Sowiecka historia – prawda niewygodna dla Zachodu

Związek Sowiecki nie był lepszy od nazistowskich Niemiec. Różnica tkwiła tylko w tym, że ponieważ był on jednym ze zwycięzców wojny, nie wolno było mówić o okrucieństwach, jakich dopuszczały się jego władze. – mówi w wywiadzie Edvans Šnore, łotewski reżyser, autor filmu „The Soviet Story” o niemiecko-sowieckiej współpracy przed 1941 rokiem.

 

Film The Soviet Story

Film opowiada o niemiecko-sowieckiej współpracy przed 1941 r. Autorem scenariusza oraz reżyserem jest Edvans Šnore, a jego finansowanie zapewniła grupa posłów z Parlamentu Europejskiego z frakcji Unia na rzecz Europy Narodów.

W filmie są wywiady z zachodnimi jak również rosyjskimi historykami, między innymi Normanem Davisem, Borysem Sokołowem, pisarzem Wiktorem Suworowem, oraz Władimirem Bukowskim, członkami Parlamentu Europejskiego, jak również ofiarami sowieckiego terroru.

Główną tezą filmu, jest wskazanie analogii pomiędzy systemem nazistowskim i komunistycznym na początku II Wojny Światowej. W filmie podkreślono przede wszystkim Wielką Czystkę, Hołodomor, masakrę w Katyniu, współpracę Gestapo i NKWD, masowe deportacje prowadzone przez Związek Radziecki, jak również eksperymenty medyczne w Gułagach dokonywane na ludziach.

 

Prawda niewygodna dla Zachodu

z reżyserem jest Edvans Šnore –  rozmawiała Agnieszka Żurek [naszdziennik.pl]

Jak opisałby Pan proces przenikania do zachodniej świadomości publicznej prawdy o współpracy zachodnich mocarstw z dwoma totalitaryzmami?

– Myślę, że na temat drugiej wojny światowej w zachodnich społeczeństwach wciąż pokutuje kilka mitów. Ponad 60 lat mieszkańcy Zachodu byli uczeni, że druga wojna światowa była zwykłym konfliktem zbrojnym, który zakończył się triumfem dobra nad złem. Była to jednak tylko część prawdy. Dobro nie zatriumfowało nad złem, ponieważ jedno ze zwycięskich w tej wojnie państw stworzyło reżim, który dopuszczał się aktów ludobójstwa i masowych mordów. Związek Sowiecki nie był lepszy od nazistowskich Niemiec. Różnica tkwiła tylko w tym, że ponieważ był on jednym ze zwycięzców wojny, nie wolno było mówić o okrucieństwach, jakich dopuszczały się jego władze. Inna była sytuacja nazistowskich Niemiec, o których zbrodniach dowiedział się cały świat.

Dla wielu niewygodny jest wątek współpracy Związku Sowieckiego z Hitlerem w działaniach mających na celu eksterminację Żydów.

– W latach 1939-1941 Stalin stał de facto po stronie nazistów. Władze Związku Sowieckiego nie tylko wydawały Żydów nazistowskich Niemcom, ale także wspierały niemiecką machinę wojenną, co doprowadziło do tego, że do 1941 roku Hitler był w stanie zająć prawie całą Europę.

Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że dwa totalitaryzmy – nazistowski i sowiecki – wciąż nie są traktowane jednakowo? Przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi w tym, że Europa Wschodnia została „sprzedana” Stalinowi przez zachodnich przywódców?

– Tak, myślę, że te dwa totalitaryzmy wciąż nie są na Zachodzie traktowane jednakowo. Takie jest przynajmniej moje wrażenie. Myślę, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że rządy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii kolaborowały z jednym z totalitarnych reżimów – ze Związkiem Sowieckim. Wspomagały go militarnie i gospodarczo. Związek Sowiecki wykorzystywał udzielaną mu przez aliantów pomoc nie tylko do walki z nazistami, ale także do dokonywania aktów ludobójstwa na własnych obywatelach. Wiemy na przykład, że amerykańskich ciężarówek Sowieci używali do deportacji Czeczenów. Zachód był pośrednio zaangażowany w zbrodniczą politykę Związku Sowieckiego. Zachodni sędziowie pomagali na przykład wyciszyć sprawę Katynia w czasie procesów norymberskich, mimo że nie było wątpliwości co do tego, kto dopuścił się tej zbrodni. Nie zrobiono niczego, aby osądzić jej prawdziwych sprawców. Wszystkie te sprawy, jak sobie wyobrażam, są dla Zachodu bardzo niewygodne. Jedyną drogą uniknięcia dyskomfortu jest dla zachodniej opinii publicznej traktowanie Stalina jako kogoś „lepszego” od Hitlera. Daje to złudzenie posiadania moralnych podstaw do usprawiedliwienia kolaboracji z nim.

Sądzi Pan, że Europa Wschodnia nadal w pewien sposób znajduje się w „rosyjskiej sferze wpływów” za cichym przyzwoleniem zachodniej opinii publicznej? Na jakim polu możemy obecnie tego doświadczać?

– Myślę, że wpływ Rosji na inne kraje jest znacznie mniejszy niż w czasach zimnej wojny. Wciąż jednak Rosja jest szczęśliwym posiadaczem ogromnych złóż gazu i ropy. Używa zatem tych bogactw naturalnych do wywierania wpływu na sposób prowadzenia polityki przez państwa Europy Zachodniej. Wobec krajów Europy Wschodniej Rosja jest znacznie mniej delikatna i często ucieka się do zwykłego szantażu. Najlepszym przykładem takiego działania są rozmaite restrykcje dotyczące importu żywności wprowadzane przez Kreml tam, gdzie tylko dyktuje mu to sytuacja polityczna. Kreml zablokował import polskiego mięsa, łotewskich ryb, gruzińskich win itd. Sądzę jednak, że prowadzenie tego rodzaju polityki jest krótkowzroczne i nie może przynieść żadnych dobrych rezultatów. Zachowując się w ten sposób, z pewnością bardzo trudno jest pozyskać nowych przyjaciół.

W swoim filmie porusza Pan temat katyńskiej masakry z 1940 roku. Trudno nie wspomnieć w tym kontekście o katastrofie lotniczej, jaka miała miejsce w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. W tym samym miejscu, w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej, zginęła tragicznie polska elita, z prezydentem na czele.

– Trudno jest komentować to wydarzenie. Myślę, że to, co stało się w Smoleńsku, jest niewyobrażalną tragedią, a fakt, że miało to miejsce niedaleko Katynia, w rocznicę zbrodni, jest trudny do wyjaśnienia, a zarazem symboliczny. Przebywałem w Warszawie, kiedy samolot z ciałem polskiego prezydenta przyleciał z Rosji, i byłem głęboko wzruszony widokiem tysięcy ludzi stojących w ogromnej kolejce, aby oddać hołd swojemu prezydentowi. To było bardzo poruszające. Nigdy wcześniej nie widziałem ani nie czułem czegoś podobnego.

Łotwa była pierwszym krajem postkomunistycznym, który stworzył profesjonalne i nowoczesne muzeum okupacji przez dwa totalitaryzmy. Jak wygląda obecnie polityka historyczna na Łotwie?

– Nie jestem ekspertem w dziedzinie edukacji, więc obawiam się, że nie będę w stanie przedstawić szerszej panoramy odnośnie do tego zagadnienia. Mogę natomiast powiedzieć, że w łotewskich szkołach pokazywano film „The Soviet Story” na lekcjach historii, aby przekazać uczniom wiedzę na temat sowieckiego komunizmu i drugiej wojny światowej. Muzeum Okupacji Łotwy istotnie jest profesjonalnie przygotowane. Zwiedzając tamtejszą ekspozycję, zarówno obcokrajowcy, jak i Łotysze mogą się wiele dowiedzieć na temat najnowszej historii Łotwy. Muzeum powstało na początku lat 90. Z inicjatywą jego stworzenia wystąpiła grupa deportowanych Łotyszy, z profesorem historii Paulisem Lazdą na czele. Wśród wielu innych ciekawych eksponatów muzeum posiada ogromne archiwum audiowizualne zawierające relacje naocznych świadków deportacji, więźniów gułagów czy uczestników ruchu oporu. Niektóre z nich zostały wykorzystane także w filmie „The Soviet Story”. Dumą napawa mnie fakt, że jestem członkiem Historyczno-Naukowej Rady Muzeum.

Czy w łotewskim społeczeństwie wiedza o zbrodniach komunistycznych jest powszechna, a komunizm traktowany na równi z nazizmem?

– Tak, powiedziałbym, że te dwa systemy zasadniczo są traktowane podobnie. Trzeba jednak zauważyć, że w łotewskim społeczeństwie istnieje podział. W przybliżeniu połowę mieszkańców Łotwy stanowią Rosjanie lub osoby rosyjskojęzyczne. Większość z nich osiedliła się na Łotwie w czasie trwania sowieckiej okupacji. Ci ludzie nie widzą w komunizmie zła równego z nazizmem. Więcej nawet – nie widzą w nim żadnego zła. Przede wszystkim dlatego, że system komunistyczny dał im możliwość osiedlenia się na Łotwie.

Materiał do „The Soviet Story” zbierał Pan przez 10 lat. Jak narodził się pomysł nakręcenia tego filmu i co było najtrudniejsze w pracy nad nim?

– Moim zamysłem było pokazanie Zachodowi historii tych narodów – milionów ludzi – którzy żyli za żelazną kurtyną, pod okupacją sowiecką. Z mojego doświadczenia wynika, że mieszkańcy Zachodu mają bardzo niewielką wiedzę na ten temat. Wiedza ta bazuje w dodatku na sowieckich mitach, które są zwyczajnie błędne, budowane na kłamstwie. Mogliśmy się o tym ostatecznie przekonać dzięki otwarciu sowieckich archiwów, dowiedzieliśmy się z nich o wielu nieznanych wcześniej faktach, gdyż uzyskaliśmy dostęp do nieznanych wcześniej materiałów. Zdjęcia do „The Soviet Story” trwały dwa lata. W czasie kręcenia filmu wykorzystaliśmy dokumenty zebrane przeze mnie na przestrzeni dziesięciu lat. Większość materiału do filmu pochodzi z archiwów europejskich – niemieckich (Bundesarchive), brytyjskich, łotewskich i innych. Przeprowadziliśmy rozmowy z wieloma światowymi ekspertami, badaczami historii Związku Sowieckiego z różnych uniwersytetów europejskich, takich jak Cambridge, Sorbona, a także uniwersytety w Moskwie i na Ukrainie. Najtrudniejszym zadaniem było chyba cięcie materiału i skracanie filmu. Wiele interesujących zdjęć i wypowiedzi nie znalazło się w nim ze względu na to, że film nie mógł być zbyt długi.

Jak „The Soviet Story” przyjęła zachodnia opinia publiczna?

– Zasadniczo pozytywnie. Wiele osób mówiło, że dzięki temu filmowi dowiedziało się nowych rzeczy. Niektórzy widzowie byli zszokowani, widząc podobieństwa pomiędzy nazistowskim a sowieckim reżimem. Film został przetłumaczony na ponad 30 języków. Był dystrybuowany na nośniku DVD przez sieć Amazon.com. Mój film wyświetliły telewizje ponad dwudziestu krajów – w tym Polski, USA, Szwecji, Izraela, Hiszpanii, Włoch, Grecji, krajów bałtyckich, Ukrainy, Gruzji i inne. „The Soviet Story” pokazał także kanał „History Channel”.

Nad czym Pan obecnie pracuje?

– Piszę doktorat. Jego tematem jest reakcja Zachodu na Wielki Głód (Hołodomor) na Ukrainie we wczesnych latach 30. XX wieku.

naszdziennik.pl

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, II wojna światowa, Teatr TV, film, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Sowiecka historia – prawda niewygodna dla Zachodu

  1. Odblask pisze:

    Bardzo dobry film, jednak wyświetlenie w Polsce, to chyba było w godzinach północnych, jak większość niewygodnych filmów.

  2. Jerzy pisze:

    Bardzo dobrze, że ten film powstał. Trzeba żeby Polacy poznali prawdę. Trzeba też zamknąc usta synkowi p. Nowickiej v-ce marszałek Sejmu. Ten stalinowski pomiot nazywa w swoich wypowiedziach oficerów pomordowanych w Katyniu darmozjadami, których Rosja sowiecka zamordowała dlatego, że nie było jej stac na ich wyżywienie. Wyzywanie elity polskiej inteligencji patriotycznej od fanatyków i krwiopijców , żyjących na garnuszku chłopa i robotnika polskiego, to określenie ludzi, którzy zdobyli wolnośc dla Polski i tą wolnośc potrafili obronic prze komunistycznym potopem. Za odbudowę kraju i walkę o nowoczesnośc i rozwój, pomiot komunistyczny ubliżą bohaterom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.