jest właściwa droga, bo świadczy tylko o bezsilności i nieudolności autorów,którzy dali się zwieźć pustym obietnicom i matactwom.Jak poprzednio pisałem,jest wiele czasem
    diametralnie różnych opinii na temat Donalda Tuska. Dla zainteresowanych odsyłam do wielu publikacji zamieszczonych w znnych portalach:
    www,cido.pl

  22. emka pisze:

    Życiorys polityczny Tuska jest kopalnią afer
    Tym, co dziwi, nie są rewelacje Piskorskiego, lecz fakt, że dopiero teraz znalazł się ktoś z elity tego środowiska, kto odważył się na zlekceważenie „omerty”.
    Złożyłem dymisję z funkcji doradcy premiera Bieleckiego po tym, jak w pokoju pewnego zaufanego w tym środowisku człowieka zobaczyłem rozłożone materiały dotyczące rozstrzyganych w tym czasie kontraktów dotyczących telefonii. Po moim odejściu przekazano mi, że UOP miał powziąć informację, iż jedna z łapówek umówiona dla wysokiego urzędnika Ministerstwa Łączności ma wynieść 3 mln zł – pisze Krzysztof Wyszkowski w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”. […] >WIĘCEJ

  23. emka pisze:

    Czy człowiek, który zaprzedał Putinowi tajemnice największej powojennej tragedii własnej Ojczyzny, może stanąć przeciw niemu w obronie obcego kraju? >artykuł Magdaleny Nykiel

  24. emka pisze:

    Wyszkowski: Donek, czyli niewolnica Putlera

    To nie premier Donald „ChDKK” Tusk, a Federalna Służba Bezpieczeństwa (KGB) decyduje o działaniach rządu polskiego.
    Mógł złozyć dymisję, ale widać jest tak uzależniony od „carycy”, że już nie ma wyjścia i musi iść drogą Stanisława Augusta i Jaruzelskiego.
    Brak aresztowań wskazuje, że „radzieccy” przedstawili Donkowi listę zadań do wykonania w NATO i UE, a on ją przyjął, co oznacza podpisanie kolejnego aneksu do umowy targowickiej.
    To znaczy, że Tusk przetrwa, a rachunek za zapłaci Polska i Polacy.
    Kaczyński – zamiast pisać listy do kukły belwederskiej – powinien zażądać publicznej debaty w sejmie o niesuwerenności państwa polskiego z powodu uzależnienia elity politycznej od Rosji.
    Pozostaje pytanie, czy Rosja rozwala Polskę za wiedzą i zgodą USA i Niemiec. Jeżeli tak, to rzeczywiście „państwo polskie praktycznie nie istnieje”.
    http://www.wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=2017:donek-czyli-niewolnica-putlera

  25. Wk.bardzo pisze:

    Mam ten sam pogląd. Teraz pytanie kto bardziej szkodzi(ł) Polsce. Zdrajcy z Solidarności czy z PZPR ? Ma ktoś odwagę podjąć wątek ?

  26. marat pisze:

    Pytanie ciekawe,ale odpowiedź może być ciekawsza:Czy prokurator Hubert Podolak sam postanowił zrobić najazd na redakcję „Wprost”,czy ktoś mu to polecił?.Może „Ojciec Chrzestny” złożył mu propozycję „nie do odrzucenia”?
    https://www.youtube.com/watch?v=kYcDIN74mrw

  27. Anonim pisze:

    Polacy są tacy jaki mają rząd. Słuchają wielopiętrowych kłamstw Tuska udając, że mu wierzą. Mnie osobiście bardzo się ,,podobało”, tłumaczenie odnoszące się do gazo portu. Cytuję z pamięci ,,dywersyfikacja stała się faktem obojętnie czy będzie poślizg z terminem czy nie. W filmie Alternatywy 4 pokazano robotnika, który dostał mieszkanie i chociaż nie dostał to w świat poszło. Koledzy się obrazili, bo parapetówki nie postawił. Donald spija ,,parapetówkę”, za stocznie, przemysł, kopalnie bo telewizja POkazuje. Tym samym mamy w TV ,,Alternatywy 5”.

  28. marat pisze:

    Pan Nikt? O przepraszam,to co on zrobił przy aplauzie widowni,to jeszcze nikomu się nie udało.A to tylko główne „osiągnięcia”:
    – Afera taśmowa, afera hazardowa, afera wyciągowa, afera stadionowa, afera autostradowa, afera stoczniowa, afera AmberGold, afera gazowa, Info-afera;
    – Grabież oszczędności Polaków z OFE (153 mld zł);
    – Podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat;
    – Wzrost zadłużenia kraju (z 530 do 970 mld zł
    -Wzrost fiskalizmu, zamrożenie progów podatkowych (coraz biedniejsi muszą płacić
    coraz większe podatki), podwyżka podatku VAT do 23 proc., kilkukrotne podwyżki
    akcyzy, podwyżki składek ZUS, likwidacja ulg podatkowych (budowlanej i
    internetowej), zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego;
    – Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego;
    – Paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego;
    – Rozrost biurokracji (sto tysięcy nowych etatów);
    – Doprowadzenie do agonii służby zdrowia (czekanie po kilka lat na wizytę u lekarza
    specjalisty)
    – Ograniczenie roli naszego kraju w relacjach międzynarodowych
    – Przyjęcie ustawy o tzw. bratniej pomocy;
    – Podpisanie długoterminowego kontraktu na dostawy gazu z Gazpromem;
    – Wyprzedaż majątku narodowego za ponad 65 mld zł (w tym spółek strategicznych
    takich jak Azoty Tarnów);
    – Drenaż Funduszu Rezerwy Demograficznej;
    – Zmielenie miliona podpisów w/s JOW;
    – Odrzucenie podpisanych przez miliony Polaków wniosków o referenda w/s 6-latków
    i wieku emerytalnego;
    – Wszechobecny nepotyzm i kolesiostwo.
    wpis z dnia 20/06/2014 niewygodne.info.pl.

  29. emka pisze:

    Krystyna Grzybowska: Do Brukseli na zmywak. „Jeśli się chce zrobić karierę w PO, trzeba się ześwinić”
    http://wpolityce.pl/polityka/211498-do-brukseli-na-zmywak-jesli-sie-chce-zrobic-kariere-w-po-trzeba-sie-zeswinic

  30. emka pisze:

    Tusk jako kamuflaż
    Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej to świetna wiadomość dla Rosji, a fatalna dla Ukrainy i wszystkich państw zagrożonych agresją Putina.

    Promotorka Tuska Angela Merkel w ostatnich tygodniach dopuściła się działań najbardziej lekceważących interesy naszego regionu w całej polityce Niemiec po 1989 r. Jej słowa o tym, że jest przeciwna powstaniu baz wojskowych NATO w Europie Wschodniej oraz o wsparciu „decentralizacji” Ukrainy były wypowiedzeniem lojalności bądź co bądź sojusznikom z NATO.

    Awans Tuska to bezpośredni skutek tych wypowiedzi. Merkel wie, że „pojechała po bandzie”, więc potrzebny jest jej kamuflaż, stworzenie pozorów, iż jest inaczej. Patrzcie, wsparłam Polaka – demonstruje Ameryce i Europie. To, że ów „Polak” będzie zdolny do prowadzenia antypolskiej polityki Merkel, wiemy my i sama pani kanclerz, natomiast większości zachodniego świata wyda się to nieprawdopodobne. Po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu Tusk ma więc spełnić tę samą rolę, co po Smoleńsku. Świat nie musiał stawiać twardych żądań Rosji, skoro nie prosił o to Zachodu nawet „polski” rząd.

    Teraz Merkel łatwiej będzie układała się z Putinem naszym kosztem, skoro wspierać ją będzie nawet „Polak” Tusk.

    Piotr Lisiewicz
    http://niezalezna.pl/58914-tusk-jako-kamuflaz

  31. emka pisze:

    Prof. Andrzej Nowak: Donald Tusk może być twarzą układów, które oddadzą Ukrainę Rosji. >WYWIAD

  32. emka pisze:

    Stankiewicz: Donald Tusk powinien siedzieć i będzie siedział w więzieniu!
    Ewa Stankiewicz: Donald Tusk powinien siedzieć i będzie siedział w więzieniu!
    Uważam, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej mają charakter mafijny. Ewa Kopacz to kolejny człowiek, który powinien usłyszeć zarzuty prokuratorskie – mówi reżyserka i dyrektor artystyczny Telewizji Republika Ewa Stankiewicz w rozmowie z portalem Stefczyk.info.[…]
    Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/stankiewicz-donald-tusk-powinien-siedziec-i-bedzie-siedzial-w-wiezieniu-,11669900159#ixzz3DPn8QWFx

  33. emka pisze:

    Donald Tusk brał pieniądze od niemieckich służb? Gadowski: „Może się okazać, że agentura o której wiemy, to wierzchołek góry lodowej, a wtedy nasza historia zmieni się diametralnie!”. WIDEO:
    http://wpolityce.pl/polityka/284281-donald-tusk-bral-pieniadze-od-niemieckich-sluzb-gadowski-moze-sie-okazac-ze-agentura-o-ktorej-wiemy-to-wierzcholek-gory-lodowej-a-wtedy-nasza-historia-zmieni-sie-diametralnie-wideo

  34. emka pisze:

    Tusk i związki z BND? Wyszkowski: Gdyby Berlin dysponował teczką „Donka”, miałby na niego bardzo silne narzędzie wpływu. Trzeba to sprawdzić. WYWIAD

    wPolityce.pl: Złożył Pan zawiadomienie do prokuratury informując o możliwych związkach Donalda Tuska z niemieckimi służbami. To publicystyczne stwierdzenie?

    Czy są twarde dowody w tej sprawie?

    Krzysztof Wyszkowski: W mojej ocenie sprawa jest poważna, a dowody twarde. Już od roku wiadomości na ten temat są publiczne. Jednak do dziś doniesienia nie spotkały się z żadną reakcją. Nie było również dementi, a co więcej wypowiadali się kolejni ludzie, którzy wskazywali na takie związki Donalda Tuska.

    O czym Pan mówi?

    Choćby o doniesieniach Czempińskiego i ludzi z nim współdziałających.

    Co on może wiedzieć w tej sprawie?

    Warto pamiętać, że Czempiński to nie tylko człowiek służb, ale i człowiek, który organizował powstawanie nowych partii politycznych na przełomie lat 80. i 90. Służby specjalne same kontrolowały zakładanie postkomunistycznych partii, nastawionych na obronę ludzi reżimu w czasie transformacji. Chodziło o to, by prowadzono politykę, która legła u fundamentu III RP, zakładającą niekaralność zbrodniarzy komunistycznych. W tym samym czasie w służbach specjalnych trwała akcja przewerbowania agentów. To było kontrolowane przez SB.

    Jaki to ma związek z Czempińskim? […]
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/polityka/284372-tusk-i-zwiazki-z-bnd-wyszkowski-gdyby-berlin-dysponowal-teczka-donka-mialby-na-niego-bardzo-silne-narzedzie-wplywu-trzeba-to-sprawdzic-nasz-wywiad

  35. emka pisze:

    Krzysztof Wyszkowski dla Frondy: Donald Tusk jest uwikłany w aferę Amber Gold po uszy

    Łukasz Gut, Fronda.pl: Przed komisją śledczą badającą aferę Amber Gold stanął dziś Michał Tusk. To dobre posunięcie, które może pomóc w wyjaśnieniu współpracy syna Donalda Tuska z firmą Marcina P.?

    Krzysztof Wyszkowski: Nazwałbym to posunięciem obiektywnym. Jest to obowiązek komisji, aby w sposób rzetelny przeprowadzić sprawę. To wynika z procedury, której komisja musi się podporządkować, dlatego nie ma co doszukiwać się w tej sprawie drugiego dna. Czy to jest Tusk czy Kowalski, to jeśli chodzi o samo wezwanie, to wszystko jedno. W tym przypadku oczywiście jest do zbadania wątek może nie najważniejszy, ale istotny. Sytuacja w Gdańsku, gdzie Michała Tuska traktuje się w sposób wyjątkowy, obrzuca się go pieniędzmi, tylko dlatego, że jest synem premiera, to kwestia, której opinia publiczna się domyśla, ale którą trzeba potwierdzić. Tak więc rzecz dotyczy również samego premiera.[…]
    DALEJ:
    http://www.fronda.pl/a/krzysztof-wyszkowski-dla-frondy-donald-tusk-jest-uwiklany-w-afere-amber-gold-po-uszy,94988.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.