Uciekinier z Auschwitz – Kazimierz Piechowski

Film „Uciekinier” opowiada historię, która rozegrała się 20 czerwca 1942 roku,  kiedy czterech więźniów Auschwitz uciekło z obozu w mundurach SS i z bronią autem vice-komendanta. Kazimierz Piechowski wpadł na rewelacyjny pomysł stworzenia fikcyjnego Rollwagenkomando, co miało zapobiec rozstrzelaniu pozostałych w obozie współwięźniów.

strona [2] Wywiad z Kazimierzem Piechowskim – bohaterem filmu

***

Była to ucieczka bardzo niebezpieczna, a jednak udana. Specjalna komisja przysłana z Berlina badała, jak mogło do tego dojść. Nikt z więźniów za tę ucieczkę nie został stracony. Niemiecki „kapo”, całkowicie niewinny, po wielomiesięcznych torturach zmarł w celi głodowej.

„Przez całe swoje życie ciągle uciekałem. W czasie wojny uciekałem przed Niemcami. W Auschwitz kilka razy uciekłem przed śmiercią. Po wojnie uciekałem przed „czerwonymi”. Teraz uciekam w świat, żeby nie stetryczeć… ” tak Kazimierz Piechowski opisuje swoje pełne dramatycznych wydarzeń życie.

Od dawna jego marzeniem były zagraniczne podróże. Ale w czasach dzieciństwa nie dane mu było to pragnienie zrealizować. Kiedy wybuchła druga wojna światowa, Piechowski należał do harcerstwa. Wraz z tysiącami kolegów znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, gdyż Niemcy rozstrzeliwali harcerzy. Piechowski chciał uciec z okupowanego kraju, przez Węgry dostać się na Zachód i móc walczyć za ojczyznę. Ale ta próba się nie udała i młody chłopak, po pobycie w kilku więzieniach, trafił ostatecznie do obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

Tu, za bramą ze złowrogim i bałamutnym hasłem „Arbeit macht frei” (Praca czyni wolnym) Kazimierz Piechowski staje się więźniem numer 918. Wraz ze swoimi kolegami jest ofiarą zbrodniczego systemu obozowego. Zarządzającym Auschwitz esesmanom nie chodzi wyłącznie o fizyczne wyeliminowanie więźniów. Oprawcy chcą, aby ich ofiary przed śmiercią utraciły resztki czci i człowieczeństwa. Głównym narzędziem tego działania jest głód. Przebywający w obozie dostają minimalne racje żywnościowe. Najważniejszą troską więźniów staje się przeżycie do następnego dnia. Wyniszczeni głodem, są zmuszani do harówki w każdych warunkach pogodowych, na paraliżującym mrozie, w głębokim śniegu, w obezwładniającym upale, po kolana w błocie. Największe żniwo śmierć zbiera na jesieni i wiosną. Wielu zabijają choroby, inni są rozstrzeliwani, a ich zwłoki palone w krematoriach.

Ale Piechowski chce żyć. Uczy się oszczędzać siły. Kiedy w pobliżu nie ma żadnego kapo czy esesmana, odpoczywa; kiedy zaś jest obserwowany, udaje, że rwie się do pracy. Wkrótce zostaje przeniesiony do pracy pod dachem, w magazynie nieopodal obozu. Tam poznaje Gienka, więźnia, który zajmuje się samochodami. Razem postanawiają wyrwać się z tego „piekła śmierci”, jakim jest obóz w Oświęcimiu. Powoli dojrzewa plan ucieczki. Ale ryzyko porażki jest duże, a stawką w tej grze śmierć nie tylko uciekinierów, lecz także współwięźniów.

W swoim filmie Marek Tomasz Pawłowski śledzi losy niezwykłej postaci Kazimierza Piechowskiego, organizatora najbardziej brawurowej ucieczki z Auschwitz. Piechowski, przed kamerą, opowiada o dramatycznych chwilach swego życia, zarówno o koszmarze czasów obozowych, jak i o walce przeciw hitlerowcom w oddziale Armii Krajowej, za co po wojnie władze komunistyczne wtrąciły go do więzienia. Dokument uzupełniają bogate materiały archiwalne, w tym ujęcia okolic obozu i magazynu przeplatające się ze współcześnie wykonanymi zdjęciami.

http://www.tvp.pl/

 

Z raportu Witolda Pileckiego:

Przesyłam znowu raport do Warszawy przez pdch. 112, który z trzema kolegami zmontował wspaniałą ucieczkę z obozu. Byłem kiedyś dawno na filmie 10 z Pawiaka. Śmiem sądzić, że ucieczka czterech więźniów z Oświęcimia, najlepszym w obozie autem komendanta lagru, po przebraniu się w mundury oficerów SS, na tle warunków tego piekła, może być dla filmu kiedyś tematem naprawdę doskonałym. Główna wartownia (Hauptwache) prezentowała broń. Lagerführer Hans Aumeier, spiesząc konno z Buny na wieczorny apel, spotkał auto z oficerami w drodze. Salutował im grzecznie, dziwiąc się nieco, że szofer prowadzi wóz na stary przejazd kolejowy, już teraz zamknięty. Auto się jednak szybko cofnęło i przejechało tor w innym miejscu. Zwalił to na wódkę i słabą pamięć kierowcy. Głowy mieli mocne – ucieczka się udała. Lagerführer wrócił do Oświęcimia na sam apel, gdy wszyscy już stali w wyrównanych blokach. Tu się dopiero rozegrała scena. Zameldowano mu, że czterech brakuje na apelu, a co gorsza – że pojechali autem komendanta. Działo się to w baraku Blockführerstuby. Aumeier się prawie wściekł, rwał włosy na głowie, krzyczał, że ich przecież spotkał. Potem z rozpaczą cisnął czapkę na ziemię i … nagle na głos się roześmiał.

Raport Witolda> http://www.polandpolska.org/dokumenty/witold/raport-witolda-1945.htm

 

UCIEKINIER

 Reżyseria: Marek Tomasz Pawłowski, prod. 2006, 56 min.

części 6/6

 

DALEJ

strona [2] Wywiad z Kazimierzem Piechowskim – bohaterem filmu

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa, Lata PRL, Teatr TV, film, Wywiady i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Uciekinier z Auschwitz – Kazimierz Piechowski

  1. emka pisze:

    Minęło 70 lat od brawurowej ucieczki czterech więźniów z Auschwitz

    70 lat temu, 20 czerwca 1942 roku, z niemieckiego obozu Auschwitz zbiegli więźniowie: Kazimierz Piechowski, Stanisław Gustaw Jaster, Józef Lempart i Eugeniusz Bendera. Była to jedna z najbardziej spektakularnych ucieczek w dziejach obozu.
    Więźniowie zatrudnieni byli w magazynach żywności dla SS, które zlokalizowane były w pobliżu obozu macierzystego Auschwitz. Pracowali w nich Piechowski (numer obozowy 918) i Jaster (6438). Lempart (4319) i Bendera (8502) zatrudnieni byli w pobliskich garażach samochodowych.
    20 czerwca po południu – jak podaje historyk związany z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau Henryk Świebocki, który zajmował się tematyką ucieczek z obozu – Polacy posługując się dorobionymi wcześniej kluczami dostali się do magazynu. W środku znaleźli broń i mundury SS. Piechowski, który znał język niemiecki, przebrał się za Oberscharfuhrera, dwaj inni za esesmanów w hełmach z karabinami. Czwarty miał być więźniem w kajdankach.
    Z garażu wyprowadzili samochód Steyer 220 i nim wyjechali z terenu magazynów. Po wojnie Józef Lempart wspominał, że uciekając pojechali w kierunku dworca kolejowego. Przed nim stał szlaban, a także wieża z esesmanem z karabinem maszynowym.
    Kilkanaście metrów przed szlabanem Piechowski, jako +najstarszy+ stopniem, wychylił się z pędzącego samochodu i energicznym ruchem dłoni nakazał podnieść szlaban. Wartownik szybko spełnił polecenie. Samochód przejechał
    – mówił.
    Uciekinierzy zniszczyli auto nieopodal Makowa Podhalańskiego. Do komendanta obozu Rudolfa Hoessa wysłali ironiczny list z przeprosinami za pozbawienie go samochodu. Po ucieczce w Bloku 11 osadzony został niemiecki więzień Kurt Pachala, kapo magazynów, którego Gestapo podejrzewało o pomoc uciekinierom.
    Ucieczka odbyła się za wiedzą jednego z przywódców obozowego ruchu oporu Witolda Pileckiego, który dobrowolnie przedostał się do Auschwitz, by stworzyć w nim konspirację. Poprzez Jastera przekazał dowództwu AK raport. Świebocki podał, że sam Jaster zginął w tragicznych okolicznościach jesienią 1943 roku. Posądzony o agenturalną działalność na rzecz Gestapo został rozstrzelany przez Podziemie. Historyk podkreślił, że była to pomyłka; Jaster nie miał związków z niemiecką tajną policją.
    Pozostali przeżyli wojną. Ostatnim żyjącym uciekinierem jest Kazimierz Piechowski. Jesienią 1939 roku próbował przedostać się na Węgry, aby stamtąd dotrzeć do armii tworzonej we Francji. Na granicy schwytał go patrol niemiecki. Trafił do więzienia w Wiśniczu Nowym, a stamtąd, 20 czerwca 1940 roku, do KL Auschwitz.
    Historyk z Muzeum Auschwitz Adam Cyra przypomniał, że po ucieczce Piechowski wstąpił do Armii Krajowej, w szeregach której walczył do końca wojny. Po powrocie na rodzinne Pomorze podjął pracę. Wskutek donosu UB uwięziło go za akowską przeszłość. Został skazany na dziesięć lat więzienia, z czego odsiedział siedem.
    Po 40 latach od swojej ucieczki, namówiony przez żonę Igę, po raz pierwszy przyjechał do Muzeum Auschwitz-Birkenau. Na widok Ściany Straceń na dziedzińcu bloku nr 11, kiedy powróciły w jego pamięci straszne wspomnienia, jak wynosił spod niej ciała rozstrzelanych współwięźniów – stracił przytomność. Następny raz odwiedził Muzeum w 2002 roku
    – powiedział Cyra. W tym roku Kazimierz Piechowski skończy 93 lata.
    Ogółem w historii obozu próbę ucieczki podjęły co najmniej 802 osoby – 757 mężczyzn i 45 kobiet. Wśród nich najwięcej było Polaków – co najmniej 396 osób. Ucieczka udała się 144 osobom. Większość z nich przeżyła wojnę. Niemcy zastrzelili podczas ucieczki lub zatrzymali później 327 więźniów. Los pozostałych 331 więźniów jest nieznany. Nie wykluczone, że część z nich wydostała się na wolność i przeżyła. […]
    20.06.2012, http://wpolityce.pl/depesze/

  2. emka pisze:

    Uciec przeznaczeniu – rozmowa z Kazimierzem Piechowskim, więźniem numer 918, uciekinierem z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

    Do Auschwitz przywieziono Pana w wagonie bydlęcym 20 czerwca 1940 roku. Jakie było Pana pierwsze wrażenie?
    Szok. Zazgrzytały hamulce, zaczęło się piekło. Wyskakiwać. Raus, verfluchte Polen. Z obu stron stali esesmani, bili czym się dało. Pomagali im kapo. Nikt z nas nie rozumiał dlaczego, nie wiedział, o co chodzi i gdzie jest. Kiedy dostaliśmy pasiaki i numery, wszystko się wyjaśniło.

    Pierwszym zadaniem do wykonania było zbudowanie obozu, w którym mieliście ginąć…

    Początkowo na tym terenie, poza nazwą Auschwitz, nie było prawie niczego – dwa, trzy bloki po naszym wojsku. Budowaliśmy baraki, kilometry drutów kolczastych, ulice. Straszna harówka. Nadchodziły kolejne transporty więźniów, a my nie mogliśmy nadążyć budować coraz więcej i więcej baraków, bloków, a zatem zabijanie było rozwiązaniem tego problemu. Więzień znaczył mniej niż gruda ziemi. […]
    Całość: http://pamiec.pl/pa/edukacja/akcje-i-obchody/ogolnopolskie/polskie-panstwo-podziem/artykuly/12490,UCIEC-PRZEZNACZENIU-rozmowa-z-Kazimierzem-Piechowskim-wiezniem-numer-918-uciekin.html

  3. emka pisze:

    „Śniło mi się, że jestem w Auschwitz”. Rozmowa z Kazmierzem Piechowskim
    – Fritzsch miał pejcz i buty z cholewami. Szedł przed pierwszym szeregiem i wskazywał. Esesmani wyciągali więźnia. „Raus!” – wyciągali następnego. Pięć kroków naprzód, drugi rząd, trzeci rząd… To był chyba czwarty rząd. Esesmani wyprowadzili więźnia, a on krzyknął na całe gardło: „Matko Boska, moje dzieci!” Rozpacz. Zobaczyłem, jak ojciec Kolbe, wyprostowany jak struna, szedł krok za krokiem, pomalutku w kierunku Fritzscha. Stanął przed nim. „Chcę iść na śmierć za tego więźnia” – powiedział. Konsternacja. Wariat? Każdy zębami trzyma się życia, a ten je oddaje. Fritzsch popatrzył i po chwili powiedział: „Niech on idzie, a tego dajcie z powrotem” – opowiada Kazimierz Piechowski, więzień KL Auschwitz nr 918, uciekinier z obozu, żołnierz AK. […]
    http://rebelya.pl/post/7684/snio-mi-sie-ze-jestem-w-auschwitz-rozmowa-z-kaz

  4. emka pisze:

    Więzień, uciekinier, egzekutor… Rozmowa z Kazimierzem Albinem, uciekinierem z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau

    – Staliśmy na baczność w szeregach na placu apelowym, kiedy stwierdzono, że brakuje jednego więźnia z komanda pracującego poza obozem. Więźniów z tego komanda zabrano na przesłuchanie. Bito ich, ale nikt nic nie wiedział, ponieważ nie pomagali Wiejowskiemu. Staliśmy na placu przez całą noc, a mieliśmy tylko drelichowe bluzy. Nad ranem zrobiło się strasznie zimno. Między szeregami więźniów chodzili kapo z lagami i jeżeli ktoś upadł, tłukli go niesamowicie. Po szesnastu godzinach bez jedzenia młodocianych zwolniono. Miałem szczęście, że znalazłem się w tej grupie, mieszkałem bowiem w bloku, z którego uciekł więzień. Po zwolnieniu nas, zgodnie z poleceniem komendanta Rudolfa Hößa, wybrano z tego bloku dziesięciu więźniów. Zginęli w bunkrze śmiercią głodową. Ale ucieczki więźniów podtrzymywały nas na duchu. Wiejowskiego nie ujęto – opowiada Kazimierz Albin.

    Pozwoli Pan, że zacznę od czegoś, co w piekle Auschwitz mogło się wydawać nieprawdopodobne – od sportu. Czy to prawda, że będąc więźniem, grał Pan w piłkę nożną?

    – Tylko w niedzielne popołudnia – mieliśmy wtedy wolne, a na terenie obozu nie było esesmanów. Na małej przestrzeni więźniowie zorganizowali wówczas coś na kształt boiska. Było wśród nas wielu piłkarzy z przedwojennej pierwszej ligi, jak Józef Korbas z Cracovii i Antoni Łyko z Wisły Kraków, a nawet kilku zawodników z reprezentacji Polski. […]
    http://rebelya.pl/post/7683/wiezien-uciekinier-egzekutor-rozmowa-z-kazimier

  5. emka pisze:

    Zmarł Kazimierz Piechowski, uciekinier z niemieckiego obozu Auschwitz, żołnierz Armii Krajowej, więzień okresu stalinowskiego. Świadek historii i autor wstrząsających wspomnień obozowych

    Kazimierz Piechowski urodził się w 1919 r. w miejscowości Rojkowy. Przed wojną działał w harcerstwie. Po klęsce kampanii wrześniowej został w listopadzie 1939 r. aresztowany, gdy próbował przedostać się na Słowację i dalej do polskiej armii we Francji. Niemcy więzili go w areszcie w Baligrodzie, a także w więzieniach w Sanoku, przy Montelupich w Krakowie i w Wiśniczu Nowym, skąd 20 czerwca 1940 r., w drugim transporcie polskich więźniów politycznych, trafił do Auschwitz. Otrzymał numer 918. W obozie pracował m.in. przy jego rozbudowie. Gdy był już skrajnie wycieńczony, pomógł mu niemiecki więzień kryminalny Otto Kuessel. Dzięki niemu otrzymał lepszą pracę w magazynie, w którym zaopatrywało się SS. 20 czerwca 1942 r. razem z trzema kolegami: Eugeniuszem Benderą, Stanisławem Jasterem i Józefem Lempartem włamali się do magazynu, zabrali mundury, broń i samochód, a następnie uciekli. Dla więźniów wyczyn ten był ogromnym wydarzeniem, które podniosło ich na duchu. […]

    Artykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/192595,zmarl-kazimierz-piechowski.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.