Cecylia Pasławska: Wiersze po Smoleńsku

Więc omijały Ją zaszczyty i przyjaźnie.
Nie pasowała do „obrazka” najwyraźniej.
Bo pospolitej przykro bardzo jest marności,
popatrzyć z bliska na szlachetny cień wielkości.
Nie może pojąć pełzający duch robaka
bezkresnej, własnej, wolnej perspektywy ptaka.

 

Anna Solidarność

Nie brylowała Pani Anna na salonach.
Miłość do kraju kierowała nią ogromna.
Nie ważne dla niej były sława i profity.
Duch niepokorny się nie sprzeda za zaszczyty.
A że los Polski wciąż się toczył jakoś źle,
o prawdę walczyć chciała – każdym życia dniem.
Nie mogła przecież podżyrować nieprawości.
W Jej sercu trwał niezłomny duch „Solidarności.”

Więc omijały Ją zaszczyty i przyjaźnie.
Nie pasowała do „obrazka” najwyraźniej.
Bo pospolitej przykro bardzo jest marności,
popatrzyć z bliska na szlachetny cień wielkości.
Nie może pojąć pełzający duch robaka
bezkresnej, własnej, wolnej perspektywy ptaka.
Do kresu życia doświadczała nikczemności;
uosobienie pracy, walki, uczciwości.

Już ciało mdłe, lecz serce stale gorejące.
By uczyć prawdy – wędrowała wciąż po Polsce.
Brakuje zdrowia, więc z laseczką, wzrost nieduży;
Do końca jednak swej Ojczyźnie chciała służyć.
I jeszcze ten ostatni lot – z potrzeby serca,
na miejsce mordu naszych; polskie święte miejsca.
I nagła śmierć niewyjaśniona, niepojęta.
Odeszła Anna Solidarność – nieugięta!

Gliwice, 8 października 2012

 

Litania Polska

Matko Katyńska, któraś tuliła do serca
przestrzelone głowy.
Matko Bolesna, któraś wyszła na spotkanie
Smoleńskim Ofiarom.

Matko Częstochowska zatroskana o Polskę.
Matko Piekarska, strażniczko
sprawiedliwości społecznej.
Królowo Polski, czczona
w tak wielu wizerunkach!
Królowo Polski, pochyl się
nad naszą trudną rzeczywistością;
przywróć słowom ich właściwe znaczenie
Niech lukrowana trucizna,
nie trafia do ufnych, polskich serc.
Czy to za wielkie marzenie,
by zatryumfowała prawda?

17 czerwca 2010

 

Mojemu Prezydentowi

Jak niełatwo tu być Prezydentem,
Gdy się Polskę swą kocha prawdziwie,
Polskie sprawy traktuje jak święte,
Dla nich żyje, pracuje gorliwie.

Jak niełatwo wciąż słuchać potwarzy,
Wylewanej jak jad nienawiści,
I o Polsce wspaniałej wciąż marzyć,
I wciąż wierzyć, że prawda się ziści.

Smutno patrzeć na słupki sondaży –
Nikt Cię w Polsce nie będzie popierał!
O czym myślał – Niechciany, Nieważny,
Gdy dla Polski niewdzięcznej umierał?

Obudziło się serce Polaków.
Skąd się wzięło ich teraz tak wielu?
Twoim miejscem na zawsze jest Kraków.
Pośród królów spoczniesz na Wawelu.

Choć po śmierci, Rycerzu, masz wojsko,
W oczach łzy i wciąż nieme pytanie:
Co się stanie teraz z nami, z Polską?
Kto w obronie Ojczyzny dziś stanie?

Nie rozpaczaj, jeszcze żyjesz, Matko Polsko,
I przenigdy nie zaginie polski duch.
Nie rozpaczaj, Ukochana Matko Polsko,
Bo Rycerzy, Twych Rycerzy, było dwóch!

maj 2010

 

Ballada o Małym Rycerzu
Tekst pieśni pamięci Mojego Prezydenta – Lecha Kaczyńskiego

muzyka i śpiew Tomasz Pasławski >wersja muzyczna

Mały Rycerzu, Mały Rycerzu
Jakie serce w Tobie ogromne;
Żeś wybaczał i kłamstwa i zdrady,
a o Polskę wciąż walczył niezłomnie!

Mały kraj, przez wrogów osaczony
Na Gruzję maszerują obce wojska
Jakim trzeba być nieustraszonym;
zawstydziła Europę mężna Polska!

Mały Rycerzu, Mały Rycerzu
Jakie serce w Tobie ogromne;
Żeś wybaczał i kłamstwa i zdrady,
a o Wolność wciąż walczył niezłomnie!

Całe długie, długie lata niepamięci,
choć Ich duchy jeszcze chodzą po ulicach.
Jest muzeum, co już zawsze będzie święcić
pamięć o Was, o Warszawy bojownikach!

Mały Rycerzu, Mały Rycerzu
Jakie serce w Tobie ogromne;
Żeś wybaczał i kłamstwa i zdrady,
a o Pamięć wciąż walczył niezłomnie!

Do Katynia uczcić naszych lecieć trzeba,
By odkłamać wielkie kłamstwo PRL-u
Chociaż prawda była nieraz niewygodna,
Tyś do prawdy nas prowadził jak do celu

Mały Rycerzu, Mały Rycerzu
Jakie serce w Tobie ogromne;
Żeś wybaczał i kłamstwa i zdrady,
a o Prawdę wciąż walczył niezłomnie!

Co się stało, nasz Mały Rycerzu,
Coś o Polskę wciąż walczył samotnie.
Nie szczędzono Ci drwiny i śmiechu
Teraz wreszcie Twe serce odpocznie.

Mały Rycerzu, Mały Rycerzu,
popatrz wici wysłały Twoje wojska!

Choćby lata mineły w niewierze
Jeszcze zbiorą się Twoi żołnierze
i odrodzi się Polska!

lato 2010

 

Ofiarom Smoleńska

muzyka i śpiew Tomasz Pasławski > wersja muzyczna

Tam, gdzie nawet ptaki nie śpiewają,
Bo czarnymi wspomnieniami szumi las?
W smutnym lesie, w obcym kraju
Straciliśmy nagle bracia wszystkich Was.

 

Kochani! Niezapomniani!
Czy naprawdę było tego trzeba
By tranzytem przez Smoleńsk rosyjski Tupolew
Wiózł najlepszych Polaków wprost do nieba.

Każda ziemi piędź jest tu mogiłą
Obca ziemia utuliła Was do snu.
Wciąż nie wierzę, że to znowu się zdarzyło
Na tej ziemi, na tej ziemi, właśnie tu!

Kochani! Niezapomniani!
Czy naprawdę było tego trzeba
By tranzytem przez Smoleńsk rosyjski Tupolew
Wiózł najlepszych Polaków wprost do nieba.

Za marzenia o Polsce zawsze giną najlepsi
Ile jeszcze ofiary potrzeba?
70 lat wcześniej zaginęli bez wieści
Wyście poszli za nimi do nieba.

Kochani! Niezapomniani!
z waszej śmierci sen się ziści
sen o Polsce prawdziwej, dostatniej, uczciwej
o Ojczyźnie, matce dla wszystkich.

Kochani, my o was pamiętamy.
Wasza śmierć nie będzie nadaremną!
Bo przez pamięć Waszej najwyższej ofiary
chcemy walczyć o Polskę sprawiedliwą.

Kochani, zapamiętamy
Waszą śmierć niczym ofiarny stos
My dla was tę Polskę wygramy
Boże, pomóż odmienić nasz los.

maj 2010

 

Kochani, Niezapomniani II

na 2.rocznicę

Zielona wiosna wabi wzrok, zachwyca.
A to kolejny smutny polski kwiecień.
Choć to już druga tragedii rocznica;
O Waszej śmierci wciąż się kłamstwa plecie.

Niezagojona ciągle jątrzy rana,
Po Was KOCHANI, NIEZAPOMNIANI!
Bo Polska bez Was już nie taka sama,
Ojczyzną rządzą – Europoddani!

Dziś kraj nasz miły; jak sklep w likwidacji.
Dawno przelała się czara goryczy,
ale przy zgodnej medialnej narracji,
oszustw, przekrętów nikt nawet nie liczy.

Już nad Smoleńskiem opada fałszu mgła:
Prawda jak Feniks z popiołów powstanie.
Bardzo się boją sądnego tego dnia;
niepospolite łotry, zdrajcy, dranie!!

A ja? Ja myślą wciąż biegnę z daleka
na poranione Krakowskie Przedmieście;
bo tu się modlę z innymi i czekam…
kiedy się zmieni Ojczyzna nareszcie.

Gdy Krzyż Smoleński znów tu kiedyś stanie,
To będzie… polskie ZMARTWYCHWSTANIE !!!

kwiecień 2012

 

3 sierpnia 2010

Jaki smutny, przejmujący dzień.
Serce ściska skurcz bólu przemożny.

Czy możliwe, że to prawda, nie sen?
W Polsce, Krzyż zawadza przydrożny?

Wykopiecie ten Krzyż – ziemi sól;
Waszym prawem – Judaszów umowa.
Broniąc Krzyża, Polacy ginęli od kul.
Waszą wojną – wojna domowa!

Pod tym Krzyżem, Krzyżem miłości,
Szły modlitwy; do Boga, do nieba.
Przy tym Krzyżu wielkiej żałości
Nienawiści nie było potrzeba.

Czy was wina przygniata jak zmora,
Że to miejsce naszej pamięci
Chcecie w ludzkiej pamięci zaorać,
Miast na zawsze utrwalić, uświęcić?

5 sierpnia 2010

 

Bal na Zielonej Wyspie

Radość powszechna trwa po wyborach.
Zapanowała wreszcie normalność.
Na karnawały i bale pora!
Problemy wszystkie kraju to marność!

Jesteśmy przecież Wyspą Zieloną,
Olbrzymich długów oblaną morzem.
Kto by zabawę wstrzymał szaloną?!
Choć po nas potop zdarzyć się może.

Postawmy pomnik ruskim sołdatom,
Niemcom we wszystkim idźmy na rękę;
Parę orderów kapnie Polakom.
Sprzedamy za to wszystko co święte!

Więc tańczmy, tańczmy taniec chocholi
Nad mogiłami synów najlepszych.
Kto by pamiętał? Kogo to boli?
Nie chcemy wiedzieć, czemu odeszli!

22 sierpnia 2010

 

Krzyż Smoleński

Na Krakowskim Przedmieściu Krzyż skromny.
Krzyż Smoleński, co znaczy tak wiele.
Świadkiem zdarzeń był wiekopomnych,
więc go trzeba ukryć w kościele?

Jest sygnał „z góry”, że wszystko wolno!
Więc szybko rusza młodzież „najlepsza”
Z inicjatywą wyszła oddolną:
Każdy z obrońców Krzyża niech spieprza.

Kopnąć babulkę, opluć mohera;
Europejskie my przecież plemię;
To „chlebek z masłem” pobić frajera,
Czy nawet wyrżnąć dziadkiem o ziemię.

A politycy – wprost zachwyceni,
Widać to jasno po komentarzach.
Wreszcie Ciemnogród nasz się odmieni,
Bo Krzyża miejsce jest na ołtarzach.

Poczekajmy, jeszcze tylko trochę,
Już się rząd postara z prezydentem.
Dogonimy migiem Europę
I już nic nie będzie w Polsce święte?

Bo co z oczu, to pewnie z pamięci.
Ile można żałować, rozpaczać?
Świat bez Ofiar, wciąż, dalej się kręci:
Więc wystarczy tablica byle-jaka!

17 sierpnia 2010

 

Nie pozwólmy zapomnieć!

Już minęło prawie sześć miesięcy,
Krwawy Smoleńsk, co naprawdę się stało?
Sześć miesięcy, a pytań wciąż więcej,
A wyjaśnień i prawdy wciąż mało.

Pamiętamy Krakowskie Przedmieście,
Tłum zamarły w rozpaczy, zbratany,
O swój kraj zatroskany – nareszcie!
I ogromne ze zniczy dywany.

Co się stało, że tak się zmieniło?
Przyzwoitość dziś w Polsce umiera.
Twórzmy przyjażń polsko – rosyjską,
Zapomnijmy o naszych bohaterach.

Na ołtarzu złóżmy tej przyjaźni
Całą prawdę o tym, co się stało;
Wyrzeknijmy się własnej historii;
Dla rządzących dziś Polską – to mało.

Skromny Krzyż, kwiatami obsypany
Nagle zaczął uwierać, przeszkadza.
Przez złych ludzi ukradkiem zabrany;

TAKA PAMIĘĆ – JAKA WŁADZA!

Stoi piękny pałac, już bez Krzyża,
Posmutniało na Przedmieściu Krakowskim
Czy to jeszcze Pałac Prezydencki,
Czy też może już – Namiestnikowski?

8 października 2010

 

Pani Maria – Pierwsza Dama

Była drobna, elegancka i otwarta.
Najprawdziwsza i najmilsza Pierwsza Dama.
I dla możnych, i dla skromnych tego świata.
Bez wyjątku urokliwa, taka sama.

Za swym mężem, tak jak dobry Anioł Stróż
Stała wiernie opiekuńcza i troskliwa.
Jaka szkoda, że Jej z nami nie ma już,
Że Ją taką można tylko powspominać.

W swoim pięknym pałacu była sercem,
Wielkim sercem w niedużej Osobie.
Gdy odeszła na łąki niebieskie,
Pogrążyła tak wielu w żałobie?

A gdy wiosną w pałacowym ogrodzie
Będą kwitły holenderskie tulipany,
Tulipany Pani Marii, Pierwszej Damy,
My będziemy Panią Marię wspominali

My będziemy pamiętali!

4-5 września 2010

 

Co się stało?

Co się z Tobą stało, droga Polsko?
Aż tak wielu raptem uwierzyło,
Że nie ważne Bóg, Honor, Ojczyzna,
Że nie ważna do Ojczyzny miłość.

A tu bankructwo wisi nad krajem,
Pod młotek idą ?srebra rodowe?,
Dla hohsztaplerów Polska dziś rajem!
Nic nas nie chroni; wojsko śladowe.

Rośnie dług Polski w tempie zawrotnym.
Rośnie też prestiż pana Premiera.
Nie widzą związku tutaj wyborcy,
I mało kogo, to dziś uwiera.

Od bratobójczej kuli umiera,
Niewinny człowiek, PiS-owiec z Łodzi.
Sam sobie winien, bo źle wybierał.
A zresztą, kogo to dziś obchodzi?

A w Smoleńsku nic się nie stało.
To był zwykły wypadek, katastrofa.
Nas Rosjanie lat trzysta kochają,
My też wreszcie nauczmy się kochać.

Minister Ławrow, z Radkiem Sikorskim;
Przy współudziale Barbary Brylskiej
Nową strategię tworzą dla Polski;
Wiecznej przyjaźni polsko-rosyjskiej.

***

Choćby została nas garść nieduża;
Jak obiecałeś Sodomie, Gomorze,
Dla tych niewielu, czujących po polsku
Nad naszą Polską, zlituj się Boże!

25 listopada 2010

 

Po raporcie MAK-u

Nie obroniłaś się, droga Polsko;
W świat poszedł przekaz fałszywy, twardy.
Nie obroniłaś Matko swych dzieci:
Od strasznej śmierci i od pogardy.

Co się stało, to się nie odstanie:
Nasz rząd o prestiż dba w Europie;
Kiedy Millera raport powstanie,
Jeszcze Polakom więcej dokopie!

To przecież jawny brak wyobraźni,
Brak politycznej wiedzy, mądrości,
By dziś przyjazną nam Rosję drażnić,
Gdy w Polsce rządzi partia miłości.

Szukajmy winnych i kompromisów,
Bo przecież prawda ma wiele znaczeń.
Dla nas nie warta nic prawda PiSu.
My to widzimy z gruntu inaczej.

PO podzieli winę uczciwie;
Miedziane czoła, kamienne twarze.
Winien Generał i Pan Prezydent,
Tak polska racja stanu nam karze.

Choć daleko niszczeje krwawy wrak,
Dokumentów brak i skrzynek czarnych:
My do prawdy tu dojdziemy byle jak.
Nie zatrzyma nas powodów parę marnych.

A PRAWDA, PRAWDA jest zawsze jedna
I chociaż czasem się o niej zełga;
Jeszcze się kiedyś o nią upomni
Ojczyzna wolna i niepodległa!

4 lutego 2011

 

Polakom Anno Domini 2011

Polacy, nic się nie stało!
Rodacy, nic się nie stało!
Tylkośmy trochę skarleli,
Tylko się wielu sprzedało. Za grilla i spokój święty
To przecież cena nieduża:
Łykniemy wszelkie przekręty,
W kłamstwie będziemy się nurzać.Ważne by było wciąż miło,
BO PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO!
To śmieszne, do kraju miłość.
Na smutki – życia za mało.Choćby nas znów rozdrapano,
Jużeśmy to przerabiali;
Nie ważne, kto będzie rządził.
Byleśmy się dorabiali.A kto chce POLSKĘ promować,
Ten się w Brukseli nie liczy.
Nas Europa wabi, rajcuje:
Bo my EUROPEJCZYCY!!!Polacy, nic się nie stało…

Gliwice 19 maja 2011

 

Wyścig szczurów…

Do lamusa odeszły;
Honor, Bóg i Ojczyzna.
Dziś już tylko oszołom,
Do wartości się przyzna.Wyścig szczurów ciagle trwa.
Ważny ten kto ma najwięcej.
I nie ważne skąd to ma;
Nieistotne kogo zdepcze.Apartament prestiżowy,
Fura nieźle wypasiona,
Na Mazurach domek nowy:
Wczasy marzeń;niech ja skonam!Żyjesz tylko tu i teraz,
I nie liczysz na nic więcej.
Żadna podłość nie uwiera,
Gdy dorabiasz się pieniędzy. Wyścig szczurów, wyścig szczurów,
Wyścig szczurów ciągle trwa.
I nie ważne już kim jesteś,
Ważne tylko to co masz.

Gliwice 3 lutego 2011

 

Wyścig szczurów
tekst, opracowanie, muzyka i wykonanie: Tomasz Pasławski

 

Warszawskie Orlęta 1944

W skwarze sierpniowym, w ogniu, w ruinach
Walczyli dzielnie o swoje miasto.
W chwilach rozpaczy, w trwogi godzinach,
Nie mogli zwątpić, nie chcieli gasnąć.Małe Orlęta, mali harcerze
od sierpniowego spaleni słońca;
Młodziutkie życie wzięła w ofierze
za niepodległość; Polska WalczącaMałe Orlęta, mali żołnierze
W za dużych hełmach, za dużych butach.
Wasze dzieciństwo zniszczyła wraża
Napaść sąsiadów; Wspólnie uknuta!A gdy do nieba maszerowali
Najmłodsze wojsko, dziecięce wojsko;
„Marsz Mokotowa” dumnie śpiewali:
Dla Ciebie Matko, dla Ciebie, Polsko.Dziś nad stolicą lecą ptaszęta
W słońcu ich skrzydła migocą krwawo
Może to twoje małe Orlęta
Zostały z Tobą, Warszawo?

Gliwice 6 sierpnia 2010

 

Żołnierzom wyklętym

Koniec wojny, w czas wiosny:
Dla nas koniec nadziei.
W innych krajach radosny;
Nam okupant się zmienił.

I nie wrócą znów chłopcy do domu,
Nienazwana trwa WOJNA DOMOWA.
Gdy nie można uwierzyć nikomu,
Czas do lasu maszerować!

Jak bliznami -grobami
Nasza ziemia pokryta.
Tyle z nich bezimiennych,
Nie ma nawet kopczyka.

Bo na zawsze Was chciano
Wyrugować z pamięci,
Za wierność ideałom,
Żołnierze Wyklęci!

Dla Was tylko infamia,
Bez orderów i chwały.
Wasze matki, dziewczyny,
Próżno grobów szukały.

Dzisiaj wreszcie po latach
Można śpiewać Wam pieśni;
Nasi niepokonani
Bohaterowie Leśni.

Wracajcie do historii,
Wracajcie do pamięci!
Każdą Waszą mogiłę,
Nasza wdzięczność uświęci!

Żołnierze WiNu Wyklęci:
O Was dotąd pieśni nucił tylko wiatr.
Wracajcie z niepamięci:
Najwierniejsi Żołnierze Wyklęci,
Najwierniejsi Żołnierze wyklęci!

Gliwice 13 marca 2011

 

Niezapomniani…

Gdyście ginęli nad Smoleńskiem
Mgły roztoczyły moce diabelskie,
A Wam się w chmurach Krzyż ukazał;
Drogę do nieba wskazał…Gdyście ginęli, nad Smoleńskiem,
Radość poczuły moce diabelskie;
Bo razem z Wami, w koszmarnym wraku,
Zabito honor Polaków…Gdy wróciliście, w orszaku krwawym,
Zamarły serca Polaków prawych.
Na trumnach kwiaty, kwiaty jak łzy.
Skąd teraz znaleźć takich, jak Wy.Sprawa Smoleńska – nie ma sprawy,
Nikt jej na świecie nieciekawy.
Wystarczył nędzny raport MAKu,
Figowy listek – dla łajdaków.I nikt już wreszcie nie przeszkadza,
Nareszcie jednomyślna władza.
Znów przemówienia i owacje;
Znów rządzą ci – co mają rację!Za nominacje, stołki, ordery;
Kupują sojuszników szczerych,
Gorliwych kłamców, zamiataczy,
Uczciwość, godność – nic nie znaczy!Póki w nas życia, NIEZAPOMNIANI!
Póki w nas życia, OPŁAKIWANI!
Policzymy się …. tej jesieni ;
Czas najwyższy, by POLSKĘ zmienić !!!

Gliwice 21 czerwca 2011

 

Awans dla Polaków

Sprzedaj bracie ojcowiznę,
Porzuć swoich i Ojczyznę.
To jest awans dla Polaków,
Praca w Anglii na zmywaku.Taki los nam zgotowano;
Wszystko co się da sprzedano,
Młodzi, zdolni, wykształceni,
Muszą mieszkać, w obcej ziemi.W Polsce nie znaleźli chleba,
Czy nam tego było trzeba;
By najlepsze nasze dzieci,
Rozproszyły się po świecie?A nasz rząd zapewnia, że
Właśnie u nas nie jest źle…
Gdy zatrudni zachodniaków,
W naszych bistrach – choćby Kraków,
Gdy będą zmywać talerze – to uwierzę !!

Gliwice maj 2011

 

Pamięci Polskich Pilotów

lotnikom polskim na Święto Wojska Polskiego – 15 VIII 2011

Sędzią łatwo być we własnej sprawie,
Przecież wina od początku znana prawie.
Szybko raport się szerzy,
Kto nie myśli, uwierzy.
Zniesławiono polskich żołnierzy. Hej Orły, Sokoły nasz świat niewesoły.
Kazano Wam lecieć: na drzwiach od stodoły.
A ci co kazali bezpieczni i cali,
Po Waszej zagładzie nagrody dostali,
Awanse, ordery dostali.Nie bolała tak opinia MAK-u,
Jak zaprzaństwo naszych, bo Polaków.
Choć wróżono chyba z fusów;
Doszło tu do konsensusu.
Kto uwierzy w winę żołnierzy? Hej Orły, Sokoły nasz świat niewesoły.
Kazano Wam lecieć: na drzwiach od stodoły.
A ci co kazali bezpieczni i cali, Po Waszej zagładzie nagrody dostali,
Awanse, ordery dostali.Choć zginęli na ziemi koszmarnej,
Nie zaprzeczą kłamstwom – umarli.
A Wy, matki Orłów, nie płaczcie,
Ta zła sława synów nie na zawsze!
Kiedyś Polska po nich zapłacze.Hej Orły, Sokoły nasz świat niewesoły.
Kazano Wam lecieć: na drzwiach od stodoły.
A ci co kazali bezpieczni i cali,
Po Waszej zagładzie nagrody dostali,
Awanse, ordery dostali.Wy najlepsi z najlepszych piloci,
Kiedyś pamięć się o Was ozłoci.
Zostaliście na zawsze w przestworzach,
Bo w obłokach eskadra Wy Boża.
My na ziemi – niepocieszeni.Hej Orły, Sokoły nasz świat niewesoły.
Kazano Wam lecieć: na drzwiach od stodoły.
A ci co kazali bezpieczni i cali,
Po Waszej zagładzie nagrody dostali,
Awanse, ordery dostali.

 

Marsz do szczęśliwej Polski…

Jak upuszczone z ciała strużki krwi,
z calutkiej Polski do stolicy szli.
Radosne wojsko, Maryjne wojsko.
Przyszli na hasło „Obudź się, Polsko”!

Bo bez nadziei trudno, smutno żyć,
a wciąż o godność musimy się bić.
Dociekać prawdy, bo kraj marnieje,
a władza kpi z nas i z łez się śmieje.

Więc Królewskim traktem płynie rzeka,
przyszło wojsko Maryjne z daleka.
Sam Archanioł Gabriel patrzy z chmury
i osłania Polskie hufce z góry.

Gdy Bóg z nami czy ktoś przeciwko nam?
Nie ma pałek, armatek, nie ma tarcz.
Nie potrzebne kordony policji.
My z modlitwą – zamiast amunicji.

Choć nasze prawa to puch na wietrze
i nikt z rządzących uznać ich nie chce
To my, „pariasi” na własnej ziemi,
dzisiaj szczęśliwi – choć wykluczeni.

Nie potrzebne pijaru nam harce ,
chcemy Polski prawdziwej na zawsze.
Chcemy Polski uczciwej – jak chleba
i to o nią wołamy do nieba.

Zatańczyły flagi narodowe i modlitwa zabrzmiała za Polskę,
Tak radosna, tak ufna, tak wspólna: Abba, Ojcze nasz! Abba Ojcze!
Już na zawsze złączono tu dłonie w modlitewnej Ojczyzny obronie.

Gliwice, 2 października 2012 

tomasz-paslawski.art.pl

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Wiersze i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Cecylia Pasławska: Wiersze po Smoleńsku

  1. Tomasz pisze:

    Polecam kilka nowych wierszy, szczególnie najnowszy – poświęcony pamięci polskich pilotów którzy zginęli nad Smoleńskiem – napisany z okazji jutrzejszego Święta Wojska Polskiego

    http://tomasz-paslawski.pl/cecylia.html#lot

  2. emka pisze:

    Panie Tomaszu, dołączyłam do notki najnowsze wiersze.
    Jeszcze raz dziękujemy i czekamy na zapowiedziane wersje muzyczne.
    Pozdrawiamy Państwa najserdeczniej.

  3. Halina pisze:

    To takie smutne, a zarazem piękne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.