Przypadki Radosława Sikorskiego

Nowy ciężki przypadek: 19 marca br w TVP Info zapytany, czy Rosjanie grają wrakiem, powiedział: „Rosjanie nam powiedzieli, że się boją, że gdy oddadzą wrak, to Macierewicz znajdzie na nim ślady bomby atomowej. To tak jest, że irracjonalizm z jednej strony napędza irracjonalizm z drugiej strony. Dlatego m.in. nie mamy rozwiązania tej bolesnej dla nas sprawy.

 Miał tak powiedzieć „wysoki rangą dyplomata rosyjski”

„Prokuratura już ogłosiła, że wszystkie czynności związane z wrakiem zakończyła i że może zamknąć śledztwo bez wraku. Dla nas to jest teraz bardziej pamiątka niż dowód w sprawie”. Więcej >wPolityce.pl

Minister konstytucyjny Sikorski, jedna z trzech osób w państwie, mający zgodnie z konstytucją prawo reprezentować Polskę za jej granicami, zamiast reprezentować żywotne interesy Polski związane ze śledztwem smoleńskim poprzez udzielenie prokuraturze polskiej wsparcia dyplomatycznego w kontaktach z obcym mocarstwem, na którego terytorium w niewyjaśnionych od 3 lat okolicznościach zginął polski Prezydent wraz z osobami kluczowymi dla obronności państwa, pozostawił prokuraturę bez przynależnego jej ze strony tego organu SKUTECZNEGO wsparcia w zakresie pozyskania głównych dowodów w śledztwie jakim jest wrak, czarne skrzynki, nośniki informacji i wszelkie inne dowody stanowiące własność Państwa Polskiego i niezbędne dla zgodnego  z wymogami prawa prowadzenia tego najważniejszego śledztwa.

Po kompromitującym przygotowaniu podróży Prezydenta poza granice kraju, paleniu dowodów na trawniku przed MSZ, licznymi wypowiedziami w mediach o tym, że jakoby wrak nie jest dowodem w śledztwie a pamiątką historyczną, podczas gdy prokuratura twierdzi że jest inaczej nasuwa się pytanie:  dlaczego Sikorski nie pomaga polskiej prokuraturze a wręcz przeszkadza.

20 marca 2013 w Sejmie zabrał w tej sprawie głos poseł A. Macierewicz. Warto i trzeba tego posłuchać

Wywiad z Antonim Macierewiczem: Strona rosyjska nigdy dotąd nie zyskała tak potężnego argumentu w sprawie wraku tupolewa, jakiego dzisiaj dostarczył pan Sikorski

NA STRONACH:
strona [2] Sprawa niszczenia rzeczy śp. Tomasza Merty
strona [3] Piotr Bączek, Dziwne przypadki Radosława Sikorskiego (przed i po katastrofie); Birbant z Oksfordu, Od Afganistanu, przez Afrykę, do Polski, „Szpak” z WSI, Dyplomatyczna stajnia Augiasza, Miejsce dla Turowskiego
strona [4] MSZ sabotowało Lecha Kaczyńskiego, Sikorski zwlekał z notą

zobacz:

 

Żakowski z Sikorskim mówią o zamachu

Marcin Wolski

Strefa zekomunizowana

W środku Polskości matecznika,
nad którym niebo tak ojczyste,
jest polski dwór i polska szynka,
i arcypolski pan minister.

Portrety przodków i Rejtanów,
i żona, która ma korzenie…
i jakiś skalp z Afganistanu,
polskie bociany i jelenie.

Orzeł w koronie, obok Pogoń,
bo przecież niedaleko Litwa,
pierogi, bigos, barszcz, samogon
i co noc przed snem ta modlitwa:
„Aniele Merkel, stróżu mój,
ty zawsze przy mnie stój…”

Sikorski dużą wagę przywiązywał do tworzenia swojego wizerunku, chociaż nie zawsze był on zgodny z rzeczywistością. Życie Sikorskiego potoczyłoby się inaczej, gdyby nie wyjazd w połowie 1981 na kurs języka angielskiego do Anglii. Dopisało mu szczęście, otrzymał paszport i nie upominało się o niego wojsko. W październiku 1981 wystąpił o azyl polityczny.

DALEJ

strona [2] Sprawa niszczenia rzeczy śp. Tomasza Merty
strona [3] Piotr Bączek, Dziwne przypadki Radosława Sikorskiego (przed i po katastrofie); Birbant z Oksfordu, Od Afganistanu, przez Afrykę, do Polski, „Szpak” z WSI, Dyplomatyczna stajnia Augiasza, Miejsce dla Turowskiego
strona [4] MSZ sabotowało Lecha Kaczyńskiego, Sikorski zwlekał z notą

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Historia, III RP, Po 1980, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

57 odpowiedzi na „Przypadki Radosława Sikorskiego

  1. Anna pisze:

    Zrodziła nas epoka . . .
    Zrodziła nas epoka mniemań zaraźliwych,
    słów kłamliwych obrosłych w patosu słoninę,
    i życzeń niespełnionych w najlepszą godzinę?
    Żywi giną czekając na trybunów mściwych!
    Przyszła pora wróżbitów, znachorów fałszywych,
    karłów, królów najemnych, których usta sine
    plwają na groby przodków, ale swoją winę
    grzebią wśród zapomnienia ? wśród ulic Niniwy?
    Wiara na szubienicy, wiatr historii wyje,
    może duchy w cud wierzą, że się w końcu ziści,
    i epoka ta runie, i wśród ruin zgnije!
    Naród w śnie pogrążony ? nic mu się nie przyśni?
    Bo jeśli człowiek żyje inaczej niż myśli,
    to tak zaczyna myśleć, jak naprawdę żyje!?
    Lusia Ogińska

  2. ciociababcia pisze:

    Zdrada już oficjalnie: Doradca Komorowskiego oraz szef dyplomacji przeciwko niepodległości Polski!

    Obrazek

    Zupełnie niesłychanych wypowiedzi udzielił dziś w porannym programie TVP Info doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. zagranicznych, Roman Kuźniar. Stwierdził on dosłownie, że Polska powinna zrezygnować z suwerenności na rzecz Niemiec. Natomiast przywództwa Niemiec w Europie nie tyle nie należy się obawiać co należy o nie prosić i zachęcać Niemcy by podjęły się roli przywódczej.
    To niejedyne skandaliczne słowa przedstawiciela urzędu, który wg konstytucji stoi na straży suwerenności. Kilka minut wcześniej w tym samym, programie przyznał, że Polska zrzekła się już suwerenności w wiele sferach i, jak zaznaczył ?to bardzo dobrze?. Przekonywał, że sama idea suwerenności (należy się domyślać, że Polski) jest przestarzała.
    To kolejny głos ze sfer rządowych, po wczorajszym wystąpieniu Radosława Sikorskiego, przeciwko niepodległości Polski. Przypomnijmy, że w wywiadzie, którego szef polskiej dyplomacji udzielił publicystom ?Rzeczpospolitej? padła jednoznaczna deklaracja gotowości budowania Unii jako ?super państwa? opartego na federacji! Zdaniem Sikorskiego ?korzyścią dla Polski będzie przetrwanie i rozwój federacji, przez członkostwo w której zrealizujemy nasze potrzeby bezpieczeństwa i dobrobytu?. Polska nie zamierza ?wyszarpywać jakichś prerogatyw po to, żeby z nimi uciec na peryferie?. Tym samym Sikorski odciął się od planów Wielkiej Brytanii, która w razie próby przeforsowania przez Brukselę kolejnego traktatu będzie domagać się gwarancji dla swojej suwerenności. Nasz minister spraw zagranicznych widzi rolę Polski inaczej niż Wyspiarze bo ?w Unii czujemy się komfortowo?. Ponieważ jest ona ?projektem politycznym? to ?powinna być raczej bardziej spójna niż mniej?.
    autor NCZ

    bibula.com

    W środku Polskości matecznika,
    nad którym niebo tak ojczyste,
    jest polski dwór i polska szynka,
    i arcypolski pan minister.
    Portrety przodków i Rejtanów,
    i żona, która ma korzenie…
    i jakiś skalp z Afganistanu,
    polskie bociany i jelenie.
    Orzeł w koronie, obok Pogoń,
    bo przecież niedaleko Litwa,
    pierogi, bigos, barszcz, samogon
    i co noc przed snem ta modlitwa:
    „Aniele Merkel, stróżu mój,
    ty zawsze przy mnie stój…”
    Marcin Wolski, Strefa zdekomunizowana, Gazeta Polska Codziennie

  3. Jacek Mruk pisze:

    Trzeba się dobrać tym zdrajcom do skóry
    Zedrzeć z nich pasy i zrobić sznury
    Potem powiesić ich na latarniach jako wzorzec
    By więcej nie traktowano Polski jak proporzec
    Co wiatr zmienia jego układ i stronę
    A zdrajcy zamiast Orła chcą wstawić wronę

  4. CIOCIABABCIA pisze:

    201-1 Syjonistyczny agent Radoslaw Sikorski mason CIA

    R.Sikorski, narodowość żydowska, jest posiadaczem obywatelstw USA i Wlk.Brytanii.Wyjechał z Polski jeszcze jako uczeń szkoły średniej w 1981r. do Wlk. Brytanii. W czasie studiów na Oxford University (Wlk.Brytania), gdzie po trzech lach nauki w 1985r. otrzymał świadectwo licencjata, został członkiem elitarnego Klubu Bullingdona. Przynależność do tego klubu wymagała od ich członków wysokiej pozycji społecznej i materialnej. Żyd z Polski (R.Sikorski) nie posiadał ani jednego, ani drugiego, ale wcześniej został członkiem masonerii (ryt szkocki), co otworzyło przed nim drzwi nie tylko elitarnych organizacji, ale także agencji wywiadowczych Zachodu. W ramach agenturalnego szkolenia, zapewne chodziło o sprawdzian zdobytych umiejętności, został wysłany w 1986r. do walczącego Afganistanu.
    Młody, dobrze zapowiadający się agent ożenił się z A.Applebaum z rodziny nowojorskich syjonistów. Jego synowie uczęszczają do szkoły rabinackiej.

    http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/

    W 1992r. świetnie przygotowany syjonistyczny agent, R.Sikorski został vice-ministrem obrony w rządzie J.Olszewskiego. W 2005r. był już ministrem obrony w rządzie PiS, a od 2007r. pełni funkcję ministra MSZ w rządzie PO.
    Jak widać jego działalność polityczna przebiega ponad wszelkimi podziałami i jest nakierowana na walkę ze wszystkim, co narodowe, co słowiańskie, a więc i co polskie także, zgodnie z wytycznymi takich wybitnych syjonistów jak H.Kissinger i Z.Brzeziński. Ten ostatni kolegował się wielce z JPII.

    serwis24h7.pl-radoslaw-sikorski-mason-CIA-hybryda-ludzka-reptylianin

    monitorpolski 1 Grudzień 2011 o 11:55 pm
    Nie ?wypromował? tylko skonstruował. Sądzę, że Sikorski jest ofiarą ?mind control?, projekt Monarch ? on sobie nie zdaje sprawy z tego co robi, jest tak zaprogramowany. To nie jest science fiction, już Niemcy robili eksperymenty z ludźmi ? robotami. Teraz jest to tak dopracowane, że mogą cię zaprogramować zdalnie, jak to się dzieje z tymi, którzy oglądają telewizję, nie zdając sobie sprawy, że są programowani na przyjście NWO. Nie wszyscy są jednak na to podatni ? stąd konieczność stworzenia listy tych, którzy nie poddali się hipnozie. Będą zlikwidowani (red list) bądź poddani mocniejszym zabiegom (blue list). Dlatego nie likwidują internetu. My nie mamy innego wyjścia niż walczyć o wolność, bowiem jak uda im się skonsolidować władzę to będzie po nas ? nie będzie gdzie uciekać.
    Dodam jeszcze, że zarówno Sikorski, jak i większość polityków może być zaczipowana. Zauważcie, że niedługo przed wyborami, Komorowski nagle się znalazł w szpitalu?tak tym samym, w którym ordynatorem był doktor G.

    niepoprawni.pl/blog/1507/prezydent-komorowski-pojdzie-do-szpitala-i-wszystko-sie-zmieni

    http://www.wis.org.pl/forum/

  5. emka pisze:

    mec. Bartosz Kownacki: W MSZ mogą być złodzieje. Sprawa palenia rzeczy śp. Tomasza Merty obciąża najważniejszych urzędników resortu

    – wPolityce.pl: Na terenie MSZ doszło do czynności prowadzonych przez policję. Szukano rzeczy osobistych śp. Tomasza Merty. Co się udało ustalić?
    Bartosz Kownacki: Po raz pierwszy w historii zdarzyło się, że policja prowadziła przeszukanie na terenie MSZ w takiej sprawie. Sam fakt, że doprowadziliśmy do wykonania tej czynności rzuca światło na działania resortu spraw zagranicznych i podważa jego wiarygodność. Co niezwykle istotne, były wszelkie podstawy, by te czynności podjąć. W ich czasie nie udało się jednak znaleźć poszukiwanych przez nas rzeczy osobistych śp. Tomasza Merty. W mojej ocenie sprzęt, którym dysponowała policja nie był odpowiedniej jakości. To uniemożliwiło poszukiwania. Będziemy więc musieli wrócić na teren MSZ z lepszym sprzętem i jeszcze raz prowadzić poszukiwania. Jeśli jednak nie uda nam się znaleźć niczego w resorcie, nie wykluczam czynności wykonywanych na terenie ambasady RP w Moskwie.
    – Dlaczego?
    Materiał dowodowy pokazuje, że formalny ślad po obrączce i innych rzeczach śp. Tomasza Merty urywa się właśnie w tej ambasadzie. Kluczowe będzie więc przesłuchanie ambasadora Jerzego Bahra. Mam nadzieję, że on pomoże wyjaśnić, co się stało z tymi rzeczami, gdzie one trafiły z ambasady.
    – Gdzie trafiły i jak zostały potraktowane?
    Kwestia obchodzenia się z przesyłką dyplomatyczną jest rzeczą skandaliczną i nie ma precedensu w historii dyplomacji. Urzędnicy wysokiej rangi podjęli decyzję, by spalić przesyłkę bez sprawdzenia, co się w środku znajduje. W ten sposób spalono nie tylko ubrania śp. Tomasza Merty, ale również dokumenty, obrączkę, rzeczy osobiste. To sprawa bez precedensu. Poczta dyplomatyczna kierowana do Polski trafiła do ogniska na terenie MSZ.
    – Rzecznik prokuratury powiedział portalowi wPolityce.pl, że śledztwo jest prowadzone w sprawie kradzieży. Ktoś rzeczywiście ukradł celowo rzeczy śp. Tomasza Merty, czy resort mógł je zgubić?
    Prześledziliśmy dokładnie drogę tych rzeczy. Jeśli one nie znajdą się na terenie MSZ, ani na terenie ambasady, to będzie to oznaczało, że wśród pracowników resortu spraw zagranicznych są złodzieje, którzy ukradli tę obrączkę. Nie ulega wątpliwości, że obrączka znajdowała się w rękach polskich urzędników, że była w gestii polskiej strony. To bardzo źle świadczyło by o tej instytucji oraz pracownikach.

    – Podobna sytuacja spotkała rodzinę śp. Wojciecha Seweryna, który też zginął w katastrofie smoleńskiej. Prokuratura prowadzi śledztwo ws. kradzieży jego sygnetu. To rodzi pytanie, czy MSZ może mieć na sumieniu więcej kradzieży?
    Przypadków kradzieży po katastrofie smoleńskiej było bardzo wiele. Konsekwencje faktu, że cień podejrzenia pada na stronę polską, są ogromne. Do tej pory bowiem nie mieliśmy wątpliwości, że większość rzeczy została ukradziona na terenie Rosji, że kradzieże są skutkiem działań strony rosyjskiej. Obecnie okazuje się, że w sposób podobny mogli zachowywać się urzędnicy polscy. Oni przez dwa lata mataczyli, ukrywali prawdę o zniszczeniu rzeczy śp. Merty. Dochodziło do fałszowania dokumentacji, do zatajania prawdy przed prokuraturą itd. To powoduje, że obecnie formułując zarzuty wobec strony rosyjskiej o okradanie zmarłych, możemy usłyszeć, że polska prokuratura stwierdziła, że to pracownicy MSZ dokonywali kradzieży rzeczy zmarłych. Skandaliczne i szkodliwe dla Polski działanie pracowników MSZ sprawiło, że strona rosyjska może się starać wybielać z nieprawidłowości, jakie popełnia. Pracownicy resortu dali im silne oręże.
    – Nie sposób uciec od pytania o to, kto w resorcie był świadomy tego, co działo się z rzeczami śp. Tomasza Merty. Urzędników jakiego szczebla dotyczy ta sprawa?
    Nie ulega wątpliwości, że decyzje w tej sprawie podejmowali jedni z najważniejszych urzędników resortu. Podejrzenia dotyczące fałszowania dokumentacji w tej sprawie również dotyczą najważniejszych urzędników w tym resorcie. Nie jestem w stanie stwierdzić, żeby minister Sikorski był świadomy tego, co działo się z rzeczami śp. Tomasza Merty. Jednak jako osoba funkcjonująca w świecie politycznym wykluczam sytuację, w której minister Sikorski mógł nie wiedzieć o tej sprawie przez dwa lata. Jeśli nie wiedział, to znaczy, że nie umie nadzorować podległego mu ministerstwa. Jeśli wiedział, to z kolei dopuścił się mataczenia w tej sprawie.
    – Pojawiają się doniesienia o zmowie milczenia wśród urzędników resortu. Jak Państwo trafiliście na ślad rzeczy śp. Tomasza Merty?
    Niestety jestem związany tajemnicą śledztwa, więc nie mogę podawać szczegółów. Na ślad tej sprawy natrafiliśmy przypadkowo. Jako pełnomocnik Pani Magdaleny Pietrzak-Merty wraz z nią uczestniczyłem w wielu przesłuchaniach. W czasie jednego z nich były urzędnik MSZ wspomniał o wątku, który nas interesował. On był zupełnie poboczny w sprawie, w której było prowadzone przesłuchanie, jednak dalsze przesłuchania urzędnika pozwoliły nam ustalić to, co dziś wiadomo o rzeczach śp. Tomasza Merty. To pokazuje, że obecność rodziny oraz pełnomocników rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej w czasie przesłuchań jest bardzo ważne. Gdyby nas nie było na tamtym przesłuchaniu na ślad obrączki, palenia dokumentacji w MSZ prokuratura nigdy by nie trafiła.
    20.06.2012, http://wpolityce.pl/

  6. emka pisze:

    Blamaż Sikorskiego
    Radosław Sikorski skompromitował Polskę, łamiąc wszelkie dopuszczalne kanony dyplomacji. Notę w sprawie dyrektora Radia Maryja wysłaną do Watykanu Stolica Apostolska uznała za gest, na który nie pozwoliłyby sobie nawet Kuba czy Sudan.

    Cały artykuł>http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120604&typ=po&id=po03.txt

  7. Marcin pisze:

    Polska nie ma nakreślonej drogi rozwoju własnego, dalekosiężnych celów, czyli interesu narodowego, a tymczasem świat się zmienia, pojawiają się przy tym poważne zagrożenia. Mamy więc co najmniej dwa razy wiecej pracy, niż wiodące, rozwinięte i sprawne państwa regionu. Tymczasem nie ma kto dokonywać owego wysiłku, gdyż nie mamy rzeczywistej elity. Co więcej wszelkiej przejawy normalności czy zdroworozsądkowego myślenia/działania są tępione w zarodku. Potrzeba radykalnego resetu, ale chyba jedynie ostry kryzys finansowy UE stworzy ku temu warunki. Oby tylko wtedy nie było za późno.

  8. emka pisze:

    Matactw było pewnie więcej

    Z Władysławem Protasiukiem, ojcem mjr. pil. Arkadiusza Protasiuka, dowódcy lotu PLF101 do Smoleńska, rozmawia Marta Ziarnik

    Jak skomentuje Pan informację o zarządzeniu przez prokuraturę przeszukania w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w związku z podejrzeniem o celowe niszczenie przedmiotów należących do jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej – Tomasza Merty?
    – Przyznam szczerze, że z wielkim szokiem. Bo choć o matactwach dokonywanych przez najbliższych współpracowników pana ministra Sikorskiego, i pewnie jego samego, „Nasz Dziennik” wielokrotnie już pisał, i wskazywały na nie zeznania rodziny śp. wiceministra kultury, to jednak fakt, że sprawą postanowili wreszcie zająć się śledczy, może wskazywać, że sprawa może być znacznie poważniejsza. Dotychczas byliśmy bowiem świadkami sytuacji, gdy osoby bądź instytucje odpowiadające za utrudnienia w śledztwie smoleńskim, za rozsiewanie kłamliwych informacji i działanie na szkodę państwa polskiego były wręcz gloryfikowane i odznaczane kolejnymi stopniami. Tym bardziej więc wkroczenie śledczych do budynku resortu spraw zagranicznych jest zaskakujące i zastanawiające. Może bowiem dowodzić, że ta placówka podległa ministrowi Sikorskiemu (który zasłynął już m.in. jako wielki obrońca Rosji i specjalista od ferowania przyczyn katastrof lotniczych) mogła mieć o wiele większy udział w śledztwie smoleńskim i jego kreowaniu, niż sądzimy.

    To znaczy?
    – Boję się, że MSZ ukrywa znacznie więcej spraw związanych z tą katastrofą i z rzeczami należącymi do naszych bliskich. Bo przecież w dalszym ciągu jest wiele rodzin, które nie mają żadnych informacji o cennych – nie tylko materialnie, ale dla nich przede wszystkim duchowo – rzeczach po ich bliskich zmarłych. Sprawa zaczęła się od dowodu należącego do pana Merty, a który – jak się okazało – MSZ z nieznanych przyczyn mogło zniszczyć. Teraz jest podejrzenie, że w resorcie tym mogą się znajdować także pozostałe zaginione przedmioty należące do śp. wiceministra kultury, w tym chociażby jego obrączka i zegarek. Zastanawiam się, co jeszcze może się tam znajdować. A najbardziej ciekawi mnie to, w jaki sposób i dlaczego MSZ weszło w posiadanie tych rzeczy oraz dlaczego panu Sikorskiemu zależało na ich zniszczeniu? Milczeniem pominę już późniejsze próby zatuszowania tego faktu przed rodziną i śledczymi, bo to sprawa dla prokuratury. To, co działo się w MSZ, to wielki skandal. Skandalem jest też celowe narażanie rodziny na dodatkową traumę, jaką zgotował jej resort.

    MSZ pozwoliło, by cień podejrzenia padł w tej sprawie na stronę rosyjską.
    – Owszem, i mówiąc szczerze, nie rozumiem tego. Najprawdopodobniej jednak nie przemyślano dobrze całej tej sprawy, a później dbano już tylko o to, by afera z niszczeniem w MSZ dowodów nie wyszła na jaw. Dlatego bardzo ciekaw jestem dalszego rozwoju spraw. I mam nadzieję, że tym razem ministrowi i osobom bezpośrednio odpowiedzialnym za tak haniebne działania nie ujdzie to na sucho. Bo to jest już nie tyle kwestia naprawienia wyrządzonych rodzinie pana Merty krzywd, ale także kwestia honorowego działania państwa polskiego. Kolejny bowiem raz jej obecne władze dały przykład haniebnych zaniechań i celowego działania na szkodę obywateli. To z kolei stawia nas w koszmarnym świetle wobec naszych partnerów zagranicznych.

    Jakie działania mogłyby ten obraz, Pana zdaniem, zmienić?
    – Przede wszystkim konieczne jest przejrzyste śledztwo w tej sprawie. Nie wyobrażam też sobie, by pan minister Sikorski nie został w tej sprawie szczegółowo przesłuchany. To przecież on kieruje resortem, o którym mowa, a w którym doszło do takiego skandalu. I jeśliby w toku tego śledztwa okazało się, że miał on jakąkolwiek wiedzę na temat niszczenia tych rzeczy – nawet już po tym fakcie, wówczas powinien ponieść konsekwencje kadrowe. Zwłaszcza że to nie byłby pierwszy przypadek głoszenia przez niego kłamliwych informacji w sprawie katastrofy smoleńskiej, które mają przecież daleko idące konsekwencje chociażby ze względu na to, jakie stanowisko on piastuje. Pan Sikorski od pierwszych chwil po katastrofie przesądzał o jej przyczynach, bez jakichkolwiek dowodów winą obarczając pilotów. Tej retoryki nie zmienił nawet później, gdy na jaw wychodziły dowody z całą pewnością temu przeczące. Tak więc biorąc pod uwagę już tylko te dwie sprawy, jasno widzimy, że nie postępuje on w sposób godny sprawowanego przez siebie urzędu.

    21.06.2012, http://www.naszdziennik.pl/

  9. moherowy beret pisze:

    Polska już nie jest niezależnym państwem.Przecież agenci walczą tylko o sprawy swoich mocodawców.Załatwili Polskę lepiej i sprawniej niż niejaki Pan Kononowicz – nie będzie nic.Przemysłu nie ma,stoczni nie ma,przemysł zbrojeniowy kaput,kopalnie pozamykali,kamieniołomy sprzedane.Przecież żwir na autostrady musieli sprowadzać ze Szkocji.Banki w ręku obcych.No i elektorat PO jest zachwycony polityką PO?Ten elektorat PO = V Kolumna inaczej nie potrafię wytłumaczyć ich zachwytu.

  10. Anonim pisze:

    Jesteście b.dobrzy!Wyjaśnianie przyczyn,opis prawdziwego przebiegu wydarzeń
    jest b.potrzebny.! Dziękuję i pozdrawiam Anna

  11. emka pisze:

    Amnezja Bahra

    Były ambasador RP w Moskwie Jerzy Bahr zeznawał wczoraj w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Były dyplomata nie pamięta i nie mógł sobie przypomnieć, w jaki sposób rzeczy osobiste Tomasza Merty znalazły się w jego gabinecie w moskiewskiej ambasadzie
    Bahr był przesłuchiwany w charakterze świadka w ramach obu postępowań, jakie prowadzi warszawska prokuratura okręgowa: zniszczenia dowodu Tomasza Merty oraz zaginięcia obrączki, portfela i zegarka. W przesłuchaniu wzięli udział, oprócz Bahra, także Magdalena Pietrzak-Merta, wdowa po wiceministrze kultury, oraz jej pełnomocnik mec. Bartosz Kownacki.
    Wdowa jako osoba pokrzywdzona miała prawo uczestniczyć w przesłuchaniu i zadawać pytania byłemu dyplomacie, z czego skorzystała. – Pytaliśmy pana ambasadora, w jaki sposób worek z rzeczami mojego męża trafił do jego gabinetu. Pan Jerzy Bahr tego nie pamiętał. Jak również tego, w jaki sposób rzeczy te trafiły do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Polsce. Tego również nie pamiętał. Nie wykluczył jednak, że to on mógł wydać takie polecenie. I że worek z rzeczami był w jego gabinecie przez kilka dni. Ale konkretów nie pamiętał – mówi „Naszemu Dziennikowi” Magdalena Pietrzak-Merta. Tłumaczenie Bahra sprowadzało się do tego, że po katastrofie urzędnicy ambasady mieli nadmiar obowiązków, pewne decyzje podejmowali natychmiast, ale o nich zapominali. – Mówił, że nie wyklucza, że istnieje nawet pismo z jego podpisem. Nie wiedział, że to jego sekretarka odebrała kopertę z obrączką od pewnego człowieka, który z kolei wziął ją od Rosjan – dodaje. – Pan ambasador wyraził ogromne zdumienie, że te rzeczy w ogóle się w jego gabinecie znalazły. Nic nie wiedział. Stwierdził tylko, że ten worek był, co określił jako rzecz nadzwyczajną. Ale jak tam trafił i jak zniknął, tego nie pamiętał – relacjonuje mecenas Kownacki. Bahr stwierdził, że nie wiedział w ogóle, co się dzieje z rzeczami ofiar. Zdziwiło go, że znalazły się one w jego gabinecie. – To były prawie trzy godziny słuchania o tym, że nic nie pamięta – mówi Kownacki. – Po raz kolejny potwierdzono natomiast niedopuszczalność całej sytuacji, w której ktoś te rzeczy spalił. Pan ambasador Bahr przyznał, że tego sobie nie wyobraża. Ale z drugiej strony nie potrafił wskazać osoby, która tymi rzeczami się zajmowała. A przecież to była jego placówka. To bardzo dziwne tłumaczenie – ocenia prawnik.
    Trawnik zamiast pieca
    Kownacki odnosi się przy tym do wczorajszej publikacji „Gazety Wyborczej” – „Szukanie w piecu MSZ”, dotyczącej oględzin posesji archiwum MSZ w Warszawie. Zdaniem dziennikarza „GW”, policja przeszukiwała palenisko pieca w budynkach MSZ w Mysiadle. To nieprawda. W rzeczywistości chodziło o oględziny posesji resortu, a konkretnie – pokrytego trawą terenu należącego do jego archiwum. Tezy artykułu są następujące: urzędnik MSZ średniego szczebla podejmuje niefrasobliwą decyzję o utylizacji rzeczy, potem przychodzi nakaz jej wstrzymania, a wszystko to wynika jedynie z tzw. błędu ludzkiego. Gazeta sugeruje też, że o próbie zniszczenia rzeczy Merty nie wiedział szef dyplomacji Radosław Sikorski. Oczywiście plus to, co sugeruje tytuł artykułu – próby zniszczenia dokonywano w piecu w budynkach MSZ.
    – Wszystko zależy od tego, jak kto rozumie to słowo „piec”. To ciekawa definicja pieca. Warto było przynajmniej pojechać tam i zobaczyć, że był to po prostu trawnik. Z tego artykułu wynika, że tego nie zrobiono, co świadczy o rzetelności dziennikarza „Gazety Wyborczej” – ironizuje mec. Bartosz Kownacki. Podkreśla też, iż materiał dowodowy wskazuje wyraźnie, że decyzję o utylizacji podjął urzędnik najwyższego szczebla resortu Sikorskiego. – A jeżeli rzeczywiście Sikorski nie wiedział, co robią jego urzędnicy tego szczebla, to sytuacja ta dowodzi, że fatalnie kieruje swoim resortem. Bo to byli urzędnicy najwyższego szczebla MSZ. A co do błędu ludzkiego. – Zgadzam się z tym. To był błąd ludzki. Pytanie tylko, dlaczego zamiast ten fakt zgłosić do prokuratury, do rodziny, wyjaśnić sprawę, jeszcze się ją tuszuje. To błąd konkretnych osób, które przyjęły taką, a nie inną formułę. I nie można tego trywializować, można było próbować sprawę wyjaśnić, odzyskać obrączkę i uniknąć wszczynania postępowań. Zamiast tego podjęto wszelkie działania zmierzające do zatuszowania sprawy – kwituje prawnik. […]

    22.06.2012, http://www.naszdziennik.pl/

  12. moherowy beret pisze:

    widocznie pan Bahr żre ponad potrzeby organizmu, ma wysoki cholesterol HDL i stąd wynika brak pamięci.

  13. emka pisze:

    Wniosek o powtórne oględziny

    Mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik rodziny Tomasza Merty, złoży dziś w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wniosek o ponowne przeszukanie terenu archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    We wniosku prawnik ma zamiar wskazać na potrzebę użycia precyzyjniejszego sprzętu. Chodzi o wykrywacz metali, który będzie w stanie zlokalizować przedmioty wykonane wyłącznie z metali szlachetnych, co ma umożliwić rzetelne sprawdzenie, czy obrączka Tomasza Merty rzeczywiście znajduje się na terenie posesji resortu. Po pierwszym przeszukaniu mec. Kownacki i wdowa po wiceministrze kultury Magdalena Pietrzak-Merta wskazywali na nieodpowiedni sprzęt, jakim dysponowali policjanci, gdy w ubiegłym tygodniu dokonywali oględzin terenu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Funkcjonariusze obrączki tragicznie zmarłego wiceministra szukali przy pomocy prostego wykrywacza metali. W ocenie prawnika, był on nieprecyzyjny, nie rozróżniał materiałów, z jakich wykonane były rzeczy znajdujące się w ziemi, ani głębokości, na jakiej były zlokalizowane.
    Policjanci z Komendy Stołecznej Policji dokonywali oględzin miejsca zdarzenia w ramach realizowania czynności zleconych przez prokuraturę, która prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży obrączki oraz zniszczenia dowodu osobistego Tomasza Merty. Na posesję MSZ wskazały zeznania jednego z byłych urzędników resortu spraw zagranicznych. Według jego relacji, właśnie tam miały trafić rzeczy osobiste Merty przesłane z Moskwy. Oględziny miały skutek negatywny – policjanci nie natrafili ani na ślady paleniska, ani na obrączkę. Jednak zdaniem rodziny oraz jej prawnika przy zastosowaniu innego, bardziej specjalistycznego sprzętu wyniki przeszukiwań mogą być zupełnie inne i obrączka, na znalezieniu której szczególnie zależy wdowie, może się znaleźć. – Dlatego zdecydowałem się na złożenie kolejnego wniosku o ponowne oględziny z wykorzystaniem bardziej precyzyjnego sprzętu. To przeszukanie, które miało miejsce, nie pozwoliło jednoznacznie wykluczyć tego, że obrączka może się znajdować na terenie MSZ – mówi Kownacki. Dopytywany o kwestię sprzętu młodszy inspektor Maciej Karczyński, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji, odsyła do prokuratury. Ta z kolei tłumaczy, że prokurator zleca przeprowadzenie czynności, ale nie ma wiedzy, jakim sprzętem policja dysponuje. Co do wniosku prokuratura na razie nie chce się wypowiadać. – Kiedy wniosek do nas wpłynie i prokurator zapozna się z jego uzasadnieniem, podejmie stosowną decyzję – deklaruje Dariusz Ślepokura, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.
    26.06.2012, http://www.naszdziennik.pl/

  14. Freda pisze:

    No i „sprawa sie rypla ” I co teraz ???

  15. emka pisze:

    Od kilku tygodni rodzina śp. Tomasza Merty oraz jej pełnomocnik czekają na decyzję śledczych ws. ponownego przeszukania terenu MSZ, na którym może znajdować się obrączka wiceministra kultury, który zginął tragicznie w katastrofie smoleńskiej. Jak dowiaduje się portal wPolityce.pl obecnie losy wniosku o ponowne przeszukanie zależą od policji.
    Otrzymałem wiadomość, że ostateczna decyzja o ewentualnym przeszukaniu zapadnie po zajęciu stanowiska w tej sprawie przez policję. Obecnie czekamy, ponieważ funkcjonariusz, który dowodził działaniami na terenie MSZ, jest na urlopie
    – potwierdza w rozmowie z portalem wPolityce.pl mecenas Bartosz Kownacki.
    Pełnomocnik rodziny wiceministra Merty wnosi o ponowne przeszukanie archiwum MSZ, które znajduje się na warszawskim Grabowie. Czynność ta ma pozwolić zweryfikować, czy na terenie resortu znajduje się obrączka i inne rzeczy osobiste śp. Tomasza Merty. Wcześniejsze przeszukanie nie dało odpowiedzi.
    Jak informował portal wPolityce.pl, rodzina Merty oraz Kownacki wskazywali, że przy pierwszym przeszukaniu zastosowano zły sprzęt. Policjanci byli wyposażeni w prosty wykrywacz metali, który nie rozróżniał złota od innych kruszców, ani nie pokazywał na jakiej głębokości znajduje się znaleziony przedmiot. To mogło uniemożliwić znalezienie obrączki. Obecnie mecenas wnosi więc o wykorzystanie wykrywacza metali szlachetnych. To ma pozwolić na ewentualne znalezienie obrączki.
    Przeszukanie ma związek ze śledztwem dotyczącym kradzieży obrączki wiceministra kultury. Istnieje poważne podejrzenie, że na terenie archiwum MSZ doszło do spalenia rzeczy osobistych Merty. Wśród nich miała być obrączka. Do dziś nie wiadomo, gdzie się ona znajduje. Rodzinie oddano jedynie nadpalony dowód osobisty. Ślad po obrączce ginie w momencie przekazania jej przez stronę rosyjską polskiej ambasadzie w Rosji.
    Wiadomo na razie, że worek z rzeczami śp. Tomasza Merty miał przebywać w gabinecie ambasadora Jerzego Bahra. Jednak on w zeznaniach tłumaczył, że nie wie, ani jak rzeczy trafiły do jego gabinetu, ani kiedy stamtąd zostały zabrane. Ustalenia w tym śledztwie pokazuje kolejny raz brak procedur, chaos i bałagan, jaki panował w polskich urzędach po katastrofie smoleńskiej.
    Mecenas Kownacki podtrzymuje swoją opinię, że pracownicy, którzy palili rzeczy osobista zmarłego wiceministra mieli świadomość co palą oraz do kogo należą te rzeczy. To z kolei oznacza, że była im znana dokumentacja dotycząca paczki z pocztą dyplomatyczną, którą przyszły do Warszawy rzeczy Merty. Fakt, że obecnie nie ma dokumentacji w tej sprawie, może oznaczać, że doszło do mataczenia i niszczenia dokumentacji w MSZ.
    Zdaniem Kownackiego, świadomość o działaniach pracowników MSZ i losie rzeczy osobistych śp. Tomasza Merty mieli najważniejsi urzędnicy resortu dyplomacji. Na ostatnim posiedzeniu sejmowej komisji spraw zagranicznych minister Radosław Sikorski odmawiał udzielenia jakiejkolwiek informacji dotyczącej sprawy rzeczy osobistych wiceministra kultury.

    19.07.2012, http://wpolityce.pl/wydarzenia/

  16. emka pisze:

    W MSZ pracuje 131 agentów
    W kierowanym przez Radosława Sikorskiego resorcie pracuje 131 byłych tajnych współpracowników służb PRL, a siedmiu kieruje polskimi placówkami dyplomatycznymi.
    Tę szokującą informację podała podczas posiedzenia sejmowej komisji spraw zagranicznych wiceszefowa ministerstwa Grażyna Bernatowicz, za komuny autorka takich dzieł jak „Portugalska Partia Socjalistyczna wobec głównych problemów kraju” (i podpisująca w latach 70. i 80. swoje publikacje naukowe jako „Grażyna Bernatowicz-Bierut”).
    – Z przywoływanych przez media listy 237 pracowników (którzy przyznali się do współpracy) obecnie w MSZ zatrudnionych jest 131 osób – oświadczyła Bernatowicz.
    Była szefowa MSZ Anna Fotyga (PiS) przyznała, że trudno usuwać z pracy osoby, które złożyły prawdziwe oświadczenia lustracyjne, jednak – jak mówiła – czym innym jest wysuwanie takich osób na wysokie stanowiska. Przypomniała, że zdarzyły się sytuacje, gdy mimo iż kandydat na ambasadora przyznawał się do współpracy, był pozytywnie opiniowany przez sejmową komisję, a później wysyłany na placówkę.
    – Mnie się wydaje, że po 20 latach wolnej Polski stać nas na to, żeby nie mieć 7 ambasadorów, którzy wypełnili oświadczenie lustracyjne mówiące o współpracy ze służbami i dopuszczać ich do pełnego zakresu informacji niejawnych dotyczących RP – wtórował jej Krzysztof Szczerski (PiS).
    Posłowie PiS złożyli wniosek o zamknięte posiedzenie w tej sprawie. Chcą, by szef MSZ Radosław Sikorski mógł na nim bez udziału mediów poinformować posłów o liczbie pracujących obecnie w dyplomacji byłych i obecnych współpracowników służb specjalnych.
    Niedawno „Gazeta Polska” ujawniła gigantyczną aferę w konsulacie RP w Łucku, gdzie handlowano nielegalnie wizami, współpracując m.in. z ludźmi czerpiącymi korzyści z prostytucji. W proceder zamieszani byli właśnie dyplomaci z esbecką przeszłością.
    29.08.2012, http://niezalezna.pl/32357

  17. Anna pisze:

    ……

    Wierzę w pancerną brzozę Sikorskiego,
    Jej O Ż Y W I C I E L A
    który od Tuska i Rostowskiego pochodzi.
    Który z Tuskiem i Bronkiem
    wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę,
    który mówił przez Olejnik, Kuźniara i Durczoka.
    Wierzę w j e d e n, w i e l k i, p o w s z e c h n y i e u r o p e j s k i k r y z y s.
    Wyznaję brak emerytury na odpuszczenie grzechów
    I oczekuję kromki chleba, szklanki wody
    i nowej edycji Tańca z Gwiazdami w TVN. Amen!

  18. Jastrzębiec pisze:

    Nawiązując do rozmowy Żakowskiego z Sikorskim, należy wykluczyć pomyłkę czy też przejęzyczenie. Gdyby było to tzw. przejęzyczenie, zapewne Sikorski momentalnie by zareagował, prostując Żakowskiego. Kontynuował jednak dalej potwierdzając słowo zamach, zapomniał, że jest to nagrywane. Zapomniał również o głównych wytycznych Sekty Targowickiej. Trudno wyobrazić sobie, że obydwaj przejęzyczają się w tym samym czasie.
    Po prostu „Kogo Pan Bóg chce ukarać, temu rozum odbiera”. Jeśli trzeba, dwóm naraz.
    Jeśli tak uzna, odbierze też reszcie Sekty Targowickiej resztę rozumu. Oby.

  19. yuhma pisze:

    Znalezione w sieci:

    Dyplomatyczny zamach

    Pewien dyplomata kształcony w Oksfordzie
    myślał zapewne o jakimiś Concordzie,
    kiedy w radia gmachu
    mówił o zamachu.
    Oj weźmie on za to od Tuska po mordzie.

    http://limerykcodzienny.pl/dyplomatyczny-zamach/

  20. Majka S. pisze:

    Cudne to! Dopisałam ciąg dalszy:
    Zaćmienia umysłu doznał biedny Radek,
    Gdy próbował się wyłgać z smoleńskich zagadek.
    Słowo o zamachu
    Przyczyną jest strachu.
    Dostanie od Tuska kopa w chudy zadek.

    Pozdrawiam

  21. Jastrzębiec pisze:

    Z wielkim żalem, „bulem” i troską zauważam, że pan Radosław S. – minister dostał zakaz samodzielnego wypowiadania się w zaprzyjaźnionych tw mędiach. Dawno go nie było. Szkoda.

  22. emka pisze:

    Sikorski rozprawi się z „bredniami smoleńskimi” , zapowiada w wywiadzie dla „GW” i atakuje Jarosława Kaczyńskiego i wszystkich, którzy dążą do wyjaśnienia przyczyn narodowej tragedii.
    „To PiS ciągle nam wmawia, że był zamach, a jednocześnie oskarża rząd, że doprowadził do katastrofy. Niech się przynajmniej zdecydują, kogo bardziej chcą widzieć w ławie oskarżonych. Jako konserwatysta zgadzam z tezą Edmunda Burke’a: „Do zwycięstwa zła wystarczy, aby porządni ludzie zachowali się biernie”.
    Ponieważ bredniami smoleńskimi udało się zasiać wątpliwości w głowach wielu Polaków, moją rolą jest wykazywanie elementarnych sprzeczności i błędów logicznych w spiskowych wywodach. To wielu kolegów z PiS może irytować, bo wielu z nich nie postradało zmysłów i wiedzą, że teza o zamachu jest absurdalna. Odreagowują dyskomfort, bo wbrew sobie udają, że wierzą w te fantasmagorie, by pozostać w łaskach prezesa.”

    Poza prostowaniem „Bredni smoleńskich”, Sikorski ma jeszcze jedną ambicję – wytłumaczenie zacofanemu, eurosceptycznemu ludowi, że wejście do eurostrefy to najlepsze, co może go spotkać.
    więcej: http://wpolityce.pl/wydarzenia/50248

  23. emka pisze:

    Sikorski straszył „upokorzeniem Ukraińców”. Sejm odrzucił wniosek o nazwanie zbrodni na Wołyniu ludobójstwem stosunkiem głosów 212:222.
    Sikorski w trakcie debaty nad przyjęciem uchwały powoływał się na autorytet śp. Lecha Kaczyńskiego, cytując jego przemówienie do Ukraińców. Następnie przestrzegał przed „siłami”, które chcą Ukrainę przeciągnąć w inną niż zachodnią stronę:
    „Są siły, które inaczej niż my patrzą na kierunek, w którym Ukraina powinna się integrować, które w tej chwili działają bardzo aktywnie na rzecz uzyskania innego kierunku integracji Ukrainy. (…) Ukraina, aby móc podpisać umowę, powinna w najbliższych tygodniach zreformować odziedziczony jeszcze po Związku Radzieckim, system prokuratury. Aby mieć szansę na umowę stowarzyszeniową, Ukraina musi zmienić swój kodeks wyborczy”
    – mówił Sikorski, tłumacząc, że złe sformułowanie w przyjętej uchwale – jego zdaniem – wpłynęłoby negatywnie na proces demokratyzacji Ukrainy.
    Szefowi MSZ odpowiedział poseł PiS, Maciej Łopiński były minister w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego:
    „Powinienem się cieszyć, bo pan minister cytował mojego przyjaciela prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego. Ale to wystąpienie było pełne hipokryzji. Bo pan minister i jego urzędnicy zrobili wszystko by zdewastować politykę wschodnią Lecha Kaczyńskiego. (…) Pan minister Sikorski mógł się zapoznać z przesłaniem, jakie Lech Kaczyński skierował do Światowego Zjazdu Kresowian. W tym posłaniu słowo ludobójstwo padło dwa razy. Lech Kaczyński prowadził wyważoną politykę wobec Ukrainy, ale nie uznawał kompromisu z prawdą”
    […]
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/57809-sejm-odrzucil-wniosek-o-nazwanie-zbrodni-na-wolyniu-ludobojstwem-glosowanie-poprzedzila-ostra-debata-minister-sikorski-straszyl-upokorzeniem-ukraincow

  24. Wk.bardzo pisze:

    Brak przegłosowania ludobójstwa na Wołyniu obciąża rządy 1989 do 2013 i tu nie ma zmiłuj. Jak Ukraina odebrała ten akt ,,dobrej” woli świadczą jaja na Bronku.
    Wstydzę się za taką Polskę. Litwa pokazała nam swoje miejsce w szeregu z pisownią nazwisk polskich na Litwie. Niemcy pokazali to samo w Polsce. Do Tuska przyjeżdża komisarz UE i mówi ,,Polska jest wielkim graczem w UE”. Chyba takim graczem jak reprezentacja piłki nożnej . Jakby po 1945 do Polski przybył komisarz z ZSRR i powiedział o naszej roli w Europie to śmiało mógłby zacytować Barroso. Polska jest wielkim graczem w wielkiej socjalistycznej rodzinie. Pomożemy wam towarzysze.

  25. emka pisze:

    Sikorski nie pamięta. Totalna amnezja – tak najkrócej można podsumować treść zeznań, jakie przed prokuratorem złożył wczoraj Radosław Sikorski w sprawie zaginięcia złotej obrączki, zegarka oraz zniszczenia dowodu osobistego należącego do wiceministra kultury Tomasza Merty, a także zaginięcia złotego sygnetu Wojciecha Seweryna. Obaj zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem.
    Podczas blisko półtoragodzinnego przesłuchania Sikorski skutecznie unikał wszelkich odpowiedzi na pytania związane z kompromitującą zarówno jego samego, jak i podlegających mu urzędników sprawą. Pytania dotyczyły okoliczności zaginięcia i zniszczenia rzeczy po Mercie; dlaczego w ogóle do tego doszło, czy niszczenie poczty dyplomatycznej to norma w ministerstwie i wreszcie kto ponosi odpowiedzialność za ten stan rzeczy.

    Dyplomacja zapomnienia

    – Niczego nowego jednak w tej kwestii się nie dowiedzieliśmy. Niepamięć pracowników MSZ w tej sprawie jest zatrważająca. Moje pytania dotyczyły tego, kiedy resort dowiedział się o zaginięciu i zniszczeniu tych rzeczy i jakie z tego wyciągnął konsekwencje, kto za to ponosi odpowiedzialność, jakie procedury obowiązują w ramach przesyłania poczty dyplomatycznej. Na większość tych pytań nie uzyskałem odpowiedzi. Mam wrażenie, że MSZ nie podchodzi do tej sprawy na tyle poważnie, na ile powinien – powiedział po przesłuchaniu mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik Magdaleny Pietrzak-Merty.

    – Będąc na miejscu ministra spraw zagranicznych, zrobiłbym wszystko, niezależnie od prokuratury, by tę sprawę wyjaśnić, by zrobić wszystko, żeby nie prowadzić żmudnego i kosztownego postępowania – dodaje. Prawnik nie wyklucza złożenia kolejnych wniosków dowodowych.

    Popisy na Twitterze

    Postawa Sikorskiego dziwi tym bardziej, że – jak napisał wczoraj na Twitterze – „szanował i lubił Tomasza Mertę”. Nazwał go nawet „wzorem państwowca i patrioty”.

    W czerwcu ubiegłego roku niepamięcią zasłaniał się też były ambasador w Moskwie Jerzy Bahr. Dyplomata nie mógł sobie przypomnieć, co się stało z rzeczami po Mercie, w jaki sposób znalazły się w jego gabinecie i jak stamtąd zniknęły. W sierpniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie przesłucha kolejnych pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych: Mirosława Grajewskiego, dyrektora generalnego Służby Zagranicznej MSZ, oraz Michała Greczyłę, byłego konsula polskiej ambasady w Moskwie.
    Wczorajsze przesłuchanie Sikorskiego to efekt uwzględnienia zażalenia, jakie Kownacki złożył w imieniu Magdaleny Pietrzak-Merty. W zażaleniu prawnik podnosił m.in. kwestie niedopełnienia obowiązków służbowych, składania fałszywych zeznań i poświadczenia nieprawdy w dokumentach. […] >WIĘCEJ

  26. emka pisze:

    40 tys. dolarów wyda na renowację mauzoleum wietnamskiego króla. Tymczasem na Kresach niszczeją polskie cmentarze, dwory i kościoły. > DALEJ

  27. emka pisze:

    Sikorski o Macierewiczu: Od trzech lat zawraca głowę wybuchami, zamachami i innymi bzdurami

    – Antoni Macierewicz przez trzy lata zawracał ludziom głowę ekspertami, którzy są kompletnymi amatorami. Jedna trzecia narodu uwierzyła tym ekspertom – mówił w „Salonie Politycznym Trójki” Radosław Sikorski. Minister spraw zagranicznych odniósł się do dzisiejszego artykułu „Gazety Wyborczej”, która zdradza kulisy przesłuchań ekspertów od katastrofy smoleńskiej lansowanych przez Antoniego Macierewicza.
    – Antoni Macierewicz był politycznym trupem. Ten Frankenstein został reanimowany przez Jarosława Kaczyńskiego i od trzech lat zawraca głowę wybuchami, zamachami smoleńskimi i innymi bzdurami – komentował w Trójce Radosław Sikorski.

    Odniósł się w ten sposób do dzisiejszej publikacji „Gazety Wyborczej”, która zdradza kulisy przesłuchań ekspertów Antoniego Macierewicza od katastrofy smoleńskiej. Według „Gazety Wyborczej” chodzi o profesorów Wiesława Biniendę, Jana Obrębskiego i najpewniej Jacka Rońdę.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14618002,Sikorski_o_Macierewiczu__Frankenstein_reanimowany.html

  28. emka pisze:

    Chłystek, podający się za polskiego ministra spraw zagranicznych, powinien być natychmiast zdymisjonowany. To małpa z brzytwą, a nie minister – pisze Janusz Wojciechowski.
    Jarosław Kaczyński, jak mąż stanu, pojechał na Ukrainę, gdzie rozgrywają się wydarzenia kluczowe dla ukraińskiej, lecz także dla polskiej racji stanu. Bo wyrwanie Ukrainy spod wpływów Rosji to osłabienie imperialnej mocy Rosji, tej mocy, która może się obrócić przeciw w Polsce, jak się wielokrotnie w przeszłości obracała.
    W tym samym czasie chłystek, podający się za polskiego ministra spraw zagranicznych, pisze na Twitterze, ile PiS zapłaci miliardów na łapówki dla skorumpowanego reżimu Ukrainy. Wyklucza się tym z dalszej jakiejkolwiek roli w tej kluczowej dla polskiej racji stanu sprawie. Pal sześć, że wyklucza się sam, to nawet lepiej. Ale on reprezentuje Polskę, którą tak naprawdę wyklucza.
    Coś nieprawdopodobnego! Za taki brak kompetencji i rozumu powinien być natychmiast zdymisjonowany, to małpa z brzytwą, a nie minister. Co ciekawsze zarzuca korupcję Ukrainie, choć sam przed paroma tygodniami przyznał, ze korupcja jego ministerstwo zżera..
    http://januszwojciechowski.salon24.pl/552138,maz-stanu-w-kijowie-chlystek-na-twitterze

  29. emka pisze:

    Sikorski specjalizował się w atakowaniu prezydenta L. Kaczyńskiego i to on wymyślił intrygę, aby prezydent nie miał czym polecieć w 2008 r. na szczyt unijny w Brukseli.
    „To Radek wymyślił plan zabrania samolotu prezydentowi w drodze na szczyt do Brukseli. „Arab” [Tomasz Arabski, były szef kancelarii premiera – red.] wziął to na siebie, my oberwaliśmy potwornie od opinii publicznej, a pomysłodawcy włos z głowy nie spadł – mówi z goryczą kolega z rządu. Chodzi o wydarzenia z końca 2008 r., kiedy się okazało, że Lech Kaczyński nie ma czym polecieć na szczyt unijny do Brukseli. Oficjalne uzasadnienie brzmiało, że pilot tupolewa się rozchorował, ale nieoficjalnie wiadomo, że plan uniemożliwienia dotarcia Kaczyńskiemu na posiedzenie Rady Europejskiej został przygotowany w kancelarii premiera”. >WIĘCEJ

  30. Wk.bardzo pisze:

    Rosyjskie gazety chwalą Radka za jego stanowisko w sprawie Ukrainy. Ręce precz od naszego bohatera z Afganistanu !

  31. emka pisze:

    Gratuluje pełnomocnikowi rodzin smoleńskich „przegranej” sprawy dowodu Tomasza Merty. Widząc konsternację prawnika, wypala, że to żart. Scena miała miejsce na opłatku sejmowym.

    Okazuje się, że traumatyczna dla rodziny sprawa związana z zaginionymi rzeczami po wiceministrze kultury to dla szefa polskiej dyplomacji powód do prostackich żartów.

    Czwartkowy wieczór: poseł Bartosz Kownacki, pełnomocnik Magdaleny Pietrzak-Merty i poseł PiS, przychodzi na spóźnioną kolację.

    – W pewnym momencie mój stolik minął minister Sikorski. Powiedział do mnie: „Moje kondolencje”. Prawdę mówiąc, nie bardzo wiedziałem, o co chodzi. I tak mu też odpowiedziałem. Na co pan minister Sikorski stwierdził, że miał na myśli umorzoną sprawę Merty. Odpowiedziałem mu więc, że ta sprawa to przede wszystkim porażka MSZ i nie widzę tu żadnego powodu do chluby. Na co pan minister stwierdził, że nie znam się na żartach. Wtedy odpowiedziałem, że nie wydaje mi się, by w sprawach Smoleńska w ogóle można było żartować – relacjonuje Kownacki.

    – Cynizm i szyderstwo to broń, którą najchętniej posługuje się Sikorski wobec tych, którzy ucierpieli na skutek błędów i zaniechań ze strony jego urzędników po katastrofie smoleńskiej. Razi niepojęta, nieukrywana radość pana ministra zamiast świadomości, że sprawa rzeczy po panu ministrze Mercie to tak naprawdę klęska MSZ. Bez względu na to, czy sprawa ta została przez prokuraturę umorzona, czy też nie. Pan minister najwyraźniej kpi sobie ze spraw poważnych –ocenia incydent mecenas.

    Świadkiem zajścia był Mariusz-Orion Jędrysek, poseł PiS.

    – Rzeczywiście, miała miejsce taka sytuacja. Minister Sikorski zgryźliwie zaczepił posła Kownackiego, rzucając mimochodem pewne uwagi. Nawet nie zatrzymał się przy stoliku, przy którym obaj siedzieliśmy. To Bartosz zachował się jak trzeba, wstał i podszedł do ministra Sikorskiego – opowiada poseł.

    Zachowanie Radosława Sikorskiego szokuje rodziny ofiar.

    – Drwina z katastrofy smoleńskiej stała się pewnym obyczajem, normą dla obozu rządzącego. Zachowanie ministra Sikorskiego wpisuje się w tę poetykę – mówi wdowa po Tomaszu Mercie.

    – Rozpatrując to w sferze prywatnej, zachowanie pojedynczych osób jest bolesne. Groźne jest jednak o tyle, o ile jest symptomem kondycji naszego państwa: mam tu na myśli funkcjonowanie prokuratury i MSZ – dodaje Magdalena Pietrzak-Merta. – Cynizm i szyderstwo – tak określiłabym zachowanie pana Sikorskiego. Pamiętajmy też, że to właśnie on informował jako pierwszy, że winni katastrofy są piloci – przypomina Ewa Błasik, wdowa pod dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeju Błasiku. […] >WIĘCEJ

  32. emka pisze:

    Zagłosował przeciw rezerwacji środków na budowę pomnika smoleńskiego w Rosji.
    W głosowaniu – jako jedyny z koalicji rządzącej – wtórował Sikorskiemu siedzący obok wicepremier Janusz Piechociński, szef PSL. […]
    Utworzenie, na wniosek ministra kultury i dziedzictwa narodowego, nowej rezerwy w budżecie na rok 2014 w kwocie 570 tys. zł na budowę w Rosji pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej zarekomendowała senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych. Pozytywnie oceniła ją także sejmowa Komisja Finansów Publicznych. Znalazło to też odzwierciedlenie w głosowaniu posłów. Za odrzuceniem poprawki zagłosowali jedynie posłowie Palikota oraz sześciu członków SLD. Do tego grona dołączyli Sikorski z Piechocińskim. […]
    Szanse na odsłonięcie pomnika skutecznie utrudnia strona rosyjska, ociągając się z wydaniem dostępu do wskazanego terenu pod jego budowę. Po stronie polskiej prace nadzoruje ministerstwo kultury. Oficjalnie obydwie strony zapewniają, że sprawa ma priorytetowy charakter. W praktyce budowa najprawdopodobniej nie ruszy, dopóki nie zakończy się śledztwo rosyjskie, a być może i polskie, choć jak wskazuje mec. Kownacki, miejsce katastrofy powinno być już dawno wnikliwie przebadane, a dziś nie powinno być żadnych problemów z ingerencją w ten teren. >WIĘCEJ

  33. Majka S. pisze:

    Cynizm czy głupota? A może ten pan ma informacje wprost od Putina, że żadnego pomnika nie będzie…

  34. emka pisze:

    Film z kulisami negocjacji Sikorskiego z ukraińską opozycją: „Jeśli nie podpiszecie tego porozumienia, wszyscy będziecie martwi!” >ZOBACZ WIDEO!

  35. Majka S. pisze:

    Polityczny łobuz…

  36. emka pisze:

    Prof. Andrzej Nowak ostro o Sikorskim: „Ten człowiek nie ma prawa ani sekundy dłużej reprezentować polskiej polityki zagranicznej. Jego groteskowe ego i katastrofalne błędy są śmiertelnym zagrożeniem” >DALEJ

  37. emka pisze:

    Nie ma jak się bronić, to atakuje: Zapytany przez Krzysztofa Ziemca w TVP, czy nie zechciałby uderzyć się w piersi po czterech latach od katastrofy smoleńskiej, odpowiedział:
    Uderzyć się w piersi powinni ci, którzy przez 4 lata karmili naród bzdurnymi teoriami, z których ani jedna nie miała — jak się okazuje — żadnej podstawy w faktach. Okazuje się po czterech latach, że raport Millera jest rzetelny, że nie było zamachu, nie było sztucznej mgły, nie było bomby termobarycznej, nie było trzech ocalałych. Mógłbym długo cytować te wszystkie bzdury… >Więcej

  38. emka pisze:

    Czy uprzedził prezydenta, że w tysiącach metrów kabli można ukryć wszystko?

    Jak widać, Radosław Sikorski w pełni zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie używanie TU-154, a mimo to wspierał karygodne działania ministra Klicha, który uniemożliwił zakup amerykańskiego nowoczesnego samolotu dla prezydenta, co przygotował minister Szczygło
    — w ten sposób Antoni Macierewicz komentuje w rozmowie z portalem wPoltyce.pl zaskakującą wypowiedź ministra spraw zagranicznych. W 2007 r. Radosław Sikorski, gdy był jeszcze ministrem obrony, w wywiadzie-rzece „Strefa zdekomunizowana” powiedział Łukaszowi Warzesze:
    Ten samolot zawsze budził we mnie szczególne odczucia. (…) wiadomo, że te maszyny są serwisowane w Moskwie. W tysiącach kilometrów kabli można ukryć wszystko.
    >CZYTAJ CAŁOŚĆ

  39. A-Tos pisze:

    Opinia Szefa M.S.Z. dot.sojuszu Polsko-Amerykańskiego jest szczera i słuszna. Kiedyś( 39 r.)wierzyliśmy w sojusz z Francją i Anglją i co ? „Pacta sum serwanta” czyli ;”Umów należy dotrzymywać” Piękne słowa,uśmiechy ,poklepywania i wspólne zdjęcia mężów stanu a Imperium Sowieckie robi zabór sąsiedniego terytorium i wkracza głębiej i co?

    • marat pisze:

      O czym tu pisze Kataryna?
      Czy rząd nie wiedział nic o Akcie założycielskim Rady NATO-Rosja z 1997 roku, który zobowiązuje NATO,że nie będzie rozmieszczać broni jądrowej na terytorium nowych państw członkowskich (dotyczy to Polski), nie będzie tworzyło potrzebnej do tego infrastruktury i nie będzie rozwijało stałych dodatkowych znaczących sił wojskowych?
      Skąd więc te dywagacje na temat rozmieszczenia tarczy antyrakietowej na terenie Polski

  40. emka pisze:

    Prof. Nowak: Sikorski nie powinien pełnić żadnych funkcji publicznych

    Jak skomentowałby Pan słowa Radosława Sikorskiego, że Władimir Putin przyszedł do premiera Tuska, „aby powiedzieć, że Ukraina to sztuczny kraj i Lwów to polskie miasto i dlatego powinno się to rozwiązać razem”, czyli dokonać wspólnego rozbioru Ukrainy. To była poważna deklaracja Putina?

    Sądzę, że Rosja, która wykłada 650 mld dolarów w modernizację swoich sił zbrojnych i dysponuje według najnowszych szacunków jedną głowicą nuklearną więcej niż Stany Zjednoczone, nie ma powodów, żeby dzielić się czymkolwiek z krajem, który traktuje z oczywistą pogardą. Najlepszy tego dowód Rosja dała 10 kwietnia 2010 r., a już zwłaszcza w postaci gen. Anodiny. Rosja nie ma powodu dzielić się z krajem, który liczy może kilka tysięcy zdolnych do działań bojowych żołnierzy, nie posiada w istocie floty ani żadnych zdolności obronnych. Tyle można powiedzieć o liczeniu się Władimira Putina z Polską i gotowości dzielenia się z nią czymkolwiek.

    A to nagłe wyznanie sekretu przez Radosława Sikorskiego?

    Jest ono godne uwagi. Powiedziałbym nawet, że jest szokujące. Jeśli pan Radosław Sikorski dzisiaj mówi, że dowiedział się od premiera Donalda Tuska, iż zaproponował mu w 2008 r. Władimir Putin w celach prowokacyjnych jak sam minister Sikorski to opisuje, to jak odczytywać dalszą politykę, którą realizowali zarówno minister Sikorski, jak i premier Tusk w stosunku do Rosji? To była polityka manifestacyjnego zaufania, sympatii, a nawet entuzjazmu dla zbliżenia z Rosją. Czego egzemplum najbardziej dobitnym był kuriozalny zupełnie tekst, jaki minister Sikorski ogłosił w „Gazecie Wyborczej” 29-30 sierpnia 2009 r. na przywitanie premiera Putina na polskiej ziemi. Tak hołdowniczego i pełnego wyrazu zachwytu nad demokracją, liberalizmem i sympatią Rosji Władimira Putina nie było. Myślę, że jest to jeszcze jeden powód, dla którego marszałek Sikorski powinien zniknąć z polityki, wszelkiej polityki. Nie powinien pełnić żadnych funkcji publicznych. […]
    Więcej:
    http://niezalezna.pl/60615-tylko-u-nas-prof-nowak-sikorski-nie-powinien-pelnic-zadnych-funkcji-publicznych

  41. emka pisze:

    Sikorski tłumaczy „kilometrówki” aktywnością poselską… której praktycznie nie ma!

    – Każda podróż z Warszawy do okręgu wyborczego, czyli województwa kujawsko-pomorskiego, to ok. 700 kilometrów tam i z powrotem, nie licząc jazd po samym okręgu wyborczym – napisała w oświadczeniu rzeczniczka Radosława Sikorskiego, Małgorzata Ławrowska. Wystarczy jednak sprawdzić aktywność poselską Sikorski, by zauważyć, że jego ostatnim działaniem w Sejmie jako posł, była… interpelacja poselska z 2011 r. Jedyna w całej kadencji.

    Blisko 80 tys. zł – tyle w ramach zwrotu kosztów za używanie prywatnego auta do celów służbowych miał dostać w przeciągu ostatnich lat Radosław Sikorski. Obecny marszałek, jako minister spraw zagranicznych, od 2007 r. miał do dyspozycji rządową limuzynę, a mimo to pobierał „kilometrówki” za poruszanie się swoim autem. Kiedy te podróże się odbywały? Nie wiadomo. […] CAŁOŚĆ: http://niezalezna.pl/62186-sikorski-tlumaczy-kilometrowki-aktywnoscia-poselska-ktorej-praktycznie-nie-ma

  42. emka pisze:

    Sikorski też miał resortową rodzinę. Stryj byłego ministra walczył z Żołnierzami Wyklętymi

    W życiorysie Radosława Sikorskiego pojawiają się informacje, które można porównać do znanych dowcipów z Radia Erewań. Gdy w mediach ukazały się informacje o jego rzekomym pokrewieństwie z gen. Władysławem Sikorskim – nie dementował. Prawda jest natomiast taka, że rzeczywiście Radosław Sikorski miał stryja, ale nie Władysława, lecz Klemensa. I rzeczywiście był on wojskowym, ale nie w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, lecz w podległym Sowietom Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.

    Postać Klemensa Sikorskiego zasługuje na szczególną uwagę – był on strzelcem KBW zwalczającym „reakcyjne podziemie”. Brał udział m.in. w walkach z VI Brygadą Wileńską i w akcji „Wisła”. W KBW awansował do stopnia kapitana.

    Rzeczywistość, która wyłania się ze znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów, do których dotarła „Gazeta Polska”, a dotyczących historii Radosława Sikorskiego i jego rodziny z okresu PRL-u, zdecydowanie odbiega od oficjalnego przekazu.
    Znajdujące się w ogólnodostępnych źródłach informacje na temat rodziny Radosława Sikorskiego zawężają się zaledwie do kilku zdań.

    Nie ma tam ani słowa o dziadku ojca – Franciszku Sikorskim z zawodu rymarzu, który zmarł w 1941 r., ani o tym, że stryj byłego szefa MSZ – Klemens Sikorski – był żołnierzem KBW. W 1948 r. został on powołany do służby wojskowej i trafił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – formacji powstałej z inicjatywy Józefa Stalina do walki z „reakcyjnym podziemiem” i „bandami”, czyli Żołnierzami Wyklętymi. KBW uczestniczyło w akcjach m.in. przeciwko antykomunistycznym działaczom, Narodowym Siłom Zbrojnym, Armii Krajowej; prowadziło pacyfikacje wsi popierających Polskie Stronnictwo Ludowe i oddziały partyzanckie.

    Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”
    http://niezalezna.pl/71675-sikorski-tez-mial-resortowa-rodzine-stryj-bylego-ministra-walczyl-z-zolnierzami-wykletymi

  43. emka pisze:

    Ambasador RP w USA Ryszard Schnepf został odwołany
    Drodzy Państwo,
    Jak donosi polska prasa, długo zapowiadane odwołanie Ambasadora RP w USA Ryszarda Schnepfa stało się faktem. Dla tych z Państwa, którzy nie sa zorientowani w stosunkach, które do niedawna panowały w naszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych załączam odnośny artykuł pióra Krzysztofa Balińskiego, autora wydanej w rok 2015 ksiązki zatytułowanej: „MSZ, polski, czy antypolski?” […]
    DALEJ:
    http://wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=2068:ambasador-rp-w-usa-ryszard-schnepf-zosta%C5%82-odwo%C5%82any

  44. emka pisze:

    Dotarliśmy do dokumentów, które udowadniają, że Sikorski kłamał w sądzie ws. 10/04!

    W nowym wydaniu tygodnika „wSieci” dziennikarze dowodzą, że Radosław Sikorski zeznając pod przysięgą mijał się z prawdą w sprawie zaangażowania MSZ w organizację obchodów rocznicowych w Katyniu w 2010 r. Dotarliśmy do dokumentów, które udowadniają, że nie mówił prawdy. Ówczesny szef MSZ był na każdym etapie informowany o ustaleniach dotyczących wyjazdu.
    DALEJ:
    http://wpolityce.pl/polityka/336725-nowy-numer-wsieci-ujawnia-dotarlismy-do-dokumentow-ktore-udowadniaja-ze-sikorski-klamal-w-sadzie-ws-1004

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.