Zbigniew Herbert: Bezradność


Jeśli się okaże
że mój Premier
o dobrodusznej twarzy
opata dochodowego klasztoru
mnie naprawdę zdradził


powiedzcie co mam robić
co czynić wypada

Może Premier ma logoreę
to znaczy bez ustanku mówi
sam nie wiedząc do kogo
to bardzo przykra neuroza
nie wolno karać chorego

powierzył tajemnicę
najbliższemu przyjacielowi
ludzie prawi
widzą wokół siebie
tylko ludzi prawych
to może naiwne
ale sympatyczne

w przypadku jeśli działał
w złej wierze
mogę go wyzwać
na ubitą ziemię

ale tutaj nigdzie
nie ma ubitej ziemi

trudno wykonać
patetyczny gest
Eugeniusza Oniegina
zapadając się
po kolana
po szyję
w błoto

29 grudnia 1995

przeczytaj także >Zbigniew Herbert – Obywatel Poeta

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Wiersze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zbigniew Herbert: Bezradność

  1. Monika pisze:

    Dziękuje za opublikowanie. W szkole nas tego nie uczyli.
    Pozdrowienia,
    Monika

  2. Waldek pisze:

    Dzięki, nie mieliśmy tego w szkole. A Oleksy jak fruwał tak fruwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.