Przeszedł czyściec na ziemi

Księża niezłomni. Biskup Czesław Kaczmarek (1895-1963)

Historia Kościoła w Polsce nie zna bardziej tragicznej postaci. Jego absolutna izolacja więzienna od 20 stycznia 1951 aż do haniebnego wrześniowego procesu  w 1953 roku – czasu, w którym niszczono go fizycznie i psychicznie.

 

strona [2] Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu księży

zobacz: Proces przeciw Kościołowi

***

ks. prof. Jan Śledzianowski

Przeszedł czyściec na ziemi

Historia Kościoła w Polsce nie zna bardziej tragicznej postaci nad biskupa Czesława Kaczmarka. Mówiąc nad trumną kapłana-męczennika o tragizmie jego losów, ksiądz biskup Ignacy Świrski miał na uwadze zmagania biskupa kieleckiego z okupantem hitlerowskim, jego walkę o godność i honor miasta Kielc, gdy przygotował i przekazał do wolnego świata raport o tym, co działo się w mieście 4 lipca 1946 r.; jego absolutną izolację więzienną od 20 stycznia 1951 r. aż do wrześniowego procesu 1953 r. – czasu, w którym zaburzono jego osobowość, wszelkimi sposobami niszczono go fizycznie i psychicznie aż do haniebnego procesu; brutalnego medialnego i administracyjnego wyrzucania go z Kielc w latach 1959-1963; plugawienia publicznego przez apostatę i współpracownika SB ks. Leonarda Świderskiego.

Czesław Kaczmarek urodził się 16 kwietnia 1895 roku we wsi Lisewo Małe, położonej w powiecie sierpeckim na północno-zachodnim Mazowszu. Gdy miał pięć lat, rodzice: Józef i Franciszka Bronisława z Rogińskich, zakupili małe gospodarstwo wraz z wiatrakiem we wsi Kukowo, w parafii Ligowo koło Skępego. W Ligowie Czesław rozpoczął naukę w szkole elementarnej. Gdy miał dziesięć lat, rodzice przenieśli go do szkoły w Skępem. Po jej ukończeniu został przyjęty do Seminarium Nauczycielskiego, które władze carskie zorganizowały w budynkach klasztornych Ojców Bernardynów po ich kasacie w Skępem.

Seminarium Duchowne ukończył w Płocku i 20 sierpnia 1922 r. został wyświęcony na kapłana. Z początkiem września tegoż roku wyjechał do Francji na dalsze studia, skierowany przez biskupa płockiego Juliana Antoniego Nowowiejskiego. Na uniwersytecie w Lille studiował nauki społeczne i polityczne, które chlubnie ukończył doktoratem w 1927 roku. Rozwinął też działalność duszpasterską wśród Polaków, którzy przybyli do Francji w poszukiwaniu pracy i chleba; przez dwa lata był proboszczem w Bruay-en-Artois, gdzie przebywało około 15 tysięcy Polaków – górników wraz z rodzinami.

Z woli biskupa J. A. Nowowiejskiego ks. Kaczmarek w 1928 r. wraca do Płocka. Otrzymuje najpierw nominację na sekretarza Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej, a od 1932 r. zostaje dyrektorem Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej. 24 maja 1938 roku Nuncjatura Apostolska w Warszawie podała do publicznej wiadomości, iż Papież Pius XI mianował księdza prałata Czesława Kaczmarka biskupem kieleckim. Nominat kanonicznie objął diecezję 3 września, zaś następnego dnia sakry biskupiej nowemu ordynariuszowi w katedrze kieleckiej udzielił arcybiskup Filip Cortesi – nuncjusz apostolski. Współkonsekratorami byli: bp Adolf Szelążek z Pińska i bp Leon Wetmański, sufragan płocki.

Rządy biskupa Czesława w diecezji kieleckiej trwały 25 lat, z wstępnym rokiem do wybuchu drugiej wojny światowej i z czteroma 6-letnimi okresami: okupacji hitlerowskiej, czasu powojennego do aresztowania biskupa 20 stycznia 1951 r., czasu więzienia i internowania do 4 kwietnia 1957 r., kiedy to władze PRL pozwoliły biskupowi na powrót do Kielc. Ostatni okres to czas bezwzględnej walki od 1959 r., gdy żądano od Episkopatu i Prymasa Polski ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, aby usunął biskupa z Kielc.

10 czerwca 1963 roku, w czasie odbywającej się konferencji Episkopatu w Warszawie, biskup Czesław dostał silnego ataku serca. Przyjęli go do swojego domu przy ul. Rakowieckiej Ojcowie Jezuici, gdzie czuwał nad jego stanem zdrowia prof. Edmund Żera. 4 lipca, już w Nałęczowie, ks. bp Kaczmarek doznał rozległego zawału serca, został przewieziony do kliniki w Lublinie i tam zmarł 26 sierpnia 1963 roku. Pogrzeb odbył się w katedrze kieleckiej 29 sierpnia. Trumnę z ciałem złożono w podziemiach katedry obok biskupów kieleckich.

Krótko zarysowany życiorys księdza biskupa Czesława Kaczmarka stwarza w sercu moim głęboki niedosyt. Inaczej można zobaczyć tę osobę przez lekturę książki, którą wydałem w 1991 r. (na dzień przybycia do Kielc Ojca Świętego Jana Pawła II) „Ksiądz Czesław Kaczmarek Biskup Kielecki 1895-1963”. Tutaj zatrzymam się na tragizmie i niezłomności ks. biskupa Czesława Kaczmarka.

Najbardziej tragiczny w dziejach Kościoła w Polsce

Przy trumnie księdza biskupa Czesława Kaczmarka mowę pogrzebową wygłosił biskup podlaski Ignacy Świrski z Siedlec. To właśnie on wobec zebranego Episkopatu, setek księży i wielu tysięcy wiernych oznajmił: „Stwierdzić należy, że śp. Biskup był postacią tragiczną. (…) Podobnej tragicznej postaci w historii Kościoła w Polsce nie spotykamy”. I dalej kaznodzieja wyjaśnił, skąd ten tragizm płynął, jakie były jego źródła: „Tragizm śp. Biskupa Kaczmarka, jak zresztą wielu innych księży, polegał na tym, że chcąc pracować w dziedzinie społecznej i kulturalnej, musiał zetknąć się z polityką i zająć w stosunku do niej wyraźne oblicze. Dlaczego? Otóż dlatego, że w wieku XIX i XX polityka wzięła niejako w monopol swój wszystko: i młodzież, i robotnika, i chłopa, i całą akcję społeczną, i powiedziała, że do tych dziedzin wstęp księżom wzbroniony. Młody i zapalony działacz społeczny nie mógł się z tym zgodzić i musiał energicznie temu się przeciwstawić. Ani młodzieży, ani szerokich mas nie mógł zostawić politykom, szczególnie tym politykom, którzy wołali: precz z Bogiem i precz z Kościołem”.

Można powiedzieć, iż ks. bp Ignacy Świrski w powyższych słowach trafił w centrum osobowości ks. biskupa Czesława Kaczmarka, który w sprawach pryncypialnych jak: Bóg, Ojczyzna, człowiek, Naród i lud Boży, czyli Kościół, był zawsze zasadniczy, konkretny i zdecydowany, nie uprawiał dyplomacji, jak to bywa w polityce. To prawda, że studiował nauki społeczne i polityczne. Był jedynym biskupem w Episkopacie, który skończył właśnie taki kierunek studiów. Dlatego nie jest prawdą, co ktoś zamieścił w notach biograficznych w wydanej przez Wydawnictwo im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego Soli Deo i Wydawnictwo Księży Pallotynów Apostolicum w 2007 r. książce: Stefan Kardynał Wyszyński „Pro memoria. Zapiski z lat 1948-1949 i 1952-1953” (s. 650-651). Otóż z owej noty biograficznej dowiadujemy się, że bp Kaczmarek „w 1927 roku uzyskał doktorat z teologii” – co nie jest prawdą. Uwłacza prawdzie i dobremu imieniu biskupa Czesława Kaczmarka zawarte w nocie stwierdzenie: „Zwolennik współpracy z władzami sanacyjnymi. W latach 1939-1940 ogłosił trzy listy duszpasterskie, w których nawoływał do posłuszeństwa względem okupowanych władz administracyjnych”. W tych dwóch zdaniach są zawarte dwie odrębne kwestie:

Pierwsza: rzeczywiście ksiądz Czesław Kaczmarek wrócił z Francji do Polski w 1928 r., a więc dwa lata po tzw. przewrocie majowym, gdy rządy w Polsce objęła sanacja. W ciągu 10-lecia w Płocku i pierwszego roku pasterzowania w diecezji kieleckiej nie ma dowodów na to, aby „był zwolennikiem współpracy z władzami sanacyjnymi”. Przeciwnie, jako urodzony i wykształcony społecznik szukał dobrych – po prostu ewangelicznych – kontaktów ze wszystkimi. Władza diecezjalna w Płocku, a następnie Pius XI powierzyli mu ważne i odpowiedzialne zadania do spełnienia w Kościele, a jednocześnie w Polsce, bo diecezje: płocka i kielecka, to przecież najstarsze ziemie Polski.

W czasie tych jedenastu lat ksiądz Cz. Kaczmarek, a następnie biskup kielecki nie współpracował z sanacją, ale z katolickim Narodem. To, czego dokonał w Płocku, było imponujące (por. monografia, s. 32-41), a był to owoc jego apolitycznej współpracy z katolikami świeckimi. Przybywając do Kielc, ks. biskup Czesław chciał zaleczyć rany i podziały, jakie powstały w mieście po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego. Zrodziły się one w związku z zakazem ówczesnego biskupa kieleckiego Augustyna Łosińskiego wobec duchowieństwa, aby nie wychodziło na dworzec PKP w Kielcach w czasie przejazdu na Wawel trumny ze szczątkami zmarłego Marszałka, gdy politycy, władze wojewódzkie i miejskie oddawały hołd zmarłemu. Zabronił też w tym momencie bicia w dzwony. W reakcji na ten zakaz zwolennicy J. Piłsudskiego zorganizowali w mieście wiec. W czasie przemarszu ulicą przed rezydencją biskupią i kurią diecezjalną demonstranci powybijali szyby, rozbijając butelki z atramentem o budynek, zeszpecili obiekt, w parku na zakończenie demonstracji spalili kukłę biskupa Łosińskiego. Po tych wydarzeniach biskup A. Łosiński zapadł na zdrowiu i zmarł w 1937 r.; po roku oczekiwań na nowego ordynariusza w 1938 r. przybył do Kielc ksiądz biskup Czesław. Rzeczywiście koił rany i jednoczył ludzi pod hasłem, które przyjął na posługiwanie w diecezji kieleckiej: „Omnia pro Christo Rege” – wszystko dla Chrystusa Króla.

Kwestia druga: biskup Kaczmarek „w latach 1939-1940 ogłosił trzy listy duszpasterskie, w których nawoływał do posłuszeństwa względem okupacyjnych władz administracyjnych”. Autor noty biograficznej, podając tę informację, bezcześci dobre imię zmarłego przed 44 laty księdza biskupa Cz. Kaczmarka. Dalej pisze o profitach, jakie „kolaborant” otrzymał od Niemców: „uzyskał od nich prawo kontynuowania działalności drukarni diecezjalnej oraz seminarium duchownego”. Autor okazał swoją niewiedzę o życiu biskupa i diecezji w okresie okupacji. Wystarczyłoby zajrzeć do monografii i doczytać rozdział VI: „Pasterzowanie w okresie drugiej wojny światowej” (s. 63-83). Właśnie w tym miejscu zamieściłem owe trzy listy pasterskie w pełnym brzmieniu, które ukazują rozwagę i odpowiedzialność biskupa za społeczeństwo, które niestety znalazło się w straszliwej niewoli totalitarnych systemów: faszyzmu niemieckiego i komunizmu sowieckiego. Szkoda, że autor noty, pisząc o tych trzech listach, nie podaje, w jakich okolicznościach powstały.

Pierwszy list ksiądz biskup Kaczmarek wydał ze szczególnym podkreśleniem: „Dan w Kielcach, w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Odkupicielki Niewolników, Roku Pańskiego 1939”. Innymi słowy – list był datowany na 24 września, gdyż w tym dniu czczono w Kościele katolickim Matkę Boską Odkupicielkę Niewolników. Należy przypomnieć autorowi noty i tym, którzy rozważnych i zarazem politycznych działań księdza biskupa Czesława nie rozumieją, iż dokument został wydany po zajęciu Polski przez Niemców od 1 września i przez Stalina od 17 września 1939 r., po IV rozbiorze Polski i ustaleniu granicy między III Rzeszą i ZSRS na rzekach: Sanie, Bugu i Narwi. Prawdą jest, że w 1939 r. dwaj sprzymierzeni ze sobą sąsiedzi Polski założyli na nią pęta niewoli. Niewolę zaborczą ksiądz biskup Czesław znał dobrze, bo w niej się urodził (metryka jego chrztu jest zapisana w języku rosyjskim), wychowywał i wzrastał. Jako dorosły człowiek poznał smak wolnej Polski, o której często mówił, że trzeba ją kochać jak rodzoną matkę, ponad życie własne…

We wrześniu 1939 r. doświadczył wraz z Narodem klęski i jarzma nowej niewoli (4 września 1939 r. w Stopnicy pod murem klasztoru ksiądz biskup Czesław wraz z zakonnikami i osobami znajdującymi się w klasztorze czekał na rozstrzelanie, gdyby Niemcy znaleźli w klasztorze broń). Tydzień po napaści sowieckiej i niemal po czterech tygodniach od agresji niemieckiej, gdy hitlerowcy niszczyli kraj i zniewalali społeczeństwo, ksiądz biskup jako wykształcony społecznik i polityk (to mu się bardzo przydało!) wydaje do wiernych diecezji list, w którym dotkniętych bólem, rozpaczą, żyjących w popłochu i strachu, rozsądnie wzywa: „Niech każdy co prędzej zabiera się do pracy i pracuje dużo więcej i uczciwiej niż dotąd. Czy w polu, czy przy domu, w warsztacie czy przy biurku, niechaj każdy spełnia to, czego chce od nas Bóg. (…) Bez ładu, bez porządku, bez społecznej harmonii nie jest możliwym życie religijne, życie narodowe ani nawet najzwyczajniejsze życie ludzkie. Dlatego wzywam wszystkich Was, żebyście najpierw wierni świętym przykazaniom Boga i Kościoła okazali się posłusznymi względem władz administracyjnych we wszystkim, co się nie sprzeciwia sumieniu katolickiemu i naszej polskiej godności”.

Przewrotni ludzie z redakcji „Gazety Kieleckiej”, publikując list księdza biskupa Czesława, dokonali jego fałszerstwa, zmieniając tylko jedno słowo, które odmieniło sens listu i było kłodą rzuconą przed biskupem w jego więzi z wiernymi. Mianowicie: słowo „godność” zamieniono na „gościnność”. Trzeba powiedzieć, że to nie ksiądz biskup Czesław wzywał wiernych diecezji do gościnności wobec hitlerowców, lecz „Gazeta Kielecka” z inspiracji pewnych politycznych opcji. Natomiast ksiądz biskup uczył rodaków realizmu: „nie rozbijajcie muru głowami”, gdy napisał o posłuszeństwie wobec władz administracyjnych; jednak zaraz dodawał, że to posłuszeństwo nie może być sprzeczne z sumieniem katolickim, opartym na prawie Bożym. To posłuszeństwo nie może być sprzeczne z godnością Polaka.

Ksiądz biskup Czesław Kaczmarek jako odpowiedzialny pasterz za owce w owczarni Chrystusa i jako mąż stanu miał logiczne racje do wydania drugiego listu 2 października 1939 r. i trzeciego w maju 1940 roku. Listy te nie były oznaką uległości księdza biskupa wobec niemieckich władz administracyjnych, lecz wyrazem trzeźwego myślenia i odpowiedzialności za każde polskie życie, by nie porywać się z motyką na słońce. Dopóki istniała przyjaźń i zgoda między Hitlerem i Stalinem, ksiądz biskup wzywał do cichej i wytrwałej pracy, do modlitwy, gdyż losy narodów są w mocy Boga. Porównałbym go z prorokiem Jeremiaszem, który zapowiedział 70 lat niewoli babilońskiej dla Izraela, i wzywał, aby naród pogodził się z tą sytuacją, bo przecież i w niewoli można przetrwać…

Stawiając na przetrwanie, ks. bp Czesław przyjął i „przechował” w diecezji ponad 240 księży diecezjalnych i zakonnych, którym groziła zagłada na terenach północnej i zachodniej Polski włączonych do III Rzeszy. Przyjął do seminarium duchownego w okresie okupacji 86 alumnów zakonnych i z zamkniętych seminariów diecezjalnych. Gmach seminarium duchownego w Kielcach był w rękach okupantów, w budynku znajdował się szpital. Warunki, w których biskup prowadził seminarium, były spartańskie, często ekstremalne w znaczeniu materialnym, a także legalności wobec hitlerowców. Trzeba dodać, że tysiące wysiedleńców, uciekinierów ocaliły swoje życie w diecezji kieleckiej, a klimat do ich przyjęcia stworzył ksiądz biskup Kaczmarek, który w liście pasterskim wołał na całą diecezję: „Przychodzi do Was Jezus Chrystus z Pomorza i Poznania, przychodzi z Kujaw i Mazowsza, ze Śląska i ze wschodnich ziem. Pokłońcie Mu się, a powiedzcie, jako mawiali ojcowie wasi od wieków: „Gość w dom, Bóg w dom”, osobliwie zaś, gdy gość taki udręczony przybywa (…) jako ich i Wasz ojciec i brat w Panu naszym, stoję przed Wami i przed nimi i z całego serca wołam głośno do Was: Podajcie im dłoń bratnią! Do nich zaś: Sursum corda (…) W górę serca! – powtarzam. Jesteście wszak wśród Polaków i chrześcijan, a więc wśród swoich, którzy was miłują i podzielają wasz ból”.

Śmiem twierdzić i zapytać: ile było takich mężów stanu, którzy w okresie straszliwej nocy wojny i nieszczęść, jakie spadały na społeczeństwo, tak je jednoczyli w miłości i w poczuciu odpowiedzialności?

Ksiądz biskup Kaczmarek nie zachęcał i nie aprobował takich zachowań, które mogłyby być bezrozumną rzezią Polaków ze strony okupantów: hitlerowców i stalinowców. Uczył, że trzeba w integracji narodowej przeżyć czas niewoli.

Jako polityk z wykształcenia zmienił swoje stanowisko, gdy Hitler w czerwcu 1941 r. zaatakował ZSRS, a następnie Rosjanie odnieśli zwycięstwo pod Stalingradem nad wojskami niemieckimi i zaczęli je wypierać. Widział szansę na odzyskanie niepodległości w myśl przysłowia: „Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Wtedy włączył się całym sercem w działalność podziemną, konspiracyjną. Wstąpił w szeregi Chrześcijańskiej Unii Oporu, gdzie został zaprzysiężony. Był bliskim współpracownikiem założycieli Unii. Gdy ukonstytuowało się wojskowe podziemie, w postaci utworzonej najpierw organizacji Służba Zwycięstwu Polski, pod wodzą gen. Michała Tokarzewskiego, przekształconej wkrótce w Związek Walki Zbrojnej, a następnie w Armię Krajową, ks. bp Czesław Kaczmarek na terenie swojej diecezji udzielił jej szerokiego poparcia. Wiadomo, że Kielecczyzna po Warszawie miała największe zgrupowania jednostek Armii Krajowej – dzięki poparciu biskupa. Ponad stu księży było kapelanami w AK i NSZ, jak np. ks. Szczepan Sobalkowski, o czym pisał ks. Daniel Wojciechowski („Nasz Dziennik”, nr 175/2007, s. 24-25).

Obok działalności wojskowej ksiądz biskup z całym zapałem razem z ukrywającymi się w Kielcach i okolicy profesorami podjął działalność oświatową, i to na poziomie uniwersyteckim. Pod jego patronatem, przy materialnym wspieraniu i utrzymywaniu ludzi nauki, w Kielcach podjął dydaktyczną działalność Katolicki Uniwersytet Lubelski i Tajny Uniwersytet Ziem Zachodnich, czyli okupacyjny Uniwersytet Poznański.

Dodać należy, że ksiądz biskup Czesław ratował każdego człowieka, nie tylko Polaka i katolika. Ilu Żydów znalazło ocalenie na terenie diecezji kieleckiej? Ile metryk fikcyjnego chrztu wystawili księża w parafiach, aby ratować ich przed obozową zagładą? Nawet jeńcom sowieckim przetrzymywanym przez hitlerowców w obozie na Bukówce w Kielcach ksiądz biskup chciał pomóc. Nakazał proboszczowi parafii katedralnej ks. Józefowi Pawłowskiemu, aby roztropnie zaopatrywał ich w żywność, bo giną z głodu. Przecież za to groziła śmierć.

Po upadku Powstania Warszawskiego ci, którzy przeżyli i zostali wysiedleni lub sami opuszczali ruiny stolicy, jakże często udawali się do Kielc… Ksiądz biskup Czesław całe miasto postawił „na nogi”, wszystkie parafie i domy zakonne zmobilizował do niesienia pomocy dla ludności Warszawy.

Aby ratować ludzi przed głodem i nędzą, ks. bp Kaczmarek 60 proc. sum wydatkowanych w czasie wojny przeznaczał na cele charytatywne. W grudniu 1944 r. zarządził specjalne nabożeństwo w intencji warszawiaków i modły za bohaterów Powstania Warszawskiego. Z tacy wielkanocnej w 1945 r. 75 proc. środków zebranych w całej diecezji przeznaczył dla wysiedleńców. Wydaje się, iż dewizą jego działalności w okresie okupacji hitlerowskiej były słowa: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”, a czynił wszystko, aby przeżyli wszyscy.

Tymczasem dziś, w 2007 r., wyrwane z kontekstu słowa: „Nawoływał do posłuszeństwa względem okupacyjnych władz administracyjnych”, są nadal oskarżaniem księdza biskupa Cz. Kaczmarka o kolaborację z hitlerowcami i o zdradę Narodu Polskiego, o co – między innymi – władze stalinowskie wytoczyły mu proces i skazały na 12 lat więzienia. Po upadku komunizmu, 8 listopada 1990 r., minister sprawiedliwości i prokurator generalny RP Aleksander Bentkowski dokonał całkowitego oczyszczenia z zarzutów i rehabilitacji księdza biskupa Czesława Kaczmarka.

Biskup niezłomny wobec przeciwności

Niewątpliwie czasy okupacji niemieckiej w Polce hartowały księdza biskupa Czesława i czyniły go niezłomnym. Przewidując wybuch wojny w końcu sierpnia 1939 r., wydał „Zarządzenia na wypadek wojny”. W dokumencie pisał: „Czuję się w obowiązku zwrócić się z gorącym apelem do Duchowieństwa diecezji, aby godnie i całkowicie spełniło swój obowiązek w ciężkich chwilach, jakie przeżywamy. Dziś bardziej niż kiedykolwiek kapłan winien stać się ojcem owieczek swej pieczy powierzonych, mnożąc się w pracy i trudzie apostolskim ponad zwykłą miarę. Od nas bowiem, kapłanów, w wielkiej mierze zależy, jaki duch panować będzie w kraju; od nas oczekiwać będą wierni słów pokrzepienia, dyrektyw, a przede wszystkim wielkiej ofiarnej miłości. W tym celu wytężyć należy wszystkie siły, aby nie dopuścić do ograniczania pracy duszpasterskiej w żadnej dziedzinie, zwłaszcza nauczania, stowarzyszeń katolickich itp. (…) Duchowieństwo diecezji weźmie żywy udział w tworzących się organizacjach, których celem będzie pomoc ofiarom wojny, a do tej pomocy nieustannie zachęcać będzie swoich wiernych. Dopilnują szczególnie, aby praca katolickich stowarzyszeń charytatywnych oraz sióstr zakonnych możliwie najszybciej przystosowała się do zmienionych warunków i objęła swym wpływem najszersze warstwy potrzebujących”.

Można powyższe słowa ks. bp. Czesława ocenić jako program nie tylko napisany, a jednocześnie zrealizowany w diecezji kieleckiej. Z tym zapałem ponad zwykłą miarę, w owej wielkiej miłości ksiądz biskup wraz z kapłanami, siostrami zakonnymi i mieszkańcami diecezji służył tułaczom i wysiedleńcom, chorym i cierpiącym, więźniom i jeńcom wojennym. Czasy wojny, zagrożenia i lęku swoją niezłomnością chciał uczynić i czynił czasami normalnymi: wizytował parafie, udzielał sakramentu bierzmowania, udzielał święceń kapłańskich. Sam dwukrotnie był wyrzucony z domu biskupiego, a mimo to zabiegał aż w Berlinie o uwolnienie z obozu w Działdowie biskupów płockich: arcybiskupa J.A. Nowowiejskiego i biskupa Leona Wetmańskiego, zapewniając władze niemieckie, że skoro ci duchowni nie mogą wrócić do Płocka, on ich przyjmie do siebie i da im utrzymanie. Ów gest księdza biskupa Czesława i dziesiątki, a może i setki innych dowodzi, że był niezłomny. Nie obawiał się odwrotnej reakcji hitlerowców, że przecież i on może znaleźć się w obozie.

Swoją niezłomnością wykazał się ks. bp Cz. Kaczmarek w okresie powojennym przez całą działalność duszpasterską w diecezji, nade wszystko przez stanowczość i odwagę, gdy wracając do Kielc 24 lipca 1946 r. z kuracji na serce w Polanicy Zdroju, zaraz powołał komisję do zbadania wydarzeń w Kielcach, jakie miały miejsce 4 lipca, kiedy to dokonano straszliwego mordu na Żydach mieszkających w mieście. Wiadomo, iż zbrodnia miała charakter nie etniczny, lecz polityczny (por. J. Śledzianowski „Pytania nad pogromem kieleckim”, wyd. III, Jedność, Kielce 2006).

Ksiądz biskup w wydanym raporcie zdemaskował prawdziwych sprawców zbrodni. Ci zaś poczekali, aż umocniła się „władza ludowa”, aż zostali wyniszczeni ludzie spod znaku AK, gen. Sikorskiego i gen. Andersa, wtedy przybyli i aresztowali biskupa 20 stycznia 1951 roku. Wtedy też w czasie całodziennej rewizji i przesłuchań przez Józefa Światłę i innych z UB okazał się niezłomny. W ciągu całego dnia aż do godz. 19.00-20.00 wypił tylko pół szklanki herbaty. Sprowadzony z piętra schodami od kuchni na podwórko, gdzie był podstawiony ubecki samochód, po drodze chciał wejść do pokoju swojej matki Franciszki Bronisławy, aby ją pożegnać, lecz Józef Światło zagrodził mu drogę. I tutaj też okazał się niezłomny.

A cóż powiedzieć o procesie? W przytaczanej nocie biograficznej czytamy: „Poddany torturom w śledztwie, przyznał się do winy. W procesie pokazowym w 1953 roku skazany na 12 lat więzienia”. To prawda. Różne były oceny księdza biskupa Czesława w czasie procesu, jednak w moim przekonaniu na szczególną uwagę zasługuje ocena prof. Andrzeja Burdy, prokuratora generalnego PRL w latach 1957-1961 roku. „Zaimponował mi opanowaniem – może dlatego, że mnie brakuje tej cechy – i poczuciem humoru. Oskarżony o szpiegostwo zdawał sobie sprawę, że wyrok będzie ciężki. Po Październiku i rehabilitacji nie spokorniał”. Więc znów niezłomny.

Wracając do Kielc i diecezji 4 kwietnia 1957 r., w wieku 62 lat, ksiądz biskup Czesław był bielusieńki jak mleko, głowa mu się trzęsła, wyczerpany fizycznie, lecz duchem niezłomny. We wrześniu 1957 roku wstąpiłem do seminarium duchownego w Kielcach. Boże! Jak on żarliwie i płomiennie przemawiał w katedrze, z jakim zapartym tchem słuchały go rzesze wiernych, wypełniając świątynię do ostatniego miejsca. Zawsze z uśmiechem, a nawet z żartem, jakby to wszystko, co przeżył, nie należało do niego.

Wrażliwy i odpowiedzialny za Kościół powszechny, gdy dowiedział się o prześladowaniach katolików w komunistycznych Chinach, w czasie kazania w katedrze kieleckiej 10 lutego 1959 r. stanął w ich obronie oraz wezwał do modlitwy za udręczony Kościół w Chinach. Okazując publicznie solidarność z torturowanymi i skazywanymi na śmierć za Chrystusa, znów okazał się niezłomny.

Wystąpienie to stało się głównym powodem, dla którego władze PRL w Warszawie przestały go uznawać od 5 czerwca 1959 r. jako ordynariusza kieleckiego, ba, zażądały, by Episkopat usunął ks. bp. Kaczmarka z Kielc i diecezji. Z pewnością była to bardzo kłopotliwa, nawet trudna sytuacja dla Episkopatu.

Z pomocą cierpiącemu księdzu biskupowi Czesławowi i Episkopatowi pospieszył Papież Jan XXIII. W liście skierowanym do „Czcigodnego Brata Czesława Kaczmarka Biskupa Kieleckiego” 19 sierpnia 1959 r. między innymi pisał: „Wyrok niesłusznie na Ciebie wydany przez władze państwowe został obalony – tak, iż Twoja względem Kościoła wierność, podobnie jak i szczera Twoja miłość względem ojczyzny stały się dla wszystkich oczywiste.

Dowiedzieliśmy się jednak, że grożą Ci nowe niebezpieczeństwa, które ponownie obawą i niepokojem przejęły Twój kler oraz wiernych. Żywimy jednak nadzieję, iż to wszystko pomyślnie się ułoży i ustawicznie ślemy do Boga modły, aby rychło zniknęły przyczyny niosące niepokój.

Pisząc te słowa w celu niesienia Ci pociechy i pokrzepienia, zapewniamy Cię, iż jesteśmy złączeni z Tobą gorącą ojcowską miłością i pokornie błagamy Dawcę wszelkich łask o pokój ducha dla Ciebie, pogodę oraz męstwo (…) jako zadatek łask Bożych udzielamy z pełni serca błogosławieństwa apostolskiego Tobie, Biskupowi Sufraganowi, duchowieństwu oraz ludowi Tobie zawierzonemu”.

Słowa te okazały się niezwykle ważne, zobowiązujące dla księdza biskupa Czesława, iż trzeba trwać i być niezłomnym.

W odpowiedzi na to trwanie władze uderzyły z nową niszczycielską siłą w diecezję kielecką: zabroniono wydawania „Kieleckiego Przeglądu Diecezjalnego” i „Współczesnej Ambony”, które wznowiono po tzw. Październiku, zlikwidowano ostatnią katolicką szkołę Sióstr Nazaretanek, dom dziecka oraz zabrano nowo wybudowany gmach nowej kurii i katechetycznego ośrodka diecezjalnego; pierwszych w Polsce 42 kleryków wzięto do wojska, przerywając im studia na dwa lata, przystąpiono do karania księży za byle co. A więc zbiorowa odpowiedzialność…

I cóż na to ksiądz biskup Czesław? Wobec Księdza Prymasa i Episkopatu deklarował, że jeżeli Stolica Apostolska go odwoła, natychmiast z walizką w ręku rozstanie się z Kielcami i diecezją. Natomiast wszędzie, gdzie występował na terenie diecezji, nauczał prawd wiary, udzielał sakramentów, nadal na wizytacjach kanonicznych głosił wspaniałe, płomienne kazania i gromadził wkoło siebie tysiące wiernych. Pamiętam, iż jako kleryk wiosną 1961 r. towarzyszyłem księdzu biskupowi Czesławowi wraz z diakonem Stanisławem Widłakiem, ks. dr. Janem Gurdą i ks. kanonikiem Romualdem Błaszczakiewiczem (też więzień z okresu stalinowskiego) na wizytacjach w dekanacie miechowskim. Wszędzie Msze św. były celebrowane przy ołtarzach polowych, gdyż tak liczne rzesze przybywały, aby z księdzem biskupem Czesławem być razem, słuchać go i z nim się modlić.

To pewnie najbardziej drażniło władze komunistyczne, że efekty nagonki „na Kaczmarka” dają inne owoce, niż się spodziewano, dlatego do nowego ataku i zohydzenia księdza biskupa Czesława wykorzystano współpracującego od 1948 r. z UB ks. Leonarda Świderskiego. Wojskowe samochody przywiozły go z Nowarzyc w Sudetach, w miejscowości Przysieka otrzymał willę o kilkunastu pokojach, dla „twórczej pracy” w resorcie, której zatrutym owocem był paszkwil na biskupa Czesława i Kościół „Oglądały oczy moje”.

Ksiądz biskup Czesław i tym razem był niezłomny: „dzieło” apostaty przeczytał. Okazał się człowiekiem o doskonałej pamięci (wszystkie kazania głosił z pamięci!) i wiele kłamstw, przekrętów i nieuczciwości zawartych w tej lekturze zamieścił w postaci cennych uwag na marginesie książki.

Ataki nie ustawały, trapiony na każdym kroku, wiedząc o tym, uśmiechał się do wszystkich i przemawiał tak, jakby otaczało go grono najlepszych przyjaciół. I nie jest przesadą, że w każdym człowieku chciał widzieć Chrystusa i swojego przyjaciela.

Okazał to lekarzom i pielęgniarkom, salowym i chorym, z którymi cierpiał razem na dużej sali w szpitalu w Lublinie. Okazywał rozmodlenie, pogodę ducha, nawet humor. Leżąc, dużo pisał. 19 sierpnia 1963 r. zakończył swój testament, w którym znów okazał się niezłomny i ewangeliczny: „Wszystkim dziękuję za modlitwę i życzliwość. Moim wrogom, którzy niesłusznie przydali mi tyle krzyża i cierpień, mimo wszystko przebaczam, starając się naśladować Chrystusa miłościwego i dziękuję im za daną mi okazję przejścia przez próbę i czyściec na ziemi”.

Ksiądz biskup Ignacy Świrski nad trumną ze szczątkami ks. bp. Czesława w kieleckiej katedrze pytał: „Czy możemy przypuścić, że ogrom tych cierpień pójdzie na marne, że historia kiedyś nie potrafi ich docenić? O nie, nie możemy wątpić, że Jego cierpienia pomnożą ten dziwny tajemniczy, duchowy, nadprzyrodzony skarbiec Kościoła, który przechowuje jako najcenniejsze klejnoty łzy, krew, cierpienia wiernych swoich synów”.

Diecezja kielecka ku pamięci i czci wobec biskupa i męczennika w przyszłym roku z racji rocznicy 70-lecia jego przybycia do Kielc oraz objęcia rządów nad diecezją kielecką i 45. rocznicy śmierci wyda w wersji wzbogaconej o nowe dokumenty książkę „Ksiądz Czesław Kaczmarek Biskup Kielecki 1885-1963”.

http://www.radiomaryja.pl/

Ks. biskupowi Czesławowi Kaczmarkowi. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński postanowieniem z 7 listopada 2007 roku nadał pośmiertnie, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność duszpasterską i charytatywną, Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski.

DALEJ

strona [2] Rezolucja ZLP w Krakowie w sprawie procesu księży

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii 20-lecie międzywojenne, Eseje, Historia, III RP, Lata PRL, Po 1980 i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Przeszedł czyściec na ziemi

  1. CIOCIABABCIA pisze:

    Proces pokazowy, toczył się w dniach 14 września 1953 roku do 21 września 1953 roku.
    W tym pokazowym procesie między innymi brał udział z ramienia komunistycznych organizacji młodzieżowych,ZMP, Jacek Kuroń ! Tadeusz Mazowiecki

    Zajmowali się tym:

    pułkownik MBP, wcześniej oficer NKWD, Józef Różański, Goldberg, dyrektor wydziału śledczego MBP,

    pułkownik Julia Bristigerowa,de domo Prajs?krwawa Luna?,obywatelka ????, dyrektor wydziału społeczno -śledczego, zajmującego się walka z Kościołem,

    ppłk Józef Światło, n.rodowe Izaak Fleischfarb, wicedyrektor Departamentu X, śledczego MBP. To on aresztował w Krynicy Władysława Gomułkę i jego żonę Zofię. marszałka Michała Rolę-Żymierskiego. To Józef Światło, po przyjeździe do Kielc w pierwszych dniach stycznia 1951 roku wydał polecenie Urzędowi wojewódzkiemu aresztowanie księdza biskupa Czesława Kaczmarka,

    pułkownik Adam Humer, właściwie Umer, zbrodniarz stalinowski, wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP

    wicepremier, Eugeniusz Szyr, członek KPP, prywatnie zięć Marcina Święcickiego, sekretarza KC PZPR, ministra w rządzie T. Mazowieckiego, prezydent Warszawy.

    Śledztwo odbywało się pod nadzorem prezydenta Bolesława Bieruta

    W procesie i po role kata, sprawował Tadeusz Mazowiecki, człowiek, który odsądzał księdza biskupa, polski Kościół od czci i wiary. Pięćdziesiąt osiem lat później, zostanie premierem pierwszego niekomunistycznego rządu, w „którym główną role będą odgrywać komuniści. Dziś T. Mazowiecki, jest ministrem w kancelarii prezydenta
    Wstyd i hańba

    http://3.bp.blogspot.com/-GM4MT7MvDKU/TsKesVIxljI/AAAAAAAAANg/Jxonwn3x_Kk/s320/kaczmarek%2Bpomnik.jpg

    „Zabić księży”
    dr Stanisław Krajski, Katolicka Gazeta Internetowa, 12.2002

    W moim artykule o Wisławie Szymborskiej pt. „Szymborska, Stalin i Giordano Bruno”, który ukazał się w „Naszym Dzienniku” na początku listopada br. (2001 – wtr. WK) pojawiło się następujące zdanie: „Szymborska z garstką podobnych jej krakowskich intelektualistów domagała się przyspieszenia wykonania wyroków śmierci na krakowskich księżach, których komuniści kłamliwie oskarżyli o pracę dla obcego wywiadu.”

    Zdanie to wywołało zainteresowanie wielu czytelników. Prosili oni o szczegóły. Ten materiał, te szczegóły właśnie prezentujeę.

    W 1951 r. komuniści rozpoczęli bezpośrednią bezpardonową walkę z Kościołem. Zapoczątkowało ją aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu księży w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbył się ich „proces”. Zarzucono im „szpiegostwo za amerykańskie pieniądze”. Trzech księży skazano na śmierć, a pozostałych na wieloletnie więzienie.

    http://www.wis.org.pl/forum/viewtopic.php?f=142&t=47&p=11038&hilit=biskup+Kaczmarek#p11038

    Czerwone Dynastie – Tadeusz Mazowiecki cz. 17

    Rok 2010 był dla Mazowieckiego szczęśliwy: 7.04 Tusk zabrał go do Katynia, 4.07 był pierwszą osobą, której Komorowski podziękował za poparcie w wyborach , a 30.08 za sprawą Krzywonos został ogłoszony głównym bohaterem strajku z 1980.

    Tadeusz Mazowiecki ma szczęście nie tyle do biografów, co do hagiografów. Jeden z nich, Tomasz Wołek, tak opisywał jego młodość: ?W ściskanej coraz szczelniej stalinowską obręczą Polsce niemal z dnia na dzień kurczyły się możliwości publicznej aktywności. Szczególnie dotyczyło to ludzi jawnie manifestujących swe przywiązanie do religii i Kościoła, właśnie takich jak młody student Mazowiecki.
    Nic dziwnego, że tak gorliwego sojusznika kierownictwo PZPR postanowiło w końcu nagrodzić mandatem poselskim. Po raz pierwszy Mazowiecki został posłem w 1961 r. ? dla porównania zauważmy, że Bolesław Piasecki dostąpił tego ?zaszczytu? dopiero 4 lata później. Okręgiem wyborczym redaktora ?Więzi? stał się znowu Wrocław. Styl jego wystąpień przez 11 lat zasiadania w Sejmie pozostał niezmienny: zawsze podkreślał swoją lojalność wobec partii i jej aktualnego kierownictwa, uwagi krytyczne dozował zaś bardzo oszczędnie. Już w pierwszym swoim wystąpieniu sejmowym 14 lipca 1961 r. stwierdził:

    ?Można z czystym sumieniem i bez najmniejszej przesady powiedzieć, że gdyby Polska Ludowa miała na koncie swoich społecznych zdobyczy tylko to, co osiągnięto w upowszechnianiu oświaty, samo to wystarczyłoby dla zapewnienia jej szczególnego miejsca w tysiącletnich dziejach naszego narodu. (?) Rozumiemy, że ten wielki rozwój oświaty nie jest dziełem przypadku, ale wynika z założeń ustroju socjalistycznego. Bez przebudowy społecznej nie byłaby możliwa zakrojona na szeroką skalę, obejmująca wszystkie środowiska społeczne przebudowa oświatowa?.
    http://wis.org.pl/forum/viewtopic.php?f=142&t=211&p=11505#p11505

    Paweł Siergiejczyk
    http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=15405

    Synem Tadeusza Mazowieckiego jest szef działu programowego Superstacji Wojciech Mazowiecki.
    Absolwent historii na UW.
    Pracował w „Gazecie Wyborczej” od samego początku jej istnienia, gdzie był sekretarzem redakcji i kierownikiem działu gospodarczego, później w kierownictwie Agory, wydawcy „Wyborczej”. Od 2002 roku w „Przekroju”, w którym do połowy października 2007 roku szefował działowi krajowemu. Aktualnie prowadzi audycje W samo południe.

    http://3.bp.blogspot.com/-GM4MT7MvDKU/TsKesVIxljI/AAAAAAAAANg/Jxonwn3x_Kk/s320/kaczmarek%2Bpomnik.jpg
    „Zabić księży”

    dr Stanisław Krajski, Katolicka Gazeta Internetowa, 12.2002

    W moim artykule o Wisławie Szymborskiej pt. „Szymborska, Stalin i Giordano Bruno”, który ukazał się w „Naszym Dzienniku” na początku listopada br. (2001 – wtr. WK) pojawiło się następujące zdanie: „Szymborska z garstką podobnych jej krakowskich intelektualistów domagała się przyspieszenia wykonania wyroków śmierci na krakowskich księżach, których komuniści kłamliwie oskarżyli o pracę dla obcego wywiadu.”

    Zdanie to wywołało zainteresowanie wielu czytelników. Prosili oni o szczegóły. Ten materiał, te szczegóły właśnie prezentujeę.

    W 1951 r. komuniści rozpoczęli bezpośrednią bezpardonową walkę z Kościołem. Zapoczątkowało ją aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu księży w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbył się ich „proces”. Zarzucono im „szpiegostwo za amerykańskie pieniądze”. Trzech księży skazano na śmierć, a pozostałych na wieloletnie więzienie.

  2. CIOCIABABCIA pisze:

    Adam Humer

    Adam Humer (właśc. Umer, ur. 27 kwietnia 1908 w Camden, USA, zm. listopad 2001 w Warszawie) oficer śledczy bezpieczeństwa publicznego, zbrodniarz stalinowski.
    Funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w PRL. W 1994 skazany za wymuszanie zeznań torturami. …

    Film Aliny Czerniakowskiej, produkcja 1994 rok
    Humer i inni 1/5
    http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=17511
    (warto powtórzyć)

  3. ciociababcia pisze:

    Rocznica śmierci ks. bpa Czesława Kaczmarka

    Dziś 49. rocznica śmierci wieloletniego ordynariusza kieleckiego bpa Czesława Kaczmarka – jednego z kapłanów, który poniósł najwyższą cenę za swoją niezłomną postawę wobec komunistycznego reżimu.

    Czesław Kaczmarek urodził się 16 kwietnia 1895 roku w położnym niedaleko Sierpca Lisewie Małym. Po ukończeniu szkoły elementarnej wstąpił do Seminarium Nauczycielskiego, a następnie do Seminarium Duchownego w Płocku. W 1922 roku przyjął święcenia kapłańskie. Następnie został wysłany przez biskupa płockiego Juliana Nowowiejskiego na studia z zakresu nauk społecznych i politycznych do Lille, gdzie w 1927 roku uzyskał stopień doktora. Rok później wrócił do Polski i objął funkcję sekretarza Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej, a następnie dyrektora Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej.
    W 1938 roku otrzymał nominację na biskupa kieleckiego. Bp Kaczmarek stanął na czele niezwykle trudnej w tamtym czasie diecezji, w której trzy lata wcześniej doszło do wymierzonych w jego poprzednika zamieszek. Nowy ordynariusz prowadził politykę zażegnywania wyrosłych z powodów politycznych sporów wśród wiernych. Na posługiwanie w diecezji kieleckiej przyjął hasło: „Wszystko dla Chrystus Króla”.
    Po agresji niemieckiej i sowieckiej na Polskę w 1939 roku, apelował w listach pasterskich o rozsądek i realizm w działaniach wobec okupantów. W propagandzie stalinowskiej wielokrotnie był za to stanowisko nazywany „niemieckim kolaborantem”, mimo, że przyjął w swe progi kilkuset duchownych, którym groziła śmierć z niemieckich rąk, że nieoficjalnie wspierał działania podziemia i, że podlegający mu kapłani uratowali wielu Żydów wystawiając im fałszywe metryki chrztu. Po 1941 roku bp Kaczmarek został zaprzysiężonym członkiem Chrześcijańskiej Unii Oporu. W 1944 roku wspierał walczącą Warszawę. Po upadku powstania, pomagał wielu jej mieszkańcom zmuszonym do opuszczenia miasta.
    Tragiczny los kieleckiego duszpasterza miał spotkać w okresie powojennym. Jego kłopoty z władzą komunistyczną rozpoczęły się w 1946 roku. Wtedy to, w okresie „liczenia głosów”, a raczej fałszowania wyników po „referendum ludowym”, doszło w Kielcach do pogromu ludności żydowskiej. Władze komunistyczne natychmiast rozpętały kampanię propagandową, w której jako sprawców mordu wskazały podziemie niepodległościowe – żołnierzy WiN oraz NSZ. Bp Kaczmarek nie przyjął wówczas oficjalnej „wersji wypadków”, ale powołał specjalną komisję mającą ustalić faktyczny przebieg zdarzeń.
    W wyniku prac komisji powstał raport wskazujący na inspirację UB do dokonania mordu, którą potwierdzało zachowanie służb państwowych w trakcie pogromu. Wydarzenia kieleckie miały bowiem prawdopodobnie odwrócić uwagę od sfałszowania wyników referendum i stać się argumentem dla zaostrzenia represji wobec „Żołnierzy Wyklętych” czy mikołajczykowskiego PSL. Dokument został następnie przekazany przez kielecką kurię do ambasady USA.
    To działanie bpa Kaczmarka naraziło go na surowe konsekwencje ze strony stalinowskiego aparatu władzy. 20 stycznia 1951 roku duchowny został aresztowany przez UB. W czasie śledztwa był zastraszany i torturowany. W przygotowanym przez kierownictwo Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a zatwierdzonym w Moskwie akcie oskarżenia, kapłanowi zarzucono: kolaborację z Niemcami, usiłowanie obalenia ustroju PRL i propagandę na rzecz waszyngtońsko-watykańskich mocodawców. 22 września 1953 roku został w pokazowym procesie politycznym skazany na karę 12 lat pozbawienia wolności.
    W trakcie procesu i tuż po jego zakończeniu władze zadbały także o „odpowiednie” przedstawienie postaci bpa Kaczmarka w oczach społeczeństwa. W celu tym wykorzystano tzw. „katolickich postępowców” m.in. ze Stowarzyszenia PAX. W wydawanym przez współpracującą z komunistami organizację „Wrocławskim Tygodniku Katolickim” ukazał się więc podsumowujący postępowanie karne wobec kieleckiego duchownego artykuł, w którym można było przeczytać:
    Na rozprawie sądowej zanalizowana została przestępcza działalność oskarżonych jak i jej skutki. Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosfera środowiska społecznego rozniecająca lub choćby tylko podtrzymująca bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem.
    Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów. Należy z całą siłą zaznaczyć, że proces skierowany był wyłącznie przeciwko działalności społeczno-politycznej ks. biskupa i współoskarżonych, nie zaś przeciwko urzędowi biskupiemu i ich godności kapłańskiej.
    Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych.
    Postawa polityczna biskupa czy kapłana podlega takiej samej ocenie, jak postawa każdego innego obywatela. Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej i kierowały w tej działalności jego postawą. Zadając sobie pytanie, jak się stało, że do tego dojść mogło, widzimy następujące wyjaśnienie. Ku działalności tej kierowało nastawienie wrogie wobec postępu społecznego, wrogie wobec przemian społecznych i broniące dotychczasowego kapitalistycznego ustroju. Postawa ta wyrażała się też w widzeniu przyszłości dla Kościoła i katolicyzmu jedynie w dawnych warunkach, co w skutkach oznaczało wyzbywanie się apostolskiego nastawienia wobec nowych czasów i nowej epoki społecznej. Wrogość wobec reformy rolnej, wrogość wobec unarodowienia przemysłu i wobec innych podstawowych osiągnięć społecznych Polski Ludowej doprowadziła w wyniku tego nastawienia nie tylko do szkód dla ściśle pojętego interesu państwa, ale i do przeciwdziałania czy osłabienia możliwości układania się poprawnych stosunków między Kościołem a Państwem, do traktowania Porozumienia z kwietnia 1950 r. jako martwej litery, co godziło zarówno w interes Państwa, jak i w dobro Kościoła i jego misję religijną w Polsce Ludowej.
    Co najbardziej bulwersujące, autor tego paszkwilu w tzw. „wolnej Polsce” stał się czołowym autorytetem moralnym, jest systematycznie nagradzany kolejnymi orderami i tytułami honorowymi, a w podręcznikach do historii określa się go, jako „pierwszego niekomunistycznego premiera”. Szkoda tylko, że nie pamięta się o tym, co człowiek ten robił i mówił w latach 50…..
    Ze względu na stale pogarszający się stan zdrowia, bp Kaczmarek wyszedł z więzienia przed końcem kary. Przez pewien czas przymusowo przebywał w klasztorze. W 1957 roku wrócił do Kielc wycieńczony wieloletnimi represjami. Nadal pozostał niepokorny, występując w obronie prześladowanych za wiarę.
    Już dwa lata później komunistyczne władze wysunęły żądanie usunięcia go z diecezji kieleckiej. Papież Jan XXIII stanowczo odrzucił jednak kierowane wobec niego zarzuty i w liście wsparł działania bpa Kaczmarka. W reakcji na takie stanowisko Watykanu i analogiczną postawę Episkopatu Polski, komuniści zastosowali represje wobec kurii kieleckiej. Zlikwidowano wydawane przez nią pisma, zamknięto szkoły i domy dziecka, której jej podlegały, a 42 kleryków z diecezji wcielono do wojska, przerywając ich naukę w seminarium.
    Mimo to, bp Kaczmarek niezłomnie cały czas głosił Słowo Boże, ciesząc się ogromnym autorytetem wśród wiernych. Pracował dla wspólnoty Kościoła nawet leżąc przykuty do łóżka, niemal do końca swoich dni. Zmarł 26 sierpnia 1963 roku. W testamencie napisał:
    Moim wrogom, którzy niesłusznie przydali mi tyle krzyża i cierpień, mimo wszystko przebaczam, starając się naśladować Chrystusa miłosiernego, i dziękuję im za daną mi okazję przejścia przez próbę i czyściec na ziemi.
    W 1990 roku bp Czesław Kaczmarek został zrehabilitowany, a w 2007 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.
    Oby kolejna rocznica jego śmierci stała się okazją do zadumy nad losem tego niezłomnego kapłana, modlitwy za jego duszę, ale także do refleksji dla katolików i nie tylko na temat kryteriów doboru osób uważanych przez nas za autorytety. Bp Czesław Kaczmarek z pewnością winien znaleźć się na liście tych, których postępowanie może być wzorem do naśladowania. Tego samego nie można zaś powiedzieć o tych „autorytetach”, które pomawiały go w czasie procesu, a mimo to do dziś dla wielu pozostają wzorem cnót i wszelakiej moralności…..

    http://www.radiomaryja.pl/kosciol/rocznica-smierci-ks-bpa-czeslawa-kaczmarka/#comment-4324

  4. emka pisze:

    60. rocznica skazania bp. Kaczmarka przez władze PRL

    W obronie godności Polaków
    To był najgłośniejszy spektakl przed specsądem (WSR) w zniewolonej Polsce, z udziałem osoby duchownej. W dniach 14-21 IX 1953 r. w Warszawie „sądzono” ordynariusza kieleckiego księdza biskupa Czesława Kaczmarka, trzech księży z kurii – Jana Danilewicza, Józefa Dąbrowskiego, Władysława Widłaka – i siostrę Walerię Niklewską. Wyrok zapadł 22 września.

    Był to czas walki władz z Episkopatem, usiłujących przejąć kontrolę nad Kościołem. Odpowiedzią było „non possumus” Prymasa Tysiąclecia. Następnym krokiem komunistów było więc pozbawienie ks. kard. Stefana Wyszyńskiego wolności – trzy dni po „wyroku” w Warszawie.

    W akcie oskarżenia znajdowały się zarzuty polityczne i kryminalne! Podobno ksiądz biskup chciał „obalić władzę robotniczo-chłopską”. Handlował walutą i „szpiegował dla USA i Watykanu”…

    Dlaczego wybrano biskupa kieleckiego? Przeprowadził on własne śledztwo w sprawie „pogromu kieleckiego” 4 lipca 1946 roku. Powołał komisję do zbadania wydarzeń. Jej ustalenia były takie, że „pogrom” zorganizowali prowokatorzy wysłani przez NKWD-UB. Dominującemu w PZPR lobby zależało na wersji o „polskim antysemityzmie”, więc biskup kielecki stał się od razu jego śmiertelnym wrogiem. Na dodatek 1 września 1946 r. przedłożył ks. bp Kaczmarek swój raport ambasadorowi USA, którym był przyjaciel Polski Arthur Bliss Lane. W Ameryce chętnie przyjmowano bowiem sowiecką wersję o „polskich antysemitach”.

    „Sąd” skazał księdza biskupa na 12 lat więzienia. Był torturowany w czasie „śledztwa” i w okresie uwięzienia. Próbowano go upokorzyć i złamać. Daremnie. Wolność odzyskał w grudniu 1956 r., wrócił do diecezji. Odszedł do Pana 26 sierpnia 1963 roku w święto Matki Bożej Częstochowskiej…

    Funkcjonariusze UB, którzy reżyserowali spektakl, dostali za to pieniądze (33 osoby!) i odznaczenia: 10 złotych i srebrnych „krzyży zasługi”.

    Piotr Szubarczyk
    http://www.naszdziennik.pl/wp/54452,w-obronie-godnosci-polakow.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.