Tym ze Smoleńska, którzy odeszli na drugi krąg

„Tym ze Smoleńska, którzy odeszli na drugi krąg”- to dedykacja w tomiku wierszy smoleńskich autorstwa Romana Misiewicza.
Tomik jest wydrukowany u wydawcy amerykańskiego, bo w Polsce nie udało się znaleźć nikogo zainteresowanego wydaniem wierszy.
Nominacja do tegorocznej Nagrody im. Mackiewicza!

 

Weź udział w sondzie, która książka Twoim zdaniem powinna być nagrodzona? >SONDA

***

strona [2] Roman Misiewicz czyta swoje wiersze. Spotkanie autorskie w Toronto /video/
strona [3] Wojciech Wencel, Wstrząsający dziennik wewnętrzny Romana Misiewicza

***

W Polsce nie udało się znaleźć nikogo zainteresowanego wydaniem wierszy.

Tak o tym opowiada Autor:

Wydawca tej książki jest wydawcą amerykańskim. A ściślej mówiąc – polonijnym. Dlaczego aż tam go szukałem?.. Szukałem go w Polsce, ale nie znalazłem. Jeden z dwudziestu polskich wydawców, z którymi się kontaktowałem powiedział mi, że wydawnictwa boją się tematyki smoleńskiej. Wiedzą wprawdzie, że nikt ich za wydanie tej książki nie będzie zamykał w więzieniach, ale boją się, że mogliby na przykład nie dostać funduszy, dotacji, albo zamówień publicznych. Inna sprawa, o której wspomniał właściciel tego wydawnictwa to tak zwana negatywna kampania medialna, czyli zły wizerunek; „gęba” nienawistnika, którą by mu mogli przykleić. A co z wydawnictwami prawicowymi, – zapytasz? Z reguły nie otrzymywałem od nich odpowiedzi. Myślę, że po prostu nie chcą ryzykować wydawania wierszy, czyli towaru poniekąd niechodliwego. I stąd właśnie wziął się wydawca amerykański, który nb. zwrócił się do mnie sam, z propozycją wydania.

 

 

 

Zamówienia tomiku: dobre – nowiny.pl (wiersze smoleńskie) można składać na stronie autorskiej Romana Misiewicza > http://www.dobre nowiny.pl/115201.html

 

 

 

A tak Wojciech Wencel:

(…) Słowo dojrzewa w ciszy, bo tylko w takich warunkach twórca jest w stanie obezwładnić swój egoizm. W pustym mieszkaniu albo w klasztornej celi, w sytuacji wykluczenia albo świadomego odsunięcia się na margines, z dala od zgiełku mediów, bieżącej polityki czy życia literackiego, człowiek musi stoczyć walkę z tą częścią własnej natury, która domaga się zaszczytów, a nawet zwykłego docenienia. Musi zapomnieć, że coś mu się należy. Tylko osoby, które doświadczyły czasowej izolacji, potrafią dotknąć istoty rzeczy. (…)

(…) Cisza nie musi być wyłącznie bronią ludzi o kryształowych biografiach. Ma także moc moralnego oczyszczenia. U schyłku PRL dwudziestoletni student, poeta Roman Misiewicz dał się złamać SB. Współpraca urwała się po roku, widocznie nie przynosiła spodziewanych rezultatów. W III RP chłopak mógł o wszystkim zapomnieć i zrobić karierę, jak tylu innych. Wybrał jednak kwarantannę. Zamiast pchać się na salony, pracuje fizycznie w tartaku. W portalu „Polis. Miasto Pana Cogito” opublikował tekst Kolaboracja, w którym odsłonił szczegóły uwikłania. Po 10 kwietnia 2010 r. napisał cykl wierszy poświęcony katastrofie smoleńskiej (fragmenty drukowała niedawno „Gazeta Polska”). Tom „dobre-nowiny.pl” ukaże się w Kanadzie, bo ponad dwadzieścia wydawnictw w Polsce nie zdecydowało się go opublikować, obawiając się obcięcia ministerialnych dotacji. To najlepsze wiersze o Smoleńsku, jakie czytałem. Ich siłą jest napięcie między głębokim bólem a minimalistyczną, herbertowską formą. Wiarygodności i artyzmu w poezji nie da się spreparować. Po nich poznaje się Słowo, które dojrzało w ciszy.

31.05.2011, fragment felietonu  > Słowo dojrzewa w ciszy…

 

Kilka wierszy z tomiku 

Fragment zapisu

otrzyj swe oczy / jerozolimo / bo zarosną ci bielmem / czy nie widzisz że / rozbite leżą twe wojska / a nieprzyjaciel nie jest już poza twymi murami / ale w środku miasta / czy nie zauważasz jego zwycięskich totemów / nie słyszysz śmiechu łupiących cię żołdaków / niszczących to / czego / zrabować się nie da / czy nie widzisz że twoje córki są powolnymi niewolnicami / radośnie kręcącymi jedwabne powrozy na własne swe szyje / ocknij się jerozolimo / zadmij w trąby / bo nie zostanie z ciebie / nawet kamień / na kamieniu / a twoi synowie orać będą obcą ziemię / stwardniałymi od bólu palcami / 03.10.2010


kto

kto ślad zaciera myli tropy
niszczy dowody wersje mnoży
łże podle patrząc prosto w oczy
raz się nabija raz nas trwoży

kto preparuje taśmy prawdy
kto w tym paluchy macza brudne
kto do fałszerstwa wciąga gwiazdy
estrady media instytucje

któż nas fałszywie naprowadza
eter wypełnia to znów czyści
pogruchotana leży naga
prawda ubita z nienawiści

kto knebel gorzki nam zakłada
by krzyk sprzeciwu sprawnie stłumić
kto w dzień i w nocy nas napada
krępując wolę zmysły umysł

kto w nas rozpala gniew piekielny
czy towarzyszem jest czy wrogiem
ten kto rozszczepia wspólny język
szczując wzajemnie przeciw sobie
6 sierpnia 2010

 

12 maja

dopóki nie zrozumiem / będę snuł się pomiędzy połamanymi drzewami /na których nie pojawił się jeszcze nawet maleńki pączek zieleni / między pniami obdartymi z kory / będę kroczył z opuszczoną głową / pośród mlecznych nitek unoszących się w powietrzu / wśród butów wychodzących z ziemi / z wiatrem przeciągającym / ciemnymi korytarzami moich piszczeli / ta ziemia / na którą spadli / ma usta / będę czekał kiedy się otworzą / muszę zrozumieć /

 

panorama

przekrzywiony krzyż
w omszałym lesie
cicho dymi ziemia
złamane skrzydła drzew
płonący krzew
bezlistna ściana
oszalały las
otrząsający się z błota
statecznik samolotu
wbity
w ziemię
stalowy krzyż
oszroniony popiołem

 

katyń II
Janowi Pospieszalskiemu

litery wykute z kamienia
wygładzone
miękką powieką deszczu
piją wodę
od ust
odrywa się ostatni strzęp powietrza
krzyk
i cisza
dalekie strzały
dochodzące
jak spod tafli jeziora
obce słowa
unoszące się wolno
w gęstniejącym powietrzu
przed nimi wysoka ściana deszczu
ściana płaczu
kiedy dosięgną ich pojedyncze krople
usłyszą jak ze zgrzytem otwiera się
stalowy tunel
oko ucieka w głąb czaszki
w poszukiwaniu światła
gałęzie falujące pod wodą
falujące lasy
czy jest gdzieś taka
szczelina którą można wyjść
na ścieżki porażone korzeniem sosny
pnie chropawe
nietknięte pazurem

coś czai się jak salamandra
krzyczącymi plamami na darni
tylko echo odpowiada
na pytania
oni nie są już
z tego czasu
nad nimi biała ważka
rozpięła gilotynę skrzydeł
litery zamieniają się w piasek
łkają w klepsydrach
z pnia brzozy
ze zwęglonej kości
wyłania się powoli
niezmącony
sens

zobacz też >Matka Boska Smoleńska

 

Wiersze wydane zostały przez Sooni Project w Toronto, a wydawcą jest Anna Łabianiec. Na okładce wykorzystano collage Krzysztofa Grzesiaka a okładkę zaprojektował J. Bogdan Paszkiewicz.

Roman Misiewicz – (ur. 1964) – poeta, redaktor „Nowej Okolicy Poetów”. Wydał tomy wierszy: „//pukt/ów/za/cze.pien.ia//” (2003), „Wieprzowe języki” (2005), „Cam_era obscura” (2009). Laureat Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny przyznawanej za najlepszy książkowy debiut roku. Publikuje na portalu „Polis. Miasto Pana Cogito”. Sygnatariusz Listu  > Poeci solidarni z Jarosławem M. Rymkiewiczem


WYWIAD

Fragmenty (całość wywiadu na stronie > pomniksmoleńsk.pl)

Z Romanem Misiewiczem autorem doskonałych wierszy poświęconych wydarzeniom związanym z katastrofą w Smoleńsku rozmawiam o poezji, romansie z Gazetą Wyborczą, przeżyciach związanych z 10.04, problemach z wydaniem tomiku i potrzebie tworzenia w Polsce państwa podziemnego. Zapraszam.

Patrzenie w kategorii Państwa Podziemnego jest mi obce. Natomiast jestem przekonany co do jednego – zawsze relacja pomiędzy rządzącymi, a rządzonymi, w ogóle ludźmi pomiędzy sobą, powinna być oparta na prawdzie. A nie jest. Jesteśmy oszukiwani i sami się oszukujemy. Podstawową sprawą, która łączy PRL i III RP jest kłamstwo. Ono jest kamieniem węgielnym systemu w którym żyliśmy i żyjemy.

Jak zaczęła się Pana przygoda z poezją?

Bardzo późno. Nie licząc okresu sztubackiego, napisałem kilka wierszy niespodziewanie dla samego siebie w wieku 35 lat. Pamiętam, że pisałem jakieś pismo procesowe, czy robiłem jakieś analizy rachunkowe i w międzyczasie, czyli między wierszami, zapisałem jako przerywnik kilka wersów, które mi przyszły do głowy. Pamiętam, że było to coś o ziemskiej sprawiedliwości, albo raczej o parodii sprawiedliwości, no w każdym razie, było to coś zupełnie banalnego. I stwierdziłem, że to dobra recepta na męczące zajęcie – przerywać sobie nudną czynność czymś co przynosi odprężenie. Po trzech latach stosowania tej metody zebrało się kilka wierszy, które w mojej ówczesnej ocenie były ciekawe, wydałem je na własny koszt i otrzymałem za nie nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny.

W Pana dossier wyczytałem, że publikował Pan w Gazecie Wyborczej, czy to był romans „ideologiczny”?

Mój stosunek do „Wyborczej” obrazuje ewolucję w moim postrzeganiu rzeczywistości. W 1989 kupowałem ją codziennie. Później coraz rzadziej, dwa-trzy razy w tygodniu, potem zasadniczo tylko wydanie sobotnio-niedzielne, by w końcu w ogóle przestać ją kupować. Stało się to ostatecznie wówczas, gdy to co przedstawiali dziennikarze tej gazety zaczęło całkowicie się rozmijać z moimi obserwacjami. Osobiście lubię fantastykę i fantasy, ale wkurza mnie, gdy ktoś to miesza z rzeczywistością i wciska, że opisuje realny świat. To tak jakby pisarstwo Sapkowskiego, czy Lema zaliczyć to tego samego rodzaju literatury co dzieła Hauptmanna czy Zoli. Wracając zaś do mojego „romansu ideologicznego” o którym Pan wspomniał. Pierwszy raz dałem swe wiersze do publikacji w Wyborczej w 2005. Już wówczas nie miałem o niej dobrej opinii, ale uważałem że jest najważniejszą gazetę krajową i sądziłem, że jest to dla mojego pisania jakaś nobilitacja. (…)

Kto spośród poległych pod Smoleńskiem był Panu szczególnie bliski?

Nie znałem osobiście nikogo spośród tych którzy zginęli. Ale to nie znaczy, że nie było to dla mnie wydarzenie ogromnie bolesne. Jak wiele osób w kraju, miałem mgliste przeczucie tego co się zdarzy wcześniej. Na wiosnę 2009, napisałem wiersz „anioły”, który był dla mnie całkowicie niezrozumiały. Nie wykasowałem go jednak, bo z zasady tego nie robię. Uznałem go za przejaw jakiegoś wiosennego obniżenia nastroju. Potem miałem przeczucie, że coś tragicznego się wydarzy, kiedy podano komunikat o rozdzieleniu wizyt prezydenta i premiera. To było chyba w lutym 2010. Śniła mi się potem ściana lasu i rząd postaci czekający na egzekucję . No i w końcu wiersz, otwierający mój nowy tomik, który zatytułowałem 10.04.2010. Tak naprawdę napisałem go drugiego kwietnia, w Wielki Piątek rano. Opisałem po prostu to co sobie wyobraziłem. Obraz który przyszedł mi niespodziewanie od głowy. Wydawało mi się, że piszę jakiś abstrakcyjny wiersz lingwistyczny. Stąd potem wydarzenie z 10 kwietnia 10 roku było dla mnie ogromnym przeżyciem. Jako coś absolutnie nieprzypadkowego. Dlatego też prawie natychmiast doszedłem do wniosku, że niesie ono ze sobą jakieś ważne przesłanie. Dlatego powstała moja książka. Ona jest próbą odnalezienia tego sensu. (…)

Tomik zaczyna doskonale dobrany cytat Eliota Thomas Stearnsa „Jałowa ziemia. Grzebanie umarłych” – czy to Pana ulubiony autor?

Cenię Eliota za erudycję i jest mi bliski jeśli chodzi o światopogląd, oraz odkrywczość w podejściu do poezji. Ale nigdy nie należał do moich ulubionych autorów. Chociaż niewykluczone, że kiedyś nim się stanie. Fascynacje zmieniają się wraz z wiekiem, za wyjątkiem jednego autora. Od dziewięciu lat jest nim niezmiennie, poeta którego dopiero wówczas odkryłem dla siebie – Zbigniew Herbert.

We wstępie padają mocne antyrządowe stwierdzenia. Czy uważa Pan ze w Polsce nastała pora na tworzenie „Państwa Podziemnego”, czy dla Pana tym państwem, jak można wywnioskować ze wstępu Wojciecha Wencela, jest poezja?

Patrzenie w kategorii „Państwa Podziemnego” jest mi obce. Natomiast jestem przekonany co do jednego – zawsze relacja pomiędzy rządzącymi, a rządzonymi, w ogóle ludźmi pomiędzy sobą, powinna być oparta na prawdzie. A nie jest. Jesteśmy oszukiwani i sami się oszukujemy. Podstawową sprawą, która łączy PRL i III RP jest kłamstwo. Ono jest kamieniem węgielnym systemu w którym żyliśmy i żyjemy. Co wydaje mi się w związku z tym najważniejsze? Nie, aby tworzyć IV , czy Podziemną RP . Ani nie aby tworzyć równoległe struktury państwa, ale aby oprzeć nasze relacje na prawdzie. Choćby prawda była bolesna. I nie mówię tu wyłącznie o Smoleńsku. Smoleńsk to tylko jedna z konsekwencji wielu oszustw i manipulacji, którym zostaliśmy poddani . Niestety, one są i będzie ich jeszcze więcej, dopóki nie odrzucimy zakłamania. Dopóki nie zaczniemy od siebie. Ale póki co nadal raczy się nas zadziwiającą mieszanką kłamstwa znieczulającego zmiksowanego z kłamstwem bolesnym. Kłamstwem znieczulającym jest to, że jesteśmy wolni, A nie jesteśmy wolni, bo jesteśmy niewolnikami kłamstwa. Kłamstwem bolesnym natomiast jest to, że wmawia się nam inne wady niż te, które rzeczywiście mamy. Najczęściej właśnie z tego co chwalebne, przewrotnie czyni się, za pomocą uogólnienia – ułomność, a prawdziwe defekty i bolączki się tuszuje. Problemem głównym Polski jest kolaboracja elit. Ta peerelowska i ta późniejsza. Tymczasem o tym gawarit’ nielzja. Tematem zastępczym jest natomiast Polak-żydożerca i Polak-nienawistnik-fanatyczny-katolik-z-ciemnogrodu. Kilka razy mieliśmy okazję, aby z tego kłamstwa się otrząsnąć. Takimi wielkimi narodowymi rekolekcjami były wizyty Papieża, a potem dwie żałoby – po śmierci Jana Pawła II oraz pasażerów katyńskiego rejsu. Tyle, że wówczas jeszcze może nie wiedzieliśmy co się z nami dzieje. Myśleliśmy, że może to smutek nas jednoczy. Nie. To próbowała nas połączyć prawda. Stawaliśmy się na chwilę narodem, ale tylko na chwilę. Bo zaraz łapało nas za krtań przerażone kłamstwo. A my zamiast wykorzystać tę chwilę i powiedzieć mu „nie” wkładaliśmy znów pokornie głowy w kierat. I zaczynaliśmy na powrót toczyć pianę.

Po przeczytaniu całego tomiku odniosłem wrażenie że autor ma dość precyzyjną wizję tego co stało się pod Smoleńskiem. Zdaje się że z upływem czasu ta wizja coraz bardziej się uwiarygadnia?

Ja nie wiem co się tam wydarzyło. Mogę tylko opierać się na swoim przeczuciu. No i oczywiście mogę analizować pewne fakty, cały czas nie mając jednak pewności, czy one rzeczywiście są faktami. Wiem na pewno tylko jedno. Sto osób, którym naprawdę zależało na Polsce i na nas, wyleciało do Katynia, ale ani tam nie dotarli, ani nie powrócili żywi do swoich rodzin. To wiem na pewno. Reszty mogę się albo tylko domyślać, zdać na własną intuicję, komisję Macierewicza, dziennikarzy śledczych, sam próbować prowadzić dochodzenie, szukać dowodów albo założyć fundusz świadków smoleńskich. Różne myśli chodzą mi po głowie, kiedy zastanawiam się nad Smoleńskiem i nad tym co należałoby jeszcze w tej sprawie zrobić. Książkę, którą napisałem oparłem na przeczuciu. Przeżywałem przez rok bardzo silne emocje, w związku z tym wydarzeniem i tylko dlatego napisanie tylu wierszy w tak krótkim czasie było możliwe. Nie pisałem wówczas na żaden inny temat, bo się budziłem z myślą o Smoleńsku i z tą myślą zasypiałem. Ba. Nie dało się wówczas ze mną nawet normalnie porozmawiać na jakikolwiek inny temat. Do Świąt Bożego Narodzenia 2010 roku istniał dla mnie tylko Smoleńsk i sprawa smoleńska. Prawie wyklęto mnie w domu. Nie odpowiem Panu, czy moja wizja coraz bardziej się uwiarygadnia. Ja nie czekam na jej uwiarygodnienie. Ja w tej chwili po prostu tylko chcę znać prawdę. I jestem przekonany, że jest wiele osób, które doskonale wiedzą co tam się wydarzyło . One milczą, bo nie jest czas by o tym mówić. Ale wiem, że poznamy autentyczną prawdę o Smoleńsku.

Jednym z moich ulubionych wierszy jest napisany po rosyjsku „izwinitie”. Czy Pana zdaniem od czasu napisania tego wiersza pojawiły się dodatkowe informacje które można by do tego wiersza dodać i przedzielić owym „izwinitie”?

Już teraz nie usłyszymy żadnego izwinitie. Ono pobrzmiewało na początku, kiedy jeszcze nie było wiadomo jak potoczy się śledztwo, jakie fakty wypłyną, co zrobi polski rząd, jak się zachowa polskie społeczeństwo i społeczność międzynarodowa. Teraz, po tylu miesiącach, kiedy wyklarowała się jedyna słuszna wersja przebiegu wypadków (mówię wypadków, nie wypadku) , nie będzie żadnego izwinitie, żadnego prostowania przebiegu wydarzeń. Teraz będą tylko bardzo ostre słowa pod adresem każdego, kto ośmieli się poddać w wątpliwość jedyną słuszną, makowską wersję wydarzeń. Wzywanie na dywanik do rosyjskiej ambasady i szykany gospodarcze w przypadku „nieprawomyślności” jakiegokolwiek polskiego polityka, który będzie miał czelność choć w niewielkim stopniu skorygować tę ruską wersję.

Tomik kończą Maciejowice 1794 – tam jednak Kościuszko przeżył…

Pewnie liczył Pan usłyszeć w związku z tym coś optymistycznego. No, niestety. Julian Ursyn Niemcewicz, którego wraz z Kościuszką zamknięto po bitwie w jednym z lochów maciejowickiego zamku, opowiada, że słyszał w nocy, jak w sąsiednich celach Moskale mordowali polskich żołnierzy. Potem miało się to powtórzyć jeszcze wiele razy w stalinowskich celach śmierci, na Łubiance. Przesłanie wiersza jest jednak w gruncie rzeczy optymistyczne. I nawiązuje do słów Jana Pawła II „Nie lękajcie się”.

Jak Pan ocenia działania naszych władz ws.wyjaśniania katastrofy?

Naszych władz w sprawie rzeczywistego wyjaśniania? Nic mi o tym nie wiadomo.

Dziękuję za wywiad, życzę dalszych sukcesów i cieszę się że pomniksmolensk.pl ma zaszczyt być jednym z patronów medialnych tomu dobre-nowiny.pl

2.07.2011 http://pomniksmolensk.pl/

DALEJ

strona [2] Roman Misiewicz czyta swoje wiersze. Spotkanie autorskie w Toronto /video/

strona [3] Wojciech Wencel, Wstrząsający dziennik wewnętrzny Romana Misiewicza

  • Facebook
  • email
  • PDF
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • Ulubione
  • Śledzik
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Antypropaganda, Eseje, Recenzje, Sylwetki, Wiersze, Wywiady i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Tym ze Smoleńska, którzy odeszli na drugi krąg

  1. demonica pisze:

    zamówiłam, dzieki Emko za link

    • emka pisze:

      Nie pożałujesz. Sięgam do tych wierszy dzisiaj, w kolejnym dniu zmasowanego kłamstwa.
      Wiersz pt. Kto napisany w sierpniu 2010 roku a coraz bardziej aktualny.

  2. yuhma pisze:

    „w Polsce nie udało się znaleźć nikogo zainteresowanego wydaniem wierszy”. Obłęd!

  3. Romek pisze:

    Pani Emko.
    Bardzo dziękuję za ten artykuł. Jest świetnie zredagowany. Z wyczuciem i ze smakiem.
    R

  4. Maria Nyckowska Dobrzyń n/Wisła pisze:

    Piękne wiersze-szkoda że w Polsce się boja wydać-to zakłamani „tchurze” Dziękuję bardzo za przesłany mi zbiorek-są to wiersze i myśli płynące z wnętrza większości Polaków -Patriotów. Dzisiaj trzeba się zatrzymać i pomyśleć o Ojczyznie!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.