Jan Kochanowski

Wybitny poeta renesansu. Uważany za ojca poezji polskiej a także poetę egzystencji , przedstawiciel filozofii eklektycznej – połączenia stoicyzmu, epikureizmu i głębokiej wiary w Boga. „Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława wszystko to minie jako polna trawa”.  Poeta w pieśni „O dobrej sławie” nawiązuje do wypełniania ważnych życiowych ról.

Każdy człowiek powinien być przede wszystkim patriotą, wzorowym obywatelem, zawsze gotowym do obrony Ojczyzny. Tę sławę zapewnimy sobie, jeśli będziemy służyć ojczyźnie, każdy zgodnie ze swym talentem i umiejętnościami. „Służmy poczciwej sławie, a jako kto może niech ku pożytkowi dobra wspólnego pomoże”.

Urodził się w 1530 r w Sycynie k/Zwolenia w szlacheckiej rodzinie Kochanowskich herbu Korwin, był synem Piotra Kochanowskiego, sędziego ziemskiego sandomierskiego i Anny Białaczowskiej herbu Odrowąż. Poetą renesansu był też jeden z jego braci Mikołaj, a drugi, Andrzej, tłumaczem, który przełożył na polski Eneidę Wergiliusza. W epoce baroku pracą przekładową zajmował się też jego bratanek Piotr.
Jan Kochanowski studia rozpoczął na Akademii Krakowskiej w 1544. W latach 1547-1550 mógł studiować w którymś z uniwersytetów niemieckich, bądź też przebywać na jednym z dworów magnackich. W latach 1551-1552 studiował na uniwersytecie w Królewcu, skąd wyjechał do Włoch, do Padwy. Na tamtejszym uniwersytecie zetknął się z takimi umysłami jak Francesco Robortelo, jak i ze studiującymi tam Polakami: Łukaszem Górnickim, Andrzejem Trzecieskim i Andrzejem Patrycym Nideckim. Na uniwersytecie padewskim został nawet konsyliarzem nacji polskiej, tocząc spór o samodzielność z żakami niemieckimi. Studia, podróże i kontakty z uczonymi i humanistami dały Kochanowskiemu wiedzę filologiczną, humanistyczną oraz ogładę i wprawę literacką.
Pisał Kochanowski już we Włoszech drobne utwory po łacinie. W tamtym okresie powstała także Pieśń XXV (Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary).

W latach 1555-1556  przebywał ponownie w Królewcu na dworze arcyksięcia Albrechta Hohenzollerna, by następnie w latach 1556-1559 odbyć dwie kolejne podróże do Włoch. Stamtąd drogą poprzez Francję (gdzie zetknął się z Ronsardem) i Niemcy wrócił już na stałe do Polski.

Kochanowski przebywał w kraju na dworach, m.in. Tarnowskich, Tęczyńskich i Jana Firleja oraz biskupa krakowskiego Filipa Padniewskiego. Dzięki poparciu podkanclerzego koronnego Piotra Myszkowskiego dostał się na dwór Zygmunta Augusta, gdzie ok. 1564 r. mianowano go sekretarzem królewskim. Dzięki Myszkowskiemu dostał też prebendy kościelne: probostwo poznańskie i zwoleńskie.

Jan Kochanowski służył królowi podczas burzliwych sejmów, zajmował się działaniami politycznymi, czego ślady widać w jego utworach. W 1567 towarzyszył królowi w wyprawie radoszkowickiej, będącej próbą demonstracji zbrojnej przeciwko Rosji. Oddał znaczne usługi w trakcie przygotowań do wyprawy na Moskwę w 1568 r.

Przy dworze Zygmunta II Augusta służył do 1574 r. Opisywał ważne dla Rzeczypospolitej wydarzenia, w tym hołd pruski księcia Albrechta II Fryderyka Hohenzollerna u stóp Zygmunta II Augusta, unię Korony i Litwy (1569).

Po śmierci Zygmunta Augusta Kochanowski był zwolennikiem Henryka Walezego, którego elekcję podpisał, uczestniczył też w jego koronacji w katedrze wawelskiej w 1573. Po ucieczce króla wycofał się z życia dworskiego. Na dwór królewski już nie wrócił, choć popierał Stefana Batorego; brał udział w sejmie elekcyjnym i zyskał łaski kanclerza Jana Zamoyskiego.

W 1574 r. osiedlił się w odziedziczonym po ojcu majątku w Czarnolesie (Czarnym Lesie). W 1575 r. poślubił Dorotę Podlodowską herbu Janina, z którą miał sześć córek (trzy zmarły w dzieciństwie) oraz syna Jana (urodził się już po nagłej śmierci Jana). Kochanowski pędził w Czarnolesie bukoliczny żywot ziemianina. W maju 1575 wziął udział w zjeździe szlacheckim w Stężycy, który obradował nad wyborem nowego władcy. W listopadzie tego roku wygłosił przemówienie na polu elekcyjnym pod Warszawą.

W tym okresie powstała „Odprawa posłów greckich”, a wkrótce po niej parafraza „Psałterz Dawidów” (1579), zaczerpnięta z Wulgaty. Największą pamięć zyskał dzięki Trenom, napisanym po śmierci ukochanej córki Urszulki Kochanowskiej w 1579. W trenach opisywał zmarłą córkę Urszulę jako dziecko idealne. Pisał, że śpiewała i układała krótkie wiersze.

Jan Kochanowski zmarł nagle w Lublinie 22 sierpnia 1584. Przyczyny śmierci nie są dokładnie znane. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną śmierci poety był udar mózgu. Inne źródła podają, że poeta zmarł na zawał serca. Pochowany został w Zwoleniu, w pobliżu którego leży Czarnolas. Znajduje się tam nagrobek z jednym z dwóch zachowanych wizerunków poety.

„Pieśń XIX” – Księga druga

Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne rzeczy
Chciał ze mną dobrą tylko sławę mieć na pieczy
A starać sie (ponieważ musi zniszczeć ciało),
Aby imię przynamniej po nas tu zostało?

I szkoda zwać człowiekiem, kto bydlęce żyje
Tkając, lejąc w się wszytko, póki zstawa szyje;
Nie chciał nas Bóg położyć równo z bestyjami:
Dał nam rozum, dał mowę, a nikomu z nami.

Przeto chciejmy wziąć przed się myśli godne siebie,
Myśli ważne na ziemi, myśli ważne w niebie;
Służmy poczciwej sławie, a jako kto może,
Niech ku pożytku dobra spólnego pomoże.

Komu dowcipu równo z wymową dostaje
Niech szczepi miedzy ludźmi dobre obyczaje,
Niechaj czyni porządek, rozterkom zabiega,
Praw ojczystych i pięknej swobody przestrzega.

A ty, coć Bóg dał siłę i serce po temu,
Uderz sie z poganinem, jako słusze cnemu.
Prostak to, który wojsko z wielkości szacuje:
Zwycięstwo liczby nie chce, męstwa potrzebuje.

Śmiałemu wszędy równo, a o wolność miłą
Godzi sie oprzeć, by więc i ostatnią siłą.
Nie przegra, kto frymarczy na sławę żywotem:
Az aby go lepiej dał w cieniu darmo potem?

 

„Pieśń XIV” – Księga druga

Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie,
A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie,
Wy, mówię, którym, ludzi paść poruczono
I zwierzchności nad stadem bożym zwierzono:

Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi,
Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi,
Z którego macie nie tak swe własne rzeczy
Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy.

A wam więc nad mniejszymi zwierzchność jest dana,
Ale i sami macie nad sobą pana,
Któremu kiedyżkolwiek z spraw swych uczynić
Poczet macie; trudnoż tam krzywemu wynić.

Nie bierze ten pan darów ani się pyta,
Jesli kto chłop czyli się grofem poczyta;
W siermiędze li go widzi, w złotych li głowach,
Jesli namniej przewinił, być mu w okowach.

Więc ja podobno z mniejszym niebezpieczeństwem
Grzeszę, bo sam się tracę swym wszeteczeństwem;
Przełożonych występki miasta zgubiły
I szerokie do gruntu carstwa zniszczyły.

 

„Pieśń III” – Księga druga

Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko;
Miej na poślednie koła pilne oko:
Bo to niestała pani z przyrodzenia,
Często więc rada sprawy swe odmienia.

Nie dufaj w złoto i w żadne pokłady,
Każdej godziny obawiaj się zdrady;
Fortuna, co da, to zasię wziąć może,
A u niej żadna dawność nie pomoże.

A ci, co z tobą teraz przestawają,
Twej się Fortunie, nie tobie kłaniają;
Skoro ta zniknie, tył każdy podawa,
Jako cień, kiedy słońca mu nie zstawa.

Lecz jako sama oczy zasłoniła,
Tak swym pochlebstwem ludzi pobłaźniła:
Że drugi wysszej nosa gębę nosi,
A wszystki insze oczyma przenosi.

Ty pomni, że twój skarb u Szczęścia w mocy,
A tak się staraj o takiej pomocy,
Aby wżdy z tobą twego co zostało,
Jesli zaś będzie Szczęście swego chciało.

Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi;
Tegoć nie wydrze nieprzyjaciel srogi,
Nie spali ogień, nie zabierze woda;
Nad wszystkim inszym panuje przygoda.

„Pieśń V” – Księga druga

Wieczna sromota i nienagrodzona
Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona
Podolska leży, a pohaniec sprosny,
Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny!

Niewierny Turczyn psy zapuścił swoje,
Którzy zagnali piękne łanie twoje
Z dziećmi pospołu a nie masz nadzieje,
By kiedy miały nawiedzić swe knieje.

Jedny za Dunaj Turkom zaprzedano,
Drugie do hordy dalekiej zagnano;
Córy szlacheckie (żal się mocny Boże!)
Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże.

Zbójce (niestety), zbójce nas wojują,
Którzy ani miast, ani wsi budują;
Pod kotarzami tylko w polach siedzą,
A nas nierządne, ach, nierządne, jedzą!

Tak odbieżałe stado więc drapają
Rozbójce wilcy, gdy po woli mają,
Że ani pasterz nad owcami chodzi,
Ani ostrożnych psów za sobą wodzi.

Jakiego serca Turkowi dodamy,
Jesli tak lekkim ludziom nie zdołamy?
Ledwieć nam i tak króla nie podawa;
Kto się przypatrzy, mała nie dostawa.

Zetrzy sen z oczu, a czuj w czas o sobie,
Cny Lachu! Kto wie, jemu czyli tobie
Szczęście chce służyć? A dokąd wyroku
Mars nie uczyni, nie ustępuj kroku!

A teraz k’temu obróć myśli swoje
Jakobyć szkody nieprzyjaciel twoje
Krwią swą nagrodził i omył tę zmazę,
Którą dziś niesiesz prze swej ziemie skazę.

Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają?
Biedne półmiski, czego te czekają?
To pan, i jadać na śrebrze godniejszy,
Komu żelazny Mars będzie chętniejszy.

Skujmy talerze na talery, skujmy,
A żołnierzowi pieniądze gotujmy!
Inszy to darmo po drogach miotali,
A my nie damy, bychmy w cale trwali?

Dajmy; a naprzód dajmy! Sami siebie
Ku gwałtowniejszej chowajmy potrzebie.
Tarczej niż piersi pierwej nastawiają,
Pozno puklerza przebici macają.

Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”:
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

http://kochanowski.nasz.info/

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Wiersze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jan Kochanowski

  1. emka pisze:

    Polski Horacy
    Był największym polskim poetą przed Mickiewiczem, ale są i tacy, co uważają go za polskiego poetę wszech czasów. Nie tylko dlatego, że stworzył pierwszy w historii polskiej liryki regularny wiersz sylabiczny; że był Europejczykiem posługującym się swobodnie łaciną; że napisał wiekopomne „Treny”, nieznane jeszcze w takiej konwencji światowej literaturze; że szanował język ojczysty i po polsku, a nie po łacinie, stworzył swe arcydzieła. Jan Kochanowski (*1530 †22 VIII 1584) to przede wszystkim mądrość życia i zrozumienie losu człowieczego; to wadzenie się z Panem Bogiem, ale i wielkie zawierzenie Bogu.

    Jest taki utwór Jana z Czarnolasu, którego powinna się uczyć na pamięć cała polska młodzież, gdyż może być drogowskazem na całe życie. Niestety, dziwni ludzie, którzy opanowali polską oświatę, uważają, że nie należy się już niczego uczyć na pamięć…

    Z pieśni o nadziei: „Nie porzucaj nadzieje, jakoć się kolwiek dzieje: bo nie już słońce ostatnie zachodzi, a po złej chwili piękny dzień przychodzi (…). Ty nie miej za stracone, co może być wrócone: siła Bóg może wywrócić w godzinie; a kto mu kolwiek ufa, nie zaginie”.

    Obywatel ziemski, aktywny uczestnik życia politycznego kraju, obdarzony temperamentem publicystycznym, miał Jan z Czarnolasu dar wyrażania uczuć zbiorowych. Gdyby za jego czasów istniało pojęcie wieszcza narodowego, to tak by go nazywano. Przykładem wieszczej postawy jest upomnienie ludzi rządzących państwem zawarte w dramacie „Odprawa posłów greckich”: „Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie, a ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie; Wy, mówię, którym ludzi paść poruczono i zwirzchności nad stadem Bożym zwierzono: miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi, żeście miejsce zasiedli Boże na ziemi, z którego macie nie tak swe własne rzeczy, jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy”…
    Piotr Szubarczyk
    http://www.naszdziennik.pl/wp/51643,polski-horacy.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.